"7 Dni Zoo" nr 76

„7 Dni Zoo” nr 59 – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny tygodniowy przegląd wieści ze świata ogrodów zoologicznych w pięćdziesiątym dziewiątym już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!

"7 Dni Zoo" nr 59

W dzisiejszym numerze przeczytacie m.in. o tym, kto obchodzi dziś szóste urodziny, z kim będzie się można ścigać w Śląskim Zoo, czego można się dowiedzieć ze strony internetowej zoo w Nowym Tomyślu, gdzie nakarmione zwierzaki chętnie pozują do zdjęć, jakiego wymarłego zwierzaka będzie można podziwiać we wrocławskim zoo (!), co ma wspólnego ACTA z poznańskim Starym Zoo i komu nie podoba się to, co dzieje się w płockim zoo.
Zapraszamy do lektury!

-

NARODZINY

Dopiero co pisaliśmy o wykluciu się w warszawskim zoo korońca (pisklak wykluł się 14 grudnia), a tymczasem kolejny koroniec wykluł się we wrocławskim zoo 22 stycznia!
Śmiało można zatem powiedzieć, iż Polska staje się korońcową potęgą. Na 10 wyklutych w Europie w ostatnich 12 miesiącach pisklaków aż 5 wykluło się w Polsce – po dwa w Warszawie i we Wrocławiu oraz jeden w Płocku.

-

NOWE ZWIERZAKI W ZOO

TAMANDUA W OPOLU!

To zdecydowanie najważniejszy “transfer” nowego roku i prawdopodobnie hit podsumowania 2010 :) .
Oto bowiem 12 stycznia do opolskiego zoo z Ołomuńca przyjechała niespełna roczna samiczka tamanduy o imieniu Dora.

Dorotka, tamandua z opolskiego zoo (fot. "ZOOrro")

Więcej o nowej mieszkance opolskiego zoo pisaliśmy tutaj.

ZOO GDAŃSK-OLIWA

Pod koniec zeszłego tygodnia do oliwskiego ogrodu przybyły drogą lotniczą dwa gatunki zwierząt drapieżnych – młoda samiczka karakala, która przyleciała z Kopenhagi, oraz półtoraroczny fenek, samczyk, który przyleciał z Aten.
Nowy fenek to eksponat bardzo cenny, gdyż  nie jest spokrewniony z fenkami z innych ogrodów zoologicznych. Wkrótce dołączy do partnerki, podobnie jak samiczka karakala, która, gdy dorośnie, dołączy do mieszkającego już w zoo samczyka, osamotnionego po stracie partnerki.

Samiczka fenka już czeka na partnera!

Samiczka fenka już czeka na partnera!

ZOO WARSZAWA

To co prawda nie jest do końca “nowy zwierzak w zoo”, niemniej na ekspozycję trafił dopiero teraz! O kim mowa? O słynnym już Gustawie, który 3 września ubiegłego roku został podrzucony do warszawskiego zoo. Od tego czasu przebywał na zimowisku, musiał bowiem przejść kwarantannę, 20 stycznia – już pod nowym imieniem “Forfiter” (!) trafił na ekspozycję, na nowy wybieg w Herpetarium.  Zamieszkał w pierwszym basenie rzeczki żółwi.
Zdjęcia z przenosin Gustawa-Forfitera można zobaczyć na stronie zoo.

-

PLANY I INWESTYCJE

ZOO WARSZAWA

Jak podaje Rzeczpospolita, rusza przebudowa słoniarni w warszawskim zoo. Zwiedzający obejrzą tu przedstawienia teatralne, a z nowego tarasu będą latem podglądali zwierzaki przez teleskop (!).
Na parterze słoniarni ma powstać nowa sala konferencyjna na 100 osób, w której będzie prowadzony najnowszy program dydaktyczny „Powrót do gniazda” o ratowaniu ginących gatunków zwierząt i ich siedlisk.
Tu też będą grane sztuki teatralne, których repertuar pojawi się latem. Na przedstawienie będzie można wejść z ważnym biletem wstępu do zoo.

ZOO ŁÓDŹ

W tym roku zakończy się budowa pawilonu dla tapirów w łódzkim zoo. Koszt inwestycji to 700 tys. zł.
Pawilon dla tapirów powstaje w miejscu, gdzie stały stare klatki dla drapieżników. Obecnie łódzkie tapiry mieszkają w słoniarni.

ZOO BRANIEWO

Radio Gdańsk donosi – Zoo w Braniewie zostanie zlikwidowane!
Samorząd chce pozbyć się zwierząt i utworzyć w miejscu zoo ogród botaniczny. Powodem likwidacji są zbyt wysokie koszty utrzymania placówki, które wynoszą około 150 tysięcy złotych rocznie.
W braniewskim zwierzyńcu ma pozostać jedynie “drobna zwierzyna”, która ma zamieszkać w przyszłym ogrodzie botanicznym. Problemem są jednak obecnie przede wszystkim niedźwiedzie mieszkające w zoo, z którymi nie ma co zrobić.
Przekształcenie zwierzyńca w ogród botaniczny ma nastąpić w ciągu najbliższych 5 lat.

-

WYDARZENIA W SKRÓCIE

- Ferie w zoo.
Przed tygodniem pisaliśmy o ofercie, jaką dla zwiedzających – zwłaszcza najmłodszych – przygotowały ogrody zoologiczne w Płocku, Bydgoszczy, Warszawie i Akwarium Gdyńskim.
Specjalne atrakcje na okres ferii przygotowały także Ogród Zoobotaniczny w Toruniu oraz Zoo w Łodzi.

Ferie w Ogrodzie Zoobotanicznym w Toruniu

- “Bieg z Gepardem” w Śląskim Zoo.

Śląski Ogród Zoologiczny oraz Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie zapraszają do udziału w „Biegu z Gepardem”, który odbędzie się na terenie zoo w niedzielę 29 stycznia br. o godzinie 11.00. Rejestracja uczestników rozpocznie się już o godzinie 9.30.
Zawody adresowane są do wszystkich osób w wieku od 14 lat wzwyż, które lubią ruch i aktywne spędzanie czasu na wolnym powietrzu.
W czasie biegu przewidziane są krótkie spotkania z mieszkańcami zoo, a na mecie – ciepłe i zimne napoje dla wszystkich uczestników. Ponadto, po zakończeniu zawodów zostaną wśród nich rozlosowane drobne upominki ufundowane przez Organizatorów.
To pierwsze tego typu wydarzenie w śląskim zoo. Udział w biegu jest bezpłatny, przy okazji również nieodpłatnie będzie można zwiedzić ogród zoologiczny.

