Fantastyczna czwórka, czyli nowotomyskie spotkania rodzinne

Prawie każda z naszych wypraw owocuje jakąś – drobną lub większą – niespodzianką. Nie inaczej było także w ostatni wtorek, kiedy to wybraliśmy się do najmniejszego w Polsce ogrodu zoologicznego – tego położonego w Nowym Tomyślu. Relację z naszej wyprawy możecie znaleźć tutaj. Dziś jednak napiszemy o czymś innym – o pewnej rodzinie, która w ostatnich miesiącach urosła w siłę. A o kim mowa? O pewnej rodzinie szopów-bandytów… A że redakcja Mrówkojada szopy uwielbia, zdecydowała się poświęcić im osobny artykuł :).

Ile szopów trzeba, żeby wkręcić żarówkę?

Ekipa młodych szopów z Nowego Tomyśla

Ekipa młodych szopów z Nowego Tomyśla

Nam od razu skojarzyli się z nimi, choć równie dobrze bandyckie opaski mogły nasunąć inne skojarzenie. Tak czy siak, czwórka młodych szopów robi piorunujące wrażenie. Urodzone 18 marca 2010 roku, pierwsze dwa i pół miesiąca spędziły schowane ze swoją matką. Dopiero w ostatnich tygodniach zaczęły pojawiać się w swojej wolierze tak, aby mogli je oglądać zwiedzający.

Młody szop pracz - ZOO Nowy Tomyśl

Młody szop pracz - ZOO Nowy Tomyśl

Pochodzące z Ameryki Północnej (zamieszkują obszar od Kanady aż po Panamę) zostały introdukowane w Europie (w Polsce można je spotkać w Parku Narodowym „Ujście Warty” na ziemi lubuskiej). W Ameryce Północnej żyją raczej samotnie, w Europie – w grupach rodzinnych. Szopy bywają także hodowane w domach – stosunkowo łatwo dają się udomowić i oswoić, są jednak raczej kłopotliwymi lokatorami wymagającymi mnóstwa uwagi i specjalnych warunków. Znane są szczególnie ze swoich „piorących” umiejętności – szopy bardzo intensywnie myją jedzenie w wodzie, zachowanie takie jednak zaobserwowano tylko w ogrodach zoologicznych. A z czego to wynika? Jest to sposób na rozładowanie stresu związanego z życiem w niewoli – szop bowiem na niesamowicie rozwinięty zmysł dotyku, dzięki łapkom widzą więcej niż za pomocą oczu. Tak więc wszytko, co związane z dotykiem, działa na nie kojąco (szop potrafi w ciemnościach za pomocą łapek odróżnić dojrzałą malinę od niedojrzałej!) . Ich bliskim krewniakiem jest on, a także oni.

Kto tam?

Kto tam?

Szopy potrafią wcinać na potęgę – tyją niesamowicie, aby warstwa tłuszczy chroniła je przed zimnem. Te żyjące najbardziej na północ zapadają w lekki sen zimowy.

Małe szopy z Nowego Tomyśla powoli stają się coraz bardziej samodzielne. Młody szop pełną samodzielność zyskuje po około roku, wtedy opuszcza matkę i rozpoczyna samodzielne życie.  W ogrodach zoologicznych szopy są wyjątkowo popularnym gatunkiem (w Polsce można je spotkać między innymi w Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Katowicach, Bydgoszczy, Nowym Tomyślu, ale także w wielu zwierzyńcach).

Młode szopy - ZOO Nowy Tomyśl

Młode szopy - ZOO Nowy Tomyśl

Młodymi szopami w Nowym Tomyślu troskliwie opiekują się rodzice – każde podejście do woliery bowiem skutkuje atakiem (najczęściej ojca) na kraty, który nikogo nie dopuszcza do swoich dzieci.

Szopy pilnują małych

Szopy pilnują małych, wysunięty po lewej - mały szop

Biorąc jednak pod uwagę, że małe szopy są cztery – nie ma problemu z zobaczeniem ich :).

Wielka akcja ratunkowa!

