Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – Noworoczny spacer z Panem Radosławem Ratajszczakiem, dyrektorem wrocławskiego zoo!

Na początku grudnia 2010 roku mieliśmy przyjemność spędzić fantastyczny weekend we wrocławskim zoo, podczas pobytu tam wzięliśmy udział w mikołajkowym spacerze w towarzystwie Pana Dyrektora Radosława Ratajszczaka.
Wówczas to Prezes Ratajszczak zapowiedział, że spacery po zoo będą odbywać się częściej.
Nikt jednak nie spodziewał się, że kolejny spacer nastąpi tak szybko, ale tak jednak się stało i 15 stycznia 2011 roku odbył się kolejny spacer po zoo z Prezesem Radosławem Ratajszczakiem. Spacer miał się odbyć tydzień wcześniej, lecz musiał zostać przełożony.
Co się odwlecze – to nie uciecze i w ten oto sposób doczekaliśmy się dziś relacji naszego terenowego korespondenta z Wrocławia, Kamila vel kasztanka, który opowie nam dzisiaj, jak wyglądał noworoczny spacer i czy różnił się czymś od mikołajkowego…

Noworoczny spacer z dyrektorem wrocławskiego zoo, Panem Radosławem Ratajszczakiem

Noworoczny spacer z dyrektorem wrocławskiego zoo, Panem Radosławem Ratajszczakiem

(Tekst i zdjęcia są autorstwa Kamila – Mrówkojad dokonał jedynie redakcji tekstu)

O godzinie 11:00 w okolicach bramy głównej zgromadziła się grupa około 25 osób oczekująca na Pana Prezesa, który miał być naszym przewodnikiem po zoo. Zanim jednak ruszyliśmy w drogę, Pan Prezes przedstawił mam bardzo krótko historię ogrodów zoologicznych, wspominając między innymi o malowidłach pochodzących ze starożytnego Babilonu, przedstawiających lwy w klatkach. Nie zabrakło również historii wrocławskiego zoo.
Następnie ruszyliśmy na zwiedzanie ogrodu.

Pierwszy przystanek na naszej drodze to wybieg lwów angolańskich, przy którym dowiedzieliśmy się, że lew lwu nierówny, gdyż istnieje kilka podgatunków lwów, z których niektóre już wyginęły, a inne są zagrożone. Do tej drugiej kategorii należą również eksponowane we Wrocławiu lwy angolańskie. Następnie ruszyliśmy do Pawilonu Sahary, którego celem jest zaprezentowanie bioróżnorodności tej części świata. W pawilonie tym możemy zobaczyć rzadkie i zagrożone oryksy arabskie, które możemy oglądać przez wielką panoramiczną szybę. Oprócz nich zobaczyć możemy także największe drapieżniki Sahary – fenki, które wykorzystują swojej wielkie uszy jako termostaty oraz aparaty słuchowe, umożliwiające im usłyszenie przemieszczających się pod ziemią bezkręgowców, którymi się żywią.

Fenek

Fenek

Pawilon ten to także miejsce życia mniejszych gatunków zwierząt: skoczków egipskich (zwykle bardzo trudno je zobaczyć, a teraz jeszcze trudniej, gdyż, jak się dowiedzieliśmy, znów mają młode, więc są bardziej płochliwe), amadyn obrożnych, motylików niebieskobrzuchych oraz gadów: agamy pustynnej, gekona wachlarzopalcego, biczogona afrykańskiego, warana stepowego i bezkręgowców: szarańczy wędrownej oraz pustynnej. W przyszłości mają się tam także pojawić inne bezkręgowce m.in. skorpiony. Zewnętrzne wybiegi tworzące całość z pawilonem są zamieszkane przez wielbłądy jednogarbne i osły domowe, arui libijskie i perlice sępie (te dwa ostanie gatunki w zimie nie są eksponowane – zimują w budynkach niedostępnych dla zwiedzających).

Perlice sępie

Perlice sępie

W planach jest także sprowadzenie gepardów somalijskich, które zajęłyby wybieg gnu białobrodych, oczywiście po przebudowie. Wiąże się to niestety z wyjazdem gnu z Wrocławia, ponieważ antylopy te nie mogą być trzymane w małych grupach (stają się wtedy agresywne), a Wrocław nie posiada warunków do trzymania większej grup tych zwierząt.

