Cztery dni w zoo, czyli Mrówkojad w Oliwie po raz czwarty – foki bez wody, Tadeusz w Parku Jurajskim i 13 innych pomysłów na oliwskie zoo

W czwartek zaprezentowaliśmy Wam skróconą wersję naszej relacji z wielkiej letniej wyprawy Mrówkojada, dziś natomiast – zgodnie z obietnicą – przechodzimy do bardziej szczegółowych relacji.
Na początek krótka opowieść o oliwskim zoo, w którym spędziliśmy aż cztery dni, dzięki czemu mieliśmy dość czasu, by odwiedzić wszystkie zwierzaki – niektóre wiele razy – i to o różnych porach dnia.
Podobnie jak w przypadku naszej ostatniej relacji z poznańskiego Nowego Zoo, postanowiliśmy zmienić nieco formułę relacji i zamiast po raz kolejny oprowadzać Was krok po kroku po oliwskim zoo, nasz czterodniowy pobyt ujęliśmy w formie problemowej. Tym sposobem zebrało nam się 15 haseł, które najlepiej oddadzą nasze wrażenia po czterodniowym pobycie w oliwskim zoo na początku lipca.

Ogólną relację z naszego pobytu w oliwskim zoo znajdziecie tutaj, zachęcamy też do zajrzenia do naszych relacji z poprzednich wypraw do Oliwy.
Teraz zaś zapraszamy do naszego subiektywnego przeglądu tego, co zwróciło naszą uwagę podczas naszego ostatniego pobytu w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym Wybrzeża w Gdańsku-Oliwie :).

1. „Świat Młodych”

W oliwskim zoo w ostatnim czasie przyszło na świat sporo zwierzaków: samiczka żubra, kob liczi, zebry Chapmana, łoś – pisaliśmy o nich jednak już na Mrówkojadzie, dlatego też teraz skupimy się tylko na tych, które nie doczekały się jeszcze wzmianki na stronie, a które zwróciły naszą uwagę podczas naszej ostatniej wyprawy.
Oto dwójka naszym zdaniem najciekawszych maluchów, jakie spotkaliśmy podczas wizyty w zoo.

WALABIA BENNETTA

Walabia Bennetta

Tego mocno już podrośniętego „malucha” spotkaliśmy na wybiegu walabii – ochoczo przyszedł się z nami przywitać i przez większość czasu kręcił się w bezpośredniej bliskości ogrodzenia, przez co wzbudzał spore zainteresowanie licznych zwiedzających.

Fantastyczny maluch!

Niektórym zwiedzającym musieliśmy jednak zwracać uwagę, że mała walabia – choć prześliczna – może być jednak niebezpieczna, o czym zoo informuje w bardzo czytelny sposób.
Niestety, dla niektórych chęć zrobienia pamiątkowego zdjęcia ich kilkuletniej pociechy z uroczym zwierzątkiem była większa niż zdrowy rozsądek.
Na szczęście Mrówkojad czuwał :).

TAPIR ANTA

Tapiry to fantastyczne zwierzaki – wie to każdy, kto choć raz widział tapira na żywo, np. podczas pływania. Jeśli jest coś bardziej fantastycznego niż tapir, to chyba tylko… młody tapir! Oczywiście mrówkojady są poza wszelką konkurencją :).
Tapiry anta są w ogrodach zoologicznych dosyć częstymi gośćmi – w Polsce można je zobaczyć m.in. w Poznaniu, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Chorzowie, Opolu, Zamościu – i w dodatku dosyć dobrze rozmnażają się w zoo: w 2010 roku narodziny tapirów świętowały ogrody w Krakowie i Poznaniu.
Ten rok zapowiada się jeszcze efektowniej – w ostatnich dniach bowiem młode tapirki urodziły się w aż trzech ogrodach zoologicznych! 8 lipca młody tapir urodził się w krakowskim zoo, 11 lipca w łódzkim zoo, mały tapir urodził się także w Oliwie!

Bezimienny jeszcze oliwski maluch wraz ze swoją mamą, Kleopatrą

Rodzicami malucha są kilkunastoletnia samica Kleopatra, mieszkająca w Gdańsku już od dawna, oraz Picasso – przybyły w zeszłym roku do Gdańska kilkuletni samiec, który zastąpił poprzedniego „partnera” Kleopatry, Pierra, ojca małego tapirka Sagana, który urodził się w oliwskim zoo 25 listopada 2009 roku i był ostatnim urodzonym w Gdańsku tapirem.

Kleopatra z młodym tapirkiem

Już we wrześniu zeszłego roku pisaliśmy, że zoo wiele po nowym samcu oczekuje i wszyscy mają nadzieję, że na wybiegu pojawi się kolejny młody tapir. Z kolei w marcu tego roku Fakt donosił, że Kluska (!!!) romansuje z młodszym o kilkanaście lat samcem i „coś może z tego być”.
Jak się okazało, Fakt  miał rację – był i romans, i „coś z tego wyszło”… :).

