Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – Inwazja na Drezno! Relacji część II

Czyli relacji z drezdeńskiego zoo naszego korespondenta terenowego Wojtka ciąg dalszy!
Zapraszamy do lektury!

Zoo Drezno

(Tekst oraz zdjęcia są autorstwa Wojtka Kopczyka – Mrówkojad dokonał edycji i redakcji tekstu oraz doboru zdjęć).

Zwiedzanie skończyliśmy w pawilonie orangutanów.

Przede mną stoi spory modernistyczny budynek, do którego przylegają trzy spore wyspy. Nazwa tego kompleksu to: „Prof. – Brandes – Haus”.

Prof. Brandes Haus

Prof. Brandes Haus, widok z platformy

Prof. Brandes Haus, widok z platformy

Nazwa pochodzi od zasłużonego działacza i dyrektora Zoo, Profesora Gustava Brandesa, urodzonego 2. maja 1862 r. Rozwinął on hodowlę małp w Zoo – to dzięki niemu hoduje się tu obecnie orangutany. Brandes dążył do zapewnienia zwierzętom warunków jak najbardziej zbliżonych do naturalnych.
Na jego polecenie w klatkach małp montowano drabinki, liny i inne urozmaicenia. Aby uczcić jego pamięć, nowy pawilon z małpiarnią nazwano jego imieniem. Kawałek dalej ustawiona jest platforma widokowa

Platforma widokowa

a u góry zamieszczony jest plan i opis budynku.

Plan budynku

Wchodzę jednym z trzech wejść. Po prawej stronie, na wyspie, mieszkają makaki wanderu. Zwierzęta cały czas okazują zachowania społeczne i chętnie szukają smakołyków ukrytych przez opiekuna.

Karmienie wanderu

Natomiast na wyspie po lewej stronie mieszka dwójka wełniaków szarych.

Wyspa wełniaków

Mam okazję obserwowania ich podczas przechodzenia do pomieszczenia wewnętrznego.

Wełniak szary

Wełniak szary

Wełniak szary

Wełniaki w drodze do domu

Już prawie!

Okazuje się, że w budynku mieszka całkiem sporo zwierząt i nie są to tylko małpy. W pawilonie mieszkają jeszcze tamaryny (3 gatunki), saki białolice z aguti, wiewiórki trójbarwne z kanczylami, są też terraria z różnymi bezkręgowcami oraz spory basen dla krokodyla różańcowego, który swe dawne lokum z budynku terrarium zamienił na niezłe mieszkanko.

Krokodyl różańcowy

Dzioborożce białogardłe kryją się gdzieś w roślinności, której w całym pomieszczeniu jest sporo, natomiast leniwce wolą spać w budce niż spacerować po linach i gałęziach podwieszonych po sufitem.
Przechodzę koło części, gdzie mają zamieszkać koale i pomieszczenia gerez abisyńskich. Dodam, że te właśnie małpy są w logo Zoo, więc chciano je dobrze wyeksponować. Zwierzęta te mają do dyspozycji trzecią wyspę.

Gereza abisyńska

Przy pawilonie jest jeszcze sporo wolnych wolier zewnętrznych. W planach jest sprowadzenie i hodowla koali oraz dalsza rozbudowa kompleksu, a miejsca wokoło jest akurat sporo.

Wychodzę z budynku i zaraz ruszam do klatki pum. Niestety, to jeden z gorszych i starszych obiektów.

Idę dalej, mijam plac zabaw, punkt gastronomiczny i wreszcie docieram do basenu pingwinów peruwiańskich.

Pingwin peruwiański

Pingwin peruwiański

Pingwin peruwiański

Pingwin peruwiański

Mam szczęście trafić na ich karmienie, bo wtedy są najbardziej aktywne. Ich wybieg ma wszystko czego trzeba: szybę do obserwacji pod wodą, kamienny wybieg i mały pawilonik zimowy.

Basen pingwinów

Basen pingwinów

Kawałek dalej mieszka rodzeństwo gepardów: Rashid i Ramzes.

Gepard

Prawdę mówiąc trochę bałem się, gdy gepard przechodził przy „ogrodzeniu”, bo to po prostu siatka leśna naciągnięta na metalowe słupki bez żadnego pastucha elektrycznego.

Wybieg gepardów

Staram się jednak skupić na pięknych kotach i zapomnieć o płocie, który mogą przeskoczyć. Z ostatniej wizyty miałem złe wspomnienia, bo gepardy leżały w rogu, a cały wybieg zarośnięty był pokrzywami. Jednak teraz gepard dumnie spaceruje po skoszonej trawie, a drugi odpoczywa na wielkim głazie.

