Wielkopolskich wojaży zoologicznych część III, czyli Mrówkojad w Nowym Tomyślu – po raz trzeci!

Po dłuższej przerwie, spowodowanej naszymi majówkowymi wojażami po Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie, wracamy z trzecią – i ostatnią częścią naszej relacji z zoologicznych wypraw po Wielkopolsce, które odbyliśmy w ostatnich dniach kwietnia.
Po wiosennej wyprawie do Nowego Zoo i równie wiosennej wizycie w Starym Zoo przyszła pora na wycieczkę do Nowego Tomyśla i odwiedziny tamtejszego zoo.
Już trzecie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy!

Tadeusz wśród forsycji - Dworzec PKP w Nowym Tomyślu

Leżący 58 km od Poznania Nowy Tomyśl to dla nas miejsce bardzo ważne – to tutaj, 8 kwietnia, ładnych parę (:D) lat temu, przyszła na świat połowa redakcji Mrówkojada :).
Siłą rzeczy tutejsze zoo było przez wiele lat pierwszym miejscem zoologicznych doświadczeń – zanim jeszcze odwiedzało się poznańskie ogrody czy ruszyło śladem zoologów w Polsce.
Po latach przerwy Redakcja Mrówkojada w zeszłym roku dwukrotnie, już w całości, odwiedziła nowotomyskie zoo – w kwietniu oraz w lipcu.
W tamtych dwóch relacjach bardzo szczegółowo opisaliśmy nowotomyskie zoo – jego historię, charakterystykę i wszystkich mieszkańców, dlatego jeśli chodzi o szczegóły – odsyłamy do tamtych naszych relacji.
W dzisiejszej skupimy się natomiast na tym, co zmieniło się w nowotomyskim zoo od naszej lipcowej wizyty i jak zoo prezentuje się wiosną tego roku.

Zapraszamy na wycieczkę do nowotomyskiego zoo z Mrówkojadem!

Tabliczka z napisem "ZOO" wisząca na bramie wejściowej ogrodu

Przeciętnemu znawcy polskich miast Nowy Tomyśl kojarzy się zapewne z Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa, wszechobecną w mieście wikliną i… największym na świecie wiklinowym koszem.
Nowy Tomyśl położony jest 58 km na zachód od Poznania – docieramy do niego, jak zawsze, pociągiem :).

Trasa dojazdu z Poznania do Nowego Tomyśla

Z dworca PKP dobrze znaną trasą docieramy do położonego na terenie Miejskiego Parku Kultury i Wypoczynku ogrodu zoologicznego:

Idziemy do zoo!

Jest Niedziela Wielkanocna, wczesne popołudnie – jest ciepło i słonecznie, a na ulicach wyjątkowo pusto i spokojnie. Idąc do zoo szukamy wzrokiem drogowskazów prowadzących do ogrodu zoologicznego, które zgodnie z zapowiedzią dyrekcji miały się pojawić w całym mieście – i to najpóźniej wiosną.
Tymczasem idziemy, idziemy i… nic. Ani jednej tabliczki, ani jednego drogowskazu! Po przejściu nieco ponad 1,5 kilometra docieramy w końcu do zoo.

Brama wejściowa do nowotomyskiego zoo

Warto przypomnieć – nowotomyskie zoo jest otwarte przez cały rok, od godziny 10.00 do… zmroku.
Wstęp do zoo jest darmowy, ale każdy zwierzomaniak i miłośnik ogrodów zoologicznych na pewno chętnie wspomoże jakimś groszem to miejsce – do czego skutecznie zachęca czerwona skrzyneczka na bramie wejściowej:

Zawsze coś wrzucamy, choć chyba lepiej byłoby przywrócić niewielką choćby opłatę - do niedawna było to 2 zł od osoby

No to wchodzimy – i już na początku kilka istotnych obserwacji. W zoo jest naprawdę wielu zwiedzających – przeważają rodzice z małymi dziećmi, ale dużo jest też całych rodzin – po 5, 6 i więcej osób. Widać, że przyszły do zoo na spacer po świątecznym obiedzie. Przez cały nasz ponad dwugodzinny pobyt w zoo średnia zwiedzających będzie się utrzymywać na poziomie kilkudziesięciu osób. Całkiem nieźle, jak na czternastotysięczne miasto!
Niestety – do teraz nie zrealizowano obiecanych już zimą nowych tablic informacyjnych w zoo, na terenie ogrodu nie pojawiła się żadna plansza czy tablica z informacją na temat zoo, nadal nie ma też mapy ogrodu (to nic, że jest niewielki), nie zmieniła się ani jedna tabliczka gatunkowa przy wybiegach zwierząt, co było obiecane już pół roku temu! Szkoda, bo liczyliśmy, że w tym temacie poprawiło się cokolwiek.
Duży minus na początek.