Jeszcze niedawno małego tapira w oliwskim zoo można było zobaczyć tylko na tabliczce

Mały tapirek zostanie pod opieką swojej matki przez najbliższe kilkanaście miesięcy – później, jak każdy podrośnięty tapir, wyjedzie do innego zoo.

Sporo młodych pojawiło się także wśród małp, o nich jednak napiszemy przy okazji wizyty w małpiarni.

2. Made in USA, czyli jak się mają małe pumy?

Skoro już mowa o „młodych”, nie można nie wspomnieć o nieco starszych „maluchach”, czyli dwóch urodzonych w grudniu zeszłego roku pumach – Teksas i Vegas.

Małe pumy otrzymały imiona w „amerykańskim” stylu – podobnie jak ich rodzice – Orlando i Montana. To już pewna tradycja w oliwskim zoo.
Teksas i Vegas przebywają na razie w lewej klatce, wraz z Montaną. Są niezwykle skore do zabawy i cały czas baraszkują na wybiegu – warto zatrzymać się na dłuższą chwilę i poobserwować ich wygłupy:

Montana ma jednak cały czas oko na swoje pociechy i gdy trzeba, przywraca je do porządku.
Młode, podobnie jak ich rodzice, najchętniej jednak wylegują się na drewnianej półce z boku wybiegu:

Montana i Teksas

Mama i ja...

Przy okazji można nasłuchać się wielu ciekawych informacji na ich temat:

Tymczasem Orlando, ojciec obu pum, przebywa w drugiej klatce – jak jednak widać on także najchętniej leni się na półce :).

Orlando

Małe pumy już niebawem opuszczą oliwskie zoo, niewykluczone także, że ich los podzielą także ich rodzice – zoo zdaje sobie bowiem sprawę, że obecnie nie jest w stanie zapewnić pumom odpowiednich warunków.

Montana

Pumy w oliwskim zoo zamieszkują podwójną klatkę, która znajduje się na niewielkim podwyższeniu tuż za kompleksem małpiarni. Wybieg pum, choć całkiem spory i przyzwoicie zaaranżowany (skalniak, sporo zieleni) wciąż pozostaje jednym z najsłabszych w całym zoo.

Wybieg pum - Zoo Oliwa

3. Kota w akcji nie uświadczysz, czyli lenić się jak pantera…

W oliwskim zoo mieszka kilka gatunków kotowatych – wspomniane wyżej pumy, tygrysy, serwale, karakale, rysie, żbiki, pantery perskie, gepardy – obserwacja większość z nich to jednak dla zwiedzających spore wyzwanie. My podczas czterech dni pobytu w zoo w godzinach otwarcia ogrodu na większej aktywności „przyłapaliśmy” jedynie pumy – co więcej, w ciągu dnia serwali nie udało nam się zobaczyć w ogóle!
Co innego późnym wieczorem lub nocą – to czas kotów i wtedy dopiero można je podziwiać w pełnej krasie.

Nocny spacer pantery

W godzinach otwarcia ogrodu wygląda to jednak zazwyczaj tak:

Niemal identyczne obrazki zobaczymy na wybiegu rysi:

a także tygrysów:

Tygrys mocno śpi...

Jeśli jednak będziemy cierpliwi, na pewno doczekamy się jakiegoś bardziej efektownego zachowania z ich strony. Jeśli nie – nic straconego, gdyż taki wylegujący się „wielki kociak” to również fantastyczny widok!

4. Imperium dromaderów, czyli na tropie „Gwiezdnych Wojen”

Wybieg wielbłądów jednogarbnych – czyli dromaderów – to zdecydowanie jedno z najciekawszych miejsc w oliwskim zoo – przede wszystkim ze względu na fenomenalne możliwości widokowe, jakie daje szczególne położenie wybiegu.
Możemy go bowiem oglądać z kilku perspektyw – od strony wybiegu lam:

Wybieg wielbłądów jednogarbnych

lub z góry,  od strony wybiegu żubrów i takinów:

Fenomenalna panorama! Daleko w tle widać wybieg lam, z prawej bawoły

Wybieg jest pozbawiony roślinności – podłoże stanowi jedynie piach, przez co wygląda jak pustynia. Obecny kształt zyskał jesienią 2004 roku, gdy zdemontowano całe ogrodzenie oddzielające zwierzęta od publiczności. Zbudowano wówczas niewielki murek o wysokości około pół metra, i do dziś jest to właściwie jedyna bariera, której wielbłądy nie są w stanie sforsować.
Co więcej – właściwie nigdy nie próbowały, czego z kolei nie można powiedzieć o niektórych zwiedzających…
Dzięki takiej konstrukcji mamy możliwość podziwiania wielbłądów z bardzo bliska, bez zbędnych barier – pod względem ekspozycyjnym wybieg jest więc właściwie wzorowy:

Trudno o bardziej "wyluzowanego" zwierzaka 🙂

Oliwskie stado dromaderów jest największym w Polsce – liczy aż osiem sztuk. Pierwsze dromadery pojawiły się w Oliwie w 2000 roku – przyjechały z Casablanki. Początkowo miały zostać jedynie na kwarantannę, ale udało się je zatrzymać.

