Jak wykreować gwiazdę w zoo?

Nie ma chyba Polaka, który nigdy nie słyszałby o Ninio – słoniu-geju z poznańskiego Nowego Zoo, nie ma też pewnie internauty, który nie wiedziałby, że w warszawskim ogrodzie mieszka Forfiter. Czy ktoś w Europie nie słyszał o niedźwiadku Knucie, którzy podzielił Niemców na dwa obozy? Czy ktoś nie wie, kim był Paul, gwiazda zeszłorocznego mundialu? Co jakiś czas media piszą o zwierzęcych gwiazdach, które z najróżniejszych- często absurdalnych – powodów stały się niezwykle popularne. Postanowiliśmy się przyjrzeć, jakie kroki powinien przedsięwziąć ogród zoologiczny, aby uczynić ze swoich zwierząt takie właśnie gwiazdy…

Ośmiornica Paul - prawodpodobnie najsłynniejsza ośmiornica świata

Ośmiornica Paul - prawdopodobnie najsłynniejsza ośmiornica świata

1. Plotki i skandale

Jednym z najłatwiejszych, choć najczęściej najkrócej działającym, sposobem wypromowania zwierzęcia jest zaangażowanie go w jakiś skandal bądź rozpuszczenie o nim najróżniejszych plotek. W ten sposób został wypromowany największy mieszkaniec Polski, słoń afrykański Ninio, zamieszkujący poznańskie Nowe Zoo. W 2009 roku radny Michał Grześ był oburzony tym, że Ninio zdradza preferencje homoseksualne i „woli kolegów od koleżanek”, co może spowodować, że poznańskie stado wcale nie będzie się rozmnażać…
Co więcej, jak rodzice mieliby wyjaśniać swoim dzieciom odmienne ciągoty słonia-geja?

Nie po to wydawaliśmy 37 mln zł na największą w Europie słoniarnię, aby mieszkał w niej słoń gej.

Mówił Grześ na posiedzeniu rady, jak podaje FAKT. O sprawie mówiły i pisały wszystkie większe media, nie tylko polskie, ale także zagraniczne. Może i sprawa by nie nabrała takiego rozgłosu, gdyby radny Grześ nie zwrócił uwagi także na to, że Ninio jest „agresywny” wobec swoich współtowarzyszy i współtowarzyszek i okłada pozostałe słonie trąbą…

Ninio - najsławniejszy słoń Polski

Ninio - najsławniejszy słoń Polski

Tego typu „akcje”, choć niezamierzone i nienadzorowane przez zoo, mogą mu się bardzo przysłużyć. Ninio stał się niezwykłe popularny, a do poznańskiej słoniarni waliły tłumy. My oczywiście musimy wspomnieć, że zjawisko homoseksualizmu w świecie zwierząt jest bardzo powszechne i często spotykane. Świetny artykuł na ten temat ukazał się w 11 numerze fanzinu ZOOrro.

Ninio to jednak niejedyny przypadek bzdurnych wieści, jakie rozchodziły się na temat zwierząt żyjących w zoo i przysparzając im wątpliwej sławy. Jakiś czas temu niezawodny „Fakt” pokusił się o domysły dotyczące tego, czemu Kuba i Shikari nie doczekali się jeszcze potomstwa. Reporterzy doszli do wniosku, że Kuba… ma depresję, ponieważ jest brzydki a ponadto bardziej interesuje go jedzenie niż spłodzenie potomka. Nie będziemy tego może komentować…

Hugo w depresji?

Kuba w depresji?

A skoro jesteśmy w Warszawie, możemy też wspomnieć o skandalu, o którym pisaliśmy niedawno, czyli starej hipopotamicy, która deprawuje młodzieniaszka. Cyba nie warto rozpisywać się dłużej na ten temat…

Plotki i skandale, które promują konkretne zwierzęta, mają niestety wielką wadę – bardzo szybko wygasają. O ile Ninio nadal jest postacią bardzo popularną, o tyle o brzydkim Kubie czy romansie hipopotamów wszyscy szybko zapomną…

2. Niezwykłe umiejętności zwierzęcia

Latem zeszłego roku świat usłyszał o niemieckiej ośmiornicy o imieniu Paul z akwarium w Oberhausen, która wsławiła się bezbłędnym przewidywaniem wyników meczów reprezentacji Niemiec na mundialu w RPA. Paul wybierał zwycięzcę z opatrzonych flagami danych reprezentacji pojemników, w których znajdował się jego przysmak – małże. Media szalały. Paul nie miał chwili spokoju. Wszyscy w niego wierzyli do momentu, kiedy Paul przewidział zwycięstwo Hiszpanii w finale Mistrzostw Świata.