Tak wyglądają wszystkie tabliczki - można by się spodziewać czegoś więcej...

No nic, zobaczymy, jak będzie dalej…

Wejście i okolice

Już na wstępie wita nas dobrze nam znany wiklinowy tyranozaur oraz bardzo ładnie urządzone dziecięce zoo, zamieszkiwane przez bardziej pospolite gatunki.
Niestety, prawdopodobnie ze względu na świąteczną niedzielę, większości mieszkańców dziecięcego zoo nie ma na wybiegach:

Zwykle możemy zobaczyć tu króliki

Możemy natomiast zobaczyć zamieszkujące sąsiednie wybiegi ptaki, m.in. pawie w wielkiej wolierze:

Paw w nowotomyskim zoo

oraz ptaki wodne, m. in. gęsi garbonose:

Gęsi garbonose właśnie wyszły ze swojej chatki

oraz… gołębie:

Gołębnik w dziecięcym zoo

Prawdziwą furorę robi jednak… plac zabaw ulokowany tuż obok dziecięcego zoo, w szczególności zaś małe domki, podobne do tych, które służą za chatki dla ptaków.
Dzieciaki z wielką chęcią wchodziły do tych domków i mogliśmy im tylko zazdrościć, że jesteśmy już trochę za duzi na takie zabawy…

Chatka jak dla skrzata

Gdzie kozy, a gdzie owce

Idziemy dalej – obchodzimy ogrodzony wybieg ptactwa wodnego i dochodzimy do najbardziej zaniedbanej części zoo, gdzie znajdują się wybiegi owiec bretońskich:

Owca bretońska

oraz kóz syryjskich. Na ich wybiegu oprócz okazałego samca:

Koza syryjska

Oko w oko

dostrzegamy jeszcze kilka młodych osobników:

Trzy młode kózki na skałkach i... kawka

Młoda kózka z matką

I samemu

Naprzeciwko tych wybiegów znajduje się nieczynny wybieg arui, który już od zeszłego roku przewidziany jest do remontu. Póki co zmienił się o tyle, że na wybiegu nie ma zwierząt.

Wybieg arui przeznaczony jest do remontu

Z drugiej strony do wybiegu arui przylega wybieg, zamieszkiwany przez grupę pawianów zielonych, które należą do ulubieńców zwiedzających – zawsze można liczyć, że coś się będzie u nich działo:

Pawiany zielone z Nowego Tomyśla

Zabiegi pielęgnacyjne

W kwiatach i w wiklinie

Centralna część zoo to zdecydowanie najefektowniejsza i najładniejsza część zoo – od lewej, począwszy od wybiegu pawianów aż do budynku dyrekcji, rozciąga się kompleks wolier zamieszkiwanych przez kilkanaście gatunków ptaków, głównie papugi i kuraki.

Ptasie woliery w centrum zoo

Kogucik na dachu 🙂

Z prawej natomiast znajdują się wybiegi małp – makaków rezusów i koczkodanów zielonosiwych:

Wybiegi małp - rezusów i koczkodanów zielonosiwych

Widok od wejścia (z lewej) do wybiegu koczkodanów zielonosiwych

 Z kolei centralną część zoo, między ciągiem wolier a wybiegami, zajmuje fantastycznie zagospodarowany trawnik z pięknymi kwietnikami i kompozycjami kwiatowymi, świetnie komponującymi się z wszechobecnymi na terenie zoo motywami wiklinowymi, których centralną częścią jest miniaturowy wiatrak:

Tadziowi bardzo się ten kwiatowo-wiklinowy wystrój zoo podobał:
Kamienne kwietniki są poustawiane w wielu miejscach zoo – daje to naprawdę świetny efekt: jest kolorowo i estetycznie.
Ciekawostką jest także kamienny stół z namalowaną na blacie szachownicą – Tadeusz bardzo chciał zagrać, niestety nie mieliśmy przy sobie pionków:

Tadeusz-szachista

Może jakimś pomysłem byłaby możliwość wypożyczenia pionków do gry, np. w kształcie zwierzaków (mogłyby to być wyrzeźbione w drewnie figurki), którymi można by pograć w szachy/warcaby w środku zoo?

