Zwierzaki z Nowego ZOO – wybierz swojego ulubieńca!

Poznańskie Nowe ZOO zamieszkuje blisko 250 gatunków zwierząt – to jedna z największych krajowych kolekcji. Razem ze Starym ZOO to około 500 gatunków – a to już bezsprzecznie krajowa czołówka.
Spośród tej ogromnej różnorodności mamy kilkudziesięciu swoich ulubieńców i kilkunastu szczególnych – no i naszych zdecydowanych faworytów. Wiadomo chyba kogo.
Jakkolwiek ciekawi jesteśmy, jakie są wasze ulubione zwierzaki w ZOO – który mieszkaniec Nowego ZOO wydaje Wam się najciekawszy, najbardziej interesujący, którego najbardziej lubicie lub uważacie za szczególnie godnego uwagi. O którym więcej powinniśmy napisać na Mrówkojadzie?

Dość pytań – postanowiliśmy zaprezentować Wam po kolei wszystkich mieszkańców poznańskiego Nowego ZOO. Ich stale uaktualnianą i powiększaną galerię możecie zobaczyć tutaj, ale w tym miejscu postanowiliśmy pokazać Wam ich w dość przypadkowo zestawionych grupach – po 16 zwierzaków. Żeby wprowadzić trochę konkurencji:).

Oto pierwsza „16”:

Zwierzęta z poznańskiego Nowego ZOO

Na zdjęciu możecie zobaczyć, licząc od lewej:
RZĄD I – orłosep brodaty, bizon leśny, ostronos białonosy, nosorożec biały
RZĄD II- ostronos rudy, dzioborożec abisyński, mrówkojad olbrzymi, karakal turkmeński
RZĄD III – kondor wielki, otocjon, ptasznik czerwonokolanowy, zebra Grevy’ego
RZĄD IV – słoń afrykański, marabut afrykański, herkules, tapir anta

Kolejna „16” – już niebawem!

P.S. – zachęcamy wszystkich do dzielenia się ciekawostkami dotyczącymi wymienionych wyżej zwierzaków. Jeśli macie jakieś ciekawe zdjęcia, znacie jakieś interesujące historie z nimi związane lub macie coś ciekawego do powiedzenia o którymś z powyższych zwierzaków – dajcie znać!

Reklamy

45 comments on “Zwierzaki z Nowego ZOO – wybierz swojego ulubieńca!

  1. 1 z czepiaków czarnorękich o imieniu Colombo zaczyna skakać po linach na zewnętrznym wybiegu gdy zacznie mu się klaskać.

  2. Jak 250 gatunków może być jedną z największych krajowych kolekcji?:) To chyba ogonek krajowej kolekcji:) Warszawa,Wrocław,Łódź,Kraków,Gdańsk,Płock mają większy zwierzostan.Po drugie nie wiem gdzie w nowym zoo może być 250 gatunków, jak ja się czasem zastanawiam czy 100 może będzie?:) Rozumiem,że każdy chce wyidealizować i przedstawiać swoje zoo, jako najlepsze,ale czasem trzeba być realistą.Prawdą jest ze Poznań jest średniej klasy placówką, jak na polskie realia:)

    • Po pierwsze – 250 gatunków to tylko samo Nowe ZOO – a jak wiadomo, oficjalnie zarówno Stare jak i Nowe ZOO tworzą jedną placówkę – Poznański Ogród Zoologiczny. Rozróżnienie na Stare i Nowe ZOO jest zabiegiem dość nieoficjalnym.
      Po drugie – otóż tak, w samym tylko Nowym ZOO jest około 250 gatunków, w tym 100 samych tylko ssaków. Od bardzo już dawna prowadzimy kompletną dokumentację mieszkańców poznańskiego ZOO – w porozumieniu z samym ogrodem – i odnośnie do tej liczby nie ma najmniejszych wątpliwości. Policzmy – insektarium, pawilon zwierząt nocnych, pawilon małych ssaków, ptasie woliery…Nie zapominajmy, że nie wszystkie gatunki są równocześnie eksponowane – te, które znajdują się na zapleczach, w niedostępnych dla zwiedzających działach hodowlanych itp. również liczą się do zwierzostanu.
      Nam absolutnie nie chodzi o idealizację poznańskiego ZOO – piszemy wszak o wszystkich ogrodach, jednak z racji dostępności oraz częstotliwości odwiedzin najwięcej uwago poświęcamy poznańskiemu ZOO. Warto jednak zauważyć, że takie zestawienia stworzymy także dla innych ogrodó.

      • Pójdźmy dalej – piszesz o ogrodach, które posiadają większe kolekcje, przez co rzekomo poznańskie ZOO znajduje się w ogonku krajowej kolekcji.
        Spójrzmy zatem, jak to NAPRAWDĘ wygląda:
        (wg możliwie aktualnych i zbieżnych czasowo wobec wszystkich ogrodów danych, dlatego też podajemy dane na 30.04.2010 – jeśli posiadamy takie dane z poszczególnych ogrodów, jeśli nie dane możliwie najbardziej aktualne – w niektórych przypadkach w przybliżeniu):
        uwzględniając samo tylko Nowe ZOO i jego kolekcję wynoszącą 250 gatunków, wyprzedza ono następujące placówki:
        ZOO Gdańsk – około 215 gatunków
        ZOO Bydgoszcz – około 130 gatunków
        ZOO Toruń – 86 gatunków
        ZOO Kraków – około 200 gatunków
        ZOO Opole – około 230 gatunków
        ZOO Zamość – około 190 gatunków
        nie licząc pomniejszych. W takim układzie, Nowe ZOO zajmuje 6. – całkiem solidną pozycję w kraju. Jeśli zaś uwzględnimy zarówno Stare jak i Nowe ZOO, to poznańskie ZOO (bo obie te placówki tworzą całość) zajmują bardzo wysokie, 3 miejsce, wyprzedzając jeszcze następujące ogrody:
        ZOO Łódź – około 415 gatunków
        Śląskie ZOO – około 300 gatunków
        ZOO Płock – około 320 gatunków
        a ustępując jedynie dwóm, bezsprzecznie najbogatszych w „zwierzynę”:
        ZOO Wrocław – około 565 gatunków
        ZOO Warszawa – około 540 gatunków

        Trudno zatem mówić o idealizacji – liczby mówią same za siebie:).

