Człowiek-słoń w Nowym ZOO, czyli kto się urodził a kto już mocno podrósł – pożegnanie lata z Mrówkojadem!

Wakacje powoli się kończą, kończą się też nieskrępowane wojaże zoologiczne Redakcji Mrówkojada, która w związku z tym postanowiła wybrać się piątkowym rankiem na trochę „pożegnalną” wycieczkę do Nowego ZOO – setną już chyba w tym roku…
Co się działo i co widzieliśmy – jak zwykle Wam opowiemy, tym razem w dwóch częściach, bo i działo się naprawdę sporo. Zwłaszcza, na naszym ukochanym wybiegu Ameryki Południowej (i na jego tyłach:) – o tym jednak dopiero jutro!
A dziś? Dziś zapraszamy na mały, ale efektowny obchód po Nowym ZOO, ale czy mogło być inaczej, skoro już na wstępie spotkaliśmy…Człowieka-Słonia!

Człowiek-Słoń w Nowym ZOO. Słonie też są. Ludzie również...

Ów Człowiek Słoń w niczym nie przypominał TEGO Człowieka-Słonia, wręcz przeciwnie – bliżej mu było do Jumbo, w dodatku rozdawał krówki i chętnie pozował do zdjęć z dziećmi, których w pobliżu były akurat setki…
To kolejna już – po Skodzie Yeti – kampania reklamowa koncernu samochodowego na terenie ZOO. Mniej efektowna i słabiej nagłośniona, ale przyciąga uwagę, zwłaszcza najmłodszych – pluszowy człowiek-słoń, krówki i „nadmuchiwane COŚ”:

Dmucholudź

To to, co dzieci lubią najbardziej. My tymczasem ruszamy dalej.

Foki w kąpieli (słonecznej), Strażnicy i wari po ciężkiej nocy…

Woda w basenie fok pospolitych została co prawda niedawno wymieniona, ale trudno byłoby się tego teraz domyślić. To raczej kwestia mocno już „sfatygowanego” dna i estetyki ścian basenu. Nie mamy więc szansy, aby zobaczyć poznańskie foki w takich warunkach – gdy są już w wodnej kąpieli, możemy zobaczyć co najwyżej tyle.
Chyba, że biorą akurat kąpiel słoneczną:

Foki pospolite - Nowe ZOO Poznań

Wtedy mamy szanse dobrze zobaczyć, jak wielkie to zwierzaki i jak zupełnie inaczej zachowują się na lądzie – nieco pokracznie i niezdarnie. Ale w wodzie – pływacy najwyższej klasy. Niestety, w Poznaniu możemy się tego co najwyżej domyślać.

Idziemy dalej – jak zawsze odwiedzamy Pawilon Zwierząt Nocnych. Tu na razie bez większych zmian – tenreki jak zwykle głodne i ciekawskie, leniwce w swoim tempie przemierzają swój wybieg a galago senegalski z niesłychaną zwinnością wykonuje kilkumetrowe skoki ponad biegającymi kanguroszczurami.  Pewną nowością jest ewentualnie nowa budka na wybiegu kanczylaniebawem bowiem do poznańskiego samca ma przyjechać partnerka!

Na wybiegach zewnętrznych, przylegających od strony alejki do Pawilonu Zwierząt Nocnych, największe wrażenie robi grupa czterech surykatek – swoistych strażników Nowego ZOO.

Poznańskie surykatki w komplecie!

Cokolwiek mogłoby zagrażać mieszkańcom poznańskiego Nowego Zoo, surykatki na pewno wiedziałyby o tym pierwsze – nie dość, że jedna bezustannie patroluje teren ze wzgórza, to reszta jest w ciągłym pogotowiu i kontroluje dolne rejony wybiegu. Tym razem natomiast na straży była cała czwórka równocześnie – co spowodowało tak wzmożoną czujność? Tego nie wiemy…

Tymczasem kilkanaście metrów dalej ostre harce urządzały sobie wari rude, które całkowicie zaaklimatyzowały się w swojej nowej, wielkiej wolierze, którą przejęły po lemurach katta (a wcześniej mokokach).

Twarzą w twarz z wari rudym

Urodzone 22 marca trzy małe wari są już tak duże, że trudno wyróżnić je z całej piątki – kto rodzic, kto dziecko. Nie mamy zatem pewności, który z lemurów tak mocno zabalował minionej nocy, bo tego ranka miał wyraźne problemy z poruszaniem:

Wari rudy w pozycji zblazowanego lemura...

Kiedyś już widzieliśmy coś podobnego :).

W krainie drapieżników

Otocjony

Przenieśmy się teraz na drugą stronę ZOO (minęliśmy wybieg Ameryki Południowej, tygrysy, słoniarnię) i wysiadamy z kolejki na przystanku przy Motylarni. Tu idziemy w kierunku wybiegu żyraf, ale tuż przed nim skręcamy w prawo i zmierzamy w górę do krainy małych drapieżników. Kolejny już raz nie udaje nam się zobaczyć legendarnej a nieuchwytnej łaszy palmowej, nie ma jednak najmniejszego problemu z obserwacją naszych ulubieńców w tym kawałku ZOO – otocjonów.

Otocjon - Nowe ZOO Poznań

Tu trafiamy akurat na porę karmienia całej czwórki – apetyt dopisuje szczególnie dwóm urodzonym 25 maja samiczkom. Mają już prawie trzy miesiące i również zdrowo podrosły – są niemal tak duże, jak ich rodzice.

3/4 rodziny otocjonów

Po posiłku oba maluchy – zwyczajem swoich rodziców – decydują się na odpoczynek w cieniu. Na brykanie przyjdzie jeszcze czas:).

