Dreamnight at the ZOO – Wieczór (Noc) Marzeń w ZOO

„Dreamnight at the ZOO – Wieczór (Noc) Marzeń w ZOO”, to specjalna akcja, organizowaną przez ogrody zoologiczne w bardzo wielu krajach całego świata. Została zapoczątkowana w 1996 r., przez Ogród Zoologiczny w Rotterdamie, a każdego roku coraz więcej placówek zoologicznych przystępuje do realizacji tego zamierzenia. „Dreamnight at the ZOO -Wieczór marzeń w ZOO” to spotkanie dzieci niepełnosprawnych i przewlekle chorych, wraz z członkami ich rodzin, na terenie ogrodu zoologicznego, które zwykle odbywa się w pierwszy piątek czerwca.
W tym roku spotkanie takie wypada 4.06 jednak niektóre ogrody zoologiczne organizują ten dzień 11 czerwca.

"Dreamnight at the ZOO - Wieczór (Noc) Marzeń w ZOO" - plakat promujący akcję

Oto co zaplanowały ogrody, które w tym roku biorą udział w akcji:

4 czerwiec 2010

Ogród Fauny Polskiej ZOO Bydgoszcz

W godzinach od 17-20 wstęp do ZOO dla uczestników imprezy jest bezpłatny. W programie między innymi: zwiedzanie ZOO – w tym zimowiska, możliwość bliskiego kontaktu z wybranymi gatunkami zwierząt (m.in. pytonem, agamą, królikiem, świnką morską…), “karmienie zwierząt”, konkursy z drobnymi nagrodami, występy zespołów tanecznych, dogoterapia.

śląski Ogród Zoologiczny Chorzów/Katowice

Impreza charytatywna z wieloma grami i zabawami dla najmłodszych. W związku z imprezą Kasy Śląskiego Ogrodu Zoologicznego otwarte będą dla zwiedzających tylko do godziny 16.30.

ZOO Warszawa

Tegoroczny “Wieczór Marzeń w warszawskim ZOO” rozpoczyna się o godz. 17.00.
Atrakcje, które zostaną zorganizowane na terenie ogrodu, to m.in.: bliskie spotkanie z hipopotamem, Ricky Layon i afrykańskie bębny, warsztaty multimedialne, oko w oko z rekinem, karmienie słoni i innych zwierząt, spektakl Teatru Lalka, tatuaże, wóz strażacki i policyjny – pokazy, ognisko, poczęstunek, upominki w postaci pluszaków, kolejka wąskotorowa dla wszystkich chętnych, dmuchane materace do skakania, wizyta warszawskich motocyklistów. Gościem specjalnym imprezy będzie Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

11 czerwiec 2010

ZOO Zamość
Wieczór marzeń odbędzie się w godzinach 17.00 – 21.00. Tegoroczny piknik zoo organizuje tylko dla dwóch ośrodków – Specjalnego Ośrodka Szkolno Wychowawczego i Ośrodka Rehabilitacyjno – Edukacyjno -Wychowawczego w Zamościu., które są jednocześnie współorganizatorami spotkania. Liczba uczestników jestć ograniczona ze względu na modernizację ZOO.

ZOO Wrocław

Wstęp wolny mają jedynie dzieci i osoby niepełnosprawne ruchowo jak i mentalnie, przewlekle chorzy i z hospicjów wraz z najbliższą rodziną lub opiekunami, do których wieczór ten jest kierowany. Na wszystkich czekać będą dodatkowe atrakcje, gry, zabawy i konkursy z nagrodami, żywe zwierzęta, ale też czaszki i skóry na wyciągnięcie ręki. Skrócony plan Wieczoru Marzeń:
18.00 – 20.00 – konkursy, gry i zabawy organizowane przez naszych partnerów oraz stoiska edukacyjne przygotowane przez pracowników ZOO
18.00 – 20.00 – fotografia pamiątkowa wykonana przez profesjonalnego fotografa w okolicach Dziecińca Zwierzęcego oraz Terrarium
20.00 i 20.30 – spektakl papierowy pt. “Bracia korsykańscy” Wrocławskiego Teatru Lalek przy Restauracji Letniej
21.15 – ogłoszenie wyników konkursów prowadzonych w dniu Wieczoru Marzeń oraz konkursu plastycznego pt. “Akwarium Moich Marzeń” przy Restauracji Letniej
od 20.00 – drobny poczęstunek koło Restauracji Letniej
18.00 – karmienie żyrafy oraz zwierząt w dziecińcu zwierzęcym
18.30 – pokaz karmienia kotików
19.00 – pokaz karmienia słoni
19.30 – pokaz karmienia lemurów

Nowe ZOO Poznań

Impreza odbędzie się między 17.00 a 21.00. Więcej o Nocy Marzeń w poznańskim ZOO napiszemy już niebawem, a całą akcję opiszemy na stronie – Redakcja Mrókojada bierze bowiem czynny udział w tegorocznej edycji Dreamnight at the ZOO.