Wielbłądy jednogarbne z oliwskiego zoo

Nam oliwskie dromadery od razu skojarzyły się z pamiętnymi maszynami kroczącymi AT-AT z Imperium kontratakuje – zwłaszcza, gdyby podmienić piasek na śnieg :).

Nawiązując zaś do trzeciego punktu naszego zestawienia: odpoczywający dromader jest równie uroczym leniuchem, co duże koty :).

Imperium już nie kontratakuje, a odpoczywa!

5. Najstarszy gad Gdańska i ptasiory trzy

Z wybiegu wielbłądów jednogarbnych przenosimy się do pawilonu ptaszarni, będącego równocześnie gadziarnią, w której mieszka najstarszy mieszkaniec oliwskiego zoo – kajman szerokopyski, który do Oliwy trafił równo 55 lat temu na pokładzie okrętu „Walter”, który przypłynął z Argentyny.

Przy płockiej Marcie (81 l.) to jeszcze młodzian, ale w Gdańsku nie ma sobie równych!

Spośród kilkudziesięciu innych mieszkańców pawilonu koniecznie trzeba zajrzeć także do trzech naszych ptasich ulubieńców: tukana honduraskiego:

Tukan honduraski

toko czarnoskrzydłych:

Toko czarnoskrzydły

oraz wąsala żółtookiego, którego darzymy szczególną sympatią, gdyż bardzo długo był mieszkańcem poznańskiego Starego Zoo – wówczas odwiedzaliśmy go bardzo często!

Wąsal żółtooki

Mamy nadzieję w niedalekiej przyszłości przybliżyć Wam sylwetki wszystkich mieszkańców ptaszarnio-gadziarni (zabieramy się za to od dawna…), teraz jednak przechodzimy do mieszkających niedaleko hipopotamów nilowych, tam bowiem zaobserwowaliśmy ostatnio naprawdę niesamowite rzeczy…

6. Ile czasu potrzebuje hipopotam na zejście do basenu?

Hipopotam nilowy jak nic!

Pytanie może wydawać się dziwnym, jednak gdy mieliśmy okazję zobaczyć schodzącego po schodach do basenu hipopotama uznaliśmy, że było to wydarzenie na tyle doniosłe i pełne rozmachu, że warto pokusić się o odpowiedź.
W oliwskim zoo mieszkają obecnie dwie hipopotamice nilowe – Kiwi i Hektorka. Bardzo duży artykuł na ich temat znajdziecie tutaj.

Kiwi i Hektorka - hipopotamy z oliwskiego zoo

Do tej pory obserwowaliśmy je albo we wnętrzu pawilonu hipopotamów, albo na przedwybiegu, albo leżące gdzieś na wybiegu lub też leżące w basenie.
Tym razem jednak mieliśmy okazję zobaczyć jednego z hipopotamów w pełnej krasie, podczas przechadzki od pawilonu, do basenu. Nigdy jednak nie przypuszczaliśmy, że spacer ów może być aż tak… powolny :).

Wychodzimy...

Idziemy...

Zaczynają się schody...

Coraz bliżej...

Rozpocząć zanurzenie!

Cel osiągnięty!

Ile zaś trwało samo zejście po schodach? Zobaczcie sami:

7. Jak foka bez wody, czyli czysty basen czy prysznic?

Zostajemy w temacie „basenowym”. Kilkadziesiąt metrów od wybiegu hipopotamów znajduje się bowiem okazały basen fok szarych, zamieszkiwany obecnie przez sześć fok.

Basen fok w oliwskim zoo - piątek rano...

Latem przy basenie fok  w poniedziałki o godzinie 13.00, a w pozostałe dni o godzinie 11.00 odbywa się pokaz karmienia połączony z treningiem medycznym – warto na niego zajrzeć, można się bowiem dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy na temat samych fok oraz tego, do czego służy taki trening medyczny (my szerzej na temat treningów oliwskich fok pisaliśmy tutaj).

