Mrówkojad w Oliwie – jak ferie, to tylko w zoo! Relacji część II

W sobotę, w pierwszej części naszej relacji z czterodniowego pobytu w oliwskim zoo, opowiedzieliśmy Wam o naszych perypetiach związanych z dotarciem do Gdańska, o tym, kogo w zoo spotkaliśmy i jak wygląda Oliwa o tej porze roku, o tym co warto w okolicy zoo zobaczyć i wreszcie gdzie przy okazji warto pójść coś zjeść.
Było też trochę o planach na ten rok, zimowych przychówkach i problemach ze wstawaniem – dziś natomiast oddamy miejsce samym mieszkańcom zoo, których mimo zimy można – i warto – zobaczyć.
Przygotowaliśmy 10 miejsc, które naszym zdaniem warto odwiedzić w oliwskim zoo podczas zimowej (ale i wczesnowiosennej też!) wizyty – aura się zmienia z dnia na dzień i nasza relacja jest już pewnie trochę spóźniona, ale też i zmiany w samym zoo nie następują aż tak szybko i przez dwa tygodnie aż tak wiele chyba się nie wydarzyło…

Po spotkaniu z Panem Dyrektorem Michałem Targowskim ruszamy na zwiedzanie zoo!

Po spotkaniu z Panem Dyrektorem Michałem Targowskim ruszamy na zwiedzanie zoo!

Poniższe zestawienie jest sumą naszych czterodniowych wizyt – jedne miejsca odwiedziliśmy raz, dwa razy, w innych byliśmy kilkukrotnie, tak, aby zaobserwować zwierzaki o różnych porach dnia.
Dziś opisujemy tylko te miejsca, do których dostęp mają wszyscy zwiedzający!

10 miejsc, które warto odwiedzić w oliwskim zoo

10. Ptasiory, co zimy się nie boją – woliery ptaków drapieżnych i grzebiących

Tu przede wszystkim warto odwiedzić parę oliwskich kondorów zamieszkującą wielką, oddaną do użytku w zeszłym roku wolierę.

Wnętrze woliery kondorów

Wnętrze woliery kondorów

Oliwskie zoo ma długą i chwalebną tradycję w hodowli tych wspaniałych ptaków – na przestrzeni lat 1982 – 2006 wykluło się i odchowało w oliwskim zoo aż 16 młodych ptaków. To absolutny rekord.

Kondor z oliwskiego zoo

Kondor z oliwskiego zoo

Nie na darmo logo oliwskiego zoo zdobi głowa kondora.
W sąsiednich wolierach co prawda nie zobaczymy jeszcze dzioborożców kafryjskich czy żurawi mandżurskich, ale już karakarę czarnobrzuchą – jak najbardziej!

Karakara czarnobrzucha

Karakara czarnobrzucha

9. Sarny, dziki i jelenie – czyli prawie jak w lesie…

Skoro już jesteśmy w tej okolicy, warto rozejrzeć się po sąsiednich wybiegach – dostrzec można na nich zamieszkujące naszą strefę klimatyczną ssaki, które trudniej jest wypatrzyć podczas letniej czy jesiennej wizyty w zoo.
Podczas naszych poprzednich wizyt w Oliwie tylko dwa razy – i to z daleka – udało nam się zobaczyć sarnę.
A teraz – aż trójkę, biegającą po całym wybiegu!

Sarny

Sarny

Tuż przy granicy wybiegu siedział sobie natomiast niezwykle efektowny jeleń, który nic nie robił sobie z naszej obecności:

Jeleń europejski

Jeleń europejski

Niezłe poroże!

Niezłe poroże!

Na swoim wybiegu szarżowały także dziki – i to całym stadem, w szczególności zaś samica z grupą młodych:

Dziki

Dziki

Dziki

Dziki

Tuż obok mieszkają pekari, które w przeciwieństwie do dzików poruszają się tylko jedną, mocno już wydeptaną ścieżką – i są znacznie mniej chętne do przywitania się – zbyt zajęte są posiłkiem :).

8. Garbate okolice – gdzie lamy, gdzie wielbłądy…

Na prawo od wejścia, za wyspą gibonów, rozciąga się kompleks wielkich, plenerowych wybiegów dla wielbłądowatych, które o tej porze roku – pokryte grubą warstwą śniegu – prezentują się naprawdę fantastycznie, podkreślając całe piękno oliwskiego zoo:

Imponujący widok

Wybieg dromaderów - w ple, z lewej, wybieg takinów

Wybieg dromaderów - w tle, z lewej, wybieg takinów

Największy ruch panuje na wybiegach wielbłądów – zarówno jednogarbnych:

Wybieg dromaderów

Wybieg dromaderów

jak i dwugarbnych:

Wybieg wielbłądów dwugarbnych

Wybieg wielbłądów dwugarbnych

Niezła ekipa!

