Mrówkojad na krańcu Polski! – jak odwiedziliśmy helskie Fokarium. Część II

Zapraszamy na drugą część relacji z naszej helskiej wyprawy – przedwczoraj zabraliśmy Was na mały spacer po Helu, dziś natomiast zajrzymy do samego Fokarium i staniemy oko w oko z mieszkającymi tam fokami!

Mrówkojad i foka - podobieństwo do prawdziwych zwierząt nieprzypadkowe...

Mrówkojad i foka - podobieństwo do prawdziwych zwierząt nieprzypadkowe...

Kilka słów o Fokarium

Logo Fokarium

Zanim jeszcze wejdziemy na teren Fokarium i oprowadzimy Was po nim, warto przywołać kilka najważniejszych informacji na temat tej placówki.

Fokarium jest częścią Stacji Morskiej  – naukowej placówki terenowej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego. Realizuje ono projekt odtworzenia i ochrony kolonii fok szarych w rejonie południowego Bałtyku.

Kilka słów o historii…

Ośrodek w obecnym kształcie istnieje od 1999 roku, ale działalność na rzecz ochrony fok podjęta została już 1992 roku, kiedy to pojawił się pierwszy wymagający opieki podopieczny – samiec, który otrzymał imię Balbin, a którego znaleziono na plaży w Juracie.
Początki Fokarium sięgają jednak jeszcze dalej – ze względu na wyjątkowe położenie geograficzne Helu, już w XIX wieku prowadzono tu pomiary naukowe, początkowo meteorologiczne i geomagnetyczne. W 1923 roku otworzono tu Morskie Laboratorium Rybackie, przemianowane w 1932 roku na Stację Morska, gdzie od założenia aż do końca lat 30-tych pracował wybitny biolog morza prof. Kazimierz Demel (wspominaliśmy o nim przy okazji artykułu o Akwarium Gdyńskim).
W 1938 roku przeniesiono Stację Morską do Gdyni. Na „powrót” Fokarium trzeba było czekać aż do 1977 roku, kiedy to Uniwersytet Gdański, niemal w tym samym miejscu, założył Morskie Laboratorium Terenowe, które w 1992 roku decyzją Senatu UG, przekształcono w Stację Morską Instytutu Oceanografii tej uczelni.
W 1992 roku została złowiona przypadkowo przez rybaków i przekazana do Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego (SMUG) chora foka. Foka ta została wyleczona i znalazła nowy dom w niewielkim baseniku wypełnionym wodą pod opieka twórcy programu ochrony foki bałtyckiej, kierownika stacji dr Krzysztofa Skóry. Nadano jej imię „Balbina” i dopiero po pewnym czasie okazało się, że jest to samiec! Nazwa „Balbina” była już jednak tak utrwalona, że fokę tę nazywano dalej „Balbin”.
Pomiędzy budynkami Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego a brzegiem Zatoki zbudowano Fokarium – kompleks nowych, wielkich basenów i budowli towarzyszących.
13 października 1997 roku Balbin został przetransportowany do nowego basenu w nowym helskim Fokarium, pierwszego z trzech dużych zbiorników kompleksu hodowlanego.
W następnych latach do Fokarium trafiały kolejne foki, a wiosną 2000 roku Fokarium udostępniono do zwiedzania w całości – dla fok otworzono największy i najgłębszy z basenów zaopatrzony w okna do podwodnych obserwacji. 21 lutego 2001 roku urodziła się pierwsza foka w Fokarium – Adaś, który 9 maja 2002 roku wraz z drugą urodzoną w Fokarium foką – Bojką –  został wypuszczony na wolność w okolicach Kłajpedy, na brzegu Mierzei Kurońskiej.
Począwszy od 2002 roku, tradycją stało się coroczne wypuszczanie urodzonych w Fokarium foczek na wolność.

Czym jest Fokarium?

Z założenia jest to placówka badawczo-hodowlana, dzięki której w przyszłości foki znów zasiedlą południową część Bałtyku, a jednocześnie ośrodek rehabilitacji osobników chorych i osłabionych. Wyleczone foki są wypuszczane na wolność, podobnie jak wszystkie przychówki hodowlanego stada.
Na stronie Fokarium czytamy:

Wypuszczanie ma na celu uzupełnienie strat, jakie naturalna populacja bałtyckich fok ponosi wskutek nierozważnej działalności człowieka. Wszystko po to, aby foki szare mogły żyć jak dawniej w obrębie całego morza, a spełniając pozytywną rolę drapieżnika były dla człowieka testerem jakości morskiego ekosystemu, w tym ryb. W fokarium Stacji Morskiej prowadzi się badania nad biologią i ekologią bałtyckich fok.
Bada się ich zachowanie, skład pokarmu, wiek, trasy wędrówek, zatrucie tkanek substancjami toksycznymi, zapasożyczenie oraz ustala najważniejsze zagrożenia i przyczyny śmierci tych zwierząt. Ośrodek spełnia ważną rolę pomocniczą w odtwarzaniu bałtyckiej populacji tego gatunku. Ratuje foki chore, dostarcza młode. Zaznajamia ludzi z problemami ekologicznymi Bałtyku i jego mieszkańców.

I jeszcze kilka przydatnych danych o Fokarium:

PEŁNA NAZWA – Fokarium Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego
LOKALIZACJA – woj. pomorskie, pow. pucki, Hel.
ADRES – ul. Morska 2, 84-150 Hel.
TEL. (0-58) 67 50 836.
E-MAIL – hel@univ.gda.pl

Czy Fokarium to też zoo?

Mówiąc o Fokarium nie można nie zaznaczyć, że formalnie (ustawa o ochronie przyrody – definicja ogrodu zoologicznego) nie jest ono ogrodem zoologicznym, nie mieści się bowiem w tej definicji ze względu na jeden, dość jednak kluczowy, aspekt – liczby gatunków i osobników.

