Oceanarium w Mielnie, czyli o nadużyciach semantycznych, największych drapieżnych rybach świata i tym, jak w końcu do środka nie weszliśmy…

Zapraszamy dziś na prawdopodobnie najkrótszą relację, jaka do tej pory ukazała się na Mrówkojadzie. Relację bardzo szczególną także z tego powodu, że dopiero po raz drugi w historii naszych wojaży nie odwiedziliśmy tak naprawdę miejsca, do którego się wybraliśmy (pierwszym było… Oceanarium w Szczecinie).
Ale – po kolei!

(Po namyśle i licznych sygnałach od naszych Czytelników zdecydowaliśmy się przywrócić tekst na stronę. Dodamy tylko, bo nie dla wszystkich było to jasne, że ma on charakter ironiczny i lekko żartobliwy, nikogo też nie namawiamy do nieodwiedzania mieleńskiego oceanarium, wyrażamy tylko naszą na jego temat opinię. Każdy ma swój własny rozum i sam osądzi, czy warto doń wchodzić. My z tej przyjemności zrezygnowaliśmy, dlatego naszej relacji nie należy traktować jako wyroczni).

Oceanarium w Mielnie

Wszystko zaczęło się od tego, że… nie pojechaliśmy do Człuchowa (otwarcie wybiegu lwów przełożono na 23 maja, my do Człuchowa pojedziemy w najbliższy weekend) i postanowiliśmy w niedzielę wybrać się na wycieczkę rowerową nad morze, a że najbliżej mamy do Mielna, wyciągnęliśmy rowery z piwnicy i ruszyliśmy właśnie tam.
Raptem 14 kilometrów :).

Z Koszalina do Mielna – trasa rowerowa

Tak się akurat świetnie składa, że ponad 90% trasy stanowi… ścieżka rowerowa. Nic, tylko jechać.
Jest ciepłe, słoneczne niedzielne przedpołudnie. Celem naszej wycieczki jest tak naprawdę wyprawa nad morze, dopiero po drodze przychodzi myśl, żeby odwiedzić słynne już Oceanarium w Mielnie – wszak znajduje się ono na naszej liście ogrodów zoologicznych i zwierzyńców, jest w dodatku bardzo blisko, wypadałoby zatem doń zajrzeć.
Gdy dojeżdżamy do Mielna, witają nas rozwieszone nad ulicami transparenty, zachęcające do odwiedzenia Oceanarium – możemy na nich przeczytać, że:

Miasto Mielno zaprasza do zobaczenia największych drapieżnych ryb świata!

Szok! Nie dość, że Mielno stało się miastem (w rzeczywistości to całkiem spora wieś), to jeszcze obiecują nam spotkanie z morskimi gigantami! No, no!
Transparenty mówią, że Oceanarium znajduje się w dzielnicy Mielno Tarasy, przy ul. Piastów – tam też jedziemy!

Lokalizacja Oceanarium w Mielnie

Gdy docieramy pod wskazany adres okazuje się, że… Oceanarium mieści się w stosunkowo niewielkim budynku na niewiele większej posesji.
Obiekt, który w całości mieści się na zdjęciu znajdującym się na początku naszej notki, wygląda jak wszystko, tylko nie oceanarium.

Oceanarium w Mielnie

Podchodzimy do wejścia i uważnie zapoznajemy się z wiszącymi na drzwiach informacjami.

Wchodzimy…

Dowiadujemy się, że obiekt jest monitorowany (słusznie) i że… zresztą, przeczytajcie sami:

Czego? Akwarii?

