Otwarcie warszawskiej hipopotamiarni – czyli jak to było naprawdę…

Jak już pewnie wiecie, w poprzednią sobotę, 10 kwietnia, otwarto wreszcie warszawską hipopotamiarnię. Było to bodaj najbardziej oczekiwane wydarzenie zoologiczne od czasu otwarcia poznańskiej słoniarni. Po licznych perturbacjach i opóźnieniach w końcu się udało – mimo zbieżności z katastrofą lotniczą pod Smoleńskiem hipopotamiarnię w końcu otwarto, choć nie tak uroczyście, jak zapowiadano.
Redakcja Mrówkojada od wielu miesięcy bacznie przyglądała się całej „operacji hipopotamiarnia”, niestety nie mogła być tego dnia w Warszawie. Nic to jednak straconego, gdyż dzięki uprzejmości naszego warszawskiego korespondenta i stałego komentatora Mrówkojada możemy się dziś z Wami podzielić relacją z otwarcia.
(Tekst oraz zdjęcia są autorstwa Michała z Warszawy – Mrówkojad dokonał jedynie edycji i redakcji tekstu oraz nieco go przemontował).

Hipoporamiarnia i rekinarium

10. 04. 2010. – OTWARCIE WARSZAWSKIEJ HIPOPOTAMIARNI

Pobudka o godzinie 8:30, potem śniadanie, pakuję aparat i około godziny 10 jestem gotowy do drogi. Autobus, później tramwaj i jestem na miejscu – po drodze jeszcze dowiaduję się o tragedii, jaka stała się pod Smoleńskiem. Na miejsce docieram o 10:52 – mało czasu, bowiem otwarcie ma być o godzinie 11. Pod samym pawilonem jestem 2 minuty przed 11. Ludzi dużo, ale mniej, niż można by się spodziewać, szacuję, że około 50 osób. Wśród nich m.in. dyrektor zoo, kilku znajomych profesorów z SGGW, ze 2 reporterów oraz kilka osób które akurat przechodziły obok i tak jak ja weszły zobaczyć pawilon. Stał też zespół, który miał dać koncert, ale z wiadomych przyczyn nie występował. W pawilonie spędziłem około 15 minut i stwierdziłem, że wrócę tu później kiedy będzie luźniej. Z rozmów pracowników ZOO słyszałem, że oficjalne uroczystości – w tym przecięcie wstęgi przez Prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz Waltz – odwołano z powodu katastrofy. Zwiedzanie zacząłem więc od strony tylnej bramy.

Słów kilka o najbliższych sąsiadach hipopotamów i rekinów.

Po drugiej stronie głównej alei mieszkają konie Przewalskiego, stado kóz karłowatych, jaków oraz wielbłądów dwugarbnych. Ogólnie – nie licząc kóz pochodzących z Afryki, ale obecnie hodowanych na całym świecie – klimaty azjatyckie – a dokładniej dalekowschodnie. Stojąc twarzą w kierunku hipopotamiarni po prawej stronie znajduje się potrójny wybieg dla dużych kotów. Obecnie zamieszkują go 4 lwy afrykańskie (wybieg ze szklaną kopułą), oraz 2 tygrysy sumatrzańskie – Andy i Ratu (jak na razie jedyne w Polsce, ale już za niecałe 3 tygodnie mają być też we Wrocławiu).

Widzę że u starej Anielki niezły ruch dzisiaj:)

Za „lwią skałą” znajduje się żyrafiarnia a w niej m.in. 5 żyraf Rothshilda (2 samce i 3 samice – w tym jedna w ciąży) oraz surykatki, tamaryny i antylopy bongo.

Przebudowa warszawskiego zoo.

