Na tropie marabuta i smoki jak słonie, czyli co wyrosło w Starym Zoo!?

Poznańskie Stare Zoo odwiedziliśmy w zeszłym tygodniu dwukrotnie – w słoneczny poniedziałek i zimną środę. O ile wtorkowa wyprawa do Nowego Zoo miała charakter rozpoznawczy (co się zmieniło od ostatniej wizyty?), o tyle do Starego Zoo wybraliśmy się mając konkretny plan – zobaczyć, jak wyglądają prace nad Pawilonem Zwierząt Zmiennocieplnych oraz zbadać głośną ostatnio „sprawę muru”.
Oba cele zostały zrealizowane – teraz jednak opowiemy Wam o odpowiedzi na pierwsze pytanie. Drugim zajmiemy się jutro…

Wejście do Starego Zoo - widok z wnętrza zoo

Wejście do Starego Zoo - widok z wnętrza ogrodu

Jednak to nie kwestia nowej smoczarni ani też sprawa muru zwracają naszą uwagę na początku wizyty – jeszcze przed wejściem do zoo, gdy przyglądamy się rzeczonemu murowi (mierząc go wzrokiem i aparatem z każdej możliwej strony) zauważamy, że… czegoś nam tu brakuje:

Czegoś lub kogoś tutaj brakuje...

Czegoś lub kogoś tutaj brakuje...

Myśl jest szybsza niż słowo – gdzie się podział marabut? Marabut, który pojawił się na ogrodzeniu zoo w 1928 roku, z okazji odbywającej się wówczas w Poznaniu PeWuKi zdobiąc nowo wybudowane ogrodzenie, które powstało specjalnie na tę wystawę. Stał sobie 73 lata aż… zniknął!

Marabut poszukiwany!

Marabut poszukiwany!

Czyżby pierwsza ofiara „sprawy muru” (zburzmy mur – zacznijmy od marabuta!), wandalski wybryk, a może samo zoo postanowiło go ratować i ukryło w jednym z nieczynnych pawilonów? No to zaczęło się śledztwo…

Na tropie marabuta…

Co tam mur, co tam smoczarnia – nie ma marabuta!
Ustalamy zatem rysopis i portret pamięciowy zaginionego:
ostatnio widziany: na murze okalającym ogród na jego północno-wschodnim narożniku, przez nas – podczas naszej poprzedniej wizyty w Starym Zoo, pod koniec października 2010
wzrost: około 100cm
zrobiony z: cement
wiek: 73 lata
autor: poznański rzeźbiarz Edward Haupt
znany tez jako: Pelikan
więcej o: tutaj

Idziemy zatem tropić!
Przystanek pierwszy – kasa przy wejściu. Niestety, Pan w kasie nic nie wie o zaginionym marabucie – gdzie jest, czy ktoś go nie porwał itp. Robi się podejrzanie. Na wszelki wypadek kupujemy bilety do Pawilonu Gadów (3 zł za sztukę) – wstęp do zoo jest darmowy, ale za wejście do tego jedynego obecnie otwartego pawilonu trzeba zapłacić. Kto wie, może tam się ukrywa?

Wchodzimy do zoo – jest dosyć ciepło, bezwietrznie i zupełnie pusto.

Widok iście jesienny

Widok iście jesienny

Najpierw kierujemy się w stronę wyspy lemurów – mijamy zamknięty sklepik z pamiątkami i pusty wybieg po wyderkach orientalnych (wyjechały za granicę), na który jeszcze nie wróciły żółwie sępie (jeszcze za zimno).
Lemury – katta i czerwonobrzuche – co oczywiste, kryją się w swojej chatce – dla nich też jeszcze stanowczo za zimno, aby wyjść na zewnątrz.

Widok co najmniej powtarzalny...

Widok co najmniej powtarzalny...

A na wyspie jakby wiosennie!

A na wyspie jakby wiosennie!

