Pierwsze urodziny Mrówkojada – nasza strona ma już rok!

Sierpień miesiącem rocznic i obchodów, nie inaczej jest także na Mrówkojadzie – tak się bowiem składa, że właśnie mija rok od pierwszego wpisu na naszej stronie i początku istnienia strony Mrówkojad i przyjaciele.
W związku z tym przygotowaliśmy małą, rocznicową notkę, w której zdradzimy kilka tajemnic Mrówkojada i pokażemy, jak zmieniała się nasza strona.
Na początek jednak – tort urodzinowy :).

Pierwsze urodziny Mrówkojada

Pierwsze urodziny Mrówkojada to świetna okazja do małego podsumowania naszego wciąż skromnego – ale stale rozwijającego się – dorobku, dlatego cofnijmy się do pewnego letniego dnia A.D. 2009, kiedy to (wówczas jeszcze nie) Redakcja Mrówkojada wracała właśnie z warszawskiego ZOO…

Na początku był mrówkojad…

Wracaliśmy z warszawskiego ZOO, zachwyceni i przemarznięci, pełni wspaniałych emocji, pełni nieodległych wspomnień ze zwiedzonego przez nas cudownego miejsca, w którym spotkaliśmy mnóstwo fantastycznych stworzeń. I wtedy, w pociągu, zaświtał nam w głowie POMYSŁ.
Kilkanaście tygodni wcześniej, w majową sobotę, po raz pierwszy zobaczyliśmy na wybiegu Ameryki Południowej najwspanialsze stworzenia na ziemi – dwa mrówkojady olbrzymie – Guapę i Eskado.

Guapa na wybiegu Ameryki Południowej, gdy zobaczyliśmy ją po raz pierwszy - maj 2009, Nowe ZOO Poznań

Zakochaliśmy się w nich od pierwszego wejrzenia, niedługo później adoptowaliśmy je, dzięki czemu staliśmy się ich opiekunami, wreszcie wpadliśmy na pomysł strony, która w całości miałaby być poświęcona mrówkojadom właśnie. Później postanowiliśmy wybrać się do warszawskiego ZOO, aby zobaczyć tamtejsze mrówkojady i właśnie w drodze powrotnej do Poznania pomysł strony dość mocno się rozszerzył – już nie tylko mrówkojady, ale wszyscy mieszkańcy polskich ogrodów zoologicznych i same ogrody miały się stać bohaterami naszej strony.
Stąd Mrówkojad i przyjaciele :).

Mrówkojad i przyjaciele

Trudne początki

30 sierpnia tysiące pomysłów znalazły swoje ujście w powstającej właśnie stronie – jeszcze bardzo ubogiej, ot, jeden powitalny wpis i baner z mrówkojadem. Kolejne dni to mozolne budowanie strony – mapy ogrodów zoologicznych, tworzenie zakładek i stron, zbieranie materiału zdjęciowego, pierwsze, proste jeszcze notki, dużo „raportów aktualności” ale też sporo własnych artykułów, nawiązywanie pierwszych kontaktów i pierwsze „wyprawy Mrówkojada”, które później staną się znakiem rozpoznawczym naszej strony.
Pierwsze dni to zdobywanie czytelników – kilka, kilkanaście odwiedzin dziennie, które nie napawały zbytnio optymizmem, pocieszaliśmy się jedna, że nie od razu Rzym zbudowano, a co dopiero Mrówkojada :).
W końcu jednak strona nabrała rozpędu i w ciągu roku udało nam się dojść do miejsca, o którym na początku nawet nie marzyliśmy.
Stopniowe ale konsekwentne budowanie strony sprawiło, że dziś, w rocznicę jej istnienia, możemy się uśmiechnąć, że „jest nieźle” i zrobimy wszystko, żeby było jeszcze lepiej!

