„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Dziś niedziela, a to oznacza, że właśnie kończy się kolejny tydzień. To wielce odkrywcze spostrzeżenie prowadzi nas do kolejnego wniosku – pora zatem na kolejne mrówkojadzie podsumowanie tygodnia i zebranie najciekawszych wydarzeń mijających siedmiu dni w życiu polskich (i nie tylko!) ogrodów zoologicznych.
Zapraszamy zatem na przegląd zoowieści tygodnia w trzecim już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!

"Siedem Dni Zoo"

"7 Dni Zoo"

A w dzisiejszym 7 Dni Zoo przeczytacie o:

1. Święta w zoo

Nie tylko my znaleźliśmy pod choinką prezenty – niespodzianki czekały także na mieszkańców ogrodów zoologicznych.
Tradycyjnie już świąteczne prezenty otrzymały zwierzaki z oliwskiego zoo – przygotowano dla nich w małych, kolorowych paczuszkach rozmaite przysmaki. Papugi otrzymały orzeszki, surykatki i pumy mięso, a małpy bakalie i ryż z miodem.
Dla każdego coś pysznego – zdjęcia z „otwierania prezentów” przez zwierzaki z oliwskiego zoo możecie zobaczyć tutaj.

Mikołaj z workiem prezentów odwiedził także warszawskie zoo – szympansy dostały swoje ulubione zabawki, czyli ubrania, a papugi kea ogromną paczkę od Teleexpressu, w której znalazły zabawki i smakołyki.

Zdjęcia z akcji prezentowej możecie zobaczyć na stronie warszawskiego zoo.

Tradycja rozdawania prezentów zwierzakom w warszawskim zoo również jest bardzo długa i sięga początków istnienia zoo.
Zresztą, zobaczcie sami:

Tymczasem we wrocławskim zoo furorę robią choinki – jako przysmak dla żyraf i zabawki dla słoni :).
O świątecznych zwyczajach (nie tylko) we wrocławskim zoo możecie przeczytać tutaj.
Natomiast galerię zdjęć z świąt u wrocławskich szympansów możecie zobaczyć tutaj.

Pozostając w temacie choinek – niecodzienne ozdoby choinkowe pojawiły się na drzewkach w łódzkim zoo. Jeszcze przed świętami uczniowie dwóch łódzkich szkół przybrały rosnące na terenie zoo choinki łańcuchami z makaronu i suszonych owoców oraz bombkami z jabłek i buraków. Znalazł się też czub wykonany z wafla i moreli, a choinki obsypano wiórkami kokosowymi – całość okazała się przysmakiem dla mieszkających na terenie zoo ptaków.
Zdjęcia z akcji przyozdabiania choinek możecie zobaczyć tutaj.

A tak święta obchodzą zwierzaki w zoo na Manhattanie w Nowym Jorku:

🙂

2. Szklarnia dla bocianów w warszawskim zoo

Warszawskie zoo pochwaliło się nowym lokum dla boćków, które z różnych powodów nie mogły odlecieć do „ciepłych krajów” i zmuszone zostały zimować w Polsce.

Warszawskie boćki latem - o zimie wtedy jeszcze nikt nie myślał...

Warszawskie boćki latem - o zimie wtedy jeszcze nikt nie myślał...

Obiekt, nazywany szklarnią, kosztował 130 tysięcy złotych. Co można za to zrobić? Całkiem sporo – basen, podgrzewane podłogi, okna „mrozoodporne”, ściany z aluminium i 22 metry długości całości. Nieźle.
Więcej możecie przeczytać tutaj.

3. Sosnowiec chce mieć zoo!

Mało im! Mają egzotarium i minizoo w Parku Kazimierz, a pod nosem Śląskie Zoo, a chcą mieć własny ogród zoologiczny – i to taki z prawdziwego zdarzenia!