Ile w tym wszystkim przypadku, a ile prawdziwego talentu, nie dowiemy się już nigdy. Niezwykłe umiejętności i wielki szum medialny wokół Paula sprawiły jednak, że zapewnił sobie nieśmiertelność. Paul zmarł 26 października 2010 roku, natomiast w styczniu 2011 roku w Oberhausen odsłonięto pomnik Paula.

Umiejętności Paula natchnęły niektórych do odcinania kuponów od jego sławy. Kiedy kilka tygodni temu do warszawskiego zoo przyjechała ośmiornica pospolita, media od razu rozpoczęły spekulacje – czy to następca Paula? Czy będzie przewidywać wyniki meczów na Euro 2012? Szczegółowo pisaliśmy o tym w jednym z numerów 7 Dni Zoo i tam również zapraszamy po szczegóły tej medialnej zawieruchy. My wspomnimy o tym, że ośmiornice pospolite żyją krótko – maksymalnie około trzech lat, a często sporo krócej…
Czy dotrwa do Euro i przewidzi zwycięstwa polskiej reprezentacji? Jeśli w coś wierzymy, to bardziej w to pierwsze…

Wracając jednak do niezwykłych umiejętności… To małpa, a chodzi jak człowiek! – krzyczał nagłówek „Faktu” z 27 stycznia 2011 roku. Przypomnijmy – Ambam, goryl nizinny, mieszkaniec zoo w Port Lympne w Wielkiej Brytanii, zaskoczył wszystkich przechadzając się… na dwóch nogach!

Naszym zdaniem Ambam wygląda, jakby miał za chwilę wyjąć z szuflady siatki i pójść na zakupy…
Czy to jednak na pewno Ambam? Inne goryle raczej nie są zainteresowane zmianą postawy. Pewne jest jedno – zoo w Port Lympne doskonale wiedziało, jak wykorzystać niecodzienną umiejętność Ambama.

3. Skojarzenie zwierzęcia z czymś znanym (na przykład z innym zwierzęciem)

Wspomnieliśmy powyżej o warszawskiej ośmiornicy, która porównywana jest do Paula, choć jeszcze niczego nie zdążyła pokazać – to klasyczny przykład odcinania kuponów od sławy kogoś innego. Tak jest jednak również w przypadku innych zwierząt, a ogromny wpływ na to wywarł ów filmik:

Film odbił się szerokim echem, zyskał miliony fanów (filmik na youtube ma ponad 2 700 000 wyświetleń…). MerC i CeZik nagrali własną wersję wyprawy „na forfitera”, która na youtube ma już prawie trzy miliony wyświetleń…

Nagle we wszystkich ogrodach zoologicznych zaroiło się od forfiterów – i nie ma znaczenia, że ten prawdziwy forfiter jest aligatorem (?) – krokodyl nilowy, kajman, aligator – wszystko to forfitery. Najsłynniejszym stał się ten z Warszawy, Bolek, który adoptowany przez agencję reklamową otrzymał imię – uwaga! – Forfiter. W sklepiku warszawskiego zoo zaroiło się od gadżetów z Forfiterem. Teraz nikt nie przychodzi do zoo oglądać Bolka, wszyscy przychodzą do Forfitera.

Trochę nam Bolka szkoda, bo bardzo brutalnie i gwałtownie odebrano mu urocze przecież imię…
Jednak, jak to się mawia, reklama dźwignią handlu – Forfiter pod względem popularności bije Bolka na łeb. I nic to, że jest krokodylem nilowym, a nie aligatorem (bo kwestię płci już pominiemy – jeśli samica mogła być Bolkiem, to może być i Forfiterem)…

4. Niezwykła cecha w wyglądzie zwierzaka

To była absolutna sensacja w ostatnich tygodniach. Zezowaty opos Heidi stał się międzynarodową gwiazdą właśnie dlatego, że jest… zezowaty!