Niezła ekipa!

Trudniej natomiast wypatrzyć lamy i alpaki, które kryją się w swoich chatkach:

Pięknie położona chatka lam

Pięknie położona chatka lam

7. Pawilon hipopotamów

Pawilon hipopotamów

Pawilon hipopotamów

Pawilon oliwskich hipopotamów odwiedzamy po raz pierwszy – podczas naszych poprzednich wizyt był niestety zamknięty, a nam jakoś nie udało się do niego trafić „bocznym wejściem”. Tym razem jednak to od hipów zaczynamy nasz spacer po zoo – nie tylko dlatego, że to świetne miejsce, żeby się trochę ogrzać.
O samym pawilonie i jego mieszkańcach sporo pisaliśmy w naszym materiale o oliwskich hipopotamach. Zbudowany z przeznaczeniem dla nosorożca obiekt dziś jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych obiektów w zoo. Z jednej strony ciekawa stylistyka i architektura samego pawilonu, z drugiej rażące wybiegi wewnętrzne bez basenów, zamieszkiwane przez dwie wielkie hipopotamice – Kiwi i Hektorkę.

Oliwskie hipopotamy we wnętrzu

Oliwskie hipopotamy we wnętrzu

To, ze hipopotamy nie mają zbyt wiele miejsca, to niestety niejedyny problem (dokuczliwy szczególnie teraz, gdy nie wychodzą na wybieg zewnętrzny). Problemem jest także brak wewnętrznego basenu, przez co muszą korzystać z prysznica – rozwiązanie stricte tymczasowe, które niestety jest na razie jedyną dostępną opcją – na nowy wybieg przyjdzie jeszcze trochę poczekać.

Hipy pod prysznicem

Hipy pod prysznicem

Choć samym hipopotamom podobno nie jest tu wcale tak źle – miejsca więcej nie potrzebują, a brak basenu i zastępczy prysznic znoszą całkiem nieźle, to jednak nas – jako zwiedzających – mocno razi stylistyka wnętrza.
Drewniana podłoga, stare, zardzewiałe, siermiężne kraty, które są jedną z dwóch barier oddzielających nas od hipopotamów – drugą jest szyba – nie robią dobrego wrażenia i choć same hipopotamy widzimy z poziomu „zero” i z bardzo bliska, to jednak warunki ekspozycyjne pozostawiają wiele do życzenia…

Nie ma też co liczyć na jakieś szczególne popisy – większość czasu zarówno Kiwi, jak i Hektorka, spędzają w jednej pozycji – na podłodze środkowego boksu, pod prysznicem. Odwiedzaliśmy je wielokrotnie i choć za każdym razem były w innej pozycji, to nigdy nie przyłapaliśmy ich na jakimś większym ruchu…

Poza spoczynkowa
Poza spoczynkowa

Choć robienie zdjęć w hipopotamiarni nie należy ani do najłatwiejszych (oświetlenie, kraty i szyba), ani najprzyjemniejszych (estetyka wnętrza), to nie mogliśmy sobie darować pamiątkowej fotki z Tadziem…

Mrówkojad i hipopotmy

Mrówkojad i hipopotamy

Skoro już jesteśmy w środku, warto rozejrzeć się także po ekspozycji znajdującej się na ścianie fasadowej – znajduje się tu kilka terrariów, zamieszkiwanych przez parę anakond żółtych, pytony skalne i kilka żółwi czerwonolicych.
Nic szczególnego, a zwierzaki wyglądają na zebrane tu trochę przypadkowo, ale przynajmniej we wnętrzu nie jest zbyt pusto…

Wnętrze pawilonu hipopotamów

Wnętrze pawilonu hipopotamów

Hipopotamy na wybieg wrócą dopiero wiosną, gdy zrobi się cieplej i nie będzie już śniegu – a ten podczas naszej wizyty grubą warstwą pokrywał cały wybieg, łącznie z basenem:

Wybieg zewnętrzny hipopotamów w zimowej scenerii

Wybieg zewnętrzny hipopotamów w zimowej scenerii

6. Wyspa gibbonów i okolice

Wyspa gibonów

Wyspa gibbonów

Oczywiście gibbonów na wyspie nie zobaczymy, ale w niedużej chatce, stojącej nad brzegiem stawu – już tak!
W oliwskim zoo mieszka obecnie para absolutnie fantastycznych gibbonów – samiec gibbona czarnego i samica gibbona czubatego.

Gibbon czarny

Gibbon czarny

Gibbon czarny

Gibbon czarny

Gibbon czubaty

Gibbon czubaty

Gibbon czubaty

Gibbon czubaty

Zwierzaki są bardzo aktywne, choć większą śmiałość wykazuje cudnej urody samiec gibbona czarnego, który bardzo chętnie podchodzi do szyby, żeby się przywitać.
My natomiast z uwagą przyglądamy się wyłożonym w chatce smakołykom, z których można by zrobić całkiem niezłą sałatkę owocową:

Banany, jabłka, winogrono, mango, śliwki i... ziemniaki!

