Jesień nad Maltą – na sobotnim spacerze po poznańskim Nowym Zoo!

Wczoraj zabraliśmy Was na mały spacer po tonącym w jesiennych barwach Starym Zoo, dziś z kolei zapraszamy na nieco większą wycieczkę po Nowym Zoo, które odwiedziliśmy w sobotę.
Od naszej ostatniej wizyty – sprzed blisko dwóch miesięcy (rekord – takiej przerwy nie mieliśmy nigdy!) – zmieniło się znacznie mniej, niż można by się spodziewać, a wielu nowych mieszkańców zoo z racji nienajlepszej pogody nie udało nam się zobaczyć. Nie znaczy to jednak, że wyprawa była nieciekawa, przeciwnie – Nowe Zoo zawsze potrafi nas czymś zaskoczyć i tak też było tym razem, ale – zacznijmy od początku…

Wejście do Nowego Zoo - pusto, mokro i pochmurno, nic, tylko zwiedzać!

Wejście do Nowego Zoo - pusto, mokro i pochmurno, nic, tylko zwiedzać!

Gdy docieramy do zoo, dochodzi godzina 12.00. Jest pochmurna, chłodna, październikowa sobota – jesień w pełni, tyle że zupełnie inna, niż w niedzielę. Zamiast słońca – deszcz, który zawsze jest największym wrogiem zwiedzającego zoo, zwłaszcza w Poznaniu, gdzie miejsc, w których można się skryć, jest jak na lekarstwo…
No nic – długo nas tu nie było, z radością więc (mimo deszczu!) wchodzimy do zoo. Jeszcze tylko 40,00 zł za opłatę (na nic roczny karnet – w weekendy płacić trzeba i tak…) i jesteśmy w środku! A tam – chłodno, mokro i… pusto! Zwiedzających tyle, co bałwanów w czerwcu, ale jak się okaże w trakcie kilkugodzinnego spaceru, ze zwierzętami wcale nie jest dużo lepiej…

Na tropie zwierzaków…

Ruszamy zatem w ogród! Pierwszy przystanek – Dziecięce Zoo.

Dziecięce ZOO - Nowe ZOO Poznań

Dziecięce ZOO - Nowe ZOO Poznań

Zwiedzających brak, zwierząt na szczęście trochę więcej – kozy karłowate (gnieżdżące się w plastikowych pojemnikach w ilościach niekiedy hurtowych – trzy kozy w kuble), owce kameruńskie, kuce szetlandzkie, osły, papużki oraz  świnie wietnamskie, które jak zwykle zgrupowane były obok siebie pod sianem:

Świnie wietnamskie - Nowe Zoo Poznań

Świnie wietnamskie - Nowe Zoo Poznań

Nie ma natomiast żółwi, kur oraz mieszkańców tzw. króliczej chatki (świnki morskie, króliki), które zostały przeniesione już na zaplecza hodowlane – znak, że zima tuż tuż!

Następny przystanek – Pawilon Zwierząt Nocnych.

Pawilon zwierząt nocnych - Nowe Zoo Poznań (fotografia zrobiona w... licpu:)

Pawilon zwierząt nocnych - Nowe Zoo Poznań (fotografia zrobiona w... lipcu:)

Tu zmian też nie ma zbyt wiele – na ekspozycję wróciły pancerniki włochate, a z ekspozycji tymczasowo zniknął jeż uszaty. Nam po raz pierwszy udało się zobaczyć także nową samiczkę kanczyla, która kilka tygodni temu przyjechała do Nowego Zoo. Widać, że świetnie zaaklimatyzowała się w pawilonie i dobrze czuje się ze swoim nowym partnerem – kto wie, może niebawem doczekamy się małego kanczyla :).

Ruszamy dalej – wybiegi i woliery znajdujące się przy Pawilonie Zwierząt Nocnych są w większości opustoszałe (zobaczyć można lwiatki, surykatki i maki szare oraz koszatniczki), mijamy wybieg czerwonaków chilijskich:

Czerwonaki chiljskie - Nowe Zoo Poznań

Czerwonaki chilijskie - Nowe Zoo Poznań

aż dochodzimy do wybiegu sawanny afrykańskiej. I tu niespodzianka – jak okiem sięgnąć, pustka! Ot, choćby wybieg żyraf:

Wybieg żyraf - w tle, po prawej, pawilon żyrafiarni, niestety niedostępny dla zwiedzających...