Hipopotamiarnia wraz z akwarium dla rekinów jest jednym z elementów trwającej od lat 80. przebudowy warszawskiego zoo. Wszystko zaczęło się od wyboru na stanowisko dyrektora pana Jana Rembiszewskiego. To za jego czasów powstały najnowocześniejsze pawilony, mianowicie:

– herpetarium w 1997 roku
– ptaszarnia z „halą wolnych lotów” w 1998
– zmodernizowana żyrafiarnia
– słoniarnia w 2003 – której bryła jest kopią budynku z „Parku jurajskiego”
– pawilon nosorożców pancernych (jedynych w Polsce)
– wybieg australijski zamieszkiwany przez kangury rude, walabie bennetta, emu oraz kazuary
– małpie wyspy
– dziecięce mini zoo
– woliera orłanów

To właśnie przy okazji otwarcia słoniarni w 2003 roku zapowiedziano budowę nowego pawilonu dla jednej z największych atrakcji zoo w Warszawie – hipopotamicy Anieli. Jej wybieg pamiętał jeszcze czasy przedwojenne – powstał w latach 30. ubiegłego wieku. Podawano wówczas, że koszt inwestycji wyniesie 8-10 mln złotych. Wspomniano też o budowie pawilonu dla szympansów oraz nowej lamparciarni z wybiegiem dla jaguarów. Jak wszyscy wiemy kolejność inwestycji nieco się zmieniła.
Najpierw, w roku 2006 w starej kuchni ogrodu powstał pawilon bezkręgowców, z którym sąsiaduje wybieg jaguarów (wprowadzono je na były wybieg niedźwiedzi himalajskich sąsiadujący z kuchnią). Lamparciarnia, w której miały zamieszkać, stoi do dziś niewyremontowana – jej zburzenie i postawienie nowej przekładane jest z roku na rok ze względu na światowych rekordzistów w długości życia, lamparty cejlońskie, które nie zniosły by przeprowadzki. Inwestycja najprawdopodobniej zacznie się w tym roku.
W 2008, po dwóch latach budowy, otwarto pawilon dla małp człekokształtnych – obecnie zamieszkują go dwie samce goryla nizinnego, oraz stado 7 szympansów – 2 samce oraz 5 samic. W niedalekiej przyszłości planowane jest sprowadzenie samic goryla oraz „czystych podgatunkowo” szympansów, które będą mogły zapoczątkować ich hodowlę w Warszawie.
W 2009 roku zmodernizowano wejście główne do ZOO, postawiono zamontowano również biletomaty.

Ostateczną decyzję o rozpoczęciu budowy podjęto 21.09.2006 na Sesji Rady Warszawy. Budowa ruszyła w 2007 roku i podzielono ją na dwa etapy. Etap pierwszy polegał na budowie pawilonu tuż za obecnym wybiegiem Anieli, gdzie koloska miała się przeprowadzić by mógł ruszyć etap drugi, czyli budowa basenu zewnętrznego na miejscu ówczesnego wybiegu hipopotamów. Aniela wprowadziła się na salony 6 października 2008 roku. Planowano że otwarcie całego obiektu nastąpi na przełomie sierpnia i września 2009 roku. Jak wszyscy wiemy, problemy techniczne spowodowały wielokrotne przekładanie tej daty.

O samej hipopotamiarni

Wszystko w niej jest „naj”.

Jest najdroższa – kosztowała ok. 23 mln zł (słoniarnia w Warszawie kosztowała 12 mln, pawilon człekokształtnych 14 mln), najnowocześniejsza, najdłużej czekano na jej uruchomienie, mieszka w niej prawie najstarsza mieszkanka zoo (starszy jest żółw żabuti o imieniu Franek, ale jako żółw jest poza konkurencją) oraz najdłuższy rekin w Polsce (na razie ma około dwóch metrów, ale docelowo będzie miał cztery)
Warszawski Zbiornik wg różnych danych ma między 100 a 140 tys litrów. Mieszka tu też najwięcej rekinów: tawrosz, 3 żarłacze czarnopłetwe (powinien być jeszcze jeden, ale podobno miał jakąś drobną sprzeczkę z tawroszem – na otwarciu go nie było:), 8 rekinów dywanowych (udało mi się wypatrzeć dwa) oraz dwie bliskie kuzynki rekinów – orlenie cętkowane.

