„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny przegląd zoowieści tygodnia w siódmym już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!
Po chorobie, która dopadła Redakcję Mrówkojada tydzień temu, nie wróciliśmy jeszcze do pełni sił, dlatego też dzisiejszy raport będzie trochę skrócony i, niestety, znowu z lekkim opóźnieniem…

"7 Dni Zoo"

"7 Dni Zoo"

A w dzisiejszym 7 Dni Zoo przeczytacie o:

1. Ferie w zoo

– W Akwarium Gdyńskim trwają „Legendarne Ferie Zimowe 2011” – więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj i tutaj.

– oliwskie zoo zaprasza podczas trwających właśnie w woj. pomorskim ferii zimowych na specjalne pokazy karmienia fok połączone z elementami treningu medycznego. Pokaz rozpoczyna się codziennie (oprócz poniedziałku) około 11.30. Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj.

Karmienie fok w oliwskim zoo - wrzesień 2010

Karmienie fok w oliwskim zoo - wrzesień 2010

– Specjalne atrakcje dla zwiedzających na okres ferii zimowych zaplanowało także poznańskie Stare Zoo.

Ferie zimowe w Starym Zoo

Ferie zimowe w Starym Zoo

Przygotowano cztery specjalne dni spotkań ze zwierzakami: 1, 3, 8 i 1o lutego. Każdy dzień poświęcony jest innemu zwierzakowi. Chętni mogą zbierać się o godz. 12.00 przed wejściem do groty. Wstęp wolny, bez zapisów.

Tymczasem do 19 lutego w poznańskiej Palmiarni odbywa się wystawa zdjęć przedstawiających sylwetki zwierząt poznańskiego zoo, których autorami są pracownicy Ogrodu. Podobna wystawa gościła w listopadzie 2009 roku na poznańskim rynku.

2. Ostatnie narodziny 2010 roku i pierwsze transporty 2011 roku we wrocławskim zoo

–  17 grudnia 2010 roku we wro0cławskim zoo urodził się koczkodan górski (Cercopithecus lhoesti) – wspominaliśmy o nim w naszym rocznym podsumowaniu wrocławskiego zoo. To pierwsze narodziny w stadzie koczkodanów górskich, zwierzęta te przybyły do Wrocławia w zeszłym roku z zoo w Paryżu. Maluch skończył już miesiąc, ale nie określono jeszcze jego płci – jest bowiem troskliwie ochraniany przez matkę, która nie pozwala do niego podejść. Mały koczkodan będzie karmiony przez matkę przez 6 miesięcy, a w pełni dojrzeje dopiero po 3-4 latach.
Mały koczkodan, urodzony pod koniec zeszłego roku, jest drugim młodym urodzonym we Wrocławiu i jednocześnie w Polsce. Obecne urodziny od poprzednich dzieli aż 46 lat. W roku 1965 przyszedł na świat samczyk Jasiek, który żył we wrocławskim zoo 17 lat. W ogrodach zoologicznych świata, w 11 placówkach, jest obecnie ok. 50 małp tego gatunku, ale tylko w dwóch ogrodach odnotowano urodziny młodych.
Zdjęcia wrocławskiego malucha możecie zobaczyć tutaj.

– Ruszył „sezon transferowy” we wrocławskim zoo!
Z łódzkiego zoo w darze na samym początku roku przybyło kilka nowych tyflonektesów, czyli inaczej marszczelców, beznogich płazów żyjących w południowoamerykańskich rzekach. Gatunek ten był już wcześniej we wrocławskim zoo.
Tym samym transportem przyjechały jeszcze raki queenslandzkie.
Z kolei zoo opuściły młode rysie, które wyjechały do zoo w Kłajpedzie na Litwie. We Wrocławiu pozostały tylko dorosłe rysie. Zeszłoroczne maluchy musiały wyjechać, aby zrobić miejsce dla tegorocznych przychówków.

Rysie, urodzone w 2010 roku we wrocławskim zoo

Rysie, urodzone w 2010 roku we wrocławskim zoo

Zdjęcia z załadunku rysi i transportu nowych zwierzaków w zoo możecie zobaczyć tutaj.

3. Zebry w Opolu będą tylko jedne!

Opolskie zoo zdecydowało się na porządki w swojej kolekcji zebr – do tej pory w zoo zobaczyć można było zebry Hartmanna i zebry równikowe. Decyzją zoo niebawem w ogrodzie mają zostać już tylko zebry równikowe. Tym samym grupa zebr Hartmanna wyjedzie do innych ogrodów – do czeskiego Dvur Kralove już wyjechał jeden samiec, natomiast niebawem do węgierskiego Sosto wyjadą dwie samice. Z kolei stado zebr równikowych zostanie powiększone.
Decyzję tę zoo motywuje faktem, iż zebry eksponowane są w Opolu na wybiegu łączonym sawanny afrykańskiej, na którym towarzyszą im jeszcze m.in. żyrafy i strusie. Jest to możliwe, ponieważ zebry równikowe są zwierzętami stadnymi i świetnie dogadują się z innymi gatunkami. Co innego zebry Hartmanna, które są samotnikami, w dodatku bardziej konfliktowymi.