- Karnawał zwierząt w białostockiej operze.
W miniony weekend w białostockiej Operze i Filharmonii Podlaskiej zorganizowano cykl trzech koncertów symfonicznych, które poświęcone były zwierzętom, a gościem specjalnym był Adam Wajrak – dziennikarz i przyrodnik.
O wydarzeniu tym pisaliśmy przed tygodniem.
W czasie piątkowego i niedzielnego koncertu zbierane pieniądze na białostockie zoo, co – przyznać trzeba – było pomysłem wyjątkowo chybionym, bowiem naszym zdaniem białostocki zwierzyniec miast być modernizowanym, powinien zostać zlikwidowany.
Tymczasem we wtorek dowiedzieliśmy się, ile udało się zebrać pieniędzy na rzecz Akcent Zoo – suma nie poraża, zebrano bowiem tylko 1442 zł.
Jak zapewnia Andrzej Karolski, dyrektor miejskiego departamentu ochrony środowiska:

Środki przeznaczymy na wyposażenie powstających wybiegów np. w dodatkową zieleń. Chcemy za te pieniądze doposażyć też trzy ptasie woliery czy wybieg dla wilków.

A my nadal nie potrafimy zrozumieć, co tam robił Adam Wajrak…

- Festiwal Ciekawych Świata w Śląskim Zoo.
Również w miniony weekend, tyle że w Śląskim Zoo, odbył się Festiwal Ciekawych Świata im. Alfreda Szklarskiego.
Jedną z integralnych części Festiwalu była wystawa kolaży pt. „Pisarz na tropach Tomka”, na których ujęte zostały m.in. zwierzęta napotykane przez Tomka Wilmowskiego na kartach powieści. Autorem wszystkich prac jest katowicki grafik, Pan Dawid Koteja.

Festiwal odbył się z okazji setnej rocznicy urodzin Alfreda Szklarskiego, który urodził się 21 stycznia 1912 roku w Chicago, a zmarł 9 kwietnia 1992 roku w Katowicach, gdzie spędził znaczną część swego życia i napisał większość ze swoich książek.

Bardzo ciekawy tekst o twórczości Alfreda Szklarskiego oraz zorganizowanej w Chorzowie imprezie można przeczytać tutaj.

-

KONKURSY

KONKURS FOTOGRAFICZNY OLIWSKIEGO ZOO

Oliwskie zoo zaprasza wszystkich chętnych do wzięcia udziału w konkursie fotograficznym „Zimowe zoo w obiektywie”.
Konkurs polega na sfotografowaniu zwierząt Miejskiego Ogrodu Zoologicznego Wybrzeża w zimowej scenerii techniką cyfrową. Jedna osoba może wysłać maksymalnie trzy zdjęcia.
Termin nadsyłania prac upływa 1 marca, ogłoszenie wyników nastąpi 15 marca na stronie zoo.
W konkursie mogą wziąć udział osoby, które wcześniej kupiły bilet do oliwskiego zoo.
Do wygrania są karnety wstępu do zoo na cały rok.
Więcej informacji o konkursie znajdziecie tutaj.
My nie startujemy – ale wszystkich Was do wzięcia udziału w konkursie zachęcamy!

Ale gdybyśmy brali udział, to może wysłalibyśmy to zdjęcie :)

-

CIEKAWOSTKI

WE WROCŁAWSKIM ZOO ZAMIESZKA… TUR

Gdy kilka tygodni temu pisaliśmy o pracach nad wskrzeszeniem mamuta i zażartowaliśmy, że we wrocławskim zoo przygotowano już dla niego miejsce na obecnym wybiegu słoni, nie wiedzieliśmy jeszcze, że we wrocławskim zoo naprawdę zamieszka przedstawiciel wymarłego gatunku. Nie jest to jednak mamut, tylko tur, a i to naprawdę nie jest tak do końca… naprawdę :) .
W czym rzecz?
Studenci z Politechniki Wrocławskiej – Piotr Szwach, Łukasz Jerciński i Wojciech Roszkowiak z Wydziału Informatyki i Zarządzania – w ramach swojej pracy dyplomowej opracowali aplikację, dzięki której wymarłego w XVII wieku tura będzie można obejrzeć na specjalnym wybiegu we wrocławskim zoo już na wiosnę. Zwierzę zobaczymy oczywiście nie gołym okiem, ale za pomocą własnego przenośnego urządzenia, takiego jak smartfon lub tablet, po wcześniejszym ściągnięciu darmowej aplikacji, oraz w infokiosku, który już stoi przy 25-metrowym wybiegu koło małpiarni. Pojawi się też tabliczka z napisem  “Tu byłby tur, gdyby żył”.
Animowany tur ma ponoć reagować na bodźce zewnętrzne takie jak pogoda, ruch, głaskanie czy dźwięki. Choć zwierz na wybiegu jeszcze się nie pojawił, ma już swoje imię – Artur, będące zlepkiem słów “tur” i “AR” (ang. Augmented Reality – technologia rozszerzonej rzeczywistości).

Ekspozycja wirtualnego tura we wrocławskim zoo będzie prawdopodobnie pierwszą tego typu na świecie.
Przyznajemy – pomysł ciekawy, choć z wrażeniami poczekamy, aż odwiedzimy tura Artura we wrocławskim zoo :) .
A jak wygląda “prawdziwy” tur? No, mniej więcej tak:

DWIE STRONY NOWOTOMYSKIEGO ZOO…

Zdębieliśmy, gdy przed kilkoma dniami odwiedziliśmy oficjalną stronę internetową nowotomyskiego zoo, która w grudniu 2010 roku wystartowała pod adresem www.zoonowytomysl.pl.

Strona internetowa nowotomyskiego zooStrona nie powalała nadmiarem informacji, ale trzymała przyzwoity poziom i nie można było się do niej przyczepić. Tymczasem przed kilkoma dniami doszło do dziwnej sytuacji – dotychczasowa oficjalna strona zoo zmieniła adres na www.zoonowytomysl.home.pl, a na dotychczasowym adresie pojawiła się w jej miejsce… nieoficjalna strona zoo.
I tu zaczyna się robić ciekawie :) .
Na stronie tej brak bowiem kontaktu, danych o autorze, jest natomiast kilka wpisów o historii zoo i jego mieszkańcach.
W tekstach tych aż roi się niestety od błędów, idiotyzmów i absurdów wszelkiej maści. Możemy się na przykład dowiedzieć, iż w nowotomyskim zoo mieszkają… mrówkojady!
Tak, mrówkojady!“Zaskakujące rozmiary tych zwierząt sprawiają, że budzą one zainteresowanie, ale i respekt.”
No, no! W dziale o historii zoo natrafiamy natomiast na taki kwiatek:

Aby znaleźć bardziej szczegółowe informacje na temat zoo wystarczy wpisać w dowolną wyszukiwarkę internetową hasło „ogród zoologiczny Nowy Tomyśl”.

