Majówka z Mrówkojadem – opolskie zoo po raz… trzeci! Część I

Kilka dni temu zabraliśmy Was na spacer po wrocławskim zoo, które odwiedziliśmy 1 maja, dziś natomiast zapraszamy na pierwszą część naszej relacji z wizyty w opolskim zoo, które odwiedziliśmy 2 maja.

Była to już trzecia nasza wizyta w tym ogrodzie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy – poprzednia miała miejsce w czerwcu 2010 roku.

Wizyta w Opolu była możliwa dzięki naszym przyjaciołom z ZOOrro, którzy zaprosili nas do siebie na majówkę, a naszą towarzyszką w zwiedzaniu ponownie była Anza, z którą dzień wcześniej przedeptaliśmy wrocławskie zoo.

Nie zabrakło też Tadeusza, który po raz trzeci odwiedził Opole, w opolskim zoo spędziliśmy ponad 7 godzin, a wyprawa była tak owocna i intensywna, że relację postanowiliśmy podzielić na kilka części.

Dziś zapraszamy na pierwszą!

Mrówkojady trzy - Tadziu na ławce z mrówkojadami w opolskim zoo

Do zoo ruszamy nie jak zawsze z dworca PKP, ale z miasta – dzięki temu nie mamy za sobą kilkunastogodzinnej przeprawy pociągiem, a jedynie trudy dnia poprzedniego, spędzonego we wrocławskim zoo. A to zupełnie co innego :).

Jest ciepły, nawet bardzo ciepły, słoneczny poranek, poniedziałek 2 maja – majówki zoologicznej dzień drugi. Wyruszamy kilka minut po dziewiątej, żeby dojść do zoo na dziesiątą – od tej bowiem godziny czynne jest zoo.

No to idziemy!

Droga do opolskiego zoo

Kierunek zoo! - drogowskaz przy ul. Niemodlińskiej

Po przekroczeniu Kanału Ulgi idziemy ciągnącą się wzdłuż nabrzeża Odry ścieżką spacerowo-rowerową, która prowadzi nas aż do okalającego zoo parku:

Idziemy... (widok zza pleców)

Idziemy... (widok zza pleców)

Przed nami zoo!

Zoo już coraz bliżej

Jesteśmy na właściwym kursie!

Wejście główne do opolskiego zoo

Wokół wejścia

Do zoo docieramy kilka minut po dziesiątej. Co ciekawe, przy kasie nie ma żadnych kolejek! Spokojnie więc podchodzimy i kupujemy dwa bilety normalne (po 10 zł od osoby). Jest co prawda jeszcze bardzo wcześnie – zoo czynne jest od kilku minut, poza tym jest poniedziałek, niemniej spodziewaliśmy się choć króciutkich kolejek, w końcu to drugi dzień majówki! Opole to jednak nie Wrocław, choć 1 maja także tutaj były ponoć tłumy zwiedzających. A może 2 maja we Wrocławiu też było już znacznie spokojniej?

Nowy "obiekt" w budynku wejścia - chętnych na wrzucenie monety niewielu, ale i ruch póki co mały

Z kupnem pamiątek jeszcze się wstrzymujemy (wrócimy do nich na koniec naszej wyprawy), zapisujemy sobie za to pory karmienia zwierzaków z zoo – pełna lista godzin karmienia wywieszona jest na tablicy przy kasie:

Pory karmienia zwierząt w opolskim zoo

Jak widać, do godziny 13.00 nie musimy się na nic spieszyć :).
Spieszyć się natomiast musimy na spotkanie z Anzą, która czeka już na nas przy uchatkach i już w trójkę rozpoczynamy zwiedzanie opolskiego zoo, które śladem naszej wrocławskiej relacji, przedstawimy krok po kroku w oparciu o naszą, nieco zmodyfikowaną, trasę zwiedzania. Przez siedem godzin pobytu w zoo niektóre miejsca (mrówkojady, wyspa lemurów) odwiedziliśmy bowiem wiele razy, dlatego o każdym opowiemy tylko raz – podobnie jak w relacji z Wrocławia.
Zapraszamy zatem na fotorelację z opolskiego zoo, którą podzieliliśmy na kilkanaście przystanków.

