Wrocławskie mrówniki w akcji – chodzą, kopią, jedzą!

Nasze przygody z wrocławskimi mrównikami przywodzą nam na myśl nasze odwieczne już niemal zmagania z poznańską łaszą palmową – wiemy, że jest, widzieliśmy nawet zdjęcia, ale „na żywo” – to nigdy. Mrówniki podobnie, tyle że w skali mikro: odwiedzin u nich mieliśmy kilka, a nie setkę, poza tym widzieliśmy je, tyle że zawsze śpiące i praktycznie w bezruchu.
Mamy nawet przypuszczenia, że i mrówniki, i poznańska łasza, bawią się z nami w „łaszę/mrównika i mrówkojady”, czyli taką zoo-wersję gry w „kotka i myszkę” – kiedy ślęczymy przed ich wybiegami, śpią albo się chowają, a gdy odchodzimy… to niczym zabawki z Toy Story – całe zoo należy do nich: tańce, hulanki, szaleństwa…
Gdzie jednak Mrówkojad nie może, tam dotrą nasi terenowi korespondenci – i dzięki jednemu z nich, kasztankowi z Wrocławia, możemy się dziś z Wami podzielić dowodami na to, że mrówniki potrafią nie tylko spać, ale też – uwaga! – całkiem dynamicznie się poruszać, kopać nory w piachu i głośno a efektownie wcinać umiarkowanie apetyczne jedzonko…
Zresztą, zobaczcie sami:

Wrocławskie mrówniki - nie śpią!

Wrocławskie mrówniki - nie śpią!

(Wszystkie zdjęcia i filmy są autorstwa kasztanka – serdecznie dziękujemy za ich udostępnienie!)

Po pierwsze więc: poruszają się po swoim wybiegu. Nie chodzi jednak o przetaczanie się z boku na bok w tempie na winniczka, ale całkiem dynamiczne przemieszczanie się po wybiegu:

Po drugie: kopią nory w ziemi. Prawie jak poznańskie smoki z Komodo podczas słynnej już „waraniej lekcji kopania”.

Po trzecie: wcinają. I to jak!
Zarówno wprost z wanienki:

Jak i z wymyślnej termitiery:

Jak one wcinają - odcinek 4: mrówniki.

Jak one wcinają - odcinek 4: mrówniki

Teraz już tylko czekamy na mrówniki tańczące na piasku i jedzące lody truskawkowe :).

Reklamy

2 comments on “Wrocławskie mrówniki w akcji – chodzą, kopią, jedzą!

  1. Na oglądanie mrówników polecam Berlin – tam mieszkają w pawilonie nocnym i są ciągle w ruchu 🙂

    • Wrocławskie mrówniki też docelowo mają zamieszkać na ekspozycji nocnej. Ale i na ekspozycji dzienej z ich aktywnością jest coraz lepiej. Ostatnio widzę je w aktywne prawie w czasie każdej wizyty (w tym roku byłe już z 10 razy), ale nie ukrywam, że odwiedzam je często kilkakrotnie w ciągu jednej wizyty w zoo. Jednak jak już nie śpią to szaleją. Zobaczeniem ich w ruchu nie należy już do jakiegoś szczególnego wyczynu nie należy chociaż rzeczywiście na początku to było coś. Większy problem mam z zobaczeniem fossy (widziałem ją tylko z dwa razy).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s