“Kwiatków” jest więcej – ‎”Wszystkie zwierzęta mieszkają w atrakcyjnie zagospodarowanych klatkach, które zlokalizowane są pośród stylowej architektury”, “Jeśli lubisz odwiedzać ogrody zoologiczne, koniecznie powinieneś bliżej poznać zoo w Nowym Tomyślu. To jeden z ciekawszych ogrodów w naszym kraju, tym bardziej warto więc poświęcić mu nieco uwagi”.
Wiele razy pozytywnie wyrażaliśmy się o nowotomyskim zoo, ale… bez przesady!
Nie znęcalibyśmy się nad stroną i jej autorem gdyby nie fakt, iż powstała ona – i to w niejasnych okolicznościach – na bazie adresu oficjalnej strony zoo, która ukrywała się pod tym adresem przez ponad rok. Tym bardziej, że na oficjalnej stronie jakichkolwiek nowych informacji – w tym o przenosinach na inny adres – brak…
Można się w tym nieco pogubić, prawda?

DWA OGRODY PAŃSTWA ODEJEWSKICH…

Było o dwóch stronach internetowych jednego zoo, teraz będzie o… dwóch “ogrodach zoologicznych” (cudzysłów jak najbardziej uzasadniony) należących do jednego właściciela. Mowa o zarządzanych przez rodzinę Odejewskich zwierzyńcach znajdujących się w Człuchowie i Chojnicach.
O tej pierwszej placówce, znanej jako Canpol Zoo Człuchów, wiemy nie od dziś – odwiedziliśmy ją dwukrotnie, ostatnio w maju ubiegłego roku.
Zoo na stacji benzynowej, stacja benzynowa w zoo, lwy, tor kartingowy, żubry, restauracja, hipek karłowaty przy szosie krajowej.
Wiadomo, o co chodzi.

Nasze ulubione zdjęcie z Człuchowa

Tymczasem okazuje się, że bliźniaczy do Canpolu zwierzyniec znajduje się w leżących nieopodal Człuchowa Nieżychowicach, 3 km od Chojnic.
Jest to tzw. Centrum Obsługi Podróżnych Odejewscy w Nieżychowicach, co w praktyce przekłada się na stację benzynową, hotel, karczmę i restaurację, pralnię dywanów i tapicerek oraz minizoo! Czyli niemal dokładnie taki sam zestaw, jak w dobrze nam znanym Canpol Zoo w Człuchowie!
Kompleks w Chojnicach powstał w l. 2006-2008, zaś tamtejszy zwierzyniec utworzono w 2009 roku – nie jest on jeszcze tak okazały, jak ten w Człuchowie, cały czas się jednak rozwija i można mieć pewność, że w przyszłości dorówna Canpol Zoo.
Na stronie internetowej poświęconej COPO w Nieżychowicach, w zakładce o minizoo czytamy:

Z sympatii do zwierząt dwa hektary terenu za stacją przeznaczyliśmy na wybieg dla przeróżnych zwierząt. Zobaczycie u nas, jak struś chowa głowę w piasek, jakie futro ma lama, a jakie poroże daniel; jak rozrabiają koziołki lub jak spaceruje kucyk albo jak na zielonej łące hycają króliki. Możecie również podziwiać ogony pawi, kuropatwy i łabędzie w stawie. Zwierzęta można dokarmiać, jeśli wyrażą ochotę i zechcą się z Państwem zaprzyjaźnić. Nakarmione, na pewno chętnie będą pozować Państwu do zdjęć.
Nasza gromadka stale się powiększa, więc zapraszamy do oglądania kolejnych zwierząt.

Czy potrzebny jest jakiś komentarz?

-

ZOOPLOTEK

W ostatnim tygodniu głośno było m.in. o żałobie wśród słoni z monachijskiego zoo, o szczeniaku podrzuconym do braniewskiego zoo czy maleńkiej słonicy z ostrawskiego zoo, która… po raz pierwszy zobaczyła śnieg :) .

My jednak szerzej napiszemy dziś o czymś innym. Mrówkojad stara się nie angażować w żadne spory polityczne, niemniej obok tej sprawy trudno przejść obojętnie. Jak wszem i wobec wiadomo, ostatnie dni w debacie publicznej w Polsce upływają pod znakiem tajemniczego skrótu – ACTA. Nie będziemy wnikać, w czym rzecz, ani tym bardziej pisać, jakie jest nasze zdanie w tej sprawie, chcemy bowiem przywołać pewne wydarzenie, jakie miało miejsce wczoraj w Poznaniu podczas demonstracji przeciwników ACTA w centrum miasta.
Na stronie internetowej Gazeta.pl w relacji minuta po minucie mogliśmy przeczytać:

Godz. 18.49 – Demonstranci skandują „Chcemy do zoo!” (po drugiej stronie ul. Zwierzynieckiej, zablokowanej przez policję, znajduje się stare zoo). Policja ani razu nie wezwała do rozejścia się.

Nie jesteśmy zwolennikami takiej formy protestu, jaką zaprezentowano w Poznaniu, niemniej w skandowanym przez tłum hasło było coś… ujmującego :) .
Z tego co wiemy, podczas wczorajszych zajść żaden zwierzak nie ucierpiał, samo zoo też nie poniosło strat, niemniej dobrze się stało, że policja nie wpuściła manifestantów do ogrodu.
Choćby dlatego, że o 18.49 Stare Zoo już dawno było zamknięte…

-

WIEŚCI ZE ŚWIATA

W ZOO W ANTWERPII URODZIŁ SIĘ MRÓWNIK

Ma na imię Nuru, co w suahili oznacza “urodzony w dzień”, i jest zaledwie dziesiątym mrównikiem, który przyszedł na świat w belgijskim zoo przez ponad 50 lat. 6 stycznia dołączył – lub dołączyła – na razie jest zbyt wcześnie, by określić płeć – do reszty stada.
Nuru skończył właśnie dwa tygodnie i właśnie zadebiutował w mediach.To czwarte dziecko samicy Curly. Wszyscy w zoo mają nadzieję, że Nuru uda się odchować, ponieważ żadne z poprzednich młodych Curly nie żyło dłużej niż miesiąc.
Póki co w przypadku Nuru wszystko układa się bardzo dobrze.  Po dwóch tygodniach Nuru ma się świetnie, a waga zwierzęcia wzrosła do 2,351 kg.

