Piernikowe mrówkojady wiecznie żywe!

Są rzeczy, których powtarzalność jest czymś wspaniałym. Takie są na przykład święta Bożego Narodzenia, które – choćby się waliło i paliło – niezmiennie nadchodzą pod koniec grudnia każdego roku. Dodatkowo – co chyba w tym wszystkim jest najważniejsze – z powtarzalnością owych świąt wiąże się powtarzalność jeszcze kilku innych rzeczy, takich jak na przykład „Przyjaciele Karpia”, rokroczne nastawianie barszczu, pieczenie ciast, szukanie choinki, ale przede wszystkim…

Pieczenie piernikowych mrówkojadów!

Pierniki przed Bożym Narodzeniem piekliśmy zawsze, to dla nas nieodłączny element okresu, w którym czeka się na święta. Nie ma świąt bez pierników. Od czterech lat jednak pieczenie pierników nabrało nowego wymiaru, odkąd bowiem istnieje nasza strona, pieczemy piernikowe mrówkojady, co stało się już naszą małą przedświąteczną tradycją.

Nasze najnowsze dzieło!

Nasze najnowsze dzieło!

Czytaj dalej

Jak „Mrówkojad” szykował pierniki… I co z tego wynikło

Są rzeczy, których powtarzalność jest czymś wspaniałym. Takie są na przykład święta Bożego Narodzenia, które – choćby się waliło i paliło – niezmiennie nadchodzą pod koniec grudnia każdego roku. Dodatkowo – co chyba w tym wszystkim jest najważniejsze – z powtarzalnością owych świąt wiąże się powtarzalność jeszcze kilku innych rzeczy, z których jedną są, na przykład,

„Przyjaciele Karpia”

co roku nagrywani przez „trójkowych” dziennikarzy w nowej wersji. My osobiście uważamy, że najlepsza karpiowa część została wypuszczona w roku 2002 (byliśmy wtedy młodzi, piękni i jeszcze przed maturą…), jednak inne niewiele im ustępują.

Poza trójkowym „Karpiem” jednak są jeszcze takie okoliczności, jak rokroczne nastawianie barszczu, pieczenie ciast, szukanie choinki, ale przede wszystkim

Pieczenie pierników!

Pierniki przed Bożym Narodzeniem piekliśmy zawsze, to dla nas nieodłączny element okresu, w którym czeka się na święta. Nie ma świąt bez pierników. W tym roku jednak postanowiliśmy zrezygnować (przynajmniej na pierwszy „piernikowy rzut”) z klasycznych domków, mikołajów, gwiazdek, bombek czy choinek w dużych ilościach i postanowiliśmy upiec piernikowe mrówkojady.

Nie dziwota :).

A żeby nie być gołosłownymi, poprowadzimy Was przez całą procedurę pieczenia piernikowych mrówkojadów, która wcale taką prostą nie była…

Przygotowania do pierniczenia

Już na początku, jeszcze przed rozpoczęciem produkcji, napotykamy na przeszkodę, jaką jest brak formy. Piernik, jak wiadomo, musi posiadać kształt, a w związku z tym, że „szycie mrówkojadów na gorąco” nie wchodzi w grę, musimy najpierw zrobić formę. Jako baza do formy służy nam nasza pieczątka, którą powiększamy i wycinamy. Nie jest to może klasyczna „wycinanka” do ciastek tylko forma „przykładana”, ale zawsze to coś :).

Formy do wycinania mrówkojadzich pierników

Formy do wycinania mrówkojadzich pierników

Kiedy mamy już formy, zabieramy się do robienia ciasta. Korzystamy z przepisu, z którego korzystaliśmy zawsze. Wedle niego do wyrobu siedmiu dużych i pięciu małych mrówkojadów (oraz kilku malutkich choinek) potrzebujemy:

1 kg mąki

szklankę cukru

słoik sztucznego miodu (150 ml)

łyżeczkę proszku do pieczenia

przyprawę do piernika (może być gotowa przyprawa ze sklepu  – wtedy potrzebujemy dwie paczki, ale mogą być samodzielnie ubite w moździeżu cynamon, goździki, imbir, gałka muszkatołowa, kolendra, kardamon, pieprz)

1 dużą łyżkę margaryny lub masła

1 jajko + 3 żółtka

Do ozdobienia mrówkojadów będziemy potrzebować cukier puder, sok z cytryny, ciepłą wodę i barwniki spożywcze, czyli składniki na lukier.

Jak się robi mrówkojady z piernika?

Mrówkojady z piernika robi się tak, jak wszystkie inne piernikowe stwory, należy pamiętać jednak, że wymaga to trochę czasu. Najpierw należy zrobić ciasto. Tłuszcz z miodem i cukrem rozpuszczamy w garnuszku. Kiedy mieszanka trochę przestygnie, łączymy ze sobą wszystkie składniki na stolnicy (jeśli składniki nie chcą się dobrze połączyć, można dodać trochę gęstej śmietany)  i wyrabiamy gładką kulę, którą wkładamy zawiniętą w ściereczkę do lodówki na ok. 2 godziny (można też przygotować ciasto wieczorem i włożyć je do lodówki na całą noc).

