Wybieg marzeń pełen wrażeń – Ameryka Południowa pełna życia. Mrówkojad wśród tapirów, kapibar, wikunii i…mrówkojadów!

Wczoraj zabraliśmy Was na ostatnią tego lata wycieczkę po poznańskim Nowym ZOO i pokazaliśmy kilku bohaterów tej wyprawy. Prawdziwe gwiazdy zostawiliśmy jednak na deser – dziś oto opowiemy Wam co działo się w najważniejszym miejscu poznańskiego ZOO – i wcale nie chodzi o słoniarnię!
Nasze ulubione miejsce w ZOO i jeden z najwspanialszych wybiegów w kraju – ale tylko wtedy, gdy wygląda tak, jak w ostatni piątek…

Zacznijmy jednak od początku…

Mrówkojad w chatce Mrówkojadów

Piątek, godzina 11.00, zakradamy się do chatki poznańskich mrówkojadów. Od naszej ostatniej tu wizyty minął co prawda ledwie tydzień, my jednak nie mogliśmy się doczekać, aż ponownie zobaczymy naszych podopiecznych.
Czekając na ich „oficjalną opiekunkę”, Panią Katarzynę Byczyk z poznańskiego ZOO, rozglądamy się trochę po zapleczu. Naszą uwagę zwracają przygotowane dla mieszkańców ZOO porcje śniadaniowe. O ile wiadro z jedzeniem dla kapibar skusiłoby raczej tylko zatwardziałego jarosza:

Śniadanie dla kapibar w wiadrze, a dla kogo śliwki?

Por, buraki, seler, pieczywo – może być, my jednak zdecydowanie bardziej wolelibyśmy porcje, przygotowane dla lemurów katta, znajdujące się w sąsiednim wiaderku:

Smakołyki dla lemurów

Jabłka, sałata, winogrono, arbuz – znacznie lepiej, prawda?

W końcu wchodzimy do chatki – jakaż szkoda, że dostępnej w praktyce tylko dla nas, tu jednak – jak wspominaliśmy ostatnio – na zmiany się nie zanosi.
W chatce, w niewielkiej zagródce, czeka na nas niesamowity widok – dwa skulone i wtulone w siebie mrówkojady olbrzymie – Eskado i Guapa, nakryte swoimi wielkimi, wachlarzowatymi ogonami.

Ciasno, ale przytulnie - no i najważniejsze, że obok siebie! (z prawej, budzący się Eskado)

Jak każdy miłośnik mrówkojadów dobrze wie, zbudzenie takich śpiochów nie jest zbyt proste, toteż Eskado nie wchodzi w żadne dyskusje i ponownie nakrywa się ogonem.

Śpię - nie przeszkadzać!

Spod tej specyficznej kołderki widać tylko zmrużone oczko i uszko:

Cóż za uroczy śpioch!

Nie przeszkadzamy zatem i zamykamy drzwiczki tej malutkiej, mrówkojadziej sypialni. Tymczasem z pomieszczenia, które wcześniej zajmował Eskado, zamieszkuje obecnie jego córka, Felice. Z kolei Eskado z Guapą mają do dyspozycji pomieszczenie, które wcześniej należało tylko do Guapy i w którym spędziła pierwsze miesiące ze swoim dzieckiem. Taki podział wymuszony jest dorastaniem młodej Felice – jest już zbyt duża, aby przebywać z matką, należy ją także oddzielić od Eskado, gdyż jest dla niego „zbyt atrakcyjna”.
A sama Felice?

Felice w pełnej krasie

Ma już prawie 11 miesięcy i mocno już podrosła, mimo to na swój wiek jest stosunkowo mała i lekka – młodszy od niej o dwa miesiące Ares z warszawskiego ZOO jest od niej znacznie większy. Spowodowane jest to tym, iż Felice po odstawieniu od Guapy i zaprzestaniu picia mleka matki, nie chciała jeść karmy, którą w ZOO dostają wszystkie mrówkojady. Mała wolno przybierała na wadze i powoli rosła, dlatego szukano jakiegoś rozwiązania – sposobem okazało się wzbogacenie diety o prawdziwy przysmak – budyń waniliowy, za którym mała Felice wprost przepada.
My mieliśmy możliwość zaobserwować, jak z wielkim apetytem wcina solidną porcję budyniu z miski:

Nam też zachciało się budyniu...