Foki już czekają na trening

Po treningu z basenu fok spuszczono wodę, żeby oczyścić dno oraz napuścić czystą wodę. Dla wielu zwiedzających okazało się to dużo większą atrakcją niż sam trening. Nie ma się jednak czemu dziwić – nas od dzieciństwa fascynowało, jak wyglądałoby jezioro, gdyby spuścić z niego wodę, co kryje się na dnie stawu i tym podobne tajemnice, poza tym widok sześciu fok na dnie pustego basenu to wszak widok niecodzienny i bardzo ciekawy:

Można doskonale zaobserwować, że „aksamitna” skóra fok, „na sucho okazuje się być całkiem solidnym futrem:
Obserwacja pełzających po dnie basenu fok potwierdza także, że na lądzie foki są wyjątkowo niezgrabne i zdecydowanie nie jest to ich żywioł…

Okazuje się też, że wyczyszczenie basenu fok do najłatwiejszych zajęć nie należy…

Zwłaszcza, gdy pojawi się uciekinier, którego trzeba przywołać do porządku wężem…

Po oczyszczeniu basenu z wszelkich nieczystości, liści i wszystkiego, co znajdowało się na dnie, ponownie napełniany jest on wodą – trwa to kilkanaście godzin i wywołuje dość specyficzne skutki uboczne: w budynku dyrekcji na ten czas spada ciśnienie wody, dlatego bywa, że mogą się pojawić problemy z wodą.
Nam się niestety takie przytrafiły – z prysznicem musieliśmy poczekać do następnego dnia.
Ale przynajmniej u fok było czysto :).

Sobota, piąta rano - woda napełniana jest od kilkunastu godzin, a wciąż jeszcze wiele zostało do uzupełnienia. Tymczasem w budynku dyrekcji wody wciąż brak...

8. Na ścianie malowane i… nie tylko!

Zmieniamy nieco klimat i choć na chwilę zostawiamy temat zwierząt, choć będąc w zoo jest o to naprawdę trudno.
Oto bowiem naprzeciwko wybiegu hipopotamów nilowych znajduje się całkiem spory lokal gastronomiczny, z którego usług co prawda nie skorzystaliśmy, ale obchodząc go od tyłu (szliśmy akurat do małego tapirka) zauważyliśmy na jego tylnej ścianie takie oto malunki:

Zdziwiło nas, że jakoś wcześniej ich nie zauważyliśmy, bo prezentują się całkiem ciekawie. Niestety, na razie nie wiemy kto i kiedy namalował „freski” na tyłach bistro, ale mamy nadzieję jeszcze się tego dowiedzieć. Damy znać!

Tymczasem na terenie zoo pojawiło się kilka nowych ławek w charakterystycznych, oliwskich barwach – naszym zdaniem rewelacja!

9. Tablice i tabliczki…

Od malowideł ściennych i ławek przechodzimy do tablic i tabliczek. Z dużych tablic na terenie zoo zauważyliśmy dwie nowe – jedną na terenie małpiarni (o Kampanii na Rzecz Ochrony Małp Człekokształtnych – patrz niżej), drugą zaś tuż przy wejściu, poświęconą Międzynarodowemu Roku Lasów.

2011 Międzynarodowym Rokiem Lasów

Tymczasem na terenie zoo wciąż przybywa tabliczek poświęconych poszczególnym gatunkom – od naszej lutowej wizyty pojawiło się ich co najmniej kilkanaście, docelowo zaś pojawią się przy każdym wybiegu.

Trudno o lepsze warunki do porównania słonia afrykańskiego z indyjskim...

A skoro już o słoniu mowa…

Słonica afrykańska Katka

10. Zebrocar i tygrysowóz, czyli tak się wożą w Oliwie :).

Obserwacji okołozwierzęcych ciąg dalszy (jak pewnie zauważyliście, o obserwacje pozazwierzęce naprawdę trudno).
Ławki ławkami, tabliczki tabliczkami, ale prawdziwym hitem zoo są niewątpliwie dwa pojazdy o bardzo charakterystycznym wyglądzie – jednym z nich jest ten oto samochód osobowy, ochrzczony przez nas mianem zebrokaru:

drugim zaś ten oto dostawczy żuk w tygrysich barwach:

Oba pojazdy nadają szczególnego kolorytu otoczeniu, z którym świetnie się komponują. Zwłaszcza, gdy zebrocar przejeżdża przy wybiegu zebr, a tygrysowóz zbliża się w okolice wybiegu Madzi i Dominika… :).

11. A może by tak kolejką?

Jeden chętny na przejażdżkę Zoo Ciuchcią już jest!

