Mrówkojad i przyjaciele A.D. 2010, czyli małe podsumowanie minionego roku…

Początek nowego roku zawsze jest dobrym czasem do wszelkich podsumowań, rankingów i zestawień – coś się kończy, coś się zaczyna. Nie inaczej jest też na Mrówkojadzie, tym bardziej, że zawsze lubowaliśmy się w tego typu zabawach.
Zanim jednak na dobre zabierzemy się za podsumowanie minionego roku w polskich ogrodach zoologicznych – razem i o każdym z osobna, postanowiliśmy dokonać małego podsumowania naszej strony, tym bardziej, że miniony rok był dla nas wyjątkowy i obfitował w liczne godne uwagi wydarzenia.
Zapraszamy zatem na małe podsumowanie tego, co wydarzyło się w roku 2010 na stronie Mrówkojad i przyjaciele

Mrówkojad i przyjaciele A.D. 2010

Mrówkojad i przyjaciele A.D. 2010

O początkach naszej strony i pierwszym roku jej funkcjonowania pisaliśmy podczas rocznicowej notki, kiedy to drobiazgowo podsumowaliśmy naszą działalność. Dziś, żeby nie zanudzać, skupimy się tylko na najważniejszych wydarzeniach związanych z naszą stroną, naszych najważniejszych wyprawach i najciekawszych statystykach minionego roku…

Garść statystyk, czyli ile artykułów, ile komentarzy, ile odwiedzin i jeszcze trochę liczb…

W 2010 roku opublikowaliśmy 379 artykułów – na 365 dni funkcjonowania strony, jest to ponad notka dziennie. Można zatem powiedzieć, że jesteśmy internetowym dziennikiem:).
Strona to jednak nie tylko artykuły – to także liczne zakładki i strony (44) oraz umieszczone na stronie zdjęcia, mapy, rysunki, wykresy itp. – w 2010 roku opublikowaliśmy ich blisko 8 tysięcy!
W 2010 roku uruchomiliśmy także kanał filmowy na Youtube, zawierający ponad 190 filmów, galerię zdjęć na flickrze, zawierającą 195 zdjęć oraz galerie zdjęć z wszystkich odwiedzonych przez nas ogrodów na Picassa, zawierające razem 7913 zdjęć!
Jakiś czas temu Mrówkojad zadebiutował także na Facebooku, gdzie doczekał się już 68 fanów.

Najpopularniejsze

Bardzo ciekawie przedstawiają się statystyki dotyczące najczęściej wyszukiwanych fraz, najchętniej czytanych artykułów czy najczęściej klikanych odnośników.
I tak:
Najczęściej wpisywane frazy, po których trafiano na Mrówkojada to: mapa polski, mrówkojad, kubuś puchatek (sic!), mrówkojad i przyjaciele i mrowkojad.
Najchętniej czytanymi artykułami były:

Co w zoo? – piątkowy raport aktualności More stats 2 827
ZOO-mapa Polski i inne zmiany na Mrówkojadzie… More stats 2 097
ZOO More stats 2 040
Z kim na pączki? – tłusty czwartek w ZOO. More stats 1 856
Ach gdyby, gdyby… Czyli 10 zwierzaków, których najbardziej brakuje nam w polskich ogrodach zoologicznych More stats 1 617

Najczęściej klikane odnośniki:

mrowkojad.files.wordpress.com/2009/09/zoo-mapa-polski.jpg 880
zoo.waw.pl 555
picasaweb.google.com/kunieczko 512
zoo.wroclaw.pl 474
zooforum.orgs.pl 384
zoo.poznan.pl 321
mrowkojad.files.wordpress.com/2010/04/zoo-mapa-polski-nowa.jpg 314
picasaweb.google.com/114367418698280157542/MiniZOOLeszno# 313
picasaweb.google.com/114367418698280157542/ZOOWrocAw# 296
picasaweb.google.com/104175971181058992718/MiniZOOKonin# 281

Komentarze – czyli to, na co autor każdej strony zawsze z utęsknieniem czeka.
W 2010 roku na Mrówkojadzie pojawiło się 2245 komentarzy! To sześć komentarzy na notkę i dzień zarazem – średnia całkiem niezła, a do tego stale poprawiająca się.