Banany, jabłka, winogrona, granaty, śliwki i... ziemniaki!

Chatka gibbonów nie jest może zbyt okazała, ale na szczęście już w tym roku gibbony przeprowadzą się do starego młyna, który ma zostać przebudowany na pawilon zimowy. Jak już wspominaliśmy w artykule o planach rozwojowych oliwskiego zoo, w starym młynie mają zostać wydzielone dwie części – jedna dla gibbonów właśnie, druga dla lemurów, które zamieszkają na wyspie przed wejściem do zoo.

Jeszcze w tym roku powstanie tu wyspa lemurów

Jeszcze w tym roku powstanie tu wyspa lemurów

W tle budynek dyrekcji - na pierwszym planie jego miniatura

W tle budynek dyrekcji - na pierwszym planie jego miniatura: niebawem powstanie tu wyspa lemurów

Będąc w pobliżu gibbonów warto zajrzeć też do rysi i żbików, które bez problemów zobaczymy na wybiegach:

Woliera rysi i żbików

Woliera rysi i żbików

Żbik

Żbik

Ryś

Ryś

Nie ma natomiast raczej szans, aby zobaczyć na wybiegu mieszkańców pobliskiego kompleksu wybiegów dla drapieżników- w komplecie pojawią się dopiero wiosną.

5. Rybożercy i okolice – foki, słonie i pingwiny…

Największy pingwin w Polsce

Największy pingwin w Polsce

Region „rybożerców”, w szczególności zaś basen fok, jest właściwie pierwszym miejscem na trasie zwiedzania po wejściu do zoo.
Fokom zimno i śnieg niestraszne, dlatego z ochotą pływają w swoim basenie, wychodzą nawet na ośnieżony brzeg – co innego pingwiny przylądkowe, które na wybiegu zobaczyć znacznie trudniej:

Gdzie te pingwiny?

Gdzie te pingwiny?

Nie ma się jednak czemu dziwić – zajęte są bowiem wysiadywaniem jaj, których podczas naszego pobytu zniesionych było aż 21! Co więcej, sześć małych pingwinów już się w tym roku wykluło!
Czekamy zatem na następne – ale już teraz oliwskie stado jest największym w Polsce!

Będąc w tej okolicy warto pokręcić się także przy wybiegu słoni – choć do samej słoniarni wejść niestety nie wejdziemy, a i na wybieg na dobre obie słonice wrócą dopiero wiosną, to… szanse na to, żeby zobaczyć je spacerujące po wybiegu jednak są!

Wybieg słoni i słoniarnia - też czekamy na nową...

Wybieg słoni i słoniarnia - też czekamy na nową...

Wystarczy tylko poczekać na sprzątanie wybiegów wewnętrznych słoni, wtedy bowiem obie słonice – afrykańska Katka i indyjska Wiki (vel Vicki) wychodzą na wybieg, spacerują jednak tylko przy obejściu słoniarni:

Słonie na śniegu

Słonie na śniegu

Katka

Katka

Nam udaje się przyłapać Katkę podczas… wcinania śniegu – trąba to naprawdę przydatna rzecz :).


Zdarzało się Wam w dzieciństwie jeść śnieg? Słonie w zoo robią to ponoć całkiem często 🙂

4. Dominik, Dominik! – tygrys za szybą, miś na śniegu i takin na skałach…

O tej porze roku szczególnie warto wybrać się w północne rejony zoo, w które wielu zwiedzających w okresie letnim się nie zapuszcza – bo najdalej od wejścia i w paru miejscach trzeba się trochę powspinać.
A warto – bo w tym rejonie zoo bez problemów na wybiegach zobaczymy wszystkich mieszkańców, w dodatku są to same duże ssaki, które – zwłaszcza te, występujące stadnie – świetnie prezentują się na śniegu. Trzeba zatem zajrzeć do jaków i bizonów, ale też spróbować na skalnym wybiegu wypatrzeć takina.

