Antologia poezji mrówkojadziej – część I

Cały czas narzekamy, że polska literatura całkowicie sobie waży lekce mrówkojady i tekstów poświęconych tym najwspanialszym na świecie stworzeniom jest tyle, co kot napłakał. Ubolewanie nasze, połączone z zupełnym niezrozumieniem takiego stanu rzeczy musiało wreszcie przekuć się w jakieś twórcze rozwiązanie tego palącego problemu.
Zamiast więc biadolić i pytać – „dlaczego?!” postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce, pióra i klawiatury i zabraliśmy się do pisania – tak oto powstała jedyna w swoim rodzaju „Antologia poezji mrówkojadziej”, w której zebraliśmy wszystkie napisane przez nas teksty, poświęcone naszym ukochanym zwierzakom.
Poniżej prezentujemy pierwszą partię tekstów – nigdzie dotychczas nie publikowanych!

Antologia poezji mrówkojadziej - wydawnictwo z serii Biblioteki Narodowej

Antologia ta jest o tyle nietypowa, że nie jest jeszcze skończona – teksty wchodzące w jej skład cały czas powstają i z każdym dniem jest ich więcej, dlatego też na naszej stronie będziemy publikować je w kilkutygodniowych odstępach – kiedy projekt zostanie zakończony i ile tekstów będzie ostatecznie zawierać – tego jeszcze nie wiemy…

W skład antologii będą wchodziły wszelkiego rodzaju teksty poetyckie, których podmiotem, przedmiotem i wszelką treścią będą mrówkojady! Wszystkie one zostały (lub zostaną) napisane przez nas (oraz pewną szacowną miłośniczkę naszej strony i wszelkich mrówkojadów, pragnącą zachować anonimowość).
Charakter tekstów będzie trojaki – limeryki (w części p.t. Limeryki o stworach z Ameryki), teksty wzorowane bądź oparte na utworach powszechnie znanych, lubianych i cenionych, będące ich specyficzną przeróbką lub parodią (w dziale p.t. Klasycy o mrówkojadach) oraz teksty całkowicie autorskie, nie mające żadnych literackich pierwowzorów ( w dziale p.t. Wiersze mrówkojadzie nowe).

Z cyklu "Znani poeci mrówkojadzi" - Adam Mrówkojadowicz

Dość wstępów – poezji się nie omawia ni analizuje – poezję się czyta! Do lektury zatem zapraszamy…

Antologia poezji mrówkojadziej

 

O cóż jest piękniejszego niż spróchniałe drzewa!

O, cóż jest piękniejszego niż spróchniałe drzewa,
Skryte pośród zieleni trawiastego wybiegu
Przysmaków wszelkich skarbnice, co napełnią trzewia
Gdy się wydrapie strawę – grzebiąc niczym w śniegu

Zapach próchna, smak larwy i ta lepkość języka
Co się tak zwinnie porusza mknąc przez próchno jak strzała
Gdy po każdym ataku z wnętrza drzewa coś znika
Gdy od tego ataku drży aż polana cała

Aż wreszcie – wszystko cichnie, kończą się larwy, mrówki
Najedzony mrówkojad od najedzenia aż ziewa
Pełen brzuch – wielkie szczęście, wrócił jak ze stołówki
O, cóż jest piękniejszego niż spróchniałe drzewa!

 

Niepewność mrówkojada (fragment)

Gdy w misce pusto, to wzdycha, to płacze
Żałośnie pyta – gdzieżeś jest, robacze
Jednakże gdy się wreszcie mrówka zjawia
Jęzor wysuwa, co strzela jak lawa
I w okamgnieniu znika w długim pysku
Mrówka co kiedyś – żyła gdzieś w mrowisku

 

Z jęzorem nad jeziorem

Jakiż mrówkojad piękny i młody
Jakaż to mrówkojadzica!
Idą przy sobie prosto do wody
Idą, w tle trąbi słonica

Ona mu ogon lekko zarzuca
A on jej mrówki językiem
On nagle siada, a ona kuca
Co będzie tego wynikiem?

I tak co wieczór, o każdej porze
Nad tym siadają jeziorem
On, co pazury ma niczym noże
Ona, z długaśnym jęzorem

 

Na wybiegu (Ameryki Południowej)

Na wybiegu w dzień deszczowy
takie słyszy się rozmowy:

„Jak się czuje pan, tapirze,
w całkiem nowym tym rewirze?”

„Nieszczególnie, pani lamo,
a najgorzej to jest rano…”

Rzecze na to kapibara:
„Ale nie ma jaguara!

Lecz mrówkojad – z tym jest gorzej.
Blady, chudy, spać nie może…”

„A to draka”-
Pry alpaka.

Naraz głos nandusia słychać:
„Trzeba było się opychać?