Następnie udajemy się do Pawilonu Madagaskaru, gdzie eksponowana jest zarówno flora jak i fauna tej afrykańskiej wyspy. Po wejściu do pawilonu wita nas krzyk lemurów wari rudych, które mają w nim swój wewnętrzny wybieg – latem wari posiadają do dyspozycji zewnętrzny wybieg przechodni, gdzie zwierzęta nie są niczym oddzielone od zwiedzających. Musimy więc chwilę poczekać, aż lemury się uspokoją, gdyż nie da rady ich przekrzyczeń. Na szczęście po chwili lemury się uspokajają i Pan Prezes może kontynuować przerwane opowiadanie o faunie Madagaskaru. Pawilon jest tak skonstruowany, że część zwierząt przebywa w zamkniętych terrariach, ale część nie jest niczym ograniczona i żyje w hali wolnego lotu. Niestety, ku naszemu rozczarowaniu, zwierzęta eksponowane w części nocnej pawilonu nie chciały się nam pokazać, nawet mangusta wąskosmuga, która zwykle jest bardzo aktywna.

Kameleon lamparci w Pawilonie Madagaskaru

Kameleon lamparci w Pawilonie Madagaskaru

Lemur alaotrański

Lemur alaotrański

Po wyjściu z Pawilonu Madagaskaru, kierujemy się w ku europejskiej części zoo, której zwiedzanie w czasie grudniowego spaceru zostało pominięte. Zatrzymujemy się na chwilę przy wybiegu króla puszczy, czyli żubra, aby poznać historię ratowania tego gatunku w środowisku naturalnym. Żubr jest wręcz podręcznikowym przykładem reintrodukcji gatunku wymarłego w środowisku naturalnym, szczególnym pod tym względem, że żubr w naturze wymarł dwukrotnie –  po I wojnie światowej i po II wojnie światowej, lecz dzięki okazom trzymanym w zoo udało się go przywrócić do środowiska naturalnego. W strefie tej możemy podziwiać także niedźwiedzie brunatne mające do dyspozycji duży, ponad hektarowy wybieg z drzewami oraz kaskadą wodną, a także magoty – jedyne europejskie małpy zamieszkujące Gibraltar, które we wrocławskim zoo zamieszkują wybieg wspólnie z muflonami. Pan Prezes pokazał nam również teren, gdzie w przyszłości powstanie wybieg dla wilków i woliera dla rysi.

Niedźwiedzie na wybiegu

Niedźwiedzie na wybiegu

Żubr

Żubr

Dalej kierujemy się w stronę małpiarni, po drodze zatrzymując się przy obecnej wolierze rysi, która do idealnych niestety nie należy i w przyszłości będzie wyburzona związku z budową Afrykarium, która powinna ruszyć już pod koniec roku. Odwiedzamy również budynek starej krokodylarni, obecnie zamieszkałej tylko przez jednego krokodyla syjamskiego oraz kilka gatunków żółwi i wiewiórki trójbarwne, którym jednak nie przeszkadzał styczniowy chłód i radośnie harcowały po wolierze zewnętrznej. Również ta woliera ma być rozbudowana o tunele z siatki umieszczone w koronach drzew. Głównym jednak powodem odwiedzenia tego pawilonu była jedyna w Polsce para mrówników, która jak zwykle smacznie sobie spała, ale za to później, gdy odwiedziłem je po spacerze w porze karmienia, były bardzo aktywne.

Mrównik przy obiedzie (po spacerze)

Mrównik przy obiedzie (po spacerze)

Idąc dalej w kierunku małpiarni minęliśmy wybieg Ameryki Południowej, po którym spacerowało guanako, wybieg mundżaków chińskich, do których już niebawem dołączy panda mała (powinna przyjechać w najbliższym tygodniu, lecz będzie musiała odbyć miesięczną kwarantannę na zapleczu, więc zobaczymy ją dopiero na wiosnę).

