Zwierzaki-straszaki, czyli strach się bać! O zwierzętach w horrorach – część III. Krokodyle.

Straszymy dalej! Wprowadziliśmy Was już w temat Animal Monster Movie, przedstawiliśmy pierwszych bohaterów naszego cyklu, czyli węże, pora zatem na kolejną grupę – krokodyle!

Nie są one co prawda tak częstymi bohaterami horrorów jak ich beznodzy krewniacy, budzą jednak nie mniejszą grozę, a bywają znacznie bardziej efektowne…

Dlaczego słoń ma długi nos - fantastyczna książeczka autorstwa Rudyarda Kiplinga, z której dowiemy się, że długą trąbę słonie zawdzięczają... krokodylom!

Dlaczego krokodyl jest straszny?

Krokodyle – pod nazwą tą kryją się wszyscy przedstawiciele rzędu krokodyli, a więc krokodyle, gawiale, aligatory, kajmany i inne im podobne stwory – od dawien dawna były niezwykle wdzięcznym tematem dla wielu kultur i mitologii, i mocno – choć nie tak mocno i szeroko jak np. węże – odcisnęły swoje piętno w tradycji wielu narodów.

Tego krokodyla zobaczymy w oliwskim zoo

Spójrzmy – na niezwykle długiej liście symbolicznych znaczeń, jakimi obdarowywany jest krokodyl, znajdziemy takie, jak: światło i cień, czas, noc, potęga, wtajemniczenie, moce zła, piekło, diabeł, śmierć, obłuda, fałsz, nieczułość, złośliwość, wściekłość, chciwość, żarłoczność, żądza…

Bać się czy nie znosić?

Od zarania też wąż budził nie tylko fascynację, ale też wstręt, strach i niechęć. Najsilniej jego obecność odcisnęła się w kulturze i mitologii starożytnego Egiptu, gdzie krokodyl nilowy był nieodłącznym elementem tak ważnego dla Egipcjan Nilu, ma swoje miejsce jednak także w tradycji chrześcijańskiej (demon, ale i mądrość), czy Judaizmie (był wcieleniem Lewiatana).

Twórcy horrorów traktują jednak krokodyle dość powierzchownie i po macoszemu – w horrorach nie ma miejsca na jakieś zróżnicowanie czy próbę głębszej analizy motywu krokodyla – są one po prostu dzikimi, krwiożerczymi bestiami, które straszą zabójczą bronią – paszczą pełną zębów i łapami wyposażonymi w pazury.

Zęby jak malowane!

Do tego dodajmy słuszne rozmiary, które w kolejnych produkcjach są jeszcze odpowiednio podrasowywane i otrzymamy niemal idealnego bohatera animal monster movie…

W horrorach nie ma miejsca na „krokodyle łzy” czy wyobrażenie krokodyla jako mędrca, symbol wtajemniczenia – ma on być przede wszystkim szybkim i skutecznym zabójcą, atakującym z zaskoczenia – i przyznać trzeba, że świetnie się z tej roli filmowe krokodyle wywiązują…

Krokodyl niejedno ma imię, czyli na krokodylim tropie!

Zanim jednak przedstawimy Wam listę horrorów, w których straszą nas krokodyle i ich bliżsi lub dalsi pobratymcy, przedstawiamy krótką listę naszych krokodylich skojarzeń – słowem:

Mrówkojad na tropie krokodyli!

10.Krokodyl Dundee  (film z 1986 roku)

"Krokodyl Dundee"

9. Wally Gator (serial animowany z 1962 roku)

"Wally Gator"

8. Miłość, szmaragd i krokodyl (film z 1984 roku)

"Miłość, szmaragd i krokodyl"

7. Krokodyl jak malowany (rysunek autorstwa Redakcji Mrówkojada, który kiedyś już gościł na stronie)

Krokodyl nilowy by Mrówkojad

6.Rzeźba drewnianego krokodyla w poznańskim Starym Zoo

Drewniany krokodyl ze Starego Zoo w Poznaniu

5. Forfiter

Forfiter

Dostępny także jeszcze w co najmniej dwóch wersjach – oryginalnej i muzycznej :).

4. Dom Handlowy „Krokodyl” w Koninie

Dom Handlowy "Krokodyl" w Koninie

3. Pomnik krokodyla Gieni w Ramiensku

Krokodyl na ławeczce - aż chce się przysiąść...

2. Płaskorzeźba z krokodylem na ścianie starej małpiarni w poznańskim Starym Zoo

Nie dość, że krokodyl, to jeszcze małpa!

1. Krokodyle na chatce mrówkojadów w opolskim zoo

O ironio, to chatka mrówkojadów, nie pawilon krokodyli...

To tylko tak na gorąco – po głębszym zastanowieniu można by tę listę wydłużyć spokojnie o kolejnych 10 równie ciekawych pozycji, pora jednak przejść do meritum naszego dzisiejszego tekstu, czyli:

FILMOTEKA – krokodyle w horrorach!

Przerażające krokodyle nie są tak częstymi bohaterami animal monster movie jak np. węże, a ich zróżnicowanie też jest znacznie mniejsze, niemniej w historii kina ludziom przyszło mierzyć się z niejednym krokodylem i nie wszystkie one wyglądały jak najbardziej popularny krokodyl nilowy.

Zapraszamy zatem na krótki przegląd horrorów, w których straszą nas różne a różniste krokodyle!