Zostajemy w temacie pojazdów, tyle, że tym razem będzie o takich, którymi można się przejechać podczas wizyty w zoo.
My przyznajemy się od razu – do tej pory podczas naszych wizyt w oliwskim zoo korzystaliśmy już chyba z większości oferowanych przezeń atrakcji (nawet Parku Dinozaurów!), ale kolejką jakoś się jeszcze nie przejechaliśmy. Jakkolwiek to dziwne, zostało nam przynajmniej coś jeszcze nowego na następną wizytę (która, kto wie, może jeszcze w te wakacje?).
Mimo to postanowiliśmy o oliwskich „kolejkach” wspomnieć, bo od naszego ostatniego o nich materiału trochę się zmieniło.

Kolejka „Retro”

Trasa przejazdu kolejki "Retro"

Kolejką możemy się przejechać po terenie prawie całego zoo, a zwiedzanie trwa około 45 minut – podczas jazdy towarzyszy nam przewodnik, który opowiada o ogrodzie oraz jego mieszkańcach, kolejka zatrzymuje się wówczas na chwilę przy poszczególnych wybiegach.
Ciuchcia jest do dyspozycji pasażerów od kwietnia do końca września, jest także możliwość skorzystania z kolejki poza sezonem, po uprzedniej rezerwacji telefonicznej.
Inaczej niż np. w poznańskim Nowym Zoo, bilet wstępu do ogrodu nie jest równocześnie biletem na przejazd kolejką – takowy musimy kupić w kasie kolejki, znajdującej się tuż za bramą wejściową, po lewej stronie.

Cena biletów jest zróżnicowana, a zależy od trasy przejazdu, na którą chcemy się zdecydować.
Do wyboru mamy trzy różne trasy:

TRASA CENY BILETÓW
Indywidualnie Zbiorowo
(ponad 15 osób)
Zwiedzanie całego ogrodu.
Czas przejazdu ok. 45 min
8 PLN 6 PLN
Zwiedzanie najciekawszej części ogrodu.
Czas przejazdu ok. 30 min
6 PLN 5 PLN
Zwiedzanie dolnej części ogrodu.
Czas przejazdu ok. 15 min
4 PLN 3 PLN

Biletów ulgowych na przejażdżkę kolejką nie ma, z kolei darmowy przejazd przysługuje dzieciom do lat 3.
Warto także pamiętać, że aby skorzystać z ciuchci, trzeba posiadać bilet wstępu do zoo!
Grupy powyżej 15 osób powinny zarezerwować przejazd Ciuchcią na konkretny dzień i godzinę (pod nr telefonu (058) 343 48 77 lub 0 609 146 128). Jeden opiekun na 10 dzieci ma przejazd bezpłatny.
Parking kolejek oraz przystanek początkowy znajduje się tuż za kioskiem (kasą) z biletami.

Kolejki na przystanku końcowym-początkowym

W zeszłym roku narzekaliśmy nieco na to, że jeżdżące po zoo kolejki do najnowocześniejszych nie należą, choć są całkiem ładne:

Zoo Ciuchcia czeka na pasażerów

Zoo Ciuchcia czeka na pasażerów

Od tego czasu jednak pojawił się nowy pojazd – nie tyle sama kolejka, co „lokomotywa”:

Na pewno nowoczesna, ale… czy to jeszcze lokomotywa?
Tymczasem stary „parowóz” wylądował tuż obok kasy kolejki i pełni obecnie funkcję eksponatu pokazowego, z którym można sobie zrobić zdjęcie.
A skoro tak, to – czemu nie!

Może i starszy model, ale ma zdecydowanie więcej uroku niż obecny. A my obiecujemy następnym razem w celach poznawczo-rekreacyjnych przejechać się kolejką po zoo – opowiemy Wam, jak było :).

12. Oliwski Park Jurajski

Wejście na teren Parku Dinozaurów

Długo ociągaliśmy się z wybraniem się do Parku Dinozaurów – kilkanaście lat temu byłoby to pewnie pierwsze miejsce do którego pobieglibyśmy będąc w oliwskim zoo: kolekcja kilkunastu naturalnej wielkości rekonstrukcji dinozaurów porozstawianych w lesie wśród drzew.
Tym bardziej, że przed laty byliśmy wielkimi fanami tego filmu:

Od premiery tego filmu minęło jednak sporo czasu, a i nam nieco zmieniły się zainteresowania. Sentyment jednak pozostał, poza tym uznaliśmy, że czasu mamy sporo może warto więc zajrzeć i zobaczyć, jak się prezentują dinozaury w oliwskim lesie.

Park dinozaurów znajduje się za parkiem linowym, za wybiegiem danieli (musimy na rozdrożu skręcić w lewo) – problemem jest jednak do niego trafić, nigdzie na terenie zoo nie ma informacji gdzie się znajduje i jak do niego dojść, stąd też za każdym razem spotykaliśmy licznych zwiedzających, pytających o drogę.

