Mrówkojad w Koninie – na tropie pereł architektury i w poszukiwaniu „konińskiego ogrodu zoologicznego”…

Kiedy otrzymaliśmy informację, że w Koninie jest „ogród zoologiczny”, nie mogliśmy jej zignorować i postanowiliśmy w trybie pilnym sprawdzić, co, gdzie i jak. A zważywszy, że nigdy w Koninie nie byliśmy, wyprawę potraktowaliśmy także jako pole do miejskich eksploracji tropem miejsc ciekawych i „ciekawych inaczej”.
Co zresztą jest naszym ulubionym – poza wojażowaniem po ogrodach zoologicznych – zajęciem…

Mrówkojad w Koninie

A kiedy jeszcze trafia nam się możliwość zwiedzenia miasta z „autentycznym konińczykiem”, nie zastanawiamy się długo i ruszamy na wschód…

Na Konin!

Do tej pory wszystkie wyprawy Mrówkojada po Polsce śladem ogrodów zoologicznych łączył środek lokomocji – pociąg. Wyłączając regularne wypady do poznańskich ogrodów, zawsze zmuszeni byliśmy korzystać z wątpliwej jakości usług PKP. Inaczej było tym razem – wyprawa samochodem ma swoje bezsprzeczne atuty.
Około 100 km pokonujemy w czasie, który pociąg potrzebowałby na wyjazd z Poznania, a i poruszanie się po samym Koninie jest znacznie łatwiejsze  -w końcu jest to całkiem rozległe (82,2 km²) miasto.

Trasa Poznań-Konin

Mamy tylko jeden dzień, a czeka nas moc atrakcji – mając za przewodników miejscowych znawców tematu i miłośników Konina możemy być pewni, że będzie to niezwykła wycieczka. Zanim jednak ruszymy w miasto – nabieramy sił, delektując się regionalnymi przysmakami (placki ziemniaczane z całą gamą dodatków – mistrzostwo!).
Można ruszać w miasto – cel pierwszy:

Stary Konin

Bo Konin to tak naprawdę dwa miasta w jednym – Stary Konin, w południowej części miasta, na lewym brzegu Warty i nowy Konin, powstały w drugiej połowie XX wieku, na północ od rzeki.

Plan Konina

To biedniejsza i bardziej zaniedbana część miasta, równocześnie jednak zdecydowanie atrakcyjniejsza turystycznie i pełna nieuchwytnego uroku.
Cały czas w głowie mamy hasło „koniński ogród zoologiczny”, zanim go jednak odnajdziemy, wykorzystujemy niepowtarzalną okazję, żeby pozwiedzać samo miasto – w swoim, specyficznym stylu, czyli obok przewodnikowych atrakcji tropiąc także te bardziej niekonwencjonalne, często ukryte gdzieś w cieniu…

Zaczynamy jednak tradycyjnie – pierwszy obiekt na trasie to bodaj najpopularniejsza widokówka z Konina, czyli budynek ratusza (1):

Konin - ratusz

Zgrabny budynek, zwieńczony malowniczą wieżą zegarową – jeden z najładniejszych wielkopolskich ratuszy. Z obu stron ratusza biegną w kierunku Rynku brukowane uliczki – idziemy!
Sam Rynek bardzo ładny, choć wzrok od razu przykuwa stojące w – patrząc od strony ratusza – lewym górnym narożniku COŚ…

Konin - "Koń" na Rynku

Wiele się nasłuchaliśmy wcześniej o tym „obiekcie”, ale rzeczywistość przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. „Koń” (2), stanął w tym miejscu w zeszłym roku, w dość niejasnych okolicznościach i był „prezentem” od jednej z tutejszych firm dla miasta.
Dziękujemy za taki prezent i z niekłamanym podziwem dla twórców/pomysłodawców/tych, którzy się zgodzili na jego postawienie/ obserwujemy bacznie ów twór.