Tawrosz i żarłacze

Cały obiekt zajmuje 1733 metry kwadratowe. Przy jego wystroju pracowała m. in. scenograf teatru wielkiego Izabela Chełkowska. ¼ budynku zajmuje stacja filtrów, która sprawia że chyba pierwszy raz w historii miasta hipopotamy pływają w klarownej i przezroczystej wodzie, a rekiny mają zapewnione stałe parametry. Budynek ma też awaryjne zasilanie, gdyż urządzenia obsługujące pawilon muszą pracować cały czas, ponieważ rekiny są bardzo wrażliwe na zmiany warunków akwarium.

Mieszkańcy

Hipopotamica Aniela, hipopotam Hugo, wyżej wspomniane rekiny, zebrasomy żółte

Rekinek dywanowy i zebrasoma

argusy (razem z rekinami i płaszczkami)

Argusy

karpie i jakieś łososie albo trocie (albo jeszcze coś innego z hipopotamami). W rekinarium największe wrażenie na mnie zrobiły płaszczki – myślałem, że będą krążyć przy dnie i chować się za skałami – tym czasem pływały bardzo wysoko, przy samej szybie. Tawrosz – na pewno będzie przyciągał wzrok gdy podrośnie, a żarłacze widziałem już kilka razy, wiedziałem więc, czego się spodziewać.

Tawrosz

Na ścianie, naprzeciwko akwarium, znajduje się kilka sztucznych rekinów, gdzie pokazana jest ich anatomia. Nad jednym z wejść wisi rekin młot (kiedyś był w pawilonie akwarium).
W sali panuje półmrok, leci nastrojowa muzyka. Dodatkową atrakcją jest wielka muszla przydacznicy olbrzymiej, w której znajdowały się ulotki promujące akcję ochrony rekinów (zwierzęta te występują na ziemi od 400 mln lat, lecz na skutek działań człowieka stają się coraz bardziej zagrożone – ogrody zoologiczne włączyły się w akcję ich ochrony).

Wielka muszla

Do ściany przyczepiony jest też wycinek szyby, która o ile dobrze pamiętam ma aż 14 cm grubości – została odlana z akrylu w Niemczech, a kosztowała – bagatela – 350 tys zł.
W dniu otwarcia jedna z płaszczek straciła kawałek swego ogona – co jedno z dzieci będących w pawilonie podsumowało – „mamo, mamo! rybka się złamała”:). Jakkolwiek, część, która pozostała i tak robiła wrażenie – ogon orleni ma kształt długiego kolca i kilkakrotnie przekracza długość samej ryby.

Orleń cętkowana

Ogólnie spodziewałem się czegoś więcej po tak rozreklamowanym pawilonie, ale trzeba poczekać, aż rybki podrosną. Dużo większe wrażenie robi natomiast hipopotamiarnia – tu spędziłem chyba godzinę. Trzyletni Hugo był w swoim żywiole – zapowiada się na jednego z głównych celebrytów warszawskiego zoo – ma „parcie na szkło” i to dosłownie.

Hugo nurkuje

Co chwile podpływał do szyby basenu

Udaję kota ze Shreka:)

robił pod wodą fikołki

I popisowy numer, czyli fikołek

chodzi pod wodą po pionowych ścianach (matrix?), uszy zachowywały się jak śmigła w helikopterze, często wychodził z wody, przechadzał się po plaży dużego i małego wybiegu

Hugo oprowadza po dużym wybiegu

Hugo oprowadza po małym wybiegu

po czym wskakiwał w wielkim pluskiem do swej towarzyszki, Aniela natomiast, jak na damę przystało, przechadzała się po stopniu w basenie niczym modelka po wybiegu

Zmęczona tłumami Aniela chyba robi się śpiąca

co jakiś czas prezentując swoją wielką paszczę i robiąc fontannę z wody.

Nie będę gorsza od tego malucha – popisowy numer Anieli fontanna

Rozruszać próbował ją Hugo, który raz nawet chciał się pobawić w kierowcę tira z Koszalina i skosztować szynki hipopotama:).

Szynka po koszalińsku

Ogólnie cały wybieg przypomina domowe akwarium – Aniela robi w nim za glonojada – rzadko się rusza ale jeśli już to spektakularnie

Aniela, która wykształciła sobie dodatkowe nozdrza z fałdów tłuszczu nad ogonem

natomiast Hugo przypomina skalara, co jak się przyłoży palec do szyby to podpływa.

