W zoo w Taipei urodził się pangolin!

Co tu dużo mówić – obok mrówkojadów, które są poza wszelką konkurencją – to właśnie łuskowce są naszymi ulubionymi zwierzakami, w szczególności zaś pangolin olbrzymi – zwierz tyleż niezwykły, co i niespotykany, nie ma go bowiem w żadnym ogrodzie zoologicznym na świecie.
W związku z tym zelektryzowała nas dzisiaj wiadomość o narodzinach pangolina w zoo w chińskim Taipei – co oczywista nie pangolina olbrzymiego (Manis gigantea), a pangolina pięciopalczastego (Manis pentadactyla), ale… co pangolin, to pangolin!

Pangoliny z zoo w Taipei (fot. Taipei Zoo)

Pangoliny z zoo w Taipei (fot. Taipei Zoo)

Mały pangolin pięciopalczasty urodził się w grudniu 2010 w zoo w chińskim Taipei, które może pochwalić się największą kolekcją łuskowców na świecie – grudniowy maluch jest bowiem już 22. pangolinem w tym ogrodzie! W Taipei Zoo mieszka obecnie – oprócz urodzonego w grudniu malucha – jeszcze 13 samców, 7 samic i jeden pangolin o nieokreślonej płci.
Pangoliny w ogóle są bardzo rzadkimi zwierzętami w ogrodach zoologicznych.

Pangoliny z Taipei Zoo (fot. Taipei Zoo)

Mały pangolin z mamą (fot. Taipei Zoo)

Spośród ośmiu gatunków wchodzących w skład rodziny pangolinów, czyli łuskowców (Manis), w ogrodach reprezentowane jest tylko pięć gatunków:
* Manis crassicaudata – pangolin gruboogonowy: 8 sztuk w Nandankanan Biological Park w Indiach

Pangolin gruboogonowy (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

Pangolin gruboogonowy (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

* Manis culionensis: brak w zoo
* Manis gigantea – pangolin olbrzymi: brak w zoo

Pangolin olbrzymi (fot. R. Ratajszczak, Pangolins and zoos, or should we bother

Pangolin olbrzymi (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

* Manis javanica – pangolin jawajski: 4 sztuki w Singapore Zoological Gardens w Singapurze, para w zoo w indonezyjskim Surabaya, 4 sztuki w indonezyjskim Taman Safari Bogor, poza tym grupy w Cuc Phuong Rescue Center w Wietnamie i w Angkor Wat w Kambodży.

Pangolin jawajski (fot. R. Ratajszczak, Pangolins and zoos, or should we bother

Pangolin jawajski (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

* Manis pentadactyla – pangolin pięciopalczasty: obecnie już 22 sztuki w Taipei Zoo w Chinach oraz para w Zoo w Lipsku (Niemcy – jedyne pangoliny w Europie) i jedna sztuka w Ueno Zoo w Tokio

Pangolin pięciopalczasty (fot. R. Ratajszczak, Pangolins and zoos, or should we bother

Pangolin pięciopalczasty (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

* Manis temminckii – łuskowiec stepowy: 1 sztuka w Nat’l Zoological Gardens of S. Africa w Pretorii w RPA

Łuskowiec stepoowy (fot. R. Ratajszczak, Pangolins and zoos, or should we bother

Łuskowiec stepoowy (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

* Manis tetradactyla – łuskowiec długoogonowy: brak w zoo

Pangolin długoogonowy

Łuskowiec długoogonowy (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

* Manis tricuspis – łuskowiec leśny: 1 sztuka w San Diego Zoo w USA

Łuskowiec leśny (fot. R. Ratajszczak, Pangolins and zoos, or should we bother

Łuskowiec leśny (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

W przeszłości jednak wszystkie gatunki pangolinów były eksponowane w ogrodach zoologicznych.

Pangoliny praktycznie wszystkich gatunków są zagrożone wyginięciem, dlatego narodziny w Taipei Zoo są wielkim sukcesem, tym bardziej, że zwierzęta te bardzo rzadko rozmnażają się w warunkach wiwaryjnych – w ostatnich dwóch latach urodziły się tylko dwa!

