„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny przegląd zoowieści tygodnia w dwudziestym trzecim już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!

7 Dni Zoo

Od razu uprzedzamy – o wszelkich nowinkach z wrocławskiego i opolskiego zoo napiszemy w naszych relacjach z wizyt w tych ogrodach, które to relacje powinny pojawić się w najbliższych dniach!

A w dzisiejszym 7 Dni Zoo przeczytacie o:

1. Narodziny i transfery, czyli nowe zwierzaki w zoo!

ŚLĄSKIE ZOO

W ostatnich dniach w Śląskim Zoo pojawiło się sporo nowych zwierzaków, m.in.
– dwie mary patagońskie, które dołączyły do przebywającej już w zoo samotnej samicy (niebawem zostaną sprowadzone jeszcze kolejne samice tego gatunku)
– samica żurawia mandżurskiego, która przyjechała z łódzkiego zoo (wykluła się w płockim zoo w maju 2007 roku). Aktualnie przebywa ona w domku flamingów, gdzie przyzwyczaja się do nowych warunków życia. Zoo czyni także starania o pozyskanie dla niej samca.
– w zoo pojawiła się także para zebu karłowatych.

Zdjęcia wszystkich nowych mieszkańców Śląskiego Zoo możecie zobaczyć tutaj.

ZOO ŁÓDŹ

Do łódzkiego zoo przyjechały z Czech niezwykle rzadkie ptaki – pawie kongijskie. To druga para tych ptaków w łódzkim zoo – pierwsza przyjechała w 2005 roku.
Łódzkie zoo jest jedynym w Polsce, które może pochwalić się pawiem kongijskim.

Więcej na ten temat znajdziecie tutaj.

2. Buduje się, czyli plany i inwestycje!

ŚLĄSKIE ZOO

Zdecydowanym liderem, jeśli chodzi o medialną obecność w ostatnim tygodniu wśród polskich ogrodów zoologicznych, było zdecydowanie Śląskie Zoo. Sporo działo się zwłaszcza w kwestiach związanych z nowootwartymi obiektami, ale też planowanymi inwestycjami.

Otwarto nowy plac zabaw

W Śląskim Zoo otwarto nowy plac zabaw, który znajduje się na łące, tuż obok pawilonu słoni oraz wejścia do Kotliny Dinozaurów.
Wejście na plac zabaw jest oczywiście darmowe. Zdjęcia placu można zobaczyć tutaj.

Egzotarium znowu czynne!

W piątek, 29. kwietnia, po wielomiesięcznym remoncie, odbyło się oficjalne otwarcie pawilonu Egzotarium, czyli tzw. małpiarni.
Uroczystego przecięcia wstęgi w obecności wielu przybyłych osób dokonała Pani Aleksandra Gajewska – członek Zarządu Województwa Ślaskiego.
Zapoczątkowany jeszcze w 2009 roku remont objął wszystkie zewnętrzne woliery przeznaczone dla kilku gatunków małp, a także wnętrze budynku. Po gruntownej modernizacji w pawilonie oglądać można wiele gatunków zwierząt, m.in. gerezy abisyńskie, mangaby czarne, patasy, mandryle i tamaryny białoczube, także duże papugi (m.in. ary, żako, aleksandretty obrożne) oraz dawno nie oglądane w Chorzowie gady (np. warany białogardłe, warany stepowe, legwany kubańskie i zielone, kameleony jemeńskie, gekony orzęsione, a także kilka gatunków węży – np. sanzinie madagaskarskie, boa kubańskie, boa haitańskie, pytony królewskie, lancetogłowy i węże tajwańskie).
Zdjęcia z otwarcia Egzotarium można zobaczyć tutaj.

Zewnętrzne woliery małp (fot. Wojtek)

„Na żywo” pawilonu nie widzieliśmy, ale sądząc po zdjęciach, można mieć pewne uwagi odnośnie do architektury obiektu i stylistyki wnętrz – wszechobecne stalowe ramy, kafelki i cegiełki przywodzą na myśl obiekty sprzed ładnych kilkudziesięciu lat… Trochę to szpitalnie wygląda, ale nie wypowiadamy się wiążąco, bo same zdjęcia to trochę za mało.
Mamy nadzieję, że w rzeczywistości wygląda to trochę lepiej…

Odświeżona żyrafa na otwarcie sezonu

W sobotę wieczorem zainaugurowano nowy sezon w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku, a jedną z atrakcji było przygotowanie nowej iluminacji odnowionego pomnika żyrafy przy alei prowadzącej do Śląskiego Zoo.

Pomnik żyrafy zaprojektowali w 1959 r.  Leopold Pędziałek i Leszek Dudka. Przez lata kilkunastometrowa sylwetka żyrafy była szara, 10 lat temu przemalowano ją na żółto dodając brązowe łaty.
Niedawno żyrafę wpisano do rejestru zabytków, a w marcu zdecydowano o odnowieniu rzeźby i przywróceniu jej jasnoszarego koloru, żyrafa zyskała też oświetlenie.
Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

Chorzów i Siemianowice Śląskie dorzuciły się do wybiegu dla wydr

I to całkiem solidną sumą – każde z miast przekazało po 20 tys. złotych na budowę wybiegu dla wydr.
Cała inwestycja kosztuje 60 tys. zł – resztę dołoży zoo ze środków własnych. Budowa wybiegu ma się rozpocząć pod koniec maja i zakończyć w czerwcu.
Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

AKCENT ZOO BIAŁYSTOK

Już w pierwszej połowie maja powinien ruszyć drugi etap prac przy modernizacji Akcentu ZOO. Będzie on obejmował roboty wodociągowe i gazociągowe.
Więcej na ten temat przeczytacie tutaj. O komplikacjach dotyczących modernizacji ogrodu przeczytacie z kolei tutaj.