Wg ustawy  ogród zoologiczny musi eksponować co najmniej 15 gatunków zwierząt (dot. zwierząt gatunków dziko występujących) i (!) łącznie minimum 50 okazów gadów, ptaków i ssaków.
Jak wiadomo, w Fokarium eksponowany jest tylko jeden gatunek (foka szara) reprezentowany obecnie przez dziesięć sztuk.
Co więcej, Fokarium praktycznie nie ma szans, aby te wymogi kiedyś osiągnąć (rozwiązaniem byłoby np. udostępnienie znajdujących się na zapleczach akwariów z rybami i bezkręgowcami morskimi, ale Fokarium nie ma takich planów).
Pozostałe warunki ustawy Fokarium spełnia zgodnie z wymaganiami ogrodu zoologicznego, w szczególności zaś aspekty:
– naukowy,
– ekspozycyjny,
– dydaktyczny,
– hodowli ex situ.

Fokarium Helskie nie należy ani do EAZA, ani do WAZA, niemniej zwyczajowo jest traktowane jako oficjalna placówka zoologiczna – wymienione powyżej aspekty działalności Fokarium, w połączeniu z ogromną popularnością i profesjonalnym charakterem placówki każą przymknąć oko na „ilościowe” czynniki.
Poza tym Fokarium w dużo większym stopniu realizuje ideę nowoczesnego ogrodu zoologicznego, niż np. leszczyński zwierzyniec czy zoo w Braniewie, które spełniają wymogi ilości, ale o dydaktyce czy naukowości trudno w ich przypadku mówić…

Strona internetowa Fokarium

Strona internetowa Fokarium

Świetnie zrobiona – i stale aktualizowanastrona internetowa helskiego Fokarium zawiera praktycznie wszystkie niezbędne informacje na temat Fokarium, toteż nie będziemy się powtarzać, tylko odsyłamy w odpowiednie miejsca.
Więcej na temat Fokarium (rola i historia)
Więcej o Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego
Znajdziemy też masę informacji na temat fok, dane o projektach w których uczestniczy Fokarium czy porady dotyczące tego jak się zachować, gdy spotkamy fokę na plaży i wiele innych.

Co zrobić, gdy na plaży spotkamy fokę?

Co zrobić, gdy na plaży spotkamy fokę?

Zainteresowanych odsyłamy na stronę, my zaś wracamy do chwili z wczorajszej relacji, kiedy to dotarliśmy pod samo Fokarium…

U „bram” Fokarium…

Wejście do Fokarium

Wejście do Fokarium

Skoro już ustaliliśmy, że Fokarium nie wygląda ani tak, ani też tak, tylko tak, jak na powyższym zdjęciu (przyznajcie – wejście nie rzuca na kolana), możemy wejść do środka…

Fokarium otwarte jest we wszystkie dni w roku, warto jednak pamiętać, że godziny otwarcia uzależnione są od pory roku.
Aktualnie cały kompleks czynny jest codziennie w godzinach 9.30-17.00 (w sezonie do 21:00).

Ciekawostką jest brak czegoś takiego jak kasa wejściowa – jej funkcję spełnia automat biletowy i obrotowa bramka wejściowa – wrzucamy do automatu 2 zł (tyle kosztuje bilet) i… jesteśmy w środku!

Obrotowa bramka wejściowa

Obrotowa bramka wejściowa

Dobrze zatem zaopatrzyć się przed wizytą w Fokarium w drobne, ale jeśli nie jesteśmy na to przygotowani, Fokarium ma dla nas rozwiązanie – obok bramki znajduje się automat rozmieniający pieniądze.
Ciekawa sprawa:

Tu można rozmienić pieniądze

Tu można rozmienić pieniądze

No to rozmieniamy (jak można się domyślić, nie mieliśmy odpowiedniego zapasu „dwójek”).

Noś dwójki przy sobie!

Noś dwójki przy sobie!

Automat wydaje tylko monety dwuzłotowe, dlatego wrzucając tylko piątaka musimy się liczyć z tym, że reszty już nie dostaniemy…
Na teren Fokarium, podobnie jak to jest w innych placówkach zoologicznych, nie wolno wprowadzać żadnych zwierząt – na szczęście pluszowy mrówkojad w torbie się nie liczy :).
Obok obrotowej bramki znajduje się wejście dla wózków dziecięcych.
Wrzucamy po dwójce i przechodzimy przez bramkę – jesteśmy w środku! Szkoda tylko, że nie będziemy mieć pamiątkowego biletu…

Na zewnętrznej ścianie muru, otaczającego kompleks Fokarium, znajduje się przejrzysty plan, dzięki któremu mamy ogląd na to, jak to wszystko wygląda:

Plan Fokarium

Plan Fokarium

Po zapoznaniu się z planem możemy rozpocząć zwiedzanie!

Spacer po Fokarium

Cały kompleks Fokarium obejmuje kompleks trzech dużych basenów – głęboki (A), średni (B) i płytki (C) oraz czterech mniejszych, tzw. separatek (S), pomost, z którego można obserwować całe Fokarium, mur od strony Bulwaru Nadmorskiego oraz główny budynek, mieszczący ekspozycje edukacyjne, salę muzealną i salę podglądu podwodnego, gdzie możemy zobaczyć foki pod wodą. Osobną częścią stanowią budynki hodowlane i gospodarcze, znajdujące się za częścią ekspozycyjną – są niedostępne dla zwiedzających.

Fokarium Hel - widok z góry (oczywiście latem...)

