„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny przegląd zoowieści tygodnia w siedemnastym już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo! 7 Dni Zoo

A w dzisiejszym 7 Dni Zoo przeczytacie o:

1. Pięć mgnień wiosny!

Wiosna w pełni – tego udowadniać nie trzeba, wystarczy wyjrzeć przez okno lub przejść się na spacer. Na całego wiosna obecna jest także w ogrodach zoologicznych, czego dowodem narodziny kolejnych maluchów i powroty z zimowisk największych zmarźluchów.
Wczoraj pokazaliśmy Wam, jak wiosną prezentuje się wrocławskie zoo, dziś zaglądamy – na chwilę tylko – do pięciu innych ogrodów zoologicznych.

ZOO WARSZAWA

W warszawskim zoo wiosnę przywitały m.in. dwa goryle – Mtonge i Azizi – które wreszcie mogły wyjść na wybieg zewnętrzny i zakosztować nieco przestrzeni.

Nie lubię wiosny...

Zabrakło tylko topienia Marzanny :).
Na ogrodowych alejkach pojawiły się pawie, na ekspozycję wróciła większość ptaków, prowadzone są także ostatnie prace remontowe na stawach.
Obudziły się już także niedźwiedzie z Parku Praskiego, które wciąż czekają na decyzję w sprawie swojej przyszłości.
Czekamy i my, bo temat, choć oficjalnie zawieszony, cały czas jest obecny w debacie na temat przyszłości warszawskiego zoo.

ZOO GDAŃSK-OLIWA

Tymczasem w Oliwie, podobnie jak we wrocławskim zoo, na swój wybieg letni wróciły pelikany.
Długa zima, którą spędziły zamknięte w ogrzewanym boksie, dała się im we znaki, dlatego całe stado z wielką chęcią przywitało wiosnę!

No nareszcie!

Zdjęcia z akcji przenosin pelikanów na staw możecie zobaczyć tutaj.

ZOO ŁÓDŹ

W specyficznym stylu wiosnę wita łódzkie zoo – jednym z ostatnich nabytków zoo jest bowiem afrowij olbrzymi (krocionóg olbrzymi – Archispirostreptus gigas), dorastający nawet do 40 cm wij, mający… 256 nóg! Pracownicy zoo sprowadzili parę tych krocionogów do Łodzi, żeby pokazywać je na zajęciach dydaktycznych dla najmłodszych.
Krocionogi olbrzymie są popularnymi mieszkańcami w placówkach zoologicznych – można je zobaczyć m.in. we Wrocławiu, Bydgoszczy, Warszawie czy Palmiarni Poznańskiej.

Krocionogi olbrzymie z Palmiarni Poznańskiej

ZOO KRAKÓW

Przed tygodniem pisaliśmy o narodzinach koba liczi, walabii Bennetta i agam błotnych, dziś „dorzucamy” kolejne krakowskie przychówki – kameleony oraz nowych mieszkańców, którzy przyjechali z zachodnioeuropejskich ogrodów zoologicznych – korońca plamoczubego, pięknie umaszczone turako zielone i – uwaga, uwaga! – parę wąsali senegalskich (żółtookich).
Wszystkie te gatunki są w krakowskim ogrodzie prezentowane po raz pierwszy!
My cieszymy się zwłaszcza na parę wąsali, bo to jedne z naszych ulubionych ptasiorów – a krakowską parę odwiedzimy latem!

Wąsal żółtooki (senegalski)

AKCENT ZOO BIAŁYSTOK

W zupełnie innych nastrojach wiosnę wita białostockie Akcent Zoo. Gruntowną modernizację ogrodu rozpoczęto już w zeszłym roku, jednak na efekty tych zmian trzeba będzie poczekać do przyszłego roku. Póki co w minizoo straszą i wybiegi, i alejki, a większość doniesień z Białegostoku dotyczy… kolejnych przetargów, z których, na razie, nic nie wynika.
Są też i „optymistyczne” informacje – droga dojazdowa do zoo ma być gotowa latem, a przed kolejnym, jesiennym przetargiem, „może uda się przeprowadzić roboty ziemne, wodociągowe i kanalizacyjne, na które przetarg ogłoszony będzie lada dzień”.
Poczekamy, zobaczymy – więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

2. O foce, która chciała zostać stoczniowcem…

Był już pies, który jeździł koleją i Wojtek, który chciał zostać strażakiem – teraz przyszła kolej na nowego bohatera – foczkę o imieniu Nautek, która… chciała zostać stoczniowcem :).