Wybieg jaków

Wybieg jaków

Największe wrażenie robią jednak wielkie drapieżniki, zamieszkujące kompleks dwóch wolier na wzgórzu za wybiegiem żubrów – dwie niedźwiedzice, Agnieszka i Cytra oraz para tygrysów syberyjskich – Magda i Dominik.
Zwłaszcza widok potężnego tygrysa spacerującego na śniegu tuż przed naszymi oczami – dzieli nas tylko szyba – robi naprawdę wielkie wrażenie:

Tygrys śnieżny

Tygrys śnieżny

Podążając śladem drapieżników, warto też wybrać się na dłuższy spacer do wybiegu zamieszkiwanego przez wilka (znajduje się za wybiegiem pekari – idąc od niedźwiedzi w stronę łosi), którego – choć z pewnej odległości – na pewno wypatrzymy spacerującego na swoim wybiegu:

Wilk

3. W paszczy krokodyla, czyli kogo spotkamy w… ptaszarni?

Ptaszarnia-herpetarium

Ptaszarnia-herpetarium

Na sam koniec zostawiamy sobie trzy pawilony – najpierw wybieramy się do ptaszarni, która pełni także funkcję herpetarium – w środku możemy zobaczyć około 40 gatunków ptaków, kilkanaście gatunków gadów i jeszcze kilka gatunków płazów. O samej ptaszarni (herpetarium) szerzej napiszemy niebawem, w dalszej części naszego przewodnika po oliwskim zoo.
Dziś tylko kilka uwag do naszego feryjnego pobytu w zoo.

W paszczy krokodyla

Największymi mieszkańcami ptaszarni są przedstawiciele rodziny krokodylowatych – obecnie rodzina ta reprezentowana jest przez cztery gatunki.
Największym jest krokodyl nilowy zamieszkujący spore terrarium w lewej części pawilonu – zobaczyć go w ruchu nie jest łatwo, ale nam udało się nakryć go na pływaniu w basenie – niestety, jaki basen, taki ruch…

Krokodyl nilowy

Krokodyl nilowy

Bliżej...

Bliżej...

Przy okazji – uzębienie takiego gada robi naprawdę niesamowite wrażenie – zwłaszcza z bardzo bliska…

Jeszcze bliżej...

Jeszcze bliżej...

Sąsiadem krokodyla nilowego jest najstarszy mieszkaniec zoo, kajman szerokopyski, który do Oliwy trafił równo 55 lat temu na pokładzie okrętu „Walter”, który przypłynął z Argentyny.

Najstarszy mieszkaniec oliwskiego zoo

Najstarszy mieszkaniec oliwskiego zoo

Jak na swoje lata trzyma się całkiem nieźle :).
W prawym skrzydle pawilonu koniecznie trzeba odwiedzić dwa niesamowite krokodyle kubańskie – można je obserwować godzinami, a i tak się nie poruszą:

Krokodyl kubanski z lewego wybiegu

Krokodyl kubański z lewego wybiegu

Jeśli jednak odwiedzimy je następnego dnia, jest szansa, że będą wówczas w innej pozycji :).

Krokodyl z prawego wybiegu - sobota rano

Krokodyl z prawego wybiegu - sobota rano

Ten sam krokodyl, poniedziałek rano

Ten sam krokodyl, poniedziałek rano

Warto też zajrzeć do terrariów zamieszkiwanych przez legwany:

Legwany zielone

Legwany zielone

żółwie:

Żółw na żółwiu!

Żółw na żółwiu!

Można też zajrzeć do terrarium rzekotek żabich i spróbować je policzyć:

Rzekotki drzewne

Ptasiory wszędzie!

Ptaszarnia to jednak przede wszystkim ptaki – z około 40 gatunków, które możemy zobaczyć w kilkunastu wolierach wewnętrznych, warto zwrócić uwagę szczególnie na pięknego tukana honduraskiego:

Tukan honduraski

Tukan honduraski

szpaki balijskie:

Szpak balijski

Szpak balijski

oraz kilka gatunków niezwykle kolorowych papug:

Ary zielonoskrzydłe

Ary zielonoskrzydłe

Zwróćcie uwagę na banana!

Zwróćcie uwagę na banana!

Szczególną uwagę zwraca niezwykle ciekawska ara, która bacznie nam się przygląda i nawet na moment nie spuszcza z nas wzroku:

Co innego para toko czarnoskrzydłych – te ożywiają się dopiero wtedy, gdy pojawia się opiekun z tacą pełną owoców :).

Małe co nieco dla toko

Małe co nieco dla toko

Toko czarnoskrzydły

Toko czarnoskrzydły

Toko czarnoskrzydły

Toko czarnoskrzydły

Toko czarnoskrzydły

Toko czarnoskrzydły

Tak zresztą dzieje się we wszystkich zamieszkiwanych przez ptaki wolierach, rozlokowanych na ścianie od strony wybiegu gepardów – mają one charakter „przechodni”, dlatego opiekun w jednym momencie przechodzi kolejno przez wszystkie woliery rozkładając w każdej wielką tacę z owocami – można sobie wyobrazić, co się wtedy dzieje:

Przyznajemy – śniadanie dla takiego wąsala żółtookiego wygląda naprawdę apetycznie i znowu nabieramy ochoty na sałatkę owocową:

Nasz ulubieniec ze Starego Zoo w Poznaniu coraz lepiej czuje się w Oliwie – od przeprowadzki minęło wszak już ponad pół roku!