Ciasto jest dosyć plastyczne, ale twarde i ciężko się je rozwałkowuje. Kulę trzeba podzielić na kilka części i rozwałkowywać każdą po kolei na prostokąt o wymiarach odpowiadających formie (u nas było to 20×30 cm) i grubości max. 4-5 mm (ciasto jeszcze urośnie). Po rozwałkowaniu przykładamy do ciasta formę i „okrawamy” ją dookoła tak, aby wyszedł nam mrówkojad. Po wykrojeniu surowe mrówkojady wyglądają tak:

Surowe piernikowe mrówkojady przed wsunięciem do piekarnika

Surowe piernikowe mrówkojady przed wsunięciem do piekarnika

Można zrobić im również oczy z ziela angielskiego bądź małych ziarenek pieprzu.

Piekarnik, do którego wkładamy mrówkojady, musi być rozgrzany do 180 stopni. Mrówkojad w piecu powinien spędzić około 20 minut, jednak prawdopodobnie już po 10 minutach trzeba będzie przykryć go folią aluminiową, żeby nos się zbytnio nie przypalił (mrówkojadzie piernikowe nosy mają tendencję do przypiekania się). Jeśli pieczemy mrówkojady w wersji mini należy pamiętać o tym, żeby były one z cieńszego ciasta i krócej trzymane w piecu (13-15 minut powinno wystarczyć).

Po ok. 20 minutach wyjmujemy mrówkojady z piekarnika i przekładamy je na kratkę do wystygnięcia. Początkowo mrówkojady będą dość miękkie, jednak kiedy wystygną zrobią się twarde. Trzeba się z nimi obchodzić szczególnie ostrożnie, ponieważ niektóre członki mrówkojada, w szczególności nos, podatne są na obłamywanie się.

Piernikowe mrówkojady po wyjęciu z piekarnika

Piernikowe mrówkojady po wyjęciu z piekarnika

Upieczenie wszystkich siedmiu mrówkojadów trwa dość długo, gdyż na blaszce mieszczą się tylko trzy. Aby nie zmarnować miejsca, dokładamy ostatniemu mrówkojadowi kilku mniejszych towarzyszy oraz kilka piernikowych choinek.

Piernikowe mrówkojady duże i małe
Piernikowe mrówkojady duże i małe (oraz kilka choinek)

Co czyni piernik mrówkojadem?

Piernikowy mrówkojad piernikowemu mrówkojadowi jednak nierówny, bo chociaż widać, że nasze twory są mrówkojadami, to jednak są jakieś niepełne, czegoś im brakuje… Aby stały się pełnoprawnymi mrówkojadami, trzeba je ozdobić! W tym celu rozrabiamy lukier, czyli z cukru pudru, odrobiny wody i soku z cytryny robimy dość gęstą maź. Dobrze jest lukier poporcjować na kilku talerzykach, żeby zabarwić go na różne kolory. My będziemy potrzebować ze dwa odcienie brązowego, czarny, szary i biały. Niezbędne są również pędzelki o różnych grubościach, ściereczki, deseczki kuchenne, na których ułożymy mrówkojady oraz woda w kubku do mycia pędzelków.

Rzut oka na warsztat pracy

Rzut oka na warsztat pracy

Oczywiście odcienie mrówkojadów możemy dowolnie modyfikować – jedne mogą być bardziej brązowe, inne szarawe czy brunatne. Nasze wyszły najróżniejsze, ale przy okazji doprowadziliśmy do totalnej apokalipsy w naszej kuchni (co widać na załączonym filmie). Malowanie wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się z pozoru wydawać, choć nie ukrywamy jednocześnie, że jest to najprzyjemniejsza część produkcji mrówkojadziej.

Podczas zdobienia mrówkojadów można popuścić wodze fantazji, my jednak jesteśmy pod niektórymi względami (szczególnie pod względem zdobienia piernikowych mrówkojadów) tradycjonalistami i chcemy, żeby nasze stwory jak najbardziej oddały istotę prawdziwych mrówkojadów. Za wzorzec służy nam zdjęcie opolskiego Alejandro.

Model do zdobienia pierników - Alejandro

Model do zdobienia pierników - Alejandro

Alejandro jest idealnym modelem i prawdopodobnie gdyby nie on, nasze mrówkojady nie wyszłyby tak, jak powinny…

Kiedy już uporaliśmy się z mozolnym zdobieniem, mieszaniem kolorów i odcieni, cieniowaniem ogonów :) oraz sprzątaniem, możemy pochwalić się gotowymi piernikowymi mrówkojadami, które wyglądają tak:

Gotowe piernikowe mrówkojady

Gotowe piernikowe mrówkojady

Zbliżenie na piernikowe mrówkojady
Zbliżenie na piernikowe mrówkojady

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że robienie pierników to świetna zabawa :). Co więcej, piernikowe ciasto jest cierpliwe, odporne na tłamszenie i można z niego zrobić każdego zwierzaka, na jakiego ma się ochotę. Tak więc – do dzieła, piernikarze! :)

Aktualizacja z 6 grudnia 2010 r.

Kiedy my bawiliśmy we Wrocławiu, w Koszalinie produkowane były kolejne piernikowe mrówkojady – odmienne od tych pierwszych, ale równie piękne. Ich autorką jest Mama Natki.

 

Mrówkojad z piernika
Mrówkojad z piernika
Mrówkojad z piernika
Mrówkojad z piernika

W związku z tym, że zostało nam jeszcze trochę ciasta, zastanawiamy się, czy nie zrobić jeszcze wspomnianych mrówkojadów w mikołajowych czapkach :)