Życzenia świąteczne od redakcji „Mrówkojada i Przyjaciół”

Z okazji nadchodzących świąt wszystkim naszym Czytelnikom składamy najserdeczniejsze życzenia. Zdrowia, szczęścia i iście mrówkojadziego spokoju w tym okresie, a także radości z chwil spędzonych w gronie najbliższych. Niech w nowym, 2011 roku, spełnią się Wasze marzenia, niech każda chwila będzie pełna uśmiechu.

Reklamy

13 comments on “Życzenia świąteczne od redakcji „Mrówkojada i Przyjaciół”

  1. Dziękuję ze swej strony! Na marginesie dodam, że dzisiaj otrzymałem pocztą paczkę od Was i muszę powiedzieć że jeśli poznańskie zoo by wydało taki przewodnik to było by super!! Jest rewelacyjny i poręczny. Jedna rzecz mnie tylko martwi co do zoo wrocławskiego, to że słonie są dość sędziwe a nie ma młodych, nie mnożą się. Warto było by żeby się namnożyły aby Wrocław miał zawsze słonie. Może Poznań by im dał jednego jeśli u nas się urodzi?

    • Ha! Przewodnik po wrocławskim zoo to najlepsza propozycja wśród współczesnych przewodników po polskich ogrodach zoologicznych. Tak jest jednak dopiero od jakiegoś czasu – w paczce był wszak też przewodnik „sprzed lat”, który mocno odbiega poziomem od obecnego :).
      A jeśli chodzi o wrocławskie słonice – hm, wszystkie są po przejściach i we Wrocławiu dożywają raczej spokojnej starości, nie było mowy o jakiejkolwiek hodowli.
      Poznań na pewno Wrocławiowi słoni nie da – z kilku powodów, a najprostszy i najważniejszy to ten, że we Wrocławiu mamy słonie indyjskie, a w Poznaniu afrykańskie…

    • Poza tym kwestia wymiany zwierząt między ogrodami zoologicznymi to nie jest taka prosta sprawa, o wszystkim decyduje koordynator gatunku, cały proces jest bardzo skomplikowany. To, że dajmy na to Wrocław chce, a Poznań ma, to jeszcze daleka droga :). Jakkolwiek – wrocławskie zoo skupi się w przyszłości tylko na słoniach indyjskich, Poznań – tylko na afrykańskich.
      Poza tym – czekajmy najpierw cierpliwie na urodziny słonika w Poznaniu :).

  2. No w tym starszym przewodniku widać że kiedyś była gorsza jakość zdjęć i mniej ciekawa szata graficzna, no ale takie były wówczas możliwości, pewnie za 20-30 lat tak samo będzie się mówić o obecnych przewodnikach czy innych pozycjach tego typu.
    A słonie to naprawdę problem, bo jak te padną to zoo wrocławskie bez słoni trochę kiepsko… W ogóle istotne jest by skupić się na rozmnażaniu tych gatunków najdroższych jak słonie, hipcie, nosorożce, lwy i inne tego typu. Brakuje mi hipcia nilowego w Poznaniu, ten co kiedyś był to wspomnienie młodych lat. Pamiętam śmierdzące wnętrze pawilonu i basen z hipciem oraz ten brak zabezpieczeń, siatkowaną kratkę gdzie można było niechcący palec wsadzić (dziecko szczególnie) i stracić go!! Ojciec mówił że swego czasu hipcio z Poznania zjadł mała dziewczynkę która weszła na wybieg, wówczas odgrodzony od ludzi tylko słupkami. Podobnie niebezpiecznie było z karłowatymi i tapirami, w starej lwiarni wewnątrz była ta wnęka gdzie zimą były te stworki pamiętam jak dzieciaki, sam nawet kiedyś też, palce wkładaliśmy i dotykaliśmy hipopotama czy tapira, takie były możliwości a dziecko nie ma takiego rozumu. To były czasy… Pamiętam na zwierzynieckiej pingwiny jak były na 1 wybiegu zaraz przy wejściu, potem zniknęły (nie wiem gdzie) i zastąpiły je wydry. Pamiętam też szklane 6 gablot zatytułowanych „Zwierzęta mało znane” był tam fenek, szynszyla!!!, rudawki, fenek i inne drobne stworki. Pamiętam też w końcu alpinarium i kozice, kiedyś ponoć też koziorożec był i że bałem się tam wchodzić… Znamię wyrył mi też smród ale odmienny niż u hipcia, na podobieństwo czegoś prażonego, w ptaszarni i dzioborożce, ary itp.. nie pamiętam tylko co było tam gdzie później zrobili szklaną gablotę z małpkami. Na środku też ptaszarni postawili woliere szklaną z drobnym ptactwem, a potem zamknęli ptaszarnie szkoda, wszystko się sypie, dziś dzieciaki nie znają tego i nie mają takich atrakcji. Oooo pamiętam też żyrafki jak mnie lizały w rekę jak chlebek dawałem 🙂 nawet mam fotki w albumie domowym 🙂 hehe a dzisiaj tak daleko są na wybiegu na Malcie.