Już „na oko” widać, że są efekty – jak to się jednak przekłada na kilogramy, dowiemy się niebawem, podczas najbliższego ważenia. Co ciekawe jednak, mała Felice najchętniej wyjada jedzenie z…miski swoich rodziców – wiadomo, cudze zawsze smaczniejsze:).

Dobre, bo nie ze swojej miski

Dodatkowym przysmakiem Felice, który jest także skutecznym wabikiem (gdy trzeba wywabić ją z pomieszczenia rodziców do drugiego, żeby Eskado i Guapa mogły wyjść na przedwybieg), są świerszcze – taki to ci „mrówkojad” :).

Jak długo Felice zostanie w poznańskim ZOO dowiemy się niebawem – decyzje w tej sprawie zapadną na mającej się w najbliższym czasie odbyć konferencji zoologicznej. Póki co jednak mała zostaje w Nowym ZOO – tyle, że nie będzie już przebywać razem z rodzicami. Jeśli więc zobaczymy ją na wybiegu głównym, to samą jedną, a szkoda, bo trzy mrówkojady równocześnie – to dopiero byłby widok!

Eskado, Guapa – wstawać!

Wróćmy jednak do naszych śpiochów – oto bowiem nastąpi coś, na co nie tylko my czekaliśmy od prawie roku. Eskado i Guapa wreszcie wyjdą razem na wybieg zewnętrzny – zakupiono bowiem wreszcie bramę do ogrodzenia, które podzieliło wybieg Ameryki Południowej na dwie części, przez co oba mrówkojady mogą swobodnie wyjść na zewnątrz.
Żeby jednak wypuścić je na wybieg główny, najpierw trzeba wywabić je z chatki – to nie jest jeszcze takie trudne. Z chatki wychodzimy i my i przyglądamy się naszym pupilom zza ogrodzenia ich przedwybiegu, na którym najpierw pojawia się Guapa:

Guapa na przedwybiegu

Zainteresowana jest jednak głównie leżącą na ziemi spróchniała kłodą – a nuż okaże się, że w środku czają się tysiące mrówek…

Wyłazić! Gdzie te mrówki?

W końcu jednak daje się zagonić na główny wybieg – zanim tam jednak pójdziemy, czekamy jeszcze na Eskado. Po chwili i on pojawia się na przedwybiegu, za nic w świecie nie chce jednak przejść dalej! Dopiero natarczywe nawoływanie i zaganianie za pomocą miotły ściąga go pod bramę łączącą przedwybieg z wybiegiem głównym.

Mrówkojad międzywybiegowy

Potrwa jeszcze trochę, zanim w końcu przejdzie, ale kilka chwil i kilka machnięć miotłą później udaje się i oba mrówkojady wreszcie są na wybiegu!

Mrówkojady na wybiegu!

Od ostatniego takiego wyjścia minęło tyle czasu, że oba mrówkojady trochę odzwyczaiły się od tak dużej przestrzeni i trzymały się zdecydowanie okolic swojej chatki. Póki co będą wypuszczane na główny wybieg na góra dwie godziny dziennie, aż ponownie oswoją się ze swoim starym-nowym wybiegiem.

Esakdo i Guapa na dużym wybiegu

Podział wybiegu to skuteczne rozwiązanie „sprawy mrówkojada”, niemniej ma też pewne mankamenty – ekspozycja wybiegu dostępna jest bowiem tylko z jednej strony, przez co mrówkojada dobrze zobaczymy tylko wtedy, gdy podejdzie odpowiednio blisko.

Guapa nadchodzi!

Guapa za drzewem

Z perspektywy bocznej, od drugiej strony wybiegów, są słabo widoczne i nie ma praktycznie szans, aby w pełni się im przyjrzeć.

Znajdź mrówkojada!