Pangoliny z zoo w Taipei (fot. Taipei Zoo)

Pangoliny z zoo w Taipei (fot. Taipei Zoo)

Pangolin pięciopalczasty, zwany też pangolinem chińskim albo łuskowcem chińskim (Manis pentadactyla) zamieszkuje lasy południowych Chin, Nepalu, Birmy, Laosu, Wietnamu i północnych Indii.

Pangolin pięciopalczasty - zasięg występowania (dane z IUCN)

Pangolin pięciopalczasty - zasięg występowania (dane z IUCN)

Jest jednym z najmniejszych łuskowców (waży maksymalnie 2,5 kg), ale też jednym z najbardziej zagrożonych – pomimo tego, że gatunek wpisany jest do międzynarodowej Czerwonej Księgi gatunków zagrożonych, nadal jest masowo zabijany w celu zdobycia mięsa i łusek, powszechnie używanych w medycynie wschodniej.
W 2001 roku, w Hong Kongu, celnicy zarekwirowali blisko trzy tony skalpów pangolinów, co przekłada się na co najmniej kilka tysięcy zabitych zwierząt!
Zwierzęta przemycane był na statku, który przypłynął z Indonezji. Takich sytuacji było – i jest! – niestety znacznie więcej.
Choć wszystkie łuskowce są mniej lub bardziej zagrożone wyginięciem, dokładnych danych na temat ich populacji brak, podobnie jak brak skutecznych metod ich ochrony. W ochronie tych zwierząt nie pomaga tez fakt, iż bardzo słabo poznana jak dotąd jest dynamika ich populacji, podobnie jak kwestie związane z trybem życia, rozmnażaniem, preferencjami siedliskowymi a także odpornością na ingerencje człowieka w ich naturalne środowiska.

Z ośmiu gatunków łuskowców (Manis culionensis został wyodrębniony jako gatunek dopiero kilka lat temu) cztery to gatunki azjatyckie (pangolin jawajski, pangolin pięciopalczasty, pangolin gruboogonowy, Manis culionensis – pangolin filipiński) , a cztery afrykańskie (łuskowiec stepowy, łuskowiec długoogonowy, pangolin olbrzymi, łuskowiec leśny) .

Zobaczenie pangolina – nie musi już być nawet olbrzymi – nadal pozostaje jednym z naszych największych marzeń, tym bardziej, że dotychczas widzieliśmy go jedynie jako eksponat we wrocławskim Muzeum Przyrodniczym
Co nam zatem zostaje? Ano, jak by tu do Lipska najłatwiej dojechać… :).

Czekając na pangoliny…

Pangolin (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

Pangolin (fot. R. Ratajszczak, "Pangolins and zoos, or should we bother?")

Na koniec zadajmy sobie pytanie – dlaczego tak cenne zwierzęta, zagrożone wyginięciem, są w ogrodach zoologicznych praktycznie nieobecne – przypomnijmy, poza Azją obecne są tylko w trzech placówkach, w tym tylko w jednej w Europie – w zoo w Lipsku.
Przyczyn jest niestety wiele.