(Chyba nie musimy dodawać, że poniższe zestawienie to jedynie wybór filmowych horrorów z krokodylami w rolach głównych lub przynajmniej drugoplanowych)

Zjedzeni żywcem (Eaten Alive) – 1977

Zjedzeni żywcem - 1977

Twórca o trzy lata wcześniejszej Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, Tobe Hopper, tym razem zaprasza na psychotyczny horror, który przypomina trochę skrzyżowanie historii Leatherface’a z Psychozą Hitchcocka, w dodatku fabuła Zjedzonych żywcem jest ponoć inspirowana prawdziwą historią…

Co my tu mamy? Psychopatycznego właściciela motelu gdzieś w Luizjanie, który morduje swoich gości, a następnie karmi nimi swojego krokodyla, którego trzyma za motelem…

Krokodyl jest tu postacią wybitnie drugoplanową, ale gdy już się pojawia, robi dużo hałasu i zjada wszystko, co tylko znajdzie się na jego drodze.

Film kosztował tylko 520 tys. dolarów, w dodatku reżyser wykorzystał przy jego produkcji fragmenty kilku innych filmów, całość zaś jest mocno inspirowana znanymi już motywami filmowymi – pewną nowością jest natomiast wykorzystanie krokodyla jako „pożeracza ciał”.

To ponoć nawiązanie do prawdziwego mordercy, Jamiego Balla, który miał pozbywać się zwłok wrzucając je do basenu, w którym trzymał aligatora…

W rolach drugoplanowych w Zjedzonych żywcem możemy zobaczyć kilka znanych nazwisk, m.in. Mela Ferrera (dwa lata później zagrał w Aligatorze), oraz dwójkę aktorów, którzy mają na koncie nominację do Oscara – Stuarta Withmana i Carolyn Jones. W Zjedzonych żywcem gra też Robert Englund, którego świat zapamięta przede wszystkim jako odtwórcę roli Freddy’ego Kruegera w serii filmów Koszmar z ulicy Wiązów (tu jednak jego rola jest mocno drugoplanowa).

Agowa gongpo – 1978

To trochę taki film widmo – południowokoreańsko-tajlandzki horror z 1978 roku, który sławę zyskał tak naprawdę dopiero wtedy, gdy trzy lata później na jego podstawie nakręcono film Chorake (znany bardziej pod tytułem Crocodile).

Agowa gongpo to pierwszy z całego morza filmów, które powstawały dosłownie na całym świecie, a wzorowały się na Szczękach Spielberga – odniesienia do tego filmu są w wielu miejscach aż nadto wyraźne, a najbardziej rażącym „nawiązaniem” jest dosłownie ściągnięty ze Szczęk  motyw muzyczny – ścieżka Johna Williamsa została tu przepuszczona przez syntezator, co skończyło się pozwem sądowym dla twórców Agowa gongpo…

Film otwiera sekwencja huraganu, który pustoszy jedną z miejscowości na wybrzeżu Tajlandii. Tę samą wioskę pustoszy potem monstrualnych rozmiarów krokodyl (aligator?), który dosłownie demoluje całe miasto. Skąd wziął się ów krokodyl? Ano, z kryjówki wygnał go ów huragan. A dlaczego ten krokodyl taki wielki? Ano, eksperymenty, jak zawsze…

Na szczęście na ratunek przybywa grupa poszukiwaczy przygód, którzy zamierzają zabić potwora. Pojawiają się też żołnierze, naukowcy, ale i tak na ekranie oglądamy głównie rozpadające się domy i ludzi, którzy masowo wpadają do wody – całość przyprawiona odpowiednią ilością wybuchów i sztucznej krwi.

Nie wolno nam jednak zapomnieć o finałowej sekwencji pogoni za krokodylem na morzu (to już dosłownie kopiuj-wklejka ze Szczęk) i kultowej już scenie „przelotu” krokodyla-giganta nad łodzią, którą płyną nasi dzielni śmiałkowie:

Ta scena chodzi za nami od dzieciństwa (film bowiem robił furorę na kasetach video na początku lat 90.).

Wielki krokodyl (Il Fiume del grande caimano) – 1979

Wielki krokodyl - 1979

Film znany te z pod tytułem The Great Alligator:

The Big Alligator River:

Alligator:

Caiman:

Nie dajcie się jednak zwieść – to jeden i ten sam film. Ciekawostką jest jednak, że w różnych wersjach tytułu pojawiają się aż trzy „gatunkowe” określenia – krokodyl, kajman i aligator, choć tylko w polskiej wersji językowej mamy krokodyla (w pozostałych jest 3:2 dla aligatora w pojedynku z kajmanem:)).

Wielki krokodyl powstał w 1979 roku, kilka lat po oszałamiającym sukcesie kasowym Szczęk  i nie ma wątpliwości, że to właśnie sukces filmu Spielberga zainspirował twórców tego filmu, z tym, że rekin został zastąpiony krokodylem. Osobną kwestią pozostaje pytanie, jakim, bo nazywany on jest i aligatorem, i kajmanem.

Cały film jest zresztą jest ulepiony z różnych klocków – główny „bohater” to zlepek kilku różnych krokodyli w jednym stworze, choć akcja filmu rozgrywa się w Afryce, mamy tu także południowoamerykańską anakondę i azjatyckie kobry, a fabuła jest mocno inspirowana Szczękami – tu też mamy obóz wypoczynkowy i kierownika, który nie chce płoszyć turystów.