Taki widok czeka na zwiedzających po wyjściu z budynku, w którym znajdują się kasy

Zanim na dobre rozpoczniemy zwiedzanie, warto pamiętać o trzech rzeczach:
1. Dobrze spisać sobie godziny, w których odbywają się pokazy karmienia – do wyboru mamy pięć pokazów: goryle, uchatki, lemury, wydry i niezaznaczone na planie pelikany. Na wszystkich pięciu pokazach być się nie da, ale nam udało się na czterech – zrezygnowaliśmy z lemurów, za to poszliśmy na karmienie wydr. Pozostałe pokazy są tak urządzone, że bez problemu zdążymy z jednego na drugi.
2. Mając ze sobą większy bagaż – albo dziecko! – warto skorzystać z wypożyczalni wózków. Wypożyczenie wózka kosztuje 6 zł (możemy z niego korzystać przez cały dzień), ale trzeba jeszcze wyłożyć 20 zł kaucji.

Tadziu chciałby się przejechać...

3. Na ustawione w kilku miejscach mapy zoo na wielkich planszach lepiej uważać – są niestety mocno nieaktualne – jako planowane są zaznaczone woliery susłów i wilków grzywiastych (!), a na mapie wciąć istnieje np. wybieg dingo, których już od dawna nie ma w zoo…
Szkoda, bo to właściwie jedyny taki poważniejszy minus dla Opola jeśli chodzi o stronę informacyjno-dydaktyczną…

Mapy zoo ustawione w kilku miejscach ogrodu niestety nie są zbyt aktualne...

Zwiedzamy!

Wilki grzywiaste

Wybieg wilków grzywiastych

Wybieg wilków grzywiastych jest pierwszym, na który trafiamy po opuszczeniu budynku wejściowego.
Wybieg jest duży i sprawia wrażenie bardzo naturalnego – na całej długości od trasy zwiedzania jest oddzielony fosą, bez trudu zatem możemy podziwiać parę spacerujących po trawiastym wybiegu wilków:

Wilk grzywiasty

Wilk grzywiasty

To niezwykłe zwierzaki, które od razu zwracają uwagę swoim nietypowym wyglądem – ni to lis, ni to wilk, do tego jeszcze bardzo długie kończyny i specyficzny, mrówkojadzi sposób poruszania (inochód).
Zwiedzający mogą je oglądać nie tylko z biegnącej wokół wybiegu alejki, ale także specjalnej panoramicznej szyby – wilki dość często do niej podchodzą i wówczas możemy je zobaczyć naprawdę z bardzo bliska. Do tego możemy też zajrzeć do znajdującej się na tyłach wybiegu chatki:

Wilk w domku 🙂

 Pieski preriowe

Za wybiegiem wilków grzywiastych znajduje się jedna z nowszych inwestycji w zoo – wybiegi piesków preriowych i susłów.
Otwarto je w kwietniu zeszłego roku, ale podczas naszej zeszłorocznej wizyty (lipiec 2010), niestety nie można było oglądać zwierzaków w taki sposób, do jakich wybiegi zostały przystosowane – podziemne przejście było bowiem zamknięte.

Wybieg piesków preriowych, za nim wybieg susłów

Wybiegi piesków i susłów

Te dwa niepozorne wybiegi okazują się być jedną z największych atrakcji opolskiego zoo – wszystko przez sposób eksponowania zwierząt, które – przyznajemy – dotychczas raczej nie należały do naszych faworytów.
Oczywiście możemy oglądać zarówno pieski preriowe jak i susły z poziomu alejki (zdjęcie powyżej), wybiegi zostały jednak przystosowane do specjalnego rodzaju podglądania zwierzaków – podziemny tunel pozwala nam oglądać je dosłownie ze środka ich wybiegów.
Wchodzimy zatem do tunelu:

Wejście do tunelu ciągnącego się pod wybiegiem piesków preriowych

Musimy tylko uważać na głowy, bo przejście jest bardzo niskie – ma tylko 160 cm!

Uwaga na głowy!

Następnie schyleni (jak bardzo, to zależy, na ile nasz wzrost przekracza wysokość przejścia!) idziemy kilka metrów betonowym tunelem:

Idziemy...