Garść statystyk, czyli ile artykułów, ile komentarzy, ile odwiedzin i jeszcze trochę liczb…

Dzisiejsza notka jest 349. artykułem, opublikowanym na Mrówkojadzie – na 366 dni funkcjonowania strony, jest to prawie notka dziennie. Można zatem powiedzieć, że jesteśmy internetowym dziennikiem:). Artykuły pogrupowane są wg 19 kategorii, do których przypisanych jest blisko półtora tysiąca tagów!
Strona to nie tylko artykuły – to także liczne zakładki i strony (41), umieszczone na stronie zdjęcia, mapy, rysunki, wykresy itp. – razem blisko 3 300!
Ponadto projekty towarzyszące – kanał filmowy na Youtube, zawierający ponad 150 filmów, galeria zdjęć na flickrze, zawierająca 195 zdjęć oraz galerie zdjęć z wszystkich odwiedzonych przez nas ogrodów na Picassa, zawierające razem 6415 zdjęć!
Jakiś czas temu Mrówkojad zadebiutował także na Facebooku, gdzie doczekał się już 43 fanów.

Komentarze – czyli to, na co autor każdej strony zawsze z utęsknieniem czeka :). My na pierwszy komentarz czekaliśmy dwa tygodnie, ale dopiero po trzech miesiącach doczekaliśmy się poważniejszej wymiany zdań.
Do dziś na Mrówkojadzie pojawiło się 1 417 komentarzy! Spora część z nich to krótkie, pojedyncze zdania, nie brakowało jednak i prawdziwych debat, rozciągających się na 20-40 komentarzy do jednego artykułu – i to czasem jednego dnia! Cztery komentarze na notkę i dzień zarazem – do ZooForum nam daleko, ale zanim się ono pojawiło, nie było zbyt wielu miejsc, gdzie na podobne tematy można by było podyskutować…

Odwiedziny – notki, komentarze, zdjęcia – to jedno, sens mają jednak dopiero wtedy, gdy ktoś naszą stronę odwiedza. Jasne, można pisać dla siebie – co nam akurat daje ogrom radości i jakoś trudno by nam było sobie wyobrazić dziś, że mielibyśmy naszego Mrówkojada nie mieć, prawdziwa frajda jest jednak wtedy, gdy ktoś nas czyta.
A na początku było z tym raczej słabo – wiadomo, początki funkcjonowania strony w internecie do łatwych nie należą. Zwłaszcza, gdy dotyczą umiarkowanie popularnego tematu, jakim są mrówkojady i ogrody zoologiczne.
Pierwszy miesiąc istnienia zamknęliśmy wynikiem 670 unikalnych odwiedzin, co przekładało się na 21 wejść dziennie – raczej średnio…
Kolejne miesiące to stopniowy postęp, co wiązało się zarówno z rozwojem samej strony (coraz więcej artykułów, zakładek, informacji), jak i z coraz lepszym jej pozycjonowaniem (wpiszcie sobie ‚youtube syberyjski potwór’ albo ‚tort cztery świeczki’, to zobaczycie:), dzięki czemu ilość odwiedzin wzrastała.
Rok 2009 zamknęliśmy średnią 56 wejść dziennie, a od stycznia 2010 każdy kolejny miesiąc to gwałtowne przyspieszenie i łamanie kolejnych barier – 100 wejść jednego dnia, potem tyleż jako średnia dzienna, 200, 300, 400, 500, 600, 700, aż pewnej majowej niedzieli padł rekord – 768 unikalnych odwiedzin!
Do dziś naszą stronę odwiedziło 78 000 osób, co daje średnią 213 dziennie, z czego za sam rok 2010 średnia wynosi 292. Najlepszym miesiącem jest kończący się właśnie sierpień, ze średnią 469 wejść dziennie!