Idziemy dalej trzymając się prawej strony zoo. Za wolierami ptaków znajduje się niewielki drewniany pawilon, w którym mieszkają żółwie czerwonolice (w prawej części pawilonu) oraz koszatniczki (z lewej):

Z lewej pawilon żółwi i koszatniczek, z prawej woliera papug - przed nimi pełno kwiecia!

Śpimy sobie...

Wstawaj!

Tuż obok znajduje się centralnie położony budynek dyrekcji:

Budynek dyrekcji nowotomyskiego zoo

Z wiadomych powodów w budynku dyrekcji nikogo nie ma – szkoda, bo bardzo chcieliśmy się spotkać z Panią Dyrektor Emilią Brychcy, ze względu na datę naszego przyjazdu do Nowego Tomyśla (Niedziela Wielkanocna) nawet jednak nie próbowaliśmy się skontaktować – może następnym razem?

Problem jest jednak inny – jedyna toaleta na terenie zoo znajduje się w budynku dyrekcji właśnie – wstęp do niej jest darmowy, niestety tego dnia jest zamknięta. Co więcej, na terenie zoo ani też w jego pobliżu nie ma żadnego „punktu” pełniącego funkcję toalety, co w pewnym momencie może być sporym problemem.
Dla tubylców pewnie nie, ale dla turystów którzy przyjechali do Nowego Tomyśla z myślą o zoo – już tak.
Szukamy zatem pracowników zoo lub kogokolwiek, kto mógłby coś w tej sprawie zaradzić (czyli: otworzyć toaletę). Niby nic, ale problem jednak jest :).
Co się okazuje – szukamy, szukamy, obchodzimy zoo wzdłuż i wszerz, zaglądamy nawet na zaplecze i na tyły budynku dyrekcji i – ni żywej duszy!
No, chyba, że liczyć tego „jegomościa”:

"Dyrekcji niestety nie ma!"

(Nie)mniejsza już o toaletę, ale zastanawia fakt, że na terenie otwartego zoo przez dobre dwie godziny nie spotykamy żadnego pracownika! Nawet przy wejściu, a sprawdzamy wiele razy.
No nic, jakoś sobie poradzimy, choć zoo powinno zadbać na przyszłość o to, żeby takie sytuacje nie miały miejsca – szczególnie w dni świąteczne, gdy przez ogród przewija się wielu zwiedzających.
Spory minus!

Od budynku dyrekcji idziemy w stronę wybiegu jeżozwierza indyjskiego, którego oczywiście nie ma na wybiegu – jak zawsze wyleguje się bowiem w swojej chatce…

Zoo w Nowym Tomyślu - widok ze ścieżki między budynkiem dyrekcji a wybiegiem jeżozwierza

Przed sobą mamy nowy odcinek brukowanej ścieżki – jeszcze w zeszłym roku znajdowała się tu nieutwardzona droga, która przy większym deszczu zmieniała się w wielką kałużę. Tym samym etap remontu alejek ogrodowych w tej części zoo dobiegł końca.
Spory plus!

Od muflonów do emu

Od jeżozwierza idziemy do muflonów zamieszkujących całkiem spory wybieg z dość paskudnym, niestety, ogrodzeniem.
Ale same zwierzaki – cudne!

Muflon

Ale rogi!

Przy muflonach zawracamy i idziemy wyremontowaną już w zeszłym roku alejką w stronę kwietnika z kotwicą:

Idziemy!

Mijamy po drodze wybieg kuca szetlandzkiego:

Kuc szetlandzki

oraz osłów:

Wybieg osłów

Dochodzimy do „skrzyżowania” przy kwietniku z kotwicą – Tadziu nie może się oprzeć i musi się sfotografować z tym tyleż ciekawym, co zaskakującym motywem:

Kotwica? Czemu nie...

Nie idziemy prosto w stronę szopów, tylko skręcamy w prawo.
W tej części zoo zobaczymy jelenia europejskiego:

Na pierwszym planie jeleń, na drugim osioł

jaka (siedział w chatce) i emu:

Emu

Wybiegi są duże, przestronne i trawiaste. Ogrodzenia są podwójne – drewniany płot + metalowa siatka.

