Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – Jak zdobywano Berlin. Relacji część III – Oceanarium.

Jakiś czas temu dzięki naszemu terenowemu korespondentowi, Michałowi z Warszawy, zabraliśmy Was na wycieczkę do berlińskiego ZOO – Zoologischer Garten Berlin, dziś zaś kontynuujemy wyprawę i zapraszamy na III część relacji, tym razem z berlińskiego Oceanarium!

Rzeźba iguanodona przy wejściu do berlińskiego Oceanarium

(Tekst oraz zdjęcia są autorstwa Michała z Warszawy – Mrówkojad dokonał jedynie edycji i redakcji tekstu oraz nieco go przemontował).

ZOO już mniej więcej opisałem, teraz więc czas na oceanarium.
Dostać do niego możemy się na dwa sposoby: od ulicy Budapester StraBe lub od strony wybiegu lwów. Ja wybrałem drugą opcję. Jeśli nabyliśmy tzw „kombi ticket”, możemy w trakcie zwiedzania ZOO przejść do budynku akwarium, a następnie, gdy go już zwiedzimy, wrócić z powrotem do ZOO.
To, co strasznie mnie zaskoczyło, to że oceanarium zamykane jest godzinę wcześniej niż ZOO – i o ile zamykanie samego ogrodu o godzinie 19.00 rozumiem, bo robi się ciemno, komary zaczynają dokuczać i trudniej upilnować zwiedzających, to Akwarium, które jakby nie patrzeć jest osobnym budynkiem, mogłoby popracować jeszcze minimum do 20 – wystarczy zamknąć drzwi od strony zoo. Dałoby to możliwość zobaczenia jednego dnia dokładnie i ZOO, i akwarium, bez omijania części wybiegów (w moim przypadku np sów).
Przed wejściem do Akwarium stoi gigantyczny pomnik dinozaura – Iguanodona. Sam obiekt jest drugim akwarium w historii berlińskiej placówki. Powstało ono w 1913 roku, dzięki staraniom Ludwiga Hecka, zastępując zamknięty dwa lata wcześniej pawilon z rogu Unter den Linden (pod lipami) i SchadowstraBe. Budynek podzielony jest na trzy strefy (pokrywające się z piętrami). Na parterze zobaczyć możemy piękne akwaria, głównie morskie, a w nich ogromną kolekcję ryb i innych organizmów wodnych. Wielką chlubą Berlina jest spora kolekcja meduz. Pierwsze przedstawicielki tej grupy zwierząt witają nas zaraz przy wejściu. W wielkim szklanym walcu zobaczyć możemy ich ponad setkę.

Oceanarium Berlin - meduzy

Oceanarium Berlin - meduzy

Oceanarium Berlin - meduzy

Idąc dalej widzimy kilkanaście akwariów słonowodnych – prezentują różne zwierzęta rafowe, głównie koralowce (ponad 50 gatunków, z których większość udaje się placówce rozmnażać).

Oceanarium Berlin - rafa koralowa

Oceanarium Berlin - rafa koralowa

Oceanarium Berlin - rafa koralowa

Oceanarium Berlin - rafa koralowa

Oceanarium Berlin - rafa koralowa

Oceanarium Berlin - skrzydlica

Dalej mamy kilka słodkowodnych zbiorników (jednak po obejrzeniu morskich nie robią już takiego wrażenia – lepiej, gdyby były umieszczone przy wejściu).

Akwaria słodkowodne – sumiki szkliste, brzanki itp

Poczynając od tego miejsca Berlin wręcz torpeduje nas fantastycznymi ekspozycjami. Są tu dwa gigantyczne zbiorniki rekinów.
Pierwszy zamieszkują żarłacze czarnopłetwe, tawrosz

Oceanarium Berlin - tawrosz

rekiny denne (hmmm… gdzieś już widziałem taki skład)

Oceanarium Berlin - rekiny denne

a do tego rekin tygrysi i murena olbrzymia.