-

ZDARZYŁO SIĘ…

21. 01. 1912

W Chicago urodził się Alfred Szklarski, polski pisarz, znany przede wszystkim jako autor cyklu książek dla młodzieży o przygodach Tomka Wilmowskiego.

Któż nie czytał choćby jednego tomu?

26. 01. 2011

W płockim zoo otwarto ekspozycję Dżungli.

Tadeusz w płockiej dżungli

27. 01. 2006 

W zoo w Zurychu urodziła się Guapa, samica mrówkojada olbrzymiego, mieszkająca obecnie w poznańskim Nowym Zoo.

-

MRÓWKOJAD I OKOLICE…

Co nowego na stronie?

W ostatnich dniach na Mrówkojadzie mogliście przeczytać nasze relacje z wypraw do Oliwy oraz Torunia, sporo było też o mrówkojadach (jakież to zaskakujące!) – poznańskiej Guapie, która dziś obchodzi swoje szóste urodziny, oraz nowej mieszkance opolskiego zoo – samiczce tamanduy, Dorze, zwanej Dorotką.

Na najbliższe dni żadnych tekstów nie zapowiadamy, co bynajmniej nie znaczy, że żaden nowy artykuł się nie pojawi – przeciwnie, będzie kilka niespodzianek, ale – nauczeni doświadczeniem – niczego nie obiecujemy!
Wypatrujcie zatem nowości na stronie lub na naszym facebookowym profilu.

-

LISTY DO REDAKCJI

Jeden z naszych stałych czytelników przesłał nam wczoraj – jako ciekawostkę – takie oto zrobione przez siebie zdjęcia:

Jak widać, nie tylko my wpadliśmy na pomysł mrówkojadziej edukacji :) .
Do prezentowanych na zdjęciach materiałów nie zaglądaliśmy, niemniej godny odnotowania jest sam fakt wykorzystania w nich postaci mrówkojada – jak powszechnie wiadomo, rzadko goszczącego w kręgach literacko-kulturowo-filmowych.
A jeśli ktoś jest ciekawy, “jak zniknęła mrówka”, nie musi wcale zaglądać do środka “Fajnej ortografii” – podpowiadamy: mrówka zniknęła w słowie mrówkojad, które to słowo – przypominamy! – piszemy przez ó (czytaj: “o kreskowane” lub “u zamknięte”).
Patrząc w statystyki wyszukiwania na Mrówkojadzie można odnieść wrażenie, że nie wszyscy o tym wiedzą :) .

-

TEMAT TYGODNIA

Miasto kontra płockie zoo, czyli co się komu nie podoba…

Nam się podoba...

Wśród internautów-zoofanów wczoraj zawrzało. Oto bowiem na płockiej witrynie gazeta.pl ukazał się artykuł pt. “Prezydent Nowakowski nie jest zadowolony z zoo. Słusznie?”. ZOOforum i profile facebookowe fanów polskich ogrodów zoologicznych pełne były komentarzy tego zaskakującego artykułu, który – warto to zaznaczyć – w ciągu kilku godzin edytowany był dwukrotnie (niektóre informacje dodano, a inne… usunięto!). Dobrze, spytacie, ale o co chodzi?

W pierwszej wersji artykułu, która – niestety – nie jest już dostępna na gazeta.pl, mogliśmy przeczytać, że prezydent Płocka, Andrzej Nowakowski, nie jest zadowolony z funkcjonowania płockiego ogrodu zoologicznego kierowanego przez pana Aleksandra Niwelińskiego i aby to zmienić, na stanowisku wicedyrektora umieścił “swojego” człowieka – pana Konrada Konarskiego. Pierwsza wersja artykułu informowała nas również o tym, że nowy wicedyrektor ukończył zarządzanie na UW, a wcześniej prowadził sklep z telefonami komórkowymi. Ta wersja również informowała nas, że pan Konarski ma ambicje, aby zostać w przyszłości dyrektorem płockiego zoo, jednak zanim to się stanie, ma zamiar “zwierzyniec”, jakim jest płockie zoo, zamienić w “park rozrywki”, a pracowników starej daty – zreformować…

Szczerze mówiąc, struchleliśmy i niecierpliwie czekaliśmy na jakiekolwiek nowe informacje, ponieważ płocki ogród uważamy – i nie tylko my – za jeden z najlepiej zarządzanych i rozwijających się z polskich ogrodów zoologicznych. Późnym wieczorem ukazała się zaktualizowana wersja artykułu, która, hm, delikatnie mówiąc – dość mocno różniła się od tej pierwszej.

W drugiej wersji nie przeczytamy bowiem, że pan Konarski prowadził sklep z telefonami, natomiast dowiemy się z niej, że został wybrany na drodze konkursu. Pan dyrektor Niweliński nie komentuje plotek, jakoby Konarski był “człowiekiem ratusza” w ogrodzie. Prawda jednak jest taka, że pracuje on w zoo od kilku miesięcy, a jego “świeże spojrzenie” ma wpłynąć na różnego rodzaju zmiany w ogrodzie. Jakie? Główny problem polega ponoć na tym, że płocki ogród w zbyt małym stopniu jest nastawiony na rozrywkę – za mało ławek, placów zabaw, kawiarni, miejsc, gdzie można usiąść, zjeść coś i odpocząć. Kluczowym stwierdzeniem pana Konarskiego jest:

Moim celem jest wyprowadzenie zoo na wiodące miejsce pośród innych tego typu placówek. Chcę je zmienić ze zwykłego zwierzyńca w park rozrywki. Ja nasz ogród oceniam średnio, słyszałem nieraz, jak ludzie narzekają. Muszę dokonać zmiany mentalności wieloletnich pracowników, przekonać ich do nowych pomysłów.

Po publikacji zwiastuna artykułu Konarski zadzwonił do dziennikarki i przekonywał, że nie chodziło mu o zmianę podejścia wszystkich pracowników, a tych “z 30-letnim stażem”, zaś pana Niwelińskiego bardzo docenia i szanuje.

Artykuł, jak wspomnieliśmy, wywołał żarliwą dyskusję wśród polskich zoofanów. My po jego przeczytaniu byliśmy bardzo zaniepokojeni, ponieważ:

1. Płockie zoo zwierzyńcem? Park rozrywki? Czyli mamy rozumieć, że jeden z najlepiej rozwijających się ogrodów w Polsce, który doceniany jest za hodowlę cennych gatunków, stanie się zooparkiem na wzór tych amerykańskich? Trąci to populizmem i demagogią, tym bardziej, że z tego, co wiemy, płockie zoo cieszy się ogromną popularnością, a frekwencja w nim stale rośnie.