Przy wejściu i wzdłuż Bulwaru Nadmorskiego

Zwiedzanie zaczynamy od eksploracji okolic wejścia. Po przekroczeniu bramki znajdujemy się na tzw. dziedzińcu – z lewej strony mamy budynek muzealno-edukacyjny a dalej kompleks basenów, z prawej zaś biegnące wzdłuż Bulwaru Nadmorskiego ogrodzenie, które niemal na całej długości wykorzystano na zewnętrzną ekspozycję dydaktyczną.
Musimy pamiętać, że to właśnie ten aspekt działalności Fokarium uznawany jest za najważniejszy, dlatego uważnie przyglądamy się wszystkim planszom i tablicom dydaktycznym, które budują niezwykle spójną i kompleksową informację na temat fok i czyhających na nie zagrożeń, ale sporo uwagi poświęcono także na ogólną problematykę ekosystemu Morza Bałtyckiego.
Ciąg plansz i gablot dydaktycznych rozpoczyna się już od kompleksu wejściowego:

Gabloty przy wejściu

Gabloty przy wejściu

Możemy tu poczytać o stanie populacji foki szarej w Bałtyku i jej restytucji w Polsce, a także o biologii bałtyckich fok i historii ich zmagań z ludźmi. Przy gablotach znajduje się także stojak na rowery, w razie, gdybyśmy przyjechali do Fokarium na dwóch kółkach. Co ciekawe, w sezonie przy Fokarium działa wypożyczalnia rowerów.
Z rowerem poczekamy jednak do lata. Idziemy dalej!
Z lewej strony mijamy kompleks basenów, z prawej zaś kolejne gabloty i ciąg kilkunastu plakatów poświęconych morświnom:

Przed nami zaś mamy specjalny pomost, rozdzielający basen głęboki od średniego i pełniący funkcję platformy widokowej podczas treningów fok.

Pomost na wprost

Pomost na wprost

Przy pomoście

Przy pomoście

Nad przejściem widnieje tabliczka w kształcie ryby, informująca o godzinach karmienia fok (na 11.00 już się spóźniliśmy, ale już rezerwujemy sobie czas na 14.00), a z lewej strony możemy zobaczyć słynną już tabliczkę ostrzegającą przed wrzucaniem do basenu fok monet lub jakichkolwiek innych przedmiotów.
Tabliczka informuje nas o losie jednej z mieszkanek Fokarium – foce Krysi, która zginęła 12 maja 2001 roku. Przeżyła w helskim Fokarium 3 lata i 39 dni, a bezpośrednią przyczyną jej śmierci były wrzucane do basenu przez zwiedzających przedmioty. Z żołądka Krysi samych tylko monet wyjęto 697 sztuk!
Dramatyczny opis i prośba o nie wrzucanie monet do basenu opatrzona jest dość szokującym zdjęciem, przedstawiającym wysypujące się z rozprutego brzucha foki monety…
Zdjęcie – naprawdę szokujące – wywoływało od początku dość ambiwalentne reakcje, najważniejsze jednak, że okazało się być skuteczną przestrogą, co potwierdzają pracownicy Fokarium. Od czasu, gdy plakat pojawił się przy basenie fok (w dwóch miejscach), zanotowano znaczne zmniejszenie się ilości wrzucanych do basenów przedmiotów. Co więcej, od tego czasu nie doszło też do żadnego przypadku śmierci którejkolwiek z fok z powodu wrzucanych przez zwiedzających rzeczy.
Pomysł być może do wykorzystania i w innych ogrodach zoologicznych, tego typu zachowania są bowiem plagą każdego zoo

Przechodzimy pod pomostem i z lewej strony mijamy kolejne dwa baseny:
aż dochodzimy do… wyjścia, czyli kolejnej obrotowej bramki:

Wyjście z Fokarium

Wyjście z Fokarium

Oficjalnie to jedyne przejście, przez które możemy opuścić teren Fokarium – domyślamy się tylko, że w sezonie, gdy Fokarium odwiedza nawet kilka tysięcy osób (!), tworzą się tu niezłe kolejki…
My jednak jeszcze nie wychodzimy (w końcu dopiero rozpoczęliśmy zwiedzanie!), tylko robimy nawrót i wznoszącym się chodnikiem kierujemy się w stronę pomostu.

Całkiem niezła panorama na Hel!

Całkiem niezła panorama na Hel! (fot. M. Nakonieczny)

Przy bramce wyjściowej znajduje się kilka gablot, w których możemy zobaczyć małe ekspozycje poświęcone ekosystemowi Morza Bałtyckiego (m.in. co zrobić, gdy na plaży spotkamy fokę, zagrożenia morświnów i ochrona wodorostów):

Tuż przed wejściem na pomost uwagę zwraca niezwykle interesująca instalacja, umieszczona na szczycie okalającego Fokarium muru – ponaddwumetrowy metalowy szkielet ryby, do połowy wypełniony wyłowionymi z Bałtyku śmieciami:
Dosłowne, ale bardzo wymowne. Całość opatrzona krótkim komentarzem-prośbą: „Nie zaśmiecaj Bałtyku”.
Wnętrzności ryby to tylko mała próbka tego, co każdego dnia wyławiane jest z Bałtyku u wybrzeży Helu: jak widać dominują plastikowe butelki:

Rybi śmietnik (fot. M. Nakonieczny)

Rybi śmietnik (fot. M. Nakonieczny)

Wreszcie wdrapujemy się na pomost – wita nas tu stadko sztucznych mew:

Sztuczne mewy - jakby nie było prawdziwych...

oraz dwie ławeczki, na których może i byśmy przysiedli, gdyby nie zimno i zwały śniegu pod ławkami:

Pomost

Pomost to przede wszystkim świetna platforma widokowa, z której możemy objąć wzrokiem praktycznie cały kompleks Fokarium.

Poniżej możecie zobaczyć krótki film, pokazujący w panoramicznym ujęciu całe Fokarium (głośny szum – to wiatr, ciche sapanie – to foki:)).

Baseny fok

Pora przyjrzeć się bliżej samym basenom, to w nich bowiem możemy zobaczyć foki – a w końcu to one są tutaj najważniejszą atrakcją!
Baseny główne są trzy – licząc od wejścia do Fokarium są to kolejno: basen głęboki, basen średni i basen płytki. Są od siebie częściowo oddzielone, ale foki bez najmniejszych problemów przemieszczają się między nimi. Poza porą karmienia najczęściej jednak pływają w basenie głębokim.
Woda do basenów pobierana jest 400-to metrowym rurociągiem ze studni umieszczonej na zewnętrznej stronie pirsu portu rybackiego i jest podawana do basenów przez specjalne filtry.

Basen głęboki

Znajdź fokę!