Zoomapa Górnego Śląska - wybór miejsc

Zoomapa Górnego Śląska - wybór miejsc

O co chodzi?
Władzom Sosnowca zamarzyło się własne zoo. To nic, że sosnowieckie egzotarium dzieli od Śląskiego Zoo niespełna 8 kilometrów (do minizoo jest trochę dalej – około 17 km). Zoo to zoo.
Obecnie w Sosnowcu znajdują się dwie placówki zoologiczne – egzotarium przy ul. Piłsudskiego i minizoo w leżącej na wschodnim krańcu miasta dzielnicy Kazimierz Górniczy. Kolekcja zwierząt w egzotarium jest całkiem spora – to prawie sto gatunków, w tym krokodyl nilowy, boa tęczowy, pyton tygrysi i siatkowy, sześć gatunków żółwi, kilkanaście gatunków ptaków, głównie papug, 40 gatunków ryb, trochę ssaków, a do tego pokaźna kolekcja botaniczna – ponad 80 gatunków roślin z różnych stref klimatycznych i geograficznych świata. Minizoo z kolei to głównie daniele i lamy oraz ptactwo domowe.
Władzom miasta marzy się jednak połączenie tych dwóch placówek i nadanie im odpowiedniego statusu, dzięki czemu nowopowstały twór miałby takie sama prawa, jak choćby Śląskie Zoo. Miasto zwróciło się już do Ministerstwa Ochrony Środowiska z prośbą o nadanie obu miejscom statusu zoo, ale najpierw musi się na to zgodzić Rada Dyrektorów Polskich Ogrodów Zoologicznych i Akwariów.
Z tym może być jednak różnie – pomysł od razu spunktowany został przez Jolantę Kopiec, dyrektorkę Śląskiego Zoo, która ma przygotować wstępny raport dla Rady. Z jednej strony sosnowieckie zoo byłoby niepotrzebną konkurencją dla już istniejącego Śląskiego Zoo, z drugiej przed nowym obiektem stanęłyby nowe wyzwania i zagrożenia, którym mogłoby nie sprostać. Już Śląskie Zoo ma kłopoty z utrzymaniem się, a powstanie konkurencyjnej placówki za miedzą mogłoby tylko sytuację pogorszyć.
Czy te obawy są słuszne i czy naprawdę drugie „prawdziwe” zoo w bezpośredniej bliskości jednego byłoby zagrożeniem dla obu? Rzut oka na zoologiczną mapę Polski pokazuje, że nie mamy w kraju zbyt wielu miejsc, w których w bezpośredniej bliskości byłyby dwie (lub więcej) placówki o profilu zoologicznym:
– Poznań: Stare i Nowe Zoo to właściwie jeden ogród, poza tym każda placówka ma inny profil. Jest jeszcze palmiarnia, ale tam mamy właściwie tylko rośliny i ryby.
– Trójmiasto: zoo w Oliwie i Akwarium w Gdyni to placówki, które świetnie się ze sobą uzupełniają dzięki skrajnie innej kolekcji. Jest jeszcze fokarium na Helu, ale ono ma zupełnie odmienny profil.
– Bydgoszcz i Toruń: dwa blisko położone względem siebie ogrody, ale również o odmiennym profilu (fauna krajowa kontra śródmiejskie zoo z małymi zwierzętami, głównie egzotycznymi).
Sens powstania zoo w Sosnowcu byłby tylko wówczas, gdyby była to alternatywa dla Śląskiego Zoo – zupełnie inny charakter i profil, inna kolekcja i inne cele. Tworzenie kolejnego klasycznego ogrodu zoologicznego – a takim jest Śląskie Zoo – mija się z celem. Zresztą tendencją współczesnych ogrodów zoologicznych jest ich specjalizacja i profilowanie, zwłaszcza w sytuacji, gdy w odpowiedniej bliskości znajduje się więcej niż jedna placówka zoologiczna. Zoo w Sosnowcu miałoby więc sens, gdyby było to po prostu rozbudowane egzotarium, nastawione na ekspozycję gadów, płazów, ryb oraz różnych małych zwierząt. Słowem – obecne egzotarium ale w rozbudowanej wersji.
Idea łączenia tego miejsca z minizoo w Parku Kazimierz jest zupełnie chybiona – oba miejsca dzieli prawie 9 kilometrów, poza tym parkowe minizoo to zwykły zwierzyniec z pospolitymi gatunkami, jakich w Polce setki.
Jakkolwiek, sprawa jest w toku i jeszcze nie wiadomo, jaki będzie jej finał. Niebawem postaramy się wrócić do tego tematu i szerzej omówić cały problem.
Tym bardziej, że Sosnowiec jest już trzecim miastem w Polsce, które planuje utworzyć na swoim terenie zoo – w ostatnich tygodniach pomysł taki pojawił się w Rzeszowie oraz Zielonej Górze, z tą tylko różnicą, że tamtejsze ogrody miałyby być raczej „solidnymi” minizoo, a nie ogrodami zoologicznymi z prawdziwego zdarzenia, poza tym region Rzeszowa i Zielonej Góry na nadmiar placówek zoologicznych raczej nie narzeka…
A nam przypomina się projekt zoo w Gnieźnie :).
Do całej sprawy wrócimy niebawem!

4. Nowe zwierzaki w łódzkim zoo

To się nazywa transport! W drugiej połowie grudnia łódzkie zoo wzbogaciło się aż o 40 nowych okazów zwierząt, które przybyły z Holandii – to największy tegoroczny transport!
Wśród nowych mieszkańców zoo znalazły się m.in. samiec antylopy dik-dik, który dołączył do mieszkającej już w zoo samicy (to obecnie jedyna para tych zwierząt w Polsce!) oraz aż 39 ptaków, których dotąd jeszcze w Łodzi nie eksponowano. Są wśród nich gęsi cesarskie, bernikle rdzawoszyje, kapodzioby, cudokaczki, ohary i gągole.