W dwóch miejscach (po jednym na wybieg) znajdują się punkty widokowe, w których znajdują się po dwie drabinki. Teraz trzeba się po nich wspiąć i… nasza głowa znajduje się na środku wybiegu!

Punkt widokowy na środku wybiegu piesków preriowych

Z perspektywy alejki wygląda to tak:

Człowiek na wybiegu!

A żeby lepiej wyobrazić sobie, jak wygląda ekspozycja piesków preriowych, nakręciliśmy dla Was krótki film instruktażowy :).

Przyznajemy – na nas wybieg piesków preriowych zrobił wielkie wrażenie! Możliwość obserwowania zwierzaków z tak niezwykłej perspektywy to niezwykłe doświadczenie.
Zresztą, sami zobaczcie:

Pieski preriowe wcinające trawę dosłownie kilka centymetrów od naszej twarzy robią naprawdę niesamowite wrażenie:

W Opolu mieszka obecnie dziesięć piesków preriowych należących do gatunku nieświszczuk czarnoogonowy
(Cynomys ludovicianus). To największa grupa tych zwierząt w Polsce – 3 sztuki tego samego gatunku mieszkają jeszcze w poznańskim Nowym Zoo.

Mleczyk!

Niestety, nie udało nam się zobaczyć ani jednego susła moręgowanego, które ponoć kilka dni przed naszą wizytą w zoo obudziły się z zimowego snu.
Obecnie w zoo jest pięć susłów – tyle przynajmniej przyjechało do Opola w 2009 roku z poznańskiego Nowego Zoo. Ponoć teraz widziano tylko trzy sztuki, ale i tak opolska grupa zostanie niebawem wzmocniona o kolejne susły ze Słowacji – mają przyjechać w czerwcu lub lipcu.
Opolskie zoo uczestniczy w akcji Program „Suseł” – projekcie reintrodukcji susłów na Opolszczyźnie.

Program "Suseł"

Więcej na temat tego programu przeczytacie tutaj.

Od nas natomiast wielki plus dla obu wybiegów – dość prostym zabiegiem udało się stworzyć naprawdę interesującą ekspozycję, a niepozorne zwierzaki – oba gatunki mogliśmy wszak setki razy oglądać w poznańskim Nowym Zoo – stały się nagle bardzo atrakcyjne.
Kolejny raz utwierdzamy się w przekonaniu, że kwestia atrakcyjności leży przede wszystkim w sposobie eksponowania danego zwierzaka.

Wybieg piesków preriowych w Opolu i Poznaniu

Za wybiegami piesków i susłów znajduje się duża wolna przestrzeń – tu za jakiś czas powstanie wybieg, na którym zamieszka rosomak! Dalej zaś rozciągają się główne tereny inwestycyjne zoo, na których w nieco dalszej przyszłości zamieszkają m.in. orangutany, tygrysy i nosorożce.
Póki co jednak w tym miejscu stoi tylko tzw. szklarnia – wielki, szklany obiekt, który powstał jako ośrodek kwarantanny dla zwierząt w związku z epidemią ptasiej grypy:

"Szklarnia" z zewnątrz...

Obecnie obiekt ten nie pełni właściwie żadnej funkcji, co można stwierdzić zaglądając do środka…

... i w środku

Tymczasem naprzeciwko „szklarni” znajduje się kolejny przystanek na trasie naszego zwiedzania, czyli basen uchatek kalifornijskich.

Uchatki kalifornijskie

Basen uchatek kalifornijskich

To jeden z najnowocześniejszych tego typu obiektów w Polsce. Wybudowany zaledwie kilka lat temu basen dla uchatek w opolskim zoo stał się jednym z miejsc w ogrodzie, które odwiedzane jest najchętniej – przede wszystkim dlatego, że daje doskonałe możliwości podziwiania w pełni wspaniałych zwierząt, jakimi są uchatki kalifornijskie.

Uchatka bez problemu potrafi "aportować" rzucone do basenu "zabawki"

Basen uchatek otwarto w 2007 roku, a pierwszy pokaz nowych mieszkańców zoo odbył się 28 lipca. Nowoczesny basen to 900 metrów sześciennych wody o składzie takim samym, jak woda w naturalnym  środowisku tych zwierząt, sztuczne plaże do wygrzewania się na słońcu i zaplecza. Zwierzaki nie mogą narzekać – maja doskonałe warunki!