Od dwóch pozostałych basen głęboki oddzielony jest dość wyraźnie pomostem.

Basen średni

Basen średni

Basen płytki

Basen płytki

Basen płytki - a w nim...

Basen płytki - a w nim...

Za basenem płytkim, na południowym krańcu Fokarium znajduje się mała plenerowa ekspozycja rybacka pełniąca funkcję scenografii do basenów z fokami – mamy tam m.in. łódkę, kotwicę, beczki, taczki itp.

Rybacka scenografia nad brzegiem basenu płytkiego

Rybacka scenografia nad brzegiem basenu płytkiego

Oprócz trzech basenów głównych, są jeszcze cztery nieduże, bardzo płytkie baseny, tzw. separatki – dwie za budynkiem dydaktycznym (połączone są bezpośrednio z basenem głębokim):

Baseny-separatki za budynkiem dydaktycznym

i po jednej za basenami średnim i płytkim:

Warunki ekspozycyjne

Zwiedzających od basenów fok oddziela właściwie tylko metrowej wysokości barierka, która o ile jest przeszkodą wysokościową, to już nie przestrzenną – stojąc przy barierce, stoimy równocześnie przy krawędzi basenu. Umożliwia to bardzo bliski kontakt z fokami, pozwala nam na niezwykłą z nimi bliskość (dosłownie na wyciągnięcie ręki), co sprawdza się zwłaszcza podczas pokazów karmienia, kiedy przy barierkach ustawiają się tłumy ludzi i każdy chce być jak najbliżej.

Blisko...

Bliżej...

Z drugiej jednak strony barierki te nie spełniają wymogów bezpieczeństwa, które mówią, że zwiedzających od bezpośredniej krawędzi wybiegu dzikich, niebezpiecznych zwierząt (a wbrew pozorom, foki mogą być bardzo niebezpieczne!), powinna dzielić przestrzeń 150 cm!
Przechylając się nad barierką i przywołując foki warto o tym pamiętać – próby głaskania lepiej zostawić dla pluszaków lub domowego pupila…

Dobrym rozwiązaniem jest natomiast punkt obserwacyjny przy budynku dydaktycznym, przy basenie głębokim – zsuwając się w dół po dość stromych (i nieco oblodzonych) schodach, gdzie przez szklane wizjery w trzech okrągłych okienkach, umieszczonych poniżej tafli wody możemy oglądać pływające foki.
Niestety, żadnej foki nie udaje nam się zobaczyć, ale widać nie mamy szczęścia…

Woda jak w morzu!

Woda jak w morzu!

Focza dziesiątka

Obecnie w Fokarium mieszka dziesięć fok szarych – podczas naszej wizyty, 21 lutego, była ich jeszcze szóstka:

Bubas
Bubas przybył do Stacji Morskiej 13 grudnia 2005 roku, aby zająć miejsce wiodącego samca po śmierci Balbina i Joela. Bubas przyjechał ze Szwecji, z półdzikiej hodowli Muzeum Historii Naturalnej w Sztokholmie, gdzie pod pseudonimem Nils brał udział w szwedzkim projekcie odtwarzania naturalnych kolonii fok szarych w południowej Szwecji. Tam w ciągu 11 lat przyczynił się do narodzenia aż 19 focząt!
Bubas jeszcze zanim trafił do helskiego Fokarium miał już za sobą „polski” epizod – w kwietniu 1987 r. znalazł się w pobliżu Jastarni, skąd przywieziony przez rybaków, trafił do Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Gdańsku-Oliwie, gdzie spędził siedem lat, po czym w 1994 roku trafił do Sztokholmu.

Unda Marina
Unda Marina (po polsku – Fala Morska) to obecnie najstarsza i największa samica w helskiej hodowli. Wyróżnia się specyficznym kolorem futra – o szarym wierzchu i jasnym spodzie z dużymi, ciemnymi plamami.
Znaleziono ją w wieku niemowlęcym na szwedzkiej plaży w 1994 roku, po czym trafiła na rehabilitację do ośrodka Skansen w Sztokholmie. Do Helu przybyła ze Sztokholmu 8 kwietnia 1999 roku promem „Rogalin”.

Agata, Ania i Ewa
Przyszły na świat między 1 a 3 marca 1998 roku w naturalnym siedlisku fok szarych na estońskiej wyspie Allirahu. Pozostawione na brzegu przez matki po trzytygodniowym okresie karmienia mlekiem, zostały odłowione przez naukowców estońskich i umieszczone w specjalnej zagrodzie na wysepce w pobliżu Saaremy.
3 kwietnia 1998 roku foczki przyleciały do Gdańska, po czym przewieziono je do Stacji Morskiej w Helu.

Fok
Samiec urodzony 4 marca 2006 roku. Rodzice: Unda Marina i Balbin. Jego imię pochodzi od nazwy żagla.

Ania

Ania i Fok

Unda Marina

Ania

Unda Marina

Agata

Ewa

Ania (z lewej) i Fok

Ania

Ania

Unda Marina

Agata

Unda Marina i Agata

Więcej o szóstce dorosłych już fok przeczytacie tutaj.

Już po naszej wizycie w Fokarium doszło do prawdziwego foczego baby-boomu – w drugim tygodniu marca przyszły na świat – uwaga! – aż cztery foki szare!
6 marca urodził się samczyk, Knop, którego matką została Ania, 8 marca urodziła się Koga, córka Undy Mariny, 10 marca Kil, syn Agaty, a 11 marca Klif, syn Ewy.
Ojcem całej czwórki jest Bubas!
Jak widać, cała czwórka otrzymała imiona rozpoczynające się na literę K – to już jedenastoletnia tradycja w helskim Fokarium, że urodzone w danym roku foki otrzymują imiona rozpoczynające się od kolejnej litery alfabetu (pierwszy maluch urodził się w 2001 roku i otrzymał imię na A – Adaś).
Najmłodszy mieszkaniec Fokarium – Klif – jest już dwudziestą szóstą foką urodzoną w Helu!
Poniżej prezentujemy pełną listę helskich przychówków:

Imię                  Narodziny
Adaś (Adam)        21 lutego 2001
Bojka                       28 lutego 2002
Cypel                       luty 2003
Cuma                       luty 2003
Depka                     16 lutego 2004
Dulka                      17 lutego 2004
Denega                   24 lutego 2004
Dryf                         28 lutego 2004
Ękra (kotwica)    20 lutego 2005
Elmąt (rumpel)   21 lutego 2005
Eplanga (wręga)   4 marca 2005
Fok                            5 marca 2006
Gafel                         4 marca 2007
Gryf                          4 marca 2007
Glada                       10 marca 2007
Hel                            1 marca 2008
Hela                         5 marca 2008
Icek                         2 marca 2009
Isk                           4 marca 2009
Jolka                       2 marca 2010
Jantar                     3 marca 2010
Jadrinka                9 marca 2010
Knop                       6 marca 2011
Koga                        8 marca 2011
Kil                           10 marca 2011
Klif                          11 marca 2011

Unda Marina i Ewa

(Dziękujemy Panu Mikołajowi Zybale za pomoc w identyfikacji fok na poszczególnych zdjęciach – próbowaliśmy samemu, ale nie było to wcale takie łatwe…:).

Budynek dydaktyczny

Budynek dydaktyczny

Zostawiamy na razie foki – wrócimy do nich na trening, który odbędzie się o 14.00 – i udajemy się do budynku dydaktycznego. Zwiedzić ekspozycję muzealną, a przy okazji grzać się, bo solidnie już zmarzliśmy!

Budynek dydaktyczny znajduje się między wejściem na teren Fokarium a basenem głębokim, do którego bezpośrednio przylega – od strony basenu ściana budynku jest przeszklona, dzięki czemu możemy oglądać pływające w basenie foki z wnętrza pawilonu.
Po wejściu do budynku stajemy oko w oko z… foką!

Jak prawdziwa!

Naturalnej wielkości foka jest częścią ekspozycji muzealnej, poświęconej ekosystemowi Bałtyku, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji fok i morświnów.

Jeszcze jedna fotka Tadzia z foką...

My tymczasem witamy się z paniami z recepcji i meldujemy swoją obecność w Fokarium – daliśmy bowiem wcześniej znać, że odwiedzimy Fokarium i dzięki temu mamy teraz możliwość spotkania z Panem Mikołajem Zybałą, który zajmuje się opieką i treningiem medycznym fok. Na Pana Zybałę musimy jednak chwilę poczekać, dlatego po zaopatrzeniu się w komplet ulotek i folderów poświęconych działalności Fokarium i problematyce Morza Bałtyckiego (m.in. dwie świetne książeczki – Instrukcja obsługi Bałtyku i Błękitny poradnik) i idziemy zwiedzać salę z ekspozycją muzealną poświęconą Bałtykowi.
W stosunkowo niewielkiej, lekko zaciemnionej sali, znajduje się kilkanaście gablot które w bardzo ciekawy i obrazowy sposób przedstawiają najważniejsze zagadnienia związane z ekosystemem Morza Bałtyckiego, ze szczególnym zwróceniem uwagi na zagrożenia zamieszkujących je ssaków – morświnów i fok.

Niepozorna wystawa w niedużej salce okazuje się być bardzo ciekawą ekspozycją – ogromna liczba zdjęć, wycinków prasowych i eksponatów sprawia, że mamy możliwość bardzo szerokiego i różnorodnego spojrzenia na życie Bałtyku. Szczególne miejsce poświęcono fokom, dzięki czemu nasza wiedza na ich temat nie ogranicza się tylko do tablicy przy ich basenie (z czym zetknęlibyśmy się w innych ogrodach zoologicznych) – tu otrzymujemy niemal kompleksową informację, popartą ogromną ilością źródeł.
Największe wrażenie robi jednak gablota poświęcona wspomnianej już wcześniej Krysi – foce, która zginęła wskutek wrzucania do jej basenu ogromnej ilości przedmiotów, głównie monet:
Oprócz przywołanego już wcześniej plakatu możemy tu zobaczyć także miskę z ogromną ilością monet znalezioną w żołądku Krysi.

Monety znalezione w żołądku Krysi

Obok znajduje się już znacznie mniejsza miska, w której zgromadzono monety wyłowione z basenów po 2001 roku – jest ich ledwie kilkadziesiąt, co pokazuje, że jednak dramatyczna historia Krysi nauczyła czegoś odwiedzających…

Monety wyłowione z basenów po 2001 roku

W kolejnej gablocie zgromadzono inne przedmioty, które znajdowano w basenach Fokarium – telefony komórkowe, zabawki, buciki dziecięce, okulary, aparaty fotograficzne, baterie…

Czego tam nie ma...

W salce muzealnej znajduje się także mapa polskiego wybrzeża Bałtyku z zaznaczonymi miejscami, w których odnotowano obecność fok i morświnów.
Na tylnej ścianie sali znajduje się także wielka szyba, przez którą możemy podejrzeć kuchnię i zobaczyć, jak przygotowuje się posiłki dla fok.
Podstawą ich żywienia są śledzie bałtyckie – świeże lub mrożone. Każda foka zjada dziennie od 6 do 8 kg ryb w dwóch posiłkach! Nieźle 🙂

Komu śledzia?

Z sali muzealnej schodami w dół idziemy do znajdującej się na poziomie -1 sali podglądu podwodnego, gdzie możemy zobaczyć foki pod wodą przez dwie ogromne panoramiczne szyby:

Idziemy na dół...