    • Wracając do jednego ze starszych przewodników po wrocławskim zoo – rzecz to o tyle ciekawa, bo będąca pewnym dokumentem o wartości historycznej i rarytasem kolekcjonerskim, niestety kuleje, jeśli chodzi o wartość merytoryczną i mocno irytuje, jeśli chodzi o styl wypowiedzi. O niechlujności redaktorskiej (kilkanaście błędów ortograficznych, masa składniowych itp.) nie wspominamy.
      Obecny przewodnik może i się zestarzeje, ale zawsze będzie się bronił treścią i rzetelnością.
      Wrocławskie zoo jest przygotowane na to, że wiekowe już słonice padną – w planach jest wszak modernizacja słoniarni i przygotowanie jej do hodowli całego stada słoni indyjskich. O to, że we Wrocławiu miałoby słoni zabraknąć, nie martwilibyśmy się wcale :).
      Rozmnażanie gatunków w zoo jest sprawą bardzo ważną, ale musimy pamiętać o wszystkim, co się z tym wiąże. Nie chodzi o to, by rozmnażać „jak leci” i „co popadnie”. To niezwykle skomplikowany proces, nadzorowany przez koordynatorów gatunku, gdzie raczej nie ma miejsca na przypadkowe i nieprzemyślane narodziny (vide casus hipopotama karłowatego).
      Lwów ci akurat w zoologach dostatek, a hipopotamy akurat rozmnażają się całkiem nieźle.
      Hipopotam nilowy w Poznaniu – nie ma takich planów, bo też i nie ma takiej potrzeby. H. nilowy na pewno nie pojawi się w Wielkopolsce przez bardzo długi czas!

      A obraz Starego Zoo, który wspominasz z sentymentem, dla nas jest raczej symbolem wszystkiego, co w zoo złe i wspominamy to z dużym niesmakiem. Wiadomo, taki był czas i takie było podejście, a gdy byliśmy dziećmi, liczyło się, że można pogłaskać zwierzaka, ale dziś taka postawa jest jednak daleka od wizji zoo.
      Basen hipopotama nilowego w Starym Zoo to była estetyczna katastrofa, podobnie jak stara lwiarnia czy klatki niedźwiedzi w starej grocie.
      Stare Zoo się zmienia, bo zmienić się musi – „chwalebna” przeszłość jest dzisiaj świetnym znakiem przemian i zupełnie innego podejścia do idei zoo.
      Dzisiaj powinno ono pełnić rolę muzealną i być pomostem między dawnym a nowoczesnym myśleniem o zoo. Pawilon zwierząt zmiennocieplnych – jak najbardziej, zresztą taka była idea, że w Starym Zoo docelowo zostaną tylko gady, płazy i ryby (których nie ma w Nowym Zoo) oraz małe zwierzęta. Szkoda tylko, że tak słabo wyeksponowana jest przestrzeń historyczna tego miejsca, bo warunki na to są lepsze niż gdziekolwiek w kraju.

