Guapa na tropie mrówek, czyli co słychać u poznańskich mrówkojadów?

W piątek zabraliśmy Was na wielką wyprawę po poznańskim Nowym Zoo, dziś natomiast zapraszamy na krótki epilog z naszej ubiegłotygodniowej wyprawy do Poznania, czyli obiecany materiał o poznańskich mrówkojadach.
W roli głównej – Guapa!

Guapa - naszym zdaniem najpiękniejszy mrówkojad w Polsce!

Podczas każdej naszej wizyty w Nowym Zoo najważniejszym punktem wycieczki jest zawsze wybieg Ameryki Południowej, gdzie mieszka trójka „naszych” podopiecznych – samiec Eskado, samica Guapa oraz ich prawie dwuletnia już latorośl – samiczka Felice.
Jak wiadomo, od zeszłego roku trójka poznańskich mrówkojadów nie mieszka już na jednym wybiegu z wikuniami (te przeniosły się na dawny wybieg konia Przewalskiego), nandu szarym (wyjechał) oraz kapibarami i tapirami anta (te mieszkają na oddzielonej, większej części wybiegu), gdyż dla mrówkojadów wydzielono mniejszą, prostokątną część wybiegu od strony czepiaków czarnorękich.

Wybieg mrówkojadów w poznańskim zoo

Tym samym najefektowniejszy swego czasu wybieg w Nowym Zoo (pięć gatunków) mocno zubożał.
Obecny wybieg mrówkojadów dla samych zwierzaków jest bardzo dobry – mają tu dużo przestrzeni, sporo miejsc, w których mogą się ukryć, nierówności terenu, drzewa, krzaki, gęstą trawę i porozrzucane po całym wybiegu spróchniałe kłody, w których ochoczo węszą poszukując „czegoś dobrego”.
Nieco gorzej jednak wybieg prezentuje się od strony ekspozycyjnej – ma on kształt rozciągniętego prostokąta, a zwiedzający mają dostęp tylko do jednego z jego boków. Tył wybiegu zamyka chatka mrówkojadów i przedwybieg, a także chatka tapirów i kapibar, z prawej strony jest on zamknięty formacją skalną, oddzielającą wybieg mrówkojadów od wybiegu zewnętrznego czepiaków czarnorękich, a z lewej strony mrówkojady od pozostałej części wybiegu Ameryki Południowej oddziela słynny już płot, który postawiono tu w zeszłym roku.

Z tyłu chatki zwierzaków, z prawej wybieg czepiaków a w tle - Eskado!

Płot oddzielający wybieg mrówkojadów (z prawej) od wybiegu południowoamerykańskiego

Tym samym mrówkojady można oglądać jedynie od strony ogrodowej alejki – i zobaczymy je tylko wówczas, gdy zechcą podejść trochę bliżej, wybieg jest bowiem bardzo rozciągnięty, a same zwierzaki chętniej przebywają na jego tyłach. Dodatkowym utrudnieniem w obserwacji zwierzaków jest znajdująca się z lewej strony wybiegu spora górka, która zasłania widok…

W tle widać Eskado i Guapę, ale też... Gwizdka i Madzię!

Kto wie, może dobrym pomysłem byłoby skonstruować na wybiegu mrówkojadów coś na wzór wybiegu piesków preriowych w opolskim zoo – podziemny tunel, do którego wchodziłoby się od strony alejki, zakończony punktem widokowym na szczycie owego pagórka. Taka inwestycja nie byłaby zbyt kosztowna, a mogłaby znacząco podnieść walory ekspozycyjne potencjalnie najciekawszego wybiegu w zoo :).
Ale to tylko taki nasz pomysł rzucony na gorąco…
Najlepszym rozwiązaniem byłoby oczywiście wybudować pawilon mrówkojadów dostępny dla zwiedzających (jak w Warszawie i Opolu) oraz regularnie wypuszczać mrówkojady na wybieg Ameryki Południowej – tak, jak kiedyś. Ten bowiem – jak wiadomo – stwarza rewelacyjne warunki do eksponowania zwierzaka, a zwiedzający może doń podejść z kilku stron (w tym od strony pomostu i wysepki).

Tak to można oglądać mrówkojady...

Jeśli się jednak ma trochę szczęścia, ale przede wszystkim cierpliwości i czasu, to nawet w takich warunkach jak obecne mamy możliwość zaobserwowania mrówkojadów w niesamowitych akcjach i to z bardzo bliska!
My w poprzedni piątek do wybiegu mrówkojadów podchodziliśmy dwa razy i spędziliśmy przy nim dużą część naszej ponad czterogodzinnej wyprawy, co przyniosło tak oczekiwane efekty :).