Struś i okolice

Z wybiegiem emu graniczy największy wybieg całego zoo, zamieszkiwany przez strusie afrykańskie oraz…

Wielki wybieg strusi afrykańskich. Na górce siedzą natomiast...

!!!

Bardzo ciekawe.
Na szczęście strusie też są:

Struś je...

Baczność!

Obserwacja!

Tadziu – miłośnik wszystkich zwierząt – uwielbia strusie!

Tadziu i struś

Naprzeciwko wielkiego wybiegu strusi znajduje się duży wybieg, zamieszkiwany przez daniele i kuce oraz drugi wybieg strusi – ten jest jednak ogrodzony tylko jedną siatką, przez co zwiedzający usilnie próbują się z jednym ze strusi zaprzyjaźnić…

Uwaga – zwierzę pluje!

Nową alejką wracamy do centralnej części zoo – mijamy wybieg kuców i danieli i dochodzimy do dość dużego wybiegu, na którym spacerują sobie lamy:

Wybieg lam

Oprócz lam udaje nam się dostrzec także… kawkę:

Kawka w gościnie u lam

Na płocie z kolei wisi tabliczka, która ostrzega nas przed niecnymi uczynkami lam:

Lepiej uważać!

Naprzeciwko wybiegu lam znajduje się wybieg rysia:

Z lewej lamy, z prawej ryś

Sam ryś natomiast smacznie sobie śpi w kącie wybiegu:

Ryś

Woliera rysia od zeszłego roku została prawdopodobnie nieco zmodernizowana, bo wyglądała znacznie lepiej niż podczas naszej ostatniej wizyty, niemniej i tak przydałby się jej kiedyś gruntowny remont.

Z wybiegiem lam sąsiaduje niewielki wybieg, na którym ponownie mieszka jedyna zebra w nowotomyskim zoo – zebra Hartmanna o imieniu Marius.

Marius

Marius urodził się w Zoo Usti nad Labem w 1996, ale do Nowego Tomyśla trafił po niemalże ośmioletnim pobycie we wrocławskim zoo w 2007 roku. Jest niezwykle spokojny i towarzyski, niestety od urodzenia kuleje, a na rehabilitację jest za późno, gdyż zwierzak jest już za stary. W zeszłym roku na jakiś czas przeniósł się na wielki wybieg na tyłach ogrodu, zajmowany przez strusie, teraz jednak powrócił na swoje stare miejsce, tuż przy pawilonie małp.

Zebra Hartmanna Marius - Zoo Nowy Tomyśl

Gdzie te szopy?

Na sam koniec zaglądamy do naszych ulubieńców – szopów praczy, które mieszkają w wolierze przylegającej do klatki rysia.
Nowotomyskie szopy zachwyciły nas już podczas naszej pierwszej zeszłorocznej wizyty, w kwietniu 2010 roku, do reszty ujęły nas natomiast gdy odwiedziliśmy je w lipcu – wówczas to bowiem okazało się, że na świat przyszły trzy małe szopy!
Niestety, urodzonych 18 marca 2010 roku maluchów nie udało nam się teraz zobaczyć – co więcej, nie było widać nawet śladu ich obecności! Z trójki dorosłych udało nam się wypatrzeć tylko dwa szopy, ale możliwe, że trzeci przez cały dzień siedział w chatce.
Co się stało z trzema maluchami – niestety nie wiemy, możliwe, że wyjechały do jakiegoś zwierzyńca, na szóstkę dorosłych szopów bowiem w nowotomyskim zoo miejsca nie ma…

Szop pracz

Szop pracz

Szop pracz

Szop pracz

I jeszcze dwa filmy z szopem w roli głównej :).

Przy szopach spotyka nas bardzo ciekawa przygoda. Oto bowiem naprzeciwko klatki szopów znajduje się pawilon małp, od tej strony zamieszkiwany przez rezusy. Od strony szopów pawilon rezusów oddzielony jest płotkiem, a zamiast szyby, która jest na fasadzie pawilonu, ma w tym miejscu kratę.
W pewnym momencie przy rezusach pojawia się pięcioosobowa rodzina – mama, tata, dwóch synów i dziadek. Synowie w wieku 20-25, rodzice 50+. Dziadek w swoim wieku, siada sobie na barierce przy szopach.
W tym momencie ojciec rodziny, w garniturze, pod krawatem, w wyjściowych butach (odświętny, jak cała familia), próbuje podać zapalonego papierosa rezusowi, który – a jakże! – wyciąga po niego rękę.
Synkowie próbują podać małpce jakieś listki, gałązki.
Grzecznie, acz stanowczo, zwracamy uwagę – że zwierząt karmić nie wolno, bo mają swoją dietę, uczą się niewłaściwych odruchów i że papieros to już w ogóle. Dziadek głośno wyraża swoje poparcie dla naszych słów, jednak ojciec rodziny jest cokolwiek obruszony i na dalsze nasze uwagi tylko się obrusza, aż  końcu wybucha:

Koniec tego wykładu, tak? Są święta.

