Mrówkojad w Człuchowie – zoo, Canpol i miasto w cieniu zamkowej wieży. Relacji część I

Choć cały czas jeszcze mamy w pamięci naszą weekendową wizytę w oliwskim zoo i nadal ogarniamy ogrom materiału, który udało nam się wówczas zebrać, to jednak nie samymi wspomnieniami Mrówkojad żyje! Dlatego też, korzystając z uroków jesiennej aury, postanowiliśmy odwiedzić miejsce, w którym jak dotąd Mrówkojada jeszcze nie widziano – ani też on miejsca tego nie widział :).
Wsiedliśmy zatem do tak uwielbianego przez nas pekaesu i w ten oto sposób wylądowaliśmy w Człuchowie, głównym zaś celem naszej wyprawy było tamtejsze zoo, znane jako Zoo Canpol…

Mrówkojad w Człuchowie - Tadziu i pamiątkowy głaz!

Mrówkojad w Człuchowie - Tadziu i pamiątkowy głaz!

Przyznajemy się od razu – o człuchowskim zoo wiedzieliśmy dotąd niewiele. Ot to, co można znaleźć na stronie internetowej Canpolu, trochę nieprzydatnych i niezbyt wartościowych informacji z internetu oraz kilka całkiem pozytywnych opinii od wiarygodnych osób, które w Człuchowie już były – mimo wszystko, żaden inny ogród, do którego się wybieraliśmy, nie rysował się aż tak enigmatycznie, stąd też tym większa była nasza ciekawość…
Zagadką był też sam Człuchów, o którym również nie wiedzieliśmy zbyt wiele, postanowiliśmy zatem wybrać się na całodniową wycieczkę i dokładnie zwiedzić tak zoo, jak i samo miasto!
Ale – po kolei!

Kierunek – Człuchów!

Najmniejszym miastem w Polsce posiadającym ogród zoologiczny z prawdziwego zdarzenia jest Zamość (67 tys. mieszkańców). Człuchów to jednak zupełnie inna liga – z 15 tysiącami mieszkańców bliżej mu do Nowego Tomyśla (też 15 tysięcy) czy Braniewa (18 tys.).
Człuchów jest miasteczkiem położonym w powiecie człuchowskim (woj. pomorskie), w miejscu, gdzie przecinają się drogi krajowe z Koszalina do Warszawy i z Królewca do Berlina, mniej więcej równo w połowie drogi między Koszalinem a Bydgoszczą (100 km w jedną stronę i 100 km w drugą).

Człuchów

Choć zwykle podróżujemy PKP, tym razem postanawiamy skorzystać z usług naszego „drugiego” ulubionego przewoźnika, czyli niezawodnego PKS. Człuchów, choć położony w dość strategicznym miejscu, nie jest jakoś szczególnie uprzywilejowany komunikacyjnie, dlatego żeby mieć czas na dokładne zwiedzenie wszystkich lokalnych atrakcji z zoo na czele, wstajemy już o szóstej rano…
Podróż na szczęście mija bez problemów i oto o 9.25 jesteśmy w Człuchowie…

Dworzec PKS w Człuchowie

Dworzec PKS w Człuchowie

Mamy chłodny, sobotni poranek, 2. października. Najważniejsze, że nie pada. Dworzec PKS znajduje się w „centrum” Człuchowa, a my już wiemy, że zanim dotrzemy do zoo, czeka nas spora wycieczka. Postanawiamy zatem wykorzystać ją na zapoznanie się z lokalnymi atrakcjami, a tych wcale nie jest mało…

Z czego Człuchów słynie, czyli co zobaczyć trzeba, zanim dojdziemy do zoo…

Jak podają wszelkie przewodniki, Człuchów to przede wszystkim gotycki zamek krzyżacki, ponoć swego czasu drugi w kraju, po Malborku! Kiedyś może i tak, niestety dziś została z niego już tylko wieża.
Inna sprawa, że całkiem okazała – 46 metrów robi wrażenie, a wieżę widać z każdego miejsca w mieście:

Wieża zamku w Człuchowie - widok z rynku

Wieża zamku w Człuchowie - widok z rynku

Kiedyś byliśmy w Malborku, nie możemy więc przepuścić takiej okazji i postanawiamy zobaczyć zamek z bliska. Na miejscu okazuje się, że nie samą wieżą zamek stoi, bo do wieży dobudowano w XIX wieku ceglany kościół – cegła jednak cegle nierówna…

Zamek w Człuchowie

Zamek w Człuchowie

Sam zamek został zniszczony w XVIII wieku przez serię pożarów, a to, co ocalało, posłużyło jako budulec do odbudowy miasta…
Niestety – zwiedzić zamku nam się nie udaje, gdyż jest on zamknięty z powodu…remontu, choć my mamy wrażenie, jakby zamek był dopiero w budowie i na nasz przyjazd jeszcze nie skończyli go stawiać…:).