      A żyrafom chleba nie dajemy! I dobrze, że na Malcie są na tyle daleko, że nikt tego zrobić nie może. Zoo to nie cyrk ani sklep zoologiczny, gdzie można pogłaskać zwierzątko czy dać mu jeść. Od tego jest minizoo lub specjalne dziecięce zoo, a nie wybiegi dzikich zwierząt…

    • No jeśli chodzi o wymienione przez ciebie gatunki to lwy są jednym z tańszych na zoorynku – i ogólnie mało który ogród jeszcze chce je mnożyć – Wrocław ma taki plus że posiada rasowe osobniki (angolańskie) więc na młode na pewno znaleźliby się chętni.

      Co do słoni to obecne jak napisał mrówkojad – dożywają starości (tak jak te z Gdańska, Krakowa, i Łodzi). Stada hodowlane ma tylko Poznań i Warszawa, Chorzów jest w trakcie kompletowania, natomiast Płock prowadzi słoniowe przedszkole – tu dorastają młode samce, które musiałby być odłączone od stada ale jeszcze nie zostały włączone do nowych.

      Wrocław planuje całą słoniarnię wyremontować – remont rozpocznie się kiedy wybudują afrykarium i odremontują pawilon krokodyli (do pierwszego trafią hipopotamy nilowe, do drugiego karłowate). Tapiry trafią nie wiem gdzie (możliwe że zupełnie znikną bo za kilka lat do Wrocławia mają przybyć tapiry malajskie). Wtedy cała słoniarnia będzie własnością słoni indyjskich – jeśli emerytki tego dożyją to możliwe że po prostu dowiozą do nich kilka młodych osobników i one będą trzonem stada, lub poczekają aż padną i wtedy stworzą zupełnie nowe stado… Co do planów Wrocławia można być spokojnym – bez słoni nie zostaną 🙂

      No i trzeba też zauważyć że jako członkowie EAZA polskie ogrody nie handlują zwierzętami – tylko zgłaszają zapotrzebowanie, ustawiają się w kolejce i czekają aż „zamówienie” do nich trafi.

  3. W pełni się zgadzam, tylko nie rozumiem dlaczego „nie ma potrzeby” hipopotamów nilowych dawać do zoo w Poznaniu? Przecież nie każdy ma czas lub pieniądze by jechać do Wrocławia, Berlina czy Warszawy, a tak zawsze by były na miejscu.

    • Podejrzewam że mrówkojadowi chodziło raczej o to że kasy nie ma – miejsca w Poznaniu że tak powiem od (tu wstawić nazwę pewnej choroby, która jeszcze w sumie niedawno dziesiątkowała populację Europy), gatunek jak najbardziej cenny i ciekawy oraz dobrze wkomponowałby się w ogród jako całość – są już nosorożce i słonie afrykańskie hipopotam obok byłby wisienką na torcie 🙂 No a ochrona się im przyda jak prawie każdemu afrykańskiemu gatunkowi.

    • Hm, po pierwsze – nie ma potrzeby, w sensie nie ma takiej potrzeby ze strony samego zoo, które nie przewiduje w swoich planach – nawet wieloletnich – sprowadzenia hipopotamów nilowych. Koncepcja rozwoju zoo, choć nie tak jasna i przemyślana jak choćby we Wrocławiu, Gdańsku czy Toruniu, to jednak ma pewne założenia i hipopotamy nilowe akurat nijak się do nich mają. Inna sprawa to fundusze – przygotowanie odpowiedniego wybiegu dla hipopotamów to ogromna inwestycja, na którą zoo nie ma i długo mieć pieniędzy nie będzie.
      Poza tym nie chodzi o to, że „hipopotam być musi”, bo chcemy go oglądać, a że nie ma, to musimy jechać do innego zoo. To nie jest gatunek, który musi być w każdym zoo, zresztą żaden gatunek zwierzęcia nie musi być w każdym zoo. Że fajnie byłoby zobaczyć hipopotama w Poznaniu – pewnie, że fajnie. Ale zoo to nie cyrk ani salon wystawowy zwierząt, gdzie zobaczymy to, co chcemy. Chcemy hipka – to jedziemy do Wrocławia, Gdanska, Warszawy. Chcemy mrówkojada – to do Opola, Warszawy, Poznania itd. Nie o to chodzi, żeby wszędzie były te same gatunki albo chociaż te najbardziej popularne. Toruń nigdy nie będzie miał hipopotamów, słoni, żyraf i nosorożców, ale będzie miał do zaoferowania rzeczy, których nie ma nigdzie indziej w Polsce – unikalne założenia botaniczne, miniinsektaria, wolne wybiegi małych ssaków w niespotykanych dotąd w Polsce aranżacjach i zestawieniach.
      Czy naprawdę poznańskie zoo byłoby lepsze, gdyby miało hipka? Nie. Byłoby lepsze, gdyby zmodernizaowac te koszmarki architektoniczne i estetyczne, których pełno w zoo. I gdyby pojawił się choć jeszcze jeden pawilon zimowy, i gdyby… – i tak dalej.
      Nie chcemy hipcia w Poznaniu. Nie ma takiej potrzeby – bo są większe, ważniejsze! 🙂