Bez komentarza.
Z następnych tabliczek dowiadujemy się, że dzieci do lat 3 wchodzą za darmo, natomiast „dzieci” do lat 14 mogą wejść tylko z rodzicami bądź pełnoletnimi opiekunami. OK.
Dalej – zdjęć i filmów z lampą robić nie wolno (w porządku, wiadomo), ale nie wolno też wykorzystywać zdjęć i filmów do celów komercyjnych lub reklam, obowiązują bowiem prawa autorskie twórców wystawy. OK.
Za zrobienie zdjęcia z lampą czeka nas natychmiastowa kara – 200 zł!!! Lepiej uważać!
Jednak kolejny – kluczowy – komunikat dosłownie ścina nas z nóg i rowerów: bilet normalny kosztuje 15 zł, ulgowy (dzieci i młodzież ucząca się, emeryci i renciści) – 10 zł!

15 zł normalny, 10 zł ulgowy

30 zł za wejście do obiektu, w którym nawet (uwaga, będzie żart!) robiąc przerwy na rozwiązywanie sudoku na najtrudniejszym poziomie nie spędzilibyśmy zapewne więcej niż 20 minut?! Bez przesady! Do niedawna niemal tyle samo (16 zł i 12 zł) kosztowały bilety do Akwarium Gdyńskiego, tańsze są bilety do większości polskich ogrodów zoologicznych, np. opolskiego zoo.
Nawet w celach poznawczych i dla zaspokojenia własnej ciekawości nie dajemy się namówić, tym bardziej, że nawet nie mamy przy sobie takiej kwoty).
Dlatego też ograniczamy się do kilku zdjęć obiektu z zewnątrz i podglądnięcia tego, co znajduje się tuż za drzwiami…

Przy wejściu…

W środku jest ciemno (wiadomo) i strasznie pusto – tylko znudzona pani w kasie mierzy nas badawczym wzrokiem. W najbliższym akwarium przemyka jakaś rybka – oprócz niej i wody nie ma w nim chyba nic.
Więcej powiedzieć nie możemy, ale z tabliczki na drzwiach odczytujemy, jakież to ryby można zobaczyć w środku:

Lista mieszkańców Oceanarium w Mielnie

Co my tu mamy?
(pisownia oryginalna) Rekiny rafowe czarnopłetwe, arapaimy, nadymki, skrzydlice pstre, najeżki, piranie drapieżne, zebrasomy, ukwiały symbiotyczne, rodzinę amfiprionów, mureny, hepatusy, piranie, płaszczki, tropheusy, pyszczaki, drapieżne barrakudy, drapieżne mureny i arawany. No, no.
Na samym końcu listy mieszkańców znajduje się jednak dość istotny dopisek:

Przedstawione zwierzęta morskie i wiele innych znajduje się w Oceanarium-Aquarium Tropikalnym w Łebie, Milenie, Świnoujściu i Dźwirzynie.

To jak to – nie dość, że trzeba tyle zapłacić, to może się okazać, że nie wszystkie z zapowiadanych zwierząt będą na ekspozycji, bo reszta może być np. w Łebie? Albo Świnoujściu?
I gdzie są te największe drapieżne ryby świata?!

Eh, szkoda nie tylko pieniędzy, ale czasu i niewątpliwych emocji podczas zwiedzania. Przeglądając na różnych forach wpisy osób, które zdecydowały się wejść, nie żałujemy, że sami tego nie zrobiliśmy.
Gwoli ścisłości i dbałości o kompletne omówienie tematu zapisujemy jeszcze, że „Oceanarium” pojawiło się w Mielnie w 2009 roku.
Idziemy stąd…

Mors i inni

Wybieramy się jeszcze nad morze, które o tej porze roku jest jeszcze zimne i wzburzone – na plażowanie przyjdzie jeszcze czas.

Bałtyk majową porą

Bałtyk majową porą

Nad morzem udaje nam się wypatrzeć kilka „zwierzęcych” motywów, m.in. znajdującą się na plaży tablicę, informująca o możliwości spotkania foki:

Uwaga foka!

oraz wykonaną z brązu rzeźbę morsa, która pojawiła się na deptaku przy głównym wejściu na plażę w 2009 roku.