  3. Tak ale nie mozemy laczyc starego i nowego zoo bo to sa dwie rozne placówki,w sumie stare zoo to juz park a nie zoo:).W Berlinie nikt nie sumuje dwoch ogrodow tylko kazdy rozlicza osobno.Po drugie widzę u was bardzo stare dane co do zwierzostanu wrocławskiego zoo bo obecnie liczba gatunkow sięga ponad 700:P
    Kraków również ma ponad 300 gatunków,ale kto by to liczył:P
    A na mysli mialem liczace sie placowki a nie podrzedne ogrody jak w Nowym Tomyslu, Toruniu czy Bydgoszczy:)
    To na tyle:)

    • Wróć:).
      Oba berlińskie ogrody są od siebie niezależne, więc o sumowaniu ich zwierzostanu mowy być nie może – to raz. (porównanie Berlina jest tu tak uzasadnione, jak łączenie zwierząt ze Starego i Nowego ZOO ze zwierzętami z Palmiarni:).
      Oba poznańskie ogrody podlegają pod jednego dyrektora i jeden zarząd, we wszystkich oficjalnych danych zwierzostany obu ogrodów są sumowane – tak jest zarówno w dokumentacji samego ogrodu, jak i wszystkich oficjalnych informacjach przez poznańskie ZOO podawanych – właściwie nigdzie nie spotkamy oficjalnych danych rozróżniających zwierzostan obu placówek. Jakkolwiek więc – 500 gatunków z Poznania daje 3 miejsce – nawet, jeśli uwzględnimy 700 gatunków z Wrocławia (dane które mamy, ze stycznia tego roku – a to jest ostatnie oficjalne zestawienie, mówi o niespełna 600 gatunkach – nieważne, i tak pierwsze miejsce)
      Natomiast same tylko Nowe ZOO – z 250 gatunkami – lokuje się na 6 miejscu, co w zestawieniu 12 oficjalnych ogrodów zoologicznych jest niezłym wynikiem, pamiętać trzeba jednak, że de facto rozróżnienie na Stare i Nowe ZOO jest czysto umownym – to JEST JEDEN OGRÓD ZOOLOGICZNY:). I o ile ZOO w Nowym Tomyślu to jest prowincjonalna placówka (dlatego nie uwzględniliśmy jej nawet w poprzednim komentarzu), o tyle Toruń i Bydgoszcz już nie – idąc tym tropem, prowincją jest także Zamość i nagle okazuje się, że mamy w Polsce tylko 9 „godnych” ogrodów – wtedy wg Twojej koncepcji bogaty zwierzostan gdańskiego ZOO stawia ten ogród w ogonie „stawki”, bo na 9 miejscu…
      Poza tym jeśli chodzi o 300 gatunków w krakowskim ZOO – takich danych nie mamy, no ale kto by tam liczył:).

    • Jakkolwiek – spór jest czysto akademicki i nie ma się co spierać – poza tym oczywistą kwestią jest, iż od co najmniej kilkunastu lat nie ilość gatunków eksponowanych w danym ZOO świadczy o jego jakości/ważności/sile/miejscu itp. To raczej specyficzna ciekawostka dla zainteresowanych (my tutaj wszyscy zgromadzeni:), ale już nie podstawowy wyróżnik ZOO – lepiej mieć 20-30 gatunków, ale o szczególnej wartości i eksponowanych w bardzo dobrych warunkach, niż uprawiać zwierzęce kolekcjonerstwo – jak najwięcej, nie bacząc na warunki, w jakich trzymane są zwierzęta. Jak tak czasem myślimy o tych kilkuset gatunkach, które jeszcze nie tak dawno kisiły się dosłownie w samym tylko Starym ZOO, to ciarki nas przechodzą po całym ciele…

      Pozdrawiamy serdecznie!

      • Wiecie niby można mieć 20 gatunków myszy albo 1 słonia i wtedy raczej pierwsze miejsce dostaje zoo ze słoniem. No chyba że byłyby to jakieś strasznie zagrożone i ciekawe myszy. Poznań niby ma stosunkowo dużo gatunków ale ma mało „perełek”. Macie z tego co się doczytałem 2 żyrafy, 5 słoni, 2-4 tygrysy 3 mrówkojady, 2 tapiry i 2 nosorożce – to wielki plus(dodatkowo w starym zoo warany), ale brak tu innych magnesów. Na pewno macie ogromną kolekcję różnego typu małych zwierząt ale te często przegrywają popularnością innymi np z szympansem/lwem/gorylem/jaguarem/gepardem/niedźwiedziami różnych gatunków/pandą małą którą ostatnio chyba od was zabrano..dodatkową bolączką jest też z tego co wiem brak pawilonów w nowym zoo i np zimą spora część zwierząt jest niedostępna. A co do tego że jest to jedno zoo zarządzane przez 1 dyrektora i i zarząd… Prawnie jest to jedna placówka, ale w praktyce są to 2 miejsca w różnych częściach miasta i podejrzewam że jak ktoś idzie do zoo to nie zalicza obydwu placówek 1 dnia. Dużo jest też osób co do zoo chodzi raz do roku i wtedy raz wypadnie na jedno drugi raz na drugie, dodatkowo większość turystów też pewnie jeśli odwiedza miasto i chce iść do zoo to wybiera tylko jedno. I nikt nie zastanawia się nad kwestiami formalnymi tylko ten kto odwiedzi nowe zoo widzi te zwierzęta z nowego zoo a ten co odwiedzi stare zoo widzi zwierzęta ze starego zoo. I dlatego ja osobiście uważam że stare zoo powinno być w ogóle zlikwidowane. Ewentualnie zrobić tam coś w stylu mini zoo z owcami, osłami, krowami, lamami,..jakaś kawiarnia ze ścianami zrobionymi z akwariów dodatkowo kilka terrariów, żeby typowy mieszczuch i jego dziecko mogli zobaczyć że mleko nie pochodzi z fabryki a od krowy. A zwierzęta którym należy się ochrona zgromadzić wszystkie w nowym zoo bo tylko to ma warunki żeby zapewnić zwierzętom przestrzeń. Rozumiem że wielkie miasta mogą sobie pozwolić na 2 ogrody (Berlin/Paryż) ale to są wielkie wielomilionowe metropolie i tam jest to spowodowane też rozładowaniem ruchu (a w Berlinie chyba też niedawnymi podziałami miasta bo o ile się dobrze orientuję jedno zoo jest w zachodnim a 2gie we wschodnim ale pewien nie jestem), no a w Polsce jedynie W-wa i GZM mają po 2,5 miliona. Uważam więc że w tym czepianiu się co do jakości poznańskiego trochę racji jest bo widać tam wiele niedociągnięć ale liczę że w przyszłości się to zmieni. Wiadomo że wszystko zależy od tego jak i czy zoo dogada się z miastem. A z tego co się orientuję władzom Poznania nie zależy tak bardzo jak ich kolegom z W-wy, Opola, Płocka, Wrocławia, Zamościa czy Gdańska.