I widok z drugiej strony

I widok z drugiej strony

Staw, wyłączając niewielki fragment przy wodotrysku pokryty jest jednak cienką warstwą lodu, pod którą dostrzec można pływające ryby.

Że im nie zimno...

Że im nie zimno...

Ale marabuta ani śladu…

Idziemy dalej, kierując się w stronę tzw. wielkiej woliery – zwykle mieszkają tam ptaki, więc może tam ukrył się marabut?
Spotykamy jednak tylko kamiennego lwa:

Lew Gaula na swoim miejscu!

Lew Gaula na swoim miejscu!

wilka, pelikany aż dochodzimy do zupełnie pustej woliery, w której jeszcze jesienią mogliśmy podziwiać kilkanaście gatunków ptaków – w tym nasze ukochane dzioborożce trąbiące – i kilka gatunków żółwi.

Woliera tyleż wielka, co pusta...

Woliera tyleż wielka, co pusta...

Dzioborożce znajdujemy w wolierze wewnętrznej, którą dzielą z argusami malajskimi:

Dzioborożce trąbiące

Dzioborożce trąbiące

Marabut? Nie, to dzioborożec trąbiący!

Marabut? Nie, to dzioborożec trąbiący!

Między wewnętrzną wolierą dzioborożców a pobliskim budynkiem starej lwiarni natrafiamy na dwa wielkie słonie – jednego niebieskiego, drugiego zielonego, które kroczą w stronę niewielkiego placu zabaw.
Na szczęście żadnej dziatwy nie ma. Marabuta też.

Uwaga! Na słonie wspinać się nie wolno!

Uwaga! Na słonie wspinać się nie wolno!

Stara lwiarnia - widok z drugiej strony

Stara lwiarnia - widok z drugiej strony

Pusto także na wybiegu tzw. naszej zagrody:

Nasza zagroda świeci pustką...

Nasza zagroda świeci pustką...

Nie ma zwierzaków, nie ma zwiedzających, nie ma marabuta, na szczęście spotykamy Panią z zoo, która niestety również nie jest w stanie nam pomóc w naszych poszukiwaniach. Co więcej – sama jest zdziwiona nieobecnością marabuta!
Cóż robić – tropimy dalej!

Ptaszarnia jest, a gdzie ptaki?

Mijamy wybiegi owiec bretońskich, kóz domowych, chatkę żółwi stepowych (tę, którą jesienią zajmowały kurczaczki) i dochodzimy do królików. Wiadomo, marabuta tam nie będzie, ale… też jest fajnie :).

Pora karmienia królików miniaturowych trwa... cały czas!

Pora karmienia królików trwa... cały czas!

Prawie jak Bąbel...

Prawie jak Bąbel...

Może w pobliskiej ptaszarni?

Ptaszarnia w Starym Zoo

Ptaszarnia w Starym Zoo

Jeden z najstarszych i najciekawszych obiektów w Starym Zoo już od półtora roku jest niedostępny dla zwiedzających i cały czas pustoszeje – po wyjeździe ostatnich lwiatek do Nowego Zoo w ptaszarni ostało się już tylko kilka gatunków ptaków, w dodatku tych mniej wartościowych. A pomysłów na to, co zrobić z zabytkową ptaszarnią, póki co nie ma – zburzyć nie wolno (i dobrze!), eksponować zwierząt też już nie (docelowo wszystkie gatunki mają opuścić ptaszarnię), więc pawilon służy głównie jako schronienie dla wróbli (zawsze załapią się na jedzenie dla tubylców z meldunkiem) i… gołębi:

Ptaszarnia czy gołębnik?

Ptaszarnia czy gołębnik?

No i jeszcze wielkie białe drzewo przed ptaszarnią, które… trochę straszy:

Charakterystyczny punkt Starego Zoo

Charakterystyczny punkt Starego Zoo

Zaglądamy też do pobliskiego stawu, ale i tu pustki – nawet wody brak:

Na powrót ptaków i wody jeszcze trochę poczekamy

Na powrót ptaków i wody jeszcze trochę poczekamy

Smoki, yeah!