Pangoliny docierały do Europy w czasach, gdy wiedza o żywieniu tych stworzeń była niestety mizerna. Podobnie rzecz się miała z innymi gatunkami o specyficznym jadłospisie i szczególnych wymaganiach – mrówkojady, mrówniki i tamanduy żyły w ogrodach zoologicznych zaledwie po parę miesięcy. Co więcej – dojeżdżały zagłodzone, odwodnione, nieprzestawione na sztuczny pokarm itp. Stąd też upowszechniła się opinia, iż są to zwierzęta nie nadające się do hodowli w zoo – zyskały status „nietykalnych”. Niektóre z nich – jak choćby mrówkojady – z czasem stały się w ogrodach zoologicznych i popularne, i częste, gdyż lepiej poznano potrzeby tych zwierząt i znaleziono sposoby na stworzenie im odpowiednich warunków.
To jednak tylko jedna strona medalu – drugą jest bowiem kwestia „pozyskania” zwierząt do zoo. Kiedyś pangoliny – podobnie jak i inne zwierzęta – można dosłownie „kupić na targu”, dziś jak wiadomo procedury są zupełnie inne. Zwierzęta można pozyskać do zoo tylko legalną drogą poprzez ogrody w krajach ich występowania lub stacje rehabilitacji. I tu pojawia się problem z pangolinami, gdyż takich miejscowych placówek jest niestety bardzo mało, a sam system koordynacji gatunkowej pangolinów dopiero raczkuje. Najważniejszy ośrodek ich hodowli, zoo w Taipei zapewne z czasem zacznie wysyłać nadwyżki (tak, jak zrobiono to swego czasu z pierwszą przekazaną parą do zoo w Lipsku). W dalszej kolejności uczynić może to zoo w  Singapurze, wspierane są także stacje w Kambodży.
Gdy tylko te ośrodki opanują hodowlę, wówczas będzie możliwość sprowadzenia ich do europejskich ogrodów zoologicznych.
Kto wie, może kiedyś trafią też do Polski…:)

To jednak nie wszystko, problemów jest bowiem znacznie więcej – zły stan pozyskanych zwierząt (najczęściej przypadkowo lub przez przedstawicieli handlowych), brak wiedzy na temat wymogów pangolinów i niewystarczająca wiedza na temat żywienia. Zbyt mała jest też liczba zwierząt do tworzenia kolonii rozrodczych. Brak także nowoczesnych leków i witamin dla łuskowców.
To jednak nie przekreśla szans na rozpowszechnienie pangolinów w ogrodach zoologicznych, prowadzone są bowiem liczne działania, mające na celu rozwiązanie wspomnianych wcześniej problemów. Kluczowe, oprócz usprawnienia działań „lokalnych placówek zoologicznych” i stworzenie systemu koordynacji gatunków, jest stworzenie protokołu w sprawie żywienia i wymagań aklimatyzacyjnych (być może w oparciu o ostatnie dobre doświadczenia z mrówkojadami), aklimatyzacja
prawidłowo skonfiskowanych zwierząt, dokładne ustalenie populacji poszczególnych gatunków, stworzenie listy ogrodów zoologicznych chętnych do zaangażowania się w projekt hodowli pangolinów wreszcie większe zaangażowanie rządów państw, na terenie których żyją pangoliny w ich ochronę oraz stworzenie systemu stacji ratowniczych.
Pracy jak widać jest bardzo dużo, a cały „problem pangolinów” doskonale ilustruje nam, że to, czy dany gatunek ma się znaleźć w zoo, jest kwestią niezwykle złożoną i zależną od bardzo wielu czynników.
Warto o tym pamiętać podczas dyskusji na temat ogrodów zoologicznych i zasadności trzymania w nich zwierząt, ale też przy okazji debat „co by tu sprowadzić do zoo” i „czemu tego/tamtego zwierzaka w zoo nie ma”.

(Serdecznie dziękujemy Panu Radosławowi Ratajszczakowi, dyrektorowi wrocławskiego zoo, za cenne wskazówki dotyczące pangolinów i kłopotów z ich eksponowaniem w zoo oraz udostępnienie cennego materiału na ich temat – „Pangolins and zoos, or should we bother?”).

Reasons of failure
Bad condition of acquired animals (mostly accidentally, or through dealers)
Lack of knowledge on the requirements
Insufficient knowledge on feeding
Too few animals to build up breeding colonies
Lack of modern drugs and vitamins
Lack of modern food and know-how
Insufficient interest in management
The way forward
Establish a link with IUCN Pangolin Specialist Group
Get in touch with range zoos, rescue stations and governments
Prepare a protocol on feeding and acclimatisation requirement (perhaps based on recent good experiences with anteaters)
Select a number of zoos willing to commit themselves to the project
Provide range contact with know-how and resources
Acclimatise properly confiscated animals
Establish ex-situ population
Advertisements

10 comments on “W zoo w Taipei urodził się pangolin!