ZOO ZAMOŚĆ

Intensywne prace trwają także w zamojskim zoo – powstają nowe wybiegi dla małp i niedźwiedzi, przebudowywany jest staw, przy którym będą żyły ptaki wodne, a w przyszłym roku w zoo zamieszkają żyrafy.
Więcej na ten temat przeczytacie tutaj i tutaj.

STARE ZOO POZNAŃ

Niespełna dwa tygodnie temu pisaliśmy o postępie prac nad Pawilonem Zwierząt Zmiennocieplnych w poznańskim Starym Zoo.

Głowna fasada Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych - widok od ul. Gajowej

Pierwszy etap prac ma zakończyć się jeszcze w maju – bryła budynku jest już właściwie gotowa, do końca maja potrwają ostatnie prace w tej części. Potem rozpocznie się drugi etap polegający na wykończeniu wnętrz.
Obecnie montowane są świetliki i elementy metalowe dachu.  Miasto na pawilon wydało już milion złotych, w tym roku na jego wykończenie przeznaczy kolejne półtora miliona.  Harmonogram prac zakłada, że zimą wszystko powinno być już gotowe.

Wnętrze pawilonu

Oprócz zwierząt, nowy pawilon pomieści także m.in. administrację ogrodu, która obecnie znajduje się w budynku Starej Lwiarni. Tym samym zwolni się ten zabytkowy obiekt, na którego zagospodarowanie opracowano już kilka pomysłów, m.in. biura do wynajęcia lub małpi gaj dla dzieci…
To nie koniec – wstrzymane zostały także rozmowy z inwestorem, który chciał kompleksowo zainwestować w Starym Zoo i utworzyć na jego terenie kino i sale konferencyjne, tym samym jedyną realną inwestycją pozostaje… Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych…
O tym, że upadła koncepcja modernizacji zabytkowego muru, nie musimy już chyba wspominać – swoje zdanie na ten temat wyraziliśmy bardzo dobitnie i szczegółowo.

Jakkolwiek – część muru przy Pawilonie Zwierząt Zmiennocieplnych i tak zostanie odnowiona i będzie zawierać ażurowe fragmenty, które marzyły się projektantom wokół całego parku…

Fragment muru tuż przy głównym wejściu do PZZ od strony ul. Gajowej

Więcej na ten temat już niebawem w przygotowywanym artykule pt. „Po co nam Stare Zoo?”.

3. Imprezy, wydarzenia, konkursy

MAŁPI TYDZIEŃ

Do 13 maja w polskich ogrodach zoologicznych trwają obchody tzw. małpiego tygodnia w ramach Kampanii EAZA na rzecz ochrony małp człekokształtnych.
O wydarzeniach, które już się odbyły, a także o tych, które dopiero się odbędą, pisaliśmy tutaj.

OTWARCIE WYBIEGU LWÓW W CANPOL ZOO W CZŁUCHOWIE

Przed tygodniem pisaliśmy o przyjeździe trzech lwów afrykańskich do znajdującego się w Człuchowie Canpol Zoo.
Uroczyste otwarcie wybiegu, które początkowo miało odbyć się 30 kwietnia, przełożono na 23 maja.

Canpol Zoo zaprasza na otwarcie wybiegu

Do Człuchowa z ogrodu zoologicznego w niemieckim Erfurcie przyjechały trzy lwy – samiec Alexander oraz siostry bliźniaczki, Etana i nienazwana jeszcze lwica, która zostanie nazwana podczas uroczystego otwarcia wybiegu, o powierzchni 700 m kw.

Lwy już w Człuchowie! (fot. Daniel Frymarek)

My postanowiliśmy odwiedzić Człuchów w najbliższy weekend – otwarcie ma mieć miejsce 23 maja, a to środek tygodnia, dlatego wpadniemy do zoo nieco wcześniej – lwy i tak są już na wybiegu.
Więcej na ten temat napiszemy zatem już po wizycie.

JAPONIA W WARSZAWSKIM ZOO

21 maja w warszawskim zoo odbędzie się impreza pod hasłem „Japonia w ZOO”.
Koordynatorem imprezy, która odbędzie się w zoo, będzie nowopowstała Warszawska Szkoła Języka Japońskiego.
Więcej informacji na ten temat można znaleźć tutaj.

KONKURS FOTOGRAFICZNY W ŁÓDZKIM ZOO

Konkurs fotograficzny łódzkiego zoo - "Zagrożeni w przyrodzie - mieszkańcy łódzkiego zoo."

Łódzkie zoo zaprasza do wzięcia udziału w konkursie fotograficznym „Zagrożeni w przyrodzie – mieszkańcy łódzkiego zoo”.
Żeby wziąć udział w konkursie wystarczy przyjść do zoo i zrobić zdjęcie tym zwierzętom, które są gatunkiem zagrożonym.
Na zwycięzców czekają nagrody: profesjonalny aparat i akcesoria fotograficzne oraz książki. Dodatkowo zdjęcia zwycięzców zostaną opublikowane na stronie internetowej zoo i wystawione w Porcie Łódź.
Konkurs potrwa do końca maja. Więcej informacji o nim można znaleźć tutaj.

