Mrówkojad koszaliński – morze, robale i …biblioteka:).

Ostatnie kilka dni Redakcja Mrówkojada gościła na koszalińskiej ziemi – tak się bowiem czasem zdarza, że wyruszamy na wyprawę nie tylko do miejsc, gdzie znajdują się zoologi wszelakie.
Jak się jednak ostatecznie okazuje, wszędzie jest miejsce dla mrówkojada…

Mrówkojad bałtycki - plaża w Unieściu (koło Mielna)

Morze – zwłaszcza wczesną wiosną – jest jednak wątpliwą jeszcze atrakcją, poza tym mrówkojady choć są świetnymi pływakami, za woda morską i plażowym piaskiem raczej nie przepadają:).
Cel wyprawy był bowiem inny. Tak się bowiem składa, że Redakcja Mrówkojada to nie tylko zapaleni miłośnicy zwierząt (mrówkojady!) i ogrodów zoologicznych, ale też filologowie, którzy – niczym mrówkojad właśnie – „węszą” w poszukiwaniu co ciekawszej literatury. A w ostatni piątek, 23 kwietnia, odbywał się właśnie Światowy Dzień Książki, w ramach którego w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej im. J. Lelewela miała miejsce szczególna impreza – „Noc w bibliotece”. Mrówkojada – który szykuje się do „Nocy marzeń” w poznańskim ZOO (11 czerwca) nie mogło tam więc zabraknąć…

Mrówkojad przy stanowisku bibliotekarza - tzw. dawnym (Koszalińska BP)

Naszego „Tadzika” interesowało wiele rzeczy – herbata w szklance z koszyczkiem przy stanowisku bibliotekarza wzorowanym na takim sprzed kilkudziesięciu lat, stare księgi w magazynach biblioteki a także prasa z połowy XX wieku, w której szperał w poszukiwaniu jakichś informacji o swoich krewniakach czy zoologach w ogóle.
I coś się udało znaleźć:).

Ogrody zoologiczne a ginące zwierzęta - punkt widzenia z 1969 roku...

Na ten wielce interesujący artykuł natrafiliśmy w numerze 7 miesięcznika „Przyrody Polskiej” z 1969 roku.
Polecamy lekturę całości, zwracając szczególną uwagę na ostatni akapit – sugestia tyleż celna, co prorocza:).
Jakkolwiek, już niebawem na naszej stronie będziemy co jakiś czas umieszczać przedruki różnych artykułów prasowych z „dawnych czasów” poświęconych zagadnieniom ogrodów zoologicznych, wraz z komentarzem. Lektura takich tekstów to świetna lekcja historii, ale i dowód, jak pewne mechanizmy i zjawiska się zmieniają. Zapraszając do nowego cyklu na stronie zachęcamy równocześnie do własnych poszukiwań i dzieleniem się z nami swoimi spostrzeżeniami!

Mrówkojad jak malowany!

Zawsze z zapałem i uwaga tropimy wszelkie „mrówkojadzie” ślady wszędzie tam, gdziekolwiek mogą się pojawić – lub nie. Tym większa nasza radość, gdy w holu biblioteki trafiamy na wystawę ilustracji do książek dla dzieci, będącej elementem Salonu Ilustratorów Książki Dziecięcej, a wśród licznych wielce ciekawych prac natrafiamy na taki oto okaz:

Mrówka i mrówkojad ("Mrówka wychodzi za mąż")

Ilustracja, wykonana przez Aleksandrę Woldańską, pochodzi z książeczki dla dzieci „Mrówka wychodzi za mąż”, autorstwa Przemysława Wechterowicza, wydanej w zeszłym roku.  Samej książki jeszcze nie czytaliśmy (czekamy, aż do nas dotrze, recenzja pojawi się zatem na dniach!), ale prezentowana na wystawie ilustracja, którą możecie zobaczyć powyżej, zapowiada zapierającą dech w piersiach lekturę:). Warte odnotowania tym bardziej, bo obok fantastycznych ilustracji (na wystawie prezentowano ich kilka) – mrówkojad obłędny! – jest to jeden z nielicznych tekstów literackich, w których pojawia się mrówkojad we własnej osobie. A tu jeszcze w książce dla dzieci, pięknie narysowany i w roli dla całej historii kluczowej!
Czekamy z niecierpliwością, żeby móc się z Wami podzielić wrażeniami – oczekiwania i nadzieje są spore (tym bardziej, że w szufladzie Redakcji leży zaczątek pewnej historii o mrówkojadach…).

Więcej na temat Nocy w bibliotece w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej możecie przeczytać tutaj, a recenzję książeczki „Mrówka wychodzi za mąż” tutaj.

Mrówkojad działkowy – robale, robale!

Po nadmorskim spacerze i nocy w bibliotece (coś dla nóg, coś dla ducha) musi się też znaleźć chwila na wypoczynek i „małe co nieco”, dlatego też wybieramy się do miejsca, które w miejskiej przestrzeni jest taką właśnie oazą spokoju – czyli…na działkę:).
A jak wiemy, dla każdego mrówkojada przysmaków jest tam bez liku, a wśród nich m.in.:
ślimaki (wstężyk ogrodowy)

Mrówkojad kontra ślimak

 

Dżdżownica

Mrówkojad kontra dżdżownica

Wiadomo jednak, że największym przysmakiem są mrówki i…awokado:).
Choć zdarza się, że na działce można też spotkać też takie stwory:

Jaszczurka żyworodna

Tu jednak do ostatecznej konfrontacji nie doszło – podobnie zresztą jak z dżdżownicą i ślimakiem, które nie leżą raczej w diecie mrówkojada. Ale – obwąchać trzeba wszystko:).

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s