Odwiedziny – notki, komentarze, zdjęcia – to jedno, sens mają jednak dopiero wtedy, gdy ktoś naszą stronę odwiedza. Jasne, można pisać dla siebie – co nam akurat daje ogrom radości i jakoś trudno by nam było sobie wyobrazić dziś, że mielibyśmy naszego Mrówkojada nie mieć, prawdziwa frajda jest jednak wtedy, gdy ktoś nas czyta.
W 2010 roku odwiedziło nas  141 045 osób, co daje średnią 386 dziennie! Najlepszym miesiącem okazał się być listopad – 19363 wejścia, czyli 645 dziennie. Wynik całego roku byłby lepszy, ale pierwsze cztery miesiące były jeszcze bardzo słabe i właściwie dopiero od maja strona tak naprawdę ruszyła.

Odwiedziny u Mrówkojada W 2010 ROKU

Odwiedziny u Mrówkojada W 2010 roku

Rekord – 951 wejść – padł 8 grudnia. Do magicznego tysiąca już bardzo blisko!
To jednak tylko liczby – za nimi kryją się trafiający do nas goście, z których wielu to nasi stali czytelnicy, na których uwagę i skrupulatność (ale też życzliwość!) zawsze możemy liczyć!
Wymieniać nikogo nie będziemy – wszystkim dziękujemy, a tym najbardziej aktywnym w szczególności! Dziesiątki bogatych w informacje komentarzy i liczne uwagi do naszych artykułów – także ze wskazaniem błędów i pomyłek – wspomagają nasz projekt i sprawiają, że staje się coraz lepszy, a my unikamy powtarzania błędnych informacji.

Wyprawy Mrówkojada w 2010 roku!

Czyli to, co lubimy najbardziej! A w ciągu minionych 12 miesięcy uzbierało się tych wypraw naprawdę sporo!
Wizyt w Starym i Nowym Zoo już nawet nie liczymy – tych były chyba setki, a bywały tygodnie, że w Nowym Zoo bywaliśmy nawet trzy razy, zdarzało się też tak, że sobotę spędzaliśmy w Nowym Zoo, a niedzielę w Starym.
Każdą!
Nie samym Poznaniem jednak człowiek żyje i nie tylko do „swojego” zoo można chodzić, jak to więc było tylko możliwe, pakowaliśmy w plecak niezbędne rzeczy (kanapki, aparaty, mapy) i ruszaliśmy w Polskę, „tropem polskich ogrodów zoologicznych”!
A wypraw tych przez 12 miesięcy uzbierało się razem 15!

Tu byliśmy - 2010

Tu byliśmy - 2010

W 2010 roku odwiedziliśmy łącznie 7 z 12 głównych polskich ogrodów zoologicznych (Bydgoszcz, Toruń, Opole, Wrocław, Warszawę, Poznań, Gdańsk), Akwarium w Gdyni i liczne mini-zoo oraz zwierzyńce (m.in. Leszno, Nowy Tomyśl, Konin, Człuchów). Niektóre z nich udało nam się odwiedzić nawet dwukrotnie. Do tego odwiedziliśmy też kilka placówek „okołozoologicznych”, m.in. Palmiarnię Poznańską i  Muzeum Przyrodnicze we Wrocławiu.
Wiele wypraw nie doszło do skutku, bo albo zabrakło czasu, albo dojazdu, albo funduszy.
Nic to jednak straconego – plany na przyszłość są bowiem bardzo intensywne i wcale nie zamierzamy zmniejszać naszej aktywności na tym polu. Prawdziwa inwazja zoo-mocy czeka nas jednak dopiero wiosną, ale jeszcze tej zimy w planach mamy ponowną wizytę w obu poznańskich ogrodach oraz z zoo w Oliwie.

