„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny przegląd zoowieści tygodnia w czternastym już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!

7 Dni Zoo

7 Dni Zoo

A w dzisiejszym 7 Dni Zoo przeczytacie o:

1. Narodziny i transfery, czyli kto, gdzie i ile?

Wielkie wydarzenie w łódzkim ogrodzie zoologicznym! Po raz pierwszy w historii zoo urodził się makak wanderu.
Stado makaków wanderu w łódzkim zoo liczy sześć samców i dwie samice.
Poza tym do Łodzi z Oliwskiego zoo we wtorek przyjechał kangur, który dołączył do dwóch mieszkających już w zoo samic.

Zoo Gdańsk-Oliwa
Jak już wspominaliśmy wczoraj, w oliwskim zoo w połowie stycznia urodził się samczyk oryksa szablorogiego i samiczka sitatungi, wykluło się także sześć pingwinów.

Śląskie Zoo

Pod koniec lutego w Śląskim Zoo wykluło się pięć piskląt łabędzi czarnych (Cygnus atratus). Łabędzie czarne przebywają o tej porze roku na tzw. zimowisku czyli w szklarniach, które są niedostępne dla zwiedzających – na wybieg zewnętrzny wrócą dopiero wiosną.
Zdjęcia maluchów możecie zobaczyć tutaj.

Zoo Warszawa

W warszawskim zoo urodziły się dwie małe sajmiri.

Zoo Wrocław

W ostatnich dniach lutego urodził się oryks szablorogi, a kilka dni później samczyk arui libijskich – to pierwszy przychówek tego podgatunku w Polsce.
Od jutra natomiast na wybiegu zadebiutuje Yunnan – panda mała, która przyjechała do wrocławskiego zoo na początku lutego.

Zoo Opole

W opolskim zoo urodziły się m.in. trzy surykatki i trzy lorysy górskie. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

2. Wielkie zmiany we wrocławskim zoo – nowe wejście, ekspozycja amazońska i kontynenty…

Bardzo ciekawie prezentuje się koncepcja przebudowy strefy wejściowej do zoo – zabytkowa brama, zbudowana w 1936 roku, zostanie odrestaurowana i otwarta na stałe, a zaraz po jej przekroczeniu odwiedzający będą korzystać z zaproponowanej przez architektów przyjaznej „strefy bezpiecznej” i nowoczesnego pawilonu wejściowego.

Tak będzie wyglądała nowe wejście do zoo

Tak będzie wyglądało nowe wejście do zoo

Więcej na ten temat przeczytacie tutaj, tutaj i zwłaszcza tutaj.
Prawdopodobna data rozpoczęcia budowy nowego pawilonu wejściowego i renowacji zabytkowej bramy to, podobnie jak w przypadku Afrykarium, koniec roku 2011 – ma potrwać około pół roku.
Natomiast zaraz po wakacjach zacznie się też przebudowa żyrafiarni, w której następnie zamieszkają nosorożce – więcej na ten temat przeczytacie tutaj.
Czytając powyższe artykuły warto pamiętać, że 20 tysięcy osób to nie średnia frekwencja dzienna w sezonie, a wyniki z najlepszych sezonowych dni, a co jak co, ale delfinów we wrocławskim zoo szybko się nie doczekamy :).
Gotowa jest już za to ekspozycja amazońska w budynku akwarium.
W pierwszym zbiorniku prezentowana jest jedyna w kraju duża grupa żaglowców wysokich (Pterophyllum altum), w sąsiednim akwarium są eksponowane  ryby z  „czarnych wód Amazonki”: paletki barwne (Symphysodon aequifasciata), maczugowiec  smukły (Hemiodopsis  gracillis) oraz rozdymka  amazońska (Colomesus asellus).
W kolejnym zbiorniku znajdują się piranie czarne (Pygocentrus piaya), a w czwartym, największym akwarium, płaszczki plamiste (Potomotrygon  motoro) wśród których dominuje samica o dźwięcznym imieniu Matylda, w towarzystwie niszczuk i arowany.