Na chwilę zapominamy o marabucie, bowiem dochodzimy do pawilonu waranów z Komodo – czyli naszych ukochanych smoków, a właściwie dwóch smoczyc – Flores i Rinki.

Pawilon waranów z Komodo

Pawilon waranów z Komodo

Poznańskie smoczyce chyba czują, że już niebawem przeniosą się do nowego domu, bo wykazują niezwykłą jak na siebie aktywność. Pobudzona jest zwłaszcza jedna z nich, która najpierw wdrapuje się na skały:

Smok zdobywca!

Smok zdobywca!

Potem dosłownie rzuca się na szybę:

Do ataku!

Do ataku!

A następnie bierze kąpiel w basenie:

Nie ma to jak relaks w wodzie...

Nie ma to jak relaks w wodzie...

Zresztą, zobaczcie sami:

To się nazywa bliskie spotkanie ze smokiem :).

Stara małpiarnia i tam, gdzie kiedyś hasał mrówkojad…

Spory ruch także w starej małpiarni, gdzie co prawda nie widać gerezy abisyńskiej, są za to koczkodany Diana i para siamangów:

Stara małpiarnia

Stara małpiarnia

a także cała grupa lemurów katta z Nowego Zoo, które zimują przy Zwierzynieckiej:

Lemury katta wygrzewają się na słońcu

Lemury katta wygrzewają się na słońcu

Marabuta jak nie było, tak nie ma.
Nie było go też na wybiegu, zajmowanym przez hałaśliwe stado kur, na którym udało nam się natomiast dostrzec… dwa koty!

Kot nr 1

Kot nr 1

Kot nr 2

Kot nr 2

Na sąsiednim wybiegu południowoamerykańskim również tłok – kogóż tam nie ma? Alpaki, nandu, perlice, skrzydłoszpony – słowem, pełen skład!

Alpaki i nandu

Alpaki i nandu

Alpaki

Alpaki

Skrzydłoszpony obrożne

Skrzydłoszpony obrożne

Pomyśleć, że kiedyś po tym wybiegu biegał też mrówkojad olbrzymi…
Jakkolwiek – wybieg południowoamerykański w Starym Zoo bije na głowę ten z Nowego, jeśli chodzi o obecność zwierząt – w Nowym Zoo spotkaliśmy bowiem tylko wikunie – i to na przedwybiegu…

Marabut odnaleziony!

A marabut – ha! mamy pierwszy trop, bowiem zaczepiony przez nas pracownik zoo udziela nam szeregu wskazówek: marabut nie został skradziony ani schowany, tylko zabrany do konserwacji. Nic dziwnego – od dłuższego bowiem czasu nie przechodził żadnej renowacji, a nie był już w najlepszym stanie. Dowiadujemy się też, że zabrano go jakoś w listopadzie (a więc tuż po naszej ostatniej wizycie), a wróci na wiosnę.
Wszystko wiemy? Niby tak, można więc zakończyć poszukiwania, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kontynuować zwiedzanie, tym bardziej, że na spotkanie wyszły nam mieszkające na sąsiadującym z Ameryką Południową wybiegu mundżaki chińskie:

Mundżak chiński

W Pawilonie Gadów

Marabut odnaleziony – a właściwie nie tyle znaleziony, co zlokalizowany, zatem już spokojni możemy odwiedzić Pawilon Gadów – jedyny czynny (i zarazem płatny) pawilon na terenie zoo, a zarazem ostatni zachowany fragment dawnego kompleksu pawilonów, do którego należały jeszcze Świat Płazów i Akwarium (obecnie rozebrane).

Taki widok to już historia...

Taki widok to już historia...