    • Aha, a poza tym – jak już robić wybieg dla hipopotamów, to z najwyższej półki, żeby nie było czegoś takiego, jak jest obecnie np., we Wrocławiu, ale żeby też było to lepsze, niż obecna hipopotamiarnia w Warszawie. A taka inwestycja kosztowałaby więcej, niż budżet poznańskiego zoo na najbliższe 10 lat… 🙂

      • łohoho – powiało grozą 😛 Ja tam w Poznaniu nie byłem – i jak na razie moim priorytetem ten ogród nie jest, ale z tego co piszecie na stronie to jakoś znalazłoby się miejsce i dla hipopotama. Oczywiście nie mówię że ma się on pojawić jutro albo konkretnie w 2025 roku. Moim zdaniem Poznań, Gdańsk i od biedy Chorzów mają szanse stać się pełnymi przekrojowymi ogrodami zoologicznymi – oczywiście wiadomo że każdego gatunku nie sprowadzi – bo i byłoby to bezsensowne; podobnie bezsensowne byłoby staranie się o posiadanie wszystkich zwierząt objętych programami EEP/ESB bo niewykonalne. Jednak nie zmienia to faktu że hipopotam do zoo by pasował. Z tego co piszecie kładziony jest nacisk na 3 konkretne krainy – Daleki Wschód, Ameryka Południowa i sawanna afrykańska. Do 3ciej grupy jak najbardziej pasuje hipopotam. O ile goryl, szympans czy okapi już mniej, to basenik hipopotamów idealnie wkomponowałby się w ogród jaki znam z waszych relacji. Rozumiem że nie są priorytetem, że w kolejce jest 98147 ważniejszych inwestycji -„substandardów”, zapowiadane od dawna wybiegi lwów (na których szału nie rozumiem) itp, itd ale jakby za jakiś czas pojawiły się hipopotamy nie miałbym nic przeciwko – i nie dlatego że uwielbiam te szare kluchy – ale dlatego że dopełniłyby kolekcję. Wiadomo – najpierw niech ogród stanie na nogi ale ja tam bym hipopotama nie skreślał tylko za bycie hipopotamem, dobre mnożenie się w zoo i chwilowe nieujęcie w planie wieloletnim.

        No i dziwnie zabrzmiało zdanie – nie ma potrzeby trzymania hipcia w Poznaniu – toć ogrody obecnie są po to żeby chronić zwierzęta a nie po to żeby być chcianym. Poznań ma świetne warunki żeby stworzyć większe stado tych zwierząt, rozumiem że nie ma potrzeby w tej chwili budować ich pawilonu – może nawet i dobrze bo ciągle nie opracowano dobrego rozwiązania technicznego (zarówno Berlin jak i Warszawa narzekają na filtry) – ale jak dla mnie kiedy zoo już będzie wprowadzone w XXI wiek hipopotamiarnia byłaby wisienkę na torcie 🙂