Wybieg żyraf - w tle, po prawej, pawilon żyrafiarni, niestety niedostępny dla zwiedzających...

Dlatego też nie udaje nam się zobaczyć choćby urodzonego 8 września samczyka zebry Grevy’ego, Franklina, ani też żyrafy Basi, która przyjechała do Poznania z wrocławskiego zoo.
No nic, ruszamy dalej!

To pytanie nas „uwira” – siad na psa to, czy – tapira?

Nie lepiej jest na wybiegu Ameryki Południowej, który podczas naszej ostatniej wizyty wprost pękał od ilości zwierzaków i ich energii. Tym razem – cisza i pustka:

Czy ktoś widział tapira?

Czy ktoś widział tapira?

Gdzieś tam na horyzoncie mignęła jakaś wikunia i tyle. Obchodzimy zatem wybieg i próbujemy z drugiej strony – z punktu obserwacyjnego na wysepce, do której prowadzi drewniany most:

Może tutaj ktoś będzie?

Może tutaj ktoś będzie?

I jest! Na wybiegu pojawia się samica tapira anta Madzia wraz ze swoim synkiem, urodzonym 12 lipca Cypiskiem.

Tapiry na wybiegu!

Tapiry na wybiegu!

Cypisek mocno już podrósł, nie utracił jednak jeszcze swoich charakterystycznych pasków. Jest jednak już coraz bardziej samodzielny i chętnie wybiera się na wycieczki po wybiegu:

Cypisek na wybiegu

Cypisek na wybiegu

Cypisek na wybiegu

Cypisek na wybiegu

Tymczasem Madzia postanawia nieco odpocząć i jak gdyby nigdy nic… siada sobie pod drzewem. Jak pies:

Madzia na posterunku!

Madzia na posterunku!

Tapir? Chart? Wyżeł?

Tapir? Chart? Wyżeł?

Grubas? Wypraszam sobie!

Grubas? Wypraszam sobie!

Takiej okazji nie zamierza marnować nasz pluszowy mrówkojad Tadzik, który tak ochoczo fotografował się ostatnio z pomnikami Starego Zoo i tym razem strzelił sobie pamiątkową fotkę ” z tapirem” :).

Madzia i Tadzik

Madzia i Tadzik

A że tuż obok jest wybieg mrówkojadów, trzeba też zrobić sobie pamiątkową fotkę z krewniakami! Nic, że cała trójka spała właśnie w chatce – zawsze jest jeszcze wybieg i tabliczki :).

Jak to nie ma mrówkojadów w Nowym Zoo!

Jak to nie ma mrówkojadów w Nowym Zoo!

Mrówkojad na mrówkojadzie i wszędzie mrówkojad!

Mrówkojad na mrówkojadzie i wszędzie mrówkojad!

W drodze do słoniarni!

Ruszamy dalej!
Zaglądamy do czepiaków czarnorękich, ostronosów rudych (tu warto zatrzymać się na dłużej, rozciąga się stąd bowiem piękny widok na stawy i wyspę lemurów):

Jesień w Nowym Zoo!

Jesień w Nowym Zoo!

i do lemurów katta właśnie, które całą gromadą harcowały po swojej wyspie:

Lemury katta w akcji!

Lemury katta w akcji!

Tymczasem naprzeciwko wyspy lemurów, w wolierach ptaków, pojawił się nowy mieszkaniec – błotniak stawowy:

Błotniak stawowy - Nowe Zoo Poznań

Błotniak stawowy - Nowe Zoo Poznań

Błotniak stawowy - Nowe Zoo Poznań

Błotniak stawowy - Nowe Zoo Poznań

Następny przystanek – chatka tygrysów syberyjskich, gdzie zobaczyć można całą rodzinę tych wspaniałych kotów – Kirę i Zeusa oraz Tungusa i Hermesa.

Poznańskie tygrysy syberyjskie

Poznańskie tygrysy syberyjskie

Dwa tygrysy leżą w zaroślach przy ogrodzeniu, trzeci wygrzewa się w przebijającym się przez chmury słońcu na samym środku wybiegu:

Nic mi się nie chce...