„NAZWIJ PANA LWA CO BIAŁĄ SIERŚĆ MA” – KONKURS ZOO SAFARI W BORYSEWIE

Zoo Safari w Borysewie zaprasza do wzięcia udziału w konkursie na imię dla nowego mieszkańca zoo, sześciomiesięcznego białego lwa.
Co prawda młody lew przyjechał do Borysewa mając już imię – Sahim – ale zdecydowano, że w nowym miejscu należy mu się nowe imię…
W konkursie mogą wziąć udział nie tylko osoby indywidualne, ale też grupy zorganizowane, np. dzieci pod opieką nauczyciela.
Propozycje imion można przesyłać do 21 maja na adres mailowy biuro@zoosafari.com.pl.
Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi 24 maja, a autor najlepszej indywidualnej propozycji otrzyma w nagrodę rodzinny bilet wstępu do Zoo Safari. Jeśli wygra grupa do 20 uczniów – nagrodą jest wstęp wolny do zoo dla całej grupy!
Może wyślemy wspólną propozycję jako „Mrówkojad i przyjaciele” albo zooforumowicze? :).

JESZCZE TYDZIEŃ, ŻEBY NAZWAĆ TORUŃSKĄ ŻUBRZYCZKĘ!

Już tylko tydzień został, aby wziąć udział w konkursie zorganizowanym przez Dziennik Toruński „Nowości” i Ogród Zoobotaniczny w Toruniu.
Zadanie – wybranie imienia dla urodzonej 9 kwietnia samiczki żubra.
Czas trwania konkursu – do 15 maja
Mail, na który można wysyłać swoje propozycje – justyna.wojciechowska@nowosci.com.pl
Do wygrania – Autor imienia dla żubrzycy dostanie szczególną nagrodę, a mianowicie zostanie chrzestnym zwierzęcia. Podczas plenerowej imprezy w zoo, którą zaplanowano na 29 maja, odsłoni tablicę z imieniem zamontowaną na ogrodzeniu wybiegu.
Warto pamiętać –
imię dla żubrzycy musi się zaczynać na „Po” – tak bowiem nazywane są wszystkie urodzone w Polsce żubry.
Wśród już nadesłanych do redakcji propozycji są m.in. Potorka, Ponka, Pokora, Pomyłka, Potrawka, Polanka, Poranek, Polunia, Polinka, Powiastka, Polenta, Pocipiętka i Pogoria, trzeba więc wymyślić coś innego!

NOWY PRZEWODNIK PO KRAKOWSKIM ZOO!

Gazeta Krakowska poinformowała w czwartek, że krakowskie zoo wydało właśnie najnowszy przewodnik po zoo.
Autorem przewodnika jest dyrektor ogrodu zoologicznego, Pan Józef Skotnicki.
Publikacja jest dostępna w kasie ogrodu.

Warto przypomnieć, że ostatni przewodnik po krakowskim zoo ukazał się… w 1997 roku!

Przewodnik po krakowskim zoo z 1997 roku

W 2001 roku ukazała się jeszcze książka autorstwa Józefa Skotnickiego pt. Zwierzęta krakowskiego ogrodu zoologicznego.

Więcej na temat najnowszego przewodnika już niebawem!

4. Zwierzaki w zoo – w tokijskim zoo padł najstarszy orangutan świata.

Molly, najstarsza na świecie samica orangutana w niewoli, padła w sobotę, 30 kwietnia, w Tama Zoo w Tokio.
Wiek Molly był oceniany na 59 lat i cztery miesiące. Do Japonii przyjechała z Indonezji w 1955 roku w wieku około trzech lat. W ostatnich latach życia dała się poznać jako utalentowana artystka rysująca kredkami obrazki. W marcu stan Molly zaczął się pogarszać.

Obecnie najstarszym orangutanem w zoo stała się samica o imieniu Gypsy, której wiek oceniany jest na 57 lat i cztery miesiące. Gypsy także mieszka w Tama Zoo w Tokio.

5. Fortepian w warszawskim zoo

Niecodzienny eksponat znajduje się w warszawskim zoo – w Kamienicy Pod Wariacką Gwiazdą, jak nazywana jest stojąca na terenie zoo willa państwa Żabińskich, stoi… fortepian!

Willa Żabińskich w warszawskim zoo

Właścicielem fortepianu jest były dyrektor zoo, Maciej Rembiszewski. Obecność instrumentu w zoo jest absolutnie nieprzypadkowa – ma on bowiem nawiązywać do fortepianu, na którym podczas II wojny światowej grała Antonina Żabińska, żona ówczesnego dyrektora zoo, Jana Żabińskiego.
W czasie okupacji Jan Żabiński wraz z żoną Antoniną ukrywał w willi kilkudziesięciu Żydów. Gdy Niemcy przychodzili do willi, żona dyrektora grała „Piękną Helenę“ Offenbacha. Był to sygnał dla Żydów, że trzeba zachować ciszę, bo w willi są obcy.
Dramatyczne wydarzenia, które rozgrywały się zarówno w willi, jak i samym zoo, opisała sama Antonia Żabińska w książce Ludzie i zwierzęta, a także Diane Ackermann w swojej książce Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO.
Sukces tej drugiej książki i wznowienie po latach tej pierwszej sprawiły, że gwałtownie wzrosło zainteresowanie zapomnianą nieco willą. W warszawskim zoo pojawiało się coraz więcej wycieczek, dla których celem były nie zwierzęta mieszkające w zoo, a miejsce, w którym podczas wojny ukrywano Żydów.
Sami byliśmy bardzo rozczarowani, gdy latem zeszłego roku przyjechaliśmy do zoo i chcieliśmy zwiedzić willę Żabińskich, a ta była zamknięta.
Na szczęście w planach zoo znalazło się miejsce na zagospodarowanie tego miejsca – już za dwa tygodnie rusza remont willi, a jesienią ma w niej zostać otwarte minimuzeum.
Jednym z eksponatów ma być właśnie wspomniany na początku fortepian – teraz tylko trwają poszukiwania fortepianisty, bo w zoo jakoś nikt grać nie potrafi :).