Podczas wtorkowej wizyty byliśmy także świadkami mrożącej krew w żyłach historii. Szopy bowiem, jak powszechnie wiadomo, uwielbiają się wdrapywać na wszystko, na co tylko da się wdrapać i świetnie sobie z tym radzą. Przekonaliśmy się jednak, że najlepiej radzą sobie z tym szopy dorosłe. Kiedy jeden z dorosłych szopów zdecydował się na wejście na kratę woliery nie spodziewał się chyba, że jeden z maluchów pójdzie w jego ślady… A kiedy już poszedł, okazało się, że zejście przerasta jego możliwości. W związku z tym ruszyła  świetnie zorganizowana akcja ratunkowa…

Bardzo trudno jednak jest podejść małego, przestraszonego szopa, który w dodatku mocno trzyma się kraty – trzeba więc spróbować innych metod i sprowadzić ewentualne wsparcie.

Okazuje się jednak, że maluch wczepia się w kratę mocniej, niż można było się spodziewać. Dlatego kiedy wszystko zawodzi okazuje się, że determinacja malucha przewyższa umiejętności dorosłych szopów. I choć płaczu przy tym co nie miara – młody wykazuje się wielkim hartem ducha i odwagą:

I może to trochę głupie uczucie, ale jesteśmy z małego szopa niezmiernie dumni. I przekonujemy się po raz kolejny, że są sprawy w świecie zwierzęcym, w które absolutnie nie wolno się wtrącać.

Mamy nadzieję za jakiś czas ponownie odwiedzić Nowy Tomyśl. Jeśli tak się stanie – na pewno doniesiemy o nowościach szopiej rodziny. A tymczasem – na zakończenie:

Kukający szop

Kukający szop

Więcej zdjęć małych szopów z nowotomyskiego ogrodu zoologicznego możecie zobaczyć tutaj.
Więcej filmów z ich udziałem natomiast tutaj.

Natomiast miłośników szopów praczy, zwłaszcza tych najmłodszych, zapraszamy tutaj – świetna prezentacja poświęcona tym fantastycznym zwierzakom, przygotowana zwłaszcza z myślą o najmłodszych „szopomaniakach” :-).
Są też kolorowanki i przygody niesfornych szopów – dla najmłodszych i trochę starszych. Polecamy!

Reklamy

14 comments on “Fantastyczna czwórka, czyli nowotomyskie spotkania rodzinne

  1. Szopy na chwilę obecną można spotkać praktycznie w całej Polsce – można je hodować w domu – ludzie kupują te robią się wredne to wypuszczają. Ostatnio głośna w mediach była sprawa znalezienia szopa na mazurach. Jeśli chodzi o samą hodowlę szopa w domu to nie jest ona jakaś specjalnie uciążliwa czy trudna – nie polecam tylko jak ma się ściany z płyty karton gips bo ściana może zostać zjedzona 🙂 Zwierze jest mniej więcej w cenie rasowego kota.

  2. Co prawda mało się o tym niestety mówi, ale szop staję się po mału drugim polskim jenotem.
    Szopa obecnie można spotkać głównie w zachodnich regionach Polski, choć zauważa się rozprzestrzeniania tego gatunku na inne rejony polski. Skąd są ? Szopy przybyły do Polski z Niemiec, gdzie uciekały z tamtejszych farm i utworzyły już pewną populacje.
    Skutki pojawienia się tego gatunku ?
    Tak jak w przypadku jenota – negatywne. Przede wszystkim szop jest wielkim zagrożeniem dla ptaków, zjada jaja i pisklęta. Stanowi zagrożenie również dla jaj żółwi błotnych.
    Odnotowano już pojedyncze przypadki rozmnożenia się tego gatunku na terytorium naszego kraju.
    Kolejny po norce amerykańskiej i jenocie, niechciany przybysz.

    • Do listy dodałbym jeszcze żółwia czerwonolicego, babkę (ryba), różne raki i kraby oraz osławioną stonkę ziemniaczaną.