Dlatego trzeba się uzbroić w cierpliwość i poczekać, aż podejdą w okolice ogrodzenia. My nie narzekamy – i tak dobrze, że w końcu pojawiły się na głównym wybiegu, a móc zobaczyć dwa pędzące mrówkojady na otwartej przestrzeni, mając w tle cały zwierzyniec wybiegu Ameryki Południowej – widok bezcenny!
Udajemy się tymczasem na drugą część wybiegu, gdzie klasą samą w sobie jest mały tapir Cypisek – zanim jednak staniemy z nim oko w oko, obserwujemy dość intensywne – i częste! – zaczepki, jakie stosuje wobec Guapy Eskado. Kto wie, może będzie z tego kolejny mały mrówkojad?
Nawet jeśli, to efekty pojawią się pod koniec zimy…

Cypisek – tapir nad tapiry!

A tymczasem druga, znacznie większa, część wybiegu Ameryki Południowej, przylegająca do dużego stawu, wprost tętni życiem! Spędzamy tu prawie dwie godziny (a wydaje się, jakby pół dnia!), a i tak nie ogarniamy energii, jaka bije z tego miejsca.
Bernikle kanadyjskie, krzyżówki, gęsi gęgawy, wikunie, kapibary i – przede wszystkim! – rodzinka tapirów anta, wprost rozsadzają witalnością ten skrawek zieleni. Jeśli dodamy do tego dwa mrówkojady olbrzymie, które przemierzają swoją część wybiegu, otrzymujemy oto prawdziwy wybieg-marzenie! Tyle, że tak powinno być cały czas, a my musieliśmy na to trochę poczekać…
Nic to jednak – dziś nie narzekamy, tylko delektujemy się całą zwierzyną, która się tu znajduje.

Tapiry w kąpieli!

Początek jednak nie zapowiada niczego efektownego – ot, łażące wszędzie ptasiory, pomykająca tu i ówdzie kapibara:

Kapibara na spacerze

Do czasu jednak – oto bowiem z chatki na tyłach wybiegu wychodzi cała rodzinka tapirów – mama Madzia, tata Gwizdek oraz najmłodszy mieszkaniec tej części ZOO, urodzony 12 lipca Cypisek.

Tapirza rodzinka w komplecie

Maluch ma już ponad miesiąc, ale dopiero kilka dni temu zadebiutował na wybiegu – wcześniej przebywał wraz z mamą w chatce. Pobyt na głównym wybiegu jednak bardzo mu służy, bo malca wprost rozsadza energia. Coraz bardziej się też usamodzielnia, bo rodzice – choć mają go na oku – nie obawiają się zostawić go samego i wziąć kąpiel w stawie.

Madzia i Gwizdek w kąpieli

Jak powszechnie wiadomo, pływanie to to, co tapiry lubią najbardziej – zaraz obok jedzenia oczywiście. Madzia i Gwizdek urządzają sobie zatem prawdziwy wodny maraton i przemierzają staw na całej długości wybiegu w obie strony kilka razy, co chwila nurkując i wynurzając się kilka metrów dalej.

Jak one pływają! Tapiry anta w akcji!

Lekki skręt

Łeb w łeb!

Madzia wysuwa się na prowadzenie!

W końcu Gwizdek ma chwilowo dość i postanawia wyjść na brzeg:

Tapir prosto z wody

W tym momencie dowiadujemy się od bardzo licznie zgromadzonych tego dnia zwiedzających, iż jest to „dzik”. Nas to nie dziwi – ostatnio wszak Gwizdka nazwano młodym mrówkojadem (bo ma krótką jeszcze „trąbę”, ale jak podrośnie, to i ona mu się wydłuży…).
Z kolei Madzia robi nawrót w stronę wybiegu żyraf:

Tapir wodny

I robi sobie odpoczynek w narożniku, przy samym ogrodzeniu.

No to w końcu jak - tapir, czy dzik?

Wejście małego tapira!

A tymczasem na lądowej części wybiegu w najlepsze dokazuje mały Cypisek. Póki co trzyma się daleko do wody i tylko z brzegu obserwuje kąpielowe poczynania swoich rodziców. I na niego przyjdzie czas, na razie jednak w najlepsze eksploruje ogromną jak na tak małego zwierzaka przestrzeń. Jest jeszcze trochę nieporadny w ruchach i gdy trochę przyspieszy, zdarza mu się potykać o własne nogi, radzi sobie jednak bardzo dzielnie i wcale nie potrzebuje przy tym bezpośredniej i stałej opieki rodziców.
Najpierw zapoznaje się z ogrodzeniem, za którym znajduje się wybieg mrówkojadów:

Eksploracje małego tapira

Po czym udaje się na dłuższą wycieczkę, po całym wybiegu, między brzegiem stawu a ogrodzeniem:

Wędrówki małego Cypiska - tapir anta z Nowego ZOO

Tu jeszcze nie byłem...