Sala podglądu podwodnego

Niestety – i tutaj nie udaje nam się żadnej foki zobaczyć, choć spędzamy  tu kilkanaście minut. Czas ten poświęcamy nie tylko na wypatrywanie fok, ale też poszerzenie wiedzy na temat morświnów – sala ta jest bowiem poświęcona przede wszystkim tym wspaniałym ssakom morskim. Na ścianach znajduje się kilka plansz dydaktycznych poświęconych biotopowi morświnów i czyhających na nie zagrożeniom, natomiast w narożniku sali znajduje się wydzielona część, w której możemy sobie przysiąść i obejrzeć puszczany z planszy film o morświnach. Nie jest to może sala kinowa Akwarium Gdyńskiego, ale wygląda to całkiem sympatycznie – kilkanaście ustawionych w kilku rzędach krzeseł, duży ekran, interesujący film i sceneria przywołująca na myśl podpokładzie starego statku. Duży plus.

Wracamy na górę i zwiedzamy jeszcze drugą część budynku, tzw. Salę Bałtycką.
Możemy tu zobaczyć kilkanaście plansz i plakatów poświęconych innym mieszkańcom Morza Bałtyckiego – głownie ptakom i rybom:

Mewy Helu

Mieszkańcy Bałtyku

Poczytamy też o samym Bałtyku:

Siedemnaście miliardów litrów? Sporo!

jak i samych fokach:

Foki wszędzie

Nad głowami „pływają” nam z kolei naturalnej wielkości morświny:

Co by było, gdyby w Bałtyku mieszkały też orki?!

Na zapleczach

Tymczasem dotarł do nas już Pan Mikołaj Zybała, który zabiera nas na mały spacer po Fokarium. Kręcimy się trochę po samym budynku dydaktycznym, po czym udajemy się na tył budynku, gdzie rozciąga się kompleks obiektów zaplecza hodowlanego i budynków gospodarczych.

Pierwszy "pawilon" Fokarium - takie były początki...

A to już współczesność

Pan Zybała opowiada nam o początkach Fokarium i planach na przyszłość, szczególnej misji, jaką ma ta placówka do wykonania, ogromnym zaangażowaniu jego pracowników (co widać na każdym kroku!) i różnych trudnościach, związanych z ochroną fok. Zaglądamy na zaplecze hodowlane, do ambulatorium (gdzie testowany jest akurat dopiero co przywieziony do Fokarium analizator biochemiczny), oglądamy ogromne zbiory fauny morskiej zgromadzone do badań naukowych, pytamy też o specyfikę pracy w takim miejscu, jak Fokarium (przy okazji zostajemy zaproszeni na wolontariat, ale z braku czasu pewnie nie damy rady…) oraz o miejsce Fokarium na mapie zoologicznej Polski.
Wspomnieliśmy wcześniej, że Fokarium za typowy ogród zoologiczny uznać nie sposób, co potwierdzają sami pracownicy Fokarium, niemniej miejsce placówek tego typu trudno zdefiniować, stąd wg wielu zestawień i regulacji Fokarium wrzucane jest do jednego worka z eazowskimi ogrodami zoologicznymi, jak i zwierzyńcami, które zoo udają. Z niekorzyścią dla wszystkich – to problem który cały czas nie został jasno rozwiązany.
Pytamy także o fenomen popularności Fokarium – w ostatnich latach frekwencja utrzymywała się na poziomie 400-500 tysięcy osób rocznie! Podobnymi danymi może poszczycić się także Akwarium Gdyńskie czy ogrody zoologiczne w Poznaniu i Oliwie! Nie zrównujemy tu Fokarium z Oliwą czy poznańskim Nowym Zoo, ale pewne wnioski można z tego wyciągnąć.
Źródeł fenomenu Fokarium można upatrywać w kilku czynnikach – bardzo tanich biletach (2 zł od osoby to tyle, co bilet na autobus) – jeśli za kilka złotych możemy z całą rodziną spędzić choćby godzinę w ciekawym miejscu, w którym w dodatku z bardzo bliska zobaczymy – jak by nie patrzeć – dzikie zwierzęta, to – czemu nie?
Do tego dochodzą atrakcyjne pokazy karmienia, ciekawa ekspozycja (skoro już weszliśmy, to zajrzymy, no nie?) i bardzo prosty pomysł – skupiamy się na jednym gatunku i możliwie kompleksowo i różnorodnie o nim opowiadamy.
Proste – i skuteczne.
Nie można także pominąć czynnika lokalizacyjnego – Fokarium znajduje się w Helu, a jak wiadomo, jest to bardzo popularna miejscowość wypoczynkowa – latem przez Hel przewijają się miliony turystów, z których wielu po prostu przy okazji zagląda do Fokarium – Hel jest bardzo mały i poza plażami i morzem nie może zaoferować turystom zbyt wielu atrakcji. Ileż można taplać się w morzu albo smażyć na plaży? Fokarium sprzyjają także chłodniejsze dni, gdy znudzeni turyści zamiast na kisić się plażach snują się po Helu.
Sporą częścią odwiedzających są także grupy zorganizowane – w tym szkoły – które zwłaszcza wiosną i jesienią licznie odwiedzają Fokarium. Są też wreszcie odwiedzający tacy jak my, dla których to Fokarium jest głównym celem wizyty.

Mrówkojad w swoim żywiole (fot. M. Nakonieczny)

Jak już jednak wspomnieliśmy na początku, Fokarium w coraz większym stopniu staje się niezależną atrakcją samą w sobie, a nie tylko dodatkiem do helskich plaż. Widać to zarówno w poczynaniach samego Fokarium, jak i polityce marketingowej Helu – Fokarium stało się czołowa wizytówką miasta, którą Hel szczyci się w całej Polsce.

Helska mewa - na tyłach Fokarium

Co ważne, Fokarium cały czas bardzo dynamicznie się rozwija – wystarczy od czasu do czasu zajrzeć na stronę Fokarium do zakładki aktualności by przekonać się, że nie jest to tylko wirtualna aktywność.