Tyle, że akcja rozgrywa się w afrykańskiej dżungli, pełnej dzikich zwierząt i równie dzikich tubylców. Na ekranie wciąż coś wybucha, cały czas ktoś krzyczy i co rusz pojawia się monstrualny kajmano-aligato-krokodyl.

Jak tu się nie bać!

Film nakręcono w 1979 roku na Sri Lance (przypominamy – akcja rozgrywa się w afrykańskiej dżungli!), wyprodukowano we Włoszech, a jego reżyserem jest Sergio Martino, który rok wcześniej nakręcił inny horror – Górę boga kanibali. Wspominamy o tym nieprzypadkowo, bowiem w Wielkim krokodylu sporo jest scen żywcem wziętych z tego filmu właśnie…

W rolach głównych możemy zobaczyć późniejszą żonę Ringo Starra, Barbarę Bach (swego czasu prawdziwą gwiazdę!) oraz Claudio Cassinelliego, a w rolach drugoplanowych – Mela Ferrera i Richarda Johnsona.

Całość jest jednak straszna – widać, że niektóre sceny pochodzą z innego filmu, „krokodyl” chwilami razi sztucznością, a fabuła – lepiej się w nią zbytnio nie wgłębiać, z grubsza wygląda jednak tak: rozgniewany przez turystów bóg-krokodyl, który mści się na wszystkim, co się rusza, mocno poddenerwowani tubylcy, którzy ścigają turystów i sami turyści, którzy muszą uciekać nie tylko prze poddenerwowanymi tubylcami, ale i rozgniewanym bogiem-krokodylem – trzeba czegoś jeszcze?

Aligator (Alligator) – 1980

Aligator - 1980

Lewis Teague, który później wyreżyseruje Klejnot Nilu i Komando FOKI, w 1980 roku nakręcił Aligatora – pierwszy stricte amerykański animal monster movie powstały po kasowym i artystycznym sukcesie Szczęk Spielberga. Film Teague’a kosztował jednak tylko 1,5 mln dolarów (Szczęki ponad cztery razy tyle) i nie odniósł aż takiego sukcesu komercyjnego (zarobił kilkanaście milionów), krytyka doceniła jednak ironiczne podejście do tematu, niezły humor i miejscami naprawdę nieźle budowane napięcie (film  zdobył nominację do Saturna za… scenariusz – scenarzystą był John Sayles, który napisał też scenariusz do dwóch wersji Piranii) i do dzisiaj film uchodzi za klasyczny animal monster movie.

O co chodzi? Ano, w wielkim skrócie mamy tu monstrualnego aligatora (tak, tu nie ma wątpliwości, że jest to aligator), który sieje panikę w… Chicago (choć zdjęcia do filmu kręcono w Los Angeles)! Nasz aligator mieszka sobie w kanalizacji miejskiej, „50 stóp pod ulicą”, ma 11 metrów długości i waży prawie tonę. Sporo, jak na aligatora, bo żyjący w USA (ale nie w Chicago!) aligator missisipijski rzadko dorasta do 5 metrów długości i raczej nie przekracza 400 kg.

Nasz bohater jednak urósł tak bardzo dzięki specjalnej diecie – kiedyś był bowiem zwyczajnym, małym aligatorem, żyjącym sobie na Florydzie, ale dzieckiem jeszcze będąc został stamtąd zabrany przez nierozsądną dziewczynkę (która dała mu na imię Ramon…) i został spuszczony w toalecie wprost do kanalizacji miejskiej, potem zaś żywił się szczątkami zwierząt, które w pewnym laboratorium faszerowano hormonami wzrostu…

Wraca po dwunastu latach, będąc już odpowiednio „dużym” gadem i zaczyna… zjadać ludzi, którzy – przypadkiem lub nie – zeszli do kanałów…

Co będzie dalej, łatwo przewidzieć – rozpoczyna się polowanie na aligatora, ten zmuszony jest do opuszczenia kanałów, giną kolejni ludzie, miasto zostaje zdemolowane, ale na szczęście w finale nasi dzielni bohaterowie (w tym przypadku odważny policjant – w tej roli Robert Forster i pani naukowiec, specjalistka od gadów – w tej roli Robin Riker) stawią czoła potworowi.

Ostatnia scena filmu – nie zdradzamy jaka – daje jednak otwartą furtkę do kontynuowania tematu, czego efektem będzie nakręcony po latach Aligator 2, który nie będzie miał jednak zbyt wiele wspólnego z pierwowzorem.

Poza monstrualnym aligatorem, oczywiście :).

Twórcom nie udało się uniknąć błędów – a to w oku aligatora odbija się ekipa filmująca, a to sam aligator miejscami razi sztucznością, niemniej niektóre sceny robią wrażenie – ta z oddziałem SWAT wychodzącym z kanału ściekowego wyglądała ponoć tak realistycznie dla przechodniów, że niektórzy z nich brali aktorów za terrorystów, część nawet zawiadomiła policję.

Majstersztykiem jest też scena ataku aligatora na przyjęciu:

Ciekawostką jest fakt, iż animatroniczny model aligatora użyty w filmie, został po zakończeniu zdjęć przekazany drużynie sportowej Florida Gators z University of Florida i stał się jej oficjalną maskotką :).

Chorake / Crocodile – 1981

Chorake / Crocodile - 1981

Powtórka z Agowa gongpo, filmu z 1978 roku (patrz wyżej), na kanwie którego nakręcono Chorake, znanego pod tytułem Crocodile. Tym razem jednak jest to produkcja tajlandzko-amerykańska i wkład tych drugich widać bardzo mocno.