Dik-dik z łódzkiego zoo (fot. Wojtek)

Dik-dik z łódzkiego zoo (fot. Wojtek)

Więcej o nowych mieszkańcach łódzkiego zoo możecie poczytać tutaj.

5. Paszport dla osła i do szopki!

Podczas gdy z Holandii zjeżdżają do łódzkiego zoo jedne zwierzaki, inne w tym czasie zasilają porozstawiane w różnych miejscach Łodzi szopki bożonarodzeniowe. Tych jest w tym roku cały wysyp – aż dziesięć zwierząt z łódzkiego zoo zasiliło trzy szopki.
W poniedziałek do szopki przy gimnazjum w Łagiewnikach (ul. Okólna) trafiła oślica Milka i owce Wrzosia oraz Agatka. W środę do stajenki przy katedrze przyjechały oślica Patrycja i dwie owce wrzosówki – Jagódka i Milli, a do kościoła oo. Klaretynów na Teofilowie – osioł Zboki, dwie kozy karłowate Mira i Inka oraz owca Mela.
Wszystkie zwierzęta występowały już w poprzednich latach w stajenkach bożonarodzeniowych.
Nie obyło się bez incydentów – dwie owieczki, które zamieszkały w szopce przed archikatedrą, podczas wyładunku postanowiły… uciec! Na szczęście szybko zostały odłowione przez pracowników zoo.
Stres spowodowany podróżą czy trema przed występem? Trudno powiedzieć – oślica Milka bez problemu weszła do zagrody i zaczęła żuć siano.
W tym roku  – ponoć z powodów „organizacyjnych” – w przykatedralnej szopce zabrakło wielbłąda, którego można było podziwiać przez dwa ostatnie lata.
Drewniana szopka bożonarodzeniowa stanęła na placu katedralnym im. Jana Pawła II już po raz czternasty. Podobnie jak w ubiegłym roku – ma kształt ryby. Zwierzęta zamieszkały w stajence, w ocieplanej zagrodzie.

Szopkę będzie można oglądać do 6 stycznia.

Za samo wypożyczenie zwierząt do szopki zoo nie pobiera opłat – organizatorzy szopek muszą zapłacić tylko za ich dowóz i wyżywienie – od 500 do 1000 zł. Dodatkowo trzeba jeszcze opłacić… specjalne paszporty dla osłów!

Paszport dla osłów

Paszport dla osłów

Obowiązek wyrabiania takich dokumentów dla wszystkich zwierząt koniowatych, które są przewożone, narzuciła ustawa. Wydanie paszportu dla osłów razem z badaniami lekarskimi kosztuje ponad 200 zł.
To my już wolimy naszą szopkę z pluszowymi mrówkojadami.

Na pierwszym planie - mrówkojady. W tle choinka i szopka...

Na pierwszym planie - mrówkojady. W tle choinka i szopka...

Paszporty niepotrzebne – choć cała trójka przyleciała do nas z Ameryki… :).

6. Pantera śnieżna w Opolu!

Nie, nie będzie nic o „tajemniczym drapieżniku grasującym na Opolszczyźnie”, a o nowym mieszkańcu opolskiego zoo – półtorarocznej samicy irbisa, czyli panterze śnieżnej.
Doris, bo takie imię nosi najnowsza mieszkanka opolskiego zoo, przyjechała do Opola tuż przed świętami, 22 grudnia, z ogrodu zoologicznego w Krakowie.

Pantery śnieżne z krakowskiego zoo (fot. Wojtek)

Pantery śnieżne z krakowskiego zoo (fot. Wojtek)

Doris obecnie przechodzi okres aklimatyzacji w pomieszczeniu gospodarczym, ale na początku nowego roku powinna pojawić się już na wybiegu.
W przyszłym roku powinien dołączyć do niej samiec, o którego zoo już czyni starania – opolskie zoo chce bowiem wznowić hodowlę panter śnieżnych. Tak się bowiem  składa, że jeszcze niedawno w Opolu była para irbisów, niestety ich hodowla zakończyła się porażką – poprzedni samiec który mieszkał w opolskim ogrodzie, Martin, był bardzo agresywny i zagryzł samicę, dlatego też nie było szans na hodowlę i zoo musiało poczekać aż samiec doczeka swych dni i spróbować ponownie. Martin padł ze starości w tym roku, dlatego możliwe było sprowadzenie nowego irbisa już teraz.
Doris zamieszka na dużym wybiegu, specjalnie przystosowanym dla panter śnieżnych.

Z lewej - wybieg pantery śnieżnej, z prawej - rysi.