Advertisements

20 comments on “Dreamnight at the ZOO – Wieczór (Noc) Marzeń w ZOO

  1. A ja trochę nie na temat – słyszało się dużo złego i dobrego na temat Łódzkiego zoo, postanowiłem więc sam sprawdzić jak to wygląda w praktyce. I ku mojemu zaskoczeniu gdzie jeśli chodzi o Mazowieckie ogrody jestem wielkim lokalnym patriotą, śmiałbym powiedzieć że w Łodzi podobało mi się bardziej niż w W-wie czy w Płocku. To jest zoo które ma swój niepowtarzalny klimat. Oczywiście jest dużo rzeczy do poprawienia, zrobienia na nowo (płot przy wybiegu danieli mezopotamskich, modernizacja obozów koncentracyjnych niedźwiedzi malajskich i himalajskich, skunksów, lisa srebrzystego, gibona, fenka, manuli i żbików (ale te ostatnie chyba mają dostać ten nowy wielgachny apartamentowiec w którym pod dachem schowano całe drzewa), powiększenie wybiegu a gównie pawilonu słoni – co trudne nie będzie wystarczy wywalić krokodyla i pozostałości po hipopotamie, a i sam wybieg można by jakoś na boki porozszerzać; wymienić ohydną restaurację za pawilonem żyraf przypominającą bar mleczny z dworca kolejowego z czasów głębokiego PRLu, poprawić estetykę wybiegu lwów i tygrysów poprzez zamianę betonowych stopni na naturalne kamienne bloki, itp). Ogólnie nie są to jakieś wielkie inwestycje a głównie kosmetyka. Macie piękne wybiegi gepardów, żyraf, osłów, świetną ptaszarnię oraz jak na moje oko bardzo komfortowe woliery dla ptaków z poza ptaszarni, bardzo fajny wybieg dla tapirów i dużych kotów – tu tylko małe zmiany kosmetyczne – mniej betonu więcej natury), wspaniałe terraria (okucia trochę zardzewiałe, ale pojemność a zwłaszcza mieszkańcy świetni, jest tam chyba kilkanaście kilkumetrowych węży + gady z fauny krajowej). Dodatkowo macie strasznie oswojone zwierzęta – żurawie wszystkich gatunków podchodziły na odległość pół metra do zwiedzających, tak samo sarny, łabędzie, małpy (i małpiatki), daniele (które w Warszawie równie dobrze mogłyby zamieszkać na wybiegu kotów argentyńskich bo zajmują podobną powierzchnię a i tak się nie ruszają), bardzo fajny jest też brak ograniczeń na wielu wybiegach gdzie blaszana kratka jeśli nie ma takiej potrzeby to nie zasłania zwierząt (porównanie wybiegu osłów/kuców szetlandzkich łódzkich i W-wskich), tak samo małe zoo gdzie można normalnie wejść a nie tylko podziwiać owcę czy kozę przez tandetnawy płotek. Świetne też są chaszcze (chyba pierwszy raz to słowo będzie miało pozytywne znaczenie), które puste miejsca zarastają tak że w zoo tworzy się swego rodzaju labirynt, oraz to że większość wybiegów można obejść dookoła a także zobaczyć je od góry i dołu, np położenie wybiegu słoni idealne (wybieg trochę gorszy). Te plusy można by jeszcze długo długo wymienić. No i kolekcja zwierząt na 6 – jedyny minus za myszy w pawilonie małych ssaków (praktycznie wszystkie) i sójkę w ptaszarni – przynajmniej po W-wie lata tego pełno i jest to tak jakby trzymać wróble albo sroki w klatce – podejrzewam że i tak w zoo pełno ich siedzi na gałęziach. I teraz mam tylko pytania czy są plany powiększenia zoo o przyległy park lub jego część, oraz czemu niektóre makaki wanderu siedzą w klatkach w małpiarni zamiast z resztą na małpich skalach?

  2. Wow , przydługi komentarz o łódzkim zoo, rzadko takie napotykam, dlatego też pozwolę sobie na niego odpowiedzieć ;). Swoją drogą kiedy tam byleś ?

    Na wstępie dodam, że wśród wymienionych minusów, ja zauważam brak kilku, może i ważniejszych, które rozwiązania i przyszłości póki co nie mają, ale o tym kiedyś jeszcze napiszę.

    Wybiegi małych i średnich drapoli.