Odwiedziny u Mrówkojada

Mamy nadzieję, że tendencja wzrostowa się utrzyma i pewnego dnia złamiemy magiczną barierę 1000 odwiedzin!
To jednak tylko liczby – za nimi kryją się trafiający do nas goście, z których wielu to nasi stali czytelnicy, na których uwagę i skrupulatność (ale też życzliwość!) zawsze możemy liczyć!
Wymieniać nikogo nie będziemy – wszystkim dziękujemy, a tym najbardziej aktywnym w szczególności! Dziesiątki bogatych w informacje komentarzy i liczne uwagi do naszych artykułów – także ze wskazaniem błędów i pomyłek – wspomagają nasz projekt i sprawiają, że staje się coraz lepszy, a my unikamy powtarzania błędnych informacji.
Że wciąż zdarzają się nam pomyłki – liczymy na wyrozumiałość i pomoc, nigdy jednak nie uzurpowaliśmy sobie prawa do wiedzy najwyższej i zawsze podkreślamy, że więcej w nas zamiłowania do tematu i chęci, niż fachowego znawstwa.
Tak to jest, gdy za stronę o zwierzętach bierze się para filologów :).

Wyprawy Mrówkojada!

Czyli to, co lubimy najbardziej! A w ciągu minionych 12 miesięcy uzbierało się tych wypraw naprawdę sporo!
Wizyt w Starym i Nowym ZOO już nawet nie liczymy – tych były chyba setki, a bywały tygodnie, że w Nowym ZOO bywaliśmy nawet trzy razy, zdarzało się też tak, że sobotę spędzaliśmy w Nowym ZOO, a niedzielę w Starym.
Każdą!
Nie samym Poznaniem jednak człowiek żyje i nie tylko do „swojego” ZOO można chodzić, jak to więc było tylko możliwe, pakowaliśmy w plecak niezbędne rzeczy (kanapki, aparaty, mapy) i ruszaliśmy w Polskę, „tropem polskich ogrodów zoologicznych”!
A wypraw tych przez 12 miesięcy uzbierało się razem 14!

Wyprawy Mrówkojada

Odwiedziliśmy łącznie 7 z 12 głównych polskich ogrodów zoologicznych (Bydgoszcz, Toruń, Opole, Wrocław, Warszawa, Poznań, Gdańsk-Oliwa) oraz 3 mini-zoo/zwierzyńce (Leszno, Nowy Tomyśl i Konin). Niektóre z nich udało nam się odwiedzić nawet dwukrotnie.
Wiele wypraw nie doszło do skutku – Płock, Łódź, Liberec – bo albo zabrakło czasu, albo dojazdu, albo funduszy.
Nic to jednak straconego – plany na przyszłość są bowiem bardzo intensywne i wcale nie zamierzamy zmniejszać naszej aktywności na tym polu. Jeszcze tej jesieni bowiem odwiedzimy ponownie oliwskie ZOO, po raz pierwszy natomiast wybierzemy się do gdyńskiego Akwarium. Czy znajdzie się czas na coś jeszcze – zobaczymy. Prawdziwa inwazja zoo-mocy czeka nas jednak dopiero wiosną…

Mrówkojad w Toruniu. Teraz już wiadomo, dlaczego wieża jest krzywa...

Przyjaciele Mrówkojada

Światek ogrodów zoologicznych przy bliższym poznaniu okazuje się być całkiem niedużą przestrzenią, o bardzo specyficznym charakterze, który nam – dzięki dociekliwości i nieustannym staraniom – udało się trochę poznać.
Na początku czuliśmy się trochę osamotnieni w swoim codziennym bazgraniu na stronie, bo też i nikt z naszych znajomych nie podzielał naszej pasji a i nikogo z zoo-świata jeszcze nie znaliśmy. Jednak intensywny kontakt z „naszym” poznańskim ZOO i adopcja naszych kochanych mrówkojadów sprawiły, że w Starym i Nowym ZOO nawiązaliśmy sporo znajomości, które w toku rozwoju Mrówkojada okazywały się bezcennym źródłem informacji.
Dzięki Pani Marcie Grześkowiak z Działu Dydaktycznego Nowego ZOO mogliśmy poznać tajniki poznańskiego ogrodu i zajrzeć w wiele miejsc od kuchni, dzięki Pani Katarzynie Byczyk, opiekunce poznańskich mrówkojadów, mogliśmy zaglądać kiedy tylko chcieliśmy do ich chatki, przez co byliśmy w minionym roku chyba jedynymi osobami, które nie miały problemów z zobaczeniem poznańskich mrówkojadów :).

