Miasto nosorożców, czyli witamy w Koszalinie!

Od przeprowadzki Redakcji Mrówkojada z Poznania do Koszalina minęło już kilka miesięcy, a my nadal nie możemy oswoić się z myślą, że do naszych mrówkojadów mamy nieco dalej niż pół godziny rowerem i nie możemy być u nich dwa-trzy razy w tygodniu (jak bywało to w zeszłym roku), ale raz na miesiąc-dwa miesiące!
Nie marudzimy jednak zanadto i próbujemy sobie jakoś z tą sytuacją poradzić – jak tylko to możliwe, ruszamy w Polskę tropem ogrodów zoologicznych nie zapominając przy tym, że czasem można znaleźć coś ciekawego i pod własnym nosem (czy też mrówkojadzim ogonem)…

Mrówkojad w Koszalinie

Kiedyś już szukaliśmy w Koszalinie ogrodu zoologicznego i udało się nam ustalić, że w latach 70. były w Koszalinie całkiem realne plany budowy ogrodu zoologicznego w północno-wschodniej części miasta na terenach leśnych przylegających do najwyższego wzniesienia w regionie, Góry Chełmskiej, ale nic z tego nie wyszło. W powojennej historii miasta za zoologiczny akcent można więc uznać jedynie dwa małe ogródki zoologiczne – jeden w parku nad rzeczką, drugi na terenie jednostki wojskowej w okolicach szpitala.
Tyle.
Dziś w obrębie Koszalina znajduje się jeszcze tzw. Indiański Świat, w którym zobaczyć można bizony – niestety dopiero od 1 maja (wówczas na pewno się tam wybierzemy).
Nie wolno jednak zapomnieć, że swego czasu amerykańska „prasa” donosiła, że w Koszalinie znajduje się „prawdziwe zoo”, które miało mieć w swojej kolekcji – uwaga! – hipopotama! Tyle, że został on brutalnie… zjedzony przez głodnego kierowcę, co miało się stać początkiem końca zoo.

Dlaczego to zrobił? Bo był głodny...

Dziś w Koszalinie nie ma już śladu po hipopotamach, żywa jest natomiast tradycja eksponowania… nosorożców!
Najpierw był jeden:

Nosorożec ogródkowy

Potem – w cudownych okolicznościach (bez udziału drugiego dorosłego!) – pojawił się drugi, mniejszy – zapewne „młode”:

Koszalińskie nosorożce

Tymczasem podczas jednej z naszych ostatnich wycieczek po mieście natrafiliśmy na kolejny „nosorożczy” motyw – dwa wspaniałe nosorożce wyrzeźbione na tablicy informacyjnej pewnej placówki:
Co ciekawe, także i w tym przypadku mamy do czynienia z parą osobników – dorosłym i młodym :).
Koszalin miastem nosorożców? Nie mamy wątpliwości, że tak! Teraz tylko czekamy na pojawienie się „prawdziwego” nosorożca – my mamy co prawda w planach stworzenie Parku Mrówkojadów, ale gdyby trafił się jakiś „chętny” nosorożec, na pewno znaleźlibyśmy i dla niego miejsce :).

A na koniec zapraszamy do galerii zdjęć poznańskich nosorożców – prawdziwych!

Reklamy

2 comments on “Miasto nosorożców, czyli witamy w Koszalinie!

  1. Tyle lat tam spędziłam, a nie wiedziałam…Na jakiej ulicy znajdują się owe nosorożce?
    Koszalin jest mały, ale w sumie fajny 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s