Nic mi się nie chce...

I tylko jeden wykazuje jakąś większą aktywność, przemierzając wybieg wzdłuż tylnego ogrodzenia:

Tygrys patrzy...

Tygrys patrzy...

Tygrys idzie...

Tygrys idzie...

W pewnym momencie znika za drzewami i tracimy go z oczu – na chwilę jednak tylko, po nagle wyłania się z lewej strony chatki i zatrzymuje się przy samej szybie – widok naprawdę efektowny:

Jest już blisko!

Jest już blisko!

Słoń – to brzmi dumnie! Pięć słoni – zadziwia mnie!

Wreszcie dochodzimy do słoniarni, która ostatnimi czasy bardzo zyskała u nas na popularności – co pięć słoni, to nie jeden, dwa czy trzy!

Przed wejściem do słoniarni pojawiły się dwie nowe tablice – jedna dotycząca anatomii słonia:

Słoń jaki jest, każdy widzi...

Słoń jaki jest, każdy widzi...

druga poświęcona małemu słoniowi:

Słów kilka o małym słoniu

Słów kilka o małym słoniu

Wchodzimy do środka – a tam: pięć słoni, jeden obok drugiego. Można by rzec – słoń na słoniu!

Ile słoni widzisz na tym zdjęciu?

Ile słoni widzisz na tym zdjęciu?

Cała piątka poznańskich słoni przebywa wewnątrz słoniarni – Kinga, Kizia, Linda i Yzick na dużym wybiegu, Ninio zaś jest od nich oddzielony i spaceruje sobie po wydzielonym, mniejszym wybiegu. Nie przeszkadza to jednak w nawiązywaniu kontaktów „międzysłoniowych” – a to odwiedza go najpierw sam Yzick:

z którym toczy pojedynek na ciosy i trąby. Potem pojawia się jeszcze Linda:

Wejście słonia!

Wejście słonia!

Tercet słoniowy

Tercet słoniowy

Swędzi mnie za uchem!

Swędzi mnie za uchem!

Prosze państwa - oto słoń! Trzy nawet!

Proszę państwa - oto słoń! Trzy nawet!

Tymczasem w drugim kącie słoniarni prawdziwy popis słoniowych umiejętności daje Kinga, najmniejsza z trzech samic, którą łatwo rozpoznać, gdyż jako jedyna nie posiada ciosów.
„Trąba na czole” to jeszcze nic:

Kto z Was tak umie?

Kto z Was tak umie?

Ale takie sztuczki robią już wrażenie:

A na koniec jeszcze mały pokaz stania na trzech nogach (w trakcie którego „nieobecna” tylna noga jest kilka razy zmieniana):

A tak kto umie?

A tak kto umie?

Później dołącza do niej Kizia, która do tej pory z uwagą przyglądała się wyczynom swojej wieloletniej przyjaciółki:

Kizia i Kinga

Kizia i Kinga

A na sam koniec całe słoniowe towarzystwo ponownie spotyka się razem przy wybiegu Ninio:

Nie preriowy a…

Opuszczamy słoniarnię i ruszamy dalej – następny przystanek: wybieg wielbłądów dwugarbnych, gdzie próbujemy wypatrzeć Dianę, samicę wielbłąda, która przyjechała do Poznania z krakowskiego zoo blisko dwa miesiące temu. Całe – liczące obecnie już osiem sztuk – stado ma jednak akurat przerwę obiadową, dlatego możemy się tylko domyślać, kto Goliat, kto Mufasa a kto Diana…

Garb przy garbie - razem raźniej!

Garb przy garbie - razem raźniej!

Więcej szczęścia mamy przy wybiegu bizonów leśnych, gdzie obok dumnie wylegującego się samca, przodownika stada:

Prezes leśny!