Gepard

Gepard

Idąc dalej mijamy watussi

Watussi

i wolne miejsce pod rozbudowę kompleksu : „Prof. – Brandes – Haus” (po prawej stronie) oraz bydło Banteng

Bydło Banteng

bawoły afrykańskie

Bawoły afrykańskie

i wybieg kangurów Parma i kuce szetlandzkie.

Kuc szetlandzki

Na środku alejki jest stara i zniszczona betonowo-kamienna wyspa z suchą fosą, na której mieszka tylko jeden rezus. Dalej jest mini zoo – jedno z najlepszych, jakie widziałem.

Minizoo

Gdy wszedłem na wybieg, natychmiast obiegło mnie stado kóz i owiec.

Głodne owce (kóz nie ma, zostały zjedzone przez głodne owce)

Chociaż...może było odwrotnie...(edit by Mrówkojad)

Świnie wietnamskie

W budynku w mini zoo można zobaczyć: króliki miniaturowe, świnki morskie oraz myszy w kuchni. Zwłaszcza ostatnia ekspozycje wygląda świetnie. Wiejska kuchnia, i smaczny obiad – czego im więcej potrzeba?

Kuchnia z myszami

Kuchnia z myszami

Kuchnia z myszami

Wychodzę z mini zoo i kieruję się do ciekawego pawilonu. Wybieram opcję dla dzieci (sprawdzam, czy nikt nie patrzy) i zjeżdżam rurą do ciemnego wnętrza pawilonu. Mieszkają tu owady, nieduże gady, płazy (salamandra plamista) i małe ssaki. Ciekawie wygląda ekspozycja szczurów w imitacji kanału.

Szczury

Na zewnątrz są małe woliery gryzoni.

Badylarka

Następnie wzdłuż wybiegu baktrianów idę do wydr. Cała czwórka chętnie się bawi i biega po trawie lub też  nurkuje w basenie.

Wydra

Wydry

Kawałek dalej jest wybieg nilgau

Nilgau

i jelonków bengalskich, który rozciąga się tu aż od pawilonu Brandesa. Teraz jestem koło dawnych klatek małp i wracam do pominiętych wcześniej ptaków wodnych. Zaczynam od flamingów. Stado największe, jakie widziałem: 25 samców, 21 samic, 20 płci nieokreślonej i sześć młodych co razem daje 72 ptaki!

Flamingi

Dalej na stawie pływają łabędzie czarne, pelikany i inne ptactwo. Kawałek dalej jest duża woliera zamieszkiwana prze ibisy czarnopióre (obecnie ok. 60 sztuk). Niestety, zarówno woliera, jak i stawy wymagają gruntownego remontu.

Woliera ibisów

Przechodzę przez wybieg z ptactwem arktycznym i docieram do wolier papug.
Do zobaczenia zostały mi jeszcze dwa duże wybiegi.
Pierwszy to afrykański, obecnie zamieszkiwany przez niale grzywiaste, bociany białe

Bociany białe

i strusie afrykańskie (odnośnie do nial – widziałem tylko młodego osobnika wewnątrz swojego pomieszczenia).

Wybieg nial

Drugim jest tematyczny wybieg Ameryki Południowej z kapibarami

Kapibary

wigoniami, marami patagońskimi

Mary patagońskie

Mary patagońskie

oraz nandu:

Albinotyczne nandu

Dodam, że jeszcze kilka lat temu w Dreźnie mieszkał tapir malajski.
Na zakończenie odwiedzam jeszcze lemury

Lemury katta

Lemury katta

Lemury katta

i ruszam do bazy – zostało przecież jeszcze Zoo w Pradze!

Wielbłądy dwugarbne

Reklamy

28 comments on “Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – Inwazja na Drezno! Relacji część II

  1. Jak tak czytam to małpy mają niebo w porównaniu z Berlinem gdzie są pozamykane wewnątrz budynku. Bawoły na betonowych płytach to przykry widok – przypomina karcer oryksów (czyli ich stary warszawski wybieg) gdzie izolatka byłą wyłozona betonowymi płytami.
    A kozy nie jestem pewien ale jakoś strasznie owczo wyglądają – ale pewien nie jestem bo mój komputer właściwościami graficznymi chwilowo nie grzeszy.