A gdzie mama?

Cypisek gwizdem nawołuje swoją mamę

Dzielność dzielnością, ale maluch zaczyna jednak tęsknić za swoją mamą, tym bardziej, że dookoła zrobiło się nagle jakoś tak pusto…

Gdzie się wszyscy podziali?

I co się wówczas dzieje? Na zawołanie malucha zjawia się nie kto inny, jak jego mama właśnie! Dosłownie „przypływa” do niego…

Cypisek na brzegu, a w wodzie - jego mama, Madzia

I już po chwili wychodzi na brzeg i wita się ze swoim synkiem:

Jest synek, jest i mama

Madzia i Cypisek

Trochę czułości między mamą a dzieckiem

Następnie oba tapiry udają się na przechadzkę po wybiegu – tymczasem tatuś, Gwizdek, cały czas opala się tuż przy ogrodzeniu wysepki, na której znajduje się punkt widokowy na wybieg.

Tapiry anta - Nowe ZOO Poznań

Nasza dwójka tymczasem wspólnie eksploruje wybieg:

Madzia w pełnej krasie - gdzieś między/za nią Cypisek...

W końcu docierają do słynnego już rozłożystego drzewa, pod którym swego czasu miały ukrywać się mrówkojady, kiedy nie było ich widać na wybiegu. Gdy w krzaczasto-cienistą przestrzeń wchodzi paskowany Cypisek:

Jeszcze mnie widać...

Właściwie staje się niewidoczny – jego naturalny kamuflaż sprawia, że zaczyna zlewać się z otoczeniem i naprawdę trudno go wypatrzeć!

A teraz - prawie nie...

Gdy Madzia z Cypiskiem na chwilę chowają się w krzakach, tuż obok niesamowity koncert gwizdo-świszczenia dają dwie wikunie, wyraźnie poddenerwowane obecnością – co prawda dosyć odległą, ale jednak – dwóch mrówkojadów. Te i tak bardzo płochliwe zwierzęta są bowiem od jakiegoś czasu niezwykle uczulone na mrówkojady i na każde ich pojawienie się w zasięgu swojego wzroku reagują niepokojem.

Wikunie - Nowe ZOO Poznań

Przy okazji dowiadujemy się, że wikunie to wcale nie wikunie, ale lamy – tak twierdzi bez mała 80% zwiedzających i to nie tylko tego dnia. Dla połowy z pozostałych są to alpaki i tylko co dziesiąty jest w stanie prawidłowo je zidentyfikować…

Borsuk wśród bobrów…

Madzia z Cypiskiem docierają wreszcie do północnej krawędzi wybiegu (to ta, znajdująca się tuż przy ścieżce naprzeciwko wybiegu żyraf). Tu niemal ustawiają się do zdjęć:

Mama i ja - tapiry anta z Nowego ZOO w Poznaniu

Cypisek jest już chyba trochę zmęczony, gdyż postanawia trochę odpocząć i w stylu naszego Bąbla kładzie się na trawie:

Cypisek odpoczywa, Madzia wita się z nami, a w tle - no właśnie, zgadnijcie:)

Po takich wędrówkach trzeba trochę odpocząć!

Przyznacie – taki wylegujący się mały tapir wygląda naprawdę uroczo!

Mały tapir anta odpoczywa

W tym momencie dowiadujemy się od jednego z przechodniów, iż jest to – uwaga! – borsuk! Na to byśmy nigdy nie wpadli…

Borsuk jak nic!

Inne propozycje są już mnie oryginalne – mały dzik, warchlaczek, zebra…

Wielozwierz Cypisek, czyli problemy z tożsamością małego tapira...