Przyjaciele Mrówkojada

W minionym roku dzięki naszym wojażom, zajadłości w pisaniu maili i odwadze w zagadywaniu odpowiednich osób udało nam się poznać bardzo wielu niezwykle ciekawych ludzi, związanych z tematyką ogrodów zoologicznych jak i samymi ogrodami.
W 2010 rok wchodziliśmy z stosunkowo niedużą liczbą znajomości, jednak w trakcie minionych dwunastu miesięcy grupa ta znacząco się powiększyła.
Udało nam się nawiązać kontakt z praktycznie wszystkimi polskimi ogrodami zoologicznymi oraz wieloma placówkami zoologicznymi, dzięki czemu często możemy liczyć na wiadomości z pierwszej ręki i unikatowe zdjęcia z miejsc, do których jeszcze nie dotarliśmy.
Poznaliśmy osobiście aż troje dyrektorów – Panią Hannę Ciemiecką z Torunia, Pana Michała Targowskiego z Oliwy (z którym udało nam się przeprowadzić obszerny wywiad) i Pana Radosława Ratajszczaka z Wrocławia.

Pan Dyrektor Radosław Ratajszczak i... Tadziu!

Pan Dyrektor Radosław Ratajszczak i... Tadziu!

Był to dla nas ogromny zaszczyt, tym bardziej, że dzięki temu mogliśmy spędzić fantastyczne weekendy w Oliwie i we Wrocławiu, a także niezwykle ciekawy dzień w Toruniu, podczas którego poznaliśmy tajemnice i plany tamtejszego zoo.
Prawdziwym wydarzeniem było jednak spotkanie największego chyba jak dotąd „przyjaciela Mrówkojada” – Pana Marka Nakoniecznego, architekta gdańskiego ZOO, który zajmuje się także Ogrodem Zoobotanicznym w Toruniu, któremu zawdzięczamy setki bezcennych informacji, materiałów i przede wszystkim planów rozwojowych ogrodów w Gdańsku i Toruniu, a z którym spędziliśmy fantastyczny weekend w Oliwie i wybraliśmy się do gdyńskiego Akwarium.
Wreszcie Redakcja „ZOOrro” i niesamowici chłopacy z opolskiego ZOO – Olaf i Marcin, tworzący jedyny w Polsce fanzin, poświęcony ZOO. Mrówkojad współpracuje z nimi od marca 2010 roku, a w czerwcu udało nam się spotkać z „ZOOrro” w opolskim ZOO.

Zaangażowana Dysputa "ZOOrro" i "Mrówkojada" - od lewej: Olaf ("ZOOrro"), Natka i Wojtek (Mrówkojad) oraz Marcin ("ZOOrro")

Zaangażowana Dysputa "ZOOrro" i "Mrówkojada" - od lewej: Olaf ("ZOOrro"), Natka i Wojtek (Mrówkojad) oraz Marcin ("ZOOrro")

Spotkanie zaowocowało m.in. artykułem Mrówkojada w dziewiatym numerze „ZOOrro” i pogłębieniem trwałej współpracy ( na Mrówkojadzie ukazał się wywiad z „ZOOrro”, z kolei w najnowszym „ZOOrro” ukaże się kilka naszych tekstów i…wywiad z Mrówkojadem!).
Na początku grudnia wzięliśmy udział w „Spacerze z Dyrektorem” po wrocławskim zoo, gdzie spotkaliśmy kilku naszych czytelników :).

Poza tym nawiązaliśmy współpracę ze stronami internetowymi, zajmującymi się tematyką ogrodów zoologicznych, zwłaszcza z ZooForum, na którym aktywnie uczestniczymy i które wspieramy oraz ZooDlaDzieci, z którym nawiązaliśmy współpracę już na samym początku jego istnienia.
Napisaliśmy setki, jeśli nie tysiące maili z wszelakimi zapytaniami dotyczącymi spraw wszelakich a związanych z zoo, na które otrzymaliśmy odpowiedzi może i mniej niż połowę, ale i tak dużo :).

Mrówkojad w akcji!