        • Eh, rzecz w tym, że kto jak kto, ale my akurat wszelkiego rodzaju minusów, braków i różnych niedociągnięć w poznańskich ogrodach widzimy bardzo dużo i cały czas też o nich wspominamy, niemniej nie to jest naszym główny,m zadaniem – od marudzenia, narzekania i wybrzydzania są wszyscy. Zarzutów mamy sporo i często stawiamy je w rozmowach z poznańskim ZOO, niestety nigdy nie są to tak proste sprawy, jak osobom z zewnątrz się wydaje. Inna sprawa, że cały czas utyskujemy na to, iż ogólna atmosfera związana z poznańskim ZOO (chęć współpracy, klimat, stosunek miasta i władz do ZOO, stopień reklamy i promocji) nie jest najlepszy i daleko Poznaniowi nie tylko do Wrocławia i Warszawy, ale też Płocka i Opola.

          A jeśli chodzi o Stare ZOO i jego likwidację – tu akurat nie zgadzamy się, tym bardziej, że Stare ZOO jako typowy ogród zoologiczny nie istnieje przecież już od zeszłego roku. Docelowo mają w nim przebywać tylko zwierzęta z tzw. mini-ZOO oraz mieszkańcy nowo budowanego Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych – wszystkie pozostałe już przeniesiono albo zostaną przeniesione niebawem (małpy, ptaki), więc sprawy właściwie nie ma. Dlatego tez nie mówimy o dwóch ogrodach zoologicznych w Poznaniu w ścisłym tego terminu znaczeniu, gdyż taki stan rzeczy jest po prostu pochodną tego, iż Stare ZOO cały czas jest przenoszone do Nowego. Zlikwidowane być nie może, gdyż ma status zabytku. A naprawdę najlepszym wyjściem jest przekształcenie w park. Od początku nie było mowy o tym, żeby prowadzić w mieście dwa ogrody i od samego początku popieraliśmy projekt utworzenia jednego ZOO + specjalny park na terenie Starego.

          Gwoli ścisłości – tygrysy są cztery, a pand nie zabrano, tylko zmarły:(

      • Żeby było jasne to mój komentarz nie był przesycony agresją 😉 ale że tak go chyba odebraliście to mogę dodać że poznańskie zoo ma też kilka bardzo fajnych miejsc/gatunków jak np:
        -słoniarnia która o kilka klas wyprzedza tą warszawską
        -motylarnię która u nas ma powstać ale jakoś ostatnio się o tym już nie mówi (a miała być to sztandarowa inwestycja dyrektora)
        -pokaźne stadko tygrysów
        -wielki wybieg ameryki południowej – gdzie połączono ze sobą mieszkańców (czegoś takiego mi brakuje np w Warszawie – tu jedyny łączony wybieg to strusie afrykańskie, które niby mieszkają z zebrami równikowymi ale w praktyce są od nich cały czas odgrodzone drutem, wychodzi na to że strusia można oglądać albo z odległości kilkudziesięciu metrów albo idąc od drugiej strony wybiegu mieć nadzieję że wystawi głowę nad drewniany bardzo wysoki płot – spowodowane jest to o ile się orientuję wyjątkową płochliwością warszawskich zebr. Oczywiście są też jakieś ptasie wybiegi gdzie połączono np bociana z czaplą, żurawiem i marabutem, albo żurawia koroniastego z bocianem czarnym ale ssaków raczej warszawskie zoo nie łączy)
        -dzioborożce abisyńskie

        Wiadomo że jakby każde zoo dostało po pół miliarda na rozwój to minusów byłoby znacznie mniej. Ale takie wypominanie że nie jest idealne ma trochę sensu, bo daje chyba lepszy obraz realiów w zoo, a nie jest tylko cukierkowy opis jedynie pozytywnych informacji. Dla mnie ważne jest to że Poznańskie zoo razem z grupką innych ogrodów w Polsce postanowiło wyjść z XIX wieku przeskoczyć XX i wejść w XXI czyli zacząć troszczyć się o ginące zwierzęta, pokazywać różne biotopy, prezentować ciekawe gatunki, a nie tylko pokazywać egzotyczne zwierzęta wciśnięte do maleńkiej klatki. Już nie jest tylko ciekawostką ale ośrodkiem dydaktyczno-hodowlanym. Tego że nie zauważacie minusów nigdy nie mówiłem – już kilka razy pisaliście np o potrzebie remontu pawilonu małych ssaków, albo o braku jakiegoś gatunku – był przecież o tym cały artykuł a w nim tapir malajski, dziobak… Więc się nie złośćcie, bo to co ludzie piszą w komentarzach to w dobrej wierze.