Zamek w Człuchowie - prawie jak...gotyk

Zamek w Człuchowie - prawie jak...gotyk

Wróćmy jednak pod dworzec PKS. Jesteśmy w samym centrum Człuchowa i zanim dotrzemy do zoo, czeka nas solidny spacer. Jak solidny, tego jeszcze nie wiemy – co innego informacje z zumi.pl i google maps, a co innego rzeczywisty spacer…

Gdzie tak naprawdę jest Zoo w Człuchowie?

Od tego właściwie powinniśmy zacząć. Zoo w Człuchowie, Zoo Canpol w Człuchowie – Człuchów tu, Człuchów tam, myśli więc sobie człowiek, że będzie jak w innych miastach – czyli że w mieście. Bliżej (Warszawa, Toruń) lub dalej (Kraków, Bydgoszcz) od „miasta”, ale jednak gdzieś na jego terenie. Tak, żeby móc dojść albo spokojnie sobie czymś dojechać.
Dla nas, turystów wybitnie niezmotoryzowanych, kwestia dojazdu do zoo jest sprawą kluczową, dlatego też zanim jeszcze wsiedliśmy w PKS i ruszyliśmy na Człuchów, sprawdziliśmy w różnych źródłach, gdzie leży samo zoo i jak też można do niego dotrzeć.
I tu sprawa pierwsza – Zoo Canpol wcale nie leży w Człuchowie.
„Zoo” (niech to będzie na razie nazwa umowna) leży na terenie Canpolu, czyli wielkiego kompleksu gastronomiczno-handlowo-rekreacyjno-motoryzacyjnego, położonego – uwaga! – 2,9 km od centrum Człuchowa, bite 1,5 km poza granicą miasta! O czym dyskretnie informuje nas tabliczka na drogowskazie:

Którędy do zoo?

Którędy do zoo?

Jak informuje nas strona samego Canpolu (i zoo zarazem), położony jest on w… Sieroczynie, liczącej 200 mieszkańców wsi, 3 km na zachód od Człuchowa. Wtórują tej informacji wszelkie internetowe mapy, pokazując lokalizację Canpolu w owej wsi pod adresem Sieroczyn 4a. Tyle, że to nieprawda.
W rzeczywistości bowiem Canpol i leżące na jego terenie zoo znajduje się przy samej drodze nr 22, czyli wylotówce z Człuchowa do Wałcza. Dobre 1,5 km od lokalizacji sugerowanej na wirtualnych mapach. Dobrze, że nie daliśmy się im zwieść, bo wywiodłyby nas…w pole. Dosłownie, ale do tego jeszcze wrócimy :).

Jak dotrzeć do Zoo Canpol w...Człuchowie (?)?

Wiemy zatem „mniej-więcej”, gdzie jest zoo i jak do niego dotrzeć, póki co jednak wciąż tkwimy pod dworcem PKS, co gorsza… bez planu Człuchowa (jakoś tak się złożyło…), a choć miasto to nieduże, plan zawsze przydać się może! Co dziwne, w okolicy żadnej planszy z planem miasta nie ma (choć to miejscowość turystyczna), na szczęście mamy przy sobie adres lokalnej Informacji Turystycznej – os. Wazów 1 – która ponoć znajduje się gdzieś blisko PKS-u, ruszamy zatem – trochę w ciemno – w teren. W żadnym z okolicznych kiosków planu Człuchowa nie mają, a tablicy z planem jak nie było, tak nie ma. Nie ma jednak tego złego – dzięki temu udaje nam się zobaczyć kilka innych „atrakcji” Człuchowa, znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie PKS-u: małą willę w stylu romantycznej ruiny:

Jak z "Wichrowych Wzgórz" - a to Człuchów!

Jak z "Wichrowych Wzgórz" - a to Człuchów!

prywatną zajezdnię autobusową (niestety, też w stanie ruiny…):

Gdyby nie brak przedniej szyby, to prawie jak nowy!

Gdyby nie brak przedniej szyby, to prawie jak nowy!

ulubiony sklep każdego mrówkojada:

Jak odzież dziecięca - to tylko w "Mrówce!"