    Tak jak zauważyłeś, manule i żbiki dostaną już niedługo swe „apartamentowce”. Prawdopodobnie, będzie to najlepszy wybieg w Polsce, dla tego typu zwierząt. Największą część tej „woliery” dostaną natomiast rysie.
    Niedźwiedziarnie są leciwymi budynkami(kiedyś mieszkały tam o dziwo nie niedźwiedzie a wilki) i ich przyszłość jest niejasna. Niedźwiedzie tybetańskie, są dość leciwymi osobnikami(np. Westa z Opola). Niedźwiedzie malajskie to natomiast rodzeństwo sprowadzone kilkanaście lat temu z berlina. Czy jakieś plany wobec tego gatunku są, tego to ja już nie wiem, a sam gatunek jest cholernie cenny.
    Lisy i skunks to natomiast osobniki wychowywane od małego przez ludzi. Skunks często brany jest na smycz po terenie zoo i jest częstym gościem spotkań z dzieciakami. Lis natomiast….z lisem to jest inna bajka. on też był wychowywany przez ludzi, też brał udział w spotkaniach, sęk w tym że podrósł. Ale o nim to jeszcze kiedy indziej napiszę.
    Gibon natomiast to samiec Robinson – najstarszy ssak żyjący w łódzkim zoo(Profesor go bije pod względem wieku, ale o nim innym razem 😉 ). Początkowo samiec ten żył na wyspie, na obecnym stawie ptaków. nie mieszkał on sam, a z innym samcem o imieniu Piętaszek. Niestety w ich życiu doszło do pewnej dość sporej sprzeczki i od tej pory samce zostały rozdzielone. Potem zamieszkały w małpiarni. W ubiegłym roku, padł Piętaszek i choć nie mieszkał z Robinsonem we wspólnej wolierze, to dla tego drugiego był to spory cios. Dlatego też, opiekunowie starają się jak najczęściej towarzyszyć Robinsonowi i starają mu się znajdywać jak najwięcej zajęć.

    Pawilon słoni – teoretycznie dla zoo problemu nie ma, w przyjęciu starszych słoni dawniej „pracujących” w cyrkach(tak jak uczynił to Kraków i Wrocław), lecz zoo odmawia temu pomysłowi. Pomysł jest za to inny, by wreszcie w zoo powstała słoniarnia z prawdziwego zdarzenia. Obecny pawilon mógłby by być nawet zachowany, lecz pod obowiązkiem remontu. Mógłby wtedy służyć jako dom dla hipopotamów karłowatych albo jakiegoś nosorożca.

    Budy zżarciem – większość z bud na terenie zoo, urodą nie powala, lecz jakiś konkretów wobec nich nie ma.

    Wybiegi dużych kotów – te wybiegi też są stare, ale jakościowo raczej jeszcze ujdą. Co ciekawe dawniej były nie porośnięte roślinnością, dziś jest jej aż nadto. Plany wobec wybiegów są raczej małe, co innego tyczy się wybiegów wewnętrznych, które zoo chce wyremontować i wreszcie udostępnić zwiedzającym.

    Wiwarium stare, lecz jare. Widać pewne ubytki na terrariach, ale czas zrobił swoje. Powiem tak, kolekcja gadów i płazów w łódzkim zoo, jest naprawdę bardzo dobra, lecz połowa tego co jest na ekspozycji, jest na zapleczu.
    Plany wobec nowego wiwarium są, ale z braku kasy ze strony miasta, pozostają tylko prezentacje graficzne tego pawilonu i nic więcej. A wyglądałby on rewelacyjnie. Wewnątrz wiwarium, pawilon dydaktyczne, udzielne strefy dla płazów, oddzielne dla gadów, oddzielne dla polskiej herpetofauny. Dodatkowo wybieg krokodyli przypominający te w Niemczech, gdzie te gady są widziane pod wodą, na takiej samej zasadzie co hipopotam w W-wie. no i bonusowo warany z Komodo….takie rzeczywiście są plany. I mam nadzieje, że szybko zostaną zrealizowane.

    Sójka – tego osobnika widzę w ptaszarni od początku jej otwarcia czyli od 2003 roku. Ten ptak jest zapewne po kontuzji i powrót tego ptaka na wolność jest raczej wykluczony. To samo tyczy się puszczyków, uszatek i myszołowów, które do zoo trafiły jako ptaki kontuzjowane z nikłymi szansami na wyzdrowienie.

    Powiększenie zoo – są plany, lecz konkretów brak. Nie opodal zoo, są tereny dawno zaniedbane i zoo łase jest jest na tereny. Sęk w tym, ze gdy zoo zaczęło się nimi interesować, to pojawili się inni potencjalni nabywcy tych terenów.

    Makaki wanderu – 3 osobniki na dawnym wybiegu anubisów, to ekipa stale mieszkająca w zoo – 2 samice oraz 1 leciwy samiec. osobniki w małpiarni, to świeże osobniki w łódzkim zoo, sprowadzone z Hiszpanii oraz z Francji. Podejrzewam, że po drobnym remoncie w budynku makaków, obie grupy makaków zostaną połączone.

  3. Byłem tam wczoraj 😉 Na serio jestem pod ogromnym wrażeniem zoo – te wybiegi zwłaszcza kotów są ogromne ale bardzo mądrze pomyślane tak że zwierzęta zawsze widać tzn prawie zawsze bo np lwic nie zauważyłem 😛 ale chyba się schowały gdzieś w pawilonie. A jeszcze w sumie ciekawy jestem miejsca gdzie jest wybieg serwali – jest tam kilka pustych wybiegów czy czekają na remont albo są przez kogoś zamieszkiwane?