Z taką argumentacją nie dyskutujemy. Papierosa pan już nie podaje, a łapki może sobie wkładać, najwyżej resztę świąt spędzi w szpitalu. W odświętnym stroju i z rodziną.
Kiedy odchodzimy, słychać, jak głośno komentuje w rodzinnym gronie fakt, że zakłóciliśmy spokój rodzinnego spaceru – i to jeszcze w święta. Święta!
Ale pamiętajcie – żadna małpka papierosów nie pali. A zwierząt w zoo karmić nie wolno!

Tak oto obeszliśmy całe zoo i wszystkie wybiegi.
Nowotomyski ogród zoologiczny nie jest zbyt duży – całość to nieco ponad 5 ha, a ekspozycja zwierząt liczy 48 gatunków reprezentowanych przez około 200 sztuk.
W kategorii niedużych ogrodów zoologicznych jest to jednak placówka niewątpliwie wyróżniająca się – przede wszystkim jeśli chodzi o ogólną estetykę ogrodu, czystość i zadbanie ścieżek, trawników i małej architektury. Większość wybiegów jest duża i przestronna, a i ptasie woliery prezentują się na krajowym tle całkiem nieźle. Brak jakichś rażących substandardów czy obiektów, których można by się bardziej przyczepić.
Ogrodowi chwali się to, że powoli, ale konsekwentnie się rozwija (remont alejek, naprawa woliery rysia, fantastyczna oprawa kwiatowo-wiklinowa zoo), niemniej nadal za wiele elementów należy się duży minus – zaczynając od braku mapy i plansz dydaktycznych, na słabiutkich tabliczkach gatunkowych kończąc.

Mamy nadzieję, że efekty zmian będzie można zauważyć już podczas naszej następnej wizyty w Nowym Tomyślu – warto bowiem zadbać o to miejsce, które mogłoby – i powinno! – stać się jeszcze lepszym. Już teraz widać, że zoo zajmuje ważne miejsce w życiu miasta i jego mieszkańców, którzy chętnie i licznie je odwiedzają – tym bardziej zatem trzeba wykorzystać dydaktyczne i edukacyjne możliwości tego miejsca, a z tym jest niestety, póki co, słabo.
Dajemy jednak nowotomyskiemu zoo duży kredyt i liczymy, że jeszcze nas w przyszłości pozytywnie zaskoczy!

Nowotomyski Park Kultury i Wypoczynku

Nowotomyski Park Kultury i Wypoczynku

Warto pamiętać, że Ogród Zoologiczny leży na terenie Nowotomyskiego Parku Kultury i Wypoczynku, którego jest integralną częścią.
Park zajmuje aż 34 ha, a jego budowę rozpoczęto w 1972 roku. W istniejącą już wcześniej przestrzeń parkową wkomponowano alejki spacerowe, wydłużono staw, kanały, nad którymi przerzucono mostki.
Powstała też miniatura kamiennego zamku średniowiecznego, ustawiono model wiatraka, a wzdłuż stawu postawiono pergolę.
Na terenie parku oprócz zoo znajduje się także Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa.
Zważywszy, że po wyjściu z zoo mamy jeszcze trochę czasu do pociągu, postanawiamy nieco dokładniej zwiedzić park, tym bardziej, że podczas naszych poprzednich dwóch wizyt jakoś zabrakło na to czasu…

Wejście do Parku

Od razu po wyjściu z zoo, po lewej stronie, mijamy kompleks obiektów Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa:

Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa

Niestety, jest zamknięte, a szkoda, bo chętnie byśmy je zwiedzili. Tak pozostaje nam jedynie obserwacja przez płot – udaje nam się wypatrzeć m. in. wiklinowego konia:

Wiklinowy koń

A przy wejściu na teren muzeum znajduje się rozkładany stragan, na którym możemy sobie kupić paskudne balony lub popcorn…

...do koloru...