Park dinozaurów w oliwskim zoo

Kasa biletowa znajduje się tuż przed wejściem na teren dinoparku – za bilet normalny zapłacimy 6 zł, za ulgowy (dzieci do lat 16) 4 zł, zaś maluchy do czwartego roku życia wchodzą za darmo. Bilet rodzinny (dla 4 osób) kosztuje z kolei 15 zł.
Park jest czynny od 10.00 do 17.00.

Park Dinozaurów - cennik

No to wchodzimy!
Park Dinozaurów to przede wszystkim… dinozaury, nie powinno więc dziwić, że już na samym początku wita nas naturalnej wielkości tyranozaur!

Bliskie spotkanie z tyranozaurem!

Przyznajemy – robi wrażenie.
Także z profilu:

Tyranozaur jak się patrzy!

Bestia łeb ma potężny:

Głowa tyranozaura małą nie jest!

a i pazury całkiem spore:

Pazury tyranozaura są wielkości pluszowego mrówkojada

Tyranozaur jest tak ustawiony, że widać go już z daleka – trudno o lepszą wizytówkę i zachętę do wejścia do parku.
Naprzeciwko ogromnego drapieżcy znajduje się „stanowisko iguanodona”:

Iguanodon

Iguanodon

Możemy tu zobaczyć siedzącą samicę iguanodona:

Tadzik wdrapie się wszędzie...

oraz rekonstrukcję gniazda, w którym znajduje się kilka dinozaurzych jaj:

Małych dinozaurów z tego nie będzie...

Tadzik wygląda, jakby właśnie się wykluł!

Kawałek dalej znajduje się ekspozycja łączona, przedstawiająca „scenkę rodzajową” z życia dinozaurów – pancernego euplocefala, otoczonego przez dwa drapieżne welociraptory:

Pancerny roślinożerca kontra mały drapieżnik

Welociraptor

Euplocefal

Za tą trójką idziemy pod górę i dochodzimy do miejsca, w którym ścieżka rozgałęzia się, z obu stron pnąc się dość mocno pod górę.
Trasa zwiedzania kieruje nas w lewo, tam też idziemy. Po drodze – jakżeby inaczej! – mijamy kolejne dinozaury, rozstawione co kilka metrów na uboczu ścieżki.

Widok z góry na odcinek "wchodzący"

I schodzący

Po drodze mijamy kolejno następujące dinozaury:

Hipakrozaur

Triceratops - samica z młodym i... Tadzik w paszczy!

Ankylozaur

Tadzik na maczudze ogonowej ankylozaura

Ceratozaur

Allozaur

Troodon

Cearadaktyl

Kentrozaur

Silezaur

Stegozaur

Celofyz

Wszystkich dinozaurów jest łącznie 17 sztuk reprezentujących 15 różnych gatunków (są dwa triceratopsy – w tym młody – oraz dwa welociraptory).
Modele są całkiem niezłej jakości i dość wiernie oddają nie tylko rzeczywiste rozmiary poszczególnych gatunków, ale i ich wygląd. Są też dosyć solidne, ale wchodzić na nie nie wolno!

Komunikat zdawałoby się czytelny, ale chętnych na wspinaczkę i tak nie brakowało...

Co innego pluszowe mrówkojady :).

Przy każdym modelu znajduje się tabliczka z opisem danego gatunku, umieszczona na podłużnym pulpicie – wygląda to bardzo dobrze:


Informacji na takiej tablicy mamy naprawdę bardzo dużo: nazwa polska i łacińska, data odkrycia gatunku i nazwisko odkrywcy, okres i miejsce występowania wraz z zaznaczeniem na mapie świata, środowisko występowania, dieta, wymiary, systematyka, rysunek dinozaura wraz z porównaniem jego wielkości z człowiekiem, rysunki czaszki lub pazurów a także opis ogólny – i to w dwóch językach (polskim i angielskim).


Nieźle, choć zdarzają się błędy (interpunkcja i styl miejscami bardzo mocno szwankują)…
Poza tabliczkami gatunkowymi na terenie całego Parku Dinozaurów znajduje się ponadto bardzo dużo tablic dydaktycznych poświęconych zarówno dinozaurom, jak i innym prehistorycznym stworzeniom, a także ogólnym informacjom dotyczącym historii życia na Ziemi.
Warto się z nimi zapoznać, są bowiem bardzo ciekawe i świetnie uzupełniają się z ekspozycją modeli dinozaurów, dzięki czemu wycieczka po dinoparku to nie tylko fotki z dinozaurami, ale możliwość dowiedzenia się czegoś o zwierzętach, które żyły na Ziemi przed tymi, które można zobaczyć na terenie oliwskiego zoo.

Na początek co nieco o ewolucji człowieka...

Jak powstała Ziemia?