  4. Wybieg serwali jest pomiędzy wybiegiem lwów, a tygrysów, a naprzeciwko wybiegu mundżaków.
    Jest to dość nowy wybieg, z fajnymi tablicami tematycznymi.
    Akurat w Łodzi, nie zawsze uda się wyhaczyć serwala na wybiegu.

    ISIS podaje obecnie dziwną informacje o dwóch lwicach w ogrodzie. Na pewno jest wychowywana od małego z owczarkiem – Tycia oraz samiec z Edynburga – Subali. Oba osobniki młode, ale nie do końca dobrze się między nimi układa, stąd też wypuszczane są na zmianę na główny wybieg.
    Innych osobników w zoo nie ma i póki co nie ma informacji o nowych osobnikach sprowadzonych do Łodzi.

    Puste wybiegi.
    Bodajże takowe są obok lisów, nieopodal apartamentów dla żbików. Póki co nie ma mieszkańców, ale to chyba kwestia czasu. Może jeszcze na letnia porę wprowadza się tam dujkery. Może kariamy. Ja bym tam widział świnie rzeczne, lecz wpierw mógłby by tam powstać jakiś zimowy budynek dla nich.

    • Trochę niejasno napisałem – chodzi mi że serwal jest w budynku gdzie ma swoją wolierę ale są tam też 2 czy 3 inne woliery też między lwami a tygrysami i czy tam ktoś mieszka – bo serwala widziałem – bardzo aktywny był.

  5. Oprócz wybiegu zewnętrznego serwala, jest też niewielki wybieg zewnętrzny.
    Tam natomiast od czasu do czasu można było zobaczyć lwa.
    Czasem samiec był oddzielany od samicy i miał do dyspozycji ten niewielki wybieg.
    Obecnie już dawno nie był używany.

    Chyba, że masz może na myśli mocno zarośnięte wybiegi tuż nieopodal mundżaków. Tam obecnie nikt nie mieszka. Rok temu, wiosną wprowadzono tam bociany czarnodziobe i żurawie białoszyje, lecz z biegiem dni, wybieg mocno okrywał się roślinnością co powodowało, że ptaki były kompletnie nie widocznie. W tamtym czasie, przeniesiono je do innych miejsc.
    Od siebie dodam, że niektóre chaszcze dość mocno przeszkadzają w obserwacji zwierząt. Już drugi rok z rzędu białe bociany wychowają młode w gnieździe, lecz bardzo mało ich widać na skutek właśnie krzaczorów które są wokół gniazda.

    Tak więc chyba o któryś z tych wybiegów ci chodzi.
    Swoją droga widziałeś jakieś młode ?
    Co prawda byłem z 2 tygodnie temu tam, ale do tego czasu może coś się nowego pojawiło ?
    Orlica wciąż na gnieździe ?

  6. Orlica o ile dobrze pamiętam nie była w gnieździe aczkolwiek nie pamiętam dokładne a co do młodych to to jakoś nic mi się w oczy nie rzuciło ale ze względu na lekko ograniczony czas nie przyglądałem się każdemu z wybiegów dokładnie.

  7. Ja dodam od siebie, że zwiedziłem wiele ogrodów w Polsce i najgorsze wrażenie zrobiło na mnie zoo w Katowicach i to właśnie w Łodzi.
    Łódzkie zoo ma dość dobre warunki dla ptaków (poza papugami, które żyją w dość strasznych warunkach i niektórymi ptakami wodnymi i brodzącymi np. woliera ibisów jest okropna).
    Łódzkie zoo jest ogrodem starej daty więc rządzi w nim beton, tyczy się to głównie wybiegów wielkich kotów, który jak jak dla mnie najmniej ciekawym obiektem tego typu w Polsce, jedyne co tam udało mi się zobaczyć to beton, krzaki i czubek grzywy lwa.
    Bardzo fajne są także nowe wybiegi dla antylop, gorzej z jeleniami i garnami…
    Pawilon małych ssaków bardzo ciekawy pod względem gatunków, ale jako budynek jest tragiczny i jak dla mnie on i terrarium powinny iść jako pierwsze do remontu…
    Fajne zmiany zachodzą w małpiarni, gdzie pozywa się gatunków popularnych i tych dla których nie ma tam miejsca… jest lekki żal z powodu pozbycia się pawianów, które były w logo zoo, ale taka zmiana wyszła chyba wszystkim na dobre.
    Wiem, że też remont przeszły wybiegi dla guanako i wigoni… ciekawy jestem jak to teraz wygląda. A tak jeszcze od siebie brakuje mi w tym zoo wielbłądów! Można by było np. pozbyć się bizonów lub żubrów i na ich wybiegu umieścić wielbłądy. 😉

    • O nie! Akurat bizony i żubry w Łodzi powinny zostać. Ich wybiegi są obok siebie i można sobie poobserwować i porównać bizona i żubra.

      A co do wielkich kotów (lwy, tygrysy) to polecam zoo w Krakowie – nowe, duże wybiegi z bardzo dobrymi punktami obserwacyjnymi.

