Małpi spacer z Prezesem Ratajszczakiem – relacja Anzy z Wrocławia

7 maja we wrocławskim zoo odbył się trzeci już spacer, którego przewodnikiem był Prezes Radosław Ratajszczak.
Dziś zapraszamy na relację jednej z naszych korespondentek, Anzy.

Tekst w całości i zdjęcia są autorstwa Anzy – redakcja Mrówkojada wstawiła śródtytuły, dokonała korekty i redakcji tekstu oraz umiejscowiła zdjęcia w relacji.

Małpi Tydzień we Wrocławiu

Dni od 7 do 15 maja we Wrocławiu przebiegają pod szyldem Małpiego Tygodnia, który ma na celu przede wszystkim promowanie kampanii na rzecz ochrony małp człekokształtnych i edukowanie ludzi na temat tych zwierząt i ich ochrony. W ramach Małpiego Tygodnia zoo zaplanowało kilka atrakcji: 7 maja spacer z prezesem, 8 maja spotkanie z opiekunami małp człekokształtnych w pawilonie szympansów, 9-13 maja obowiązywała promocyjna cena na zajęcia edukacyjne z cyklu Bliskie Spotkania z Małpami, 10 maja plener plastyczny dla dzieci w wieku szkolnym, 12 maja impreza sportowa Bieg Człekokształtnych dla uczniów podstawówek i gimnazjów, a 15 Maraton Czytania kończący Małpi Tydzień.

Ja brałam udział w dwóch pierwszych imprezach – na pozostałe już niestety nie pozwoliły mi ograniczenia wiekowe, a szkoda. Pierwszy odbył się spacer z prezesem. Był w bardzo ładny, słoneczny dzień.
Trochę martwiłam się, czy zdążę, wiedząc, że nie mogę być dużo wcześniej i pamiętając tłumy z poprzedniego weekendu, ale przy kasach były jedynie pojedyncze osoby. Widać, że ten, kto planował teraz wycieczkę do zoo, zrobił to już w majówkę.

Przejdźmy więc do głównego punktu programu – spaceru. Prezes Radosław Ratajszczak pojawia się kilka minut przed jedenastą i postanawia spokojnie poczekać do umówionej godziny, gdyż jeszcze wszyscy się nie
zebrali, a miało być koło dwudziestu osób. Kiedy wybiła 11:00 jeszcze raz nas wszystkich serdecznie powitał i zaczął opowiadać. Na początek powiedział, co mamy w planach na spacer, kilka słów o małpach w ogóle i o
tym, na czym skupimy się w ogrodzie. Powiedział pokrótce, co wpływa na spadek populacji w naturze – np. o wydobywaniu niektórych materii wykorzystywanych w produkcji baterii do telefonów komórkowych w
jedynie kilku miejscach na świecie, które są (może bardziej adekwatne byłoby już stwierdzenie „były”) naturalnymi siedliskami goryli. Potem dał krótki wykład na temat wegetarianizmu i tego, że człowiek wegetarianinem być nie powinien, bo nie ma układu pokarmowego typowego dla organizmów roślinożernych – ok, zgodzę się z tym. Jednak zwierzęta o układzie pokarmowym istot wszystkożernych, jaki ma człowiek, wcale niekoniecznie jedzą mięso, a już na pewno nie stanowi to i nie powinno stanowić podstawy ich diety. Popatrzmy też chociażby na małpy człekokształtne – szympans w diecie mięsa spożywa naprawdę niewiele, goryl zaś w ogóle jeść go nie może – a z całą pewnością nie sprawia wrażenia istoty słabej, czy anemicznej. Moim zdaniem niektóre tezy prezesa były w tej tematyce już troszeczkę za daleko posunięte, ale nie to było sednem spaceru. Czas wyruszać.