Heidi - zezowaty opos z Lipska
Heidi – zezowaty opos z Lipska

O Heidi można było usłyszeć w najróżniejszych serwisach informacyjnych i programach telewizyjnych:

Poza tym o Heidi powstało mnóstwo – najczęściej kpiarskich – filmików, jak trailery filmowe czy „fanowskie” filmiki nabijające się z przypadłości małego oposa – z piosenką w tle…

Dla nas Heidi jest zwierzakiem pięknym, który po prostu miał tego pecha, że urodził się ze strasznym oczopląsem. Trzeba jednak przyznać, że Niemcy potrafili doskonale wykorzystać sytuację i zoo w Lipsku, o którym raczej na co dzień się nie słyszy, zyskało na chwilę międzynarodową sławę, otrzymało również angaż w jednym z programów w amerykańskiej telewizji ABC. Pojawiła się nawet informacja, że Heidi ma uświetnić galę rozdania Oscarów
Ile w tym prawdy? Przekonamy się niebawem…

5. Tragedie i dramaty

Niestety, nie zawsze plotki, wygląd czy zabawne umiejętności wpływają na sławę danego zwierzaka – często to, że dane zwierzę stanie się „gwiazdą”, jest uwarunkowane czynnikami bardzo nieprzyjemnymi, dramatycznymi.
Tak było w przypadku Mago – niedźwiedzia brunatnego z wrocławskiego zoo, który przez dziesięć lat (!) trzymany był w betonowym bunkrze. Były dyrektor wrocławskiego zoo, Antoni Gucwiński, który był sprawcą cierpień niedźwiedzia, został postawiony przed sądem i oskarżony o znęcanie się nad misiem. Media stanęły po stronie niedźwiedzia. Mago po dziesięciu latach trafił na wybieg z prawdziwego zdarzenia, pytanie jednak brzmi, do jakiego stopnia zrekompensuje mu to lata męki w bunkrze?

Na takim wybiegu mieszka dzisiaj Mago

Na takim wybiegu mieszka dzisiaj Mago

Leśny wybieg niedźwiedzi brunatnych we wrocławskim zoo

Leśny wybieg niedźwiedzi brunatnych we wrocławskim zoo

Jeszcze inna historia wiąże się z Przemisią, niedźwiedzicą, której tak naprawdę nikt nie chce…
Niedźwiedzica zaczęła sprawiać problemy na początku 2010 roku, kiedy to po prawdopodobnym wypuszczeniu z wędrownego cyrku zaczęła podchodzić do gospodarstw ludzkich. Władze Przemyśla złapały niedźwiedzia, jednak nie wiedząc, co z nim zrobić, poprosiły o pomoc dyrektora wrocławskiego zoo, Radosława Ratajszczaka. Dyrektor Ratajszczak pod twardymi warunkami (w Przemyślu ma zostać wybudowany wybieg dla Przemisi, a także miasto będzie płaciło na utrzymanie niedźwiedzia) zgodził się na rok wziąć niedźwiedzicę do Wrocławia. Nie wiadomo jednak, jak cała sytuacja się skończy, bo władze Przemyśla raczej nie mają co z niedźwiedziem zrobić…

Przemisia (fot. Zoo Wrocław)

Przemisia (fot. Zoo Wrocław)

Sława Przemisi i Mago jest tak naprawdę sławą trochę mimowolną – lepiej byłoby, gdyby obydwa zwierzaki zostały anonimowe, ale mogły w spokoju żyć w godziwych warunkach. Skoro jednak sytuacja jest, jaka jest, liczymy na to, że da to wielu ludziom do myślenia i może powoli zacznie się zmieniać sytuacja niedźwiedzi w polskich ogrodach.

6. Świadome działania ogrodów

O tym, że z nowo urodzonego zwierzaka można zrobić gwiazdę, przekonać się można w prawie każdym numerze 7 Dni Zoo. W Polsce szczególnie odbiły się w ten sposób narodziny samca hipopotama karłowatego we Wrocławiu, który w wyniku konkursu otrzymał imię Euforio.