2. “Zmiana mentalności pracowników z 30-letnim stażem” – podczas naszej wizyty w Płocku dowiedzieliśmy się, że jest to jeden z tych ogrodów w Polsce, który dąży do zatrudniania i zatrzymania odpowiednio wykształconej kadry po studiach, które będą pomocne w pracy w zoo (zootechnika, biologia, weterynaria). Na czym ma więc polegać zmiana mentalności?

3. “Słyszałem nieraz, jak ludzie narzekają” – nie ma to jak rzeczowe argumenty…

Do ostatecznej wersji artykułu dodano jednak niezwykle cenną – i trafną – opinię pana dyrektora z Łodzi – Ryszarda Topoli, który (pozwolimy sobie zacytować), mówi tak:

Art. 69 Ustawy o ochronie przyrody jasno precyzuje, co należy do obowiązków ogrodu zoologicznego i nie ma tam ani słowa o rozrywce czy komercji. Dlaczego więc ktoś chce przerobić płockie zoo w park rozrywki? Przecież to tak, jakby stwierdzić, że lekarz powinien występować przed pacjentami jako aktor, żeby ich rozbawić, a nie tylko leczyć. Nic nie stoi na przeszkodzie, by takie centrum zrobić obok ogrodu, ale nie w nim! Wizyta w zoo ma mieć charakter poznawczy i edukacyjny. Pamiętam płocki ogród sprzed 30 lat i widzę, jakie zmiany w nim zaszły na lepsze. Ma specyfikę, a w jego kolekcji są gatunki, które dają mu renomę. Dyrektor Niweliński jest pasjonatem, dla płockiego zoo zrobił bardzo wiele, choć sam nie jest płocczaninem. Nigdy nie czułem znużenia po wizycie w płockim ogrodzie, wręcz przeciwnie. Bazuję nawet na jego osiągnięciach hodowlanych i czasem mogę wam tylko zazdrościć.

Uważamy, że ogrody zoologiczne, to takie miejsca, w których szczególnie ważne jest, żeby na odpowiednich miejscach znaleźli się odpowiedni ludzie. Mamy nadzieję, że miasto zrezygnuje z przemieniania wspaniałego ogrodu w “park rozrywki”, a zauważy jego rozwój, sukcesy hodowlane doceniane na świecie, stale rosnącą frekwencję i doskonałe zarządzanie.

Panda mała z płockiego zoo

Tego życzymy płockiemu ogrodowi i trzymamy kciuki, a do tematu na pewno jeszcze wrócimy!

-

Tyle na dziś, a kolejny – sześćdziesiąty już! – numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

Szóste urodziny Guapy!

Nie lada święto dziś w poznańskim Nowym Zoo – oto bowiem szóste urodziny obchodzi dziś samica mrówkojada olbrzymiego, Guapa!

Guapa

Guapa – z hiszpańskiego “ładna, piękna”, przyszła na świat równo sześć lat temu, 27 stycznia 2006 roku w Zoo w Zurychu i jest trzecim pod względem wieku (po Yuri i Eskado) mrówkojadem w polskich zoo.
Do poznańskiego Nowego Zoo przyjechała w październiku 2007, w wieku roku i dziewięciu miesięcy, aby stać się partnerką dla mieszkającego tam już wcześniej, starszego o rok, samca Eskado.
W dwa lata później doczekali się pierwszego potomka – 28 wrześnie Guapa została mamą małego mrówkojada!

Guapa - mama mrówkojad z małym na grzbiecie

Guapa, która mamą została po raz pierwszy (a przy okazji także pierwszą mrówkojadzią mamą w historii poznańskiego zoo), świetnie wywiązała się ze swoich obowiązków – od razu po porodzie zajęła się swoim dzieckiem, a niespełna dwa tygodnie temu pożegnała swoją córkę, Felice, która udała się do Niemiec, do ogrodu zoologicznego w Schwerin.

Pamiętacie jeszcze te przejażdżki Felice na Guapie?

Przed narodzeniem malucha, Guapa była dosyć nerwowa i zdarzało jej się zaczepiać opiekuna, a także być dosyć “wścibską” wobec innych ludzi – po porodzie jednak znacznie złagodniała, a do tego wyjątkowo się rozleniwiła – najchętniej cały dzień spędzałaby w swoim legowisku.
W przeciwieństwie do Eskado, jest bardzo porządna i nigdy nie siusia do swojego legowiska, nie zdarza jej się także “drapać ścian”, co z kolei bardzo lubi Eskado.
Guapa uwielbia kąpać się w basenie, który ma w swojej chatce i starannie szoruje się przy tym łapami. Przepada także za kąpielami w stawie, który znajduje się obok wybiegu Ameryki Południowej. W przeciwieństwie do Eskado, któremu zdarza się zaczepiać inne zwierzaki, Guapie nigdy się to nie zdarzało.
Guapa jest także trochę większa i ciemniejsza od Eskado i – jak sądzą niektórzy – trochę od niego ładniejsza.

Guapa

Redakcja Mrówkojada życzy szanownej jubilatce z okazji szóstych urodzin jak najwięcej pysznych mrówek, kolejnego mrówkojadziątka oraz nadejścia wiosny, aby wreszcie mogła swobodnie pobiegać po rozległej łące wybiegu Ameryki Południowej!

Obraz 049

Ogród Zoobotaniczny zimową porą… – Mrówkojad w Toruniu

W niedzielę opowiedzieliśmy Wam o naszym kilkudniowym pobycie w oliwskim zoo, które stało się naszym ulubionym miejscem wypadowym na czas ferii zimowych. Przy okazji pobytu w Trójmieście postanowiliśmy odwiedzić także bardzo bliski nam Ogród Zoobotaniczny w Toruniu, jednak nawet przez chwilę nie pomyśleliśmy, że podróż z Gdańska do Torunia może być aż tak… obfitującą w przygody wyprawą.
Od razu zdradzimy, że ostatecznie do Torunia dotarliśmy, spędziliśmy wspaniały dzień w zoo i cali i zdrowi wróciliśmy do Oliwy, jednak w niektórych momentach wcale nie byliśmy pewni, że wszystko skończy się dobrze…
Zresztą, przekonajcie się sami…