Otocjonówna odpoczywa po obiedzie

Siostra również nie ma na razie ochoty na harce...

Karakale

Sąsiedni wybieg zamieszkują trzy karakale turkmeńskie, u których również trwa śniadanie. Jak pewnie wszyscy wiedzą, są to najwięksi w poznańskim ZOO specjaliści od tego posiłku, tym razem jednak mamy możliwość przyjrzeć się degustacji z bardzo bliska:

Głodny karakal!

Smakowe!

Dobrze, że mam mocne zęby...

Jeszcze kawałek!

Po takiej „wyżerce” trzeba odpocząć – podobnie jak to zrobiły otocjony. Tu jednak nie „każdy sobie” szuka miejsca w cieniu – karakale bowiem decydują się na wspólne przeżywanie spożytego posiłku, połączone ze specyficzną czułością:  ni to głaskanie się po pełnych brzuchach, ni to przytulaśne „miśki”:

Dobre było, no nie?

Nie, no, ja tam bym wolał w końcu trochę warzyw...

Żbiki

Kilkanaście metrów dalej znajduje się wątpliwej urody wybieg (a raczej klatka) żbików. Do tej pory mieszkały tu trzy żbiki, jakież więc było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy wczoraj aż co najmniej sześć żbików, z czego piątka to wypisz wymaluj maluchy, które mogły mieć co najwyżej kilka tygodni.

Małe żbiki - Nowe ZOO Poznań

Oficjalnych informacji na temat urodzin małych żbików póki co nie ma, musimy zatem zdać się zatem na nasze domysły i obserwacje. Na stosunkowo niewielkim i fatalnym pod względem ekspozycji wybiegu – obok dorosłej samicy (zapewne matka maluchów) na całego dokazywała piątka małych kociaków. Były dosłownie wszędzie – między skałkami, w konarze, dziupli, na drewnianej półeczce w narożniku klatkowybiegu:

Żbinio:)

Czekamy zatem na oficjalny komunikat i jednoznaczne ustalenie kiedy i ile małych żbików przyszło na świat, dziwimy się równocześnie, dlaczego wydarzenie to przeszło właściwie bez echa – jak by bowiem nie patrzeć, narodziny co najmniej piątki żbików to jednak spore wydarzenie.

Gdyby nie te kraty...

Tym bardziej, że w innych ogrodach zawsze było to ważne i nagłaśniane wydarzenie…

Lew, kot, tygrys, żbik - ciekawość, to podstawa!

Narodziny także w Pawilonie Małych Ssaków!

Kilkanaście metrów dalej, w Pawilonie Małych Ssaków również natrafiamy na kilka maluchów, które musiały urodzić się w ostatnich dniach-tygodniach. Nie są to co prawda jakieś spektakularne przychówki, niemniej każde narodziny cieszą!
Spotykamy zatem malutką mysz egipską:

Mysz egipska - Nowe ZOO Poznań

Oraz absolutnie fantastycznego chomika dżungarskiego:

Chomik dżungarski - Nowe ZOO Poznań

Jak znamy możliwości rozrodcze tych gatunków, łatwo się domyślić, że oba zwierzaki mają co najmniej kilkoro rodzeństwa (zresztą chwila obserwacji wystarcza, żeby dostrzec jeszcze dwa małe chomiki).

Ale nie tylko przychówki, których akurat w tym pawilonie nigdy mało, tu mieszka także nasz ulubiony gryzoń – kururo:

Kururo - Nowe ZOO Poznań

Oraz jeszcze jeden przedniej urody zwierzak – nornik wschodni:

Nornik wschodni - Nowe ZOO Poznań

U kopytnych

Ponownie przeskakujemy kilka obszarów – woliery sów i drapieżnych, insektarium, żubry – i znajdujemy się przy wybiegu poznańskich nosorożców białych – o nich opowiemy w osobnym artykule, który ukaże się pojutrze. Tymczasem spoglądamy w drugą stronę, gdzie znajduje się rozległy wybieg, zamieszkiwany przez jelenie aksis oraz nilgau. Tu dostrzegamy jedną z dwóch urodzonych 22 czerwca małych antylop – czy to Malina, czy Fazi, nie jesteśmy jednak w stanie ocenić…

Nilgau - Nowe ZOO Poznań

Idziemy dalej i zatrzymujemy się przy wybiegu sitatung, gdzie ma miejsce niezwykłe zgromadzenie. W zacienionej części wybiegu, od strony parku linowego, wypoczywa bowiem całe – liczące obecnie aż 15 sztuk! – stado. Widok przyznać trzeba niezwykły.
Stado to dorodny samiec:

Pan Sitatunga

grupa 12 samic:

Dwie z dwunastu samic w stadzie sitatung

oraz dwa młode, które urodziły się tej wiosny.

Sitatunga - Nowe ZOO Poznań

Tyle na dziś – wyprawa jednak wcale się nie kończy, jutro bowiem zapraszamy Was na niezwykłą wizytę na wybiegu Ameryki Południowej, spotkanie z małym tapirem Cypiskiem oraz wizytę w chatce mrówkojadów i spotkanie z małą Felice. Pojutrze zaś pokażemy Wam z bardzo bliska poznańskie nosorożce białe – Dino i Diunę!
Wakacje co prawda się kończą, ale – to jeszcze nie wszystko!
A żeby zakończyć dzisiejszą relację zdjęciem – sitatunga raz jeszcze. Z bliska :).

Sitatunga - Nowe ZOO Poznań

Advertisements

One comment on “Człowiek-słoń w Nowym ZOO, czyli kto się urodził a kto już mocno podrósł – pożegnanie lata z Mrówkojadem!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s