A w Świecie Gadów praktycznie bez zmian – obecnie zobaczyć możemy tam kilkanaście gatunków gadów, m.in. filipińską agamę żaglową:

Filipińska agama żaglowa

dwa legwany kubańskie:

Legwan kubański

Legwan kubański

tylikwy, scynki i tarczołuski:

Ale gadów!

Ale gadów!

oraz trzy niezwykle efektowne pytony tygrysie – dwa ciemnoskóre i jednego albinotycznego:

Dwa węże, a jakby jeden!

Dwa węże, a jakby jeden!

Robi wrażenie, zwłaszcza, gdy uważnie przyjrzeć się temu, jak powolnie i majestatycznie się poruszają. Można dostać gęsiej skórki…

Jedyną nowością na ekspozycji jest znacznie już mniej efektowny boa jamajkański, zwany też jamajskim (Epicrates subflavus). To zagrożony wyginięciem mieszkaniec Jamajki, dorastający nawet do dwóch metrów. W Starym Zoo są obecnie dwie sztuki – w Polsce można ten gatunek zobaczyć jeszcze tylko w łódzkim zoo.

Boa jamajkański

Boa jamajkański

Poznański  Pawilon Gadów, choć jest zaledwie cieniem tego, czym był jeszcze przed rokiem (gdy był częścią całego kompleksu) i zaledwie namiastką tego, czym będzie już w tym roku, nadal jest jednym z ciekawszych tego typu obiektów w kraju – z przyzwoitą obsadą (choć wiele interesujących gatunków dosłownie kisi się na zapleczach hodowlanych i czeka na otwarcie PZZ) i interesującą aranżacją wnętrza.

Wnętrze Pawilonu Gadów

Wnętrze Pawilonu Gadów

Nowa smoczarnia pnie się w górę!

Skoro odnaleźliśmy już marabuta i zwiedziliśmy całe zoo, czas na danie główne, czyli co nowego w temacie Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych, zwanego także nową smoczarnią, bo właśnie warany z Komodo będą pierwszymi – i najważniejszymi mieszkańcami tego obiektu.
Pawilon, przewidziany jako najważniejsza atrakcja i główny obiekt Starego Zoo, miał zostać otwarty już w czerwcu tego roku- przynajmniej tak mówiły wstępne, dość optymistyczne plany. Obecnie jednak pewniejszy jest termin jesienny – ponoć nieprzekraczalny. Pod koniec roku ma zostać otwarta część ekspozycyjna, w której zamieszkają, oprócz wspomnianych już waranów z Komodo, niecierpliwie czekających na przeprowadzkę (po której ma do nich dołączyć samiec) także dwa kajmany okularowe (obecnie mieszkające na zapleczu w Starej Małpiarni) oraz gatunki, które wcześniej zamieszkiwały Świat Płazów i Akwarium, a obecnie pochowane są na zapleczach i na ekspozycji w Starej Grocie. Podstawę mieszkańców nowego Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych stanowić więc będą obecni mieszkańcy zoo – eksponowani i pochowani. Niewykluczone jednak, że zoo będzie chciało na otwarcie ściągnąć jakieś nowe gatunki – o tym jednak, póki co, głośno się nie mówi.
Najpierw bowiem trzeba zakończyć budowę obiektu.

O tym, jak nowa smoczarnia będzie wyglądać, pisaliśmy tutaj i tutaj, teraz pokażemy Wam, jak wygląda budynek smoczarni na  około 10 miesięcy przed planowanym otwarciem.

Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych - widok od południa i północy

Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych - widok od południa i północy

Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych – widok od wschodu i zachodu

Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych – widok od wschodu i zachodu

To plany – a jak to wygląda „w rzeczywistości”?
Już po wejściu do zoo, gdy spojrzymy w prawo, widać masywną sylwetkę pawilonu, dominująca nad tamtą częścią ogrodu.