W przypadku tego filmu trudno mówić o kontynuacji czy remake’u – to tak naprawdę ten sam film, co Agowa gongpo – ta sama historia, te same motywy, nawet niektóre sceny, zmieniła się tylko obsada, reżyser i rynek docelowy – film bowiem został zdubbingowany i dystrybuowany na całym świecie.

Największą słabością filmu jest jego wykonanie – efekty specjalne są zatrważająco słabe, dubbing prawie niezrozumiały, montaż zaś jest tak chaotyczny, że twórcom prawie umknęło zakończenie…

Film zyskał też bardzo złą sławę, bowiem na planie doszło do… zaszlachtowania prawdziwego krokodyla nożem (film trafił na listę American Humane Association).

W filmie jest jednak kilka scen, które mogą zrobić wrażenie – m.in. zdemolowanie całego nabrzeża przez wielkiego krokodyla (użyta miniaturowej scenografii na wielką skalę!), pożarcie przez krokodyla całego bawoła, czy finałowy „przeskok” nad łodzią.

Tak, ten sam, co w Agowa gongpo…

El Tesoro de la diosa blanca1983

El Tesoro de la diosa blanca - 1983

Reżyserem tego hiszpańskiego horroru jest niejaki Jesus Franco – autor ponad 180 filmów, z których większość to tandetne produkcje horroropodobne sygnowane końcowymi literami alfabetu w klasyfikacji jakości filmu.

Nie inaczej jest z El Tesoro de la diosa blanca, znanym też jako Diamonds of Kilimandjaro lub Mondo cannibale IV.

Tym razem opowiada o grupie podróżników, którzy chcą odnaleźć tajemniczy diament oraz pewną niewiastę, która zaginęła przed laty, a według krążących plotek stała się boginią plemienia kanibali…

Rzecz w tym, że w filmie nie uświadczymy ani kanibali, ani góry Kilimandżaro, jest natomiast sporo golizny i jeszcze więcej słabych scen. Jakby tego było mało, niektóre sceny w dżungli, zwłaszcza te z udziałem krokodyla i nosorożca, pochodzą… z wcześniejszych filmów przyrodniczych.

Dark Age – 1987

Dark Age - 1987

Tym razem mamy horror australijski, który – o ironio! – nie był nigdy wyświetlany w Australii (firma, która miała prawa do emisji Dark Age w Australii, zbankrutowała tuż po zakończeniu produkcji – budżet filmu bowiem rozrósł się do prawie 5 mln dolarów!).

Tym razem wielki krokodyl sieje panikę w Terytorium Północnym, w Australii, zabijając i zjadając miejscową ludność. Czoła stawić próbuje mu strażnik i dwóch miejscowych przewodników, problem jednak w tym, że Aborygeni traktują wielkiego krokodyla za święte stworzenie – zawiera on bowiem dusze zmarłych członków plemienia…

W jednej z ról wystąpił David Gulpill, który zagrał później m.in. w  Krokodylu Dundee, Polowaniu na króliki i Australii.

Krokodyl zabójca (Killer Crocodile) – 1989

Krokodyl zabójca - 1989

Kolejny włoski horror z gigantycznym, morderczym krokodylem na pierwszym planie – tym razem bestia zabija w południowoamerykańskiej dżungli. Mamy tu grupę ekologów, chcących zbadać źródło zanieczyszczeń w rzece Santo Domingo, chciwego przedstawiciela miejscowych władz (w tej roli Van Johnson) oraz pewną firmę, która zatopiła beczki z toksycznymi, mutagennymi odpadami. W rezultacie jeden z krokodyli urósł do kilkunastometrowych rozmiarów, a na dodatek zasmakował w ludzkim mięsie. W polowaniu pomaga bohaterom doświadczony łowca krokodyli i cała historia zaczyna nabierać rumieńców…

Co ciekawe, film kręcono równocześnie z drugą częścią, która ukazała się rok później (patrz następna pozycja na liście) – czyżby twórcy filmu byli pewni sukcesu, jaki odniesie?

Krokodyl zabójca 2 (Killerw Crocodile 2) – 1990

Krokodyl zabójca 2 - 1990

Bestia wraca! Kontynuacja pierwszego filmu jest doń bliźniaczo podobna, co spowodowane jest tym, że oba filmy kręcono równocześnie – w tych samych plenerach i przy użyciu tego samego sprzętu (krokodyl jest więc dosłownie ten sam!), mamy też tego samego scenarzystę i część obsady (ci, którzy przeżyli w jedynce) oraz przynajmniej 10 minut materiału zdjęciowego z pierwszej części – w tym w zakończeniu.

Samego krokodyla widzimy na ekranie jednak wyjątkowo często – razem przez dobre pół godziny, co jest jednak rzadkością w filmach typu animal attack.

Film jest więc równie słaby, co pierwsza część – to samo tyczy się tytułowego krokodyla. Streszczanie fabuły możemy sobie zatem odpuścić…

Aligator II: Mutacja (Alligator II: The Mutation) – 1991

Aligator II: Mutacja - 1991

Wyprodukowana za 3 mln dolarów „kontynuacja” przebojowego Aligatora z 1980 roku będąca w praktyce jego kopią – schemat fabularny jest bowiem podobny, a w Mutacji wykorzystano nawet kilka scen z oryginału. O klasycznej „drugiej części” mowy być jednak w tym przypadku nie może, bo trudno dopatrzyć się większej ciągłości fabularnej.