Jak odzież dziecięca - to tylko w "Mrówce!"

supernowoczesny dom handlowy:

Nowoczesna architektura handlowa - centrum Człuchowa

Nowoczesna architektura handlowa - centrum Człuchowa

czy też bardzo dziwny budynek z wielkim krzyżem:

Zagadka - co to za budynek? a) centrum pożyczek, b) kościół, c) kino osiedlowe

Zagadka - co to za budynek? a) centrum pożyczek, b) kościół, c) kino osiedlowe

którym okazuje się być…”SKOK im. św. Jana z Kęt”. Dziwne, bo wygląda jak paskudny nowoczesny kościół…
A my w ten oto sposób docieramy do IT, która okazuje się być… zamknięta w weekendy. Nic dziwnego – jaki turysta przyjeżdżałby do Człuchowa w sobotę?
Na szczęście intuicja (i wysoka wieża kościelna – a jak wysoki kościół w małym miasteczku, to musi być w samym środku miasta!) prowadzi nas wprost na człuchowski rynek, gdzie wypatrujemy… kiosk, z napisem „Informacja turystyczna”. Otwarty!
W środku dominują co prawda klasyczne kioskowe rekwizyty – gazety, krzyżówki itp., udaje nam się jednak od pani sprzedawczyni uzyskać minimum informacji na temat zoo – że jest, że daleko („Ze 3 kilometry stąd!”) i żeby dojść, to trzeba cały czas prosto, a potem za CPN-em w lewo. Inni klienci potwierdzają, a my dostajemy jeszcze mały plan Człuchowa (hurra!) w formie reklamowej wydzieranki – za darmo!

Plan Człuchowa

Plan Człuchowa

Zoo Canpol co prawda na mapce się już nie mieści, ale wiemy przynajmniej, w jakim jest kierunku i że to „ze dwa centymetry za mapą jest” – więc niedaleko. A skoro jesteśmy już na rynku, warto nieco się po nim rozejrzeć.
Prezentuje się on całkiem nieźle – duży, przestronny, z nietypowym niezamknięciem pierzeją kamienic północnej strony, dzięki czemu mamy piękny widok na wieżę zamkową (patrz wyżej). Jest też fontanna, odremontowane kamieniczki oraz zadbany, zabytkowy kościół św. Jakuba:

Kościół św. Jakuba - Człuchów

Kościół św. Jakuba - Człuchów

ze znajdującą się za kościołem niezwykle intrygującą drewnianą figurą Chrystusa (?):

Ogromne dłonie (zwłaszcza lewa), jedna wielka stopa i dziwne koło na głowie - czyżby aureola?

Ogromne dłonie (zwłaszcza lewa), jedna wielka stopa i dziwne koło na głowie - czyżby aureola?

Idziemy dalej – z rynku wychodzimy ulicą Królewską (cały czas prosto!) a potem ul. Szczecińską (też prosto!). Po drodze mijamy najważniejsze placówki kulturalne Człuchowa – bibliotekę miejską, która znana jest z tego, że „ceni sobie pokój”:

Oni wybierają pokój - a ty?

Oni wybierają pokój - a ty?

oraz prawdopodobnie najzabawniejsze kino w całej Polsce:

Ciekawe, czy grają w nim tylko same komedie?

Ciekawe, czy grają w nim tylko same komedie?

Za szpitalem (duży brzydki budynek po lewej) odbijamy lekko w prawo, cały czas jednak idziemy ul. Szczecińską. Dopiero za CPN-em (sic!), który znajduje się z prawej strony ulicy, u zbiegu ul. Szczecińskiej i Al. Jana Pawła II, które w tym miejscy przechodzą w krajową 22. (patrz mapka), skręcamy w LEWO. Idziemy sobie chodnikiem, aż dotrzemy do dużego białego kościoła z wysoką wieżą:

Kościół MB Królowej Polski - Człuchów

Kościół MB Królowej Polski - Człuchów

W tym miejscu zaczynają się kłopoty, za kościołem bowiem kończy się chodnik, nie ma też żadnej utwardzonej drogi, a do Canpolu są jeszcze prawie dwa kilometry…
Przez jakieś 300 metrów idziemy zatem polną drogą, ciągnącą się wzdłuż szosy:

Idziemy do zoo...

Idziemy do zoo...

Jednak po owych 300 metrach droga się kończy i zmuszeni jesteśmy iść następne półtora kilometra… poboczem krajowej drogi – warunki, przyznacie, wysoce niekomfortowe:

Hej ho, hej ho, do Canpolu by się szło...

Hej ho, hej ho, do Canpolu by się szło...