Prezes leśny!

udaje nam się wypatrzeć także urodzoną 26 lipca samiczkę o wdzięcznym imieniu Biedronka:

Biedronka - młoda samica bizona leśnego

Biedronka - młoda samica bizona leśnego

przy której cały czas krąży jej matka:

Biedronka z matką

Biedronka z matką

Idziemy dalej, w stronę wybiegu makaków japońskich – przyznać trzeba, że sceneria jest w tym miejscu naprawdę efektowna, zwłaszcza, że zza chmur wyjrzało słonce i całkowicie przestało już padać:

Na horyzoncie - wybieg makaków japońskich

Na horyzoncie - wybieg makaków japońskich

Otocjony, sowy i zielonogłowe nosorożce, czyli tropienia zwierza ciąg dalszy…

Od wybiegu makaków idziemy prosto, mijając stawy, po których pływają pelikany, zamkniętą już motylarnię, za którą skręcamy w prawo, po czym wspinamy się w górę, mając z lewej wybieg żyraf, następnie przechodzimy obok dwóch nieczynnych i pustych wybiegów (kiedyś mieszkały tu jelenie) aż dochodzimy do woliery, zamieszkiwanej przez kunę żółtogradłą – ponad kwadrans i bity kilometr, kiedy to nie przechodzimy obok ani jednego „zamieszkanego” wybiegu! To zdecydowanie najsłabszy fragment Nowego Zoo – bez zwierząt, bez zagospodarowanych wybiegów i trochę bez pomysłu – za to z potencjałem na przyszłą rozbudowę. Kiedy coś się jednak w tym miejscu pojawi – zobaczymy…

Wróćmy zatem do kuny i kompleksu wolier małych drapieżników – kuna doczekała się nowej zabawki (drewniana drabinka), łasza palmowa po raz kolejny kryła się w czeluściach pawilonu i nie miała wcale zamiaru wyjść – inaczej niż perewiazka, która pokazała się kilka razy, zawsze jednak na chwilę, przez co nie było możliwości zrobienia jej zdjęcia.
Co innego otocjony, które bardzo chętnie pozowały do zdjęć – zwłaszcza dwie siostry, urodzone 25 maja, wypoczywające w wydrążonym pniu drzewa:

Grunt to dobra miejscówka!

Grunt to dobra miejscówka!

Oto małe -cjony. oto-

Oto małe -cjony. oto-

Ile można jednak siedzieć w pniaku? Nie za długo, dlatego już po chwili panny otocjonówny wybrały się na przechadzkę po wybiegu:

Chodź! Idziemy na zwiady!

Chodź! Idziemy na zwiady!

Tymczasem tatuś, Gacek, wypoczywał sobie zakopany w piachu:

Otocjon Gacek

Otocjon Gacek

Wkrótce dołączyły do niego córeczki – gdzie była mama, Smużka – tego nie wiemy. Być może wylegiwała się gdzieś na tyłach wybiegu.

Rodzina otocjonów na zdjęciu

Rodzina otocjonów na zdjęciu

Idziemy dalej, aż dochodzimy do woliery włochatek, gdzie 2 sierpnia urodziła się pierwsza w historii polskich ogrodów zoologicznych mała włochatka.

włochatka, urodzona 2 sierpnia w Nowym Zoo (fot. Nowe Zoo Poznań)

Włochatka, urodzona 2 sierpnia w Nowym Zoo (fot. Zoo Poznań)

Niestety, ten niewątpliwy sukces hodowlany miał też tragiczne konsekwencje – tydzień przed końcem inkubacji czterech jaj samica nieoczekiwanie straciła życie, co wpłynęło także na los maluchów – mimo szybkiej akcji przeniesienia lęgu do inkubatora, z czterech jaj wykluły się tylko dwa pisklęta, z których przeżyło tylko jedno.
W tym momencie role rodziców przejęli opiekunowie, którzy troskliwie zajęli się małą włochatką – jak się okazało, samczykiem.

Następny przystanek – także sowy! Tym razem jednak znacznie większe – zatrzymujemy się bowiem przy dwóch leżących niedaleko siebie wolierach, zamieszkiwanych przez puszczyki uralskie:

Puszczyki uralskie

Puszczyki uralskie

oraz rodzinę puszczyków mszarnych – rodziców i malucha, urodzonego 23 maja:

Rodzina puszczyków mszarnych

Rodzina puszczyków mszarnych

Młody puszczyk jest już tak duży, że właściwie nie sposób go odróżnić od dorosłego samca:

Który ojciec, kóry syn?

Który ojciec, który syn?