Zebra i struś na jednym wybiegu - Zoo Opole

Zebra i struś na jednym wybiegu - Zoo Opole

Powiększenie stada zebr równikowych to tylko jedna strona rezygnacji z hodowli zebr Hartmanna. Te bowiem zostaną zastąpione przez stado antylop bongo. Póki co w Opolu jest tylko jedna samica bongo – Smilla, która przyjechała tu dwa lata temu z zoo w Norymberdze, ale już niedługo dołączą do niej cztery kolejne samice. Zoo starało się o samca, ale koordynator hodowli tego gatunku zdecydował, że na razie do Opola przekazane zostaną tylko samice. Samce tymczasem powędrują do zoo w Gdańsku – jeśli więc oba ogrody stworzą odpowiednie warunki dla bongo, będą się mogły wymienić i utworzyć pełnoprawne stada hodowlane.

Tymczasem na wybiegu zadebiutowała już sprowadzona z krakowskiego zoo pantera śnieżna, choć przyznajemy, okaz to doprawdy niebywały… :).
Ruszył także przetarg na rozbudowę opolskiej żyrafiarni – do tego tematu wrócimy niebawem, tymczasem możecie o nim poczytać tutaj.

4. Co słychać w Płocku?

Mocne otwarcie roku w płockim zoo – wg oficjalnych danych, w 2010 roku tamtejsze zoo odwiedziło 211 tysięcy osób. Wynik to o tyle efektowny, bo blisko dwukrotnie przewyższa liczbę mieszkańców miasta – wynoszącą około 127 tysięcy.
Poza tym od lat płockie zoo odnotowuje tendencję rosnącą, jeśli chodzi o ilość sprzedanych biletów.
Dla porównania – w 2003 r. było ich 128 tys., w 2007 r. – 178 tys., w 2008 r. – 193 tys., w 2009 r. – 215 tys.! Miniony rok okazał się zatem minimalnie słabszy, ale była to ogólna tendencja we wszystkich krajowych ogrodach – a płockie zoo straciło względnie najmniej ze wszystkich.
Dodatkowo w ostatnich dniach płockiemu zoo przybyło mieszkańców – na początku stycznia urodziły się bowiem dwie tamaryny złotorękie. To kolejne już w ostatnich latach narodziny tego gatunku w płockim zoo – poprzednie miały miejsce w listopadzie 2009 roku – wtedy na świat przyszły trojaczki!

`Woliera tamaryn złotorękich w płockim zoo (fot. Michał)

Woliera tamaryn złotorękich w płockim zoo (fot. Michał)

Warto dodać, że w Polsce można je zobaczyć jeszcze tylko w Opolu.
Płocka rodzina tamaryn złotorękich przebywa obecnie w pawilonie dydaktycznym, bowiem ich stary wybieg wiosną zajmą tamaryny dwubarwne.

Pod koniec zeszłego tygodnia do płockiego zoo przyjechały kolejne długo oczekiwane rarytasy: para pancerników bolita (do tej pory w zoo mieszkała tylko samica) i samica korońca plamoczubego, która ma utworzyć parę z mieszkającym już w zoo samcem.

Warto przypomnieć, że już w środę w pawilonie dydaktycznym otwarta zostanie długo oczekiwana ekspozycja „otwartej dżungli”, gdzie będzie można przespacerować się wśród tropikalnej roślinności i zwierząt zamieszkujących otwarte wybiegi. Zamieszają tu cztery gatunki niegroźnych węży, m.in. węże tajwańskie oraz pytony królewskie, a także żółwie, żuczki afrykańskie oraz motyle.
Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

5. Pomnik dla ośmiornicy i komórka dla krokodyla…

Ostatnie dni to także wysyp sensacyjnych materiałów zoologicznych – a to dowiedzieliśmy się o kolejnym wężu znalezionym na klatce schodowej przez mieszkańców warszawskiego bloku, a to o krokodylu z oceanarium w Dniepropietrowsku, na Ukrainie, który połknął telefon komórkowy, a to o odsłonięciu pomnika słynnego Paula, ośmiornicy z akwarium w Oberhausen, który zyskał sobie sławę prawidłowo typując wyniki wszystkich meczów zeszłorocznych Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Paul zmarł w końcu października zeszłego roku, a teraz doczekał się swojego pomnika, który został odsłonięty w czwartek w akwarium w Oberhausen.