Dotrzeć do Bydgoszczy…

Nasza wyprawa zaczyna się w poniedziałek, 16 stycznia, około 4.30. Rano.
To, jak wiadomo, najlepsza pora, żeby wstać i ruszyć na wyprawę. O tej porze zwykle przewracamy się z boku na bok i śpimy dalej, tym razem jednak zdołaliśmy się zmusić do wstania i już pół godziny później wtaczaliśmy się do stojącej pod bramą zoo taksówki.
Całe zoo zdawało się jeszcze spać.
Pustymi ulicami przemykamy przez zaspane miasto i docieramy na dworzec we Wrzeszczu, gdzie już czeka na nas nasz towarzysz, Pan Marek Nakonieczny. Ktoś nas przecież musiał zmobilizować, żeby wyruszyć tak wcześnie…
Jeszcze do niedzieli byliśmy przekonani, że z Trójmiasta do Torunia jedzie się trochę ponad dwie godziny PKP, bo ponoć otwarto jakąś nową linię. Jak się jednak okazuje, nic bardziej mylnego – pociąg jedzie blisko cztery i pół godziny, jeszcze z przesiadką w Bydgoszczy.
Ruszamy o 5.36, w Toruniu mamy więc być o dziesiątej. Super. Super. Super.
Co zrobić, jedziemy.
Jedziemy śpiąc, śpiąc jedziemy.
Gdzieś około Tczewa, może dalej, a może znacznie dalej, do przedziału – pociąg jest raczej opustoszały – wchodzi konduktor i mówi: “A wiecie Państwo, że trzeba się przesiąść w Bydgoszczy?”. My, że tak, ale jak się okazuje, to nie wiemy, bo przesiąść się w Bydgoszczy trzeba, i owszem, ale na… autobus.
Komunikacja zastępcza, pociągi – ponoć akurat tylko tego dnia – z Bydgoszczy do Torunia nie jeżdżą i zamiast tego trzeba się przesiąść na autobus.
Super, super, super.
Ponoć jednak nie jest to problemem, autobus ma jechać tyle samo, co jechałby pociąg.
Jakąś godzinę. Ta, akurat.

Do Bydgoszczy docieramy około 9.00 – czyli na czas. Opuszczamy przepiękny dworzec PKP i szukamy naszego autobusu. Wskazówek brak, na szczęście poszukiwanie na naszych twarzach widzi jeden z tubylców (bydgoszczanie to przemili ludzie) i podpowiada nam, że “to ten biały tam”.
Czyli ten:
Piękny, nie ma co.
Wsiadamy – w środku nadspodziewanie mało osób, nie więcej niż 20, licząc nas, kierowcę i pana z PKP, który – jak się okaże – pełnić będzie funkcję nawigatora i naganiacza, gdyż autobus zajeżdżać będzie po drodze na wszystkie stacje kolejowe na trasie Bydgoszcz-Toruń, coby zabrać niedoszłych pasażerów kolei, a przyszłych pasażerów autobusu.
Super, tyle, że w środku jest – delikatnie mówiąc – przeraźliwie zimno…

Że niezbyt pięknie, to akurat najmniejszy problem...

No nic, ruszamy!

Wydostać się z Bydgoszczy…

Trasa Bydgoszcz-Toruń nie powinna nam zająć więcej, niż godzinę. Tyle jedzie pociąg, tyle ma jechać autobus.
Że tak nie będzie, okazuje się bardzo szybko, choć gdy ruszamy spod dworca nic nie wskazuje, że tak się właśnie stanie.
Ale też nic nie wskazuje, że dworzec PKP w Bydgoszczy zobaczymy tego dnia jeszcze trzy razy…
Odtworzenie dokładnej trasy naszego poruszania się po Bydgoszczy przez następną godzinę jest raczej niemożliwe i też nie o to tu chodzi, niemniej okolice dworca PKP poznaliśmy w tym czasie wyjątkowo dobrze. Pan kierowca, choć wyglądał na doświadczonego autobusiarza, miał niestety poważne problemy z wyjazdem spod dworca i dotarciem na drogę do Bydgoszczy.
Wyglądało to mniej więcej tak:
Ruszamy spod dworca, wjeżdżamy do centrum, kluczymy wąskimi uliczkami, wyjeżdżamy na jakąś ulicę, okazuje się, że to nie ta, cofamy, wjeżdżając w jakieś pole (śnieg utrudnia identyfikację), kasujemy niewielkie drzewko, zahaczamy o ogrodzenie zakładu produkującego… nagrobki, ponownie kasujemy to samo drzewko, wyjeżdżamy na ulicę, mijamy… dworzec PKP, wjeżdżamy do centrum, kluczymy wąskimi uliczkami, wyjeżdżamy na jakąś ulicę, okazuje się, że to nie ta, bo uliczka jest… ślepa, cofamy, jedziemy obok dworca…, wjeżdżamy do centrum, kluczymy wąskimi uliczkami, wyjeżdżamy na jakąś ulicę, jedziemy.
No, wyjechaliśmy spod dworca. Jedziemy, klucząc ulicami miasta, w stronę Torunia, zajeżdżając po drodze na dwa kolejne bydgoskie dworce kolejowe, żeby nikogo stamtąd nie zabrać, bo też i nikt na tych dworcach nie czekał. Nikt też nie wysiadł, co naprawdę byłoby wówczas dobrym pomysłem.
Jedziemy dalej, droga wygląda na wylotową. No tak, powinniśmy jechać na Toruń. Nic z tego, po jakimś czasie, gdy solidnie już ujechaliśmy, autobus zatrzymuje się na środku szosy (!), nawigator z PKP wysiada, konstatuje i stwierdza wsiadając, że to nie ta droga. Zawracamy do jakiegoś skrzyżowania i jedziemy dalej. Na Solec Kujawski.
Gdy mijamy tabliczkę z napisem “Bydgoszcz” (znaczy, że wyjeżdżamy z miasta), jest 11.15 – co znaczy, że autobus spod dworca w Bydgoszczy po raz pierwszy ruszył… godzinę i 10 minut wcześniej!
Ale nic to – jedziemy. Droga do Solca mija spokojnie, bo też i nie da się zbłądzić. Prosto, że hej.
Solec Kujawski, jedyna większa (15 tys. mieszkańców) miejscowość na trasie Bydgoszcz-Toruń, okazuje się być jednak wielkim wyzwaniem dla pana kierowcy. Na skrzyżowaniu w mieście skręcamy w jakąś ulicę, jedziemy, jedziemy, jedziemy i nagle – zatrzymujemy się na środku drogi, gdzieś prawie na wylocie z miasta. Pan nawigator wysiada, sprawdza coś, wsiada z powrotem i stwierdza, że… to nie ta droga!
Co robi pan kierowca? Wykonuje epicki nawrót, wjeżdża w jakieś pole (jest śnieg, więc nie wiadomo, co to), nakręca, wykręca, zakręca i wraca na kurs. Bilans epickiego nawrotu – pęknięty krawężnik i rozłupana studzienka kanalizacyjna.
Co jednak z tego, skoro nasz szalony autobus powrócił na właściwy kurs, z którego – wierzcie, lub nie – nie zejdzie już aż do samego Torunia!
A że następnego dnia ktoś pewnie w Solcu psioczył na “tę dzisiejszą młodzież”, patrząc na zniszczony krawężnik i studzienkę – nic to!
Po grubo ponad dwóch godzinach docieramy do Torunia, zaś pan nawigator żegna nas z uśmiechem, mówiąc:

Może i z przygodami, ale dotarliśmy.