Z lewej - wybieg pantery śnieżnej, z prawej - rysi

Pantery śnieżne są bardzo poważnie zagrożone wyginięciem – na wolności żyje tylko 4500-7000 irbisów, w ogrodach zoologicznych ponad 400.  Gatunek znajduje się na liście IUCN. Chroni go też CITES.
Obecnie w opolskim zoo możemy zobaczyć osiem gatunków dzikich kotów – oprócz pantery śnieżnej, mieszkają tu jeszcze pumy, jaguary, serwale, gepardy, manule, rysie europejskie i jaguarundi.
W niedalekiej przyszłości pojawić się mają lwy i tygrysy – wówczas Opole stanie się niekwestionowaną kocią potęgą :).

7. Siedem ton książek na ratunek gorylom…

Choć trudno sobie wyobrazić, że książki mogłyby pomóc zagrożonym wyginięciem gorylom, to właśnie na taki pomysł wpadło praskie zoo. Już po świętach książki zostaną wysłane do parków i rezerwatów w Kamerunie, Kongo, Gabonie, Gwinei Równikowej oraz Republice Środkowoafrykańskiej. Choć przygotowana przez praskie zoo megapaczka książek ważyć będzie aż siedem ton (czyli  może to być nawet kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy!), nie znajdą się w niej klasyczne pozycje z literatury światowej – zawierać będzie natomiast wszelkiego rodzaju opracowania dotyczące goryli, w tym także i książki przygodowe oraz bajki dla dzieci.

Goryle w opolskim zoo już czytają...

Goryle w opolskim zoo już czytają...

Akcja ma przyczynić się do ratowania krytycznie zagrożonych wyginięciem goryli zachodnich, m.in. poprzez edukację proekologiczną wśród mieszkańców Afryki.
Bohaterem części bajek, które trafią do Afryki, jest goryl Moja z ogrodu zoologicznego w Pradze.
Latem tego roku praskie zoo wysłało materiały edukacyjne i sprzęt ekipie nadzorującej rezerwat Dja w Kamerunie.
Cała akcja praskiego zoo odbywa się w ramach kolejnej już kampanii EAZA na Rzecz Ochrony Małp Człekokształtnych, w której biorą udział wszystkie ogrody zoologiczne stowarzyszone w EAZA.
Więcej o kampanii możecie przeczytać np. tutaj.

Przypominamy także o innych ważnych wydarzeniach ostatniego tygodnia, o których pisaliśmy na Mrówkojadzie:

Świąteczny niezbędnik, czyli bożonarodzeniowo-noworoczny rozkład jazdy polskich ogrodów zoologicznych

A kolejny numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

Advertisements

5 comments on “„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

  1. Cesarki i rdzawoszyje rzeczywiście już można na stawie w zoo oglądać.
    W artykule umknął natomiast jeszcze jeden gatunek, a mianowicie ohar.
    W artykule mowa jest też o tym, że wszystkie ptaki w zoo są po raz pierwszy. Prawdą to nie jest bo jeszcze do niedawna w zoo były prezentowane kaczuszki czerwonoramienne(w artykule cudokaczki).
    Zoo natomiast otrzymało gwiazdkowy prezent w postaci nowo narodzonych 2 tamaryn białoczubych. Jako tako można je w małpiarni podziwiać.
    Takie zakończenie roku w ŁZ może być…

  2. Wiecie może, czy nasze ogrody planują jakieś większe akcje z okazji kampanii EAZA? Na razie było na ten temat raczej cicho, tylko nieliczne wzmianki o tej akcji.

    Widzę, że moje zdjęcie się przydały:)

    • w związku z małpią kampanią EAZY Stare ZOO w Poznaniu już szykuje wystawę i cykl imprez w okresie letnim a także kilka wykładów dla szkół.

  3. „Obiekt, nazywany szklarnią, kosztował 130 tysięcy złotych. Co można za to zrobić? Całkiem sporo – basen, podgrzewane podłogi, okna „mrozoodporne”, ściany z aluminium i 22 metry długości całości. Nieźle.”

    No słodzicie warszawskiemu zoo – obiekt ma nie 22 metry długości, a 22 metry kwadratowe powierzchni – a to jednak robi małą różnicę, no i ten basen też taki trochę mały – nazwałbym go raczej basenik 😛

    • Słodzimy? Że 22 metry powierzchni a nie długości to niestety nieścisłość w przekazach na temat owej szklarni – praktycznie nigdzie nie było mowy, że chodzi o powierzchnię. Daliśmy się zwieść, nasz błąd. A odnośnie do basenu – uznaliśmy, że oczywistym jest, że nie będzie to prawdziwe bocianie kąpielisko, dlatego zrezygnowaliśmy z cudzysłowu, ale skoro wyszło, że słodzimy, to niech będzie – lekko ironiczny w zamierzeniu miał być ten komunikat o „szklarni dla boćków”…:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s