Od miejsca spotkania przed wejściem głównym ruszamy w prawą stronę – po drodze jest chwila czasu na zadanie pytań niekoniecznie jeszcze związanych z małpami. Mijamy uchatki – tutaj ludzie dopytują się o
zdrowie Nelsona. Samiec na całe szczęście nie wykazuje żadnych objawów, które związane by były z połkniętą kilka tygodni temu piłką. Dalej mijamy niedźwiedzie i nasuwa się komuś kolejne pytanie – dlaczego niedźwiedzica Myszka jest sama i nie połączy się jej z innymi brunatnymi na dużym wybiegu? Dowiadujemy się, że niedźwiedzica była tak długo sama, że nie umie się już odnaleźć w otoczeniu innych niedźwiedzi. Jak już przy temacie niedźwiedzi jesteśmy – prezes również opowiedział nam troszkę o jednym z najbardziej znanych we Wrocławiu niedźwiadków – mianowicie o rzeźbie przy ratuszu. Jest to fontanna w kształcie niedźwiedzia malajskiego, który dawniej był skrajnie rzadki. Sama rzeźba zaś jest doskonałym wręcz odwzorowaniem tego gatunku – widać wszystkie charakterystyczne szczegóły – nawet język ma właśnie taką długość, jak powinien. Widać również, że fontanna jest wzorowana na zwierzęciu cyrkowym, ponieważ towarzyszą mu typowe dla tych zwierząt cyrkowe atrybuty, jak choćby obroża.
Zanim dojdziemy do pierwszych małp, prezes również sięga odrobinę do historii opowiadając historię ogrodu i ciekawostki związane z hodowlą małp człekokształtnych. We Wrocławiu przez zoo przewinęło się ponad 20
orangutanów, ostatni z nich, Tumku, odszedł 19 lipca 2010 roku – przeżył ponad 38 lat, a do Wrocławia przybył w 1985 roku z Zoo Jersey. Poza tym w naszym ogrodzie pojawiło się największe stado goryli w
Europie szacowane na 12-14 sztuk. Niestety większość ze zwierząt padła, a ostatnie 3 sztuki zostały wywiezione do Dvur Kralove.
Teraz doszliśmy już do pierwszego punktu zaplanowanego w spacerze – a zarazem najmniej reprezentacyjnego obiektu z małpami w zoo, czyli starej lwiarni. Sam obiekt chwilowo wykorzystywany jest do trzymania małp, dla których po prostu nie ma już miejsca gdzie indziej z różnych powodów. Samiec mangaby rudoczelnej jest już stary, a poza tym agresywny – ma na koncie zabicie dwóch samic. Patas był odchowywany na smoczku przez ludzi, przez co nie nadaje się do grupy i rozrodu – towarzyszy mu jednak samica, żeby nie był zbyt samotny.

Patasy

Patasy

Makak czubaty chciał zabić młode pochodzące od innego samca dotkliwie je raniąc – dlatego musiał zostać odseparowany od grupy, która już wcześniej znajdowała się we Wrocławiu – dla niego planuje się sprowadzenie dwóch młodych samic z Anglii. W planach mają być one połączone i dopiero po jakimś czasie doprowadzi się do nich samca, żeby trzymały go na dystans i nie doszło do kolejnego wypadku.

Makak czubaty

Makak czubaty

Kolejnym samotnikiem jest samiec rezusa, który był wcześniej małpą cyrkową i również jest już w dość sędziwym wieku koło 30 lat.
Sam pawilon, niespełniający obecnych norm dla ekspozycji, będzie zburzony, gdyż ze względu na bardzo duże zniszczenia w czasie wojny nie jest zabytkiem. Ostać ma się z niego jedynie jedna z klatek narożnych, która miałaby pomagać w małej lekcji historii. W tym miejscu ma powstać pawilon zwierząt nocnych, sala wystawiennicza, ale przede wszystkim będzie to budynek dydaktyczny z salą wykładową. Na jego powstanie nie ma jednak co prędko liczyć, bo nie ma też co zrobić z jego obecnymi lokatorami.
Tutaj dowiadujemy się również, że w planach jest połączenie mangab czarnych ze świniami rzecznymi po przystosowaniu ich wybiegu na przyjście małp.