Płaszczka plamista

Płaszczka plamista

Ponadto w innych zbiornikach możemy oglądać szereg mniejszych gatunków ryb występujących w Amazonce, jak: bystrzyk Amandy (Hyphessobrycon amandae), zwinnik złoty (Hemigrammus rodwayi), skrzelopiór (Corynopoma riisei) i zwinnik jarzeniec (Hemigrammus erythrozonus).
Więcej na ten temat przeczytacie (i zobaczycie) tutaj.

Już niedługo otwarte zostanie z kolei ranczo kopytnych. Zamieszkają w nim: kuce, haflingery i osły. Zoo, aby nadać wnętrzu charakter, planuje umieścić w nim sprzęty związane z jeździectwem i gospodarstwem rolnym, w związku z czym zachęca wszystkich do wsparcia i przyniesienia wszelkich akcesoriów, które mogłyby pomóc w stworzeniu odpowiedniej scenografii. Więcej na ten temat przeczytacie na profilu facebookowym zoo.
Z kolei na stronie internetowej zoo zobaczyć można fotorelację z akcji zawieszania budek lęgowych dla ptaków oraz skrzynek dla nietoperzy.
Dzieje się!

3. Gepard na stadionie?

Mieszkający w oliwskim zoo gepard Ngandu został zaadoptowany przez gdańską drużynę żużlową Lotos Wybrzeże. Ma pomóc drużynie w awansie do ekstraligi – w końcu gepardy są najszybszymi ssakami na świecie, a żużel to sport w którym szybkość jest niezwykle ważna – skojarzenie jest więc oczywiste.
Pierwszy mecz żużlowcy Lotosu rozegrają w niedzielę 20 marca o 15.00, gdy podejmą Unibax Toruń. Choć nas żużel specjalnie nie kręci, pomysł adopcji jak najbardziej chwalimy – skorzysta na tym wszak i zoo, i sam zwierzak i żużlowcy, którzy zyskają nową maskotkę.
Tu jednak pojawia się mały problem – oddajmy głos rzecznikowi prasowemu gdańskiego klubu, Grzegorzowi Rogalskiemu:

Gepard będzie naszą maskotką. Tak, jak ma to miejsce podczas spotkań innych trójmiejskich ekip pojawiał się będzie na stadionie w czasie meczu, głównie jako atrakcja dla najmłodszych fanów. Planujemy też wyprodukowanie pluszowych gepardów z plastronem naszego klubu.

?
Pluszowe gepardy – ok, ale żywy gepard na stadionie?! Albo czegoś nie rozumiemy, albo… czegoś nie rozumiemy. Albo ktoś coś z wypowiedzią pokręcił. Sprawdzamy to :).
A oliwskiego geparda odwiedziliśmy podczas naszej wizyty w Gdańsku – wypoczywał sobie w swojej chatce. Prędkość wypoczynku oscylowała w granicach 0 km/h, ale sezon się jeszcze nie zaczął :).

Gepard z oliwskiego zoo w swojej chatce

Gepard z oliwskiego zoo w swojej chatce

Tymczasem radni z Raciborza postanowili zaadoptować wydrę ze Śląskiego Zoo. Kwota 100 zł miesięcznie to jak na radnych niewiele (ile „kosztował” gepard, nie wiemy), ale dobre i tyle, choć jak wieść powiatowa niesie, propozycja adopcji wyszła od ogrodu zoologicznego, a radni „postanowili się zgodzić”.
Tabliczka dziękczynna już niebawem pojawi się w zoo – mała wydra ponoć już się cieszy :).

4. A co Ty dostałeś na urodziny?

28 lutego nosorożec indyjski Kuba z warszawskiego zoo skończył siedem lat!