Mrówkojady dwa 🙂

Dzięki Pani Marcie Mateli z Działu Dydaktycznego Starego ZOO mogliśmy poznać to miejsce z zupełnie innej strony, co zaowocowało także spotkaniem z samą Panią Kierownik.
Wreszcie opiekunowie zwierząt z poznańskich ogrodów, którym zawdzięczamy wiele nowinek z pierwszej ręki i bezcennych fotek, zwłaszcza nowonarodzonych zwierzaków!
Ale nie tylko Poznań – w warszawskim ZOO spotkaliśmy się z Panem Januszem Rakiem, który zabrał nas do chatki mrówkojadów, wielokrotnie też kontaktowaliśmy się z Panią Marią Krakowiak z Działu Drapieżników, która udzieliła nam wielu bezcennych informacji, także na temat warszawskich mrówkojadów.
Redakcja Mrówkojada kontaktowała się zresztą praktycznie ze wszystkimi polskimi ogrodami – nawet tak „egzotycznymi” jak w Braniewie, Nowym Tomyślu czy Lesznie – co jest nieodłącznym aspektem naszej działalności.
Prawdziwym wydarzeniem było jednak spotkanie największego chyba jak dotąd „przyjaciela Mrówkojada” – Pana Marka Nakoniecznego, architekta gdańskiego ZOO, który zajmuje się także Ogrodem Zoobotanicznym w Toruniu, któremu zawdzięczamy setki bezcennych informacji, materiałów i przede wszystkim planów rozwojowych ogrodów w Gdańsku i Toruniu.
Ale także prawdziwe „spotkanie na szczycie”, czyli naszą ostatnią wizytę w Ogrodzie Zoobotanicznym w Toruniu i niezwykłe spotkanie z Panią Dyrektor Hanną Ciemiecką oraz pracownikami toruńskiego ZOO, które było dla Redakcji Mrówkojada niesłychaną nobilitacją!
Tym bardziej zatem cieszymy się na najbliższą (już za kilkanaście dni!) wizytę w Oliwie i spotkanie z Panem Dyrektorem Michałem Targowskim – o czym jeszcze rok temu nawet nie śmieliśmy pomarzyć…

Wreszcie Redakcja „ZOOrro” i niesamowici chłopacy z opolskiego ZOO – Olaf i Marcin, tworzący jedyny w Polsce fanzin, poświęcony ZOO. Mrówkojad współpracuje z nimi od marca tego roku, a w czerwcu udało nam się spotkać z „ZOOrro” w opolskim ZOO.

Zaangażowana Dysputa "ZOOrro" i "Mrówkojada" - od lewej: Olaf ("ZOOrro"), Natka i Wojtek (Mrówkojad) oraz Marcion ("ZOOrro")

Zaangażowana Dysputa "ZOOrro" i "Mrówkojada" - od lewej: Olaf ("ZOOrro"), Natka i Wojtek (Mrówkojad) oraz Marcin ("ZOOrro")

Spotkanie zaowocowało m.in. artykułem Mrówkojada w ostatnim numerze „ZOOrro” i pogłębieniem trwałej współpracy (już niebawem na Mrówkojadzie wywiad z „ZOOrro” i artykuły z najnowszego numeru, z kolei w „ZOOrro” ukaże się kilka naszych tekstów i…wywiad z Mrówkojadem!).