Mangaba czarna

Mangaba czarna

Teraz ruszamy w stronę pawilonu małpiarni – po drodze jednak zatrzymujemy się jeszcze przy hipopotamach, żeby usłyszeć historię słynnego pielęgniarza, który był wzorem dla krasnala hipolęgniarza opiekującego się rzeźbą hipcia we wrocławskim zoo.

Hipolęgniarz

Hipolęgniarz

Opiekun ten sam zaopiekował się hipopotamem w czasie wojny, ratując mu tym życie. Zwierzę później trafiło do Łodzi, następnie do Poznania, aby w końcu wrócić z powrotem do wrocławskiego zoo. Ja od siebie mogę dodać, że ów słynny pielęgniarz zajmował się również między innymi moimi ulubionymi zwierzętami ogrodów zoologicznych, jakimi są uchatki.

Czas jednak wracać do tematu przewodniego spaceru, czyli małp. Ruszamy do kompleksu pawilonów małpiarni, w których znajduje się największa kolekcja koczkodanów w Europie. Jako pierwsze w pawilonie w oczy rzucają się uistiti białouche, które puszczone są po nim luzem. Ponieważ gatunek ten ma bardzo silną populację w ogrodach zoologicznych, nie zależy nam na ich mnożeniu, dlatego we Wrocławiu trzymamy grupę samych samców. Obecnie są 4 sztuki, z czego jeden nie bardzo chciał się zgodzić z pozostałymi, więc zamieszkał w jednej z klatek z lwiatkami, saki i bolitą. W tej klatce możemy zobaczyć bardzo ciekawe, wyjątkowo efektownie wyglądające zwierzęta. Jako pierwszą prezes przedstawia nam lwiatkę złotogłową.

Lwiatka złotogłowa

Lwiatka złotogłowa

Gatunek ten był bardzo zagrożony, ale dzięki aktywnej ochronie i reintrodukcji sytuacja się poprawiła. W naturze lwiatki występowały jedynie w lasach atlantyckich oraz w dżungli na wybrzeżu Brazylii, z której pozostało tylko 2% ze względu na rozwijające się tam duże miasta jak Rio de Janeiro – jednak na tej
maleńkiej przestrzeni ostały się 4 gatunki lwiatek. Obecnie 3 z nich (L. chrysomelas, L. rosalia i L. chrysopygus) mają bezpieczne populacje w ogrodach zoologicznych, w hodowli nie ma jedynie Leontopithecus caissara. Współtowarzyszami lwiatek w pawilonie są saki białolice o bardzo interesującym wyglądzie i ciekawej diecie – są one głównie orzechożerne i w naturze bez problemu rozłupują twarde skorupy
orzechów brazylijskich. Wrocławska para niestety boryka się z nadopiekuńczością samicy wobec samca, który jest przez nią wręcz zamęczany – w Polsce możemy znaleźć jeszcze jednego samca saki w
opolskim zoo.

Następnym obiektem zainteresowania spacerowiczów jest koczkodan Diana.

Koczkodany diana

Koczkodany Diana

Jest on jednym z obecnie najbardziej zagrożonych gatunków małp z Afryki Zachodniej. W naturze te małpy łatwo padają łupem kłusowników, gdyż ich mechanizmem obronnym jest pokazywanie białego podgardla, które miałoby odstraszyć przeciwnika. Niestety, w starciu z człowiekiem ten gest jedynie sprawia, iż małpa staje się łatwiejszym łupem. We Wrocławiu przez długi czas były dwie samice, które musiały czekać na
odpowiedniego samca. W tym gatunku nie można przyłączać do stada samca zbyt młodego, gdyż samice nie uznałyby jego autorytetu i o rozrodzie nie mogłoby być mowy. Na szczęście nasze samice doczekały się już
swojego partnera, dzięki czemu oczekujemy na pierwsze przychówki, bo samice są ciężarne.

Przemieszczamy się do kolejnego zwierzęcia – tym razem jest to patas.