  4. Słowo od turystów. Pojechaliśmy do Poznania w celach turystycznych, specjalnie do zoo – jednego i drugiego. W dwa dni zdążyliśmy też zwiedzić Stare Miasto i ogród botaniczny. Obejrzeliśmy zoo i zauważyliśmy i plusy i minusy, ale ja nie o tym. Jesteśmy przeciw pomysłom zlikwidowania Starego Zoo! Tam jest rewelacyjna atmosfera! Przede wszystkim to piękne miejsce – tu mam na myśli rośliny, stare drzewa, pomniki. Owszem, do zwierząt i warunków jakie mają można się doczepić, wiele miejsc woła o remont, ale na przykład te stare klatki po dzikich kotach to kawał historii i to czuć jak się tam jest. Pewnie, że wypadałoby je wyremontować, ale ogrody zoologiczne to raczej nie są najbogatsze firmy w naszym kraju…

    • Trudno mówić o likwidacji Starego ZOO – raczej o jego transformacji z ogrodu zoologicznego sensu stricte w otwarty dla zwiedzających park, zamieszkiwany już niebawem tylko przez zwierzęta z tzw. dziecięcego ZOO (króliki, owce, lamy) oraz mieszkańców nowo budowanego Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych.
      Wiadomo, plany zawsze są większe niż możliwości, sporo jest do zrobienia, ale niestety – poznańskie ZOO jest na utrzymaniu miasta, któremu na tej placówce bardzo średnio zależy. Przykład – wszystkie pieniądze przewidziane w budżecie na rok 2010 na Stare ZOO zostały wycofane, a to co się teraz w Starym ZOO dzieje, bazuje na pieniądzach zapisanych w budżecie na poprzednie lata…
      W związku z tym docelowo ze Starego ZOO znikną wszystkie małpy (bo na remont małpiarni pieniędzy nie ma), znikną też wszystkie ptaki z ptaszarni.

  5. Znikną w sensie: zostaną przeniesione do nowego zoo? Bo przecież nie znikną tak w ogóle?
    A propos rady miejskiej Poznania – wymienić!! 🙂

    • O radzie miejskiej się nie wypowiadamy – zbyt grząski to grunt, a my nie zajmujemy się politykowaniem.
      Spokojnie – żadne zwierzaki nie „znikną”. Mieszkańcy ptaszarni zostaną w większości przeniesione do innych ogrodów zoologicznych, niektóre gatunki, jak np. gereza abisyńska, która jest już bardzo stara, z przyczyn oczywistych dokończą żywota w Starym ZOO – ich stan bowiem uniemożliwia przeprowadzkę i aklimatyzację w nowym miejscu. Stare ZOO będzie powoli „wygasać” – nowe zwierzaki nie są tu sprowadzane już od jakiegoś czasu, starzy mieszkańcy są albo stopniowo przenoszeni, albo – ci, którzy przeniesieni być nie mogą – zostają tu do końca…

  6. W-wiak napisał, ze poznańskie zoo ma słoniarnię, która o kilka klas wyprzedza warszawską. Zgoda, budynek, wybiegi, otoczenie są naprawdę nowoczesne i robią wrażenie. Ale nie podobało mi się oglądanie słoni z góry! Bardzo mi się nie podobało. Nie widać/nie czuć ogromu tego zwierzęcia, natomiast czuć jakąś próbę podkreślenia, że człowiek jest ponad wszystko… Przynajmniej tak to odebrałam. Przyznaję, że było to spore rozczarowanie, bo cieszyłam się na słonie afrykańskie…
    A wybieg Ameryki Południowej to jedno z najładniejszych miejsc i ciekawie zagospodarowane. Warte polecenia na pewno.

    • Zgadzamy się w pełni – oglądanie słoni „z góry” nie jest korzystne, nie widać w ten sposób wielkości zwierzęcia. Już Jan Żabiński w swojej książce „Przekrój przez zoo” pisał o tym, że słonie najlepiej oglądać z ich poziomu, bo tylko wtedy posiadamy odpowiednią perspektywę do podziwiania tych zwierząt. W Poznańskiej słoniarni co prawda można patrzeć na słonie z ich poziomu (schodami na prawdo od wejścia do końca, a potem w korytarz w prawo – tam są okienka, przez które widać centrum słoniarni), jednak usytuowanie tej „miejscówki” jest także dość nieszczęśliwe, bo znajduje się naszym zdaniem zbyt daleko od docelowego punktu.
      Jeśli natomiast chodzi o wybieg Ameryki Południowej, jest zagospodarowany świetnie, jednak brakuje nam tego, że bardzo rzadko można na nim zobaczyć wszystkie zwierzęta razem. O ile rozumiemy to „od czasu do czasu”, o tyle uważamy, że taka sytuacja ma miejsce zbyt często. Jednakowoż – i tak jest to jedno z naszych ulubionych miejsc w Nowym ZOO :).

      • W Warszawie też jest możliwość oglądania słoni z góry – i nie myślę tu o drewnianym postumencie ustawionym przy alejce który jak na moje oko mogliby postawić na środku basenu fok i byłby taki sam efekt – tylko o restauracji na piętrze gdzie jest możliwość podziwiania słoni w pawilonie aczkolwiek fakt u nas słonie ogląda się głównie i ich poziomu a antresola to dodatek, w Poznaniu z tego co widzę jest odwrotnie.