W tle Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych

W tle Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych

Ta dominująca sylwetka pawilonu może się naszym zdaniem okazać przekleństwem całego Starego Zoo – rzecz bowiem w tym, że wznoszony właśnie pawilon jest obiektem zbyt dominującym nad otoczeniem. Nie było tego widać jeszcze jesienią, gdy konstrukcja nie osiągnęła jeszcze pełnego kształtu – a w formie surowej taki został osiągnięty już teraz.

Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych pnie się w górę

Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych pnie się w górę

Autorem projektu Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych jest poznańska pracownia MTT Architecture Group – ta sama, która jest odpowiedzialna za słoniarnię w Nowym Zoo. Zresztą wystarczy spojrzeć na oba obiekty i od razu widać, że zostały zaprojektowane przez tę samą pracownię.

Słoniarnia w Nowym Zoo - jesień 2010

Słoniarnia w Nowym Zoo

Problem w tym, że słoniarnia została wybudowana na ogromnym, otwartym terenie i mimo swego monumentalizmu absolutnie nie przytłacza okolicznego obszaru – co innego Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych w Starym Zoo, który zajmie teren blisko dwóch tysięcy metrów kwadratowych – całe zoo zajmuje nieco ponad 50 tysięcy! Do szczytu (łuku kalenicy) obiekt liczy 7,2 m wysokości – biorąc pod uwagę, że mur sięga maksymalnie dwóch i pół metra, bryła pawilonu wyraźnie wyrasta ponad zoo. Co więcej – jest widoczna także z dużej odległości spoza zoo. Plany planami, wstępna konstrukcja też niewiele nam jeszcze mówiła, ale to, co możemy oglądać w zoo teraz, budzi jednak bardzo mieszane uczucia – zważywszy, że niemal wszystkie budynki w zoo to najwyższej klasy zabytki wiwarystyczne o absolutnie wyjątkowym charakterze nie tylko w skali kraju, ale i Europy, to obecność nowego pawilonu w takim kształcie kojarzy nam się trochę z sytuacją postawienia na krakowskim rynku dwustumetrowego szklanego drapacza chmur. A co!

Świat Płazów i Ryb zostaje wchłonięty przez nowy obiekt

Świat Płazów i Ryb zostaje wchłonięty przez nowy obiekt

Nowy pawilon, wyglądający nieco jak mała słoniarnia, gryzie się straszliwie z istniejącymi już w zoo obiektami. Fakt – nie jest jeszcze skończony i trochę może się zmienić, ale na wiele nie liczymy. Nowoczesność – tak, ale czemu tak ingerująca w unikalną, zabytkową przestrzeń zoo – Starego Zoo?
Pytania można by mnożyć – miasto stawia na sport i kulturę, chwali się tym, że stawia też na renowację zabytków (zamek cesarski) i na przywrócenie do życia zabytków już nieistniejących (zamek królewski na Wzgórzu Przemysła), równocześnie pozbywając się unikatowego zabytku, jakim jest zajezdnia tramwajowa przy ul. Gajowej – dosłownie naprzeciwko zoo, z którym swoją droga mogłaby stworzyć jakąś ciekawą, wspólną przestrzeń.
A do tego jeszcze ta smoczarnia-słoniarnia…

Głowna fasada Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych - widok od ul. Gajowej

Głowna fasada Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych - widok od ul. Gajowej