      • Heh, takich przypadków jest znacznie więcej. Ty wymieniłeś te bardziej znane, a często zapomina się choćby o bażancie łownym, który notabene „naszym” ptakiem nie jest.
        O innych gatunkach za wiele się nie mówi, bo jest ich mało choćby jelenie wschodnie czy nutrie. Mimo wszystko jakie by to nie było zwierzę, to pewne zagrożenie dla rodzimej fauny przysparza, a to konkuruję z rodzimymi gatunkowi, a to przynosi obce choroby itp.
        Akurat Polska jest miejscem gdzie niejeden ciekawy gatunek by się zaaklimatyzował, co jednak w rzeczywistości ciekawe by nie było.
        U naszych zachodnich sąsiadów, lęgną się już w naturze aleksy(może nie w Niemczech, ale u „tulipanów” na pewno) oraz nandu….ja raczej podziękuje tym gatunkom w naszym kraju.

        Na koniec dodam, że pewny polski ogród zoologiczny, po części przyczynił się do niewielkiego, ale jednak powiększenia populacji obcego w Polsce gatunku. Przez pewny okres czasu, ogród zoologiczny raczej nie radził sobie z tą sytuacją, dzięki pomocy pewnych osób, jakoś się to ustabilizowało, chyba. Finał jest taki, że obecnie kilka osobników tego obcego dla Polski gatunku, ma w krwi geny osobników z tegoż ogrodu zoologicznego.

        O jaki zoolog mi chodzi i o jaki gatunek ?
        Zagadka taka 🙂

        • Nie wiem 😛

          A jeśli chodzi o te kilka co wymieniłem to wiem że jest jeszcze dużo ale te są najbardziej upierdliwe, no o tak można dodać też daniela – pozdrawiamy tereny dawnej Persji, oraz muflona (Korsyka, Sardynia i chyba Pireneje)

          Z zagranicznych Aga w Australii, Pawiany na Kaukazie, lub walabie w Wlk. Bryt. (kiedyś też w Alpach i naszych polskich Sudetach) oraz szare wiewiórki które praktycznie w 100% wyparły z Anglii i Walii wiewiórkę rudą (ostała się chyba w Szkocji) i szczur na całym świecie ;]

          W XIX i XX wieku bardzo modne było wprowadzanie obcych gatunków na nowe tereny.

        • Hm, myslimy, myślimy i na razie nie mamy pewności. Przyszły nam do głowy rosomaki, które pod koniec lat 60. uciekły z krakowskiego ZOO i rozmnożyły się w tamtejszych stronach, ale pewnie nie o to chodzi…

  3. Heh, o tych rosomakach to słyszałem, ale w formie tzw „miejskiej legendy”,.

    Mi chodzi o inny gatunek :).
    Spotkać go można w naszym kraju coraz częściej i w coraz większych ilościach.

    No i podpowiem, że na bank, podczas waszej wyprawy po 3 zoologach, widzieliście ten gatunek :).

    • No patrz, a np. w „Znajomych z ZOO” wspominają o tym jako o „fakcie autentycznym” :-).
      Hm, myslimy zatem dalej (jako 3 wyprawy mamy rozumieć Gdańsk, Opole i Warszawę?).

  4. W którymś z tych ogrodów ten gatunek jest. Może jest we wszystkich trzech, a może tylko w dwóch 🙂

    Ale właśnie jedna z tych trzech placówek, jest poniekąd winna ucieczki tego gatunku i powiększenia swej populacji w naszym kraju.

    • Z W-wy wiem że uciekł guziec ale był jeden więc populacji by nie stworzył sam ze sobą, było też coś o piraniach w Wiśle ale one pewnie też odpadają…

  5. Dziś wieczorem, jakby co to napiszę o jaki gatunek mi chodzi, ale w porównaniu z piraniami czy z „Don Diego”, to gatunek ten egzotycznym, raczej ciężko nazwać.

    • no to już moje ostatnie typy:
      mandarynka, bóbr kanadyjski, jeleń sika, piżmak i bernikla kanadyjska

      jeśli to nie któryś z nich to się poddaję ;D

  6. Racja, chodziło mi o bernikle kandyjskie, które nawiały konkretnie z Gdańskiego zoo.
    Pierwszy raz miało to miejsce chyba w 2004 roku, a już rok później bernikle miały udany lęg na terenie zoo.
    W porze letniej, bernikli nie było w zoo, wracały natomiast zimą, gdzie miały znacznie łatwiejsze warunki.

    Co prawda starano się wyłapywać całe rodziny bernikli, z różnym skutkiem, ale fakt jest taki, że potomkowie bernikli które z zoo zwiały, wodzą teraz własne młode.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s