  7. Co do „łączonych” wybiegów w warszawskim zoo, poza wcześniej wspomnianymi ptakami to jest z tym trudno…
    Strusie musiały zostać oddzielone od zebr ponieważ zwierzaki niezbyt się ze sobą dogadywały… Strusie były bardzo wścibskie i natarczywe, a zebry szybko się denerwowały zwłaszcza gdy na świat przychodziły źrebaki to dochodziło do poważnych sprzeczek…
    Również była inicjatywa utrzymywania na jednym wybiegu walabi benetta z emu, niestety emu również dokuczało kangurom, ganiając je po wybiegu…
    Były też czarne łabędzie z kangurami rudymi, ale niestety w tym roku znikły i one… samica padła, a samiec stał się bardzo agresywny i nie wiem co się z nim dalej stało.
    A i do niedawna jeszcze był wspólny wybieg jelonka pudu z mrówkojadami, no ale teraz jest remont i pudu się przeprowadziły an tymczasowy wybieg, po remoncie się okaże czy będą dalej żyły w swoim sąsiedztwie… 😉

    • A pudu nie miały przypadkiem sąsiedniego wybiegu – zawsze był tam „przepiękny” druciany płotek, który odgraniczał 2 wybiegi – na których tak przy okazji nigdy w życiu nie widziałem żadnego zwierzęcia – mrówkojady zawsze w swoim domku za szybą (obojętnie czy to wiosna, lato, jesień czy zima) a pudu też zawsze pochowane – na dodatek trawa (i dodatki) bardzo często jest niekoszona. Słyszałem że są plany zrobienia „sawanny afrykańskiej gdzie zamieszkałyby razem żyrafy, antylopy i zebry ale kiedy się to stanie pojęcia nie mam. Przy okazji co stało się z antylopami szablorogimi, które miały wybieg koło pawianów?

      A co do słoniarni – nie byłem jeszcze w Poznaniu ale za główne kryterium „lepszości” uznałem wymiary – warszawska jak na moje oko (i nie tylko) ma zbyt mały wybieg wewnątrz pawilonu – myślę że niepotrzebnie wydzielony jest holl, schody można by inaczej ułożyć, zmniejszyć przestrzeń przed wybiegiem zwierzęta zyskały by sporą powierzchnię. A jeśli chodzi o wybieg zewnętrzny też mógłby być większy no ale tu rozumiem że warszawskie zoo ma ograniczone tereny więc tu pretensji nie mam.

  8. Pudu są niezwykle skrytymi i płochliwymi zwierzakami dlatego wybieg miał tyle kryjówek, żeby dobrze się na nim czuły… Owszem ich wspólny wybieg z mrówkojadami był podzielony na pół płotem, żeby mrówkojady nie dawały się za bardzo we znaki jelonkom, ale w ogrodzeniu były tunele przez które mogły przechodzić pudu na dowolną część wybiegu, a więc była szansa, żeby móc zobaczyć pudu i mrówkojada na wspólnym wybiegu, chodź prawdą jest, że mrówkojady prawie zawsze siedzą w domku… Ja tylko raz czy dwa razy widziałem mrówkojada na wybiegu i to było jakieś 5 lat temu ;P

    Co do sawanny, to plany są jak i wiele innych ale oczywiście brakuje na to funduszy…
    A antylopy szblorogie (dwa ostatnie samce) wyjechały na jesieni ubiegłego roku bodajże do Francji, gdyż u nas w ogrodzie nie było dla nich odpowiednich warunków, a z racji, że nie było samic to zoo z nich zrezygnowało… Teraz na mniejszym wybiegu jest nowa woliera dla pawianów (moim zdaniem pieniądze wyrzucone w błoto).

    • Kurcze pawiany tyle czasu żyły bez woliery i dobrze im było a antylop szkoda bo bardzo fajne były. A czy są jakieś plany żeby poza pawianami wprowadzić tam nowe zwierzęta lub zrobić dojście do woliery pawianów? Bo o ile dobrze widziałem dojść do niej się nie da. No i jeszcze ciekawi mnie kwestia starego wybiegu oryksów coś tam się dzieje/ma zamiar dziać?

  9. W zoo panuje lekki zastój… a więc, ani przy starym wybiegu oryksów, ani przy wolierze pawianów (która jest traktowana jako zaplecze dla pawianów, gdy na ich wybiegu się coś dzieje np. wymiana wody w fosie lub zimą gdy lód pojawi się na fosie) raczej nie będzie żadnych zmian w tym roku.
    A antylop szablorogich szkoda bo były to ostatnie osobniki tego gatunku w Polsce, a swego czasu bardzo dobrze się rozmnażały w Warszawie.

    • Skoro nic nie przyjedzie (choć słyszałem o hipopotamicy i samcu sitatungi) to czy może poza nowo narodzonymi żyrafą, goralem, żubrem i bizonem coś nowego jest w drodze? Słyszałem już o ciążach irbisów, tygrysów, kolejnej żyrafy (choć jedna jest podobno zbyt wątła dla Largo, a 2ga się z nim nienawidzi), słonic (Erny i Buby) ale ile w tym prawdy to nie wiem.

  10. W Poznaniu (wciąż świeza słoniarnia) – zastój.
    W W-wie (pawilon hipopotamów + rekiny) – zastój.

    Taki zastój to chciałbym by był w Łodzi.
    Tu jest natomiast, ten najprawdziwszy zastój.

    Kasy miasto daje wciąż mało, więc inwestycji jest mało.
    Pod względem hodowlanym, pomału dochodzi do sytuacji, że nie wszystkie transferowe nowinki mnie cieszą, gdyż sprowadzanych jest coraz więcej ptaków, ale za to mało ssaków. A parę gatunków, aż się prosi o sprowadzenie….
    Gady i płazy to inna bajka. Na zapleczu jest tyle tego, co ogród ma do zaoferowaniu w budynku wiwarium.
    Więc i Łódź w zastoju też przoduje.