Co z tego wszystkiego wyjdzie – i czy będzie tak źle, jak się obawiamy – przekonamy się jesienią (oby!). Z jednej strony cieszymy się, że taki obiekt powstanie – to, że jest potrzebny, a raczej niezbędny, nie podlega dyskusji. Dyskusji – spóźnionej już niestety – podlega natomiast kształt obiektu, tym bardziej, że ta sama firma ma się zająć jeszcze starą lwiarnią, której chce przywrócić świetność, a może i innymi zabytkowymi budynkami – małpiarnią, ptaszarnią, starą grotą i alpinarium.
Strach się bać – kto wie, czy nie czeka nas inwazja szklanych grzybów, które całkowicie zdominują notabene wciąż parkowy charakter zoo. Obecne – stare i wymagające renowacji, ale wciąż efektowne obiekty doskonale się w ten charakter wpisują.
Jaka będzie przyszłość Starego Zoo – co zostanie z unikatowego, śródmiejskiego ogrodu o parkowym charakterze i bezcennej wartości historycznej, przekonamy się pewnie niebawem, bowiem budowa nowej smoczarni to kluczowa, ale bynajmniej nie jedyna inwestycja, jaka czeka Stare Zoo w najbliższej przyszłości.
Mur – którym zajmiemy się jutro – to ledwie jeden, wcale nie najważniejszy element całej operacji pod hasłem „Co dalej ze Starym Zoo?”. Do czego swoją drogą też jeszcze wrócimy…

A na koniec jeszcze kilka zdjęć z budowy Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych:

Fasada od strony ul. Gajowej - tu znajdzie się drugie wejście do zoo, prowadzące wprost do smoczarni

Fasada od strony ul. Gajowej - tu znajdzie się drugie wejście do zoo, prowadzące wprost do smoczarni

Epilog – karuzela z mrówkojadem

Na terenie Starego Zoo, między budowanym właśnie Pawilonem Zwierząt Zmiennocieplnych a bramą wejściową, znajduje się niewielki tor samochodowy dla dzieci, plac zabaw i karuzela. Karuzela musi mieć ponad dwadzieścia lat, bo tyle czasu minęło, odkąd połowa Redakcji, będąc jeszcze dziecięciem kilkuletnim, na tejże karuzeli się bawiła.
Od tego czasu karuzela  nic się chyba nie zmieniła – małpa wciąż jest tak samo paskudna:

Ale... małpa!

Ale... małpa!

Teraz jesteśmy już niestety za duzi, żeby móc się taką karuzelą przejechać – zresztą i tak była nieczynna.
Pluszowemu mrówkojadowi różnicy to jednak nie robi:

Karuzela z mrówkojadem!

Karuzela z mrówkojadem!

Prawie jak w Santa Ana!

Ciąg dalszy opowieści o Starym Zoo niebawem!

Reklamy

15 comments on “Na tropie marabuta i smoki jak słonie, czyli co wyrosło w Starym Zoo!?

  1. ostatnie zdjęcie jest najlepsze 🙂 warany są świetne pewnie wiele ogrodów ma na nie chrapkę a co śledztwa na temat marabuta to brawo za spostrzegawczość

  2. Szczerze mówiąc to szkoda, gdyby całokształt Starego Zoo miałby być popsuty przez kilka nieudolnie zaprojektowanych inwestycji.
    W wielu miejscach na świecie (nie tylko w zoo) projektanci pokazują jak skomponować można budynki sprzed kilkuset lat z obecnymi oraz jak budynek z zewnątrz „stary” i zabytkowy może być wewnątrz nowoczesny. Szkoda, że Stare Zoo nie idzie taką drogą.

    • Właśnie siedzimy nad dokumentacją dotycząca rozwoju Starego Zoo i planami, ale jeśli zestawimy to z wszystkim, co pojawia się na ten temat w prasie, a następnie pomnożymy przez to, co aktualnie dzieje się i dziać się lada chwila ma w samym zoo, to przestajemy cokolwiek rozumieć…
      Nie skreślamy jeszcze zupełnie PZZ, ale wszystko wskazuje na to, że bryła budynku zupełnie nie będzie się komponować z samym ogrodem. Konkretów na to, co zrobić z niszczejącymi zabytkowymi pawilonami też nie ma – po prawdzie to mało kto cokolwiek pewnego wie.
      Kwestia nowoczesności wnętrza i „zabytkowości” zewnętrznej to przecież norma, która jest realizowana na całym świecie. Niestety, budownictwo wiwarystyczne ostatnich lat w Polsce dostarcza nam raczej architektonicznych koszmarów, niż autentycznie ciekawych rozwiązań. Słoniarnie możemy jeszcze darować – robi wrażenie, jest naprawdę imponująca, komponuje się z otoczeniem, ale PZZ w Starym Zoo już nie, o czym szeroko piszemy w artykule.