Śniadanie u wąsala

Śniadanie u wąsala

Wąsal żółtooki

Wąsal żółtooki

Pewną ciekawostką w ptaszarni jest kakadu molukka, która jest obecnie w trakcie leczenia i musi nosić specjalny kołnierz:

Na szczęscie taki kołnierz raczej nie przeszkadza przy jedzeniu...

Na szczęście taki kołnierz raczej nie przeszkadza przy jedzeniu...

Kakadu molukka
Kakadu molukka

Na koniec koniecznie trzeba zajrzeć do woliery zajmowanej przez tamaryny cesarskie, gdzie możemy zobaczyć dwójkę maluchów, urodzonych na początku listopada zeszłego roku.
Bliźniaki są coraz bardziej samodzielne – cały czas są w ruchu – skaczą, zawieszają się na gałązkach, przede wszystkim jednak zajadają się smakołykami, w szczególności owocami – a w zabawach (i posiłkach) towarzyszą im także rodzice – Tijuka i Knedlik.

Tamaryny cesarskie "przy stole"

Tamaryny cesarskie "przy stole"

Do ptaszarni warto zajrzeć częściej niż tylko raz – cały czas coś się tutaj dzieje, jest gwarno i wesoło – a przede wszystkim ciepło :). To zresztą jedno z tych miejsc, które lepiej odwiedzić zimą niż latem – praktycznie wszystkie zwierzaki są obecne, a w zwiedzaniu nie przeszkadzają nam „dzikie tłumy” – my spotykamy ledwie kilka osób – i to sumując wszystkie wizyty w ptaszarni (bodaj cztery).

Wychodząc z ptaszarni warto zajrzeć do sąsiedniej chatki gepardów:

Chatka gepardów

Szanse zobaczenia gepardów na wybiegu są raczej małe (choć ślady widać – jedna wydeptana ścieżka), za to w domku niemal na pewno zobaczymy jednego z gepardów – i to z bardzo bliska!

Gepard

Gepard

Co za spojrzenie!

Co za spojrzenie!

2. Małpiarnia

Małpiarnia to miejsce szczególne – niby pawilon, ale nie pawilon, bo obiekt jest otwarty praktycznie cały czas, dzięki czemu przez te kilka dni mieliśmy szansę odwiedzić go kilka razy o bardzo różnych porach dnia.
Pierwszy raz późnym piątkowym popołudniem, gdy większość małp spała – no, może poza wyjątkowo aktywnymi gerezami abisyńskimi, które były szczególnie zainteresowane naszym pluszowym towarzyszem..

Spore zainteresowanie Tadeuszem wykazują także lutungi jawajskie:

Lutungi jawajskie i Tadeusz

Lutungi jawajskie i Tadeusz

Kontakt – choćby wzrokowy – utrudniają niestety mocno zaparowane szyby.
Na wybiegu lutungów udaje nam się wypatrzeć matkę z młodym – to jeden z dwóch maluchów, który urodził się na samym początku lutego, na poniższym zdjęciu ma więc niespełna trzy tygodnie:

Mały lutung w objęciach mamy

Mały lutung w objęciach mamy

Co innego mandryle – tu panuje cisza i spokój, ale skoro sam „prezes” stada, efektowny samiec Dyzio, nie wykazuje żadnej aktywności, to czego spodziewać się po reszcie?

Dyzio śpi

Dyzio śpi

No, chyba że za aktywność uznamy to:

Dyzio... ziewa?

Dyzio... ziewa?

Jeszcze mniejszą aktywność wykazują wyjce, które praktycznie za każdym razem śpią :).
Do patasów niestety zajrzeć nie możemy – to jedyny z siedmiu gatunków małp w małpiarni, do którego wybiegu zwiedzający nie mają zimą dostępu.
Koniecznie trzeba natomiast zajrzeć do ostatniej (a jeśli patrzeć od strony wybiegu łosi – pierwszej) części małpiarni, gdzie mieszkają szympansy i orangutany.
Grupa tych pierwszych jest nad podziw mało aktywna – udaje się nam jednak zobaczyć urodzonego w ostatnich dniach października malucha:

Stado szympansów

Stado szympansów

Co innego orangutany – Raja i Albert. Odwiedzaliśmy je kilka razy i za każdym można je było zastać w innej pozie. Najczęściej, jak to orangutany, spały, choć raz udało nam się trafić na tzw. moment – zaczęło się od tego, że Raja najwyraźniej zgłodniała, bo postanowiła wygrzebać się z legowiska i zejść na dół, żeby przynieść sobie coś do jedzenia.
Taki spacerujący sobie orangutan wygląda naprawdę obłędnie :).

Raja idzie coś zjeść...

Raja idzie coś zjeść...

A potem? Zobaczcie sami :).

Jedna papryka w ręce, druga w… stopie – no i to wchodzenie po schodach!
W tym jednak momencie przebudził się Albert, który widać też zgłodniał, bo próbował wymusić na Rai otrzymanie jednej z papryk.