Konin - "Koń" na Rynku

Tors mężczyzny (i to nieźle zbudowanego!), z tyłu kształty niepokojąco kobiece, ale łeb – wypisz wymaluj koń koniński! Całość oscyluje pomiędzy pseudomitologiczną hybrydą a monstrualną figurą szachową. Budzi kontrowersje, dzieli bardziej niż łączy, wygrywa wszelkie rankingi na najgorszą rzeźbę nie tylko Konina, ale czy mieszkańcy tego chcą, czy nie, na trwałe wpisał się w panoramę miasta i Rynku – inna rzecz, że pasuje tu tak samo, jak repliki Wieży Eiffla w Mielnie (widok często spotykany latem w tej nadmorskiej miejscowości).

Z profilu - nawet, nawet...

Czyżby najcenniejsza „Perła architektury konińskiej” już na samym początku? Śmiemy twierdzić, że konkurencja jest niemożliwa do pojawienia się, niemniej z tym większym zaciekawieniem ruszamy dalej. Na samym Rynku uwagę zwracają jeszcze pozawieszane na latarniach symbole darmowego dostępu do bezprzewodowego internetu – bardzo fajna rzecz, z którą spotkamy się jeszcze na Placu Zamkowym i Skarpie (niby jest tak w wielu miastach, ale pierwszy raz jest to tak zgrabnie i wyraźnie pokazane).
Dalej mijamy nieczynne już, stare kino „Polonia”:

Konin - Kino "Polonia"

dworek Zofii Urbanowskiej, starą synagogę, po czym docieramy do miejsca jakby żywcem wziętego z innej epoki. Podwórze przy ul. Niecałej (3) – klimat trochę jak w starym Lwowie:

Dom przy ul. Niecałej - Stary Konin

Jest i taras:

Dom przy ul. Niecałej - Stary Konin

i niepokojąca piwnica:

Dom przy ul. Niecałej - Stary Konin

i „centrum łączności” ze światem:

Dom przy ul. Niecałej - Stary Konin

Nie dziwi zatem zupełnie klimat okolicy – pranie suszące się bezpośrednio nad chodnikiem w oknie rozsypującej się kamienicy:

Byleby było suche!

czy szczególnej urody tabliczki z nazwami ulic na narożnikach budynków.
A my tymczasem docieramy na Plac Zamkowy, gdzie zamku już co prawda nie ma, jest jednak fascynująca fontanna (4), przypominająca nieco wielki, rozczłonkowany przez strumień wody na cztery części kręgiel:

Konin - fontanna-kręgiel na Pl. Zamkowym

Dla nas kręgiel, dla mieszkańców „Wielki Fallus”, natomiast dla twórców fontanny nawiązanie do lokalnej tradycji – miał to być „rozczworzony” słup milowy, będący symbolem miasta. Inna rzecz, że i ów słup milowy – czyli Słup Koniński (5) – przypomina zarówno kręgiel, jak i…no właśnie:

Słup Koniński - najstarszy znak drogowy w Polsce i najcenniejszy zabytek miasta zarazem

Jakby tego było mało, tego samego dnia spotkamy jeszcze jedną wariację na temat „słupa”, w związku z czym zaczynamy się zastanawiać, dlaczego nigdzie nie można kupić żadnych pamiątek z Konina z wykorzystaniem tegoż symbolu – czekolada w kształcie „słupa”, breloczek, cokolwiek – nie ma nic!
Skoro zaś doszliśmy już do „słupa nad słupy”, warto zatrzymać się obok niego na dłużej, znajduje się on bowiem tuż obok najstarszego i najładniejszego konińskiego kościoła – p.w. św. Bartłomieja (6):

Konin - kościół farny św. Bartłomieja

Kościół – zwłaszcza w środku – bardzo ładny, nam jednak najbardziej podobają się detale, ot, choćby kołatka na drzwiach wejściowych:

Konin - kołatka na drzwiach wejściowych do kościoła św. Bartłomieja

(swoją drogą pierwszy jak do tej pory motyw zwierzęcy na trasie zwiedzania, nie związany z…koniem) czy bardzo ciekawy widok, jaki ukazuje się nam, gdy wychodzimy z kościoła – ale jeszcze w nim jesteśmy:

Msza mszą, ale bieliznę mieć trzeba!