Rzeźba morsa w Mielnie

Z Mielna wracamy nadspodziewanie szybko, bo też i niewiele atrakcji zatrzymało nas w Mielnie na dłużej – na kąpiel w morzu za chłodno, Oceanarium zbyt drogie, większość cudacznych sklepów i kramów jeszcze zamknięta…
Wracając natrafiamy jeszcze na jedną osobliwą „atrakcję” – na wysokości wsi Mścice mijamy coś, co wypada chyba nazwać „psią górką”:

„Psia górka” w Mścicach

Na powyższym zdjęciu widać siedem psiaków, ale uwaga – poza kadrem były jeszcze dwa…

Wybaczcie zatem, że nie uraczyliśmy Was pełną relacją z wizyty w Oceanarium w Mielnie, ale ów przybytek odwiedzimy chyba dopiero wtedy, gdy ktoś nam tę wizytę zafunduje… :).
A jeśli ktoś był w środku, niech da znać – chętnie uzupełnimy naszą notkę!

EPILOG – czym tak naprawdę jest OCEANARIUM?

Słownik Języka Polskiego mówi:
Oceanarium
– «zespół akwariów, basenów lub specjalnie wydzielony przybrzeżny pas morza przeznaczony do hodowli i obserwacji fauny i flory oceanicznej»

Wikipedia:
Oceanarium – zespół zbiorników wypełnionych wodą morską przeznaczonych do hodowli fauny i flory morskiej oraz oceanicznej.

Powiedzmy sobie jednak szczerze – myśląc „Oceanarium” myślimy raczej o czymś takim:

Oceanarium w Walencji (fot. http://www.listphobia.com)

niż takim:

Reklamy

24 comments on “Oceanarium w Mielnie, czyli o nadużyciach semantycznych, największych drapieżnych rybach świata i tym, jak w końcu do środka nie weszliśmy…

  1. Też bym się czegoś takiego nie spodziewała! SZOK! 😮
    Nieduże akwarium z rekinami i paroma egzotyczniej wyglądającymi rybami to u nas w centrum handlowym się ogląda i to za darmo – ot co! :p

    • To raczej normalne. Ta instytucja nastawiona jest wyłącznie na naciąganie znudzonych plażowiczów i innych desperatów mających dzieci i pecha do pogody (bo tydzień pada). Tak naprawdę jest to według definicji ogród zoologiczny, który powinien dysponować licencją na działanie. Ale kogo to obchodzi?

  2. lepiej zmieńcie zdjecie z orką.. akurat ten przybytek ma jak najgorszą opinię. trzymają tam orkę w miednicy (bo basenem tego nie nazwe) w głebokosci 8 m, czyli praktycznie rzec biorąc gdy Tokitae (zwana Lolitą) ma ogon na dnie to pysk jej z wody wystaje. W basenie jest sama (orki sa stadne!). Zreszta na zdjeciach widac jaki to malutki basenik. Wystarczy poczytać w necie, to miejsce jest uważane za najgorsze z tych które trzymają orki. Inne morskie ssaki tez nie mają tam łatwo. Życze miłej lektury.

    • Hm, przyznajemy, że wybraliśmy pierwsze z brzegu zdjęcie, które przedstawia obiekt, który można nazwać Oceanarium – chodziło tylko o kontrast dla obiektu z Mielna, ale może masz rację, poszukamy czegoś „lepszego”.

  3. Żeby jednak oddać honor Oceanarium w Mielnie musimy wspomnieć o jednej rzeczy, o której nie napisaliśmy – w kasie Oceanarium za darmo dostaliśmy sześciostronnicową broszurę, którą od biedy można by nazwać czymś a la przewodnik po Oceanarium.
    W środku, na trzech stronach, mamy opis zwierząt eksponowanych w środku – kropka w kropkę to samo, co na drzwiach pawilonu (zdjęcie w notce), kolejne dwie strony zajmuje opis rafy koralowej – czym jest, jak powstaje, kto ją zamieszkuje.
    Ostatnią, a właściwie pierwszą stroną, jest okładka, na której widać dwie skrzydlice i napis Oceanarium.
    Do kolekcji 🙂