    • A szczury -> świetny pomysł – wrocław mógłby postawić coś takiego dla swojego nowego nabytku – anakondy – podejrzewam że mogliby rozpromować tego wężyka

      • Nam też ekspozycja szczurów bardzo się spodobała – kolejny przykład, że w odpowiedniej aranżacji naprawdę każdy gatunek może być ciekawy dla zwiedzających.

      • ja się nie znam 😛 (pomieszczałem kilka nazw we własnych relacjach) a kozy i owce czasmi są tak podobne że serio trudno je odróżnić więc może to na serio jakiś bezrogi gatunek kozy o owczej mimice – aczkolwiek dla mnie to owce 😛

          • mogę wam kozę warszawską przysłać 😛 w je tylko zgermanizujecie i już będze niemiecka koza – ewentualnie weźcie te zdjęcia z ueckermunde 😛

          • Toć zdjęć kóz jako takich mamy co najmniej setkę – choćby z samego Poznania ze cztery tuziny, tylko drezdeńskich kóz ani jednej fotki nie uświadczysz – stąd ambaras 🙂

          • oj w erze photoshopa itd 😛 zrobiliście już mrówkojada na plaży w Koszalinie więc germanizacja kozy też powinna wyjść ewentualnie służe berlińskimi i ueckermundowskimi 😛

          • Wciskają kit że są humanistami a na serio pracują w tajnych laboratoriach genetycznych i krzyżują kozy z owcami chcąc stworzyć z tego polski gatnek mrówkojada 😛

          • YEAH to będzie już mój 3ci tytuł zoologiczny: po superzoofanie i zdjęciu miesiąca lipiec 2010 🙂 – obawiam się że dostanę też głównego narzekacza na W-wskie zoo

          • Oj no. Czepiacie się. Na placu były wszelakie kozy i
            owce, ale faktycznie mam tylko zdjęcia owiec.
            W minizoo nie robiłem wielu zdjęć. Wnoszę, więc
            o poprawkę na „obiegło mnie stado kóz i owiec”.
            Pasuje ? 🙂

          • Ok, nam jak najbardziej :).
            Wcale się nie czepiamy – ot, dodatkowy akcent humorystyczny nie zawadzi, prawda? A relacja – powtórzymy się bardzo dobra. Ale – co się dziwić, złych nie publikujemy :).

    • Bawołami się nie przejmuj, bo płyty pyły tylko przy ogrodzeniu z tyłu (ok. 1/4 wybiegu). Zwierzęta mają do dyspozycji piaskowy teren z kępką trawy i bagienkiem, ale wolały odpocząć na betonie.

  2. wydaje mi się że tak bardzo nie odstajemy o zachodnich sąsiadów jeszcze parę latek i ociupinę grosza a puki co warto się wybrać i podpatrzeć jak coś robią lepiej to czegoś zawsze można się nauczyć :)dzięki za relację miejmy nadzieję że los pozwoli zobaczyć to na własne oczy czekamy na Pragę bardzo miła lektura jestem waszym fanem od 2 miesięcy

    • A tu akurat słowa uznania należą się Wojtkowi Kopczykowi, autorowi relacji z Drezna – my dokonaliśmy tylko edycji tekstu.
      Jakkolwiek bardzo dziękujemy za dobre słowa i pozdrawiamy!

  3. dzięki twoim relacją na pewno wpadnę do Poznania i chyba z kolejki skorzystam w Gdańsku sobie odpuściłem ten pomysł i ciężko było

  4. Poznań to akurat teren Mrówkojada 🙂 i Gdańsk powiedzmy też.
    Ja z kolejki skorzystałem raz w Gdańsku, ale i tak obszedłem Zoo pieszo. Do ptaszarni przecież nie wjedziesz i zdjęć też za bardzo porządnych nie zrobisz.

    • też mi w nim coś nie pasowało – ale że identycznego z Berlina nazwałem gaurem to siedziałem cicho 😛

  5. W takim razie przepraszam. Pamiętam tablicę z Zoo gdzie jedne bawoły (afrykańskie) siedzą w stawie i na sawannie, a drugie siedzą w lesie. Nie wiem dlaczego skojarzyłem sobie, że jedne to afrykańskie, a drugie indyjskie. Prawdę mówiąc kojarzyłem sobie bawoły z Gdańska i coś mi nie pasowało. Jeszcze raz przepraszam i proszę Mrówkojada o poprawkę.

    • Poprawiliśmy od razu. Nie ma sprawy – takie pomyłki cały czas się niestety nam wszystkim zdarzają i nie ma co się z tego powodu specjalnie łamać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s