Patas

Patas

Dowiadujemy się, że jest to bardzo nietypowy z wyglądu koczkodan, owa nietypowość natomiast wynika ze środowiska życia tych małp. Jest to zwierzę przemierzające sawanny, bardzo dużo czasu spędzające pośród wysokich traw i raczej się nie wspinające – dlatego potrzebuje maskującego umaszczenia.
Ciekawostką jest, że patasy podobno biegają z prędkością nawet 60 km/h.

Następnie prezes opowiada o gerezach angolańskich – zaczynając krótkim wstępem na temat równowagi w przyrodzie.

Gereza angolańska

Gereza angolańska

Potrzeba gatunków zarówno nadrzewnych, jak naziemnych, a także owocożernych jak i w przypadku
gerez  – liściożernych. Liście są ciężkostrawnym pokarmem, którego podstawę stanowi włókno – dlatego gereza została takim małpim „przeżuwaczem” i przystosowując się do tego rodzaju pokarmu wykształciła wielokomorowy żołądek. Niestety, małpy te nie mają zdolności przeżuwania pokarmu wracającego z żołądka. Ponadto liście, którymi się żywią, często zawierają substancje toksyczne, więc gerezy muszą zapewnić im odpowiedni detoks. Wszystkie powyższe cechy wskazują na paralelizm ewolucyjny tych małp. Dietę  liściożerną oprócz gerez mają: wyjce, langury i muriki. Ponieważ jest ona niskoenergetyczna, zwierzęta
te wykazują stosunkowo niewielką aktywność fizyczną – aktywne są głównie rano i wieczorem, resztę czasu poświęcają na odpoczynek, którego głównym celem jest spokojne trawienie. Gerezy żyją w dużych grupach, są małpami silnie terytorialnymi. Rozmnażają się co roku, więc jak na małpy bardzo często. W ogrodach zoologicznych Europy trzymane są tylko 3 grupy gerez angolańskich, które dają przychówki – w tym wrocławska, na którą składa się jeden samiec, dwie samice i dwa młode.

Teraz przemieszczamy się jedną klatkę dalej, gdzie znajduje się makak czubaty, który jest endemicznym gatunkiem Celebesu objętym Europejskim Programem Ochrony Zwierząt „EEP”.

Makak czubaty

Makak czubaty

Obok niego rezydują wyjce, które zawsze można wypatrzeć pod sufitem albo brykające na gałęziach, gdyż gatunek ten praktycznie nie schodzi na ziemię. Ponadto wyjce również nie skaczą – poruszają się wysoko zawsze trzymając się czegoś bardzo porządnie ogonem, który – zdaniem prezesa – zachowuje się, jakby miał własne oczy. Wykorzystując ich niechęć do schodzenia na ziemię zoo planuje puścić drabinkę nad ścieżką z ich wybiegu na naprzeciwległy wybieg zebr bezgrzywych – powinniśmy móc podziwiać rozbudowaną ekspozycję już za miesiąc.

Wyjec

Wyjec

Nazwa wyjców pochodzi oczywiście od charakterystycznego wycia – nim oznaczają swoje terytorium – jak daleko sięga ich głos, tak daleko sięga terytorium. We Wrocławiu wycie można usłyszeć wczesnym rankiem oraz kiedy pada deszcz. Wyjce nie chciały się nam zaprezentować i spały w najlepsze, dlatego już je zostawiamy i oczy kierujemy na koczkodany górskie – bardzo słabo zbadany gatunek, więc niewiele jeszcze o nich wiemy.

Koczkodan górski

Koczkodan górski

Grupa wrocławska pochodzi z paryskiego zoo, które zostało zamknięte przez inspektora budowlanego. Najprawdopodobniej we Wrocławiu kiedyś urodził się pierwszy młody tego gatunku. W tej chwili oglądać możemy samca z dwiema samicami, dwoma podrośniętymi młodymi jeszcze z Paryża i dwa maluchy urodzone już tutaj, które bardzo dziarsko baraszkują na wybiegu.

Idąc w stronę wyjścia mijamy jeszcze mangaby rudoczelne, o których słyszymy, że są gatunkiem o cechach pośrednich między koczkodanami a pawianami oraz koczkodana mona i koczkodana białonosego.