  8. Wielbłądy ?
    Jak sam wspomniałeś, zoo pozbyło się i pozbywa gatunków popularnych. Wielbłądy dwugarbne też do nich należą. Choć co prawda ostatnio ludzie maja dąsy że ich nie ma….

    Odnośnie wybiegu wielkich kotów mam jednak odmienne zdanie.
    Na początku wybiegi wyglądały tak :
    http://www.zoo.lodz.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1&Itemid=3&limitstart=2
    Wybiegi rozległe, lecz praktycznie pozbawione roślinności. Z biegiem czasu, uległo to jednak zmianie i dziś niekiedy trudno zobaczyć wielkiego kota, ukrytego pod osłoną krzewu.
    Zresztą w porównaniu z innymi ogrodami, to chyba Łódź jako jedyna mogła się poszczycić się tego typu dużym kompleksem dla dużych kotów.
    Dziś, tego typu kompleksów już nie wznosi, dziś stawia się na wybiegi dla lwów i tygrysów podobnych do tych jakie są w Poznaniu i Płocku. Koty są oddzielone od ludzi zwykłą szybą. niewątpliwie coś w tym jest, wszak takie są dzisiejsza realia. Lecz ja bym jednak nie skreślał tego typu budowli co są w Łodzi.
    Moim zdaniem te wybiegi choć stare, dla tego typu kotowatych są odpowiednie.
    Mi natomiast wybieg w W-wie dość nie przypadł do gustu,. Wydał mi się taki mały z ciekawym bonusem jakim jest, ta kopuła na ktorej lwy leżakują. Po mojej pierwszej wizycie w W-wie spodziewałem się czegoś….lepszego po wybiegach dla wielkich kotowatych(tygrysy i lwy).

    Łódzki zwierzostan wśród kotów mocno się ostatnio zmienił i najczęściej widziany na wybiegu samiec Subali, do „współpracujących” ze zwiedzającymi nie należy. Stąd też rzadko go widać w całej okazałości. Z tygrysami jest inaczej. Dwóm 3 letnim samicom wciąż zabawy w głowie więc na ich wybiegu nuda nie panuje. Inna sprawa, dlaczego europejski koordynator od tygrysów wciąż nie zezwolił na opuszczenie tych osobników Łodzi ? Tygrysice mają 3 lata wiec mogą trafić do innej placówki, z drugiej strony jeśli tą placówka do której maja trafić ma być zoo w Skopje, to niech lepiej jeszcze zostaną w zoo.

    Remont u lamowatych – ciężko ta jednak remontem nazwać ;). parę przęseł od wybiegu wymieniono, a z 4 wybiegów stworzono 2 mniejsze. Przy okazji spowodowało to zmniejszenie ograniczeń miedzy tymi kopytnymi a ludźmi, co chętnie wykorzystują obie strony.

    Woliera ibisów ?
    Wydaje mi się że tego typu konstrukcje w Polsce są obecne nadal. Choćby w Krakowie, w Katowicach oraz we Wrocku(słynny Czapliniec i kilkanaście stłoczonych gatunków). Podobną choc większą woliera widziałem także w W-wie(mix kaczek + ibisy& czaple).

    Wspomniałeś przy okazji o minusie, który ze wszystkich innych najbardziej mnie drażni. Łódzkie zoo, szczyci się spora kolekcja ptaków egzotycznych. To fakt. Hodowla idzie nawet całkiem nieźle. Niestety nie tyczy się to papug. Cóż ich woliery są podobne do tych jak w Zamościu. Generalnie do remontu, albo do rozbiórki. Zoo zdaje sobie z tego sprawę, lecz dziwi mnie jednak to, że zoo wciąż sprowadza do ogrodu coraz to nowe papugi, choć idealnych warunków dla nich nie ma. Co prawda jest pawilon ptaków, ale tam papugi nie są umieszczane, z powodu szkód jakie mogą wyrządzić. Nowe woliery dla papug są więcej niż obowiązkowe.

    Podsumowując – Łódź dysponuję dużą i ciekawą kolekcją zwierząt, lecz w kwestiach związanych z zabudową w zoo, jest jeszcze wiele pracy.

  9. Proszę nie porównywać woliery z ibisami z Warszawy czy Krakowa, a już szczególnie do tej która jest w Katowicach do tej którą widziałem w Łodzi… Zero roślin, no może parę chwastów, woda zieleńsza od trawy, a wszystko to za starą zardzewiałą siatką…
    Bizony – to gatunek bardzo liczny i popularny w ogrodach zoologicznych, zajmuje dużo miejsca, a nie cieszy się wcale dużą popularnością wśród zwierzających, a wielbłądy to gatunek który jest oryginalny w świecie zwierząt i zawsze budzi zainteresowanie wśród tych najmłodszych.
    A na widok wybiegu dla tygrysów i lwów przychodzi mi myśl o jakimś starym szarym blokowisku… Warszawski wybieg też do idealnych nie należy gdyż również przypomina górę betonu, ale przynajmniej jest to uformowane w miarę, żeby przypominać skały… a w Łodzi to zwykłe betonowe prostokąty.