Euforio (fot. Zoo Wrocław)

Euforio (fot. Zoo Wrocław)

Narodziny Euforio były sensacją, bowiem rzadko zdarza się, aby w ogrodzie zoologicznym urodził się samiec tego gatunku – zdecydowana większość przychówków to samice. Wrocławski ogród doskonale wykorzystał sytuację – ogłoszono konkurs na imię dla malucha, o hipciu pisała prasa, mówiono o nim także we wszelkich serwisach informacyjnych. To doskonały przykład tego, jak wrocławskie zoo świetnie promuje swoje zwierzaki. Na status gwiazdy wpływają także takie przedsięwzięcia, jak konkursy na imię – zwierzę, które przestaje być anonimowe, automatycznie staje się bardziej popularne i wpływa na popularność ogrodu. Wystarczy przypomnieć słonicę indyjską Kingę – „Gazeta Poznańska” po jej przybyciu do Starego Zoo ogłosiła konkurs, na który spłynęło 263 418 listów z pomysłami na imię dla słonicy. Przez wiele lat Kinga była najbardziej znanym słoniem w naszym kraju.

Kinga

Kinga

Doskonale to pokazuje, jak ważne w kreowaniu „gwiazdorskiego” wizerunku zwierząt jest świadome działanie ogrodu zoologicznego, od którego tak naprawdę zależy najwięcej. Starczy wspomnieć choćby Bao Bao, pandę wielką z zoo w Berlinie.

A na koniec…

Są zwierzęta, których „gwiazdorstwo” wymyka się jednoznacznej klasyfikacji. W którym miejscu wspomnieć bowiem o Marcie, aligatorzycy z Płocka, która skończyła niedawno 80 lat, a wsławiła się zagraniem roli w filmie Hydrozagadka?

Marta - gwiazda filmowa wśród polskich aligatorów

Marta - gwiazda filmowa wśród polskich aligatorów

Najtrudniejsza do zaklasyfikowania jest jednak historia Knuta, niedźwiedzia polarnego z berlińskiego zoo. Urodzony 5 grudnia 2006 roku niedźwiadek został odrzucony przez matkę, a jego wychowaniem zajął się Thomas Doerflein, pracownik ogrodu. Słynny niemiecki tabloid „Bild” przekręcając wypowiedź obrońcy praw zwierząt Franka Albrechta napisał, że wychowanie niedźwiadka przez ludzi jest niewłaściwe i powinien on zostać uśpiony. Albrecht w rzeczywistości nie powiedział nic takiego, jednak puszczona fama i tak podzieliła Niemców na zwolenników i przeciwników wychowywania zwierząt w zoo przez ludzi. To sprawiło, że Knut stał się najbardziej znanym niedźwiedziem polarnym na świecie.

Karta kredytowa z wizerunkiem Knuta

Karta kredytowa z wizerunkiem Knuta

Trafił nawet na okładkę Vanity Fair:

Knut na okładce Vanity Fair

Knut na okładce Vanity Fair

Historia Knuta doskonale pokazuje, jak wielką rolę pełnią media w kreowaniu zwierzęcych gwiazd. Historia Knuta stanowi pewną syntezę powyższych punktów – z jednej strony mały, piękny pluszowy niedźwiadek, który sam w sobie jest kandydatem na gwiazdę. Z drugiej strony – dramatyczna historia, w której kibicujemy poszkodowanemu niedźwiadkowi. Kolejna strona to dyskusja, jaką wywołała kwestia wychowania niedźwiadka przez ludzi.
Do wszystkiego doszło to, że ogród w Berlinie doskonale potrafił wykorzystać sytuację na swoją korzyść.

I tylko smutne w tym wszystkim jest to, że dzisiaj Knut nie jest nawet w części tak popularny, jak dawniej, nie przypomina już małej, puchatej kulki, nie odwiedza go 30 000 osób dziennie, które ustawiają się w kilometrowych kolejkach…

Sława przemija, ale…

To, co w tym wszystkim jednak jest najsmutniejsze, to fakt, że każda sława przemija niezależnie od tego, w jaki sposób się narodziła. Miejsce zwierzęcych gwiazd będą zajmowały kolejne – Paula pewnie zastąpi kolejna ośmiornica, jednak o mniejszym talencie, może gdzieś urodzi się ostronos z trojgiem uszu, albo tygrys w kratkę – im nie będzie trzeba wiele, aby zostały sławne. Nam marzy się, aby na gwiazdy były kreowane zwierzaki zwykłe, te, które spotykamy na co dzień w zoo – żeby przy wybiegach były tabliczki z ich imionami, żebyśmy zwiedzając zoo mogli dowiedzieć się czegoś o każdym zwierzaku, żebyśmy nie szli tam tylko dla Euforio, Ninio czy Bao Bao. Sława tych małych gwiazd na pewno będzie trwalsza niż tych wielkich, medialnych.