Zresztą okolica kościoła obfituje w oryginalne szyldy i nazwy sklepów:

Konin - Tani Dom Mody

Konin - Dom Handlowy "Krokodyl"

Idziemy w dół miasta, jedną z głównych ulic Starego Konina – 3 Maja – mijając po drodze kolejne przykłady nieożywionych form animalistycznych, w lepszym:

Lew przy ul. 3 Maja w Koninie

i gorszym stanie:

Pół lwa przy ul. 3 Maja w Koninie

Po czym dochodzimy do zamykającego perspektywę ulicy kościoła ewangelicko-augsburskiego p.w. św. Ducha (7):

Kościół Świętego Ducha - Konin

Surowa bryła kościoła i smukła wieża świetnie komponują się z otoczeniem – zarówno jako południowy szczyt ulicy (patrząc od strony ratusza), jak i towarzystwo dla innych wież w okolicy:

Konińskie Dwie Wieże

Zaglądamy jeszcze do pobliskiego klasztoru Franciszkanów (8) – bardzo ładnego i klimatycznego miejsca:

Klasztor Franciszkanów - Konin

i opuszczamy Stary Konin, zostawiając za sobą zabytki i historię, a udajemy się na północ miasta, do tzw. Nowego Konina, gdzie czeka na nas…

Nowy Konin

Czekoladowy św. Maksymilian, stojący tuż przy kościele św. Maksymiliana (9) właśnie.

Święty Maksymilian z czekolady? Tylko w Koninie!

Pierwsze skojarzenie – czekoladowy Doktor Dolittle z „Akademii Pana Kleksa”:).
Sam kościół zaskakuje nietypowym założeniem architektonicznym – przypomina raczej pływalnię bądź ogromną salę gimnastyczną, niż katolicką świątynie:

Kościół św. Maksymiliana - Konin

ma to jednak swoje uzasadnienie w historycznych uwarunkowaniach, poza tym współczesne budownictwo sakralne przybiera czasem bardzo różne formy
I tu jednak nie sama bryła świątyni jest intrygująca sama w sobie, uwagę przykuwają także detale, zwłaszcza monumentalna – trochę komiksowa w formie – galeria malowideł na fasadzie kościoła, przedstawiająca sceny z życia i męczeństwa św. Maksymiliana. W sposób niestety nazbyt dosłowny i makabryczny…

Sceny z życia św. Maksymiliana - malowidło na ścianie kościoła pod jego wezwaniem w Koninie

Trochę wstrząśnięci ruszamy dalej – Nowy Konin to prawdziwe epicentrum nowoczesnej i ponowoczesnej myśli architektonicznej zarówno w skali makro, jak i w ujęciu detalicznym.
Mamy bowiem epickiego w rozmachu budowlanym Galeriowca (10) – ogromny budynek mieszkalny, znajdujący się w ścisłym centrum miasta, tuż przy dworcu PKP:

Galeriowiec - Konin

który poraża zmyślnością architektoniczną – wchodzimy najpierw na klatkę schodową, po to, aby wyjść na balkon, a dopiero potem do mieszkania (coś takiego widzieliśmy także we Wrocławiu, choć to sposób myślenia budowlanego typowy bardziej dla regionu śródziemnomorskiego…).
Z drugiej zaś kameralne, śródmiejskie budownictwo handlowe:

`

Jak buty - to tylko w Koninie!

Jesteśmy w ścisłym centrum miasta – da się wyczuć powiew wielkomiejskości: wieżowce i futurystyczne rzeźby to wszak symbol nowoczesnych metropolii, a jeśli w dodatku idą w parze i z koniem w tle – możemy być pewni, że jesteśmy w Koninie!

Konin - łączymym tradycję z nowoczesnością! A koń? Koń musi być!

To Hotel „Konin” i stojąca tuż obok „formacja rzeźbiarska”, przedstawiająca, no właśnie trudno powiedzieć kogo…
Tuż obok stoi kolejny cud lokalnej myśli architektonicznej – wielki słup reklamowy z największym w mieście elektronicznym zegarem (11) na szczycie:

Która godzina jest teraz w Koninie?