Nautek - pierwsza foka-stoczniowiec (fot. Paweł Bloch, za: http://www.hel.ug.edu.pl)

Ale zacznijmy od początku – rankiem, 22 marca, pracownicy Stacji Morskiej w Helu otrzymali zgłoszenie o małej foczce, którą znaleziono w suchym doku Stoczni Remontowej Nauta S.A. w Gdyni.
Na miejscu okazało się, że foczka – młody samiec – spała sobie spokojnie wewnątrz suchego doku tuż obok pracujących stoczniowców, co najmniej zdumionych widokiem niecodziennego gościa.

Znajdź fokę! (fot. Paweł Bloch, za: http://www.hel.ug.edu.pl)

Foka od razu zyskała wielką sympatię całej ekipy oraz czuwająceych nad nią ochroniarzy, którzy błyskawicznie wybrali dla niej imię – Nautek – odnoszące się, jakżeby inaczej, do nazwy stoczni.
Pracownicy fokarium zdecydowali przenieść młodą fokę do helskiej placówki, gdzie poddano ją oględzinom – okazało się, że Nautek jest w dobrej formie, waży 19,70 kg i mierzy 127 cm długości.
Obecnie Nautek jest poddawany stałym obserwacjom i nie wiadomo jeszcze, co się z nim stanie.
Młody stoczniowiec jest pierwszą foką znalezioną w tym roku na polskim wybrzeżu, ale pewnie nie ostatnią – początek wiosny to bowiem okres, w którym foki przychodzą na świat (niedawno w fokarium urodziły się aż cztery!), dlatego takich sytuacji może być więcej – w przypadku takiej sytuacji należy skontaktować się ze Stacją Morską IO UG.
Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

3. Dramat w warszawskiej hipopotamiarni!

Dość dramatyczne wieści dotarły do nas w czwartek z warszawskiego zoo – oto bowiem Życie Warszawy doniosło, że w poważnych tarapatach znalazła się najsłynniejsza chyba mieszkanka zoo, hipopotamica Aniela:

Wśród pracowników ogrodu panowało wczoraj (w czwartek) ogromne przygnębienie. – Dramat – powtarzali na korytarzach biura zoo zapytani o stan Anieli. Dyrektor placówki, dr Andrzej Kruszewicz, przyznał, że to dla wszystkich smutne wydarzenie. – Aniela ma 50 lat. I chyba już się z tego nie podźwignie – mówił, pokazując na telefonie zdjęcia z akcji ratowania ogromnego zwierza.

Aniela zaniemogła w czwartek nie w basenie, lecz w swoim pomieszczeniu. Najpierw podejrzewano niedowład tylnych łap i pracownicy zoo liczyli, że się podniesie, niestety Aniela sobie nie poradziła.
Całą noc czuwał przy niej jeden z opiekunów, który polewał ją wodą. Niestety, Aniela dostała odleżyn, dlatego trzeba było ją wepchnąć do wody.
Nie było to jednak takie proste – próbowało aż 30 pracowników zoo, ale nie dali rady, dlatego potrzebna była pomoc strażników miejskich i policjantów z komisariatu rzecznego.
Film z akcji ratunkowej możecie zobaczyć poniżej:

Czy Aniela podniesie się na dobre, czy są to już ostatnie dni najstarszego hipopotama w Polsce (i jednego z najstarszych w Europie – Aniela ma już prawie 49 lat) – zadecydują najbliższe dni.

Aniela

Mamy nadzieję, że następne wieści z warszawskiej hipopotamiarni będą dobre, a Aniela nie raz jeszcze zaprezentuje takie numery:

Aniela w podwodnej akcji (fot. Michał)

Hipopotamiarnia jest dla zwiedzających tymczasowo zamknięta.

4.ZooPlotek, czyli skandale, plotki i sensacje tygodnia w ogrodach zoologicznych Polski i świata

Miniony tydzień w temacie plotek i skandali zoologicznych był (niestety?) dosyć ubogi – najwięcej mówiło się o trzech panterach śnieżnych z krakowskiego zoo, które „rozsławiły stolicę Małopolski w Europie”, w szczególności zaś o Valdim, efektownym samcu, który trafił do Veszprem na Węgrzech. Ponoć całe Węgry oszalały na jego punkcie, a specjalnie dla niego sprowadzono samicę – Horę – z Wielkiej Brytanii.
Teraz wszyscy czekają na polsko-brytyjskiego malucha urodzonego na węgierskiej ziemi.
Furorę w Mołdawii robi natomiast siostra Valdiego, Betty, która trafiła do zoo w stolicy Mołdawii, Kiszyniowie. Lokalna prasa podkreślała, że krakowianka pochodzi z dobrej rodziny i jest wymarzoną narzeczoną dla mieszkającego tu Barsika – tam też czekają na małe pantery.
Trzecia z krakowskich panter – Doris – już w grudniu zeszłego roku trafiła do opolskiego zoo. W pełni się już zaaklimatyzowała w nowym miejscu i teraz czeka na swojego partnera, który jest pilnie poszukiwany i na jego przyjazd do Opola pewnie będzie trzeba jeszcze trochę poczekać.
Tymczasem w Krakowie została jeszcze para dorosłych panter – rodzice wspomnianej powyżej trójki – a zoo ma nadzieję, że wspaniała tradycja hodowli panter śnieżnych w Krakowie (od 1991 roku przyszło ich na świat aż 15!) będzie kontynuowana.