Poza tym Mrówkojad współpracuje ze stronami internetowymi, zajmującymi się tematyką ogrodów zoologicznych, zwłaszcza z ZooForum, na którym aktywnie uczestniczy i które wspiera oraz ZooDlaDzieci, z którym nawiązaliśmy współpracę już na samym początku jego istnienia.
Podczas tworzenia strony i pisania poszczególnych artykułów kontaktowaliśmy się także z wieloma osobami, które o danym temacie mają największą wiedzę – naszą dewizą bowiem było zawsze – w miarę możliwości – docieranie do źródeł.
Że nie zawsze było to możliwe – albo był na to czas – żałujemy i obiecujemy na przyszłość starać się jeszcze bardziej!
Kontaktowaliśmy się więc i z autorami tzw. raportu niedźwiedzia – Agnieszką Sergiel i Robertem Maślakiem, i z Miejskim Zarządem Zieleni w Lesznie, odpowiedzialnym za leszczyńskie Mini-ZOO, i z GDOŚ, gdy interweniowaliśmy w sprawie leszczyńskich niedźwiedzi, udało nam się nawiązać kontakt z ilustratorką książeczki dla dzieci „Mrówka wychodzi za mąż” – Aleksandrą Woldańską i z Skodą, gdy pytaliśmy o akcję „Yeti w ZOO”.
Do dziś uzbierało się tego tyle, że wszystkich i tak nie damy rady tu pomieścić…

Mrówkojad w akcji!

Wyprawy, spotkania „na szczycie” (z pracownikami ZOO, z dyrekcją, z ludźmi związanymi z ZOO) – to to, co lubimy najbardziej.
Tym bardziej zatem cieszyliśmy się, gdy mogliśmy wziąć w tym roku udział w akcji „Noc Marzeń” w poznańskim Nowym ZOO jako wolontariusze. Okazało się, że sprawdziliśmy się jako „ochotnicy-przewodnicy”, co zaowocowało potem kilkoma wycieczkami po Nowym ZOO z „grupami towarzyszącymi” :).

Noc Marzeń w poznańskim Nowym ZOO

Zawsze też, podczas każdej naszej wyprawy, staramy się spotkać z kimś „z wewnątrz”, aby jak najlepiej poznać dane miejsce.
Przy okazji też naszych wypraw do ogrodów w różnych miastach Polski, nie marnujemy czasu i zwiedzamy okolicę, co później owocuje w naszych relacjach – jak choćby ostatniej, z konińskiego zwierzyńca. Zdarza się też, że Mrówkojad gości na imprezach i w miejscach praktycznie z ZOO niezwiązanymi – jak choćby na „Nocy w Bibliotece” w Koszalinie.
Nie samym ZOO bowiem człowiek żyje, czasem więc wybieramy się na trochę inne wyprawy, jak choćby „tropiąc koszalińskie ZOO” czy „tropiąc perły architektury konińskiej” – strona nasza ma bowiem otwarty charakter i mimo dość jasno określonego profilu, znajdzie się na niej miejsce i na inne ciekawe pomysły.
Dlatego już kilka razy zdarzyło się, że na łamach Mrówkojada gościnnie pojawiły się teksty naszych czytelników i korespondentów – relacje z wypraw do ogrodów, do których sami nie mogliśmy się udać (Łódź, Chorzów, Kraków, Berlin, Drezno) i z wydarzeń, w których niestety nie udało nam się wziąć udziału (legendarne już otwarcie warszawskiej hipopotamiarni). Takich relacji sporo było zwłaszcza w ostatnim czasie – a dwie kolejne ukażą się jeszcze w tym tygodniu!