Chodzę po ścianie:)

No i nie wiem czy wiecie, ale w Warszawie jest jeszcze jeden hipopotam – mniejszy niż karłowaty – posążek hipcia o wyjątkowo długich zębach.

Hipopotamus pigmejodługozębus

Przyszłość

Jeszcze w tym roku (prawdopodobnie w maju), do ZOO ma przybyć samica hipopotama – przyszła partnerka dla Hugo, która ma wznowić hodowlę tych zwierząt w stolicy, Aniela jest już bowiem za stara na rodzenie dzieci (jej ostatnie dziecko urodziło się gdy miała 34 lata). Przybędzie ona prawdopodobnie z Portugalii, Szwecji lub z Wielkiej Brytanii (podobno możliwe jest że przyjadą dwa). Pawilon dla rekinów jest zapowiedzią wielkiego oceanarium, które w niedalekiej przyszłości chce zacząć budować obecny dyrektor ZOO. Prawdopodobnie powstanie on na terenach za hipopotamiarnią lub w okolicach obecnego basenu fok. W zabytkowym budynku akwarium – w miejscu gdzie kiedyś mieszkały szympansy (podwójny wybieg) a obecnie zimowały w nim gibony, powstać ma paludarium – jeden wybieg ma być przeznaczony dla małp, w drugim natomiast ma powstać imponujący zbiornik o pojemności 30-40 metrów sześciennych, imitujący amazońską dżunglę w którym prezentowane będą arowany (bardzo skoczne ryby) i arapaimy (jedne z największych słodkowodnych ryb na świecie, nie posiadające skrzeli, oddychające powietrzem atmosferycznym, osiągające do 5 metrów długości i 200 kg wagi). Ich zbiornik ma być widoczny zarówno od strony alejki jak i od strony wnętrza pawilonu. Ma powstać też nowa lamparciarnia – możliwe że prace nad dwoma ostatnimi inwestycjami ruszą w tym roku. Są też plany przeniesienia ptasiego Azylu na peryferia zoo oraz budowy motylarni i szklarni dla żółwi czerwonolicych., Zoo szykuje się też do przebudowy całej lewej strony ogrodu (znajdują się tu m.in. wybiegi wilków grzywiastych, żubrów, bizonów, zebr, fok, wydr, niedźwiedzi, danieli).

Epilog wizyzyty

Zwiedzanie zakończyłem około godziny 15 – załapałem się jeszcze na karmienie żyraf, pingwinów przylądkowych, tukanów, wydry i kukabury (biedny kurczaczek).

Karmienie pingwinów

Bardzo aktywne były warany szmaragdowe oraz wielki waran leśny, w basenie krokodyli (bodaj kubańskich) były niezidentyfikowane elipsoidalne twory barwy białej, wielkości na oko 15 cm każde. Mały mrówkojad zszedł już z pleców swej matki, ale ciągle za nią chodzi, pancerki Shikari i Kuba mają połączone wybiegi i po kilku latach bycia sąsiadami mogą się w końcu lepiej poznać.

Kuba i Shikari

Jeden z bielików z ptasiego azylu siedział sobie „luzem” na dachu jakiejś budki.

Bielik na wolności (przy 1 oknie, na tle jałowca)

Swe wdzięki prezentował samiec pawia albinosa, który na miejsce godów wybrał sobie wybieg kazuarów. Na koniec przeszedłem przez Park Praski żeby zobaczyć słynne miśki przy trasie W-Z, a następnie wyruszyłem z powrotem do domu. Pomimo zapowiedzi obfitych opadów – deszcz kropił tylko chwilkę i to akurat w momencie gdy bylem wewnątrz żyrafiarni.
ZOO w Warszawie ma kolejny – dziesiąty już – ciekawy, działający przez cały rok pawilon. Czekamy na więcej.

Warszawski korespondent Michał.

Reklamy

11 comments on “Otwarcie warszawskiej hipopotamiarni – czyli jak to było naprawdę…

  1. Jak twoim zdaniem prezentuje się wybieg zewnętrzny dla hipopotamów ?
    Na zdjęciach, nie wygląda zbytnio interesująco, o czym wspominał już nie raz.

