Trzech czarnych muszkieterów z warszawskiego ZOO. W tym jeden Na’vi:).

Co mają ze sobą wspólnego „Avatar”, „Trzej muszkieterowie” i sportowy samochód? Na pierwszy rzut oka nic, ale jak się bliżej przyjrzeć i nagiąć nieco pewne rzeczy, to całą trójkę możemy „zobaczyć” w warszawskim ZOO.
Nie wierzycie? No to patrzcie :-).

Znajdź miejsca wspólne:)

Jak pewnie pamiętacie (jeśli nie, to przypominamy) obok mrówkojadów, szczególną sympatią darzymy przedstawicieli rodziny kotowatych – a wśród nich, naszym zdecydowanym ulubieńcem jest absolutnie fantastyczny jaguar – choć powinniśmy go nie lubić, bo jest największym wrogiem (oprócz ludzi, rzecz jasna) naszych ukochanych mrówkojadów. A jednak – to bezsprzecznie najpiękniejszy i najbardziej niesamowity przedstawiciel swojej rodziny.
Dlatego też za każdym razem, gdy wybieramy się do jakiegoś ZOO, w którym mieszkają jaguary, są tymi zwierzakami, na które czekamy najbardziej. Tak też było w Opolu czy podczas zeszłorocznej wizyty w Warszawie.
Nie inaczej było też podczas naszej ostatniej wyprawy do warszawskiego ZOO, sprzed dwóch tygodni – zobaczyć mieliśmy bowiem nie dwa jaguary, ale aż pięć!

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o jaguarach...

Trzech muszkieterów z warszawskiego ZOO. Czarnych!

Wszystko dlatego, że 11 grudnia 2009 roku w warszawskim ZOO miało miejsce niezwykłe wydarzenie – na świat przyszły trzy małe jaguarynie dość, że aż trzy, to w dodatku sami „chłopcy” i to w dodatku czarni – po mamie:).

Tak wyglądały małe jaguary tuż po narodzeniu (fofo E. Ziółkowska, ZOO Warszawa)

Rodzicami maluchów są Beata i Kali, którzy zostali rodzicami już po raz trzeci. Beata urodziła się  22 marca 2003 r. w Zoo Ołomuńcu (Czechy). Do Warszawy przybyła 16 kwietnia 2004r. Kali (Cali) jest o dwa i pół roku starszy – urodził się  26 grudnia 2000 w Zoo Marwell (Anglia), a do warszawskiego ZOO przybył  z Zoo Antwerpia 10 lipca 2004.

Beata - czarny jaguar z warszawskiego ZOO

Kali - samiec jaguara z warszawskiego ZOO

Cała trójka – podobnie jak ich bracia z poprzednich dwóch miotów jest czarna – tak jak mama, której są wierną kopią. Wynika to z faktu, iż to gen Beaty jest dominujący – dlatego żaden z siódemki urodzonych dotąd dzieci Beaty i Kalego nie jest podobnych do tatusia – rudawego i całego w cętki.

Beata

Kali

Z trójką małych jaguarów było na początku trochę problemów – a to nie wiadomo było do końca, czy są dwa, czy trzy (ze względu na kolor, zlewały się ze sobą), a to nie dały się zważyć, a to Beata nie pozwalała nikomu się do nich zbliżyć. Izolować trzeba było także tatusia, żeby nikt nie zrobił sobie krzywdy.
Teraz jednak cała jaguarza rodzina ma się w najlepsze i korzystając z dobrodziejstw pogody bryka sobie w najlepsze po wybiegu. Rzecz jasna tatuś, Kali, nadal jest oddzielony od swoich dzieci – tak na wszelki wypadek – i zamieszkuje mniejszą, lewą część wybiegu jaguarów.

Kali póki co widzi się ze swoją rodziną tylko przez kraty

Tak będzie lepiej dla wszystkich...

Tymczasem trzej bracia dokazują ile wlezie na swojej części wybiegu. Od czasu pierwszego ważenia, kiedy mieli po 2 tygodnie i ważyli razem nieco ponad 7 kg minęło już sporo czasu i solidnie zdążyli już podrosnąć – nie są wiele mniejsi od swojej matki, która cały czas czujnie ich obserwuje.

Beata na zwiadach

Z racji upodobania do przygód i tego, iż cała trójka trzyma się razem, małe jaguary otrzymały wielce znaczące imiona – Atos, Aramis i…Awatar. Nie mógł być niestety Portos, gdyż w 2009 roku wszystkie urodzone w warszawskim ZOO zwierzaki otrzymywały imię zaczynające się na A (patrz – mrówkojad Ares). Dlaczego Awatar (i to jeszcze przez „w”) – niestety nie wiemy. Tym bardziej, że jakby nie patrzeć, żaden z trójki nie ma w sobie nic niebieskiego.