6. Samochód, który zjadł żyrafę, czyli zwycięstwo nowej reklamy nad starą…

Na pierwszy rzut oka – budynek jakich w Poznaniu wiele: ni to blok, ni to kamienica, jakkolwiek architektoniczny straszak, który wyróżnia się jednak z wielu podobnych oryginalnym muralem na bocznej ścianie widocznej od strony przystanku tramwajowego Park Wilsona:

Budynek z żyrafą przy ul. Głogowskiej w Poznaniu

My zawsze mówiliśmy na ten budynek po prostu „Budynek z żyrafą przy Głogowskiej”.
Co my tu mamy?
Przede wszystkim kilkumetrowej wysokości żyrafa widoczna już z kilkudziesięciu metrów, niestety, coraz bardziej wyblakła i rozmazana. Ale jest też lis, jeleń, liście palmowe…
W rzeczywistości jest to stara i mocno już zniszczona reklama poznańskiego zoo pochodząca z początku lat 70.
Dlaczego o niej wspominamy? Jest bez wątpienia jedną z ciekawszych form reklamowania ogrodu zoologicznego, w dodatku o niezaprzeczalnych wartościach tak historycznych, jak estetycznych, problem jednak w tym, że mural został zakryty przez… reklamę salonu samochodów używanych. Nowoczesną, bezbarwną i w dodatku powieszoną niezgodnie z prawem, bo bez zgody Miejskiego Konserwatora Zabytków.
Jeden ze współwłaścicieli tłumaczy, że dom jest prywatny, a miasto przez całe dziesiątki lat reklamą zoo się nie interesowało. Podobnie jak Biuro Promocji UMP, które nie było zainteresowane reklamą – zapewne dlatego, że zadaniem Biura jest promocja Poznania, ale… poza jego granicami, a nie w samym mieście…
Problem jednak w tym, że kamienica wymaga remontów, a pieniądze na remont mają pochodzić w reklamy właśnie – tyle, że tej samochodowej…
Współwłaściciel kamienicy uważa też, że na budynku reklamy wisiały wcześniej i urzędnicy wówczas nie interweniowali, a obecna reklama poprawiła wygląd otoczenia, bo zasłoniła zniszczoną ścianę.
Muralu z reklamą zoo jednak nie widać…

7. „Pożegnanie z misiami” – niedźwiedzie opuszczają leszczyński zwierzyniec

O dwóch leszczyńskich niedźwiedzicach – Kasi i Basi – które po latach niedoli w leszczyńskim zwierzyńcu znalazły wreszcie miejsce w ośrodku rehabilitacji niedźwiedzi w niemieckim Bärenwald Müritz pisaliśmy tutaj.
Przypominamy tylko – obie niedźwiedzice dzięki staraniom m.in. Klubu Gaja oraz Agnieszki Sergiel i Roberta Maślaka postanowiono zabrać z Leszna i przewieźć do Bärenwald Müritz, co ma nastąpić najpewniej w czerwcu. Dlaczego tak się stało – i czy jest to decyzja słuszna, pisaliśmy wielokrotnie.

Wybieg Basi w leszczyńskim minizoo

Tymczasem 27 kwietnia w Panoramie Leszczyńskiej, pojawił się artykuł pt. „Pożegnanie z misiami”, autorstwa Pana Redaktora Rafała Makowskiego.
Tekst jest bardzo ciekawy, dlatego pozwolimy sobie przytoczyć kilka co ciekawszych fragmentów – całość możecie przeczytać tutaj – które doskonale pokazują podejście do tematu sporej grupy osób.
Już na początku tekstu pada pytanie:

Czy dwie niedźwiedzice z minizoo muszą opuścić Leszno?

Autor od razu odpowiada:

Tak twierdzą ekolodzy z klubu Gaja, który nagłośnił w kraju rzekomo nieludzkie traktowanie misiów przez leszczyniaków.

Klub Gaja to nazwa własna, oba człony piszemy więc wielką literą, a mieszkaniec Leszna to lesznianin (ewentualnie leszczynianin lub leszcznianin) a nie leszczyniak, ale mniejsza, będzie, że się czepiamy.
Rzecz w czym innym – redaktor artykułu zwraca uwagę, że decyzję o zabraniu niedźwiedzic z zoo podjął prezydent Leszna, Tomasz Malepszy, nie czekając na decyzję GDOŚ w sprawie zamknięcia minizoo.
To nic, że taka decyzja zapadła już w 2010 roku – leszczyński zwierzyniec miał być wszak zamknięty do 13 czerwca 2010, a jak wiemy, istnieje nadal.
Pan Redaktor niedokładnie podaje też wiek niedźwiedzic – Basia ma mieć około 30 lat (urodziła się w 1983, trochę więc jej do 30 lat jeszcze brakuje), Kasia – o połowę mniej (w rzeczywistości ma 16, nijak jest to połowa z 28) – warto byłoby uściślić takie informacje, tym bardziej, że łatwo znaleźć dane.
Ale nie czepiamy się.
Czytamy dalej:

Niedźwiedzie przez lata wzrosły w krajobraz Leszna, są ulubieńcami dzieci i rodziców często zaglądających do minizoo.