    A czy ten bielik, to przypadkiem myszołowem może nie jest ?
    Tej zimy, dość często mówiło się o kilku dzikich myszołowach, które były stale dokarmiane przez pracowników na terenie zoo.

  2. Ten bielik to raczej bielik bo było to duże – i z tego co pamiętam zimą w wolierze bielików były 4 ptaki a teraz 3 więc prawdopodobnie jest to brakujący ptasior, a na wybieg zewnętrzny nie patrzyłem, a nawet nie mijałem bo wejście do pawilonu jest z 2giej strony ale z tego co pamiętam jak jeszcze jesienią zaglądałem na plac budowy gdzie taplała się Aniela nie było źle, w porównaniu z tym co było to jest 5 gwiazdek, jest stosunkowo duży – nie wiem jak z głębokością – no i jest tam czysta woda a nie galareta jak kiedyś.

  3. Chciał bym dodać od siebie kilka poprawek, a mianowicie:
    Lwy, jest ich na skalnych wybiegach, 5 (Sofi przeniosła się na skalny wybieg, zapoznając się z terenem czeka na połączenie ze stadem), a kopuła na ich wybiegu jest metalowa, a nie szklana… 😉
    Niestety jeden z żarłaczy padł po ataku tawrosza, kolejną ofiarą była płaszczka, ale na szczęście przeżyła…
    Ten niby Bielik z Ptasiego Azylu, to nie bielik lecz Orzeł przedni, a właściwie orlica o imieniu Pepa, która jest tzw. „ptakiem na rękawice”, są tam też dwa Harrisy. A bieliki zawsze były 3 😉
    Ostatnia sprawa to inwestycje… Najprawdopodobniej w tym roku żadna z nich nie ruszy… a jeśli tak to na pierwszym miejscu do rozpoczęcia jest chyba nowy Ptasi Azyl.

  4. Poza tym apropo hipopotamiarni, to byłem w sobotę w ZOO w Katowicach i porównanie warunków w jakich żyją tamte hipopotamy, a warszawskie jest jak porównanie nieba z ziemią, lub mieszkania w slumsach i willi. Tamtejsze hipki mają do dyspozycji dwa boksy (jeden z większym basenem, a drugi z mniejszym), w tym mniejszym hipek nawet nie może sobie porządnie popływać, pomijając że woda konstytucją przypomina szambo (czyt. jest brudna), ale najgorsze w tym jest moim zdaniem to, że hipopotamy poza pawilonem, który dzielą ze słoniem i kilkoma ptaszkami, nie mają więcej przestrzeni (brak wybiegu zewnętrznego)… A taki wybieg daję naprawdę dużo takiemu zwierzakowi, świeże powietrze, niebieskie niebo, zielona trawka.
    Widać, że Katowickie Zoo powoli się przeobraża i ma coraz lepsze warunki dla zwierząt, a naprawdę ma predyspozycje… Obecnie trwa remont małpiarni i zmiany są naprawdę godne pochwały.
    A będąc w tym zoo to właśnie hipopotamy były dla mnie największa atrakcją, niestety żyjąc w chyba najgorszych warunkach…

  5. Właśnie się zastanawiałem co z Sofią bo wszystkie wybiegi lamparciarni były połączone w 1 – tylko że mieszkańców nie było (ani lamparta ani lwa), 2gi lampart też padł?

    A co do ptasiego Azylu to niby słyszałem o nim że już nawet ma w budżecie miasta 3 mln na budowę zapisane, ale potem wszystko przycichło – a jego budowa jest przekładana równie długo co budowa pawilonu dla hipopotamów – mianowicie od wejścia Polski do UE, zgodnie z przepisami na terenie zoo, w pobliżu eksponowanych zwierząt, nie powinna znajdować się lecznica dla zwierząt z zewnątrz

  6. Lamparcica Bartie póki co jeszcze żyje w swojej starej lamparciarni i zapewne tak długo jak będzie żyć w zoo nie powstanie nowa lamparciarnia, ani nie będzie nowych lampartów…

  7. „Tamtejsze hipki mają do dyspozycji dwa boksy (jeden z większym basenem, a drugi z mniejszym), w tym mniejszym hipek nawet nie może sobie porządnie popływać”