  1. Faktycznie wspaniałe zwierzęta. Niedługo ich nie będzie i całe szczęście, że zaczynają zwolna docierać do ogrodów zoologicznych. oprócz tych wymienionych w tekście jest jeszcze przynajmniej kilkanaście manis javanica w zoo w Indonezji (para w zoo Surabaya i co najmniej 4 w Taman Safari Bogor). Ponadto całe grupy w Cuc Phuong Rescue center w Wietnamie i w Angkor Wat w Kambodży. Niedawno urodził sie także jeden w Singapore ZOO.
    Ja widziałem na własne oczy skalę eksloatacji. Na targu w Hanoi przy mnie pakowali około 200 sztuk (żywych, ledwożywych i martwych) na wysyłke do Chin. Wiele z nich to były samice z młodymi na grzbietach.

  2. Hmm, niech mi będzie wolno zapytać: dlaczego taki łuskowiec jest waszym ulubionym (zaraz za mrówkojadem) zwierzakiem? I nie chodzi mi o to, że jest najmniejszy, zagrożony, ciekawy itp. – pytam, dlaczego wam się podoba?

    • Zawsze najbardziej podobały nam się zwierzęta o nietypowym wyglądzie – niepowtarzalne, „dziwne”, przez wielu uznawane za „kosmitów” – stąd wśród naszych ulubieńców zwierzęta, które dla wielu są nieciekawe a nawet brzydkie – mrówkojady (ileż to razy słyszeliśmy że to „bydlę” i „paskudztwo”, albo „jaki brzydki”…), mrówniki, dziobaki…
      Pangoliny mają w sobie coś niesamowitego – niczym zakuci w zbroję średniowieczni rycerze w świecie zwierząt. Poza tym nigdy nie widzieliśmy żadnego „na żywo”, a to zawsze buduje specyficzne napięcie i chęć zobaczenia. A poza tym – czy naprawdę musimy się „tłumaczyć”, dlaczego nam się podobają? Wszak nigdzie nie wspomnieliśmy, że to „najpiękniejsze” zwierzęta, bo nie tylko w ich „urodzie” tkwi źródło naszego zainteresowania tymi zwierzakami. Ale o tym mieliśmy nie pisać…

      • A nie, nie, mnie wcale nie chodziło o jakieś specyficzne odczuwanie piękna! Wasza odpowiedź i powody jakie podaliście są dla mnie wystarczające! 🙂 To trochę tak, jak i jednym z moich ulubionych zwierząt jest nosorożec – niby bardziej „swojski” niż jakiś łuskowiec ale też niewielu o nim powie, że piękny… 🙂

  3. Pangolina w Lipsku nie tak łatwo zobaczyć. Jego woliera znajduje się w podziemiu słoniarni, warunki jak w pawilonie nocnym, ale on i tak leżał zwinięty w swojej budce. Na szczęście zainstalowano kamerę i na monitorze można było co nieco zobaczyć (zwiedzałem zoo w 2008 i był wtedy tylko jeden pangolin, drugi przybył w 2009). Niektóre łuskowce żyły w europejskich ogrodach po kilka lat, a p. gruboogonowy dał nawet przychówek w Antwerpii w 1967 – młode przeżyło prawie rok.
    No i trochę się Wam rachunki pomyliły – łuskowce sprawiedliwie podzieliły się Afryką i Azją, na obu kontynentach żyją po cztery gatunki.

    • Nawet nie tyle rachunki pomyliły, bo wymieniliśmy po cztery afrykańskie i cztery azjatyckie. Tylko sam zapis przed napisem omyłkowy (pięć i trzy, podczas gdy wspominamy cztery i cztery). Dzięki za uwagę.
      A rekord długowieczności należy do pangolina gruboogonowego z zoo w Oklahoma City (USA) – przeżył 19 lat (1965-1985). W Europie zaś ponad sześć lat przeżył pangolin jawajski z zoo w Antwerpii (1973-1979).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s