Jeśli już, to „wrosły”, ale niedźwiedź to nie maskotka, która w coś wrasta (wzrasta) i należy do mieszkańców miasta, bo ci misie kochają – ileż w tym egoizmu i patrzenia tylko na to, co ważne dla „nas”, a nie dla niedźwiedzi. Zastanawiające.
Dalej przechodzimy do części artykułu zatytułowanej „Szturm ekologów”, bowiem:

Dwa lata temu ekolodzy przypuścili szturm na Leszno.

Brzmi niemal jak najazd księcia Brzetysława na Wielkopolskę w XI wieku.
Ale to nic – Pan Redaktor nie pozostawia złudzeń, kto jest odpowiedzialny za śmierć trzeciej niedźwiedzicy:

Zachęcili m.in. opiekunów niedźwiedzi do zmiany diety zwierząt. Efekt – wkrótce po tym jeden z trzech niedźwiedzi padł.

Oczywiście – misie wcześniej jadły bułki i drożdżówki oraz piły mleko i wszystko było dobrze.

Kasia i chleb - podany nie przez zwiedzających, tylko pracowników minizoo

Pan Redaktor snuje dalej wniosek, że:

Nie ma jednak ostatecznej decyzji w sprawie konieczności zamknięcia minizoo. Od strony formalnej zatem niedźwiedzie mogą zostać w Lesznie.

Wtóruje mu Eugeniusz Karpiński, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska Urzędu Miasta Leszna:

Nagonka medialna ekologów uzmysłowiła nam jednak bardzo wyraźnie, że chociaż przepisy pozwalają na przebywanie misiów w obecnych klatkach, to jednak każde zwierze ma potrzebę przebywania w warunkach jak najbardziej zbliżonych do naturalnych.

Nagonka – słowo, które w ostatnim czasie zrobiło oszałamiającą karierę. I że też aż nagonki ekologów trzeba było, żeby ludzie z MZZ uzmysłowili sobie, że zwierzę też ma potrzeby!
Ostatni akapit nosi tytuł Odtrąbili sukces!oto ekolodzy znaleźli wreszcie miejsce dla biednych misiów i postanowili je z Leszna zabrać.
Jaki jest komentarz Pana Redaktora do tej decyzji?

Nikt dotąd oficjalnie nie zaprotestował przeciwko wyjazdowi niedźwiedzi z Leszna. Poseł PO Łukasz Borowiak obiecał, że sprawdzi możliwości prawne pozostania zwierząt w Lesznie. Szef radnych PiS-u Sławomir Szczot rozważa możliwość zorganizowania petycji w tej sprawie. Czy leszczyniacy chcą jeszcze oglądać misie w Lesznie? Czekamy na listy, maile i telefony w tej sprawie. Wyjazd zwierząt ma nastąpić wkrótce.

Brak słów. Protest przeciwko wyjazdowi niedźwiedzic z Leszna? Z jakiej racji? Na jakiej podstawie? Petycja? Może jeszcze protesty i strajki? Czuć tani populizm ze strony nie mających pojęcia o sprawie lokalnych polityków i stronniczą postawę Pana Redaktora, który wiedzę na ten temat ma chyba równie małą.
Brak słów. Brakuje tylko, żeby o losie niedźwiedzic zadecydowali ostatecznie „leszczyniacy” w konkursie audiotele, albo loterii sms-owej…

8. ZooPlotek, czyli skandale, plotki i sensacje tygodnia w ogrodach zoologicznych Polski i świata

Ostatnie dni obfitowały w liczne zdarzenia z pogranicza skandalu, plotki i sensacji, których akcja w mniejszym lub większym stopniu rozgrywała się w zoo.
Media jak zawsze chętnie donosiły o takich sprawach – mogliśmy zatem przeczytać m.in. o:

Pandzie wielkiej z ogrodu zoologicznego w chińskim Wuhan, która upolowała… pawia, który w jakiś sposób dostał się na jej wybieg. Najpierw panda uganiała się za pawiem po całym wybiegu, a następnie… dla pawia pościg ten skończył się tragicznie. Nikt ze zwiedzających tego nie zobaczył, bo zoo było jeszcze zamknięte.

Tymczasem w zoo w amerykańskim mieście Wichita również doszło do ataku, tyle, że lamparta na człowieka – zwierzę rzuciło się na siedmioletniego chłopca, który niebezpiecznie zbliżył się do jego klatki.
Do zdarzenia doszło w piątek w Wichita w stanie Kansas podczas wycieczki szkolnej w miejscowym zoo. Pierwszoklasista, nie zważając na zakazy, przeskoczył balustradę i niebezpiecznie zbliżył się do klatki, w której znajdował się lampart. Drapieżnik nagle rzucił się na chłopca, chwytając go pazurami przez kraty i próbując przyciągnąć do siebie. Na pomoc krzyczącemu siedmiolatkowi rzucił się mężczyzna, który przeskoczył ogrodzenie i pomógł oswobodzić ofiarę z łap zwierzęcia.
Pierwszoklasista z głębokimi ranami głowy i szyi został natychmiast przewieziony do szpitala. Na szczęście jego stan nie budzi niepokoju.