Koncepcja rozbudowy Fokarium

Do planów na przyszłość jeszcze wrócimy, tymczasem kończymy nasz spacer z Panem Zybałą, gdyż zbliża się godzina 14.00 a to oznacza, że przyszła pora na…

Karmienie fok

Pokazowe karmienie fok odbywa się codziennie o 11.00 i 14.00 i jest największą atrakcją Fokarium. W sezonie przyciąga nawet do trzech tysięcy osób (!), ale i pod koniec lutego zjawia się na nim kilkadziesiąt osób. Sami się o tym przekonujemy – kilkanaście minut przed drugą na terenie Fokarium jest może z dziesięć osób, ale pokaz karmienia obserwuje już co najmniej 50 osób! Część z nich to turyści, także zagraniczni, sporą grupę stanowią jednak miejscowi, którzy często odwiedzają Fokarium, zwłaszcza w weekendy w ramach „niedzielnego spaceru”.

Gapie a wśród nich my (fot. M. Nakonieczny)

Zwiedzający ustawiają się przy barierkach wzdłuż wszystkich basenów, półgodzinny pokaz karmienia, połączony z treningiem medycznym fok, odbywa się bowiem w każdym z trzech basenów – począwszy od głębokiego, przez średni, na płytkim kończąc.
Trening zaczyna się równo o 14.00, ale niektóre z fok już na kilka minut przed czternastą nerwowo wypatrują swoich opiekunów – dobrze wiedzą, co zaraz nastąpi :).
O 14.00 pojawiają się pracownicy Fokarium prowadzący trening – jedna osoba przygotowuje potrzebne do jego przeprowadzenia „rekwizyty”, druga opowiada o treningu, który się zaraz odbędzie i jego funkcji, ale też krótko zarysowuje rolę całego Fokarium.

Zaraz się zacznie!

Następnie na brzegu basenu głębokiego rozłożonych zostaje sześć tzw. targetów, z których każdy przypisany jest innej foce. Cała szóstka bez problemu rozpoznaje „swój” target i błyskawicznie się przy nim pojawia:

Karmienie fok w Fokarium połączone z trenigiem medycznym (fot. M. Nakonieczny)

Na wydaną przez opiekuna komendę „target” każda z fok kolejno dotyka czubkiem nosa przypisany sobie znak – czarny krzyżyk, niebieski trójkąt czy czerwoną gwiazdkę:

Czego się nie robi dla jedzenia...

W nagrodę za dobrze wykonane zadanie dostaje się świeżą rybę, a więc… warto :).

Poniżej możecie zobaczyć kilka scen z pokazu karmienia – polecamy!

Każda foka zostaje później dokładnie zbadana – sprawdzane są płetwy, oczy, brzuch, a  w razie konieczności podawane są też lekarstwa.

(fot. M. Nakonieczny)

(fot. M. Nakonieczny)

(fot. M. Nakonieczny)

(fot. M. Nakonieczny)

I jeszcze brzuch...

Trening dobiega końca, a my jesteśmy już tak zmarznięci, że decydujemy się wejść jeszcze na chwilę do budynku dydaktycznego, żeby się ogrzać.
Fokarium ostatecznie opuszczamy przed trzecią, co znaczy, że spędziliśmy w nim ponad dwie i pół godziny. Sporo, ale dla typowego zwiedzającego wystarczy godzina, żeby sobie dobrze wszystko zobaczyć.
Żegnamy się z fokami i pracownikami Fokarium i ruszamy „na miasto”, żeby znaleźć jakieś ciepłe miejsce w którym można coś zjeść :). O naszym spacerze po Helu opowiedzieliśmy Wam przedwczoraj.

Wstąp do sklepiku!

Na koniec naszej wizyty w Fokarium zaglądamy jeszcze do znajdującego się za Fokarium sklepiku z pamiątkami.

Sklepik Fokarium

Sklepik Fokarium

W środku całkiem solidnego sklepiku (nie jest to jakaś tam kanciapa, tylko profesjonalny sklep z pamiątkami) mamy do wyboru ogromną ilość akcesoriów związanych Fokarium i fokami, ale też morświnami – kubki, maskotki, breloczki, koszulki, bluzy, kurtki, czapki, plecaki, torby czy pocztówki.

W środku sklepiku

Dochód ze sprzedawanych tu gadżetów i pamiątek przeznaczony jest na badania, restytucję i ochronę bałtyckich ssaków. Duży plus.

EPILOG

Na koniec garść podziękowań – serdecznie dziękujemy Panu Markowi Nakoniecznemu, który towarzyszył nam w naszej helskiej wyprawie (której, po prawdzie, był inicjatorem) i któremu zawdzięczamy m.in. to, że wreszcie mamy też zdjęcia, na których jesteśmy oboje :).
Dziękujemy też Panu Dyrektorowi Michałowi Targowskiemu za pomoc w zorganizowaniu spotkania z Panem Mikołajem Zybałą, któremu z kolei dziękujemy za poświęcony czas i mnóstwo ciekawych informacji o Fokarium.
Następnym razem na Hel pojedziemy jednak gdy będzie trochę cieplej, bo wystarczająco już wymarzliśmy tej zimy (Poznań, Oliwa, Hel…:)).

Pełną galerię zdjęć z Fokarium możecie zobaczyć TUTAJ.

Tyle na dziś!

ZSFokarium jest częścią Stacji Morskiej  – naukowej placówki terenowej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie realizowany jest  projekt odtworzenia i ochrony kolonii fok szarych  w rejonie południowego Bałtyku. Ośrodek istnieje od 1999r., choć działalność na rzecz ochrony fok podjęta została już  w momencie pojawienia się pierwszego podopiecznego – Balbina.

Miało to miejsce  w 1992 roku, bowiem ostatniego dnia marca tamtego roku na plaży w Juracie znaleziono tego młodego samca foki szarej. Z założenia jest to placówka badawczo-hodowlana, dzięki której w przyszłości foki znów zasiedlą południową część Bałtyku, a jednocześnie ośrodek rehabilitacji osobników chorych i osłabionych. Wyleczone foki są wypuszczane na wolność, podobnie jak przychówek naszego hodowlanego stada.

Wypuszczanie ma na celu uzupełnienie strat, jakie naturalna populacja bałtyckich fok ponosi wskutek nierozważnej działalności człowieka (zanieczyszczeń, rybołówstwa, żeglugi). Wszystko po to, aby foki szare mogły żyć jak dawniej w obrębie całego morza,  a spełniając pozytywną rolę drapieżnika były dla człowieka testerem jakości morskiego ekosystemu, w tym ryb. W fokarium Stacji Morskiej prowadzi się badania nad biologią  i ekologią bałtyckich fok.