Idziemy dalej – następny przystanek : nosorożce białe, choć właściwie lepszym określeniem byłoby – zielonogłowe:

Dino na przechadzce

Dino na przechadzce

Ta zieleń na głowie nosorożca to pozostałość po malowaniu ogrodzenia wybiegu – nosorożce z typowym dla siebie uporem ocierały się bowiem o świeżo pomalowany płot – efekt widać na powyższym zdjęciu :).

Idziemy dalej, zmierzając już powoli w stronę wyjścia. Niestety, po drodze nie udaje nam się zobaczyć naszych ulubionych mieszkańców tej części zoo – dzioborożców abisyńskich i marabutów, nie widać też kazuara ani świń wisajskich.
Są za to siki wietnamskie:

Sika wietnamska - Nowe Zoo Poznań

Sika wietnamska - Nowe Zoo Poznań

Sika wietnamska - Nowe Zoo Poznań

Sika wietnamska - Nowe Zoo Poznań

Jest kolejka, są przystanki!

A na koniec – tradycyjnie już nieco – postanawiamy przejechać się po zoo kolejką – po kilku godzinach i kilku kilometrach mamy już naprawdę dość łazikowania i taka przejażdżka dobrze nam zrobi.
Choć jest sobota, kursuje już tylko jedna kolejka – wiadomo, sezon się już skończył. Gdy zmierzamy w stronę przystanku początkowego znajdującego się przy basenie fok, sprzed nosa ucieka nam właśnie jedyny kursujący skład z trójką pasażerów w środku… Co robić – objechanie całego zoo zajmuje 20-30 minut i tyle też musimy poczekać na następny kurs. Jest czas, żeby przyjrzeć się okolicy – w tym przystankowi początkowemu kolejki.

Na pierwszym planie basen fok, w tle - przystanek początkowy kolejki

Na pierwszym planie basen fok, w tle - przystanek początkowy kolejki

Do tej pory na Mrówkojadzie pokazywaliśmy jak wygląda postęp prac nad budową przystanków, teraz możemy wreszcie pokazać ich efekt – przyznacie, dosyć wątpliwej urody i ostatecznie mocno rozczarowujący. Tak prezentuje się przystanek początkowy:

Przystanek początkowy kolejki - Nowe Zoo Poznań

Przystanek początkowy kolejki - Nowe Zoo Poznań

a tak pozostałe przystanki na trasie:

Przystanek przy wybiegu Ameryki Południowej

Przystanek przy wybiegu Ameryki Południowej

Przystanek przy stawach

Przystanek przy stawach

Przystanek przy nosorożcach

Przystanek przy nosorożcach

Zwłaszcza temu ostatniemu warto się nieco bliżej przyjrzeć – jak mówi przewodnik, którego możemy posłuchać na nagraniu puszczanym podczas przejazdu kolejki, jest to przystanek o nazwie „nosorożce milu” (wybieg milu jest z prawej strony przystanku, nosorożców z lewej). Ale nie czepiamy się nazwy przystanku (ani przewodnika, który podczas nielicznych wypowiedzi popełnia niestety sporo błędów – choćby, kiedy mówi o ilości gatunków i zwierząt zamieszkujących Nowe Zoo, podawane są dane dotyczące obu poznańskich ogrodów, podczas gdy głos na nagraniu wyraźnie mówi, że chodzi TYLKO o Nowe Zoo).
Nas interesuje bardziej sam przystanek – jak jest zrobiony, zwłaszcza w kwestii wykończeń. I co tu mamy? Przystanek wygląda, jakby właśnie przed chwilą odeszła od niego ekipa pracowników, która na chwilę tylko przerwała swoją pracę. Bo jak wytłumaczyć obecność palety pełnej kostki brukowej stojącą przy samym przystanku (patrz: zdjęcie powyżej)? Ale to jeszcze nic – spójrzmy na detale tej wielce zmyślnej konstrukcji, jaką jest ów przystanek:
– dach

Maestria wykończen zaczyna się od góry!

Maestria wykończen zaczyna się od góry!

– wystające kable

Znacie to - wszędzie kable...

Znacie to - wszędzie kable...

– leżące przy przystanku resztki blachy…

Chcecie trochę blachy? Zapraszamy do Nowego Zoo...

Chcecie trochę blachy? Zapraszamy do Nowego Zoo...

