13 bocianów i dziewczynka z zapałkami, czyli Mrówkojad w Sianowie!

Na Mrówkojadzie możecie zwykle przeczytać relacje z naszych zoologicznych wypraw – a to do Oliwy, a to do Poznania, to znowu do Opola czy Wrocławia (niebawem także i do Płocka!), czasem jednak zapraszamy Was na nieco inne wycieczki – nie samym zoo bowiem człowiek żyje i warto czasem po prostu wsiąść na rower i wybrać się na przejażdżkę po okolicy.
W ten sposób kilkanaście dni temu dotarliśmy do Sianowa – niewielkiego miasteczka pod Koszalinem…

Wyprawa do Sianowa

Od czasu, gdy jesienią zeszłego roku przenieśliśmy się z Poznania do Koszalina, staramy się eksplorować na rowerach rozmaite ciekawe zakątki powiatu koszalińskiego. Biorąc pod uwagę, że w okolicy żadnego zoo nie ma (nie licząc kilku placówek o charakterze „zoologicznym”), są to po prostu wycieczki krajoznawcze.
W ostatnim czasie podczas takich właśnie wypraw zwiedziliśmy Mielno (i nie zwiedziliśmy tamtejszego Oceanarium), wcześniej zaś (o czym pisaliśmy na stronie!) odwiedziliśmy m.in. podkoszalińską Skwierzynkę.
Tym razem wybraliśmy się do Sianowa…

KIERUNEK SIANÓW!

Z Koszalina wyruszamy w kierunku północno-wschodnim, w stronę wspomnianej już Skwierzynki. Dojeżdżamy do końca miejscowości i skręcamy nie w lewo, jak podczas naszej zeszłorocznej wyprawy śladem koszalińskiego zoo, a w prawo, w stronę miejscowości Kędzierzyn.

Jedziemy w prawo!

Po przejechaniu jakichś kilkuset metrów polną drogą dojeżdżamy do skrętu, za którym zamiast spodziewanego dalszego ciągu ścieżki, czeka nas coś takiego…

Droga... zniknęła!

Przez następne kilkaset metrów jesteśmy zmuszeni po kostki w błocie prowadzić rowery – innej drogi bowiem nie ma! Potem okazuje się, że w okolicy trwają jakieś prace ziemne, stąd to drogowe pobojowisko. Niestety, „odcinek specjalny” będzie ciągnął się jeszcze przez kolejne kilkaset metrów – ale przynajmniej da się jechać :).
Szerokim łukiem omijamy niewielką wioskę Kędzierzyn i polną drogą jedziemy w stronę Sianowa. W końcu dojeżdżamy do drogi asfaltowej, którą pojedziemy aż do wiaduktu kolejowego – pod nim skręcamy w prawo i znowu znajdujemy się na polnej ścieżce.
Dzięki temu jednak stajemy niemal oko w oko z… trzynastoma bocianami!

TRZYNAŚCIE BOCIANÓW!

Okolice Sianowa to region, w którym żyje wyjątkowo dużo bocianów – praktycznie w każdej miejscowości można zobaczyć przynajmniej jedno gniazdo, a w nim najczęściej parę dorosłych boćków z młodym (w ostatnich dniach widzieliśmy takie gniazda m.in. w Poroście, Mścicach, Kłosie, Skwierzynce).
Teraz jednak czekał nas widok niezwykły – z lewej strony polnej ścieżki, dosłownie kilka metrów przed nami, jechał właśnie ciągnik, który kosił zboże, za nim zaś jeden za drugim spacerowało aż trzynaście boćków! Udało nam się podjechać do nich na odległość zaledwie trzech-czterech metrów, zanim jednak udało nam się zrobić im zdjęcie, cała trzynastka poderwała się w górę:

Lecą bociany!

i odleciały w stronę wiaduktu:

Bociany na horyzoncie

Cierpliwie czekaliśmy, czy aby nie wrócą, boćki jednak cały czas krążyły nad polami niczym sępy, ale choć mieliśmy je w zasięgu wzroku aż do Sianowa, to już nie wylądowały…
Jednak widok krążących na dużej wysokości trzynastu bocianów robił naprawdę piorunujące wrażenie!
Tylu boćków na raz w jednym miejscu jeszcze nie widzieliśmy – no, chyba, że w zoo…