Reklamy

9 comments on “Jak wykreować gwiazdę w zoo?

    • Mago przetrzymywany był w bunkrze w latach 1997-2008, co daje dziesięć pełnych lat.
      Rzeczywiście, w niektórych materiałach podawane są różne daty, niemniej zdecydowana większość podaje właśnie 10 lat.
      Wolelibyśmy, żeby było tego choć trochę mniej…

  1. Nie mogę się zgodzić ze zdaniem, że o zoo w Lipsku na co dzień się nie słyszy. To jeden z najlepszych ogrodów w Europie: wspaniały Pongoland, piękna sawanna, słoniarnia z jedynym basenem w którym można oglądać przez szybę pływające słonie. A jak jeszcze w przyszłym roku otworzą Gondwanaland… Zresztą sami pisaliście o jedynych pangolinach w Europie. Z sensacyjnego punktu widzenia też było głośno o zoo jakieś pół roku temu – słynna sprawa łysiejących niedźwiedzi okularowych.
    Druga sprawa: czy Kinga była najbardziej znanym słoniem w Polsce? W Wielkopolsce na pewno tak. Ale Poznań miał swoją Kingę, Kraków też Kingę, Wrocław – Kamę, Płock – Petrę itd.
    Trzecia sprawa – normalne, że każde zoo wykorzystuje narodziny młodych jako wabik na zwiększenie frekwencji. Po Knucie była niedźwiedzica w Norymberdze, później jeszcze jakaś inna, a np. 60 lat temu Brumas, też niedźwiedź polarny urodzony w Londynie zwiększył frekwencję o cały milion. Zresztą Knut jest dalej popularny – jakaż była masa artykułów o jego kolejnych „narzeczonych”, prawie jak o jakiejś gwiazdce z branży muzycznej. Gorzej, jeżeli zwierzęta się rozmnaża, żeby zwiększyć liczbę zwiedzających, a następnie zwierzęta usypia, bo nie ma dla nich miejsca.
    No i sprawa czwarta – artykuły w stylu tych z „faktu” lub wystąpienia radnego Grzesia. Niestety, na głupotę ludzką nie wynaleziono jeszcze lekarstwa.

    • Jasne, że zoo w Lipsku to jeden z czołowych ogrodów zoologicznych Europy, który może pochwalić się wieloma sukcesami. Nam jednak chodziło o coś innego – przy zastosowaniu takich kryteriów, jakimi posługujemy się w artykule, trudno powiedzieć, aby lipskie zoo było codziennie obecne w mediach o codziennie sie o nim mówiło. A tak jest w ostatnich tygodniach za sprawą zezowatego oposa. Dla osób zainteresowanych tematyką ogrodów zoologicznych – nas, zooforumowiczow czy regularnych bywalców zoo lipskie zoo znane jest z wielu różnych powodów – dla przeciętnego obywatela Polski czy Europy już niekoniecznie, a sprawa Heidi sprawila, ze wiadomość o tym zoo dotarła praktycznie do wszystkich.
      Idąc dalej – porównajmy sobie, jaki procent artykułów w polskim internecie poświęconych zoo w Lipsku dotyczy Heidi (wg naszych obserwacji – ponad 75%).
      A że pangoliny, a że Gondwanaland, a że łysiejące niedźwiedzie – ok, ale umówmy się, jaki procent społeczeństwa ma o tym pojęcie? A Heidi? Odsetek jest już nieporownywalnie większy.
      Poza tym ani pangoliny, ani łysiejące niedźwiedzie nie miały i nie mają statusu gwiazdy – a Heidi ma. A o tym jest mowa w artykule.

      Sprawa druga – ok, popularność rzecz względna, niech będzie, że Kinga była jedną z najpopularniejszych słonic w Polsce.

      Trzecia sprawa – Knut dalej jest popularny, ale to już raczej odcinanie kuponów od sławy i echo dawnej popularności, a z ogromnego szumu zostało niewiele. To, co sie teraz pisze to ledwie ułamek tego, co działo się wcześniej. Poza tym odpadło kilka elementów, które zbudowaly jego sławę – dziś to po prostu „dawny celebryta” z zoo.

