Kinoteka Mrówkojada – „Komodo”.

Redakcja Mrówkojada to nie tylko miłośnicy zwierząt i literatury, ale także filmu. A jeśli jest to film ze zwierzakami, tym większe nasze nim zainteresowanie. Jeśli do tego połączymy kolejne elementy – horror (jeden z naszych ulubionych gatunków filmowych) i…warany z Komodo (wiadomo – jedni z naszych ulubieńców, jeśli chodzi o gatunki zwierząt:) – z tego musi być hit!
Albo wręcz przeciwnie:).

Komodo - plakat filmu

Przedwczoraj, o godzinie 0.55 (idealna pora na horror) jedna ze stacji telewizyjnych wyemitowała film, którego nie mogliśmy przegapić – australijsko-amerykańską produkcję z 1999 roku, mianującą się horrorem, o wiele mówiącym tytule – „Komodo”.
Nie zdradzając zakończenia ani nie wnikając zbytnio w fabułę powiemy tylko, że rzecz dzieje się w Karolinie Południowej (USA), gdzie w l. 70. porzucono jaja waranów z Komodo, z których wykluły się małe warany, a gdy urosły, po 20 latach zaczęły rozrabiać…

Waranów – a właściwie potworów, które waranami w filmie są zwane, jest dużo, a do tego są „szybkie, jadowite i głodne”.
Poza tym pożerają małe psy, demolują kuchnie, podróżują na gapę na tylnym siedzeniu kombi, atakują helikoptery…
Ale co najważniejsze – podobieństwo filmowych „waranów” do tych naprawdę występujących w przyrodzie jest co najmniej przypadkowe – wyglądają bardziej jak dinozaury żywcem wyjęte z „Parku jurajskiego”, a od „prawdziwych” waranów są zdecydowanie większe. Ale to tylko szczegóły.
Które łatwo zbić pokazując, jak wyglądają „prawdziwe” smoki z Komodo:

Warany z komodo w Starym Zoo

Nie przez wzgląd na wartość filmu o nim wspominamy – bo sam film jest niestety nędzny straszliwie, ale tak się jakoś składa, że w niebywale bogatym filmowym bestiariuszu (swoją droga są to najczęściej horrory), mimo gigantycznej różnorodności zwierząt wszelakich (oprócz „tradycyjnych”, takich jak anakondy, ptaki, rekiny, pająki czy aligatory, bywały też znacznie bardziej egzotyczne – kraby, koniki polne, ryjówki czy nasi ulubieńcy – owce i ślimaki🙂 na warany – i to z Komodo – jeszcze się nie natknęliśmy.

Pozostaje nam teraz już tylko czekać na horror z…mrówkojadami w roli głównej. Mogłoby to być coś w tym stylu:

Mrówkojad z ulicy Wiązów

Choć może i lepiej, żeby nic takiego nie powstało – bo jak dotąd żaden film z gatunku „horroru zwierzęcego” danemu gatunkowi jeszcze się nie przysłużył – a co gorsza, niejednokrotnie sprawił, że wokół danego zwierzęcia (rekiny, węże, pająki) narastały złe legendy i absurdalne plotki, doprowadzające nieraz do masowego ich tępienia.

Jeśli więc mrówkojad w filmie, to niech to będzie coś w tym stylu:

Mrówkojad chrzestny

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s