Jakub - nosorożec indyjski z warszawskiego ZOO

Jakub - nosorożec indyjski z warszawskiego zoo

Co prawda Kuba urodził się 29 lutego – a, jak wiemy, w tym roku takiej daty w kalendarzu nie ma – i tak zorganizowano mu małe przyjęcie urodzinowe, a od swojej opiekunki dostał w prezencie specjalny tort składający się z warzyw i owoców, a także pięciokilową piłkę lekarską od swojego sponsora, firmy Bumar. Ten sam zestaw dostała też jego partnerka Shikari, która urodziny obchodzi co prawda 17 października, ale wolano uniknąć wybuchu zazdrości, który mógłby doprowadzić do konfliktu. Że też gdy młodszy brat w dzieciństwie dostawał urodzinowy prezent nie obowiązywały te same reguły :). Warto jednak przypomnieć, że analogiczna sytuacja miała miejsce podczas październikowych urodzin Shikari – wówczas Kuba też dostał to samo, co jego partnerka.
Jakub przyjechał do warszawskiego zoo w kwietniu 2006 roku, z berlińskiego zoo, w czerwcu 2008 roku dołączyła do niego Shikari – są to jedyne nosorożce indyjskie w Polsce.
Zdjęcia z imprezy urodzinowej możecie zobaczyć tutaj.
A my przypominamy, że tej zimy urodziny obchodzili także nasi „podopieczni” – 27 stycznia piąte urodziny miała Guapa, a 9 lutego szóste już urodziny obchodził Eskado!

5. Konkursy i wydarzenia

Przypominamy o trwających jeszcze konkursach zoologicznych, o których pisaliśmy już na stronie:

– Konkurs fotograficzny zorganizowany przez poznańskie Nowe Zoo, termin do 19 marca – więcej na ten temat tutaj, my o konkursie wspominaliśmy tutaj.

– Konkurs na opowiadanie o przygodach jednego ze zwierzaków z wirtualnego zoo zorganizowany przez portal ZooDlaDzieci – termin do 10 marca – więcej na ten temat tutaj, my o konkursie wspominaliśmy tutaj.

Natomiast Akwarium Gdyńskie zaprasza na kolejne spotkanie Klubu Podróżników, które odbędzie się w czwartek 10 marca 2011 roku o godzinie 18.00. Więcej na stronie Akwarium.

6. Niezwykłe losy małego dziobaka!

Niezwykle dramatyczna historia rozegrała się miesiąc temu w australijskim mieście Victoria, a jej głównym bohaterem był malutki dziobak, którego – choć był już w stanie krytycznym – udało się uratować.

Mały dziobak, już w rękach pielęgniarzy z Healesville Sanctuary

Mały dziobak, już w rękach pielęgniarzy z Healesville Sanctuary

Wszystko zaczęło się na początku lutego, gdy u wybrzeży wyspy Raymond Island, około cztery kilometry od ujścia rzeki Mitchell, zupełnie przypadkowo znaleziono pływającego w wodzie małego dziobaka. Problem polegał na tym, że była to woda morska, a jak wiadomo, dziobaki są ssakami zamieszkującymi wody słodkie. Raymond Island to mała wyspa przybrzeżna, oddalona kilkaset metrów od miasta Paynesville w stanie Victoria, na zachód od Melbourne.

Miejsce, gdzie znaleziono małego dziobaka

Co ciekawe, najbliższe miejsce, w którym do tej pory zaobserwowano dziobaki, znajdowało się 40 km w górę rzeki od ujścia rzeki Mitchell, gdzie znaleziono malucha. Dziobaka natychmiast przewieziono do Healesville Sanctuary – największego w Australii ośrodka hodowli i badań nad dziobakami, znajdującego się w północnej części aglomeracji Melbourne, blisko 200 km na wschód od Raymond Island.
W chwili dotarcia do Healesville Sanctuary mały dziobak ważył zaledwie 335 gramów i był w stanie krytycznym. Otrzymał imię Wurundjeri, czyli Duch Wody. Wiek malucha oceniono na trzy miesiące – wszystko wskazywało na to, że jego matka zginęła podczas powodzi, która nawiedziła tę część Australii, a maluch w dramatyczny sposób przedostał się aż nad wybrzeże oceanu. Pod opieką weterynarzy z Healesville Sanctuary maluch szybko doszedł do siebie i nic mu już nie zagraża.
Uratowany maluch jest już siódmym dziobakiem w Healesville Sanctuary!