Gdybyśmy przyjechali samochodem, nie byłoby problemu – dwie minuty i jesteśmy na miejscu, a tak maszerujemy poboczem drogi dobre 20 minut uważając, żeby nas nic nie rozjechało…
Pierwsza obserwacja – to zoo tylko dla zmotoryzowanego turysty. Rowerem byłoby niebezpiecznie, piechotą to praktycznie samobójstwo, a komunikacja – niby jest, ale… w weekendy żaden autobus nie kursuje!
My tymczasem maszerujemy poboczem, wypatrując co chwila, czy po prawej stronie ulicy nie wyłoni się zaraz wielki kompleks benzynowo-zoologiczny :).

Canpol Zoo w Człuchowie

Aż w końcu – jest! Oczom naszym ukazuje się wielki niebieski napis na murze, na którym stoi… figura żubra. Znać, że dotarliśmy na miejsce!

Zoo Canpol - tu się zaczyna, albo...kończy

Zoo Canpol - tu się zaczyna, albo...kończy

No, prawie – cały czas jesteśmy bowiem na lewym poboczu ruchliwej szosy, a zoo jest po drugiej stronie ulicy- tymczasem w zasięgu wzroku żadnego przejścia nie ma… Chcąc nie chcąc musimy się zatem przeprawić przez jezdnię (korzystając z chwilowego braku ruchu) i znajdujemy się przy płocie zoo. Do wejścia na teren Canpolu jest jednak jeszcze dobre 200 metrów, idziemy zatem rowem, wzdłuż ogrodzenia (za którym znajduje się – jakżeby inaczej – wybieg żubrów), jakieś pół metra od krawędzi jezdni. Wygląda to dokładnie tak:

Widok "od tyłu" (czyli od strony Canpolu) - z lewej wybieg żubrów, z prawej szosa...

Widok "od tyłu" (czyli od strony Canpolu) - z lewej wybieg żubrów, z prawej szosa...

Przy odpływie kanalizacyjnym schodzimy ścieżką trochę w prawo, dzięki czemu mamy teraz nieco więcej miejsca. Cały czas idziemy wzdłuż ogrodzenia zoo, tym razem obok młyna i stawu z ptactwem wodnym (szczegóły później!), aż w końcu „jesteśmy na miejscu” – dochodzimy bowiem do rozległego wjazdu na teren kompleksu Canpol, mając przed sobą… salon Opla:

Witamy w Canpolu! Tylko...gdzie to zoo?

Witamy w Canpolu! Tylko...gdzie to zoo?

Canpol wita!

Powiedzmy to od razu – tzw. Canpol, to ogromny, wielofunkcyjny kompleks usługowo-handlowy, do którego zoo, szumnie niekiedy zwane „ogrodem zoologicznym”, jest tylko egzotycznym i atrakcyjnym dodatkiem. Nas jednak interesuje praktycznie tylko ono, dlatego też jakoś szczególnie nie skupiamy się na innych elementach oferty Canpolu – a ta jest bardzo rozległa.
Coś jednak powiedzieć o tym trzeba – niech będzie!

Plan Canpolu

Już z powyższego planu widać, że zoo jest tylko dodatkiem do całego tego wielkiego kompleksu, którego sercem i istotą jest… stacja benzynowa. Do tego mamy serwis i salon Opla, myjnie, blacharnię, parkingi, tor kartingowy, hotel, restauracje (kompleks gastronomiczny), centrum handlowe, autokomis… – cuda niewidy! Nas interesuje jednak tylko samo zoo, zainteresowanych resztą odsyłamy na stronę www Canpolu.

Zanim jednak zaczniemy zwiedzanie, zadajmy sobie podstawowe pytanie:

Skąd u licha wzięło się zoo na stacji benzynowej?

Czyli trochę historii :).
Początki Canpolu sięgają 1993 roku, choć długo trzeba było czekać, aż nabierze on obecnego kształtu. Trudno też wskazać, kiedy właściwie powstał w tym miejscu ogród zoologiczny – a raczej coś w rodzaju przydrożnego minizoo, którym to człuchowski ogród jest obecnie.
Jak w jednym z wywiadów wspomina sama właścicielka Canpolu – Pani Izabella Odejewska – na początku były to łabędzie, potem sarenka a potem to już poszło za ciosem. Podczłuchowski zwierzyniec stopniowo rozwijał się w kierunku czegoś na kształt zoo, przy wydatnej pomocy najbliższego „prawdziwego” zoo, czyli Ogrodu Zoologicznego w Gdańsku-Oliwie, z którym od lat Canpol utrzymuje stały kontakt i od którego co jakiś czas otrzymuje nowe zwierzęta.
Obecnie Canpol posiada nadany przez Ministra Ochrony Środowiska status ogrodu zoologicznego, choć – uprzedzając nieco fakty – podobnego statusu od Redakcji Mrówkojada by nie otrzymał. Dla nas w Polsce istnieje tylko 12 ogrodów zoologicznych – cała reszta to większe lub mniejsze zwierzyńce, minizoo i menażerie, ale to kwestia na inną dyskusję.
Wróćmy zatem do samego Canpolu i rozpocznijmy zwiedzanie!
Zanim jednak zaczniemy – jeszcze kilka ważnych informacji!