Oceanarium Berlin - murena i żarłacz

Wszystkie wyrośnięte, żyjące jak jedna wielka rodzina (niby w Warszawie też tworzą rodzinę, tylko że patologiczną). Pięknie urządzono też sam zbiornik – głazy porozstawiane są na różnych poziomach, do tego jakieś koralowce, tworzące piękne formy.
Drugi zbiornik zamieszkują moi ulubieńcy: rekiny młoty (jakiś stosunkowo krótki, mniej więcej metrowy gatunek)

Oceanarium Berlin - rekin młot

płaszczki (Pteroplatytrygon violacea)

Oceanarium Berlin - płaszczka

rekiny (a raczej coś między rekinem a płaszczką, po angielsku guitarfish)

Oceanarium Berlin - guitarfish (akwarium młotów)

i różne ryby morskie (np. itajara goliat, Selene vomer). Dalej kilka akwariów biotopowych: słodkowodna południowo-wschodnia Afryka, słodkowodna Ameryka Południowa, Amazonka i słonowodne lasy namorzynowe.

Oceanarium Berlin - akwaria biotopowe

Oceanarium Berlin - lasy namorzynowe

W tych zbiornikach możemy spotkać chyba najsłynniejsze i najefektowniejsze słodkowodne ryby świata – piranie, arowany i arapaimy.

Oceanarium Berlin - arapaima i przyjaciele

W całym kompleksie znalazło się też oczywiście miejsce dla poskoczków mułowych, homarów, koników morskich, ośmiornicy, małych, dopiero wykluwających się rekinków, różnych ryb dennych (przypominających koralowce, wodorosty), a nawet głębinowych. Atrakcją dla najmłodszych jest basenik z karpami koi, gdzie można pogłaskać rybkę.

Oceanarium Berlin - karpie koi

Ciekawostką jest też to, że pod sufitem możemy zobaczyć dno akwarium żółwi i aligatorów. Zbiorniki te wyglądają jak wielkie trójwymiarowe obrazy. Kończąc zwiedzanie tego piętra natrafiamy jeszcze na resztę kolekcji meduz. Kolejne piętro należy do gadów – skład szczerze powiem taki sobie.

Oceanarium Berlin - żółwie

Oceanarium Berlin - węże

Oceanarium Berlin - węże

Oceanarium Berlin - węże

Oceanarium Berlin - agamy

Oceanarium Berlin - legwaniki i holodermy

Oceanarium Berlin - kameleon

Bardzo porównywalny do polskich kolekcji – nie ma tu takiego szoku jak przy rybach, ptakach czy ssakach, ale podobno one są konikiem Tiereparku. Oczywiście zdarzają się pojedyncze gatunki, jakich w Polsce brak, ale z drugiej strony waranów niebieskich u ich też nie zobaczyłem.

"Sercowa" anakonda żółta i niezidentyfikowana jaszczurka "towarzysząca"

Ta część jest zupełnie inna od reszty ogrodu – tak jak wcześniej narzekałem, że np ssaki mają mało miejsca, tak tu terraria są ogromne – np legwany, o ile dobrze pamiętam, mają do dyspozycji 46 metrów kwadratowych.

Oceanarium Berlin - legwan

Zwierzęta nie kiszą się w małych zbiorniczkach jak w Polsce. Terraria ulokowane są na obwodzie budynku, natomiast w centrum znajduje się ogromna hala wolnych … no właśnie – lotów? Trudno tak to nazwać, więc niech będzie hala wolnych pływów.

Zbiornik z hali wolnych pływów

Mieszkają tu razem różne żółwie i aligatory.

Hala wolnych pływów

Hala wolnych pływów

Nad ich zbiornikiem poprowadzona jest kładka, a dookoła posadzono tropikalne rośliny. Wpuszczono tu też egzotyczne motyle, ale albo trafiłem na wymianę kolekcji, albo kolekcja jest bardzo słaba (w porównaniu do wiedeńskiej, bo tylko taką do tej pory widziałem).

Motyle... (jeden siedzi na tym wątpliwej urody, drewnianym kwiatku)

Dno zbiornika jest niżej niż podłoga i sięga parteru, stąd widać go tam pod sufitem. Warto też podkreślić że większość zwierząt mieszkających w Berlinie nie jest zamknięta samotnie, lecz parami lub małymi stadkami. Ostatnie piętro należy do płazów i bezkręgowców. Obie grupy zwierząt są od siebie oddzielone. Płazy zajmują pierwszą położoną niżej salę, natomiast do bezkręgowców musimy wspiąć się po dwóch stopniach. Akwaria z płazami (głównie żaby i drzewołazy – niektóre wielkości paznokcia) porozstawiane są w dość nieregularny sposób po całej sali.