Mały dziobak jest tylkop trochę większy od dłoni!

Mały dziobak jest tylko trochę większy od dłoni!

Więcej o niezwykłej placówce, jaką jest Healesville Sanctuary przeczytacie tutaj.

A dla wszystkich miłośników dziobaków coś specjalnego:

7. ZooPlotek, czyli skandale, plotki i sensacje tygodnia w ogrodach zoologicznych Polski i świata

Dziś krótko, bo i wielkich sensacji, plotek i skandali w zeszłym tygodniu nie było zbyt wiele, a o kilku już wspomnieliśmy.
Zaczynamy dramatycznie – od niedźwiedzia brunatnego, który zaatakował podczas wesela, odbywającego się w rosyjskiej wsi pod Sankt Petersburgiem. Niedźwiedź nie uciekł jednak z zoo ani nie przywędrował z lasu – potężny niedźwiedź brunatny był bowiem jedną z atrakcji uroczystości weselnej i… miał zabawiać weselników.
Niedźwiedź, prawdopodobnie rozdrażniony hałasem i zamieszaniem wokół niego zaatakował weselników, na szczęście ranił – i to lekko – tylko jedną osobę. Gorszy los spotkał biednego niedźwiedzia, który został zastrzelony przez wezwanych milicjantów. Do niedźwiedzia nikt teraz przyznać się nie chce, niemniej sprawa jest dramatyczna i prowokuje do pytań o podejście do zwierząt w niektórych społecznościach…
Sprawę podsumowuje niezawodny Fakt który pisze, że „niedźwiedź pobił gości na weselu”, a pod „artykułem” umieszcza sondę w której pyta – „Lubisz bawić się na weselach?” 59% ankietowanych lubi.
A nam tylko strasznie niedźwiedzia żal…

Tymczasem w lizbońskim zoo urodziły się trzy białe tygrysy – ostatnie tak liczne narodziny białych tygrysów miały miejsce w 28 grudnia 2009 roku, kiedy pięć maluchów urodziło się w zoo w Santiago w Chile.
Na świecie żyje ich nie więcej niż 200. Co ciekawe, wszystkie białe tygrysy w ogrodach zoologicznych pochodzą od jednego ojca – tygrysa o imieniu Mohman, którego schwytano w roku 1820. Białe futro jest wynikiem rzadkiej mutacji genetycznej.
Warto pamiętać, iż biały tygrys nie jest żadnym podgatunkiem tygrysa, a jedynie jego albinotyczną odmianą. Najczęściej są to tygrysy bengalskie, rzadziej syberyjskie.
Lizbońskie zoo liczy, że małe tygrysy będą jedną z największych atrakcji ogrodu – przygotowano nawet konkurs na napisanie historii o nowych mieszkańcach zoo, zaczynającą się od słów: „były sobie raz trzy tygryski…”
Trzeba tylko pamiętać, aby swoją propozycję napisać po portugalsku…

A na koniec Gazeta Wyborcza donosi o ziewającej sowie z łódzkiego zoo – wszyscy zastanawiają się, czy sowa ziewa i dlaczego? Spać jej się chce? Wirusy na języku zabija? Przegania fotoreporterkę?
A może po prostu jest znudzona?
Nie wiemy, wiemy tylko, że nasz królik Bąbel ziewa bardzo często (choć nudzić, to nie nudzi się nigdy, a spać to prawie w ogóle nie śpi) a i nam czasem się zdarza.
Nigdy jednak podczas lektury 7 Dni Zoo, czego i Wam życzymy :).

Tyle na dziś – przypominamy też o innych ważnych wydarzeniach ostatniego tygodnia, o których pisaliśmy już na Mrówkojadzie:

Wywiad z Panią Hanną Ciemiecką, Dyrektor Ogrodu Zoobotanicznego w Toruniu

Mały lemur alaotrański w akcji!

Żyrafiarnia po remoncie – fotorelacja z warszawskiego zoo

Mrówkojad w Oliwie – jak ferie, to tylko w zoo! Relacji część I

Przypominamy także o nominacjach do ZOOSCARÓW 2010 dla najlepszego filmu nakręconego w zoo – można głosować do jutra do godziny 13.00 – wyniki ogłosimy o 15.00!