Pantery śnieżne z krakowskiego ZOO

Pantery śnieżne z krakowskiego zoo (fot. Wojtek)

Zobaczymy, ale przyznać trzeba, że krakowskie zoo ma się czym pochwalić i dobrze, że zostało to docenione także za granicą.

Hodowlanym sukcesem chwali się także łódzkie zoo – na stronie ogrodu czytamy:

Miesiąc temu, w łódzkim zoo miało miejsce niezwykle urodzenie – na świat przyszedł makak wanderu. Ten indyjski gatunek skrajnie zagrożony wyginięciem w naturze, w ogrodach zoologicznych rozmnaża się bardzo rzadko albo wcale. W Polsce jedynie Łódź podjęła się hodowli tych rzadkich zwierząt. Zastąpią one pospolite pawiany, które przez lata można było oglądać na doskonale rozpoznawalnym przez zwiedzających wybiegu – skale pawianów. Makaki wanderu stopniowo sprowadzaliśmy z wielu ogrodów zoologicznych Europy (Niemcy, Irlandia, Hiszpania, Dania, Izrael). Obecnie w łódzkim zoo mieszka 12 osobników – ostatnie narodziny rokują, że stado będzie coraz większe.

Pojawienie się młodego makaka jest sukcesem hodowlanym na skalę światową. Przede wszystkim udało się stworzyć rozmnażającą się parę tych zwierząt. Drugim sukcesem okazało się zachowanie matki noworodka – samicy, która rodziła po raz pierwszy, ale już od pierwszych minut po porodzie podjęła bardzo fachową opiekę nad maleństwem. Obecnie maluch ma już miesiąc i coraz bardziej zaciekawia się światem robiąc bliższe i dalsze eskapady z ramion mamy.

O niecodziennych urodzinach w naszym zoo donosiły nie tylko polskie, ale i zagraniczne media. Sława malucha dotarła nawet za ocean, co można sprawdzić na stronie WWW

Zaglądamy na wskazaną stronę i faktycznie – na końcu pokaźnej galerii zdjęć internetowego wydania Los Angeles Times znajdziemy wzmiankę o urodzonym w łódzkim zoo makaku wraz z fotografią malucha.
My łódzkiego makaka znaleźliśmy także (ale z tym samym zdjęciem) w serwisie news.yahoo.com i na stronie Washington Postnieźle, nieźle :).

Makaki wanderu z łódzkiego zoo (fot. Wojtek)

5. Kto zabił Knuta?

Dawne czasy - Knut na okładce "Vanity Fair"

Super Express i Fakt mają już swoje podejrzenia – Knut mógł zostać otruty! Takie przypuszczenia pojawiają się także w niemieckiej prasie, choć przyczyną nagłej śmierci niedźwiedzia polarnego Knuta z berlińskiego zoo mogła być choroba mózgu – takie oświadczenie wystosowało bowiem we wtorek samo zoo, w trakcie sekcji zwłok zwierzęcia stwierdzono bowiem „znaczne zmiany w mózgu”.
Badania potrwają jeszcze kilka dni, dlatego na ostateczną wersję będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Póki co mnożą się kolejne teorie spiskowe i zarzuty pod adresem berlińskiego zoo – w poniedziałek niemiecki oddział stowarzyszenia PETA (People for the Ethical Treatment of Animals) obwinił dyrekcję zoo o zaniedbania, które miały przyczynić się do śmierci niedźwiedzia. Według PETA zwierzę padło na oczach widzów i przez kilkanaście godzin leżało martwe w wodzie, zanim zainteresował się nim personel. PETA jest przekonane, że śmierć Knuta mogła mieć związek z warunkami – zdaniem obrońców zwierząt fatalnymi – w jakich przetrzymywany był niedźwiedź.
Tymczasem pod wybiegiem Knuta składane są kwiaty, znicze i rysunki z jego wizerunkiem, a stowarzyszenie sympatyków berlińskiego ogrodu zoologicznego wezwało do zbiórki pieniędzy na zbudowanie pomnika ku jego czci!
Nie byłaby to żadna nowość – w berlińskim zoo są już pomniki innych dawnych ulubieńców publiczności: goryla Bobbiego oraz hipopotama Knautschke.