  3. Faktycznie to wielka szkoda, że tego nowoczesnego pawilonu, który nijak nie pasuje do Starego ZOO nie umieszczono w Nowym (choć już tylko z nazwy) zoo. Będąc tam latem zauważyłem, że stan techniczny wielu obiektów wymaga natychmiastowej interwencji, a wiele nawet zburzenia i budowy od nowa, czegoś zupełnie innego. Jeśli w najbliższych latach nie znajdą sie pieniądze na istotne inwestycje w Nowym ZOO, to pozostanie z niego tylko kilka wybiegów i słoniarnia. A to chyba jednak nieco zbyt mało. Stare zoo jest już stracone i podzieli wcześniej, czy później los zajezdni. Nowy budynek tylko ułatwi to zadanie, bo wszelkie argumenty o zabytkowości tego terenu upadną po budowie tego potworka.

  4. no nie jest to dla mnie zrozumiałe za bardzo czemu miasto bawi się w 2 ogrody w nowym ewidentnie brakuje nowoczesnych pawilonów gdzie przez cały rok można by w sposób atrakcyjny spędzić czas niewielu jest śmiałków którzy przez kilka godzin są skłonni pospacerować przy mocno minusowych temperaturach a jeśli chodzi o stary ogród to przecież mądrzej byłoby zrobić coś w rodzaju muzeum a nie stawiać nowy obiekt który ni w ząb nie pasuje do reszty jak w ten sposób mają odnawiać zabytki to już lepiej tego nie robić

    • Hmm, problem jest niestety bardziej złożony. Masz w zupełności rację, że w tzw. Nowym Zoo „ewidentnie brakuje nowoczesnych pawilonów gdzie przez cały rok można by w sposób atrakcyjny spędzić czas” – zgadzamy się w zupełności. Pod tym względem Nowe Zoo ciągnie się w ogonie krajowej stawki i taka sytuacja tłumaczy też niestety katastrofalną frekwencję w styczniu i lutym (kilkaset osób miesięcznie…) – przykład: gdy byliśmy w miniony wtorek w Nowym Zoo, spotkaliśmy ledwie kilka osób – i tak było zawsze, gdy bywaliśmy zimą w zoo. No ale skoro nie ma pawilonów (słoniarnia i pawilon zwierząt nocnych, ewentualnie chatka tygrysów to jednak trochę za mało jak na tak ogromny obszar), nie jeździ też kolejka, bardzo wielu zwierząt nie możemy zobaczyć (albo są na zimowisku, albo kryją się w niedostępnych dla zwiedzających chatkach – brak pawilonów zimowych), a ceny biletów – jedne z wyższych w kraju, nie mają tzw. zimowej taryfy ulgowej – a szkoda. 40 zł w weekend w styczniu dla pary dorosłych to jednak trochę za dużo.
      Sprawa druga – dwa ogrody zoologiczne w Poznaniu nie tylko dobrze, że są, ale wręcz sa potrzebne! Tyle, że na zasadzie uzupełnienia, a nie powielania. Stare Zoo to absolutny unikat, zarówno w kwestii architektonicznej, co historycznej – materiał edukacyjny, badawczy i poznawczy jest tutaj nie do przecenienia – tyle, że wykorzystywany jest na razie bardzo słabo. Ale o tym szerzej w dużym materiale, nad którym własn ie pracujemy – nie będziemy teraz za dużo zdradzać.
      Nowy Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych sam w sobie nie jest zły – pomysł, aby w Starym Zoo eksponować gady, płazy, bezkręgowce i ryby, których nie ma w Nowym Zoo, jest całkiem dobry – wszystko to zwierzeta małe, nie wymagające dużych powierzchni hodowlanych ani ekspozycyjnych i spokojnie mogłyby być w Starym Zoo, tym bardziej, że stare pawilony gadów, płazów i ryb nie nadawały się już do ekspozycji. Problemem jest forma nowego obiektu – zbyt przytłaczająca przestrzeń i zupełnie niepasująca stylistycznie do reszty ogrodu.
      Pawilon jest potrzebny – jesteśmy za tym, żeby wspomniane gatunki zostały przy Zwierzynieckiej, kosztem większych zwierząt, które powinny zoo opuścić – i co w praktyce dzieje się od kilku lat.
      Ale do tego cały czas będziemy wracać, gdyż Stare Zoo jest idealnym przykładem na to, co w zoo i z zoo robic można, a czego robić się nie powinno. I do czego prowadzą nierozsądne działania…