Chętnych, niestety, nie brakuje…
Przynajmniej wiemy, dlaczego tak wiele dzieci w zoo miało ze sobą balony…

W bezpośredniej okolicy wejścia do zoo znajdują się natomiast dwa duże, wolnostojące obiekty wiklinowe – pierwszym jest tzw. Wigloo:

Wigloo - Nowy Tomyśl

Jak głosi tablica pamiątkowa, wmurowana w chodnik przed Wigloo:

Wigloo wybudowano wysiłkiem sympatyków wikliny w 2008 roku.

Ciekawe.

Wigloo od tyłu

Obok Wigloo znajduje się drugi, podobny obiekt – ze znacznie dłuższym „wejściem”. Nie jest on jednak jeszcze skończony.

Nowy wiklinowy obiekt przy zoo

Co to będzie – niestety nie wiemy.

A co Ty potrafiłbyś zrobić z wikliny?

Zwiedzamy Park!

Tadeuszowi Park bardzo się podobał!

Park Kultury i Wypoczynku to bardzo ciekawe miejsce na niedzielny popołudniowy spacer i świetne uzupełnienie wizyty w ogrodzie zoologicznym.
Od razu mówimy – całego parku nie udało nam się zwiedzić (jest zbyt duży, a mieliśmy tylko godzinę), trzymaliśmy się bowiem głównie tej części, która przylega do zoo.
Warto pospacerować po parkowych alejkach, można się tu bowiem natknąć na wiele ciekawych miejsc i obiektów – oto krótki ich przegląd:

Wiatrak

Skalniak

Kamienne schody

Zarośnięte ruiny (albo fundamenty)

Altanka na pagórku

Prawie jak w Narnii

Pomnik... nie mamy pojęcia czego...

A ten nazwaliśmy "Ziemia"

Tadeusz zawsze znajdzie coś ciekawego

Mrówkojad w swoim naturalnym środowisku

Centralny punkt tej części parku stanowi wielki staw:

Staw w parku

który przedzielony jest mostkiem:

Za mostkiem znajduje się mniejsza część stawu

Na większej części stawu znajduje się niewielka wysepka, na którą prowadzi zbudowany z trzech pni mostek:

Na środku wyspa, z prawej mostek

Na wyspie znajduje się stanowisko lęgowe ptaków – dwie drewniane budki i wiklinowa konstrukcja oplatająca drzewo:

Na stawach można obserwować kilka gatunków ptaków, m.in. łabędzie nieme:

Łabędzie nieme

Łabędź niemy

i kaczki krzyżówki:

Kaczki krzyżówki

Wracamy!

Z Parku wracamy już na dworzec PKP, tyle, że tym razem nieco inna drogą – chcemy bowiem sprawdzić, czy może na innej trasie ustawione są wspomniane już kierunkowskazy do zoo.

Linia żółta - trasa do zoo, linia czarna na żółtej - dodatkowy odcinek na drodze powrotnej

I już kilkadziesiąt metrów po wyjściu z zoo trafiamy na pierwszy drogowskaz, na którym, oprócz kierunkowskazu do zoo, znajduje się jeszcze kierunkowskaz do Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa:

Kierunkowskaz do nowotomyskiego zoo

Na odcinku od zoo, przez ulicę Barteckiego i Piłsudskiego, udaje nam się wypatrzeć jeszcze dwa kierunkowskazy do zoo – są widoczne i ustawione w kluczowych miejscach (choć na bardzo długim odcinku od dworca PKS do dworca PKP nie ma żadnego!), ale naszą uwagę zwraca coś innego.
Przyglądamy się uważniej:

Do zoo? Tędy!

Chwila, chwila, coś nam to przypomina...

Napis „ZOO” na drogowskazie jest… uderzająco podobny do nowego logo wrocławskiego zoo!

Logo wrocławskiego zoo i napis "ZOO" na kierunkowskazie do nowotomyskiego zoo

Trochę zbyt podobny – trzy zwierzęta wpisane są napis ZOO w oparciu o podobny schemat, jaki zastosowano w logo wrocławskiego zoo.  Żeby tego było mało, zebra w obu przypadkach wpisana jest w trzecią literę. Nawet kolorystyka jest podobna – w obu przypadkach dominuje czerń i pomarańcz (choć w różnym natężeniu), podobna jest też konstrukcja liter (Z jest większe od O, a obie litery O delikatnie na siebie nachodzą.
Niby nic wielkiego i może zbieżność napisów jest zupełnie przypadkowa, ale…
Jakkolwiek – dobrze, że kierunkowskazy się pojawiły, choć dobrze byłoby, gdyby choć jeden ustawiono także na trasie od dworca PKP do dworca PKS – wszak to kluczowy odcinek dla przyjezdnych.