Kiedy Berlin opłakuje Knuta, prasa już znalazła jego „następców” – dwa małe misie polarne z zoo w Norymberdze. Co prawda maluchy urodziły się 2 grudnia 2010 roku, ale dopiero w tym tygodniu zadebiutowały przed publicznością.

Czy Gregor i Aleut – bo tak imiona noszą norymberskie niedźwiadki – powtórzą sukces Knuta?
Szczerze wątpimy, choć życzymy miśkom lepszego losu niż ten, jaki był udziałem Knuta…

Na koniec zapraszamy do lektury dwóch ciekawych wywiadów, które ukazały się w minionym tygodniu – kolejną już w ostatnim czasie rozmowę z dyrektorem warszawskiego zoo, Panem Andrzejem Kruszewiczem – tym razem poświęconą ptakom oraz rozmowę w dyrektorem wrocławskiego zoo, Panem Radosławem Ratajszczakiem, który w cotygodniowym cyklu Gazety Wrocławskiej opowiada o strusiach.
A skoro o strusiach mowa:

(Przy okazji powyższego pościgu przypomina nam się akcja sprzed kilku lat).
Słowem – ptasi tydzień :).

Tyle na dziś – przypominamy też o innych ważnych wydarzeniach ostatniego tygodnia, o których pisaliśmy już na Mrówkojadzie:

Nowy dom dla leszczyńskich niedźwiedzic znaleziony!

W poznańskim zoo urodziły się lori małe

W amerykańskim Jacksonville Zoo urodził się mrówkojad olbrzymi!

Wiosna we wrocławskim zoo – fotorelacja

A kolejny numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

A co czeka czytelników Mrówkojada w nadchodzącym tygodniu?
Epilog naszej wyprawy do helskiego fokarium, wieści z Borysewa (tamtejsze Zoo Safari zostało bowiem oficjalnie uznane za ogród zoologiczny!), opowieść o czepiakach czarnorękich w ramach cyklu „Zwierzak tygodnia” i pierwsza relacja zza oceanu!
Będzie się działo!

Reklamy

5 comments on “„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

  1. Ciekaw jestem jak potoczy się najbliższa historia Anieli. Każdy chciałby, aby była nieśmiertelna, niestety to niemożliwe. Podejrzewam, że najbliższe dni będą znaczące dla jej losu. Oby się jeszcze poddźwignęła.


    Kolejny filmik z uciekającym strusiem.

    Ten fragment z wywiadu trochę mnie zdziwił, ale nie ma to jak dobra fucha.
    Zaczęto celową hodowlę strusi, najpierw w Afryce Południowej, gdzie do wysiadywania jaj na fermach zamiast inkubatora zatrudniano… tubylców. Temperatura ciała człowieka jest idealna do inkubacji jaj. Potem fermy powstały w Europie i Ameryce.

  2. No ten o ptakach to nie taki świeży materiał – jest z 2004 roku 😛 Ale dobrze że go odkopaliście, bo nie czytałem, a akurat udzielanie wywiadów dyrektorowi wychodzi

    • Z 2004, ale został w tym tygodniu zaktualizowany i dość mocno zmieniony wobec oryginału, a że tekst to bardzo ciekawy, postanowiliśmy o nim wspomnieć – świetnie wszak wpisuje się w ptasie motywy minionego tygodnia 🙂

      • ?A co konkretnie się w nim pojawiło nowego? Dyrektor przypomniał sobie że jakiś ptak jednak zachowuje się inaczej 😛 po 7 latach? Bo myślałem raczej że ta aktualizacja polegała raczej na tym że zauważyli że przecinka gdzieś nie było albo coś w tym stylu – wąsale przybyły chyba też do w-wy ale pewien nie jestem – bo słyszałem o transporcie w którym jechały właśnie wąsale, tragopan i coś jeszcze (chyba kameleony ale nie jestem pewien czy to na pewno ten transport czy coś pomieszałem) tylko nie wiem czy wszystko trafiło do W-wy czy był to po prostu transport do Polski a zwierzęta trafiały do różnych placówek. Ale w Warszawie raczej wąsale lubią więc może postanowili zasilić ekipę z HWL o kolejne sztuki, ewentualnie podmienić pary

        • Ortografia, styl i składnie – przede wszystkim, bo merytorycznie to się praktycznie nie zmienił :).
          No ale pasował nam do konwencji artykułu, poza tym to ciekawy wywiad.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s