Ta jednak nie chciała się podzielić, a Albercikowi nie chciało się zejść na dół, na szczęście do konfliktu nie doszło, bo Raja ostatecznie papryką się podzieliła – i to w dość nietypowy sposób: przeżute kawałki papryki podawała Albertowi bezpośrednio z ust do ust!

Gdy wychodzimy z małpiarni i idziemy w stronę budynku dyrekcji zauważamy, że zlikwidowano ostatni stojący obok małpiarni barak – poniższe zdjęcia zrobiliśmy w sobotę rano:

W poniedziałek rano po baraku nie było już śladu.

Gdzie się podział nr 1?

Zwycięzcę naszego nietypowego, zimowego rankingu miejsc w oliwskim zoo, przedstawimy Wam jutro – uznaliśmy bowiem, że to miejsce warte szczególnej uwagi i osobnego wyróżnienia.
Jutro też spróbujemy podsumować nasz pobyt w oliwskim zoo i zapowiemy wreszcie tak długo oczekiwaną relację z helskiego fokarium.
A kto wygrał nasz ranking? Pewnie niespodzianki jutro nie będzie…

Reklamy

12 comments on “Mrówkojad w Oliwie – jak ferie, to tylko w zoo! Relacji część II

  1. Widzę orangutany grają love story na całego – element narastającego napięcia, dramatu, aż dochodzi do scen romansu z ust do ust 😀

    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy i fokarium, w którym nie wiem, czy wiecie, ale urodziła się parę dni temu foka o czym głośno było na wybrzeżu w radiu 🙂

    • Wiemy, wiemy, byliśmy w Fokarium dosłownie tuż przed narodzinami, zresztą pisaliśmy jakiś czas temu o tym, że są one spodziewane.
      Pewnie dziś pojawi się dokończenie relacji z Oliwy a najpóźniej do niedzieli fokarium 🙂

    • Natomiast mi w lutym udało się zobaczyć spacerującego (a właściwie wieszając się na górnych kartach) samca orangutana. Macie rację, że taki zwierzak wygląda podczas ruchu efektownie.

  2. Jestem bardzo rozczarowany wnętrzem małpiarni. Obiekt niedawno oddany do użytku, a woliery prezentują się nieszczególnie. Szczególnie pomieszczenie orangów wygląda tragicznie – jakby powstało 30- 40 lat temu. Wychodzi na to, że nadal głównym atutem gdańskiego zoo jest jego położenie i ukształtowanie terenu. Dlatego ogród powinien nastawić się na zwierzęta kopytne np. duży wybór jeleniowatych lub górskich kopytnych z Azji Środkowej. Albo też duża kolekcja afrykańskich antylop, nawet z niewielkimi stajniami, bez dostępu dla zwiedzających – ot, taki polski odpowiednik Dvur Kralove.

    • Hm, szkoda zatem, że tak przez nas odkładany materiał o oliwskiej małpiarni jeszcze się nie ukazał – miał być jesienią, wyjdzie, że wrzucimy go dopiero wiosną.
      Zatem kilka słów na gorąco – oliwska małpiarnia na pewno nie jest tandetna i nie można jej od razu spisywać na straty – paru rzeczy można by się czepiać, ale ocena części dla orangutanów jako tragiczna jest mocno przesadzona. Część dla szympansów i orangutanów powstała w 1999 i za sprawą jego mieszkańców wymaga remontu, który to remont na bieżąco jest prowadzony (sami byliśmy świadkami takich prac w pawilonie szympansów podczas jesiennego pobytu). Remont będzie prowadzony również w tym roku. Orangutany cały czas coś niszczą i wciąż trzeba coś naprawiać. Nie można też nie wspomnieć, że obok warszawskiej i opolskiej „gorylarni” – część powstała w 2000 roku (wybieg małp naziemnych – patasów), a w szczególności część z 2005 r należy do przodujących w kraju, a pod względem oryginalności przestrzeni ekspozycyjnej chyba nie ma sobie wielu równych w Europie. Świadczą również o tym „masowe” przychówki coroczne. Bezsensowność hodowli małp w Oliwie jest więc naprawdę mocnym nadużyciem.
      Poza tym sprowadzanie całego zoo jedynie do krajobrazu i ukształtowania terenu też jest mocno niesprawiedliwe – i niesłuszne. To jak to – będziemy punktować Wrocław, bo nieszczególnie prezentuje się słoniarnia czy zwłaszcza pawilon szympansów? W Oliwie bardzo dużo jest świetnych wybiegów i wolier i sprowadzanie zoo do „kopytnych” to jednak nieporozumienie.
      Plany Oliwskiego zoo nie są wcale gorsze niż wrocławskiego, choć na pewno póki co bardziej oddalone w czasie, ale będziemy podtrzymywać zdanie, że to czołowe polskie zoo – czego dowody dawaliśmy na stronie wielokrotnie.