    • De gustibus… Dla jednych ciekawszy jest wielbłąd, dla innych bizon. A najmłodszych i tak interesują place zabaw, popcorny, frytki i tym podobne – taka prawda!

      • Czy ja wiem? W Warszawie jak jestem w zoo to owszem są jakieś kolejki do budek z jedzeniem i na placu zabaw do niektórych zabawek ale jednak miejsca te przegrywają z wybiegami słoni, nosorożców, hipopotamów czy człekokształtnych – ogólnie to dzieciaki plac zabaw mają na co dzień a do zoo idą raz na jakiś czas – miesiąc/rok .. więc często skupiają się raczej na zwierzętach niż na placu zabaw – jest jedna rzecz która skupia największą uwagę dzieci – klatki do których można wejść i pogłaskać/nakarmić zwierzę. W Łodzi i Płocku do mini zoo była wielka kolejka, w Ueckermunde wybieg magotów był oblegany przez zwiedzających. W Warszawie tego problemu nie ma – bo mini zoo chodź wielgachne to skutecznie odseparowane od dzieci – było robione chyba bardziej z myślą o dorosłych.

        Rety ostatnio coś zbytnio narzekam chyba na Warszawskie zoo. Na koniec dodam więc że pawilony i wiele gatunków mamy najfajniejsze, szkoda tylko mi tej antylopy szablorogiej 😉

  10. I dlatego tez łódzkie zoo jest przykładem typowego ogrodu zoologicznego które lata świetnosci ma za sobą. Pewne rzeczy które obecnie nie pasują do współczesnego wizerunku ogrodów zoologicznych wciąż są tu obecne, a to wszystko miesza się tymi elementami które obecnie są ogólnie przyjęte za pozytywne.

    Fakt, że pod względem roślinności woliera ibisów nie powala, ale określenie „wody zieleńszej od trawy”….jest ciekawe. Rzecz jasna wiem o co chodzi, ale póki co, taki widok mnie, ominął ?
    Rozumiem, że w W-wie wszystkie wodne zbiorniki, umieszczane w wolierach itp, są zawsze w idealnym stanie, przezroczyste, czyż nie ? Na pewno idealne w 100% nie są. W Łodzi są oczyszczane co parę dni.
    Powyżej jako przykład wolier wymieniłem Katowice, z tym się zagalopowałem. Lecz woliery krakowskie i woliera warszawska na mnie wrażenia wielkiego nie zrobiły, stąd je porównałem do łódzkiej. Choć większe od tej w Łodzi, to jakoś mnie do siebie nie przekonały. Więcej się na ten temat nie wypowiem, ponieważ te 2 lata od mojej wizyty minęły i mogłem o pewnych rzeczach najzwyczajniej w świecie, zapomnieć.
    Ale widocznie w tych miastach, ptaki się w tych wolierach dobrze czuja skoro lęgi tam wyprowadzają, choćby wspomniane ibisy.
    Inna sprawa że woliery, dla tego typu ptactwa powinny być robione z siatki, a nie z krat. Dopiero w obecnych czasach teraz coś takiego jest praktykowane. To tak odbijając od tematu.

    Bizon jest kolejnym gatunkiem, z którego powoli się rezygnuję hodować w ogrodach zoologicznych. W Łodzi póki co nie ma planów pozbycia się tego gatunku. Niedawno zresztą zmodernizowano im wybieg.
    Wielbłądy zresztą w zoo były z tym, że ich dni w zoo, dobiegły w zoo końca na skutek licznych poczęstunków ze strony zwiedzających.

    No cóż fakt faktem, że betonowe części są szczegolnie widoczne i nie są zarośnięte co budzi pewny niesmak, ale od początku taką formę te wybiegi miały. I ludziom się one podobają.

    • Co do wybiegów lwów w Warszawie i w Łodzi.
      Łódzkie betonowe prostokąty obecnie zarosły drzewa i ich nie widać więc problemu nie robią – bardziej za to szpecą betonowe stopnie które są na wybiegu ale to jest kwestia wydania kilkudziesięciu tysięcy na sprowadzenie z jakiegokolwiek kamieniołomu kilku tirów skał i wymiany betonu na głazy ewentualnie tańszym kosztem można by zrobić z betonu sztuczne głazy takie jak są w W-wie na wybiegu australijskim.

      Współpracy lwów w W-wie?
      Ze mną współpracowały raz … a współpraca ta polegała na tym że samica zamiast leżeć usiadła a jeden z jej synów zrobił kółko dookoła kopuły – która moim zdaniem jest szczytem tandety w zoo bo nijak nie da się tego podciągnąć pod coś naturalnego natomiast łódzki samiec wykazywał aktywność polegającą na przewracaniu się na plecy- królami aktywności były za to tygrysy – biegały po wybiegu skakały do fosy biegały w fosie… taka chyba natura tygrysa bo w Warszawie te też są bardziej aktywne od lwów – tzn były bo ostatnio zabrano im pół wybiegu i teraz nie mają gdzie być aktywne (bo potrzebne były 2 wybiegi dla lwów).