O co chodzi? W skrócie rzecz wygląda tak: gigantyczny aligator grasuje nad jeziorem należącym do bezwzględnego inwestora, który wyrzucał toksyczne odpady do kanalizacji zasilającej jezioro. W rezultacie zmutowany gad zaczyna pożerać mieszkańców miasteczka. Czoła stawi mu dzielny policjant David Hodges, grany przez Josepha Bolognę, aktora z nominacją do Oscara. Ekipa aktorska jest tu zresztą całkiem przyzwoita (Dee Wallace, Richard Lynch), choć odnosi się wrażenie, że wszyscy aktorzy są chyba na wakacjach, a nie na planie filmowym…

Nie tylko aktorstwo kuleje – fatalne są też efekty (w tym i sam aligator), fabuła i dialogi, niemniej film był swego czasu sporym hitem na VHS!

Lake Placid – 1999

Lake Placid (1999)

Budżet filmu – 35 mln dolarów – mówi sam za siebie. To bodaj najbardziej wysokobudżetowa produkcja horroropodobna z krokodylem na pierwszym planie. Film wyprodukowało studio Fox 2000 Pictures oraz  Stan Winston Studios, które odpowiadało za efekty specjalne. Film okazał się sporym sukcesem – choć opinie krytyków były mieszane, na całym świecie zarobił aż 57 mln dolarów. Producentom udało się też namówić do wystąpienia w filmie kilkoro znanych aktorów – na ekranie zobaczymy więc m.in. Olivera Platta, Billa Pullmana, Bridget Fondę i Brendana Gleesona – taki zestaw to jednak rzadkość w przypadku animal monster movie, tym bardziej wśród horrorów krokodylowych :).

Film stanowi przedziwną hybrydę gatunkową – mamy tu i horror, i komedię, a nawet romans, fani rasowych horrorów mogą więc być nieco rozczarowani.

Fabuła filmu – bez wdawania się w szczegóły – koncentruje się wokół dwóch prawie dziesięciometrowych krokodyli, żyjących w jeziorze Black Lake, terroryzujących fikcyjne miasteczko Lake Placid położone w stanie Maine w USA (film kręcono w Kanadzie).

W filmie sporo jest błędów i nielogiczności (pojawiają się niedźwiedzie brunatne, które nie występują w tej części USA), niemniej i tak wyróżnia się solidnym wykonaniem na tle wszystkich wspomnianych wcześniej tytułów i uchodzi za jedną z najlepszych produkcji z gatunku „crocodile attack”.

No i ta scena:

Jakieś pytania? :).

Film doczekał się dwóch kontynuacji, o których za chwilę.

Krokodyl zabójca (Crocodile) – 2000

Krokodyl zabójca - 2000

Tobe Hopper, reżyser Teksańskiej masakry piłą mechaniczną i Ducha, wraca z kolejnym horrorem o krokodylu – przypominamy, że to on właśnie nakręcił Zjedzonych żywcem – film, który otwiera nasze zestawienie.

Polski tytuł filmu sugeruje, jakoby film miał coś wspólnego z wymienionymi wcześniej filmami (z 1989 i 1990) o gigantycznym krokodylu z Ameryki Południowej, w rzeczywistości jednak film Hoppera nie ma z nimi nic wspólnego.

Film kosztował 3 mln dolarów, ale patrząc na jakość jego wykonania można się zastanowić, jaka część tej sumy została przeznaczona na efekty specjalne i wykonanie tytułowego stwora, którego wielkość zmienia się kilka razy w trakcie filmu…

Fabuły nie ma sensu streszczać – grupa przyjaciół wybiera się w weekendową podróż łodzią po jeziorze i spotykają wielkiego krokodyla, który zaczyna ich kolejno zjadać…

Bestia z mokradeł (Crocodile 2: Death Swamp) – 2002

Bestia z mokradeł - 2002

Druga część Krokodyla zabójcy Tobe Hoppera z 2000 roku, jednak bardzo luźno związana z pierwszą częścią. Tym razem za reżyserię wziął się Gary Jones, odpowiedzialny za takie tytuły, jak Pająki i Komary – do obydwu tych filmów jeszcze dojdziemy :).

Tym razem budżet filmu wyniósł 2,2 mln dolarów, co widać niestety w każdej scenie filmu – błędów jest co nie miara, a jakość wykonania filmu jest dramatycznie słaba. Film kręcono w Indiach.

O fabule nie ma nawet co wspominać – uprowadzony przez bandytów samolot rozbija się w dżungli, gdzie czai się już wielki krokodyl. Ocalałym pasażerom udaje się go zabić, niestety okazuje się, że był to zaledwie młody osobnik – mama-krokodyl nie puści tego płazem i zemści się na złych przybyszach.

Uwaga! – trzeba też pamiętać o złych przestępcach! Potrzask, nie ma co…

DinoCroc – 2004

DinoCroc - 2004

Bzdura do kwadratu z Joanną Pacułą i Charlesem Napierem (jak zawsze w roli szeryfa) w jednych z głównych ról – tym razem mamy nie tyle krokodyla-giganta, co zmutowanego potwora będącego połączeniem DNA krokodyla i dinozaura…

Jak głosi hasło reklamowe filmu – „Próbowali kontrolować naturę – teraz natura się odgryzie”. A widz powinien trzymać się z dala od tego filmu. No, chyba że jest fanem animal monster movie :).

