Powódź zagraża ogrodom zoologicznym – kolejne ZOO zamknięte. Tym razem w Opolu.

Niestety, warunki atmosferyczne w Polsce w ostatnich dniach niosą ze sobą coraz większe zagrożenie, w dodatku wielu obszarom w Polsce zagraża ryzyko powodzi.
Problemy te nie omijają także ogrodów zoologicznych – w poniedziałek decyzję o zamknięciu podjął Śląski Ogród Zoologiczny (na razie do jutra) oraz ZOO w Krakowie (na czas nieokreślony).
Dziś zamknięto ZOO w Opolu.

Widok mostu od strony ZOO, godz. 14.00 (fot. Olaf "ZOOrro" z Opola)

Co prawda przynajmniej na razie nie ma zagrożenia bezpośredniego dla opolskiego ZOO. Na razie małe są szanse, że woda może się wedrzeć na teren Ogrodu i powtórka z katastrofalnego roku 1997 opolskiemu ZOO przynajmniej na razie nie grozi, zdecydowano się jednak podjąć kroki mające na celu zabezpieczenie ZOO przed ewentualnymi zagrożeniami.

Widok mostu od strony ZOO, godz. 14.00 (fot. Olaf "ZOOrro" z Opola)

Jak udało nam się dowiedzieć, na tę chwilę sytuacja wydaje się być opanowana, jednak nie jest do końca stabilna – wystarczy, że wał puści w którymś miejscu (jak to ma miejsce np. w Kędzierzynie K.) i może się pojawić bezpośrednie zagrożenie dla ZOO. Na razie w Ogrodzie ogłoszono stan alarmowy. Akcja ewakuacji zwierząt przebiegła dość sprawnie.  Zwierzęta z tzw. nowego terenu zostały przeniesione do pomieszczeń na piętrze. Wśród przeniesionych w bezpieczniejsze miejsca zwierzaków są m.in. goryle i mrówkojady.

Mrówkojad podczas ewakuacji - ZOO Opole (fot. Olaf "ZOOrro" Opole)

ZOO zostało dziś zamknięte – do kiedy, na razie nie wiadomo. Zwierzaki nie zostały jednak same – cały czas będą się znajdować pod opieką swoich pielęgniarzy.

EWAKUACJA ZWIERZAKÓW TAKŻE W ZOO SAFARI W BORYSEWIE

60 zwierząt różnych gatunków ewakuowano w środę przed południem z wybiegów w ZOO-Safari w Borysewie koło Poddębic.
Zwierzęta z wybiegów safari w Borysewie przeniesione zostały do zabudowań gospodarczych.

ZOO WARSZAWSKIE TAKŻE ZAGROŻONE

Do stolicy zbliża się kulminacyjna fala powodzi. Poziom Wisły w piątkowe popołudnie ma wzrosnąć nawet o 3 metry. Na skutki ewentualnego zalania szykuje się już warszawskie zoo.

Więcej na ten temat znajdziecie tutaj i tutaj.

Będziemy się starać na bieżąco informować o rozwoju sytuacji.

Reklamy

8 comments on “Powódź zagraża ogrodom zoologicznym – kolejne ZOO zamknięte. Tym razem w Opolu.

  1. no właśnie !!!
    Pogoda nie za ciekawa. a ja chciałem się wybrać do Toruńskiego zoo (i mam nadzieję, że słońce przyświeci).
    Miejmy też nadzieję, że woda nie wedrze się do żadnego zoo.

    • Hm, my ze względu na obecną sytuację przełożyliśmy od tak dawna zapowiadaną wyprawę do Opola właśnie. Pod znakiem zapytania stoją także wojaże do Wrocławia i Warszawy.
      Mamy jednak nadzieję, że tragiczna powtórka z historii (1997) żadnemu ZOO nie grozi…

  2. W warszawskim zoo mają „świetny” pomysł na walkę z powodzią ratowanie ptaków a żubry i bizony najwyżej się odstrzeli … skracając ich cierpienia – skoro wiadomo że coś może im zagrażać to podejrzewam że np w Łodzi znalazłoby się miejsce na tydzień dla tych kilku zwierząt ewentualnie w jakiejkolwiek oborze lub ogrodzonym kawałku lasu.

  3. Warto dodać, że ryzyko podtopienia zoo jest naprawdę niewielkie.

    Błędem dyrektora zoo, było w ogóle jakiekolwiek wspomnienie, o ewentualnym odstrzale zwierząt. Mógł o tym nie mówić. Wypowiedź jednak taka była, tyczyła się jednak mega ekstremalnej sytuacji.

    Niestety media podłapały temat ewentualnego ODSTRZAŁU ZWIERZĄT i stąd tak głośno o tym.
    Zresztą więcej o tym wątku, w następnym artykule na tej stronie.

    Gdy w 1997 roku, Odra zalała zoo we Wrocku i w Opolu, nikt nie wpadał tam na pomysł ewentualnego odstrzału zwierząt. Nikt.
    To samo tyczyło się, gdy powódź była w Czecha i tamtejszych parę ogrodów było zalanych.
    Co prawda po minięciu powodzi w jednym z tamtejszych ogrodów, hipopotama trzeba było zdjąć z dachu jednego z budynków, ale i tak nikt nie wpadł na pomysł odstrzału zwierząt.