Wyprawy, spotkania „na szczycie” (z pracownikami ZOO, z dyrekcją, z ludźmi związanymi z ZOO) – to to, co lubimy najbardziej.
Tym bardziej zatem cieszyliśmy się, gdy mogliśmy wziąć w minionym roku udział w akcji „Noc Marzeń” w poznańskim Nowym Zoo jako wolontariusze. Okazało się, że sprawdziliśmy się jako „ochotnicy-przewodnicy”, co zaowocowało potem kilkoma wycieczkami po Nowym Zoo z „grupami towarzyszącymi”.

Noc Marzeń w poznańskim Nowym ZOO

Zawsze też, podczas każdej naszej wyprawy, staramy się spotkać z kimś „z wewnątrz”, aby jak najlepiej poznać dane miejsce.
Przy okazji też naszych wypraw do ogrodów w różnych miastach Polski, nie marnujemy czasu i zwiedzamy okolicę, co później owocuje w naszych relacjach Zdarza się też, że Mrówkojad gości na imprezach i w miejscach praktycznie z zoo niezwiązanymi – jak choćby na „Nocy w Bibliotece” w Koszalinie.
Nie samym zoo bowiem człowiek żyje, czasem więc wybieramy się na trochę inne wyprawy, jak choćby „tropiąc koszalińskie ZOO” czy „tropiąc perły architektury konińskiej” – strona nasza ma bowiem otwarty charakter i mimo dość jasno określonego profilu, znajdzie się na niej miejsce i na inne ciekawe pomysły.
Dlatego już kilka razy zdarzyło się, że na łamach Mrówkojada gościnnie pojawiły się teksty naszych czytelników i korespondentów – relacje z wypraw do ogrodów, do których sami nie mogliśmy się udać (Łódź, Chorzów, Kraków, Płock, Berlin, Drezno, Stralsund, Ueckermunde) i z wydarzeń, w których niestety nie udało nam się wziąć udziału (legendarne już otwarcie warszawskiej hipopotamiarni).
Zorganizowaliśmy też kilka konkursów (z wiedzy o zoo, na najlepszą notkę, „jaki to zwierzak”, imię dla pluszowego mrówkojada i kilka innych), utworzyliśmy ranking ogrodów zoologicznych, stworzyliśmy szereg ankiet, a ostatnio zaistnieliśmy nawet w mediach – póki co internetowych i dość marginalnie, ale zawsze.
Mocno powiększyły się także nasze zbiory – zooteka Mrówkojada prezentuje się już naprawdę nieźle, dlatego za jakiś czas umieścimy na stronie wybór zgromadzonych przez nas „akcesoriów zoologicznych”.

Tadeusz superstar

Miniony rok był jednak przede wszystkim rokiem pluszowego mrówkojada, Tadeusza, który zyskał status prawdziwej gwiazdy – towarzyszył nam w większości wypraw, fotografując się ze znanymi obiektami, zwierzakami, a nawet osobistościami zoologicznego światka.

Pluszowy mrówkojad Tadzik i opolski mrówkojad Fermina Sorpresa - ZOO Opole,

Pluszowy mrówkojad Tadzik i opolski mrówkojad Fermina Sorpresa - Zoo Opole

Pod koniec roku Tadeusz doczekał się dwójki nowych towarzyszy – ich imiona poznamy już niebawem.

Rok 2010 za nami, a przed nami…

Wiele można byłoby jeszcze napisać i o wielu osobach/zdarzeniach/wyprawach wspomnieć, ale nie jesteśmy w stanie teraz wszystkiego spamiętać…
Na początku nowego roku naszym czytelnikom – których oby było jak najwięcej – życzymy ciekawych artykułów, przyjemności z lektury strony, ale przede wszystkim własnych wypraw i poznawania świata ogrodów zoologicznych i ich mieszkańców – mrówkojadów zaś w szczególności!
Mamy nadzieję, że ten rok będzie równie owocny i intensywny, co poprzedni – plany mamy ogromne, a naszym celem jest stały rozwój.
W planach mamy wiele wypraw, do miejsc, w których już byliśmy (Poznań, Opole, Wrocław, Oliwa, Warszawa, Toruń), ale też do Krakowa czy Braniewa. Chcielibyśmy także odwiedzić jak najwięcej wszelkich zwierzyńców i minizoo z stworzonej przez nas pełnej listy tego typu miejsc w Polsce.
Plany nasze sięgają jednak także poza granice kraju – całkiem realne są wyprawy do Ueckermunde, na Bornholm, do Rumunii oraz Manchesteru. Nawet, jeśli wypali tylko połowa, to i tak będzie najlepszy rok w dziejach.
Liczymy też na naszych korespondentów oraz nowe kontakty – w końcu nazwa strony to Mrówkojad i… przyjaciele :).