        • Oj tam, oj tam, grozą od razu 🙂
          Że miejsce dla hipopotama by się znalazło w przestrzeni zoo – to jasne. Patrzymy jednak na to realnie. Tzw. kwestia hipopotama w Nowym Zoo praktycznie nie istnieje – nie było i nie ma mowy o budowie hipopotamiarni i sprowadzeniu tego gatunku do Poznania. Że by pasował – jasne, że by pasował, niemniej wieloletni plan rozwoju zoo i dostosowany do niego budżet nijak się ma do tak efektownej i drogiej inwestycji.
          Żeby nie było – my tez chcielibyśmy, żeby w Nowym Zoo stanęła piękna hipopotamiarnia – są żyrafy, nosorożce, słonie – jak znalazł. Ale znając nieco zasady działania tego zoo wiemy, że nie ma na to szans. I wiemy, że jest naprawde wiele ważniejszych potrzeb, które na realizację czekają od połowoy lat 70.;, kiedy to wznoszono zoo, a wiele obiektów i wybiegów miało mieć charakter tymczasowy, a stoją do dziś. I szczerze – hipopotamy są piękne, zagrożone i trzeba je hodowac w ogrodach, ale niech się Poznan najpierw zajmie tym, co najważniejsze.
          Ale ok – budują )ciekawe za co?) hipopotamiarnię – super! A w tym czasie wszystkie inne inwestycje stoją. To tzw efekt słoniarni, z którym zoo boryka się teraz.
          Marzenia i chęci to my też mamy, ale kiedy słyszymy, że zoo miesiącami czeka na kasę, żeby zbudować płot wszerz wybiegu Ameryki Południowej, żeby mrówkojady mogły byc na wybiegu same,. to już oczyma wyobraźni hipopotamiarnię widzimy ogromną…:)
          Dość ironii!
          Poznań – jak słusznie mówisz – ma obok Gdańska największy potencjał ze wszystkich ogrodów w kraju – absolutnie fantastyczne warunki terenowe, położenie itp. Jest tu masa rewelacyjnych miejsc, ciekawych gatunków – zawsze to powtarzamy. Ale jest tez bardzo wiele zaległości – jak w każdym zoo, a niestety nawet na nie nie ma kasy…
          I my hipcia nie skreślamy – przeciwnie, wierzymy, że zoo kiedyś „ruszy”, a wówczas taka inwestycja mogłaby być prawdziwą lokomotywą rozwojową – w tle likwidujemy substandardy, a tymczasem budujemy wielki nowy obiekt, który przyciągnie tłumy.
          Tylko że ostatni rok w Nowym Zoo to była tragedia. Wg naszego zestawienia tylko w Bydgoszczy mniej się działo jeśli chodzi o inwestycje i nowe zwierzęta (oczywiście zachowując proporcje wielkości zoo – dzięki temu np. Toruń jest przed Poznaniem). Nasz brak wiary nie bierze się znikąd, niestety.
          Ale może się mylimy – tym lepiej dla zoo i… nas samych 🙂

          A że „nie ma potrzeby trzymać hipcia w Poznaniu” – wiadomo, że ogrody są po to, żeby zwierzęta chronić. My tylko odnosimy się do kwestii Dawda, że „fajnie byłoby żeby hipopotam w Poznaniu był, bo nie trzeba by było jeździć do innych miast”.
          Też tak kiedyś myśleliśmy. Ale to jest myślenie trochę z czasów menażeryjno-cyrkowych, gdzie zwierzak jest tylko efektownym okazem dla zwiedzających. A nam nie o to chodzi – i jeśli tak rozumieć obecność zwierzecia w zoo – a do tego się odwoływaliśmy – to naprawdę nie ma potrzeby. MY cały czas apelujemy – najpierw stworzyć dobre warunki bytowania i ekspozycji, mieć przemyślaną wizję „po co i dlaczego” a potem wołać -0 „hipcia! hipcia!” :).
          Potrzebę rozumiemy tu więc jako konieczność i „potrzebę zwiedzających”. A nas – jako zwiedzających – bardziej ucieszyłby np pawilon zimowy mrówkojadów, nowe woliery ptaków, otwarta żyrafiarnia, remont insektarium i pawilonu małych ssaków, nowe woliery dla drapieżników.
          A potem hipcio. Sami będziemy wielkimi orędownikami akcji „Hipopotam znów w Poznaniu”. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s