  5. może i macie rację sam najpierw muszę to wszystko na żywo obejrzeć a potem opowiem się z własnego doświadczenia to że małe ogrody mają sens dowodzi przekład Torunia ,Płocka ,Opola ale na ich tle to co się dzieje w Poznaniu to jakieś lekkie nieporozumienie a co do cen biletów to raczej w tych placówkach co wymieniłem to raczej sporo taniej jest może czas zrobić zryw podobny do tego który ma miejsce w Zamościu chyba to jest właściwy kierunek a tak z innej beczki to dzięki waszym niusom wiemy więcej niż pracownicy i to jest niesamowite dzięki jeszcze raz 🙂

  6. Poznaniacy to dopiero mają fajnie z tym ogrodem – tyle świetnych zwierząt mogą oglądać na zwykłym spacerze. Tak swoją drogą – wiecie, czy na teren tego ogrodu można wprowadzać psy? 😉

    Nowy pawilon też wydaje mi się trochę dziwną inwestycją dla takiego miejsca, które wygląda jak by powoli przymierało – zwłaszcza zważając na fakt, że w Nowym Zoo wpasował by się idealnie tworząc jeden trend ze słoniarnią. Tutaj zaś bardziej potrzeba zadbać o te zabytki, które już są i o to, żeby jakoś podtrzymać miejsce przy życiu… ale co się stało to się nie odstanie – będziemy trzymać kciuki za bardziej świetlistą drogę dla tego miejsca 🙂

      • I całe szczęście – dla większości zwierząt jak i dla samego psa byłoby to raczej mocno stresujące przeżycie… Tyle obcych zapachów, kształtów… Moim zdaniem pomysł Czechów na zezwalanie wprowadzania psów jest wybitnie nieodpowiedni – lepszym rozwiązaniem byłoby np zlokalizowanie hoteliku dla psów niedaleko zoo (aczkolwiek uważam że i to nie jest niezbędne, a teren lepiej służyłby jako wybieg dla jakiegoś innego zwierzaka)

        • A niby dlaczego miało by to być stresujące dla zwierząt? Przecież każdy zwierzak w zoo widzi, słyszy lub czuje masę innych zwierząt różnych gatunków. Jeden więcej (pies) nie sprawi mu żadnej różnicy. A przy okazji można zaobserwować ciekawe interakcje po obu stronach ogrodzenia. Oczywiście psy tylko na smyczy, nie wchodzące do pawilonów i wybiegów przechodnich. I oczywiście psy zachowujące się nienagannie, ale na zachodzie to standart (pod tym względem Czechy to prawdziwy Zachód). No i wpuszczanie psów do zoo, to żaden czeski wynalazek, takie praktyki można spotkać w wielu ogrodach niemieckich, hlenderskich czy brytyjskich.

      • Bo to po prawdzie jest jeden ogród. Dyrektorem poznańskiego zoo jest Pan Lech Banach, natomiast w Starym Zoo „urzęduje” tzw. kierownik, odpowiedzialny konkretnie za Stare Zoo. Funkcję kierownika pełni Pani Grażyna Pabijan.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s