Pojawiły się kierunkowskazy, ruszyła strona internetowa zoo (ale po dobrym początku trochę przyhamowała i nic nowego od jakiegoś czasu się już na niej nie pojawia), wyremontowano nieco wolierę rysia, dokończono modernizację alejek w centralnej części zoo – całkiem nieźle, choć nadal dużo jest do zrobienia.
Zważywszy jednak na budżet i możliwości ogrodu, przyznać trzeba, że rozwija się on bardzo sprawnie, można więc mieć nadzieję, że ogród będzie się rozwijał nadal, a warunki życia jego mieszkańców będą coraz lepsze – co na pewno w niedalekiej przyszłości jeszcze sprawdzimy :).

A pełną galerię zdjęć z naszej wielkanocnej wyprawy do nowotomyskiego zoo możecie zobaczyć TUTAJ.

Reklamy

14 comments on “Wielkopolskich wojaży zoologicznych część III, czyli Mrówkojad w Nowym Tomyślu – po raz trzeci!

  1. Relacja jak zawsze bardzo ciekawa – wręcz uwielbiam Waszą formę oprowadzania po alejkach ogrodów spacerkiem od wybiegu do wybiegu – daje to poczucie jak by się tam było samemu i znacznie ułatwi orientację podczas przyszłych wizyt 🙂

    Co do kóz na wybiegu strusia afrykańskiego – przypuszczam, że pełnią tam tymczasową rolę naturalnych kosiarek 😉

    • Dziękujemy :).
      A odnośnie do kóz – pewnie tak właśnie jest, niemniej widok strusia przechodzące tuż obok wylegujących się kóz to widok jednak niecodzienny 🙂

  2. Będąc ostatnio w Nowym Zoo byłem świadkiem jak pewna rodzinka wysypała na wybieg osłów i kuców ok 2 kilogramów marchwi od tak żeby sobie pojadły.

  3. Tak przy okazji tabliczek – ta którą, pokazaliście na zdjęciu ma błąd. Kozy domowe w tym syryjska to Capra hircus a nie wircus 🙂 Ale w sumie miło zobaczyć że nie tylko ja miałem problemy z łaciną 🙂

    Na koniec dodam że pod względem koncepcji i zagospodarowania terenu mieliście raję – Opole wygrywa (popracowałbym tylko nad zwierzostanem – no ale nikt nie jest doskonały)

    • Michał – tabliczka została wybrana nieprzypadkowo, m.in. z tego też powodu, że zawiera błąd :).

      „popracowałbym tylko nad zwierzostanem – no ale nikt nie jest doskonały” – mógłbyś rozwinąć tę myśl?

      • Odsełanie kilku zwierząt samotnych/skompletowanie par, Urozmaicenie kolekcji wari – tyle rudzielców to jeszcze w całym życiu nie widziałem. Odnosi się wrażenie że zoo nastawione jest głównie na dydaktykę i ekspozycję. Za to już niezbyt na hodowlę. Jaguar chyba 1, nosorożec 1, saki jedna, wyderki tylko 3, hipopotamy 2 samice, pumy chyba też… ogólnie przykładów byłoby więcej. Nie ma tam też zbyt dużo rarytasów zoologicznych, które miałyby szanse się mnożyć. Połączenie oryksów i sitatung lekko kosmiczne. Mokok na wyspie katt na tabliczkę nie zasłużył – za ładny?. Pawilon tamaryn – spodziewałem się czegoś dużo lepszego – do woliery przechodniej małp nie wypuścili, natomiast do zewnętrznych (od strony fosy) nie ma dojścia i o ile np wrocławskiemu bydłu szkockiemu do szczęścia dojście niepotrzebne bo je widać o tyle tamarynie białolicej już by się przydało. Mapy zoo to absolutna porażka – nieaktualne (na dodatek po terenie zoo porozstawiane są egzemplarze z różnych epok – duża wartość historyczna, ale takie coś zgromadziłbym w 1 miejscu a po ogrodzie porozstawiał nowe (ewentualnie tak jak w warszawie na stare mapy doklejał nowe wybiegi). Z minusów zaznaczę jeszcze że dziwnie zwiedza się ogród pełen nowych wolier które stoją puste… a jeśli już jakaś jest zasiedlona to grozi kalectwem lub śmiercią 😛 Ale z minusów to by było tyle. Ogólnie całe zoo bardzo na plus. Kolekcja lemurów genialna (ale wywaliłbym jedne rudzielce z małpiarni i wstawił w ich miejsce czarno-białe). Woliera żurawi mandżurskich – najładniejsza jaką widziałem (a było ich już kilka), kompleks wilki grzywiaste-jaguarundi super. Mrówkojady – przyznam że zaparło mi dech w piersiach jak je oglądałem). Żaby w fosach super pomysł (nie wiem czy zamierzony)… Puszczyk mleczny – brzydal ale ciekawy i wart zobaczenia (nie tak go sobie wyobrażałem). Płomykówki zacienione i aktywne 🙂 Plusów można by jeszcze pisać miliony ale o nich znając życie pewnie Wy napiszecie. Tym razem chciałem się nie popełniać błędu pierwszej wizyty w Łodzi ocenić zoo bardzo krytycznie żeby przy kolejnej wizycie się nie zawieźć