A kolejny numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

Reklamy

21 comments on “„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

  1. „Najczęściej są to tygrysy bengalskie, rzadziej amurskie lub syberyjskie.”

    Za znajomość podgatunków tygrysa należy Wam się nagana 🙂

    A jeśli chodzi o geparda to rano czytałem ten artykuł i po dłuższej dedukcji stwierdziłem, że chodzi im o kolesia w stroju. Ale zwycięstwa życzę i tak Unibaxowi (lokalny patriotyzm.

    • Wiadomo, że amurski i syberyjski to to samo. Miało być sumatrzański… Poza tym – no bez przesady, że niby nie rozróżniamy tygrysów? Toć pisaliśmy o tym dziesiątki razy, chyba bardziej prawdopodobne jest, że to redaktorska wpadka niż niewiedza, ale ok…
      Jeśli chodzi o geparda to też wydaje nam się, że chodzi o przebierańca, ale wypowiedź jest trochę niefortunna i nie brzmi najlepiej 🙂

    • Niech będzie że gafa, ale na szczęście jeszcze wiemy, że amurski i syberyjski to to samo – ot, mały, ale rażący błąd przy korekcie (tak to jest, jak najpierw pisze się, że syberyjski i sumatrzański, potem że amurski i sumatrzański zamiast tego i ostatecznie zostaje że amurski i syberyjski…).

  2. Wszystkie tygrysy białe w ogrodach zoologicznych są niestety bezwartościowymi z punktu widzenia ochrony poprzez hodowlę mieszańcami podgatunkowymi. Wszystkie rzeczywiście pochodzą od linii „Mohana”, ale później krzyżowane były ze wszystkim, co tylko można było zdobyć. W dobrych ogrodach zoologicznych ich sie nie pokazuje.

    • W dobrych ogrodach nie pokazuje się białych tygrysów? Z tego co wiem Lizbońskie zoo jest jednym z lepszych w Europie (ok może Berlin czy Praga to, to nie jest, ale i tak kontynentalna liga). Ja bym to ujął bardziej jako – ogrody chcące aktywnie uczestniczyć w ratowaniu tygrysa nie prezentują białych. Nie ma chyba na świecie zoo, które trzymałoby same unikaty – trochę nazwijmy to „ciekawostek” musi być. I szczerze to uważam że lepiej już trzymać białego tygrysa niż skundlone siki, lamy albo daniele bo tygrys przynajmniej ciekawszy 🙂

  3. Co jak co, ale lizbońskie zoo na pewno nie jest w średniej europejskiej. Maleńki teren, niewielkie wybiegi, beznadziejna gadziarnia, nowe, acz małe klatki dla lemurów. Nowe obiekty nieco lepsze – wybiegi lwów, okapi (aczkolwiek mieli kilka strat), człekokształtne bez rewelacji jak na nowy obiekt. Ponadto zwolnili jedynych dwóch specjalistów i teraz zoo prowadzone jest raczej jako park atrakcji. Moja ocena wynika z bezpośredniego zwiedzania (dwa razy i to niedawno). Tam z pewnością pasują białe tygrysy. Nikt rozsądny nie trzyma już skundlonych sik, łownych danieli itp. Także w kraju zastępowane są danielami mezopotamskimi (Wrocław, Łódź) czy czystymi sikami (Dybowskiego – Wrocław, wietnamskie – Poznań).
    To zresztą zupełnie inna historia. Lamy są zwierzętami domowymi i nie konkurują z żadnym skrajnie zagrożonym gatunkiem o miejsce w zoo. Białe tygrysy i owszem.