  4. Wizyta w oceanarium w Mielnie popsuła mi kompletnie nastrój. Wydane 45 zł za 3 osoby, w tym dziecko 5 letnie, zobaczyliśmy jednego (słownie: jeden) rekina mającego ok. pół metra długości, skrzydlice, piranie i jakieś inne mało ciekawe ryby. Byłam strasznie wkurzona, że tyle kasy poszło na takie coś. Mogliśmy iść na dobry odiad. W łódzkim zoo bilety kosztowały chyba 7 zł od osoby, a tu 3 x 15 zł i jeszcze napisali, że promocja, przecena z 20 zł !!! Bezczelność. Nie polecam.

    • Bezczelność to pisać takie bzdury nie mając podstaw wiadomości o rekinach żarłaczach. Szkoda, że zamiast coś poczytać lepiej jest anonimowo wyżyć się na cały zły świat. Do psychologa !!! A jak nie do może powrót do szkoły na kilka lekcji !!!

  5. Byłam akurat na wakacjach w pobliskich Łazach to i jeździliśmy do Mielna. Bannery „OCEANARIUM” jak najbardziej zachęcające. Przybywamy do tego „oceanarium” i cóż? Barak. Oczywiście nie skorzystaliśmy i ruszyliśmy gdzie indziej. Powiem tak: W Poznańskim Starym Zoo, za większy i ciekawszy obiekt z egzotycznymi rybkami zapłacimy… 3 złote od osoby… Wniosek nasuwa się chyba sam c:

  6. Nawet w Polsce znam kilkanaście sklepów zoologicznych, w których można więcej okazów zobaczyć. Powinni zakazać tworzenia takich miejsc – szkoda tych zwierząt i pieniędzy…

    • Otóż to. W sezonie takie miejsca okazują się jednak niezwykle dochodowymi placówkami, przez co pojawia się ich w nadmorskich kurortach coraz więcej, a jak się okazuje, zwiedzających nie brakuje…

  7. Małpi rozum powoduje kompletny brak wyobraźni i pojęcia o tym po co się przychodzi do tego typu do obiektów – czasowych – w mieścinach nadmorskich , gdzie sezon trwa tylko 6 tygodni, Organizacja nawet niedużego Oceanarium to ogromne przedsięwzięcie i ktoś kto nie wie po co przyszedł i nie ma pojęcia jak trudna jest akwarystyka morska, import i hodowla morskich zwierząt, że cały rok i wiele lat dzień po dniu trzeba opiekować się nimi z uwzględnieniem równowagi biologicznej , chemicznej i wieloma innymi problemami, powinien kupić sobie piwo i balonik na sznureczku i na plażę, a nie zawracać głowy normalnym ludziom swoimi „inteligentnymi” wypocinami. Uczyć się trzeba było w szkole, może to by,coś pomogło, ale chyba nie bo inteligencja jest podobno cechą wrodzoną ! Od wielu lat odwiedzam takie obiekty i jak na warunki polskie jestem zadowolony i pełen podziwu dla opiekunów zwierząt. Spróbujcie hodować jakieś zwierzę – zobaczycie co to jest odpowiedzialność .

    • Czujemy się zdruzgotani. Zawsze wiedzieliśmy, ze coś z nami nie tak, ale teraz już wiemy – to wina małpiego rozumu! Dziękujemy również za porady – skoro piwko i balonik na sznureczku mogą nam pomóc w rozwiązaniu naszych życiowych problemów, zamierzamy wprowadzić je w życie i spróbować przy najbliższej okazji. Musimy też ponarzekać na świat, kraj i rodziców, że szkoła nic nam nie przyniosła – na szczęście cały czas do niej jeszcze chodzimy i jest nadzieja, że czegoś się w końcu nauczymy.