KILKA SŁÓW O ZOO

Zoo Człuchów zaprasza!

Zoo Człuchów zaprasza!

Zoo w Człuchowie (i przy takim terminie na razie pozostańmy), choć ministerialny status ogrodu zoologicznego posiada, nie przynależy do żadnej istotnej krajowej czy międzynarodowej organizacji zoologicznej.
Cały teren zoo zajmuje ok. 7 ha – to niemal dwa razy tyle, co Ogród Zoobotaniczny w Toruniu! Powierzchnia ekspozycyjna zoo jest jednak dość mocno rozrzucona po całym kompleksie Canpolu, stąd kwestia powierzchni zoo jest dosyć dyskusyjna i nieczytelna.
Na chwilę obecną ogród zamieszkuje około 15o sztuk zwierząt, reprezentujących około 50 gatunków (dokładnych danych niestety nie posiadamy) – to zdecydowanie mniej niż ostatni w stawce „12” Ogród Zoobotaniczny w Toruniu, ale mniej więcej tyle, ile zoo w Nowym Tomyślu czy Świerkocinie (po 43 gatunki).
Galerię wszystkich mieszkańców i ich opis umieścimy w drugiej części relacji.

Kilka słów informacji, zanim zaczniemy zwiedzanie – ceny biletów, godziny otwarcia…

Po pierwsze – wstęp do Zoo w Człuchowie jest wolny. To dla wielu dobra wiadomość, ale jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż zoo jest jedynie atrakcyjnym dodatkiem dla gości „właściwych” podmiotów Canpolu, taka sytuacja wcale już nie dziwi. Jakkolwiek – darmowy wstęp to zawsze atut danego miejsca! :).
Druga sprawa – zoo jest czynne przez cały rok, jednak nie, jak sugeruje strona internetowa Canpolu – 24 godziny na dobę – a od świtu do zmierzchu. Różnica – przyznacie – dosyć istotna.

Regulamin zoo w...Sieroczynie!

Regulamin zoo w... Sieroczynie!

Tyle informacji wstępnych – o wszystkich pozostałych ważnych informacjach (co zjeść, co dla dzieci, pamiątki i przewodniki, toalety i inne takie oraz – rzecz jasna – coś o samych zwierzakach!) napiszemy jednak jutro, w drugiej, właściwej części relacji z naszej wizyty w Zoo w Człuchowie!

 

Reklamy

15 comments on “Mrówkojad w Człuchowie – zoo, Canpol i miasto w cieniu zamkowej wieży. Relacji część I

          • Jeśli chodzi Ci o to, o co myślimy że chodzi ( a znając Twoją złośliwość, pewnie tak :)), to dzień się jeszcze nie skończył!
            Właśnie siedzimy nad relacją – już prawie gotowa!

          • To się dobrze domyślałem. Chyba przeczytam rano, bo też mam jeszcze trochę roboty.

          • Skoro mam być wredny to miało być o toaletach – dzisiaj się już skończyło a o tym nic nie napisaliście …

          • No cóż, relacja w trakcie pisania tak się rozrosła, że dziś postanowiliśmy podzielić ją na 3 a nie na 2 części, stąd nie jest jeszcze zakończona, za co przepraszamy. Nie możemy też obiecać, że trzecia część pojawi się jutro – napisanie takiego artykułu jak powyższy wymaga kilku godzin pracy, stąd zdarzają się opóźnienia…
            Ale jeśli tak bardzo ciekawią Cię toalety, to piszemy już teraz – są. Za darmo. Bardzo ładne. 🙂

  1. W tym budynku z wielkim krzyżem kiedyś mieszkali księza z niedaleko położonego kościoła św.Jakbua, jak jest teraz to nie wiem bo kilka lat juz tam nie byłem.

  2. W budynku z wielkim krzyżem uczono religi a teraz mieszkania dla księży i nauki przedmałżeńskie.Teraz dużo się pozmieniało. Jest chodnik stronę Canpolu więc tiry już nie urwą głowy.

    • O chodniku wiemy bardzo dobrze – piszemy o nim wszak w relacji z drugiej wizyty w Człuchowie. Dziękujemy za info o budynku z krzyżem, bo przyznamy, że bardzo nas zaintrygował :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s