Początki życia i pierwsze gady...

Mała oś czasu...

Czym jest kalendarz kosmiczny?

Systematyka dinozaurów

Różne gatunki dinozaurów

Trochę o pierwszych ssakach...

I najciekawsza tablica - ciekawostki i rekordy świata dinozaurów

Park Dinozaurów opuszczamy mile zaskoczeni – jest lepiej, niż się spodziewaliśmy. Owszem, paru rzeczy można się przyczepić (nie wszystkie modele są równie dobre, brakuje choćby jednego zauropoda – ale wiadomo, rozmiary! – no i styl wypowiedzi na niektórych tabliczkach nieco szwankuje), jest to jednak ciekawe i dobrze urządzone miejsce, które może być interesującym uzupełnieniem wycieczki po samym zoo, w którym obcujemy z obecnie żyjącymi zwierzętami.
Swoją drogą – czas wrócić do zwierzaków, a skoro jesteśmy w pobliżu małpiarni, zaglądamy właśnie tam!

13. W małpim świecie…

Jak wszem i wobec wiadomo, rok 2011 to Międzynarodowy Rok Lasów, ale przede wszystkim rok małp człekokształtnych, w ramach którego EAZA zorganizowała Kampanię na Rzecz Ochrony Małp Człekokształtnych.
W związku z tym w oliwskim zoo w ostatni wtorek (a więc już po naszym wyjeździe z Oliwy) odbył się Dzień Małp Człekokształtnych. Przy wybiegu szympansów czynne było stoisko z informacjami na temat szympansów, orangutanów i gibbonów – czyli bohaterów tegorocznej kampanii, były też konkursy, ciekawostki i spotkania z opiekunami oliwskich małp człekokształtnych.
Przy wybiegu patasów pojawiła się także tablica dydaktyczna poświęcona kampanii, zwracająca uwagę na dwa główne jej aspekty – zagrożenia, jakie czyhają na małpy oraz to, co my możemy zrobić, aby im pomóc.

Co ciekawe, w roku kampanii oliwskie małpy jakby na zawołanie wykazały się szczególną płodnością – od początku roku w małpiarni urodziło się bowiem aż osiem młodych – w tym dwa szympansy, dwa patasy oraz trzy lutungi jawajskie.

Jeden z młodych szympansów z matką

Dwa młode patasy

Mały patas w objęciach mamy

Mały lutung z matką

Jeden z małych lutungów

Rodzinny portret lutungów

Obserwacja stada lutungów to szczególnie ciekawe zajęcie – cały czas coś się dzieje, małpy są w ciągłym ruchu i obecność zwiedzających zupełnie im nie przeszkadza. Warto zatrzymać się przy nich na dłużej i trochę je poobserwować:


14. Kierunek Turcja czyli inwestycje małe i trochę większe…

Wychodząc z małpiarni da się zauważyć brak stojących tu wcześniej baraków – ich pozostałości usuwane były zimą, teraz nie ma po nich już śladu. Od naszej lutowej wizyty w ogrodzie zauważalnych zmian nie było jednak zbyt wiele – nowa lokomotywa Zoo Ciuchci, nowe ławki i nowe tabliczki, nowa woliera sów śnieżnych:

Nowa woliera sów śnieżnych już prawie gotowa

Najbardziej widoczną inwestycją jest tzw. miejsce wypoczynkowe znajdujące się za wybiegiem kuców szetlandzkich na łuku zoo okrążającym wybieg sawanny afrykańskiej.
W miejscu, w którym jeszcze niedawno znajdowały się nieużytki, powstało wyjątkowo ładne i zadbane miejsce, w którym można sobie urządzić piknik lub po prostu odpocząć po trudach zwiedzania zoo:

Możemy sobie usiąść w jednej z chatek...

... lub położyć na leżaku!

Albo usiąść pod parasolem przy kierunkowskazie do Turcji! (drugi wskazuje Egipt!)

Tuż obok znajduje się bardzo ładnie zaaranżowany stawek, przez który przepływa strumień:

Przy okazji obserwacji egzotycznych ssaków (po drugiej stronie alejki widzimy elandy) można się natknąć na reprezentantów krajowego ptactwa:

W oliwskim zoo nie jest to jednak niczym dziwnym – dzikie zwierzęta „bez paszportu” możemy spotkać na terenie całego zoo (vide przygoda z dzikami!).

Krzyżówka przy filtrach

Wracając zaś do samych inwestycji – pierwszą większą inwestycją, jaka zostanie zrealizowana na terenie zoo jeszcze w tym roku będzie nowy dom dla gibbonów – ale o tym napiszemy w oddzielnym tekście, który ukaże się już wkrótce!