      A odnośnie do Grzesia i „faktowych” historii – na głupotę nic się nie poradzi, ale nie można jej ignorować, dlatego nie możemy o tym nie wspominać.

      • Ależ nawet stosując kryterium „ciekawostkowe” to Zoo Lipsk będzie w najściślejszej czołówce. O jakich zagranicznych ogrodach/zwierzętach mówiło sie dużo w ostatnich latach? Zoo Berlin i Knut, Sea Life Oberhausen i ośmiornica oraz dwa razy Zoo Lipsk: łysiejące niedżwiedzie i teraz Heidi. Na cztery wydarzenia – dwa razy Lipsk.
        Znając naszych dziennikarzy, można przypuszczać ze 100% pewnością, że na otwarcie Gondwanaland nie wspomną, że to największy pawilon zoologiczny w Europie, ale powiedzą, że wreszcie można oglądać Heidi. Niestety…
        Oczywiście pana Grzesia i jemu podobnych ignorować się nie da i nie wspomnieć o tym nie sposób. W tym temacie Okapi ma dokładnie takie same zdanie jak Mrówkojad.

      • Ja dodałbym jeszcze kryterium – celebryci za rekordowy wiek (rekord światowy, europejski, krajowy) – nosorożec Zulus z Łodzi, ich hipopotam, Aniela, Sonia, Franek, Cezar i Bertie z Warszawy, Bueno i Pussi z Wrocławia, Marta z Płocka (to że kiedyś zagrała w filmie obecnie dla 90% ludzi nie ma znaczenia ale wielu wie o tym że jest najstarszą mieszkanką polskich ogrodów zoologicznych)

        Okapi słusznie zaznaczył „najsławniejszość” poznańskiej słonicy – ale na ten temat też już się kiedyś wypowiadałem 🙂

        Forfitera z Warszawy tak gwoli ścisłości nie wypromowało warszawskie zoo a agencja reklamowa, która go (a właściwie je bo Franka niedawno też przygarnęli) zaadoptowała. I szczerze to ja nigdzie z warszawskim zoo gadżetów tej agencji nie widziałem – na 90% jestem pewien że można je kupić tylko przez internet. Inna sprawa że cała akcja bardzo pomaga ogrodowi a współpraca idzie bardzo pomyślnie.

        No i na koniec myślę że sława Anieli nie przeminie tak jak to wróżycie. Ona od chwili narodzin gwiazdorzy w Warszawie, później było o niej głośno jak sama rodziła dzieci, następnie jak wykończyła młodego Gucia, później wielka akcja budowania apartamentu na miarę XXI wieku, następnie przeprowadzka i o ile dobrze pamiętam tu także nie zawiodła wasza ulubiona gazeta, która stwierdziła że Aniela jest za gruba i musi zrzucić tonę, a nowy basen, w którym będzie mogła pływać jej to umożliwi. „Gwałt” młodego hipka jest po prostu kolejnym epizodem jej niekończącej się historii 😛 W stołecznym zoo wszyscy wiedzą że „królowa jest tylko jedna”

        • Celebryci wiekowi, o których piszesz, w większości jednak rozpoznawalni są tylko przez zoofanów i stałych bywalców poszczególnych ogrodów, zwierzaki o których wspominamy w artykule cechuje w większości jednak znacznie większa popularność.
          O Marcie z Płocka wspominamy trochę przekornie, a o poznańskiej słonicy Kindze też już pisaliśmy.
          Jeśli chodzi o Anielę – wcale nie piszemy, że jej sława przeminie, przeciwnie, wspominamy tylko, że zapomniane – jeśli już – zostaną takie „sezonowe” nowinki, chwilowe skandale, takie jak ten z romansem staruszki z młodzieniaszkiem. Po jednej takiej historii nadejdzie kolejna – ale sama Aniela zostanie. I tylko o to nam chodziło.
          A jeśli chodzi o forfifiterowe gadżety – nieprawda, będąc w warszawskim zoo widzieliśmy pełno gadżetów związanych z forfiterem właśnie, głównie koszulki i czapeczki. Nigdzie też nie piszemy, jakoby forfitera warszawskiego wypromowało samo zoo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s