    Poznańskie zoo
    Pamiętajmy, że to zoo było ogółem dość mocno wspierane przez miasto. Obecnie pojawia się pewny zastój pod tym względem, o nazwie EURO 2012. Nie dziw za to, że Poznań większość funduszy ładuje w rzeczy związane z organizacją tej imprezy. Cierpliwości więc, a wszystko się opłaci.

    Warszawskie zoo
    Powyżej rozwinęła się rozmowa o mixowatym wybiegu mrówkojada i pudu.
    Od siebie dodam, że jak pierwszy raz zwiedzałem tamtejsze zoo, to co prawda mrówkojada nie widziałem(nie można było dojść do budynku), ale za to w całej okazałości prezentował się sąsiad mrówkojada na tymże wybiegu, jakim był Indyk. Oczywiście ten dziki, nie żebym miał na myśli indyka domowego.
    Ale kiedy to było….

    • Niestety, z naszych bezpośrednich kontaktów z poznańskim ZOO dość jasno wynika, że wsparcia ze strony miasta właściwie nie ma wcale – a w takich warunkach naprawdę trudno o szalone inwestycje i wielkie zmiany. To, co się teraz dzieje, to efekt zagospodarowanych już wcześniej pieniędzy w budżecie miasta z poprzednich lat – w budżecie tegorocznym nie przewidziano na Stare ZOO ani złotówki – nie można tego nazwać inaczej, niż skandalem. Wszystkie inwestycje podporządkowane są EURO 2012 – wiadomo, ZOO jest instytucją niższej potrzeby i przy skali inwestycji, jakie czekają miasto w związku z organizacją tej imprezy, nikt obie nie będzie zawracał głowy ogrodem zoologicznym. W Poznaniu lada dzień wybory prezydenta miasta i nikt sobie ogrodem w związku z tym głowy też nie zawraca, bo to kwestia o niskiej wartości społecznej (kiełbasa wyborcza w temacie ZOO niestety się nie sprzedaje).
      Gorzej, że w mieście nie odczuwa się właściwie wcale pozytywnego klimatu wobec ZOO – ze strony żadnej oficjalnej placówki czy instytucji – bo że ze strony mieszkańców, to wiadomo, że tak, niestety to akurat nie ma takiej siły nośnej. Poznańskie ZOO nie inwestuje w promocję, nie ma dobrego kontaktu z lokalną prasą (a na pewno gorszy niż w Płocku czy w Opolu), w zbyt małym stopniu jest traktowane jako wizytówka miasta i jego istotna atrakcja turystyczna – wszystko to prowadzi do efektu sprzężenia zwrotnego i niestety nie jest tak dobrze, jak mogłoby być. I powinno. Niestety, trochę w tym też winy samego ZOO, ale to już inna kwestia. Jakkolwiek nam się tak trochę marzy, że i my jakoś się przykładamy do promocji i budowania dobrego klimatu wokół ZOO, nawet, jeśli tylko w mikro-skali.

      • Po prostu Poznań skupił się na Euro w trochę inny sposób niż np Warszawa czy Wrocław. Warszawa ostatnio też skąpi kasy dla zoo ale jest to spowodowane kryzysem, zoo już jest i jest ciekawą atrakcją już w obecnej postaci dlatego miasto zdecydowało się w pierwszej kolejności (zwłaszcza że w sumie hipopotamiarnia wciąż pachnie nowością). Nie zmienia to faktu że w warszawie rewitalizowane są parki, skwery, budowane są liczne muzea na skalę Europejską (CNK, Muzeum Chopina, Muzeum sztuki nowoczesnej, Warszawskiej Pragi … długo by wymieniać). We Wrocławiu powstające oceanarium jest też jedną z inwestycji towarzyszących Euro (możliwe że uda się zakończyć 1 część na czas). Te miasta chcą wykorzystać okazję i pokazać się od jak najlepszej strony żeby Europa mogła zobaczyć że są tu miejsca które można odwiedzić i fajnie przy tym spędzić czas, Euro to nie tylko impreza sportowa ale też promocja miasta. I zawsze się tak dziej na świecie że wielkie imprezy są połączone z budową na pierwszy rzut oka absurdalnych budowli ale ma to sens. Na olimpiadę w Soczi budowane jest wielkie oceanarium, na EXPO’98 w Lizbonie powstało oceanarium…

  11. Oj, w Łodzi może i zastój, ale nie przesadzajmy. Byliśmy tam jesienią 2009 i może jakoś specjalnie zachwyceni nie wyjechaliśmy – bo pełno tam starych ponurych klatek (np. te z irbisami i sąsiedzkie) – ale też zauważyliśmy, że sporo się remontuje. To chyba idzie na lepsze?
    A czy ktoś z, że tak powiem, dyskutantów :), oprócz Mrówkojada, widział mrówkojada na wybiegu? 🙂

  12. Ponure klaty, tak właśnie to nasz problem jest.

    Mniejsza z tym, że w tych „klatach”, hodowla średnich i dużych kotów powodowała umieszczenie Łodzi jako najlepszej placówki w której tego typu koty były hodowane.
    Te czasy minęły, lecz w ogordzie jakby fragmenty tej historii wciąż są.
    Nasze felidarium, wymaga przebudowy, może nie cały pawilon, a zewnętrzne wybiegi. Stworzenie z 5 obecnych, 3 solidnych wybiegów.
    Myślałem, że taka przebudowa dojdzie do skutku. Ówczesne pantery oraz irbisy były już leciwe, na tych wybiegach mogły doczekać swych dni…..jednak ku mojemu zaskoczeniu koordynator, przydzielił nam 2 młode pantery(z czego jedna urodziła 4 młode), a to już plany komplikuje…..

    Swoją drogą, bardzo rzadko napotykam na osoby które łódzkie zoo odziedziczyły, więc opowiedzcie coś o tej wyprawie, czy coś w tym ogrodzie ciekawego jest :P.