Co ciekawe, każda tarcza pokazuje inną godzinę…Dodatkowo banery reklamowe, którymi z czterech stron obudowany jest słup, cały czas się obracają – choć nasz ulubiony zestaw reklam to ten powyżej – z tablicą „Konin – lubię moje miasto”. Trzeba bowiem wiedzieć, że przywiązanie mieszkańców Konina do swojego miasta jest bardzo silne, z czego zresztą słyną na cały kraj. Nie dziwimy się ani trochę – nam też bardzo się tu podoba!

Stąd tylko kilka kroków do niezwykle ciekawego miejsca – znajdującej się tuż przy głównej ulicy miasta Skarpy. Ni to park (ale z małą ilością drzew drzew), ni skwer, sporo tu kwietników, ławek, jest też fontanna – jakże by inaczej – z figurą konia (12):

Fontanna z koniem - Konin

Tuż obok, w krzakach, ukryta jest kolejna perełka – kamień z logo Międzynarodowego Dziecięcego Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie (13):

Ze śpiewem na ustach przez Konin mknę!

Rewelacja, niestety mocno schowana i mało kto jest w stanie ją zauważyć.
My tymczasem opuszczamy ścisłe centrum i wędrujemy w nieco dalsze zakątki Nowego Konina. Epicki rozmach tchnie z okolic nadwarciańskiego amfiteatru (14):

Koniński amfiteatr

Amfiteatr z jednej strony, z drugiej monumentalne bloki pobliskiego osiedla – pod patronatem czołowej lokalnej firmy:

Osiedle Mega Avans w Koninie

Jedziemy dalej – następny przystanek to kościół św. Wojciecha w dzielnicy Morzysław, gdzie największe wrażenie robi…ogromny biały orzeł (15):

Konińska wersja orła białego

To ważny symbol tego historycznego miejsca, niemniej patrząc na samego orła nie można nie odnieść wrażenia, że coś w nim nie gra…

Jak kultura, to tylko w Oskardzie!

Wreszcie docieramy do czołowej placówki kulturalnej miasta – Górniczego Domu Kultury „Oskard” (16):

Górniczy Dom Kultury "Oskard" w Koninie

Aż trudno uwierzyć, że od strony ulicy praktycznie nie widać tego molocha, gdyż jest schowany za blokami. Jeśli jednak zajdziemy od tyłu, oczom naszym ukazuje się monumentalna ściana, charakteryzująca się specyficznym załamaniem linii okien:

Górniczy Dom Kultury "Oskard" w Koninie

Jeśli chodzi o kubaturę, to chyba jeden z największych budynków w całym Koninie – jest miejsce m.in. na dom kultury i kino. Sam gmach jednak nijak kojarzy się z kulturą – przytłacza gigantyzmem bryły, ponurą kolorystyką i upiornym wręcz załamaniem szczytu budynku:

Górniczy Dom Kultury "Oskard" w Koninie

Górniczy Dom Kultury "Oskard" w Koninie

Robi się groźnie, naprawdę, tym bardziej, że powoli zapada zmrok. Jesteśmy w Koninie już 10 godzin, a nie udało nam się zobaczyć nawet połowy atrakcyjnych miejsc – choćby całego północnego Konina i rejonu kopalni oraz elektrowni, z kolei tych, które udało nam się zobaczyć było tak dużo, że wszystkich nie mogliśmy tu pomieścić.
I w tym momencie orientujemy się, że coś nam chyba w tym wszystkim umknęło…

Wszystko fajnie, tylko gdzie to ZOO?