Bąbel i Tadzik, czyli niemi członkowie Redakcji…

A na koniec – bo rocznicowa notka i tak już zbyt mocno się rozrosła i przypomina przydługie podziękowania za odebranie Oscara – przedstawiamy dwóch członków Redakcji Mrówkojada, którzy co prawda nigdy nie napisali żadnego tekstu, ale SĄ od początku istnienia strony i naprawdę trudno ją sobie bez nich wyobrazić!
Tą Bąbel Rumpelstilskin – nasz ukochany królik miniaturowy, który już kilka razy gościł na Mrówkojadzie a który choć w ZOO nigdy nie był, to jest przy nas zawsze, gdy powstają teksty na Mrówkojada:).

Królik miniaturowy Bąbel

Oraz pluszowy mrówkojad Tadzik – nieodłączny członek ekipy wyprawowej, który był z nami podczas niemal wszystkich naszych wypraw, podziwiając okolicę z torby:

Tadziu-Pluszowy Mrówkojad w torbie. Nasz znak rozpoznawczy dla redakcji "ZOOrro"

Tadziu-Pluszowy Mrówkojad w torbie.

i który spotkał się ze wszystkimi polskimi (prawdziwymi) mrówkojadami:

Pluszowy mrówkojad Tadzik i opolski mrówkojad Fermina Sorpresa - ZOO Opole, IX 2009

Rok za nami, a przed nami…

Wiele można byłoby jeszcze napisać i o wielu osobach/zdarzeniach/wyprawach wspomnieć, ale to zostawimy sobie na notkę z okazji drugich urodzin Mrówkojada – mamy nadzieję, że wytrwamy do tego czasu, a strona będzie jeszcze lepsza.
Czego sobie życzymy!
A naszym czytelnikom – których oby było jak najwięcej – ciekawych artykułów, przyjemności z lektury strony, ale przede wszystkim własnych wypraw i poznawania świata ogrodów zoologicznych i ich mieszkańców – mrówkojadów zaś w szczególności!
Tymczasem – pozdrawiamy serdecznie i do zobaczenia na Mrówkojadzie, ZooForum lub też w którymś z ogrodów zoologicznych. Jak zobaczycie pluszowego mrówkojada wystającego z torby – to my :).

Advertisements

9 comments on “Pierwsze urodziny Mrówkojada – nasza strona ma już rok!

  1. STO LAT (i 20 mrówkojadów – bo co za dużo to nie zdrowo – dla 100pewnie by się nie udało stworzyć w Polsce odpowiednich warunków)

    i jak przeczytałem fragment „…i z wydarzeń, w których niestety nie udało nam się wziąć udziału (legendarne już otwarcie warszawskiej hipopotamiarni)…” to się autentycznie wzruszyłem

  2. A więc: Sto lat,sto lat…! Wytrwałości i wielu pomysłów (choć tego akurat Wam nie brakuje). Życzę Wam i wszystkim zoofanom, a przede wszystkim zwierzakom, nowych, pięknych wybiegów, aby było o czym pisać i co podziwiać.

  3. Życzę Wam, Waszym mrówkojadom i Bąblowi wszystkiego najlepszego. Wytrwałości i wielu artykułów. Jak przekroczycie granicę 500 odwiedzin dziennie to napiszcie 🙂
    I jeszcze życzę, żeby koś wybrał się do Zamościa i napisał co nieco.

    • Dziękujemy! Bąbel również :).
      Jeśli chodzi o odwiedziny – 500 i więcej jednego dnia bywało bardzo często i do takiej średniej miesięcznej już bardzo blisko – o ile utrzyma się tendencja wzrostowa.
      A Zamość – niestety – daleko, ponadto brak połączenia PKP, ale może któryś z naszych korespondentów kiedyś się tam uda. Chyba że wcześniej odezwie się jakiś „tubylec” 🙂

  4. No wszystkiego najlepszego! 🙂
    Tak trzymać.
    Osobiście nie wyobrażam sobie (wirtualnego) świata bez Mrówkojada! 🙂
    Buziaki dla Bąbla, dla Tadzika nie, bo nie doceni…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s