Oceanarium Berlin - żaby

Niesmak pozostawia zbiornik salamandry olbrzymiej – długością zbliżony do niej samej – wielki zwierz, a poruszyć się niezbyt może. W sekcji bezkręgowców zobaczyć możemy różne modliszki, straszyki, patyczaki

Oceanarium Berlin - patyczaki

ślimaki Achatina, rohatyńce itp, mieszkające przy ścianie. Uwagę powinny przykuć też tropikalne motyle, które jednak kolejny raz zawiodły – pojedyncze, małe okazy, którym do Wiednia daleko. Ale nie jest źle – bardzo ciekawie eksponowane są pająki i skorpiony.
Po kilku godzinach zwiedzania fajnie było by gdzieś usiąść – ZOO owszem, wstawiło ławkę, ale w siedzisku umieszczone są cztery małe terraria – z pająkami i skorpionami (wiele osób najpierw siadało, a dopiero później orientowali się na czym:).

Oceanarium Berlin - ławeczka z terrariami

Jest też szklany ul, w którym pszczoły mają zamontowany specjalny tunel, prowadzący do otworu w ścianie, przez który wylatują na zewnątrz. Zdecydowanie największą atrakcją tego piętra są jednak mrówki, dwa gatunki mają pięknie urządzone wybiegi na środku sali. Pierwsze, żółte, mają wsadzony w ziemię konar drzewa obrośnięty roślinnością i nie są od zwiedzających niczym odgrodzone (dookoła jest chyba tylko jakaś minifosa lub coś w tym stylu). Drugie, czarne, mają natomiast do dyspozycji około 10 połączonych ze sobą akwariów podzielonych na różne sektory. Cztery znajdują się na środku sali i tam mrówki zdobywają pożywienie i materiały budowlano-ogrodowe. Są tu różne rośliny, oraz martwe owady (głównie wije). Gdy już nazbierają tego co im potrzeba, muszą udać się w daleką podróż plastikowym tunelem, który robi koło pod sufitem, a następnie wchodzi w ścianę (w sumie ma kilkanaście metrów). Tu znajdują się kolejne terraria, a w nich przedszkole, plantacja grzybów (które mrówki hodują) itp itd.

Oceanarium Berlin - mrówki

Raj dla Yuri, Lutza i Aresa.
Na dół możemy wybrać się albo schodami albo windą. To, co trzeba jeszcze zaznaczyć, to piękne witraże, jakie są umieszczone w oknach pawilonu.

Oceanarium Berlin - witraże

O ile w Stralsundzkim muzeum morskim (gdzie znajdują się akwaria tropikalne) to nie dziwi, bo mieści się ono w opuszczonym kościele, to w Berlinie ich zobaczenie jest sporym zaskoczeniem. Na parterze mamy jeszcze kawiarnię i sklep z pamiątkami (no i oczywiście kasy). Stąd wyruszamy albo do domu, albo dalej zwiedzać zoo.
Jak się to wszystko ma do realiów panujących w Polsce? Akwaria wyprzedzają nas o lata świetlne, jednocześnie pozostając daleko w tyle za oceanarium i muzeum morskim w Stralsundzie, część gadzia bardzo zbliżona do tego, co możemy zobaczyć u nas, część płazów bogata, ale tak urządzona, że nie zaskakuje – odnalezienie drzewołaza w zbiorniku o pojemności 2000 litrów do łatwych nie należy i zabiera mnóstwo czasu.
Część insektarium – hmm…
Za mrówki szóstka, za motyle jedynka z plusem (ten plus tylko za to, że w ogóle jakieś są), no i przede wszystkim brak tu takiego klimatu jak w Warszawie – w polskiej stolicy mamy klimaty dżungli, w niemieckiej muzeum i to kiepskiego. Ale nie zmienia to faktu, że cały pawilon jest bardzo ciekawy i warty odwiedzenia.
Ceny do samego oceanarium: dorośli 12 €, dzieci poniżej 16. roku życia 6 €, studenci, uczniowie między 16. a 18. rokiem życia 9 €; kombiticket odpowiednio 18€, 9€, 14€. Są też bilety rodzinne. Oceanarium otwarte jest codziennie od 9 do 18.
Polecam i tym „artykułem” kończę relacje z Berlina.

Oceanarium Berlin - glonojady (zbrojowniki) i pielęgnice pawiookie

Rybokoralowiec

Rybokrasnorost

Rybokamień