Prawda. Jeszcze tylko kurs taksówką do zoo i jesteśmy spokojni. Cali, zdrowi i szczęśliwi.
Niektórzy nawet bardzo :) .

Radość pluszowego mrówkojada z dotarcia do toruńskiego zoo!

(Możecie wierzyć, lub nie, ale w naszej opowieści nie ma cienia przesady. Sami byśmy zresztą na to nie wpadli. No i mamy świadków :) ).

A tymczasem w zoo…

Dość jednak podróżniczych perypetii, miało być bowiem o naszej wizycie w zoo. A zoo – podobnie jak Oliwa – przywitało nas śniegiem.
Śniegiem wszechobecnym, który tylko dodawał uroku najmniejszemu w Polsce ogrodowi zoologicznemu, w takiej scenerii prezentującemu się wyjątkowo pięknie:

Podobnie jak w Oliwie, śnieg był dosłownie wszędzie:

Na jeszcze nie ukończonym placu zabaw...

Na kangurach i żubro-bizonach...

Na pomnikach...

Na zegarach słonecznych...

I tylko czasem wystawał spod niego gdzieś jakiś mały ptaszek:

albo trochę tylko większy pluszowy mrówkojad:

który, jak się okazało, bardzo lubi bawić się w śniegu…

Co prawda większość dnia spędzimy na rozmowach o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości zoo z Panią Dyrektor, Hanną Ciemiecką, a także Panią Beatę Gęsicką, kierownikiem ds. dydaktyki i hodowli (obie Panie serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy za zaproszenie!), na szczęście znalazło się trochę czasu, żeby w doborowym towarzystwie pospacerować po zoo i nie tylko zobaczyć, co tam słychać u jego obecnych mieszkańców, ale też naocznie przekonać się, jak wyglądać będą planowane na najbliższe lata inwestycje.

Czekając na pandy, czekając na rysie

Na samy początku zaglądamy do kompleksu wolier wielkogabarytowych dla drapieżników/wszystkożerców małych gabarytowo środowisk lasów klimatu umiarkowanego lub lasów deszczowych, w którym docelowo zamieszkać mają pandy małe i – być może – pantery mgliste. Do czasu jednak, aż te pojawią się w Toruniu, nowowybudowane w zoo woliery staną się nowym domem dla mieszkającej już w zoo pary rysi oraz karakali turkmeńskich.
Z końcem ubiegłego roku zakończone zostały prace nad dwiema z trzech zaplanowanych w całym kompleksie wolier wraz z pomieszczeniami hodowlanymi, w których na początku tego roku zamieszkają rysie właśnie.

Nowa woliera rysi - widok ze wzgórza dyrekcyjnego

Obecnie trwają prace nad aranżacją wystroju wnętrza nowych wolier, póki co bowiem wybiegi są w stanie surowym – tj. bez wyposażenia. Lada chwila pojawią się jednak nasadzenia roślinności, mała architektura drewniana i kamienna, miniwodospady i poidła. Również na zewnątrz pojawi się zieleń analogiczna do wewnętrznej, tak, by obydwie przestrzenie optycznie się przenikały i dodatkowo niwelowały optycznie siatkę, która i tak jest bardzo delikatna.

Nowe woliery rysi i pand - na pierwszym planie tzw. woliery bażantów, które docelowo zostaną zlikwidowane

Całą wycieczką przez kilkanaście minut łazikujemy wewnątrz wolier zastanawiając się nad tym, jak je urządzić – pomysłów nie brakuje, można więc mieć nadzieję, że efekty będą zadowalające dla wszystkich – także samych zwierzaków :) .

A tu zrobimy takie super coś! (wewnątrz nowej woliery rysi)

Wybiegi dla rysi (pand) są idealnym przykładem nowoczesnego podejścia do architektury wiwaryjnej, a same wybiegi przygotowano zgodnie z linią rozwoju toruńskiego zoo – reprezentują one tzw. architekturę bez architektury, wtórną względem zieleni i parkowej kompozycji przestrzennej.
Nowe woliery dla rysi zbudowano pomiędzy wybiegiem niedźwiedzi himalajskich, a klatkami dla ptaków – tam, gdzie jeszcze kilka miesięcy temu znajdował się wybieg kuców.
Na razie wzniesiono  dwie woliery o powierzchni 247 m2 i 120 m2, o wysokości 6 m każda, wraz z zapleczami hodowlanymi (klatki hodowlane bez dostępu publiczności).
W bieżącym roku do kompleksu zostanie dobudowana jeszcze jedna woliera, w której w przyszłości zamieszkają pandy małe właśnie. Na razie istniejące już wybiegi zamieszkają rysie, które już mieszkają w zoo – ich przenosiny na nowy wybieg to także element realizacji programu poprawy warunków bytowania mieszkających w zoo zwierząt.
Tymczasem stary wybieg rysi wkrótce zostanie rozebrany, a w jego miejscu powstanie droga wiodąca do pomostu widokowego na zrekultywowany staw z wyspą lemurów.
Do końca tego kwartału zostanie ogłoszony przetarg na dalsze prace inwestycyjne.

Czekamy zatem na rysie, karakale i pandy, a póki co w wolierze pojawił się już jeden lokator…

Gdzie jest Nufi?

Jak to gdzie – śpi :) .
Lokalna prasa co chwila najeżdża zoo i zapytuje, “jak tam niedźwiedzie”, niedźwiedzie – Nufi i Wolta – zaś ani myślą wychodzić na wybieg i śpią sobie na zapleczu.
Wybieg zaś w tym czasie wygląda tak:

Wybieg niedźwiedzi himalajskich - Ogród Zoobotaniczny Toruń

Na Nufiego trzeba jeszcze trochę poczekać...

Czekając na lemury

Od Nufiego idziemy nad staw, gdzie do czasu powstania wyspy lemurów zamieszkują nieprzebrane ilości rozmaitych ptasiorów – czarne łabędzie:
gęsi i kaczuchy:

przede wszystkim zaś swobodnie spacerujące bociany:

Jeden z boćków przefrunął przez ogrodzenie i spokojnie spacerował po śniegu tuż obok nas :) .