Co stanie się z lampartem – decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła…

– Niezwykłych rodziców adopcyjnych zyskał natomiast mały pingwin o imieniu Acorn zamieszkujący brytyjskie Chester ZOO. Został bowiem adoptowany przez… księcia Williama i jego małżonkę Kate.
Cała akcja została zainicjowana przez samo zoo, które poprosiło internautów o wybranie adopcyjnego zwierzęcia dla księcia Williama i jego żony Kate. Spośród 400 gatunków różnych zwierząt wybrano młodego pingwina Humboldta, który zyskał pond 20 proc. poparcia i od tej pory będzie sponsorowany przez książęcą parę.
Wyobrażacie sobie podobną akcję w Polsce? Tak, wiemy, że nie mamy rodziny królewskiej, ale np. para prezydencka adoptująca niedźwiedzie z Parku Praskiego…

Zachęcamy też do poznania historii gibona Robinsona z łódzkiego zoo, jednego z najstarszych przedstawicieli swojego gatunku na świecie (ma około 50 lat!) oraz historii niezwykłego związku kaczora, który okazał się kaczką i gęsi, którą tenże kaczor (kaczka) obronił (obroniła) przed watahą psów. Teraz dochodzą do siebie w warszawskim zoo – więcej przeczytacie tutaj.

Na koniec zaś zostawiliśmy dwa szczególne przypadki – pierwszy to artykuł z portalu trojmiasto.pl, w którym przeczytamy o tym, jak to czaple wymuszają haracz od gdańskiego zoo…
O co chodzi? Ano, czaple siwe, które gnieżdżą się w rejonie oliwskiego zoo, są zmorą dla jego mieszkańców jak i pracowników ogrodu. Niszczą karoserię samochodów, kradną ryby pingwinom i pelikanom, i do tego są nietykalne, bo chroni je polskie i europejskie prawo. Zoo wylicza – rocznie traci przez nie ponad 5 tys. złotych, bo czaple trzeba… dokarmiać. Głodne, mogłyby dokuczać jeszcze bardziej.

Czaple już czekają...

Ale nie to jest największym problemem. Największym problemem z czaplami jest fakt, że są one zagrożeniem epidemiologicznym dla mieszkających w oliwskim zoo ptaków, tym bardziej, że czapli jest wyjątkowo dużo, co zwiększa ryzyko tego, że niektóre z nich mogą być chore.
W tym kontekście 5 tysięcy złotych wrzucane co rok w dzioby czapli i kolejne połacie dorodnych zadrzewień, które te ptaki, gdy założą kolonię w ciągu kilku lat całkowicie eliminują, mają znaczenie drugorzędne.
Warto też pamiętać, że czaple są agresywnymi ptakami i mogą stanowić zagrożenie dla zwiedzających, jeśli w zbyt dużym stopniu się z nimi oswoją.

A na koniec kwiatek nad kwiatkami – i od razu przyznajemy, sami byśmy na to nie wpadli.
Na zooforum w wątku „Media mówią o zoo” pojawił się bowiem link do internetowego wydania programu „Bitwa na głosy” – rozrywkowej produkcji nadawanej przez TVP (dziękujemy Tesi za link do tego programu).
Programu nie oglądamy, więc wielkiego o nim pojęcia nie mamy, ale nie w tym rzecz – rzecz w tym, że grupa wokalna pod przewodnictwem niejakiego Piotra Kupichy odwiedziła Śląskie Zoo i… sprzątała wybiegi zwierząt, m.in. słonia i hipopotama.
Zresztą, zobaczcie sami (przesuńcie od razu do czasu 00.12.48 – tego, co jest wcześniej, nie warto oglądać…).

Nie możemy jednak nie powstrzymać się od kilku uwag:
– zwróćcie uwagę, w jakich ubraniach ekipa Piotra K. sprząta wybiegi…
– czy tylko nas to żenuje, czy tylko znowu się czepiamy…? (zwłaszcza piosenka o „czystym boksiku”…)
Więcej w tym pokazówki niż faktycznego „pomagania” (komu? zwierzętom? pracownikom zoo?), ale zgoda – zawsze to promocja zoo w bardzo popularnym programie rozrywkowym. Może więc nie ma się co czepiać…

Tyle na dziś – przypominamy też o innych ważnych wydarzeniach ostatniego tygodnia, o których pisaliśmy już na Mrówkojadzie:

Z ostatniej chwili – do Zoo w Człuchowie przyjechały… lwy!

Jak Tadeusz odkrywał krasnale

Kampania EAZA na rzecz ochrony małp człekokształtnych

Wielkopolskich wojaży zoologicznych część III, czyli Mrówkojad w Nowym Tomyślu – po raz trzeci!

Tymczasem w tym tygodniu ukażą się m.in. relacje z naszych wypraw do Wrocławia i Opola, relacja z (nie)wizyty  w „Oceanarium” w Mielnie oraz relacja Anzy ze spaceru z Dyrektorem Ratajszczakiem po wrocławskim zoo, który to spacer odbył się w sobotę – i oczywiście wiele innych!
A kolejny – dwudziesty czwarty już! – numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

Advertisements

25 comments on “„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

  1. Tak – wyślijmy jako zooforum i nazwijmy go Mersiaczek na cześć słynnego Mersa (ale tak zdrobniale i bardziej pieszczotliwie)

  2. A co do tego fortepianu to stoi on w willi już od dłuższego czasu ale wiadomo informacje braliście od pana Ryby a ten zna się na zoo jak ja na mechatronice…

    A para prezydencka powinna zaadoptować kaczki 🙂

    • Hm, no otóż nie od Pana Ryby, tylko z Polska The Times, poza tym kilka innych źródeł także mówiło o tym, jakoby fortepian pojawił się w willi względnie niedawno.