  8. ??? zastanów się proszę, czy aby tak bezczelnym wpisem nie krzywdzisz osób, które również w takich obiektach zarabiają na życie swoich rodzin !!! Szczytem chamstwa jest wpis ” w końcu i tak nie weszliśmy”. Lepiej usuń ten wpis bo kompromitujesz siebie i sprawiasz przykrość innym. Jeżeli masz problem emocjonalny i za dużo wolnego czasu to zadzwoń. Chętnie Ci to wszystko wytłumaczę , choć z pewnością nie będzie to rozmowa miła. tel 504075018.

  9. Tak na koniec, bo szkoda mi czasu na nieodpowiedzialnych ludzi. Przydałoby się tym osobom, którym uczyniło się bezmyślnie przykrość, słowo „przepraszam, nie zastanowiłem się co piszę i mnie poniosło”. Następnym razem radzę usiąść i 15 minut zastanowić się czy warto dawać pożywkę tępakom w internecie. Nikt inteligentny nie poniżyłby się do tak idiotycznych „pseudo artykułów”. Nie każdy film czy wystawa musi się nam podobać, odbiór treści jest subiektywny, co wcale nie znaczy, iż taki film czy wystawa innym daje wiele radości, a zwłaszcza dzieciom i osobom starszym.

  10. Wyglądacie na dość rozsądnych i sympatycznych ludzi więc nie mogę zrozumieć dlaczego szykanujecie moją działalność gospodarczą, którą prowadzę od 12 lat
    i piszecie kłamstwa Macie widocznie w tym własny interes i ukryty cel, by mnie oczernić, a tego nie odpuszczę. Jeżeli nie usuniecie „fałszywego opisu” mojej i nie tylko mojej pracy w Mielnie, zmusicie mnie do wstąpienia na drogę sądową, więc spodziewajcie się pozwu. Nie wolno bezkarnie i bez konsekwencji karnych szykanować, podważać zaufanie, oczerniać cudzą działalność gospodarczą, a do tego podane informacje o mojej działalności Oceanarium w Mielnie, do internetu, czyli ogólne dostępnych, szykanują i nękają mnie jako przedsiębiorcę, naruszają tym samym ustawę o swobodzie działalności gospodarczej w Polsce i Europie. Nie zostaliście oszukani, wszystkie informacje są prawdziwe i zostały podane na wejściu do Oceanarium. Do Was należała decyzja czy wejść na wystawę czy nie. Nie weszliście, a tym samym odebraliście sobie prawo rzetelnej oceny prezentowanej wystawy i nie macie prawa wypisywania fałszywych oraz obraźliwych informacji, które narażają mnie na utratę dobrego imienia, na które pracuję 12 lat, a także straty w działalności gospodarczej. Nazwanie Oceanarium – cytat: ” Gdy docieramy pod wskazany adres okazuje się, że… Oceanarium mieści się w niewielkim baraku na niewiele większej posesji.
    Obiekt, który w całości mieści się na zdjęciu znajdującym się na początku naszej notki, wygląda jak wszystko, tylko nie oceanarium.
    Mierzymy – 10 metrów długości, 6 metrów szerokości i nieco ponad 2 metry wysokości – góra 60 m kw. powierzchni! Szaleństwo! ” , następny cytat „Wokół budynku kręci się kilka osób, które nie wyglądają, jakby miały doń wejść lub też właśnie z niego wychodziły. Okazuje się, że urządziły sobie na tyłach Oceanarium darmową polową toaletę…” i jeszcze jeden ” W środku jest ciemno (wiadomo) i strasznie pusto – tylko znudzona pani w kasie mierzy nas badawczym wzrokiem. W najbliższym akwarium przemyka jakaś rybka – oprócz niej i wody nie ma w nim chyba nic. Więcej