6. Dziesięć likaonów urodziło się w Brookfield Zoo w Chicago w USA!

Co prawda cała dziesiątka urodziła się jeszcze w 2010 roku, 26 listopada, ale dopiero teraz zoo pochwaliło się swoimi nowymi mieszkańcami.

Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj.

7. W zoo w San Francisco urodził się mrówkojad!

To kolejne narodziny jeszcze z 2010 roku, ale i tym razem oficjalnie zoo poinformowało o tym dopiero teraz – oto bowiem w zoo w San Francisco urodził się mrówkojad olbrzymi! Maluch przyszedł na świat 22 grudnia!

Mały mrówkojad urodzony w zoo w San Francisco

Mały mrówkojad urodzony w zoo w San Francisco (fot. Marianne Hale)

To pierwsze od ponad dziesięciu lat narodziny mrówkojada olbrzymiego w zoo w San Francisco. Obecnie w zoo mieszkają trzy mrówkojady – maluch oraz jego rodzice.

Przypominamy też o innych ważnych wydarzeniach ostatniego tygodnia, o których pisaliśmy już na Mrówkojadzie:

Relacja ze spotkania dotyczącego historii i przyszłości warszawskiego zoo

Fotorelacja z poznańskiego zoo

Wrocławskie mrówniki w akcji

Rok w Toruniu – podsumowanie 2010 roku w Ogrodzie Zoobotanicznym

Rok w Zamościu – podsumowanie 2010 roku w zamojskim zoo

A kolejny numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

Reklamy

4 comments on “„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

  1. Na filmie dotyczącym krokodyla komórkożercy widać drastyczną scenę karmienia krokodyla żywą zdobyczą.
    Myślę, że dobrze, iż w Polsce nie karmi się tak krokodyli.

    • A ja myślę że jest to przesada. O ile całym sobą jestem przeciw maltretowaniu zwierząt, to równie bardzo sprzeciwiam się nadmiernemu zwierzęcemu fanatyzmowi. Jak wiadomo krokodyl jest drapieżnikiem i na korzonkach i mleku sojowym długo nie pociągnie… Czy w rzeźni czy w zoo jego pokarm musi kiedyś zginąć, a jak jest żywy to jest to zachowanie o wiele bardziej naturalne. Zwierze nie cacka się ze swoją ofiarą, jak jest głodne zabija od razu, jak jest najedzone pozwala żyć obok siebie aż do czasu kiedy zgłodnieje… śmierć w paszczy krokodyla można uznać za humanitarne uśmiercenie – w przypadku takiego ptaka pewnie nawet nie poczuł że jest zjadany (krokodyl ma wystarczający nacisk szczęki żeby zrobić to szybko i bezboleśnie). Oczywiście nie można karmić takich zwierząt na siłę na tylko pokaz dla zwiedzających bo to już podchodzi pod znęcanie – np kiedy wpuścimy jakieś zwierze do lwa/tygrysa a ten nie jest nim zainteresowany to często żeby osiągnąć cel podjudza się drapieżnika do ataku… i temu wtedy nie zależy na szybkim uśmiercaniu tylko kończy się to zazwyczaj okaleczaniem a ofiara ginie po długim czasie. Pamiętajmy że mięso nie jest produkowane w fabryce tylko kiedyś żyło (inną kwestią jest to że obecnie 90% ferm i zakładów mięsnych przypomina fabryki ale nie zmienia to faktu że te zwierzęta i tak kiedyś żyły i zostały zabite).

      • osobiście uważam, że zwierzęta w zoo powiny mieć zapewnione taki waruki aby nie zagineły w nich naturalne zachowania. Karmienie żywym pokarmem drapieżników jak najbardziej uważam za wskazane ale nie koniecznie przed publicznością. Takie karmienie powino się odbywać w godzinach zamknięcia zoo albo na zapleczach hodowlanych. Niektórzy ludzie poprostu mogli by nie wytrzymać nerwowo a i dla małych dzieci myśle, że taki widok nie był by wskazany.

        • Zgadzam się z Kasztankiem. Takie karmienie tak, a tylko w godzinach zamknięcia zoo. Oddaję też rację Michałowi, że takie urozmaicenie może być stosowane tylko dla drapieżników, które faktycznie „umieją zapolować” szybko i bez męczenia ofiary. Czasami zdarza się, że ofiara ucieka, rani się, łamie kończyny i w takim stanie czeka na zainteresowanie drapieżnika, który przez pierwsze pół godziny będzie ją turlał po ziemi i nosił w pysku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s