    Zresztą czasach powodzi w 1997 roku, różne rzeczy się działy i zwierzęta niejako zdawały sobie sprawę z sytuacji. O tym, że podczas zalania opolskiego zoo, na jednym nie zalanym przez wodę skrawku ziemi, jak gdyby nigdy nic stała sobie lama(lub inny kopytny) i pies dingo, to już nikt nie pamięta….

    Luzik…..nie ma co panikować……
    Powtórki z 1997 roku nie będzie…..

    • No właśnie – znając polskie media (i media w ogóle) oraz to, jak taka wypowiedź może zostać zmanipulowana i podchwycona lepiej było w ogóle o tym nie wspominać. A tak zewsząd słychać głosy o bestialskim mordowaniu zwierząt w warszawskim ZOO.
      My już zaczynamy się martwić o nasze mrówkojady, bo jak Warta podniesie swój poziom o 30 metrów to poznańskie Nowe ZOO też będzie zalane i też mogą strzelać do zwierząt – a jak wiadomo, mrówkojady mogą być niebezpieczne (nie daj boże wypłyną z ogrodu – bo potrafią – i zaczną atakować ludzi…)
      Paranoja jakaś, szkoda tylko że tak masowo podchwycona o rozsądnych głosów jak na lekarstwo…

      • Tu nie zgodzę się z redakcją mrówkojada – tak jak napisał Pomurnik – samo branie pod uwagę takiego rozwiązania było skrajnie nieprofesjonalne. Dyrektor zoo jako z jednej strony manager a z 2giej weterynarz powinien starać robić się wszystko co możliwe żeby zapobiec nieszczęściu, a nie zaczynać planowanie od skrajnych przypadków i siać panikę. Zostawi to na dłuższy czas czarną plamę na wizerunku placówki. Przy rozmowie z mediami trzeba dobrze przemyśleć to co się mówi – a krytyka mediów za przytoczenie tych słów jest lekko nie na miejscu – przekazują to co dyrektor powiedział. A to że teraz się tłumaczy to naturalne następstwo. A co do niebezpieczeństwa związanego z przewiezieniem zwierzęcia temu też nie trzeba w 100% wierzyć – do łodzi zaraz ma przyjechać żubr z innego zoo, pisaliście też o jakimś bizonie… i zdaje mi się że same nie przywędrowały tylko przyjechały. Zauważyliście że najpierw miały być „w ostateczności” odstrzelone żeby skrócić ich cierpienia, a potem już tylko w razie jakby się zaczęły między sobą bić i i tak by się pozabijały. Lekka niekonsekwencja …

        • To może po kolei, żeby nie było wątpliwości:
          – W pełni zgoda, że wypowiedź dyrektora była niefortunna i zajmując takie stanowisko w placówce o takim charakterze jak ZOO, powinien mieć świadomość, jak taka wypowiedź może być odebrana przez media i zmanipulowana w przekazach prasowych i telewizyjnych – naprawdę lepiej by było, gdyby o ewentualnych – nawet krytycznie ostatecznych – odstrzałach nic ni mówił, bo niesmak po tej całej sytuacji będzie się za nim i warszawskim ZOO ciągnął miesiącami – i o tym też wspominamy w artykule, ale istotą rzeczy jest jednak teraz fakt, jak całą sprawę jednak wyjaśnić, skoro gafa – i to ciężka – już padła, a nie gdybać co by było, gdyby nie powiedział i lepiej żeby nie mówił. Tym bardziej w obliczu tego, co się potem w mediach rozpętało a jednak było do przewidzenia, niestety.
          Dalej – nie nazwał bym wypowiedzi dyrektora „zaczynaniem planowania od skrajnych przypadków, choć winien mieć świadomość tego, jak tak wyrwana z całego kontekstu opinia może potem zabrzmieć – a w Polsce sianie paniki zawsze jest bardzo lotne.
          Jakkolwiek – my podchodzimy do tego tak – powiedział, źle wyszło, ale teraz trzeba to jakoś wyjaśnić a nie jeszcze bardziej jątrzyć, bo internet niestety aż huczy od skrajnie idiotycznych opinii w tej sprawie.
          Kolejna sprawa – media nie przekazują tego, co dyrektor powiedział – prześledziliśmy dziś ponad 3o artykułów prasowych, powołujących się na wypowiedź dyrektora i bodaj tylko 2 nakreśliły całą sytuację w miarę kompletnie i rzeczowo – reszta to wyrwane z kontekstu wypowiedzi ubrane w tanią sensację – mord, egzekucje itp.
          Transport- czym innym jest przewiezienie jednego bizona, jednego żubra itp, i to w dodatku w planowanym od jakiegoś czasu przez obie placówki (odbierającą i wysyłającą zwierzaka) a czym innym transport w warunkach ekstremalnych jak by nie było całego stada – poza tym naprawdę jest to bardziej ryzykowne niż zostawienie zwierząt w ZOO.
          I fakt – pewna niekonsekwencja w wypowiedziach dyrektora była, ale wynika to raczej z faktu, że najpierw dość niepoatrznie palnął, a potem, gdy zdał sobie z tego sprawę i zobaczył, jak zostało to odebrane, zaczął się tłumaczyć – co jest zresztą normalne.
          Jakkolwiek – zgoda, niepotrzebnie mówił, powinien wiedzieć jak to zostanie odebrane itp, ale teraz rzecz w tym żeby informować ludzi rzeczowo o całej sytuacji a nie podsycać absurdalnie sensacyjne plotki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s