powiedzieć nie możemy, ale z tabliczki na drzwiach odczytujemy, jakież to ryby można zobaczyć w środku”. Co to w ogóle jest? To jest poziom nauczyciela języka polskiego? Wydaje mi się, ponieważ z zawodu jestem również nauczycielem, iż takie podejście może świadczyć tylko o działaniu z premedytacją, aby narazić moje dobre imię lub zakupie na bazarze dyplomu nauczyciela i posługiwanie się nim !!! Jak może Pan w ogóle uczyć dzieci, czy kogo kolwiek, z tak pesymistyczno-roszczeniowym nastawieniem do życia. Pański pracodawca powinien to głęboko przemyśleć !!! Ten budynek, a nie barak ma wymiary 15m na 12m co daje 180m2, a to nie 60m2. Rozumiem, iż podczas lekcji matematyki był P{an na wagarach. Podanie takich informacji jak w/w i wymiarów z sufitu, z podpisem „mierzymy”, jest draństwem, jest fałszywe i nosi znamiona umyślnego i zaplanowanego z premedytacją działania. To podlega karze i zapewne tak się to skończy. Co ma do rzeczy wielkość obiektu ? W Pałacu kultury, który jest ogromny, co roku jest mała wystawa akwarystyczna, która w ciągu dwóch dni odwiedza 10 -15tyś. osób. Liczy się treść , a nie wielkość budynku. Na koniec szczyt chamstwa – cytat ” 30 zł za wejście do baraku, w którym nawet robiąc przerwy na rozwiązywanie sudoku na najtrudniejszym poziomie nie spędzilibyśmy więcej niż 20 minut?!
    Bez przesady! Do niedawna niemal tyle samo (16 zł i 12 zł) kosztowały bilety do Akwarium Gdyńskiego, tańsze są bilety do większości polskich ogrodów zoologicznych, np. opolskiego zoo.
    Nawet w celach poznawczych i dla zaspokojenia własnej ciekawości nie dajemy się naciągnąć, tym bardziej, że nawet nie mamy przy sobie takiej kwoty (można się było spodziewać takiej ceny? Nawet jeśli, to jest to zdzierstwo!).
    Dlatego też ograniczamy się do kilku zdjęć obiektu z zewnątrz i podglądnięcia tego, co znajduje się tuż za drzwiami…” . Wyjaśniam, iż jest to prywatna działalność gospodarcza, więc ceny ustalam ja, jako właściciel, a Wam pisząc Waszym językiem, g… do tego !!! Nazwaliście mnie zdziercą? Jeżeli chcecie mi dyktować w jakiej cenie mam sprzedawać bilety to chyba upadliście na głowę w dzieciństwie. Zarówno wszystkie ZOO parki jak i akwarium w Gdyni jest państwowe, a zatem prowadzą działalność statutową, dotowaną wieloma milionami zł każdego roku, które są roztrwaniane i często noszą znamiona marnotrawienia. Ja nie mam i nigdy nie miałem żadnej dotacji i z pewnością nie będę się tłumaczył byle komu z tej niskiej ceny biletu. Myślenie ma przyszłość !!! Zanim coś się napisze o kimś i to jeszcze tak negatywnie to trzeba sobie zdawać sprawę z konsekwencji, a za takie słowa kiedyś dostawało się w twarz. Cisną mi się obrzydliwie paskudne słowa na Wasz temat, ale się nie poniżę do Waszego poziomu i zachowam je w myślach.
    Wszystko mam skopiowane, swoje pisane słowo również. Czekam kilka dni na usunięcie tego opisu Oceanarium z internetu. Na przeprosiny nie liczę. Trzeba mieć ” jaja „, by się przyznać do błędu. Jeżeli nie usuniecie wpisu , nie pozostawicie mi innej drogi i wybór będzie jednoznaczny.
    Krzysztof Sieprawski – Właściciel Oceanarium w Łebie i w Mielnie.