      Jeśli chodzi o wodę zieleńszą od trawy to na wybiegu ibisów jakoś mi się w oczy nie rzuciła – zrobiła to natomiast w zupie uchatek patagońskich – zapomniałem dopisać je jako poważny minus.

      Zoo jako kraina betonem płynąca
      Tu jest trochę do zrobienia i to zarówno w Warszawie jak i w Łodzi. Głównie wybiegi lwów i niedźwiedzi. Ale z tego co słyszałem to w Warszawie nadal przy nowych obiektach panuje zasada lej beton – podobno do tego stopnia że na zapleczu wybiegu jaguarów komórki tracą zasięg a korytarz jest tak wąski że jaguar może łapą złapać opiekuna przez kraty. Jak bunkier wygląda też pawilon nosorożców pancernych – w którym pełno drzwi do pokoików obsługi a dla zwiedzających i zwierząt miejsca jakby zabrakło. W łodzi macie od zewnątrz niegrzeszącą urodą żyrafiarnię oraz „fosę” tapirów. natomiast nie przeszkadzają mi betonowe przejścia nad wybiegami jakoś pasują do klimatu i dają możliwość oglądania zwierząt pod różnym kontem.

      Jeśli chodzi o bizony i wielbłądy to jak na moje oko ich popularność jest podobna – może w W-wie popularności bizonów nie widać bo siedzą w swoim betonowym korytarzyku za górką (w przeciwieństwie do żubrów które są zawsze przy paśniku albo na górce czyli bardzo blisko zwiedzających) i żeby do nich dojść trzeba się trochę nagimnastykować i być wysokim. Wielbłądy natomiast są są obok najbrzydszego miejsca całego warszawskiego zoo – wielkiego betonowego „czegoś”, na które to „coś” się wchodzi i można sobie łatwo na tym nogę skręcić. Było to czymś pomalowane ale farba oblazła. Po drugiej stronie niż wybieg wielbłądów jest wysoka betonowa ściana, która uniemożliwia oglądanie zwierząt na wybiegu pod nią (może i nie ma tam nic godnego zobaczenia bo ostatnio jak tam byłem to na jednym była jedna odseparowana od reszty stada koza a na drugim odseparowany osioł – ale za to wcześniej kangury a jeszcze wcześniej chyba tapir ale nie jestem pewien bo to byłoby bardzo dawno temu) no ale jednak skoro już tam są to mogłyby być widoczne (dodam że od strony głównej alei nie ma szans na obaczenie ich ponieważ posadzono tam cisy, których nikomu nie chce się chyba przyciąć więc urosły nad głowy zwiedzających. To miejsce drażniło mnie od zawsze w Warszawie nawet jak przychodziłem tam jako kilkuletnie dziecko. Ogólnie ta część zoo jest bardzo rzadko odwiedzana przez gości.

      Łódzki pawilon małych zwierząt wyglądem rzeczywiście nie powala, gatunki po prawej stronie wejścia bardzo fajne po lewej mierne. Powala natomiast zapach zbliżony do okolic wybiegu wilka grzywiastego w Warszawie.

      Papugi mają tragiczne wybiegi to fakt (ale w Warszawie też traktowane są po macoszemu te w starej ptaszarni – nie wszystkim udała się przeprowadzka do nowego budynku), ibisy taką sobie wolierę natomiast drapieżne i inne egzotyczne warunki na 6. Bardzo podobały mi się też wybiegu kuraków które były bardzo bobrze widoczne bo umieszczone są na podwyższeniu. Nie podobał mi się za to staw z m. in kormoranami i pelikanami bo był tam tłok jak w koleje do zoo, oraz wybieg bocianów białych zarośnięty, śmierdzący i bagnisty. Inne woliery Wodnych bardzo fajne i nowoczesne – dobrym pomysłem było umieszczenie szyb zamiast siatki bo widać wtedy dokładnie zwierzęta.

      A lamowate te obok słonicy w Łodzi też mają betonową ścianę ale w cieniu i obrośnięta glonami więc ostatecznie może być – wybieg fajniejszy od obydwu warszawskich – tu lamy mają za duży a wikunie jak dla mnie za mały. Fajne w zarówno w Łodzi jak i w W-wie jest to że gwanko i wikunii jest dużo a nie 2-3 osobniki stłoczone gdzieś w kącie wybiegu. Kiepsko natomiast wygląda wybieg alpak w Łodzi – nijak ie pasuje do klimatu ogrodu( tak samo kazuar za siateczką).

      • Dziwne, że spodobały Ci się woliery kuraków w Łodzi… bo jak dla mnie to było coś najgorszego tym zoo, a co czym całkowicie zapomniałem… i to przy samym wejściu prawie.
        Ohydne małe betonowe klateczki z drobną zardzewiałą siatką bez jakichkolwiek kryjówek… A warto wiedzieć, że kuraki są takami bardzo płochliwymi i bardzo lubią mieć dużo kryjówek w swoich wolierach.