Guapa nadchodzi!

Podejście pierwsze kończy się umiarkowanym sukcesem – Eskado i Guapa kręciły się na tyłach wybiegu, co raz atakując drzwiczki do swojej chatki, natomiast Felice biegała po przedwybiegu. Tylko raz Eskado odważył się na mały spacer w naszym kierunku, ale pogrzebał tylko przez chwilę w ziemi, szybko zawrócił i tyleśmy go widzieli.

Uznaliśmy jednak, że jak nie teraz, to za chwilę – skoro zwierzaki są wypuszczone na wybieg zewnętrzny, to pewnie w końcu podejdą bliżej. Szkoda tylko Felice, bo skoro siedziała zamknięta na przedwybiegu, to szans na jej zobaczenie z bliska nie było już żadnych.
Tym bardziej, że Felice już niebawem opuści Poznań i wyjedzie do jednego z niemieckich ogrodów zoologicznych.

A my pamiętamy, jak Felice była jeszcze taka malutka...

Kiedy wracamy po jakimś czasie ponownie pod wybieg, już po chwili z oddali w naszym kierunku zmierza Guapa:

Guapa nadchodzi!

Idzie mocno już „wychodzoną” ścieżką przy głazach, oddzielających mrówkojady od wybiegu czepiaków czarnorękich:

Widać, że to stała trasa

i co jakiś czas zatrzymuje się, żeby poszukać czegoś w trawie albo w jednym ze spróchniałych pniaków, które ewidentnie porozrzucano z przedniej części wybiegu, by zachęcić mrówkojady do podchodzenia bliżej płotu, a tym samym i zwiedzających.
I słusznie :).

Coś znalazła!

Już prawie...

Jeszcze trochę...

Raz, dwa, trzy - mrówkojad patrzy!

Guapa

Wyglądało to mniej więcej tak:

Powęszyła jeszcze w kilku innych miejscach po czym… postanowiła zawrócić i udała się do Eskado na tyły wybiegu.

Czuliśmy jednak, że to jeszcze nie wszystko!
I słusznie – chwilę później Guapa ponownie postanowiła wybrać się na spacer, tyle, że tym razem ścieżką ciągnącą się wzdłuż płotu, oddzielającego wybieg mrówkojadów od wybiegu Ameryki Południowej, na którym w tym momencie poza… berniklami kanadyjskimi były tylko kapibary.

Guapa nadchodzi (z prawej), a kapibary tuż za płotem...

I to samo ujęcie z drugiej strony płotu...

Coraz bliżej...

Po czym podeszła do stojącego niedaleko ogrodzenia drzewa i… stając na tylnych łapach oparła się o nie i zaczęła pazurami skrobać korę!

Atak mrówkojada!

Drzewo po ataku mrówkojadzich pazurów - widać, że tych ataków było bardzo dużo...

Następnie, podchodząc coraz bliżej płotu, obwąchiwała kłody i kopce, niemal przywitała się z nami przez płot po czym… zawróciła i idąc wzdłuż ogrodzenia wróciła do Eskado :).

Guapa wraca do Eskado

Niestety – sam Eskado już do nas nie podszedł…

A kolejna wizyta u poznańskich mrówkojadów już za miesiąc – mamy nadzieję odwiedzić je wówczas w ich chatce i zajrzeć także do Felice – o ile jeszcze będzie w Poznaniu!
Póki co w Polsce wciąż zobaczyć można osiem mrówkojadów!

Mrówkojady bonusowe… 🙂

Wczoraj był mrówkojadzi tort, dziś zatem trzymając się tej samej konwencji, przedstawiamy Wam niezwykły Mrówkojadzi bukiet :).

Mrówkojady wszędzie... - tym razem to jednak nie nasza robota, a prezent, za który bardzo dziękujemy Ani 🙂

Reklamy

2 comments on “Guapa na tropie mrówek, czyli co słychać u poznańskich mrówkojadów?

  1. Hej!Macie już jakiś termin kiedy odwiedzicie zoo w Krakowie?Liczę także na jakiś wywiad z dyrektorem Zoo i ich plany na przyszłosć ;p heh ;p Pozdrawiam 🙂

    • W Krakowie najpewniej będziemy w pierwszej połowie sierpnia, dokładnego terminu jeszcze nie znamy. Czy uda nam się namówić dyrektora zoo na wywiad nie wiemy, ale będziemy próbować :).
      Póki co – jutro ruszamy do Oliwy, skąd mamy zamiar ruszyć do Torunia i Płocka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s