  13. A z warszawskich maluchów o których w mediach nie jest za głośno warto wspomnieć o małych pigmejkach, koniku Przewalskiego, sitatundze (o dziwo bo o dłuższego czasu w zoo nie ma samca tego gatunku!) czy też o kittach czerwonodziobych na które mało kto zwraca uwagę, a są to naprawdę piękne ptaki, a tego roczny przychówek jest chyba pierwszym w polskich ogrodach zoologicznych, a przynajmniej Ja nic wcześniej nigdy o tym nie słyszałem, żeby miało miejsce… 😉
    Na kolejną żyrafkę raczej nie ma co liczyć, a i słonie są jeszcze trochę za młode na macierzyństwo…

    • No Erna by już mogła ;] a jeśli Leon nie może to może sztuczna inseminacja? Gdzie indziej się udaje to czemu w Polsce miałoby nie wyjść. A o żyrafie mówił chyba dyrektor w RDC.

      A jeśli już o słoniach to czy nie ma może jakichś planów co do gdańskiej słonicy żeby zrobić transfer do Warszawy lub Poznania w celach rozrodczych? Z tego co czytałem ona mniej więcej rówieśniczka Erny i Lindy czyli – kobieta w sile wieku gotowa rodzić małe słoniątka – w Gdańsku szans na to nie ma – można by do Gdańska załatwić albo jakąś emerytowaną słonicę albo nadwyżkowego samca a tą włączyć do stada – chyba że są jakieś przeciwwskazania o których nie wiem. Jakoś mnie dzisiaj z pytaniami napadło 😛

  14. Pomurnik, Robi, W-wiak – wy jesteście pracownikami zoo? Skąd macie takie dokładne wiadomości o zwierzakach (imiona, kto młody kto stary, kto może kto nie może…)? 🙂 Jak tak, to zazdroszczę. Co ja bym dała, żeby się opiekować jakimś wielkim ssakiem (nie mam na myśli homo sapiens!)… Ja (jako zwyczajny „zwiedzacz” z ulicy) mam tylko dostęp do takich informacji, jakie są na tablicach przy wybiegach albo na www danego zoo. A na tych ostatnich niestety aktualności zawsze skąpo. Na szczęście jest Mrówkojad!
    Co do słoni, to ten słonik, który jeszcze w październiku 2009 był w Płocku pojechał ponoć do Chorzowa, w celach rozrodczych właśnie (wiem to z ich strony, więc to nie są jakieś najświeższe wieści), więc może przychówek słoniowy będzie?

    Pomurnik, my byliśmy w Łodzi zeszłej jesieni i wtedy mieliśmy taki ciąg wycieczek: Warszawa, Łódź, Płock i Toruń, wszystko właściwie w ciągu miesiąca. Wtedy pierwsze miejsce przyznaliśmy Płockowi (głównie za ekspozycję lwów) a Łodzi… niestety ostatnie, za te ponure klatki właśnie. Ponure, wołające o odnowienie i te siaty z gęstymi oczkami przez które nic nie widać, o zrobieniu zdjęcia nie wspominając… W dodatku te klatki z irbisami są w zacienionej części ogrodu, co jeszcze potęguje ponurą atmosferę… Ale: ogród w Łodzi jest duży, optymistyczne było – o czym wspomniałam wyżej – to że coś się tam remontuje i uważam, że ma potencjał. Na pewno tam wrócimy, sprawdzić czy i co się zmieniło. A co nam się podobało? Lemury wari, które akurat dały niezłe przedstawienie – o coś poszło i krzyku było co niemiara; żyrafy, które sobie majestatycznie chodziły i są dość blisko zwiedzających, lwy azjatyckie (dowiedzieliśmy się, że takie są!) i bardzo nam się podobały bizony. A, i ta część ogrodu, która jest na prawo od wejścia, ptaki i małpy, jest ok (to dość nowa część, prawda?) Dokładniejsze wrażenia będą na blogu, który powstaje 🙂

  15. Co do przychówku słoni w Chorzowie to myślę że trochę czasu minie zanim narodzi się pierwsze słoniątko. Jak na razie Trisham (albo coś w ten deseń) mieszka tam sam słonica ma do niego przybyć w tym roku – pierwsza – a jak wiadomo słonie tworzą stada. Zdobycie słonicy do hodowli jest bardzo trudne czego przykładem jest np Poznań – miał obiecane ale jak to w Polsce bywa opóźnienia na budowie po drodze zmiana prawa w RPA itd resztę każdy zna (zresztą w Warszawie było podobnie). Wtedy też chorzowskie słonice afrykańskie przeniosły się do Wielkopolski (ponieważ są w wieku rozpłodowym a na śląsku miały za mały wybieg jak na swój gatunek) dając miejsce na wybiegu gdzie zdecydowano się wymienić słonie afrykańskie na indyjskie i stworzyć pierwszą w obecnej Polsce grupę hodowlaną tego gatunku (we Wrocławiu, Krakowie i Gdańsku mieszkają słonice emerytki w większości pochodzą z jakiejś hiszpańskiej szkoły cyrkowej/lub objazdowego zoo nie pamiętam, w Płocku natomiast jest słoniowe przedszkole – ogród dostaje zazwyczaj samce do odchowania żeby z młodzieńców co świeżo opuścili rodzinę stali się pretendentami do ojcostwa). No ale i tak podziwiam Chorzów że w miarę szybko ogarnął jakąś samicę. Pytanie tylko czy to będzie samica w wieku „rozrodczym” czy słoniątko/wyrośnięte słoniątko jak w Warszawie. Bo jeśli tak to minie kilka lat zanim dojrzeje a potem 2 lata ciąży…

    A w zoo nie pracuję – jeszcze nie ;] – ale będę robić wszystko żeby się gdzieś wkręcić. Natomiast jeśli chodzi o moją „wiedzę” to staram się wyszukiwać w necie telewizji wszystkie nowinki z polskich ogrodów, a i z tablic informacyjnych można się dużo dowiedzieć np w warszawie o Imionach i wieku zwierząt – nie jestem pewien ale w Płocku chyba też. A jako że mam poważnego bzika na punkcie ogrodów od około 3 lat to dużo już się tych informacji znalazło. Dodatkowo co jakiś czas na uczelni się czegoś dowiem bo współpracuje ona z zoo. O ogrodach w Polsce bardzo często pisze wyborcza więc można tam poszukać pod hasłami zoo, słoń, goryl …, jeśli chodzi natomiast o ściśle warszawskie zoo to jest jeszcze życie Warszawy oraz TVN warszawa i Rado Dla Ciebie, no i masa różnych serwisów miejskich typu nasze miasto (tu co jakiś czas pojawiają się artykuły pisane przez dyr. wrocławskiego zoo … .