Khoht phetchakhaat / Brutal River – 2005

Khoht phetchakhaat / Brutal River - 2005

Kolejny już krokodyli horror rodem z Tajlandii – akcja filmu rozgrywa się w tropikalnej Prowincji Chumporn w roku 1964, którą terroryzuje ogromny krokodyl…

Było? A jak! Liczba ofiar rośnie, na wielkiego gada nie ma żadnego sposobu, wieśniacy decydują się więc wezwać „posiłki specjalne” – szamana, który ma powstrzymać bestię. Uda mu się? A jak myślicie…?

Wszystko jest w tym filmie słabe, szczególnie komputerowy krokodyl, który nie ma nawet krzty tego uroku, co choćby monstrum z wcześniejszego o ponad 20 lat Agowa gongpo…

Lake Placid 2 – 2007

Lake Placid 2 - 2007

Niskobudżetowa (2 mln dolarów) produkcja telewizyjna, nakręcona w Bułgarii (!), będąca swobodną kontynuacją kinowego przeboju z 1999 roku.

Znowu mamy senne miasteczko, jezioro i żyjącego w nim wielkiego krokodyla, który specjalizuje się w odgryzaniu kończyn nieszczególnie inteligentnym bohaterom.

Co ciekawe, w filmie występuje zdobywczyni Oscara za rolę drugoplanową w Ostatnim seansie filmowym, Cloris Leachman, oraz znany aktor telewizyjny i serialowy, John Schneider.

Film jest dramatycznie słaby – od fabuły i dialogów, po zatrważająco kiepskie efekty specjalne – nawet, jak na produkcję telewizyjną. Całości nie ratują nawet specyficzny humor i ironiczne podejście do tematu.

Najgorsze jest jednak to, że powstanie jeszcze jedna część…

Supercroc – 2007

Supercroc - 2007

Jeśli powiemy, że film kosztował 200 tys. dolarów, to można już sobie wyobrazić, czego spodziewać się po Supercrocu – i film rzeczywiście jest tak zły, jak to tylko można sobie wyobrazić.

Superkrokodyl ma ponad 30 metrów długości, dlatego by go zwalczyć, trzeba zaangażować wojsko. Oczywiście monstrum rozprawia się z całym oddziałem, dlatego dowództwo decyduje się wysłać kolejny. Można się tylko domyślać, jaki będzie ich los…

I jeszcze te efekty specjalne…

Supergator – 2007

Supergator - 2007

W tym samym roku co Supercroc powstaje też Supergator – czy wobec takiego tytułu trzeba cokolwiek mówić?

Ano, z kronikarskiego obowiązku przytoczymy kilka faktów :).

Film miał się początkowo nazywać… Dinocroc 2 i być kontynuacją Dinocroca  z 2004 roku, jednak wytwórnia nie zgodziła się na sequel tamtej produkcji, dlatego twórcy filmu zdecydowali się nieco zmienić fabułę i swój produkt nazwali Supergator…

W praktyce jednak oba filmy są do siebie bardzo – nawet za bardzo – podobne:  Supergator jest łudząco podobny do Dinocroca – tyle, że ten pierwszy chodzi na czterech łapach, ten drugi na dwóch. Ale to drobiazg. Poza tym podczas napisów początkowych do Supergatora słychać wyraźnie motyw muzyczny z Dinocroca, a ten drugi stwór na moment pojawia się w filmie – na okładce książki…

Idziemy dalej – w Supergatorze wykorzystano efekty dźwiękowe z… Parku Jurajskiego (m.in. odgłosy Velociraptorów), a wiele scen to dosłowne kopie scen z filmu Spielberga.

O „nawiązaniach” do amerykańskiej Godzilli nawet nie wspominamy…

O fabule nie ma co się rozpisywać – mamy tu amerykańskiego geologa, który monitoruje wulkan na Hawajach, kiedy Supergator – prehistoryczny aligator odtworzony ze skamieniałego DNA – ucieka z sekretnego centrum badań bioinżynieryjnych. Geolog przyłącza się wraz z innym naukowcem oraz teksańskim łowcą aligatorów do sił zbrojnych w celu ścigania potwora, który zmierza w dół rzeki z zamiarem zniszczenia luksusowego kurortu pełnego turystów...

Mówiliśmy już, że w jednej ze scen Supergator pożera mężczyznę, którego gra… scenarzysta filmu?

Najbardziej jednak rażą efekty specjalne, w szczególności dosyć sztucznie wyglądająca animacja tytułowej kreatury. W filmie roi się też od błędów – choć akcja rozgrywa się na Hawajach, w jednej ze scen widać… jedną z głów z Wyspy Wielkanocnej.

A – i jeszcze jedno: budżet filmu wyniósł 250 tys. dolarów. To o 1/4 więcej, niż w przypadku Supercroca! 🙂

Lęk pierwotny (Primeval) – 2007

Lęk pierwotny - 2007

Po serii telewizyjnych gniotów krokodyli horror wraca do kin – trzeba było na to czekać aż osiem lat (poprzednią kinową produkcją z krokodylem-zabójcą był Lake Placid).