Mangaba rudoczelna

Mangaba rudoczelna

Koczkodan mona

Koczkodan mona

Koczkodan białonosy

Koczkodan białonosy

Tutaj prezes opowiada, jak koczkodany rozpoznają się poprzez specyficzny dla każdego rodzaj umaszczenia np. białonose, jak sama nazwa wskazuje, mają biały nos.

W tym pawilonie znajdują się również dwa zwierzaki z zupełnie innego rzędu – szczerbaków, do którego należą również mrówkojady (tych, niestety, obecnie we Wrocławiu nie zobaczymy). Mowa oczywiście o pancernikach bolita i leniwcu dwupalczastym Xerxesie, którego jednak wszyscy nazywają Heniu – a imię to wzięło się z kawału: „Siedzą sobie dwa leniwce na gałęzi pierwszy dzień nic, drugi też nic, trzeciego dnia jeden się podrapał, a drugi mówi do niego: Co ty, Heniu, taki nerwowy?”.

My tymczasem opuszczamy już zaspanego Henia i pawilon małpiarni udając się do tzw. okrąglaka, ale dalsza część spaceru opisana zostanie w drugiej części relacji…

Advertisements

7 comments on “Małpi spacer z Prezesem Ratajszczakiem – relacja Anzy z Wrocławia

  1. Kilka sprostowań:
    -u patasów to samica była z tego co pamiętam odchowana na smoczku ale z samcem też było coś nie tak – stary czy coś w tym stylu

    -pawilon lwiarni nie tyle ucierpiał w czasie wojny co został zburzony a odbudowano w w zupełnie innej formie i to jest główny powód nie bycia zabytkiem (oryginalne są chyba tylko okucia niektórych klatek)

    -we Wrocławiu nie ma największej woliery koczkodanów w Europie (ta chyba jest w Poznaniu) a największa kolekcja (najwięcej gatunków)

    -wyjce jeśli dobrze pamiętam nie mają iść do zebr a na drzewo między małpiarnią a ich wybiegiem – chyba jest to akacja

    pewien nie jestem tych informacji bo nie notowałem wszystkiego dokładnie ale ja to tak zapamiętałem

    • To komentarz od nas:
      – w Poznaniu jest na pewno największa woliera koczkodanów Diana (Stare Zoo).
      – wyjce mają pójść na drzewo między małpiarnią a ich wybiegiem, ale potem tunel ma być pociągnięty aż do wybiegu zebr!

      • co do wyjców to mają one rzeczywiści najpierw mają wyjść na drzewo przy małpiarni a póżniej tunelem na robinie akacjowe rosnące częściowo na wybiegu zebr bezgrzywych a częściowo przed tym wybiegiem przy fosie. Pisząc częściowo mam na myśli to, ze jest tak kilka tych drzew (jeśli się nie mylę to 3), z których część rosnie z jednej strony fosy a część z drugiej ale ich gałęzie się stykają tak więc wyjce będą zarówno na wybiegu zebr jak i poza nim.

  2. Za wszelkie błędy jeśli się wkradły przepraszam – cały spacer starałam się porządnie notować, ale wiadomo, że w tłoku i na szybko nie zawsze się dobrze dosłyszy i przeleje to słowo na papier.

    Co do największej woliery koczkodanów to biedne mrówkojady musiały sobie same dośpiewać co „największe” jest we Wrocławiu, gdyż widzę, że słowo w przesłanej przeze mnie relacji w ogóle nie istnieje w żadnej formie ^^ – ale oczywiście chodziło o kolekcję 🙂

    • Eh, w przesłanej przez Ciebie relacji było: „w których znajduje się największa koczkodanów w Europie.” Nasz błąd, miało być kolekcja, wyszło woliera…

  3. Jeszcze jedna rzecz jest do poprawki przy lwiatkach, lasy atlantyckie i Amazonia to dwie różne sprawy, przy ekspozycji mowa była o tych pierwszych 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s