  4. Co ciekawe, kiedykolwiek się nie wspomni o niewielkiej wartości hodowlanej tygrysów białych (pomarańczowych, „tabby” czy innych freaków) zawsze znajdują się ich miłośnicy, próbujący nawet udowadniać, że są unikalne, wielu uważa że ich hodowla to jedyna metoda zachowania „rzadkiej odmiany” itp. Wielka wina tych ogrodów, które „robiąc ludziom wodę z mózgu” piszą o nich na swoich stronach i w reklamach, jak bardzo rzadkie są i jak to je trzeba hodować, by nie wyginęły. Często bez żenady są „sprzedawane” jako tygrysy bengalskie. Dodać należy, że w Europie nie ma nawet 1 sztuki czystego tygrysa bengalskiego. Takie bzdury pisano na tablicach w ZOO Wrocław (jak jeszcze żyły białe tygrysy), a teraz robi sie to w Chorzowie.

    • Ale czy w Chorzowie są białe tygrysy. Wydaje mi się, że padł/padły jakiś czas temu i zastąpiono je amurskimi.

      Osobiście uważam, że można trzymać białe tygrysy w zoo, ale należy uświadomić ludziom, że to żadne rarytasy. Choć uważam, że należy utrzymać przy życiu tę odmianę.

      • W Chorzowie nigdy nie było białych tygrysów. Białe były tylko we Wrocławiu i w Borysewie. W Borysewie jest obecnie jedna sztuka. Pilandokowi chodziło o to, że normalnie wybarwione tygrysy-mieszańce są prezentowane jako tygrysy bengalskie.

    • Na pierwszym miejscu we wszystkich porządnych ogrodach zoologicznych powinna być ochrona gatunków zagrożonych i hodowla czystych genetycznie gatunków a nie jakiś mieszańców. Uważam, że białe tygrysy są ciekawe dla zwiedzających tylko dla tego, że tak kreuja je niektóre ogrody, bardziej nagłaśniane są narodziny białych tygrysów niż innych podgatunków tego kota, takie działania są jednym wielkim kłamstwem, uświadamiajmy ludzi, że są to mieszańce nie wnoszące nic do ochrony gatunku. Uważam, że ich hodowlę należy ograniczyć jako ciekawostkę mogą je trzymać mniejsze ogrody, które nie są wstanie podjąć się hodowli tygrysów czystych gatunkowo. Dużo ładniejsze od białych tygrysów są przecież sumatrzańskie czy syberyjskie.

      • „Dużo ładniejsze od białych tygrysów są przecież sumatrzańskie czy syberyjskie.” -to już zależy od gustu człowieka. Ja i Ty wolimy obejrzeć zagrożony podgatunek, ale dwóm tysiącom innych zwierzających bardziej podoba się biały tygrys. Każde zoo chce zapewnić sobie jak najwyższą frekwencję, a w tym pomagają różne „wybryki natury”. Dlatego proponuję hodowlę zachowawczą w ogrodach, które nie mogą rozmnażać zagrożonych podgatunków, a te które mogą niech się nią zajmą.

        Niestety tu pojawia się kolejna kwestia, jaką jest ochrona środowiska naturalnego, a właściwie jej brak. Bo nie chodzi o to, aby hodować w zoo zwierzęta i pozwalać na niszczenie ich naturalnych miejsc bytowania.

        • Białe tygrysy jak już wcześniej napisałem są tak atrakcyjne głównie dlatego, że to władze ogrodów i media z nich takie robią, gdy zmienić trochę politykę ogrodów w tym zakresie to myślę, że popewnym czasie białe tygrysy nie byłby tak porządliwe dla turystów. Co zaś się tyczy ich hodowli to też uważam, że powina być ona prowadzona ewentualnie w tych ogrodach, które nie mogą podjąć hodowli gatunków zagrożonych i to też wyżej napisałem.

          zgadzam się, że na pierwszym miejscu powinno się chronić naturalne środowisko zwierząt, ale hodowla w zoo tez ma w tym zakresie wielkie znaczenie

    • Jakimś specjalnym miłośnikiem nie jestem – aczkolwiek uważam że miejsce dla nich w zoo się znajdzie – aczkolwiek w dziale ciekawostek

      „Nikt rozsądny nie trzyma już skundlonych sik, łownych danieli itp.” – palindok błagam jak będzie konkurs na dyrektora warszawskiego zoo złóż CV 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s