Jedna mrówka, trzecia, czwarta…
Bólu brzucha każda warta!

Nasz mrówkojad zbyt łakomy.
By poszukał lepiej żony!”

„A to draka” –
Pry alpaka.

„Nie podskakuj niby-strusiu,
nie mów źle tak o bidusiu.

Z słów twych sączy się gorczyca!”
Rzecze młoda tapirzyca.

„Niech mrówkojad dziś odsapnie,
Niechaj zdrowo sobie chrapnie.”

Na to czepiak szybko rzecze:
„Moi drodzy, co wy wiecie!

Żadne z was dziś racji nie ma,
to nie brzuch jest, nie migrena.

Co wy tacy wszyscy cwani.
Nasz mrówkojad zakochany!”

„A to draka” –
Pry alpaka.

 

Mrówkojad Beniowski

Chodzi mi o to, aby język lepki
Wydobył wszystko, co wymarzy głowa.
A w kopcu był jak piorun zwinny, prędki,
A także dłuższy niż poety mowa.
A czasem jako skarga nimfy miętki,
A zawsze bardziej sprytny niźli mrowa;
Aby przeleciał kopiec, niby skrzydłem;
Język być winien mocą, nie wędzidłem.

Entliczek pentliczek

Entliczek pentliczek, czerwony stoliczek,
A na tym stoliczku pleciony koszyczek,
W koszyczku reszteczki, ktoś czegoś nie dojadł,
A obok koszyczka zmartwiony mrówkojad…
Powiada mrówkojad: i ojciec, i matka, i rodzina wszystka
Posiłki spędzała w sąsiedztwie mrowiska,
Aa ja już nie mogę, dość mrówek i basta!
Mam chęć na makaron! I poszedł do miasta.
Do baru mrówkojad wdzięcznie ogon wnosi,
Kiwa na kelnera i o kartę prosi.
A w karcie okropność, przyznacie to sami,
Jest zupa mrówkowa i knedle z mrówkami,
Duszone są mrówki, pieczone są mrówki
I mrówki na słodko i z mrówek parówki.
No i co, mrówkojadku, gdzie twoje kluseczki?
Chyba jednak musisz przeprosić mróweczki.

Limeryki o stworach z Ameryki

I

Szef mrówkojadów ze wsi Stawisko
lubił językiem robić wszystko.
To po francusku, mon cheri!
i mrówki zatrzasnęły drzwi.
Stracił i język, i stanowisko.

 

II

Mrówkojad z poznańskiego ZOO
na widok mrówki mówił ooo!
Jakież to mikre jest stworzenie,
gdzież to ma dla mnie być jedzenie!
Takie to małe qui pro quo .

III

Mrówkojad zwany w rodzinie Tadkiem
od maleńkości był niejadkiem.
Twarde coś przeżuć dla szczerbaka
to była rzecz nie byle jaka.
Pulpy, musy , przeciery – obiadkiem

Ciąg dalszy – już niebawem!

A tymczasem ogłaszamy małą zabawę. Kto odgadnie teksty, na jakich oparte zostały niektóre z powyższych wierszy?

Prosimy również o zgłaszanie tekstów poetyckich, które znacie i lubicie, które uważacie za klasyki, a wydaje Wam się, że świetnie sprawdziłyby się w wersji mrówkojadziej. Nasza redakcja chętnie zajmie się ich odpowiednim dostosowaniem.

Czekamy na propozycje!

(Wszystkie powyższe teksty są naszego autorstwa, w związku z tym chronione są poetyckim prawem autorskim :).

Reklamy

6 comments on “Antologia poezji mrówkojadziej – część I

  1. Rewelka! 🙂 Zwłaszcza okładka szacownej antologii oraz portret Adama Mrówkojadowicza…

    Pytanie lingwistyczne: czy nie sądzicie, że we wstępie lepiej by brzmiało: (…) literatura całkowicie lekce sobie waży…”? Zastanawiam się, czy porządek wyrazów „sobie waży lekce” jest poprawny… Będę wdzięczna za wyjaśnienia, ot – zboczenie zawodowe! 🙂

    • Dziękujemy za uznanie :).
      A jeśli chodzi o inwersję we wspomnianym przez Ciebie fragmencie – oczywiście, że opcja „lekce sobie waży” jest poprawna, ale nasza wersja z zastosowaną inwersją to nic innego, jak „licentia poetica” (czyli pewnego rodzaju pozwolenie, jakie otrzymuje autor na wykorzystanie na swój sposób pewnego utrwalonego związku wyrazowego – inwersja ma tu spełniać charakter pewnej ironii 🙂 – dlatego celowo popełniliśmy ten specyficzny błąd składniowy, aby uwypuklić problem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s