      • Pewnie artykuł pisane na podstawie artykułu no ale nic 😛 Cytuję dyrektorkę podczas spotkania o historii w-wskiego zoo, które odbyło się zimą (mniej więcej brzmiało to tak): Szykujemy willę do otwarcia, zaczynamy gromadzić eksponaty. Sukces książki „Azyl…” spowodował że mamy coraz więcej turystów zainteresowanych historią Żabińskich. Mamy już stary fortepian i tu zaczęła opowiadać historię o „Pięknej Helenie”.

        • Hm, faktycznie, racja, racja. Niech będzie, daliśmy się zwieść, choć dla nas kluczowa była sama obecność fortepianu niż to, że miał się on rzekomo „właśnie pojawić”, czego też zresztą nie napisaliśmy.

  3. „czaple są agresywnymi ptakami i mogą stanowić zagrożenie dla zwiedzających, jeśli w zbyt dużym stopniu się z nimi oswoją”

    Przesada. Dziko żyjące czaple są tam nie od dziś, ale nie ma mowa o zbytnim spoufalaniu się ich z ludźmi, a tym bardziej o możliwym zagrożeniu z ich strony. Jakby nie patrzeć i we Wrocławskim zoo żyją i lęgną się dzikie czaple. Zarówno i tu i tam sprawiają pewne problemy, ale jak pokazuję artykuł powyżej, większy problem ma z nimi placówka w Gdańsku. Zresztą sporo bym dał by móc zobaczyć kolonię czapli we Wrocławskim czy w Gdańskim zoo. Ot po prostu zobaczyć. Kolonie lęgowe czapli w dużych miastach nie należą do codzienności. Mimo to takowe można zobaczyć np. w Amsterdamie czy Sztokholmie.
    Dobrego sposobu na czaple się nie znajdzie. Poza stawami rybnymi, może sobie latać „bezkarnie”. Usuwanie gniazd to rozwiązanie na krótki okres czasu. Swego czasu bardzo mocno zmniejszyła się kolonia lęgowa czapli we Wrocławskim zoo na skutek dużej wichury. Szczęście w nieszczęściu. Sporo gniazd spadło, ale działo się to w sezonie lęgowym i sporo młodych czapli zginęło lub zostało pokiereszowanych.
    Dodam też, że z tego co widziałem nie łatwe życie w W-skim zoo, tońce mają z wronami oraz dużymi mewami. Te też liczą na gapiostwo pingwinów i zawsze gromadka tych ptaków przy tym wybiegu jest.

    No i na koniec dodam, że znów gdańskie bernikle podchodzą do lęgów ale tradycyjnie nie w zoo, a w pobliskim parku. 3 pary są i jeden z osobników raczej z zoo nie jest. Może już wodzą pisklęta. Nie mogą latać, to do parku z zoo idą po prostu na piechotę…

    • Przesada? Napisaliśmy, że „mogą” stanowić zagrożenie, jeśli zbytnio się ze zwiedzającymi oswoją, co wcale takie nieprawdopodobne nie jest. Pamiętajmy też, że jest ich na terenie zoo wyjątkowo dużo. Nie chodzi tu od razu o sceny jak z „Ptaków Hitchcocka :).
      Jeżeli dopuści się do zatracenia instynktownej obawy przed człowiekiem i innymi zwierzętami, to można sobie wyobrazić taką sytuację, że nachalna czapla może wielkim dziobem mogą spowodować krzywdę ludziom.
      Zresztą, napisaliśmy o tym w kontekście potencjalnego zagrożenia, a nie fakcie dokonanym. Poza tym czapli w takich ilościach jak teraz w Oliwie jeszcze nie było.

      • Ja proponuję przed otwarciem zoo zorganizować polowanie (Za to zaraz ktoś mnie opiepszy). Może gdyby odstrzelić jedną, dwie czaple reszta poczułaby respekt. Takie czapla mogą być na prawdę zagrożeniem.

  4. Jak „te leszcze” z Leszna zorganizują jakiś strajk, żeby niedźwiedzie zostały to, wezmę kij, nóż oraz gaz pieprzowy i rozgonię manifestacją. Szlag mnie trafia jak czytam taki artykuł.

  5. „Napisaliśmy, że „mogą” stanowić zagrożenie, jeśli zbytnio się ze zwiedzającymi oswoją, co wcale takie nieprawdopodobne nie jest”

    Ja trzymam się jednak zdania, że to mało prawdopodobne.
    Prędzej czaple mogły by się zbytnio spoufalić z opiekunami którzy karmią ptaki. Zresztą do tego sytuacji jednak nie dochodzi.
    Czaplom w głowie była tylko kradzież pokarmu innym rybożernym ptakom. Karmienie z ręki tońców, częściowo rozwiązuje problem. Nie oznacza to jednak, że liczba czapli się zmniejszy. Ba, ponieważ dostają już dostają swoje wiaderko ryb, można się spodziewać większej ilości tych ptaków.
    Ciężko będzie wyjść jakoś z tej sytuacji. Czaple były, czaple są i na pewno czaple będą.

    • Echh. Miało być pod postami powyżej…

      Wojtek
      Polowanie na czaple odpada. Jak wspominałem, ustrzelić je można tylko w obrębie stawów hodowlanych(podobnie kormorany). Zresztą ewentualne pojawienie się takiego pomysłu, wywołało by sporą burzą. Ornitologów w Trójmieście jest od groma:).

      BTW
      W środę wizyta w Borysewie ;).

      • Oczywiście z tym odstrzałem to trochę żart, bo wiadomo, że nikt nie będzie zabijał czapli. Ale może kiedyś… .