Basen uchatek

Nie mogą narzekać także odwiedzający zoo, którzy maja możliwość oglądania zwierząt z kilku perspektyw, między innymi z tarasu widokowego:

Taras widokowy przy basenie uchatek

oraz z „podziemnego” korytarza, z którego widać zwierzęta pływające pod wodą.

Taras podwodny - wejście jak do pieczary...

A to wejście do podwodnego tarasu z drugiej strony (od wybiegu wielbłądów)

Widok „spod wody” jest naprawdę fantastyczny!

Robi wrażenie!

Trzecią możliwością obserwacyjną jest panoramiczna szyba, znajdująca się na przedłużeniu tarasu widokowego:

Można i przez szybę...

Świetna perspektywa to jednak nie wszystko – do uchatek warto zajrzeć przede wszystkim w porze karmienia, kiedy odbywa się trening. Zwiedzający zoo mają wtedy możliwość obejrzeć te fantastyczne zwierzęta w akcji podczas wykonywania najwspanialszych sztuczek, skoków, przybijania „piątki”, warto jednak pamiętać, że nie (tylko) o sztuczki i pokaz umiejętności tych zwierzaków chodzi, ale także o trening medyczny i edukację zwiedzających.

Trening uchatek

My tak organizujemy nasze zwiedzanie, że przychodzimy na oba pokazy karmienia – o 14.45 i o 16. 30.
Oba cieszą się ogromną popularnością zwiedzających, dlatego już zawczasu zajmujemy sobie miejsce na tarasie. Żeby jednak mieć nieco różne perspektywy widzenia, podczas pierwszego pokazu ustawiamy się od strony małpiarni, podczas drugiego zaś – przy panoramicznej szybie.
Od razu uprzedzamy – ze względu na specyfikę nagłośnienia, lepszą miejscówką jest ta pierwsza.

Pierwszy pokaz:

Drugi pokaz:

Podczas obu pokazów kilkanaście razy słyszymy od zwiedzających, że możemy tu oto oglądać foki, tudzież foczki. Jesteśmy dzień po wizycie we wrocławskim zoo, gdzie podczas pokazu karmienia tamtejszych kotików afrykańskich słyszeliśmy to samo, dlatego zaczyna to być naprawdę irytujące.
Dochodzi nawet do takich absurdów, że gdy prowadzący trening pracownik zoo mówi właśnie, czym różni się uchatka od foki i że w Opolu możemy zobaczyć właśnie te pierwsze, stojący obok nas pan dosłownie krzyczy do telefonu, że ogląda właśnie foki w fokarium…
Nie czepiamy się, ale ręce opadają…

Skoro nie widać różnicy...

Może gdyby w którymś polskim zoo można było obejrzeć oba te gatunki płetwonogich obok siebie, takie sytuacje nie zdarzałyby się tak często? Na razie w kilku ogrodach możemy zobaczyć tylko po jednym gatunku, ale pewne plany w tym kierunku snuje warszawskie zoo.
Poczekamy, zobaczymy.

Opolski ogród to jedyne zoo w Polsce, w którym można zobaczyć uchatki kalifornijskie. To niezwykle inteligentne zwierzęta, często mylone z fokami szarymi i pospolitymi (od których różnią się między innymi tym, że mają rozwiniętą małżowinę uszną, są także zgrabniejsze). Dużo cięższe od samic samce mogą ważyć nawet 280 kg, podczas gdy masa samic dochodzi do około 100 kg. To bardzo towarzyskie zwierzaki, które w środowisku naturalnym żyją w wodach północnego Pacyfiku, a w zoo dają się doskonale tresować.

W 2008 roku w opolskim ogrodzie miały miejsce dramatyczne wydarzenia, gdy w ciągu dwóch dni zmarły dwie uchatki – George i jedna z samic, które, jak się okazało, miały żołądki pełne kamieni i monet, znaleziono w nich także łańcuch… Pracownicy zoo opłakali śmierć wspaniałych zwierząt.