        • Eh, do większości Twoich uwag i tak odniesiemy się w tekście naszej relacji, teraz tylko krótko:

          – jaguary są dwa, saki było więcej, ale ostała się jedna
          – nosorożec jest tylko jeden, bo nie było więcej miejsca na drugiego, a sam mogłeś zobaczyć, że obecny wybieg nosorożca ulega całkowitej przebudowie. Poza tym opolski samiec to staruszek i nie było sensu sprowadzać dla niego partnerki. Stąd „tak, tylko jeden”
          – wyderki tylko trzy: – a policz sobie ile jest wyderek w pozostałych polskich ogrodach 🙂
          pawilon tamaryn: po co Ci dojście od strony fosy, skoro możesz zobaczyć zwierzaki od drugiej strony? Że nie wypuścili tamarynek – szkoda, ale trudno mieć do tego zarzut, gdy my byliśmy, zawsze były.
          – mapy – zgoda, to akurat katastrofa, która gryzie się z ogólnie świetną oprawą kierunkowskazów
          – puste woliery? co masz na myśli? woliera ostronosów jest modernizowana, a my naliczyliśmy oprócz niej jeszcze dwie puste – niewiele, jak na zoo, w którym przeprowadzanych jest sporo remontów i inwestycji
          – „grozi kalectwem lub śmiercią” – jeśli chodzi Ci o tabliczki z tym napisem, to nie wiemy, w czym zarzut – nam się one bardzo podobały i powinno być takich więcej

          I dokąd chciałbyś się nie zawieźć? 🙂
          Ale cieszymy się, że Ci się podobało – a mrówkojady – wiadoma rzecz! 🙂
          Z pozdrowieniami!

          • No ok jaguary może się zgodzę – byłem tak padnięty że nie miałem siły sprawdzić. Nosorożca niestety nie miałem okazji podziwiać bo nie mam takich znajomości jak co po niektórzy 😛 Ale i tak plusy tysiąc razy przewyższają minusy… W remoncie były: woliera zewnętrzna saki, wszystkie duże dookoła irbisa, mulu, watussi, żyrafy i ska, płazy, cała strefa australijska (poza pawilonikiem), wybieg po mundżaku, staw ptactwa wodnego i jeszcze chyba coś 🙂

          • Ha 🙂
            To, że tyle obiektów jest w remoncie, to akurat należy chyba policzyć na plus, nie minus – znaczy, że coś się dzieje, a że akurat w takim czasie jak teraz, to inna sprawa. W zoo jest jednak tyle czynnych obiektów, że te kilka czasowo zamkniętych wcale nie rzutują na ocenę zoo. My spędziliśmy w opolskim zoo siedem i pół godziny…

          • Tyle że w większości na tych wybiegach nic się nie działo. Albo remontujemy coś i tam ściągamy ekipę albo remonty robimy poza sezonem 🙂 Cokolwiek działo się tylko u żyraf, ostronosów i w wolierze koło irbisa – przechodziła przezeń pani z grabiami… Można to było podzielić na etapy. No ale może ja się nie znam… Dla miejscowych to żaden problem ale jak ktoś jedzie pół polski żeby to zobaczyć to sprawia pewien dyskomfort… Z pustych wolier przypomniała mi się też jedna z małpiarni – która też leżała odłogiem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s