    W dawnych czasach to był standard, praktycznie każdy pawilon gruboskórnych, składał się takich wybiegów. Do dziś zresztą możemy je zobaczyć. Przebudowy takich pawilonów są kwestią czasu. W większości tych pawilonów wciąż są mieszkańcy, leciwi ale są.
    Zresztą do niedawna W-wskie zoo, też nie mogło się pochwalić luksusami dla hipopotamów….
    http://www.zoochat.com/273/indoor-hippo-enclosure-warsaw-zoo-sept-34732/
    Inna sprawa, iż o dziwo w takich właśnie warunkach polskie ogrody zoologiczne rozmnażały hipopotamy, co zresztą wychodziło im bardzo dobrze.

    „A taki wybieg daję naprawdę dużo takiemu zwierzakowi, świeże powietrze, niebieskie niebo, zielona trawka”

    Ostatnio jednak zauważyłem, że kilka ogrodów zoologicznych stawia na hodowle hipopotamów pawilonach wewnętrznych. Pawilony te są na ogół bardzo duże i są domem nie tylko hipopotamów ale i innych większych mniejszych zwierząt. Zwierzęta spędzają cały rok w specjalnie przygotowanych pawilonach. Poniekąd podobnie może wyglądać pawilon Afrykański we Wrocku. tam w prezentacji, jak i na szkicach, raczej nie zauważyłem wybiegu zewnętrznego, który należałby do hipopotamów, które w tym pawilonie mają mieszkać.

    Swoją droga wciąż w W-wie stołują się dzikie myszołowy ?
    Ponoć zimą w akcie desperacji próbował/próbowały dostać się do wolier innych ptaków drapieżnych by „ukraść” kawałki mięsa.

  8. z tego co wiem to ogólnie rozmnożenie hipopotama jakimś specjalnym problemem nie jest – większym jest jego zahamowanie ponieważ samce bardzo źle znoszą kastrację – a dokładniej nie znoszą jej i padają – a samo rozmnożenie się nie wystarczy żeby powiedzieć że zwierze ma dobre warunki – czasami zwierzęta mnożą się częściej właśnie z powodu złych warunków, gdyż daje to większą szansę na to że któreś z dzieci przeżyje (nie wiem czy u hipopotamów też to tak działa) – hodowla w ciasnym zbiorniku prowadzi do różnych zniekształceń kości (krzywica), częściowego zaniku mięśni, nadwagi – a czy hodowla zwierząt w zamknięciu jest dobra? – moim zdaniem nie, nikt chyba nie chciałby żyć wieczne zamknięty w 1 pokoju nawet dużym – wyjście na świeże powietrze zawsze jest jakimś urozmaiceniem – w Warszawie nawet żółwie widziałem że są wyprowadzane latem na spacery, a we Wrocławiu część dla hipopotamów jest chyba najbardziej krytykowaną w tym projekcie (nie wiem czy nie jedyną) zresztą są tam też plany żeby hipopotamy wprowadzić na „safari” które powstanie na terenach po stadionie i postawić im tam nowy szklany pawilon – można by też zrobić jakiś rozsuwany dach w afrykarium albo coś w tym stylu

  9. „czy hodowla zwierząt w zamknięciu jest dobra?”

    Dobra nie jest to fakt, lecz da się zauważyć, że wiele placówek europejskich, jak i azjatyckich lub amerykańskich, zaczyna hodować co niektóre gatunki w pawilonach całorocznych.
    Hipopotamy, sajmiri, kapucynki, kapibary, szympansy, orangutany, niektóre lemury, mangusty i łasze to tak na szybko podane gatunki, które obecnie coraz częściej zamieszkują całoroczne pawilony.

    Jak widać z planów, Wrocław może pójść śladem innych placówek trzymających pewne gatunki w wewnętrznych pawilonach. Z planu wychodzi na to, że małpy też będą mieszkać w środku. Notabene luzem, ale to już inna kwestia. Wrocławskie Afrikarium to na pewno rzecz na którą warto zwrócić uwagę, ale ogrom „atrakcji” w tym pawilonie wydaje się aż zbyt duży.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s