Główny cel naszej wyprawy i miejsce, które najbardziej chcieliśmy zobaczyć, gdzieś nam umknęło? Nic z tego, trafiliśmy i tam, ale co udało nam się tam znaleźć i ile jest z ZOO w konińskim „ogrodzie zoologicznym” – o tym napiszemy Wam jutro.
Żeby jednak nie było, że strona o zwierzętach, a zwierząt – poza sztucznymi – jak dotąd nie było, wrzucamy kilka zdjęć reprezentantów „miejskiej fauny”:

Konin - miejska fauna

Konin - miejska fauna

Konin - miejska fauna

Konin - miejska fauna

Konin - miejska fauna

Z samego Konina wyjeżdżamy tuż przed północą – wcześniej jeszcze poznajemy kilku rdzennych mieszkańców miasta, którzy raczą nas swoją niezwykłą gościnnością i szczególną sympatią do swojego miasta, wpadamy na świetne lody do Młynka i podziwiamy panoramę nocnego miasta z dominującą iluminacją mostu nad Wartą. Robi wrażenie.
Sama wyprawa do Konina – fantastyczna, tym bardziej, że dość nieoczekiwanie. Bo czy można się było spodziewać tylu atrakcji po tak pozornie nieturystycznym mieście? My dziękując raz jeszcze naszym przewodnikom i współtowarzyszom za przednią wyprawę jutro obiecujemy Was zabrać do konińskiego ZOO i raz na zawsze rozwikłać zagadkę „konińskiego ogrodu zoologicznego”, a dziś jeszcze zapraszamy do małej zabawy:

Który obiekt zasłużył na tytuł „Perły Konina”?

Kandydatów poznaliście powyżej – ich dobór był nieprzypadkowy, bo staraliśmy się wyważyć proporcje między faktycznymi zabytkami a miejscami, budowlami i pomnikami „ciekawymi inaczej”.
My swojego faworyta już mamy, a Wy?

A jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć Konina, zapraszamy tutaj.

Advertisements

6 comments on “Mrówkojad w Koninie – na tropie pereł architektury i w poszukiwaniu „konińskiego ogrodu zoologicznego”…

  1. „My dziękując raz jeszcze naszym przewodnikom i współtowarzyszom za przednią wyprawę jutro obiecujemy Was zabrać do konińskiego ZOO i raz na zawsze rozwikłać zagadkę „konińskiego ogrodu zoologicznego”, a dziś jeszcze zapraszamy do małej zabawy”

    Znalazłem błąd 😛 tzn jeszcze niby nie jest on błędem ale za 2 godziny i 50 minut się nim stanie 😛

    tak przy okazji reszta Berlina już praktycznie ukończona – bez oceanarium które opiszę chyba osobno bo jest w sumie osobną placówką, ale doślę to dopiero za jakiś czas bo … zginął mi jeden aparat 😛 na którym są zdjęcia z tej części ogrodu i muszę go najpierw odnaleźć i z 1000fotek wybrać kilka jakichś fajnych 🙂

    • O jaki błąd chodzi? Bo już po 24.00.
      Relacja z konińskiego ZOO pojawi się jednak jutro, znaczy już dzisiaj, tzn. we wtorek, ale taki okres, że prawie czasu nie mamy…

      • błędem było napisanie jutro dnia 15 🙂 i o godzinie 00:00 uprawomocnił się on jako błąd

        aparat mi się zdematerializował … 😦

        • O matko, jaki tam od razu błąd? Po prostu „niespełniona obietnica”, ale niestety mamy ostatnio bardzo dużo innych rzeczy do zrobienia, dlatego strona ostatnio trochę spowolniła i wiele obiecanych materiałów mocno się przesunie. Co gorsza, potrwa to jeszcze co najmniej tydzień – Redakcja Mrówkojada bowiem zmienia lokalizację swojej siedziby, dlatego prosimy o wyrozumiałość:).

      • o godzinie 24 z jutra robiło się pojutrze i w tekście(obietnicy) pojawiał się błąd 😛 ale mniejsza o to – ważne że się w końcu opis „zoo” pojawił – dziwi mnie tylko to że konie Przewalskiego trzymane są na 2 wybiegach zamiast razem – to zwierzęta stadne … w W-wie jest ich chyba 5 czy 6 i się dobrze dogadują i rozmnażają

        A materiały już są prawie wszystkie tylko tego aparatu 2giego brak (nie wiem czy przypadkiem nie pojechał do Augustowa :P) i jeśli tak to wróci dopiero w sobotę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s