15. Gdzie kondor hasa…

Jak powszechnie wiadomo, oliwskie zoo ma długą i chwalebną tradycję w hodowli kondorów wielkich – na przestrzeni lat 1982 – 2006 wykluło się i odchowało w oliwskim zoo aż 16 młodych ptaków. To absolutny rekord!
Nie na darmo logo oliwskiego zoo zdobi głowa kondora.
W zeszłym roku na terenie zoo oddano do użytku nową, wspaniałą wolierę, z małym wodospadem – jedną z najlepszych w kraju!

Woliera kondorów na terenie zoo - naprzeciwko wybiegu jeleni

Jeden z kondorów z nowej woliery

Nie wszyscy jednak pewnie wiedzą, że to nie jedyny obiekt, w którym można zobaczyć kondory – drugi, znacznie starszy – choć większy! – znajduje się bowiem kilkaset metrów od bramy wejściowej do zoo, naprzeciwko parkingu.

Lokalizacja woliery kondorów przed oliwskim zoo

Idąc do zoo ul. Karwieńską na wysokości wjazdu na parking zamiast skręcić w lewo (na parking właśnie) skręcamy w prawo i idziemy kilkadziesiąt metrów ścieżką pod górę.

Woliera kondorów przy Karwieńskiej

Wolierę wykonali w czynie społecznym uczniowie Zespołu Szkół Budownictwa Okrętowego w Gdańsku oraz pracownicy Stoczni Gdańskiej im. Lenina w latach 1978-1982 – o czym informuje nas metalowa tabliczka na wolierze.
W wolierze możemy obecnie zobaczyć parę kondorów wielkich – samicę Balbinę, wyklutą w inkubatorze 15 czerwca 1999 roku oraz samca Tommy’ego, również wyklutego w inkubatorze, 3 czerwca 1998 roku.

Balbina

Tommy

Woliera, choć ma już swoje lata, nadal prezentuje się bardzo efektownie – to jeden z największych tego typu obiektów w kraju. Ptaki mają tu sporo miejsca, a wnętrze jest ładnie zagospodarowane.

Charakterystyczny kształt woliera kondorów zawdzięcza wielkiemu, okrągłemu zadaszeniu

Swoje legowiska kondory mają u szczytu woliery, na wysokości kilku metrów

Wolierę otacza dodatkowo metalowe ogrodzenie o wysokości około metra. Możliwości obserwacji ptaków są jednak duże, bowiem ze względu na cylindryczny kształt woliery mamy możliwość obejść ją prawie dookoła – dostępu nie ma tylko do tylnej części, za którą znajduje się małe zaplecze hodowlane.

Warto zajrzeć do Balbiny i Tommy’ego czy to na początek wyprawy do zoo, czy to na zakończenie w drodze powrotnej na parking, jest to bowiem świetna wizytówka zoo – może nie tak widoczna jak niedźwiedzie z Parku Praskiego, ale i mniej kontrowersyjna.

Słowem końcowym…

Tyle na dziś w temacie oliwskiego zoo i naszej relacji z czterodniowego tam pobytu – my tymczasem zabieramy się za kolejne relacje: relacja z Ogrodu Zoobotanicznego już niebawem!

A pełną galerię zdjęć z oliwskiego zoo znajdziecie TUTAJ.

Reklamy

8 comments on “Cztery dni w zoo, czyli Mrówkojad w Oliwie po raz czwarty – foki bez wody, Tadeusz w Parku Jurajskim i 13 innych pomysłów na oliwskie zoo

  1. Mam pytanie. Czy słyszeliście może o takim filmie jak „Projekt Nim? Opowiada on historie szympansa, który miał zostać ,,uczłowieczony”.

  2. Czy hipcie cały czas mają tak mało wody? Sezon zimowy bez żadnej wanny (tylko z prysznicem), sezon letni z basenem o głębokości (choć zasadniej byłoby powiedzieć o płytkości) wystarczającej może dla żółwi czerwonolicych, ale nie dla kilkutonowych hipopotamów. Czyżby cały lipcowy przydział wody zoo zużyło do napełnienia basenu fok?

    • Gdzieś czytałem, że taka ilość wody jest celowa. Trochę to przykre, ale cel tego jest prosty. Gdyby wody było nalane do pełna zwiedzający po prostu nie widzieliby hipopotamów.

      • To ja proponuje by tej wody nie było wcale….
        Wtedy zwiedzający mogli by zawsze zobaczyć całe zwierzęta.

  3. Przecież w naturze hipopotamy nilowe też moczą się w płytkich wodach, w dodatku w takich wysychających sadzawkach jest ich czasem nawet setka…

    • Jednak do takich sytuacji dochodzi tylko podczas suszy, gdy zbiorniki wodne szybko zmieniają się w błotne kałuże, a rozlewiska rzek- w wąskie strumyki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s