SIANÓW

My tymczasem docieramy do Sianowa. Sianów to nieduże miasteczko (6,5 tys. mieszkańców), znane swego czasu na cały kraj z istniejących do 2007 roku Zakładów Przemysłu Zapałczanego „Polmatch” – pierwsza fabryka zapałek w Polsce (jej początki sięgają aż 1845 roku!). Któż nie miał w domu zapałek z Sianowa? :).
Choć fabryka zapałek dziś już nie działa, Sianów i tak znany jest w całym kraju z zapałek – ostatnio miasteczko doczekało się szczególnej popularności dzięki odsłoniętemu w grudniu zeszłego roku pomnikowi – pomnikowi, który ma przedstawiać Dziewczynkę z zapałkami. Trudniej wszak o lepsze skojarzenie z zapałkami niż postać dziewczynki z baśni Andersena.
Problem w tym, że ów pomnik urodą nie grzeszy – autorem jest koszaliński artysta Zygmunt Wujek, odpowiedzialny za szereg koszalińskich pomników.

Pomnik "Dziewczynki z zapałkami" w Sianowie

Pomnik budzi kontrowersje nie tylko ze względu na wątpliwą urodę i wartości artystyczne, ale tez okoliczności powstania. Pomnik bowiem upamiętnia zbiórkę charytatywną odbywająca się w Sianowie od pięciu lat, podczas której zebrano do tej pory 15 tysięcy złotych. Problem w tym, że pomnik kosztował… 35 tysięcy złotych!

"Twarze" dziewczynek z zapałkami wzorowane są na twarzach dziewcząt kwestujących w Sianowie!

Pomnik stoi przy głównej ulicy miasta, na pl. Katyńskim.

Od tyłu jakby trochę lepiej...

Żeby jednak nie było, że Sianów to tylko zapałki i dziewczynki z zapałkami, znajduje się tu też kilka innych ciekawych miejsc i obiektów, m.in. ładny park miejski, ratusz z 1879 roku:

Ratusz w Sianowie

i szachulcowy kościół pw. św. Stanisława Kostki z XVIII w. z wieżą murowaną z 2. połowy XVI w.:

Kościół w Sianowie

Murowana wieża przy kościele pochodzi z 2. połowy XVI wieku

Jest też Kino „Zorza” – niestety, już praktycznie nieczynne.

Kino "Zorza" w Sianowie

W „Zorzy” dzieje się wiele, niestety filmu w nim raczej nie obejrzymy – te puszczane są tylko w wyjątkowych sytuacjach…

BOCIANY W KŁOSIE

Czas wracać – ul. Koszalińską kierujemy się w stronę domu. Po drodze mijamy niewielką miejscowość (220 mieszkańców) o nazwie Kłos:

Kłos k. Koszalina

Nie ma tu zbyt wiele ciekawego do zobaczenia, ale bocianie gniazdo jest!

Bocianie gniazdo w Kłosie

a w gnieździe oprócz pary dorosłych boćków także młody bocian!

Bociany trzy!

Jedziemy dalej – asfaltową, a przy tym niezbyt ruchliwą drogą, kierujemy się w stronę Koszalina. Niestety, następne 4 kilometry to wyczerpujące drałowanie pod stromą górę – z prawej strony objeżdżamy bowiem najwyższe wzniesienie w okolicy, czyli Górę Chełmską (136,2 m n.p.m.). Gdy dojeżdżamy do punktu kulminacyjnego wzniesienia, skąd prowadzi ścieżka w stronę znajdującego się na szczycie Góry Sanktuarium Maryjnego i wieży widokowej, jesteśmy już solidnie wymęczeni.
Na szczęście od tego miejsca aż do miasta prowadzi już ścieżka rowerowa, w dodatku jedzie się mocno z górki (dzięki czemu bez pedałowania można rozpędzić się do 50 km/h).
Gdy dojeżdżamy do domu, na liczniku mamy 27 kilometrów, 16 naliczonych bocianów i dwie dziewczynki z zapałkami.
Przyznacie – bilans całkiem niezły :).

A pełną galerię zdjęć z naszej wyprawy do Sianowa znajdziecie tutaj.

Reklamy

One comment on “13 bocianów i dziewczynka z zapałkami, czyli Mrówkojad w Sianowie!

  1. Świetny reportaż. Mój znajomy widział w zeszłym roku na przełomie sierpnia i września sejmik dwustu około bocianów …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s