2 maja, gdy odwiedziliśmy opolskie zoo, przebywały tam trzy uchatki kalifornijskie –  dwie samice, Molly (7 lat) i Grace (3 lata) oraz samczyk Arnie (3 lata). Tymczasem już po naszej wizycie,  ze szwajcarskiego zoo, przybyła nowa uchatka kalifornijska – roczna samica o imieniu Heili.

Tadziu eksploruje okolice basenu uchatek...

Mrówkojad w nowym środowisku naturalnym

Pazurkowce

Woliery pazurkowców

Kompleks połączonych wolier pazurkowców znajduje się od razu po wejściu do zoo, tyle, że z lewej strony (z prawej mamy wybieg wilków grzywiastych). Od placu zabaw i głównej alejki oddzielony jest rozciągniętym stawem, ale bez trudu dotrzemy do niego dwiema bocznymi alejkami.
Mamy tu cztery woliery zewnętrzne, do których, co ciekawe, nie ma bezpośredniego dostępu, co można uznać za mały minus, oraz woliery wewnętrzne, za którymi znajduje się trasa zwiedzania – wchodzimy do kompleksu wolier z jednej strony, wychodzimy z drugiej.
Woliery pazurkowców to kolejny już wybieg przechodni – po przejściu przez specjalne „drzwi”, czyli rodzaj zasłon zrobionych z metalowych łańcuchów:

Za tym przejściem staniemy oko w oko m.in. z tamarynami białoczubymi

Trafiamy na stosunkowo nieduży otwarty wybieg, po którym swobodnie mogą poruszać się mieszkające tu zwierzaki – tamaryny białoczube i uistiti białouche.
Wszystko dzięki specjalnym korytarzom, łączącym wybiegi wewnętrzne z wybiegiem, który jest nakryty siatką, okrywającą zarośla po drugiej stronie ścieżki.

Korytarz wyjściowy dla pazurkowców

Podczas naszej wizyty na wybieg wychodziły tylko uistiti białouche (latem zeszłego roku na wybiegu biegały z kolei tamaryny białoczube), które błyskawicznie całą grupą wychodziły przez wspomniany korytarz na zewnątrz, ku uciesze – ale przede wszystkim ogromnemu zaskoczeniu – zwiedzających:

Uistiti w zaroślach

Małpki są na szczęście bardzo szybkie i zwinne i nie pozwalają sobie na kontakt ze zwiedzającymi – mimo, że chętnych na takie kontakty nie brakuje. Przede wszystkim jednak zwiedzający są bardzo zdziwieni, że wchodzą do miejsca, w którym egzotyczne zwierzęta biegają swobodnie wokół nich – widać, że tego typu ekspozycje wciąż są pewną nowością w Polsce i nasza publika nie jest jeszcze w pełni do nich przyzwyczajona.
Równocześnie jednak takie wybiegi niesamowicie podobają się zwiedzającym i robią na nich ogromne wrażenie – sami możemy to potwierdzić.

Uistiti białoucha na wybiegu

Uistiti białoucha

Oprócz uistiti białouchych i tamaryn białoczubych, które mają dostęp do wybiegu wolnego, w kompleksie wolier dla pazurkowców mieszkają jeszcze m.in. tamaryny cesarskie, których stado powiększyło się ostatnio o dwa młode, a także miko czarne i tamaryny czerwononogie.

Wyspa gibonów

Konstrukcja do wspinania się na wyspie gibonów

Za wolierami pazurkowców, z lewej strony głównej alejki, znajduje się wyspa gibonów, zamieszkiwana przez grupę gibbonów białorękich – obecnie liczącą sobie pięć sztuk oraz parę siamangów – Gambi i Gamonia.

Gibbon na szczycie!

I gibbon w chatce

Najmłodszym członkiem stada jest urodzony 10 lutego tego roku samczyk:

Młody gibbon białoręki

W Opolu Gibbony mają do dyspozycji całkiem sporą, świetnie zagospodarowaną wyspę, ze specjalną konstrukcją do wspinania, z której bardzo chętnie korzystają. Zwiedzający mają także dostęp do pawilonu gibbonów, połączonego z wyspę systemem lin:

Pawilon gibbonów

Przejście na wyspę

Z chatki gibbonów mamy wgląd nie tylko na wyspę, ale także do pomieszczeń wewnętrznych, w których zwierzęta spędzają noc oraz chłodniejsze dni.