      • Może idealne nie są ale zwierzęta widoczne w przeciwieństwie do warszawskich. Ja tam ogólnie kurakowate niezbyt lubię ale skoro już są to wolę jak je widać od razu a nie schylając się pod krzak. A te co były nie wyglądały ani trochę na spłoszone.Siatka jak w wielu miejscach do wymiany – fakt. Ogólnie w Łodzi typowo płochliwe ptaki są strasznie towarzyskie – łabędzie czarne zazwyczaj stronią od ludzi a te z łodzi pływały zaraz przy alejce, podpływały nawet bliżej jak ktoś przechodził, żurawie stały sobie zaraz za płotem tak że między nimi a mną było 20 cm (chodź mogły iść dalej) bocian czarny który normalnie zszedłby na zawał serca jakby zobaczył człowieka spacerował sobie obok płotu momentami bezczelnie wlepiając wzrok w oczy zwiedzającego.

        Przypomniała mi się za to jedna rzecz która w łodzi mnie zdenerwowała – na wybieg makaków wanderu ludzie wrzucili pełno bananów – można by tam machnąć tabliczkę nie karmić zwierząt – zwłaszcza bananami oklejonymi naklejkami importera … i nie takimi z hipermarketu które są faszerowane różnymi środkami przedłużającymi trwałość …

  11. Też jestem człowiekiem 😉 i betonowe wybiegi nigdy nie robiły na mnie wrażenia, ale tyle ile ludzi tyle zdań, więc to kwestia gustu.

    A posiadasz może zdjęcie przedstawiające tą wolierę ibisów z Łodzi w całości? Bo Ja mam tylko jej fragmenty uwiecznione na fotografii…

    • Dziś od rana, nie działa Zoochat, a tam umieściłem sporo fotek z łodzi, więc może zdjęcie tej woliery cyknąłem i tam umieściłem.
      jak będzie wszystko działać to zerknę czy ono tam jest.

  12. Masz racje, to kwestia gustu, lecz jakoś te betonowe wybiegi nie drażnią. Ale jak wspomniałeś tyle ludzi tyle zdań i ja przy swoim pozostanę.

    Od dawna jestem zdania, że pawilon małych ssaków, po gruntownej modernizacji mógł się stać czymś w stylu noktuarium. Gatunki które tam są, też przyznam mi jakoś do gustu nie przypadają. Kinkażu(to zwierze nocne, więc aktywność tego gatunku w zoo o tej porze jest zerowa. Koati, żenety, szopy, pancernik włochaty, też gatunki mało atrakcyjne. Jedyne ciekawsze egzemplarze to jeżatki i mangusty lisie, lecz dawniej one były w innych miejscach na terenie łódzkiego zoo. Drobnica natomiast tłumów nie przyciąga. Myszy kolczaste, koszatniczki, szynszyle, taki słaby zestaw. Sytuacje ratują badylarki które są zwierzętami bardzo ciekawymi, a i sam ich wybieg często ulega pewnym kosmetycznym zmianom, co uprzyjemnia oglądanie tego gatunku. Ale koga mogą obchodzić myszy….

    Ptaki grzebiące – akurat łódzkie gatunki nie są zbytnio płochliwe i nie uciekają od zwiedzających. Zresztą nie wszystkie gatunki kuraków należą do płochliwych. Co do samych wolier, perfekcji brak, lecz to kolejny obiekt który ucierpiał wraz z czasem. Nie mam na myśli tu samych wolier, a samego murowanego podwyższenia, na którym te woliery są.

    Staw(y) ptaków – obecny duży wybieg bocianów, nieopodal stawów również nim był. Nie mam jednak bladego pojęcia, dlaczego obecnie tam wody nie ma. Woda tam była wtedy, gdy były tam pelikany. te natomiast są obecnie na drugim stawie, gdzie poniekąd przez nie jest spory tłok. Nie wiem dlaczego przeniesiono pelikany, może miało to związek z lęgiem bocianów, nie mam pojęcia.

    Wybieg alpak – powiem tak, ja nigdy za duża liczba lamowatych w zoologach nie przepadem, gdyż dla mnie są to raczej mało atrakcyjne zwierzęta. Dlatego też raczej wybiegi wigoni, gwanako i alpak staram się szybko ominąć. Wybieg dla alpak natomiast podchodzi bardziej pod jakieś minizoo, lub jakiś ośrodek agroturystyczny. Lecz jak wspomniałem, lamowate nie dążę wielka sympatia.

    Co do kazuarów, to przydała by się tam jakaś szyba, zamiast siaty. Zresztą gdy była siata, to i tak ludzie mieli dobry widok na te ptaki. Niestety, prawdopodobnie musiało dojść do….incydentu, gdyż nagle dostęp do wybiegu został ogrodzony siatą i natychmiast pojawiły się znaki „niebezpieczne zwierze”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s