        Czapli będzie się ciężko pozbyć, a jeśli zagnieżdżą się nad alejkami będą załatwiać się na zwiedzających i brudzić chodnik. Już w tej chwili trzeba pilnować ryb pelikanów, żeby czaple im nie ukradły, a co dopiero gdy czapla jeszcze bardziej się oswoją?
        Niby 5 tyś. rocznie to stosunkowo niedużo, ale biorąc pod uwagę fakt, że te ptaki powinny żywić się samodzielnie bez wkładu człowieka… Jednak nie powinno być takich wydatków.

        • No argument że chodnik będzie brudny jakoś do mnie nie przemówił. Może by całe zoo zadaszyć a odwiedzającym kazać zakładać kapcie muzealne?

          Mnie zastanawia tylko jedno. Wrocław jest dumny ze swoich czapli. Gdańsk uważa je za przekleństwo.

          W każdym ogrodzie są jakieś straty spowodowane naturalnymi mieszkańcami i to nie tylko u nas. 2 lata temu w Niemczech lisy zeżarły uszykowany do Polski transport mandarynek czy karolinek… KArmienie pingwinów z ręki jest w W-wie i Płocku normą. Po pierwsze frajda dla zwiedzających, po drugie wiadomoże (jeślo kompetentny opiekun) posilą się wszystkie ptaki i nie będzie tak że słabszy/chory będzie głodował bo nie będzie się mógł dobić do ryb… Myślę że pelikany też mogliby tak karmić z resztą, napisane jest że pelikany i tak w wyścigu o ryby wygrywają. A choroby może przynieść każdy ptak/ssak a często nawet owad… (oczywiście nie wszystko każdy gatunek). Niech zoo mówi co chce ale jakoś po tym artykule stracili w moich oczach…

          • Bo też to i żaden argument. Porównanie Wrocławia i Gdańska jest tu trochę nie na miejscu, tym bardziej, że nieprawdą jest, jakoby zoo uważało czaple za przekleństwo – zauważ, że tak sprawę okresla nie sam ogród, a… media. Spójrz, jak skonstruowany jest artykuł na trojmiasto.pl.
            Dla nich najważniejszy jest medialny wydźwięk i hasło „haracz – 5 tys zł’, co akurat dla samego zoo jest naprawdę sprawą drugorzędną. Problemem w przypadku czapli jest przede wszystkim zagrożenie epidemiologiczne które niosą – o czym wyraźnie piszemy w 7 Dni Zoo – i nie są to obawy bezpodstawne. Zagrożenie dla ludzi to kwestia marginalna i tylko potencjalna – o czym zresztą wyraźnie wspominamy.
            Zoo straciło w twoich oczach po takim artykule? Litości, tak opierasz swoje zdanie na mediach? Idąc tym tropem musielibyśmy się zrazić do wszystkich placówek w Polsce. Ten artykuł o czaplach doskonale pokazuje, jak można ugryźć temat tak, żeby wywołał dyskusję, podczas gdy podejście samego zoo jest zgoła inne.
            „Niech zoo mówi co chce” – do jakiej wypowiedzi konkretnie się odnosisz, która tak dyskredytuje oliwskie zoo? Wrocław jest dumny, Gdańsk uważa za przekleństwo – jasne, i od razu chcą do nich strzelać. Eh…

          • Ja tam nie podejrzewam żeby chceli strzelać do zwierząt. A to o brrudnych chodnikach to odnośnie argumentu wojtka. Ale skoro już jedziemy na mocnych argumentach to – Jakie konkretnie jest to zagrożenie epidemiologiczne. Co to za tajemnicze choroby przenoszą czaple a wolne od nich są wróble, mewy, kawki, gołębie… (podejrzewam że jako że Gdańskie zoo jest częściowo lasem z ptaków występuje tam ćwierć polskiej awifauny…). Tego wprost nie napisaliście. Nie twierdzę że nie ma takiej choroby ale jeśli jest to ją podajcie skoro to ona jest podstawą do wysiedlania czapli…

          • Eh, a gdzie tu jest mowa o wysiedlaniu czapli, co?
            Kurcze, przeczytaj najpierw uważnie artykuł który całą sprawę rozpętał, zwracając szczególnie uwagę na wypowiedzi ze strony samego zoo, a potem wróć do komentarzy i naszych wypowiedzi, bo trochę to wszystko nie na temat.
            Całą sprawę rozdmuchują media, nie samo zoo.

          • A gniazda likwiduje się żeby stymulować ich naturalne zakładanie nowych… Kurcze rozumiem że można bronić czegoś ale dajcie komplet argumentów, bo te obecna raczej nie przekonują.

          • Bronić? Tak to odbierasz? Ok, niech Ci będzie, ale my tylko odnosimy się do poruszanych kwestii i nie bardzo wiemy, o jaki komplet argumentów (odnośnie do czego?) miałoby chodzić, co?

          • O to czym jest tak szumnie nazwane zagrożenie epidemiologiczne. I czym równią się w tej kwestii czaple od mew, wróbli i innych ptaków.

  6. A tak wracajac do sprawy jaka chorobe czaple moga roznosic ?
    Wydaje mi sie ze czaple nie stanowia wiekszego zagrozenia niz mewy czy kawki pod tym wzgledem.
    Pozdrawiam.

  7. co do śląskego zoo to bardzo się chwali poprawę co do leszna to miejmy nadzieje że temat przenosin miśków nikt nie zakłuci a ci którzy tak zabiegają o te miśki to niech sami wejdą do takej klatki i spróbuja tam mieszkać a co do czapli to ostatno widzałem 3 sztuki w locie nad rzeczką nieopodal mnie warto było się tam znajeść o 4 czy 5 nad ranem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s