Lęk pierwotny to film z wielu powodów szczególny – jeszcze zanim pojawił się w kinach, wywołał spore zamieszanie swoją nietypową kampanią promocyjną. Oto bowiem strona internetowa filmu, plakaty i zwiastuny kinowe reklamowały film jako „inspirowany prawdziwą historią, która wydarzyła się w jednym z najodleglejszych miejsc na ziemi, gdzie żył jeden z największych seryjnych morderców w historii ludzkości”, przy którym Zodiak i Kuba Rozpruwacz to zwykli amatorzy. Filmowy morderca miał mieć na koncie ponad 300 ofiar (!) i -uwaga! – wciąż pozostawać na wolności! Rzecz w tym, iż twórcy filmu do ostatniej chwili nie zdradzali, kim ów morderca miałby być – wskazówką był jedynie fakt, iż „Jest prawdziwy, ale nie jest człowiekiem”. Żadne źródło informacji o filmie, które pojawiło się przed jego premierą, nie dawało jednoznacznej odpowiedzi, iż owym mordercą jest w rzeczywistości krokodyl.

To się nazywa budowanie napięcia :).

Wróćmy zatem do tej „prawdziwej historii”, na której rzekomo oparty jest film.

Choć zdjęcia do filmu kręcono w RPA, akcja ma rozgrywać się w Burundi. Inspiracją dla opowiadanej przez filmowców historii stał się legendarny już  Gustaw – ważący prawie tonę i mierzący ponad 6 metrów długości krokodyl z Jeziora Tanganika. Uchodzi on za największego krokodyla, jakiego kiedykolwiek spotkano w Afryce, jednak sławę przyniosło mu co innego – wg różnych danych miał on zabić do tej pory ponad 300 osób, choć liczba ta może budzić słuszne wątpliwości. Niemniej od lat trwa „polowanie” na Gustawa – jak dotąd bezskuteczne, przez co krokodyl stał się zwierzęciem na pół legendarnym – trochę taki Nessie ze środkowej Afryki :).

Polowanie na Gustawa stało się kanwą dla omawianego filmu – mamy tu grupę śmiałków, którzy zamierzają dopaść tajemniczą bestię, problem jednak w tym, że nie bardzo wiedzą, czego się spodziewać…

Film miał solidny budżet, co przełożyło się także na wykonanie – w porównaniu do większości omawianych w naszym artykule filmów Lęk pierwotny stoi na wysokim poziomie realizacji, krokodyl-morderca jest wykonany naprawdę wiarygodnie, a napięcie jest stopniowane w filmie całkiem rozsądnie – widz, który nie ma pojęcia, że mordercą jest krokodyl, nie tak szybko się o tym przekona…

Mimo to film zebrał miażdżące recenzję i mimo dobrego startu w kinach, nie okazał się kasowym sukcesem (łącznie zarobił 15,3 mln dolarów).

Główną rolę w filmie zagrał gwiazdor serialu Prison Break – Dominic Purcell, a w rolach drugoplanowych wystąpili m.in. Orlando Jones i Jürgen Prochnow.

Martwa rzeka (Black Water) – 2007

Martwa rzeka - 2007

Kolejny film „inspirowany prawdziwą historią”, tyle, że tym razem akcja rozgrywa się w Australii – mamy bowiem do czynienia z horrorem produkcji australijskiej (uwaga! – w 2007 roku, który śmiało możemy nazwać rokiem krokodylich horrorów – w samej tylko Australii powstały aż dwa takie filmy!).

Akcja filmu opowiada o losach trójki przyjaciół, którzy postanawiają wybrać się na wycieczkę po bagnistej rzece w północnej Australii. Wakacje przeradzają się w prawdziwy koszmar, kiedy ich łódka zostaje zaatakowana i wywrócona do góry dnem przez krokodyla-ludożercę. Bohaterowie zostają uwięzieni pośrodku rzeki, na drzewie, gdzie muszą walczyć o przetrwanie…

Taka historia wydarzyła się w grudniu 2003 roku w Terytorium Północnym w Australii, ale nie będziemy zdradzać, jakie było jej zakończenie.

Martwa rzeka to film bardzo specyficzny – sposób jego realizacji przypomina miejscami paradokument, w filmie występują właściwie tylko amatorzy, a budżet filmu był naprawdę bardzo mały – zaledwie 700 tys. dolarów! Tak niski budżet wymusił na twórcach liczne ograniczenia – plan zdjęciowy zamiast w północnej Australii, znajdował się na obrzeżach Sydney, a w filmie niewiele jest efektów specjalnych – te, które już się pojawiają, powstały… na laptopie reżysera. Dzięki temu na ekranie jeśli oglądamy krokodyla, w większości mamy do czynienia z prawdziwym, filmowcy bowiem wcześniej nakręcili materiał z udziałem krokodyli słonowodnych w okolicach Darwin (gdzie nie obyło się bez przygód – jedna z kamer została niemal pożarta przez ponad 4,5-metrowego krokodyla!) – później te zdjęcia zmontowano z ujęciami z udziałem aktorów…

Co ciekawe, film zebrał bardzo dobre recenzje (doceniono paradokumentalny styl i nienadużywanie efektów specjalnych) i w samej Australii zebrał sporo nagród, mimo to okazał się finansową porażką – zarobił tylko 112 tys . dolarów, czyli ponad sześć razy mniej, niż wyniósł budżet filmu.

Co ciekawe, choć cały film trwa 90 minut, to krokodyla zobaczymy przez zaledwie dwie minuty, choć kręcenie scen z jego udziałem zajęło ponad 7 godzin!