  16. @thinky

    Ostatnie za Toruniem :/.

    Nie no tak źle to jednak nie jest moim zdaniem. Fakt faktem, że sporo budynków ma swe lata, ale poza słoniarnią, każdy z tych budynków został/zostanie odrestaurowany.

    Rzeczywiście felidarium, oraz podlegające mu wybiegi, dalej są z dawnej epoki(w skrócie powiem, że łódzkie felidarium wygląda podobnie do tego co mieści się W-wie), lecz poza wybiegami panter, reszta małych wybiegów jest/będzie wyburzona. Zapewne widzieliście tą dużą wolierę, nieopodal panter, tam będą mieszkać koty z tych mniejszych klat.
    I tak naprawdę myślę, że to te klaty są najbardziej ponure w tym zoologu. Siaty takie jak u papug, czy u małych ssaków jeszcze ujdą. Ten drugi kompleks aż się prosi o remont i zmianę nazwy na „noktuarium”.

    Do tej pory zwiedziłem, więcej/mniej razy następujące zoologi : Łódzkie, W-wskie, Krakowskie, Płockie.
    Jakoś wszystko posegregowałem w różnych kategoriach…
    Ale Płock końcowo umieściłem za Łodzią….trochę sentyment, trochę inne kwestie….ten typ tak ma :).

    • Pomurnik: ostatnie (Łódź) ale z tych czterech: W-wa, Łódź, Płock, Toruń. Płock i Toruń są dużo mniejsze niż Łódź (W-wę zostawmy na razie) ale ogrody w sensie ogrodniczym są ładne: drzewa, ładne klomby, czasem ciekawe rośliny, ogólnie ładnie zagospodarowany teren. W Łodzi trochę tego brakuje. Ale rozumiem sentyment!

      • Hmmmm.

        Łódzkie zoo w założeniu, gdy powstawało i wciąż się rozbudowywało, miał mieć pewny „parkowy klimat”. I tak jest.

        Akurat to nie są moje słowa, ale sporo osób tak właśnie uważa i z takowymi się opiniami spotykałem. Nie ma więc takiej sytuacji, że wybieg, jest koło wybiegu, a za nim inny wybieg, tylko jest tak że idąc po pewnych częściach zoo ludzie czują się jak w parku. Coś w tym jednak jest.
        Wiecie, ja tam widzę ostatnio często wszelakich ogrodników, a tu coś sadzą a to tamto itp.
        Pod względem florystycznym, nie ma porównania z Zamościem czy Toruniem, ale w tym kierunku ciągle jest coś robione. Może jesienią tego nie widać, wiosną i latem jakoś to efektowniej wygląda… takie moje zdanie :).

      • Płock ostatnio bardzo się stara o urozmaicenie szaty roślinnej ponieważ w założeniu zoo ma też pełnić funkcję ogrodu botanicznego – i tak np wybieg pand małych obsadzono bambusami,na przeciwko wybiegu słoni rosną banany itp itd. Efekt jest świetny, a jeśli chodzi o kwiecistość ogrodu to Warszawa też wypada nieźle – zwłaszcza nowe wybiegi od razu gdy są projektowane to zakładane są tam różne klomby. Aczkolwiek już wcześniej sadzono ciekawe rośliny – jest ogród różany – kawałek dalej rośne gigantyczny bez lilak wysoki i szeroki na kilka metrów – gdy kwitł był wielką fioletową kulą kwiatów.

  17. A tak w ogóle, to wracając do tytułu tego artykułu… Z prezentowanej szesnastki zdecydowanie tapir, jak dla mnie. 🙂 A kiedy będzie kolejna szesnastka?

  18. Co do słoni w Warszawie to Erna jest podobno wciąż za duża dla Leona i nie dochodzi u niej do rui…
    A co do słonia z Gdańska to jest to słonica z cyrku po przejściach i nie nadaje się do stada hodowlanego (rozrodczego), więc nie ma większej wartości dla zoo które chce rozmnażać słonie.

    A nowych małych żyraf nie będzie gdyż Largo nie miał dostępu do Lulu i Tebby… 😉 Ponadto młode po Tebby są bardzo słabe, a i sama matka ma słaby instynkt macierzyński, więc zoo nie zależy na młodych po niej, a Lulu samiec się nie interesuje… Może już nie ten wiek, gdyż ma ona już 16 lat (jest najstarsza w stadzie).

    • Katka(33lata) chyba nie jest z cyrku – jej poprzedniczka Mongu oraz współlokatorka (słonica indyjska Wiki) miały cyrkową przeszłość – Wiki pochodzi wprost z cyrku natomiast Mongu była w placówce która niby była ogrodem zoologicznym ale zajmowała się też tresurą zwierząt. Natomiast o tym żeby Katka była z cyrku nic nie znalazłem – podobno urodziła sie w zoo.

  19. Katka ma 40 lat i urodziła się bodajże w rezerwacie w Tanzanii lub w Kenii.
    Potem trafiła do Dvur Kralove, a potem do Francji. Obecnie mieszka właśnie w Gdańsku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s