Nie możemy się doczekać, aż w końcu pojawią się długo zapowiadane „przystanki multimedialne” – pewnie wtedy będą się wokół nich walać stare kalkulatory i dyskietki…

A na koniec – na życzenie czytelników – ankieta: kto Waszym zdaniem zasłużył na tytuł bohatera dnia?

Reklamy

13 comments on “Jesień nad Maltą – na sobotnim spacerze po poznańskim Nowym Zoo!

  1. Ha! Super, poczułam się jakbym tam była! 🙂
    Mam parę spraw:
    1) następnym razem ucałujcie ode mnie Cypiska!
    2) Czy zdjęcia tych tablic o anatomii słonia i małym słoniu macie może w takiej wielkości, żeby się dało przeczytać?
    3) Filmiki słoniowe – miodzio!
    4) Zdjęcia siedzącej Madzi również!
    I właśnie ze względu na dwa ostatnie punkty, powinno być jakieś głosowanko na zdjęcie dnia, czy bohatera dnia… Co wy na to? 🙂

    • Tu są linki do większej wersji zdjęć tablic przy słoniarni:


      Ewentualnie – jeśli chcesz – możemy przesłać Ci na maila oryginalne fotki – są w znacznie większym rozmiarze.
      A jeśli chodzi o propozycję głosowania – jesteśmy za, zaraz pojawi się ankieta 🙂

  2. jak widziałem wcześniejsze zdjęcia tych przystanków to myślałem że będzie to coś a’la terraria w zamojskim zoo a tu dali takie najbardziej tandetne coś … ani to oldschoolowe ani nowoczesne ani ładne – takie bardzo na odwal się – jakby im zostało rur po remoncie kanalizacji i chcieli coś z nimi zrobić …

      • Cierpliwości – krótki, chwilowy czas to naprawdę niedługo, więc zapewne za krótką chwilę zooforum wróci 🙂
        (a z innej beczki – Twoja relacja jest już obrobiona i gotowa – pracy było z tym sporo, ale efekt naszym zdaniem jest świetny – wyszła z tego jedna z najlepszych Twoich relacji! Ukaże się jutro rano!
        Pojutrze zaś pojawi się baaardzo długo oczekiwany raport poświęcony cenom biletów w polskich ogrodach zoologicznych).

        • A to dziwne bo jest pierwszą napisaną tak szybko – tzn zwlekałem z nią dłuuuugo ale jak się w końcu zabrałem to powstała w godzinę 😛

          I sorry że musieliście mieć z nią tyle pracy 😛 A ja jutro planuję wybrać się do W-wskiego zoo – zobaczę czy jedwabniki już dorosły i zmieniły się w poczwarki no i podejrzę czy ruszyły kolejne inwestycje ;] m. in. obśmiewany ostatnio pawilon dla pingwinów i szkalrnia dla bocianów z ogrzewaniem podłogowym 🙂

          A wierzę że krótki, chwilowy, niedługi, wracający za krótką chwilę czas nadejdzie niebawem ;] bo to już tydzień prawie 😛

  3. I jeszcze mała dopowiedź do naszej relacji – 2 października bowiem stado poznańskich bizonów leśnych powiększyło się o kolejnego malucha – samiczka, która otrzymała imię Jorga. Tym samy poznańskie stado liczy obecnie już siedem sztuk – samca, trzy dorosłe samice i trójkę młodych, urodzonych w tym roku!

    A już po naszej wizycie, zoo wzbogaciło się o dwójkę nowych mieszkańców, którzy przybyli z wrocławskiego zoo – to klaczka kuca szetlandzkiego Roma oraz koza karłowata Broszka.
    Przyznajemy, transfery dość dziwne…
    Więcej na ten temat na stronie poznańskiego zoo – http://www.zoo.poznan.pl/wydarzenia.php#394

    • Prawda. Niedźwiedzi w Poznaniu nie ma już od jakiegoś czasu i nic nie wskazuje na to, że miałyby w najbliższych latach wrócić. W Starym Zoo nie ma warunków, w Nowym zaś pieniędzy na stworzenie wybiegu, choć paradoksalnie żaden inny polski ogród (no, może jeszcze Oliwa), nie ma takich naturalnych predyspozycji do ekspozycji i hodowli niedźwiedzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s