(To trochę jak z pisaniem artykułów na Mrówkojada – dwa dni pracy, pięć minut czytania i dwa komentarze tyczące się błędów:)).

Zabójca (Rogue) – 2007

Zabójca - 2007

Kolejny australijski horror z krokodylem w roli głównej – i szósty już taki film w samym tylko 2007 roku!

Wielkie pieniądze (budżet filmu wyniósł 27 mln dolarów – 40 razy więcej niż Martwej rzeki), naprawdę solidna obsada (gwiazda Avatara – Sam Worthington, znana z Surogatów, Marzyciela i Silent Hilla Radha Mitchell, oraz Michael Vartan, Heather Mitchell, Mia Wasikowski i John Jarratt, który wystąpił w innym australijskim „krokodylim” horrorze – Dark Age), niezłe recenzje i… kasowa klęska – film zarobił na całym świecie zaledwie 4,6 mln dolarów i to właściwie wyłącznie w Australii.

Reżyser Wolf Creek, Greg McLean, opowiada historię o grupie wczasowiczów odbywających rejs po rzece w Terytorium Północnym (znowu), którzy będą musieli się zmierzyć z morderczą bestią – ogromnym, ośmiometrowym krokodylem…

Również i ten film został zainspirowany prawdziwą historią – w latach 1974-1979 na terenie północnej Australii panikę siał ogromny, ponadpięciometrowy krokodyl o imieniu Sweetheart, który atakował łodzie i kutry rybackie. W 1979 roku krokodyla udało się schwytać, niestety utonął podczas transportu. Obecnie ciało Sweetheart jest eksponowane w Museum and Art Gallery of the Northern Territory w Darwin.

Sweetheart w Museum and Art Gallery of the Northern Territory w Darwin (fot. Wikipedia)

Aligator 3 – Lake Placid (Lake Placid 3) – 2010

Aligator 3 - Lake Placid

Aligator 3 - Lake Placid

Historia morderczych aligatorów z Lake Placid po raz trzeci – kiedy myślimy, że gorzej być już nie może okazuje się, że… może :).

Masa błędów, plenery Bułgarii udające amerykański stan Maine, kilka znanych nazwisk (Yancy Butler, Colin Ferguson i przede wszystkim Michael Ironside), sporo nagości i katastrofalne efekty specjalne – o fabule nawet nie wspominamy, bo kto by się tam nią przejmował.

Twórcy filmu na pewno nie :).

Dinokrokodyl kontra Suergator (Dinocroc vs. Supergator) – 2010

Dinokrokodyl kontra Supergator - 2010

Skoro powstał Dinocroc i Supergator, nie powinno nas dziwić, że w końcu doszło do spotkania obu potworów – kino zresztą od lat lubuje się w zestawianiu ze sobą co efektowniejszych antagonistów: Freddy kontra Jason, Obcy kontra Predator, Komodo kontra Kobra…

W Dinokrokodylu kontra Supergatorze widać zresztą silne inspiracje tym ostatnim filmem – schemat fabularny jest bowiem łudząco podobny: z mieszczącego się na Hawajach laboratorium uciekają dwa genetycznie zmodyfikowane zwierzęta – jeden przypomina ogromnego aligatora, a drugi – wielkiego tyranozaura. Niejaki Jason Drake (w tej roli sam David Carradine!) – dyrektor ośrodka badawczego – ogłasza operację mającą na celu schwytanie tych bestii, nie będzie to jednak takie proste, bowiem zmodyfikowane genetycznie zwierzęta są przebiegłe i niebezpieczne, i nie dają się złapać. W końcu dochodzi do pojedynku między samymi stworami…

Zwiastun filmu mówi chyba wszystko – od gry aktorskiej po efekty specjalne film jest tak zły, jak to tylko możliwe…

Tyle na dziś – niebawem wrócimy z kolejnymi monstrami filmowymi, czy będą to pająki, rekiny czy małe ssaki – przekonacie się niebawem :) .

EPILOG

A na koniec bodaj najsłynniejszy krokodyl w historii polskiej kinematografii – słynny aligator Herman z Hydrozagadki:

Warto pamiętać, że Herman to tak naprawdę aligatorzyca missisipijska Marta z płockiego zoo, która tej zimy obchodziła 80. urodziny!

 

Reklamy

2 comments on “Zwierzaki-straszaki, czyli strach się bać! O zwierzętach w horrorach – część III. Krokodyle.

  1. „To trochę jak z pisaniem artykułów na Mrówkojada – dwa dni pracy, pięć minut czytania i dwa komentarze tyczące się błędów:)”

    To było dobre 😀 Nie no, ale ja często czytam Wasze artykuły. Po prostu piszecie tak wyczerpująco, że nie ma już co dopowiedzieć 🙂

    Generalnie nie lubię zwierzaków-straszaków ale ten artykuł był na prawdę świetny!

  2. Też chciałam zacytować ten sam fragment 😀

    Ja z tych filmów widziałam Black Water i był nawet, nawet do przełknięcia – bardzo podobał mi się brak tandetnych efektów specjalnych i w sumie też fabuła była chociaż może mało rozbudowana to przynajmniej wiarygodna bez dziwactw i wymysłów. Z resztą oparte na prawdziwej historii, do czego dobrze pasował pochodny filmom dokumentalnym charakter kręcenia. Jak na tego typu film – naprawdę nie zła propozycja 🙂 Jak by ktoś chciał pożyczyć i obejrzeć to mam na DVD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s