Bada się ich zachowanie, skład pokarmu, wiek, trasy wędrówek, zatrucie tkanek substancjami toksycznymi, zapasożycenie oraz ustala najważniejsze zagrożenia i przyczyny śmierci tych zwierząt. Ośrodek spełnia ważną rolę pomocniczą w odtwarzaniu bałtyckiej populacji tego gatunku. Ratuje foki chore, dostarcza młode. Zaznajamia ludzi z problemami ekologicznymi Bałtyku i jego mieszkańców. Pracownicy fokarium uczą i informują wszystkich – od dzieci po polityków.

Prowadzenie akcji informacyjnych  i edukacyjnych dotyczących ochrony ekosystemu Morza Bałtyckiego, w tym szczególnie sytuacji morskich ssaków, jest ważnym elementem działalności placówki.  Najpełniejszą wiedzę zdobywają u nas studenci kierunków przyrodniczych, przebywający w naszym ośrodku na zajęciach dydaktycznych: wykładach, praktykach i ćwiczeniach terenowych. Prowadzimy specjalny projekt skierowany do dzieci i młodzieży „Błękitna Szkoła„.

Reklamy

11 comments on “Mrówkojad na krańcu Polski! – jak odwiedziliśmy helskie Fokarium. Część II

  1. Jeśli o fokach to ja dodam że określono już płeć 3 warszawskich „wpadek” – 2 samce i samica 🙂

  2. Ahhh… miód dla moich uszu i oczu! Warto było poczekać 😀

    …a wiecie może jak to jest z foczymi przychówkami w ogrodach zoologicznych – nie mają szans na trafienie na wolność? W sumie w zoo chyba fok jest przeładowanie – za to na wolności fok bardzo mało. Fokarium myśli coś o przejmowaniu np. młodych focząt i przygotowywaniu ich do życia w Bałtyku? Pytam bo może ktoś Wam coś o tym wspomniał, ale jeśli nie wiecie to się sama dopytam 🙂

    • Nie mają szans. A samo Fokarium nie jest nimi zupełnie zainteresowane, stąd obecnie narodziny fok w polskich ogrodach są pewnym problemem, bo nie wiadomo, co z nimi zrobić.

      • Na mięso! 😛 A tak poważnie to czy jak byliście w fokarium to podpytaliście czemu gardzą warszawskimi fokami? Bo strasznie jestem ciekawy jak z ich strony wygląda sytuacja… I czy tyczy się tylko Warszawy czy ogólnie polskich ogrodów? Ewentualnie czy dałoby się wypuszczać polskie foki przez ośrodki szwedzkie/estońskie?

        • Ten temat zostawiliśmy na epilog naszej relacji z Fokarium – czekamy na autoryzację wypowiedzi, bo nie chcemy nic przekręcić w tej dość drażliwej jednak kwestii.

          • Czyli coś w temacie powiedziane będzie – SUPER! 😀
            Bardzo dobrze się zatem spisaliście 😉

          • 🙂
            E tam, tak połowę z tego wszystkiego, czego się dowiedzieliśmy, już zapomnieliśmy, a nagrania wypowiedzi gdzieś nam zaginęły…
            Tak to jest, jak relacja powstaje tak długo i mija już trochę czasu od samej wizyty. Na przyszłość będziemy musieli chyba mocno ograniczyć ich objętość, żeby powstawały szybciej.

  3. Z tego co widać, to naprawdę świetny ośrodek edukacyjny. Ta rola jest niezmiernie ważna. Jeśli jednak chodzi o hodowlę i reintrodukcję, to raczej lipa. W ciągu 10 lat urodziło się 26 fok, czyli 2,6 na rok. Populacja dorosłych fok szarych na Bałtyku (ma zresztą połączenie z norweską i Morza Północnego) to 17.500. A więc te przychówki wypuszczane do morza stanowią ułamek promila przychówków w naturze i nie mają jakiegokolwiek znaczenia. Problem tzw. polskiej populacji to nie brak zwierząt, które mogłyby stworzyć na naszym wybrzeżu kolonie, lecz niewłaściwa struktura wybrzeża. Brak niewielkch, niezamieszkałych wysp, mało urozmaicona linia brzegowa, zatłoczenie wszystkich plaż. Gdyby wydzielić odcinek powiedzmy 3-4 kilometry plaży i zakazać ruchu to w kilka lat pojawiłyby sie na nim foki.

    • Stąd też skupiamy się głównie na walorach edukacyjnych i dydaktycznych, bo pod tym względem Fokarium robi bardzo dobrą robotę, a jest to ta część działalności Fokarium, którą powiedzmy, że mamy prawo i kompetencję oceniać i komentować.
      O wartości hodowlanej i sensie reintrodukcji w takim kształcie wypowiadamy się ostrożniej, bo nie jest to do końca przekonujące, poza tym przyznajemy, że nasza wiedza jest tu niewystarczająca, żeby kompetentnie się wypowiadać – stąd też poprosiliśmy o głos samą zainteresowaną stronę, a także placówki zoologiczne, które posiadają foki.

    • Fakt te kilka osobników nie znaczy praktycznie nic w stosunku do populacji fok szarych w Bałtyku. (obecnie jest ich nieco ponad 23 tysiące sztuk). Nasze wypuszczane foki częściowo „rekompensują” straty wywołane przez tzw przyłów, którego ofiarą pada ok 7-8 fok rocznie jeśli chodzi o Polskę. Ale przede wszystkim nadajniki, w które wyposażone są wypuszczane foki dostarczają nam bezcennych informacji, których inaczej byśmy nie mieli szans zdobyć.

  4. w sali muzealnej to nie morświny wiszą nad głowa a jeden morświn i dwa delfiny, które także penetrują nasze wody jednak najcześciej kończą w sieciach. To tak dla ścisłosci 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s