Życzymy sobie zatem zrealizowania tych wypraw, pierwszego tysiąca na stronie i zobaczenia poznańskiej łaszy palmowej – same zdjęcia to dla nas jednak wciąż za mało…
A poza tym większej skuteczności w odpowiedzi na nasze maile, nowych kontaktów i nowych wyzwań – coby podsumowanie roku 2011 było jeszcze lepsze!

Kto wie, kto wie...

Kto wie, kto wie...

A żeby nie kończyć w tonie patetyczno-życzeniowym, zdradzamy kilka szczegółów odnośnie do najbliższych projektów.
Już w tym tygodniu ruszy cały cykl artykułów podsumowujących miniony rok w polskich ogrodach zoologicznych – zaczniemy od wielkiego artykułu zbiorczego, po którym pojawi się 12 mniejszych, poświęconych poszczególnym ogrodom – oprócz podsumowania 2010 roku przyjrzymy się też planom na rok 2011.
W najbliższym czasie pojawi się też kilka „bomb” – wywiady z czołowymi postaciami polskiego „zooświatka”, duży artykuł o roli architekta w zoo, materiał o zoo w Opolu (sic!) oraz dalsze części przewodnika po zoo w Oliwie. Do tego zakładka „Nasze zbiory”, stałe rubryki (w tym „Zwierzak tygodnia”, „7 Dni Zoo”) i wiele innych…

Advertisements

3 comments on “Mrówkojad i przyjaciele A.D. 2010, czyli małe podsumowanie minionego roku…

  1. No, wzruszyłam się… Fajne podsumowanie! Słuchajcie, strona jest jedyna, niepowtarzalna i wyjątkowa, między innymi (wieloma zaletami) dlatego, że można mieć pewność, iż informacje zamieszczane tutaj są prawdziwe i wiarygodne. Dlatego nie gniewajcie się na komentujących, którzy wytykają Wam błędy… no ale muszę… 🙂 „Chłopacy”?! Błagam, albo poprawcie albo weźcie w cudzysłów chociaż… (wskazówka: słowo to jest nad zdjęciem ZOOrro i Mrówkojada).

    • Za dobre słowa dziękujemy 🙂
      A teraz odnośnie do słowa „chłopacy”, które tak Cię wzburzyło :).
      Słowo to jest jak najbardziej poprawne, dlatego dziwi nas nieco trochę Twoja uwaga. Owszem, jest znacznie rzadziej używane niż forma „chłopcy” lub „chłopaki”, niemniej jest to wersja również poprawna.
      Jest to po prostu liczba mnoga od słowa „chłopak”, tyle że nieco rzadziej stosowana. Forma „chłopcy” pochodzi od słowa „chłopiec”, forma „chłopacy” – od „chłopak”, tyle że w rodzaju męskoosobowym, gdyż forma „chłopaki” ma rodzaj niemęskoosobowy.
      Tyle 🙂
      Podsumowując – wszystkie formy są uprawnione przez normy językowe, gdyż wszystkie są w języku potrzebne (są bowiem gramatycznie zróżnicowane).
      Poprawność formy „chłopacy” potwierdza praktycznie każdy słownik…

      Mimo to dziękujemy za wnikliwe czytanie…:)

  2. No i właśnie! Sprawdzona, rzetelna informacja i jeszcze przy okazji człowiek się czegoś nauczy! 🙂 Ja formę „chłopacy” kojarzę, raczej negatywnie, z jakimś regionalizmem i do głowy by mi nie przyszło, że to forma poprawna! Dzięki za wyjaśnienie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s