"Okno" widokowe na wyspę

O ile zewnętrzna architektura pawilonu gibbonów nie budzi zastrzeżeń, o tyle wystrój wnętrz jest rażący – ściany zrobione z cegieł lub okryte kafelkami w zestawieniu z fantastycznie urządzoną wyspą wyglądają bardzo nieestetycznie.
Choć pewnie dla gibbonów nie jest to żaden problem, dla nas jest to jednak pewien dysonans estetyczny, z którym w opolskim zoo na większą skalę spotkamy się jeszcze w małpiarni.
Dla równowagi – świetnie prezentują się stojące przy granicy wybiegu gibbonów tabliczki ostrzegające zwiedzających przed przekraczaniem bariery.

Ładne, stylowe, w kolorystyce ogrodu - takie powinny być tabliczki ostrzegawcze

My tymczasem idziemy dalej – następny przystanek: Goryle!

Idziemy do goryli. A potem...

Goryle

Za wyspą gibbonów znajduje się rozległy wybieg goryli nizinnych, zamieszkiwany przez trójkę samców – Ashmara, Abeecu i D’jeeco. Cała trójka to bracia, którzy do Opola przyjechali z Rotterdamu.

Poranny obchód

Rano, gdy przychodzimy do nich po raz pierwszych, są jeszcze bardzo leniwe i ich aktywność ogranicza się do niemrawego przechadzania się po wybiegu, podpierania drzew, albo wylegiwania się pod daszkiem:

Goryle śpią...

Ten brak aktywności nie jest niczym niezwykłym – goryle to z natury spokojne zwierzęta.
Całą trójkę obserwować można zarówno z otaczającej wybieg alejki, jak i z tarasu widokowego naprzeciwko zadaszonej groty (widocznej na powyższym zdjęciu).
Nieco ruchliwsze są dopiero tuż przed porą karmienia, która rozpoczyna się o 16.00 (na pierwsze karmienie, o 13.00, niestety nie zdążyliśmy).
Goryle są bodaj największą obok uchatek atrakcją zoo – to widać, bowiem przy ich wybiegu przez cały dzień gromadzą się grupki zwiedzających, a podczas karmienia wybieg otaczają tłumy.
My zjawiliśmy się odpowiednio wcześniej i zajęliśmy dobre miejscówki na tarasie widokowym.

Pokaz karmienia goryli

Pokaz karmienia oglądaliśmy już dwa razy – w 2009 i w 2010 roku – i tym razem zrobił na nas najmniejsze wrażenie. Aż prosiło się, aby podawaniu gorylom przez ich opiekuna jedzenia oraz butelek z piciem towarzyszył minimalny chociaż komentarz – kilka słów o samych gorylach, co jedzą, co lubią, jak mają na imię, dlaczego są tutaj w zoo i co zagraża im na wolności.
Ot, choćby namiastka tego, co możemy usłyszeć podczas karmienia uchatek. Byłoby i atrakcyjniej, i sensowniej pod względem dydaktycznym. Dziwne, że nikt jeszcze na to nie wpadł.
A może to efektowny pokaz u uchatek rozbudził nasze apetyty?

Butelka z piciem złapana!

Nam tego komentarza bardzo brakowało, a sądząc po wypowiedziach niektórych zwiedzających takowy naprawdę by się przydał…

Będąc przy gorylach koniecznie trzeba przeczytać ustawione na tarasie tablice dydaktyczne poświęcone opolskiej trójce oraz zagrożeniom, jakie czyhają na goryle, a także zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z „Pozdrowieniami z Opola”, wcielając się w jednego z mieszkańców wybiegu… :).

A Ty masz już zdjęcie z opolskimi gorylami?

Po drugiej stronie alejki, naprzeciwko tarasu widokowego, znajduje się duży wybieg zamieszkiwany przez mary patagońskie oraz wikunie – warto przyjrzeć im się bliżej, bo czasem potrafią błysnąć iście akrobatycznymi wyczynami :).