    • 180m2 na których jest rekin… To jest zbrodnia dla tego zwierzęcia. W dupie mam Pana ceny, bo nawet za 1zł nie wszedłbym obejrzeć tego cyrku. Może dla rybek akwariowych byłby to raj ale dla rekina? No i ta nazwa oceanarium nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. To tak jakby ktoś nazwał „Kuchnie z całego świata” a sprzedawał hot dogi w jakiejś budce

  11. Dodam, iż data moich urodzin jest w nazwie Krzysztof1961. Usunęliście moje odpowiedzi z forum, a one niestety były prawdziwe i opisuję brak wiedzy i miernotę Waszych wypowiedzi. Piszcie o rzeczach ciekawych, a twórzcie tanich sensacji.
    A co do słów ” ku przestrodze zostawimy jednak podany przezeń adres mailowy (ak.professional@onet.pl), po którym bardzo łatwo doń trafić” . Brak słów. Ostatnio widziałem na łące barana , ku przestrodze miał różki na głowie…

  12. Bardzo dziękuję za recenzję – szykuję się na wakacje nad morzem i poszukiwałam rozrywek dla dzieci na deszczowe dni. A już w szczególności dziękuję za nieusunięcie komentarza właściciela „biznesu”. Jeśli ktoś pisze potencjalnym klientom „ceny ustalam ja, jako właściciel, a Wam pisząc Waszym językiem, g… do tego”, to- zniżając się do języka p. Krzyszfofa- g…no zobaczy, a nie moje pieniądze. Panie Krzysztofie- ku przestrodze, do przeczytania Pana komentarza rozważałam jeszcze obejrzenie wystawy; teraz z pewnością tam nie pójdę. „Myślenie ma przyszłość (…) trzeba sobie zdawać sprawę z konsekwencji, a za takie słowa kiedyś dostawało się w twarz.” Otóż to, panie Krzysztofie, otóż to…. Zapomniał Pan, że Pana słowa czytają też ludzie poszukujący informacji nt. rozrywek w Mielnie.

  13. witam,
    @mrowkojad – dziekuję za twoją stronę.
    byłiśmy w mielnie w 2013 i nas również zaciekawiły reklamy OCEANARIUM.
    gdy staneliśmy przed „gmachem” nastąpiła chwila konsternacji – czy jesteśmy w dobrym miejscu, czy w takim małym budyneczku przypominającym barak może zmieścić się „OCEANARIUM”? zdcydowaliśmy się wejść (ja + dziecko) licząc, iż wydane pieniądze zaowocują wieloma satysfakcjoniującymi chwilami. cóż za rozczarowanie. całość zwiedziliśmy w 15min. na koniec chciało się pytać ” gdzie są te obiecywane ryby?”. Panie Krzysztofie, dziwi się pan negatywnym komentarzom, skoro „naciąga” Pan ludzi? równie dobrze każdy sklep zoologiczny mogłby się afiszować oceanarium, bo przecież posiada akwaria z rybkami. gdyby zmienic nazwe na „lokalna wystawa egzotycznych rybek” i zmienić cenę wejscia na 5pln, to nikt by się nie czepiał i ten PUNKT byłby na listach „co warto zobaczyć w Mielnie”.
    proponuję w środku otworzyć małą smażalnie ryb, lub kawiarenkę, wtedy taka dekoracja idealnie by się nadawała. my byliśmy raz i nawet gdy się nudziliśmy, nie odważlyliśmy się wejść ponownie. gdyby cena dla dziecka była 3PLN, to pewnie codziennie zostawialibyśmy pociechę a sami spędzilibyśmy czas w kawiarni niedaleko.
    nie chciałbym być źle zrozumiany, nie mam nic przeciwko takim wystawom, ale po „oceanarium” i takich cenach biletów każdy spodziewa się czegoś dużo więcej.
    Polecam: na raz dla kazdego dziecka, które nie widziało egzotycznych rybek.
    Nie polecam: każdemu innemu.

    ps. obok stał gościu z kucykiem i koniem, ktory woził dzieci dookoła drzewa za kilka złotych. na szczęscie nie ogłaszał się jako rodeo czy stadnina koni z dzikimi mustangami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s