Zatrzymujemy się również na chwile przy wybiegu walabii Bennetta, jednego z dwóch eksponowanych we Wrocławiu torbaczy (drugim jest kangur rudy). W przyszłości oba gatunki mają się przenieś do strefy australijskiej, mającej powstać przy bramie japońskiej (letnie wejście do zoo) na obecnym wybiegu jeleniowatych, gdzie mieszkają daniele mezopotamskie i siki Dybowskiego. Jelenie mają zaś zostać przeniesione w inną część zoo.

Wreszcie dochodzimy do małpiarni. W pawilonie największą furorę robią małpiatki uistiti białouche i leniwiec Heniek, które mają do dyspozycji cały pawilon. Uistiti biegają po gałęziach jak szalone, tak że trudno za nimi nadążyć, zaś leniwiec powoli, majestatycznie nigdzie się nie śpiesząc, zmierza do kosza z jedzeniem zawieszonego pod sufitem wśród plątaniny lian i gałęzi. W pawilonie tym żyje dwanaście gatunków małp i dwa gatunki szczerbaków: bolita południowy i wspomniany już leniwiec dwupalczasty.

Uistiti białoucha

Uistiti białoucha

Leniwec dwupalczasty

Leniwec dwupalczasty

Kolekcja małp we wrocławskim zoo jest jednak dużo bogatsza, bowiem małpy prezentowane są jeszcze w kilku innych obiektach: pawilonie małp człekokształtnych (obecnie tylko szympansy), pagodzie gibbonów (gibbon białoręki), tzw. okrąglaku (koczkodan zielonosiwy, kapucynka czarnobiała, a na wiosnę także talapoin północny), na skale pawianów (pawiany masajskie).

Po wyjściu z małpiarni przyglądamy się przez chwilę wrocławskim słonicom korzystającym ze świeżego powietrza na wybiegu zewnętrznym, po czym kierujemy się w stronę Akwarium. Tam podziwiamy podwodną faunę z całego świata, zaczynając od Ameryki Południowej, której poświęcono kilka akwarium, przez nowo utworzony zbiornik rzeki Kongo i akwaria reprezentujące ryby Azji, po akwaria morskie, z których najefektowniejsze jest akwarium znajdujące się na końcu korytarza, prezentujące rafę koralową.

Konik morski

Konik morski

Przeźroczka hełmiasta

Przeźroczka hełmiasta

Żółtaczek indyjski

Żółtaczek indyjski

Przy tym akwarium kończymy nasze zwiedzanie. Pan Prezes odpowiada jeszcze na kilka pytań postawionych przez zwiedzających. Na pytanie o kolejny spacer odpowiada, że będzie miał miejsce za kilka miesięcy, zaś w przyszłości chciałby zorganizować spacery po zoo z kierownikami poszczególnych działów.

Pierwszy w tym roku spacer z Panem Prezesem Ratajszczakiem dobiega końca, chociaż był krótszy od ostatniego (jednym z powodów były problemy zdrowotne Pana Prezesa, który nie do końca doszedł do siebie po chorobie, która zmusiła do zmiany terminu spaceru) oraz nie zawierał w sobie tak ciekawych elementów, jak zwiedzanie zoo od zaplecza, to i tak był bardzo interesujący i wzbogacił wiedzę spacerowiczów zarówno o kwestie ściśle biologiczną, jak i tę dotyczącą wrocławskiego zoo.
Spacer był naprawdę fascynującą przygodą i już dziś nie mogę się doczekać kolejnego.

(My też!)

Advertisements

2 comments on “Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – Noworoczny spacer z Panem Radosławem Ratajszczakiem, dyrektorem wrocławskiego zoo!

  1. Tak mnie ciekawi, od czego zależy jasność sierści u niedźwiedzi? Jak byłem we Wrocławiu samotna niedźwiedzica (Julianna?) i Przemisia miały ciemniejszą sierść niż siostry T&T. Myślałem, że zależy to od innego podgatunku albo populacji, ale widzę, że sierść najbliższej rodziny też różni się kolorem (patrz: zdjęcie powyżej). A może zależy to od inwidualnych cech zwierząt lub pory zmiany sierści?

    A artykuł świetny.

    • Dzięki. Z tego co słyszałem to kolor sierści u niedźwiedzi jest cechą indywidualną, chociaż ma też związek z występowaniem, w niektórych regionach jest więcej smerfów ciemniejszych, a w innych dominują jasne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s