Atos? Aramis? Awatar? Trudno powiedzieć...

Choć są całe czarne – jak na czarne pantery (tak zwykło się określać jaguary – ale też lamparty – które mają duże ilości melaniny, pigmentu, występującego w skórze) przystało – gdy się dobrze przyjrzeć, w słońcu można dostrzec przebijające się, charakterystyczne cętki.

Czarna pantera, a jednak w cętki!

Czarna pantera, a i tak jaguar:)

Jak już wspomnieliśmy – ulubionym zajęciem maluchów (no, dość już sporych…) jest brykanie po całym wybiegu, wspólne zabawy i ganianie wszystkiego, co tylko się rusza. Nam udało się zaobserwować polowanie jednego z młodych jaguarów na wszędobylskiego wróbla, który nic sobie nie robił z obecności aż czterech (maluchy plus mama) wielkich i niebezpiecznych drapieżników i bezczelnie spacerował sobie wśród nich.
Jeden z czarnych muszkieterów postanowił więc na niego zapolować – najpierw jak gdyby nigdy nic leżał sobie na konarze, w pozycji wybitnie spoczynkowej:

Jaguar - ZOO Warszawa

Potem wciągnął tylne łapy i podwinął pod siebie (przednie wciąż zwisały bezwładnie:)

Jaguar - ZOO Warszawa

Po czym przyczaił się…

Przyczajony jaguar, ukryty wróbel

i skoczył…

Tym razem z polowania nici :-).

Wróblowi – i innym bezczelnym stworzeniom, panoszącym się pośród pozornie tylko wylegujących się jaguarów radzimy uważać – co prawda mogą wyglądać jak leniwe i urocze kotki o niewinnym pyszczku:

Kici, kici...

Mogą też jednak wyglądać tak – i wtedy nie ma już żartów i głaskania kotka…

Stan uzębienia - wzorowy!

Na szczęście tym razem było to tylko ziewanie :-).

Reklamy

8 comments on “Trzech czarnych muszkieterów z warszawskiego ZOO. W tym jeden Na’vi:).

  1. Hejka! 🙂

    Mam pytanko, co się stało z kotami ze starego zoo? Wiadomo lew zdechł ale tygrysy, pumy, jaguary także te czarne, gepard oraz, co prawda nie kot ale niedźwiedź okularowy, zniknęły bez śladu. Wiecie może co z poszczególnymi z wymienionych zwierząt się stało??

  2. A propos kotów: czy będąc w warszawskim zoo udało Wam się zobaczyć gepardy? My widujemy tylko jednego (pewnie nie tego samego), zazwyczaj tylko jakiś jego kawałek, bo leży gdzieś w dalszej części wybiegu…

      • gepardy w W-wie są chyba 4 ale prawda – widać zazwyczaj tylko jednego bo zwierzęta mają 3 lub 4 wybiegi i tylko jeden jest od frontu – reszta jest od tyłu – mi raz udało się zobaczyć trzy – na głównym wybiegu i na 2 bocznych – a jeśli chce się zobaczyć geparda w pełnej okazałości to polecam zimę – wtedy są aktywniejsze

  3. @Dawid

    Ostatni pełny skład lwiarni wyglądał tak: Dwa tygrysy sumatrzańskie, dwa jaguary (czarny i cętkowany), dwie czarne pantery, lew i lwica, niedźwiedź okularowy (tak mam przynajmniej zapamiętane). Lwy i tygrysy chyba nie zawsze zajmowały wspólne klatki.
    Geparda z ostatnim piętnastoleciem nie kojarzę.

    Ostatnie zdechły ze starości tygrysica sumatrzańska i lwica.

    Niedźwiedź wyjechał (było coś kiedyś w prasie) chyba do Niemiec (może Frankfurt?)

    Przeprowadzkę jaguara do Chester pokazuje jeden z odcinków Urodzin w zoo (leci na A.Planet).

    Reszta została prawdopodobnie wydana gdy podjęto decyzję o likwidacji ekspozycji lub dożyła swoich lat.

    O resztę musisz chyba pytać w zoo.

    A „Awatar” napisano przez W bo tak to słowo się pisze.
    To imię niekoniecznie musi pochodzić od tytułu tego tragicznego filmu:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s