Wikunia akrobatka

 Małpiarnia

Skoro już jesteśmy przy wybiegu goryli, wart na chwilę zajrzeć do przylegającej do tyłu wybiegu małpiarni.

Małpiarnia

Już przed wejściem wiemy, z kim mamy szansę spotkać się w środku – informuje nas o tym nie tylko napis nad drzwiami, ale też specjalny ślad na jednym z drewnianych siedzisk, ustawionych przy drzwiach:
W środku jednak goryli nie zobaczymy, te są bowiem na wybiegu zewnętrznym – i nie ma się co dziwić, pogoda jest tak ładna, że kto by siedział w domu…

U goryli pusto...

Spotkamy za to w środku kilkanaście gatunków naczelnych, w tym lemury katta, wari rude, sajmiri czy naprawdę malutkie lori małe, które zamieszkują niewielką przeszkloną wolierę przy wejściu:

Tu mieszkają lori małe

W małpiarni mieszka także saki białolica, która ma do dyspozycji specjalny tunel, dzięki któremu może wyjść na zewnątrz małpiarni.

Tunel dla saki białolicej

Już niebawem opolska małpiarnia ma zmienić swoje oblicze – ekspozycje wewnętrzne mają zostać urozmaicone, do tej pory bowiem rażą wszechobecnymi kafelkami i cegiełkami, przez co można się w niej poczuć trochę jak w wielkiej łazience. Zagospodarowane zostaną także przejścia w małpiarni – na korytarzach pojawią się pnie drzew, konary, liany, rośliny, które mają być imitacją dżungli. Wszystko dlatego, że w planach jest sprowadzenie do małpiarni pary leniwców i utworzenie ekspozycji na wzór tej, z wrocławskiego zoo – dwa leniwce miałyby się wówczas poruszać po gałęziach bezpośrednio nad głowami zwiedzających.
Czemu nie!
Prace nad zmianą wystroju w małpiarni rozpoczną się w czerwcu, nam póki co udało się zobaczyć tylko jeden pusty wybieg z boku małpiarni.

Jakieś pomysły?

Kto tam zamieszka – nie wiadomo…

Czekając na mrówkojady…

Opuszczamy małpiarnię i obchodzimy kilka wybiegów znajdujących się między wybiegiem goryli, a wybiegiem mrówkojadów.
Można tu zobaczyć m.in. woliery ptaków drapieżnych i kompleks wolier papug oraz wybiegi kotowatych.

Znak, że jesteśmy w "kocim rejonie"

Z kotów możemy zobaczyć tutaj parę jaguarów, dwie pumy oraz serwale. Oczywiście cała kocia ekipa była tego dnia wyjątkowo senna i tylko pumy wykazywały jakąkolwiek aktywność.

Serwal

Jaguar

Puma

Pumy

O opolskich kotach więcej pisaliśmy tutaj.

Za wybiegiem pum znajduje się z kolei wyspa sajmiri:

Wyspa sajmiri

a za nią wybieg wydr, do których przychodzimy o godzinie 14.00, wtedy bowiem odbywa się pokaz karmienia.
Wydry są niezwykle zwinne, szybkie i bardzo efektowne, ale pokaz ich karmienia ma te same słabości, co pokaz karmienia goryli – sam w sobie jest naprawdę atrakcyjny, przydałby się jednak choćby krótki komentarz ze strony opiekuna, tym bardziej, że w porównaniu do wszystkich innych pokazów karmienia ten – ze względu na rozmiary wybiegu wydr – ma najbardziej kameralny charakter.

Karmienie wydr

Wydra w akcji

Warto też zajrzeć – już po karmieniu – do chatki wydr, trudno bowiem o bardziej rozkosznego zwierzaka, niż najedzona wydra :).

Najedzona wydra = szczęśliwa wydra

Od wydr idziemy w stronę mrówkojadów – przechodzimy przez drewniany mostek:

Mostek przed wybiegiem mrówkojadów

mijamy (z lewej strony) wybieg zajmowany przez lamy i mary patagońskie:

Mary w opolskim zoo można zobaczyć w kilku miejscach

aż dochodzimy do wybiegu mrówkojadów – o tym jednak opowiemy Wam jutro, w kolejnej części naszej relacji z opolskiego zoo!