To jednak i tak nic – jak pewnie zauważyliście, za Madzią i Cypiskiem od jakiegoś czasu wyleguje się grupka trzech dość korpulentnych i włochatych zwierzaków. Każdy, nawet średnio zorientowany znawca, wie, co to za jedni, niektórzy zwiedzający mają jednak lepsze pomysły.
Oto wspomniana trójka:

Są to: a)...b)...c)...d)...

Jak poucza grupkę swoich kolegów jeden malec, są to:

Bobry, moje ulubione zwierzęta! Zawsze je rozpoznaje!

Gratulujemy uwagi i zazdrościmy kolegom – mieć takiego mądrale w klasie, to prawdziwy skarb!
Inni zwiedzający – starsi kilka razy od swojego przedmówcy – nie są wcale gorsi!
Mamy zatem: świnki morskie, świnie, szczury, wreszcie:

To są kapibary, te, no największe…
Wy…ane są, no nie?

Niewątpliwie. Przyglądamy się zatem kapibarom z drugiej strony, z perspektywy mostku:

Jakie tam kapibary, toż to bobry są!

Tapirzych wojaży ciąg dalszy!

Choć powinniśmy raczej powiedzieć „borsuczych i dziczych wśród lam i bobrów” :).
Po krótkim wypoczynku Cypisek bowiem nabrał sił i gotów jest wraz z mamą do dalszych wojaży po wybiegu:

No to idziemy...

Baczność!

Dokąd teraz?

Jak to dokąd? Do wody! Madzia bowiem najwyraźniej znowu zatęskniła za kąpielą, bo mimo niechęci ze strony swojej pociechy, postanowiła ponownie wejść do wody:

A mama znowu do wody...

W czym postanowiła potowarzyszyć jej jedna z kapibar, znaczy jeden z bobrów…

Wspólne pływanie tapira i kapibary

Też byśmy sobie popływali...

Cypisek nie był jednak zbytnio uradowany takim obrotem sprawy i jakby nieco obrażony, postanowił sobie pójść…

Ty sobie pływaj, ale ja idę!

„Foch” małego tapira dostrzegła jednak troskliwa bądź co bądź mama i szybko wróciła na brzeg, aby się zająć swoją pociechą:

Dobra, już dobra, obiecuję, że koniec z pływaniem na dziś!

Po czym razem udali się „w siną dal”…

Na dziś koniec wojaży

Jeszcze tylko jedna z wikunii odprowadziła ich wzrokiem:

Uważajcie na siebie!

Tymczasem na drugim końcu wybiegu Ameryki Południowej, tuż przy ogrodzeniu oddzielającym mrówkojady, nie kto inny jak tata Gwizdek pałaszował drugie śniadanie:

Tapir jest (prawie) zawsze głodny!

I tak oto kończy się nasza opowieść o jednym dniu – ba! dwóch godzinach z życia wybiegu Ameryki Południowej w Nowym ZOO w Poznaniu. W takie dni jak ten, gdy są na nim wszyscy jego mieszkańcy, jest to nie tylko najciekawsze i najbardziej „żywe” miejsce w poznańskim ZOO, ale i jeden z atrakcyjniejszych i ciekawszych wybiegów w całym kraju.
W końcu gdzie można zobaczyć na jednym wybiegu lamy, dziki, mrówkojady, bobry i borsuki?

Na pierwszym planie borsuk, w tle dzik:)

Tyle na dziś – żegnamy się z Madzią, Gwizdkiem, małym Cypiskiem, Eskado, Guapą i Felice oraz całą resztą ferajny – kapibarami, wikuniami, ptasiorami i kończymy naszą wycieczkę, będącą zarazem podsumowaniem wakacji w Nowym ZOO.
Żeby nie było jednak zbyt smutno na koniec, jeszcze dwa filmy „z życia wybiegu Ameryki Południowej”, z Cypiskiem w jednej z głównych ról:

I jeszcze jeden z samym już Cypiskiem w roli głównej:

Advertisements

6 comments on “Wybieg marzeń pełen wrażeń – Ameryka Południowa pełna życia. Mrówkojad wśród tapirów, kapibar, wikunii i…mrówkojadów!

  1. Oj kapibara to wcale nie taka oczywista sprawa – na mej uczelni dla jednej doktorki największym gryzoniem świata jest pekari, kapibara natomiast jest daleką krewną świni …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s