      • Nigdzie nie pisałem, że hodowla małp w gdańskim zoo jest bezsensowna. Oceniałem tylko małpiarnię. Nie będę się wypowiadał o wybiegach innych małp, w Gdańsku nie byłem, a na zdjęciach widać niewiele. Ale wybieg orangów jest naprawdę tragiczny, mnie kojarzy się z awaryjnym wyjściem p.pożarowym z jakiegoś biurowca, a nie pomieszczeniem dla małp posługujących się w znacznym stopniu rękami przy przemieszczaniu się. Jeżeli chcecie, to mogę podesłać zdjęcie wewnętrznego pomieszczenia dla orangów w Dvur Kralove. Nie jest idealne, ale przy Gdańsku to ekstraklasa.
        Wiadomo, że niektóre gatunki niszczą swoje pomieszczenia w niewielkim stopniu, inne dużo szybciej. Orangutany robią to w dwójnasób – oprócz dużej siły fizycznej dochodzi inteligencja połączona z olbrzymią cierpliwością, ale są to rzeczy powszechnie znane, które trzeba uwzględnić przy projektowaniu pomieszczenia.
        Nie uważam też, że w zoo powinny być wyłącznie kopyciarze. Chodzi mi tylko o wykorzystanie terenu. Można zrobić podobnie jak w Opolu: przy sawannie wybiegi surykatek i lemurów. W Gdańsku można tak eksponować różne gatunki gryzoni i małych drapieżców.
        Nie będę wchodził w więcej szczegółów, bo zrobił to już Pilandok.
        Jeszcze tylko jedna uwaga. Taki kilkudniowy pobyt w Zoo, to wielka przygoda dla osób nie związanych zawodowo z wiwarystyką. Rozmowy z dyrektorem, głównym architektem i pielęgniarzami spowodowały szczególną więź Mrówkojadów z gdańskim zoo (nie należy i nie można się temu dziwić!), w wyniku której patrzycie zbyt subiektywnie na Zoo Gdańsk – dało się to już zauważyć przy omawianiu pomieszczenia hipciów. A poznańskiego zoo nigdy tak nie broniliście., a szkoda. 🙂

        • Poznańskiego zoo broniliśmy wielokrotnie i zawsze nam się za to obrywało. Broniliśmy jak żadnego innego ogrodu i chyba jak nikt inny – dowodów na to na stronie są setki, na forum też (i tam za obronę Poznania obrywało nam się najwięcej). Ale kilkaset wizyt w Poznaniu i bardzo różne doświadczenia w kontaktach z osobami z zoo nauczyły nas sporo w podejściu do poznańskiego zoo i wyrobiliśmy w sobie pewien obiektywny krytycyzm, którego może faktycznie trochę brakuje nam w przypadku Oliwy, jakkolwiek nie zgadzamy się, że Poznania nie broniliśmy – to zawsze było i jest „nasze” zoo, które znamy jak żadne inne i na którego rozwoju zależy nam chyba najbardziej…

        • Poza tym – to statystyka, nie przechwałki 🙂 – o poznańskich ogrodach w minionym roku pisaliśmy chyba częściej, niż wszystkie inne media razem wzięte 🙂

    • Moim zdaniem małpiarnie są w porządku. Trochę do życzenia pozostawia jedynie pawilon (i woliera) orangutanów i szympansów, ale są to przecież bardzo silne i groźne zwierzęta. Dyrektor Targowski opisuje w swojej książce, że orangutany często wyginają kraty i demolują konstrukcje w ich pomieszczeniu. Potrafią też silnym uściskiem złapać opiekuna i nieco nim „potrząsnąć”.

      Z tym, że zoo mogłoby sprowadzić więcej kopytnych zdecydowanie się zgodzę. Ten ogrom terenu aż prosi się o oryksy południowe, adaksy i inne antylopy. Można by też spróbować połączyć antylopy eland i koby liczi z zebrami i żyrafami, przenieść gdzieś natomiast kuce. Szkoda, że tego nie spróbowano. NA szczęście są już plany rozwojowe, a ich pełnieniem jest kwestia czasu (ale jak długiego czasu?).