W tle chatka mrówkojadów

Reklamy

23 comments on “Majówka z Mrówkojadem – opolskie zoo po raz… trzeci! Część I

  1. Jeśli dobrze myślę to wydry europejskie (lutra lutra), u których byliśmy na karmieniu są dwie, nie trzy. W każdym razie na pewno tyle ich było w tamtym dniu. Poza tym w szczegółu się bawiąc przed gorylami jest więcej niż jeden ślad na tych pniakowych krzesłach. No i przy susłach i pieskach jeśli dobrze pamiętam też są tylko dwa podglądy, nie trzy – po jednym na wybieg.

    • Wydry są dwie – zgadza się, pomyliło nam się z orientalnymi, bo te są trzy.
      Drugi ślad na pniakach? To nie zauważyliśmy, a gdzie on się znajduje?
      A jeśli chodzi o wyjścia przy susłach/pieskach – racja, były dwa. Trochę już czasu minęło i mogło nam się pomylić…

      • Drugi ślad jest na siedzisku (o ile dobrze go pamiętam i nic nie kręcę bo na Waszym zdjęciu krzesełek go nie widać) – jutro będę w Opolu, więc jeśli nie zapomnę i znajdę to zrobię zdjęcie bo też poprzednio sfotografowałam tylko ten na oparciu.

        • Dobra – moja gafa nie mniejsza niż Wasza – w tych pieskach i susłach są razem 4 „punkty widokowe” – po dwa na każdy wybieg – przecież z Natką siebie na wzajem tam oglądałyśmy 🙂

          Za to co do śladów to są na wszystkich trzech krzesełkach – jeden na oparciu (macie foto), jeden na siedzisku i jeden od boku – więc każde ma po śladzie – zdjęcia Wam dam później bo teraz jestem po wyprawie padnięta.

          • Nie, no że są po dwa na wybieg, to od razu wiedzieliśmy, nam pomyliło się, że są trzy dwójki :). Ale teraz przynajmniej wiadomo.

          • Eh, aż tak dokładnie tych siedzisk nie oglądaliśmy, a trzeba było, ale do głowy nam wtedy nie przyszło, że pozostałe ślady mogą by tak pochowane.

          • Nie są wcale pochowane… po prostu mniej się rzucają w oczy, ale je też dobrze widać – trzeba tylko faktycznie popatrzeć za nimi bo z daleko można nie zauważyć.

  2. Witajcie,
    mam prośbę o publikacje zdjęc/komentarzy odnośnie ptaków, w szczególności papug w zoo, gdyz do tej pory z reguły pisaliście, że są ale nic więcej a szkoda.
    pozdrawiam

  3. mam pytanie czy woliera przy basenie uchatek ma już swoich mieszkańców? Jak byłem w zoo we wrześniu ubiegłego roku to wyglądała mi na prawie skończoną trzeba było ją tylko urządzić wewnątrz.

      • Zgodzę się – byłam dzisiaj i jest pusta – co więcej od mojej pierwszej wizyty, która była zimą nic się tam raczej nie zmieniło. Stoi po prostu ot tak odłogiem i nie mam pojęcia jakie są (tudzież były) dla niej plany.

      • Właśnie co przypadkiem trafiłam na zdjęcia z budowy tej woliery – okazuje się, że była robiona w październiku 2009 :O

        Nie wiem czy kiedykolwiek coś tam mieszkało… ciekawe to – bo już od bardzo dawna obiekt zrobiony, a pusty.

        • A ja mam pytanie odnośnie części obok woliery czapli złotych i spółki, na tyłach wybiegu adaksów. Dookoła są na dość sporym terenie powbijane w ziemię drewniane pale – nie wyglądają na nowe – raczej jak pozostałość po jakiejś starej wolierze. Wygląda to tak jakby chcieli zrobić sporą wolierę przechodnią ale w pewnym momencie się rozmyślili i wybudowali w jej środku obecną wolierę ptaków. O ile dobrze pamiętam na tym fragmencie też ścieżka jest inna niż wcześniej i później. Wiecie coś więcej o tym miejscu?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s