      • Niedługiego – bongo będą na pewno już w tym roku. Pamiętajmy też, że plany to kwestia przede wszystkim pieniędzy – czas jest tu tylko pochodną. Gdańsk ma na głowie ESK, Euro i masę „ważniejszych” inwestycji – zoo walczy jak tylko może o każde środki – póki co starcza na doraźne potrzeby i mniejsze inwestycje, na spektakularne wciąż brakuje – ale coś dużego kroi się już na ten rok. Bongo i wyspa lemurów to dopiero przedbiegi.
        Wracając do orangutanów – siła tych zwierząt jest nieprawdopodobna. Dyrektor Targowski opowiadał nam o swoich przejściach z tymi zwierzakami i nie były to przyjemne spotkania. Opiekunowie opowiadali nam, że trudno o lepszy test jakości i wytrzymałości elementów wystroju wybiegu, niż dociekliwość i cierpliwe dłubanie orangutanów. Wnętrze ich wybiegu było remontowane wiele razy, jednak destrukcyjny charakter orangutanów sprawia, że na długo to nie starcza. Nie inaczej z szympansami.
        Warto tez pamiętać, że to, co razi nas najbardziej, jako zwiedzających – tzw. estetyka wybiegu – to jedno, drugie – to komfort samych zwierzaków, warunki, jakie są im stworzone, opieka itp. a tu oliwskiemu zoo trudno coś zarzucić. Obserwowaliśmy opiekunów małp przy pracy, długo opowiadali nam o swojej pracy i nie ma wątpliwości, że opiekę mają fantastyczną!

        • Mam taką prośbę. Od dłuższego czasu gryzie mnie, czy nie można by (w jakikolwiek sposób) połączyć gdańskich antylop np. z żyrafami i zebrami. Moglibyście przy okazji dowiedzieć się czegoś na ten temat?

  3. Nie zważając na osobiste preferencje mrówkojadów pozwolę sobie zabrać głos w dyskusji. Oliwskie zoo niestety nie ma zbyt wiele szczęścia do planowania nowych obiektów. Każde zoo ma miejsca, które nie przystają do dzisiejszych czasów. Wrocławska słoniarnia, aczkolwiek o niebo lepsza wewnątrz od niziutkiego i ciemnego baraczku w Oliwie wymaga przebudowy. Pochodzi jednak z XIX wieku. Podobnie człekokształtne to budynek z lat 70-tych i trafił czsem planowania na schyłkowy okres takiej tendencji trzymania małp człekokształtnych. ZOO Oliwskie to zoo młode, dysponujące ogromnym potencjałem, bez limitów miejsca. Jak więc prezentują sie obiekty wzniesione po roku 2000?
    Część małpiarni dla szympansów i orangutanów to zestaw potwornie ciężkich klat spiętych dodatkowo skośnymi rurami. Szympanse są małpami w dużym stopniu naziemnymi, szczególnie osobniki dorosłe, a ich pomieszczenie wewnętrzne byłoby OK gdyby położyć je na boku. Ponadto mnogość metalowych drabin, stopniów i półek nie jest z pewnością dobrym tłem dla ich ekspozycji. Już w latach 80-tych powstały wspaniałe wybiegi otoczone fosami z żywymi drzewami. Koszt takiego wybiegu byłby kilkakrotnie niższy od zbudowanych klatek. Oliwa ma przecież masę wspaniałych miejsc na takie wybiegi. Pozostałe klatki także mogłyby być wybiegami, otaczającymi żywe drzewa, po których małpy mogłyby się spokojnie poruszać (zamiast węży strażąckich i wyślizganych okrąglaków). Sam rozród nie jest dowodem na nic. Gerezy abisyńskie mnożyły się w Starym ZOO w Poznaniu be zprzerwy od 1976 do połowy lat 2000. Omałpiarni można powiedzieć w skrócie, że jest skuteczna do hodowli, ale na pewno nie należy do obiektów nowoczesnych (w tym potworna klata dla makaków, dziś trzymanych raczej na otwartych wybiegach z pastuchami).
    Budka gibonów to także straszna rzecz, a też nowa. Ponadto kompletnie niezrozumiałe jest trzymanie od lat dwóch gibonów należących do najbardziej zagrożonych gatunków, tyle, że różnych. Na szczęście młode umierają po porodzie.
    Nowa ptaszarnia z gadziarnią przypomina mi osobiście sklep zoologiczny, a mikroskopijne balkoniki – wolierki zewnętrzne budzą śmiech. Puste, , zbyt małe dla większości gatunków, wyposażone jedynie w sztuczne roślinki terraria też nie powalają.
    O hipopotamach juz pisano.
    Z pewnością dobra jest żyrafiarnia, ale mając taki teren szkoda, że nie pokuszono się o stworzenie prawdziwej sawanny. Nowy obiekt dla tygrysów też nie powala rozmiarami, lokując się raczej na dolnym krańcu współczesnych obiektów.
    Ogólnie mówiąc, co mnie zaskakuje to fakt, że Oliwa buduje swoje obiekty jakby obok wspaniałej przyrody tego miejsca, wykorzystując ją w minimalnym stopniu. Takim szczególnie rażącym przykładem są: woliera pum (dawniej irbisów) – ciężka klata ustawiona na samym czubku wzgórza, bez próby wkomponowania jej w liczne zbocza wzgórz i skarpy. Podobnie klatki rysi i szereg innych, bezsensownych klateczek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s