Ptaszarnia

Czas się ogrzać – ptaszarnia to doskonałe miejsce na odpoczynek po brnięciu w śniegu wewnątrz wolier rysi :) .
Klimat ptaszarni przypomina trochę płocką dżunglę – ciepło, wilgotno, egzotyczne zwierzęta (choć większość w zamkniętych wolierach)…

Przychówków póki co w ptaszarni żadnych nie ma, nie słychać też o żadnych transferach, niemniej toruńska kolekcja i tak należy do wyjątkowo ciekawych.

Turako białogłowe

Żegnamy się z mieszkańcami ptaszarni, robimy sobie pamiątkowe zdjęcie ze “słonecznym ludkiem” i idziemy dalej…

Herpetarium

Z ptaszarni idziemy do herpetarium, gdzie odwiedzamy przybyłe w zeszłym roku zwierzaki – warana białogardłego, który przyjechał z warszawskiego zoo:

Waran białogardły

oraz samiczkę miko czarnej, która przyjechała z Hiszpanii:

Miko czarna

Miko jest bardzo towarzyska i tylko czeka na to, aby trochę przy niej postać i okazać jej zainteresowanie. Często też zagląda przez kratkę na sąsiedni wybieg, zamieszkiwany przez maromzety białoczelne.
Na szczęście miko już niebawem doczeka się partnera – z Niemiec ma do niej przyjechać samiec.

Gwiazdami herpetarium są jednak marmozety, które akurat dostają śniadanie…

O, śniadanie idzie!

Od razu uprzedzamy – poniższe zdjęcia są bardzo mocne…

Pozostałe marmozety przyglądają się z zaciekawieniem jedzącej koleżance – zresztą, zaraz i tak same zabiorą się do posiłku…

Smacznego.

Skoczek, jakich mało!

Prawdziwą gwiazdą całego zoo ma szansę stać się natomiast absolutnie fantastyczny markur – koziołek, który przyjechał do Torunia 8 grudnia ub. r. z Czech.

Markur z toruńskiego zoo

Młody samiec zamieszkał na dawnym wybiegu gorali – ma tu mnóstwo miejsca dla siebie i ogromne możliwości do brykania po skałkach, z czego też bardzo chętnie korzysta.

Chwilami można wręcz odnieść wrażenie, że… chciałby wyskoczyć z zoo na ulicę! Ogrodzenie jest jednak tak wysokie, że raczej mu to nie grozi, poza tym 31 stycznia przyjedzie do niego partnerka, nie będzie więc już powodów, żeby uciekać :) .

Młodego markura widać już z daleka

Na sąsiednim wybiegu cały czas mieszkają owce grzywiaste arui:

Arui

Natomiast gorale przeniosły się na wybieg alpak, gdzie wydzielono im oddzielne miejsce:

Gorale

Natomiast same alpaki zdają się być niewzruszone obecnością nowych sąsiadów:

Alpaki ze spokojem spoglądają na gorale

Na koniec zaglądamy jeszcze do emu:

Emu

małego zoo:

Owca czteroroga

i do żubrów – to ostatnia okazja, by zobaczyć Pomiłkę, urodzoną 9 kwietnia ub. r. żubrzyczkę, która lada dzień wyjedzie do Poznania.

Żubry trzy

Znowu w Bydgoszczy…

Po spacerze wracamy ponownie do budynku dyrekcji, skąd tuż przed 16.00 wyruszamy w towarzystwie Pani Dyrektor oraz Pana Marka Nakoniecznego na miasto, żeby coś przekąsić (polecamy restaurację “Kuranty” przy Rynku Staromiejskim!).
Wreszcie docieramy na dworzec PKP, skąd – tym razem już bez przesiadek – wracamy do Oliwy.
Po drodze oczywiście najemy się strachu w Bydgoszczy (!), gdy pociąg nagle zacznie… zawracać, ale jak się okaże, tak to już w Bydgoszczy bywa. Grunt, że ostatecznie docieramy do Oliwy. Jeszcze tylko nocny spacer do zoo i gdzieś po jedenastej meldujemy panom strażnikom swój powrót.
“Państwo z Warszawy?”.
“Tak, z Warszawy”.
To był bardzo, bardzo długi dzień :) .

(A pełną galerię zdjęć z naszej wizyty w toruńskim Ogrodzie Zoobotanicznym możecie zobaczyć tutaj. My zaś serdecznie dziękujemy Panu Markowi Nakoniecznemu za fantastyczną – mimo wszystko! – wyprawę i przednie towarzystwo, oraz Pani Dyrektor Hannie Ciemieckiej za zaproszenie i gościnę!).

Dorotka, tamandua z opolskiego zoo (fot. "ZOOrro")

Opole mrówkojadzią potęgą – do opolskiego zoo przyjechała tamandua! (aktualizacja + nowe zdjęcia!)

(Wrzucamy tekst jeszcze raz, otrzymaliśmy bowiem do opolskiego zoo nowe zdjęcia i nowe informacje dotyczące najnowszego mieszkańca zoo!)

Na tę wiadomość czekaliśmy od dwóch i pół roku, kiedy to latem 2009 roku w poznańskim Nowym Zoo padła samiczka tamanudy, mieszkająca w Pawilonie Zwierząt Nocnych. Uwielbiana przez nas tamandua, zwana przez nas “Szymkiem”, była jedynym wówczas mrówkojadem czteropalczastym w Polsce.
Od tego też czasu nie było w polskich ogrodach zoologicznych przedstawiciela tego gatunku – do teraz, oto bowiem do opolskiego zoo z ogrodu zoologicznego w czeskim Ołomuńcu 12 stycznia przyjechała młoda, niespełna roczna samiczka o imieniu Dora, którą w Opolu szybko ochrzczono… Dorotką :) .

Dorotka, tamandua z opolskiego zoo (fot. "ZOOrro")

Dorotka przyjechała do Opola z zoo w Ołomuńcu, z którym opolski ogród współpracuje od dłuższego czasu w ramach projektu transgranicznego w kwestiach hodowlanych i promocyjnych.
Tamandua nie przyjechała jednak w ramach projektu transgranicznego – projekt ten – w dziedzinie rozwoju turystyki – zakłada budowę nowej żyrafiarni i promocję regionu opolskiego i ołomunieckiego, tamandua przyjechała zaś dzięki długoletniej współpracy między oboma ogrodami, która stale owocuje wymianami zwierząt i szkoleniami pracowników, a co finalnie doprowadziło do wejścia obu ogrodów w projekt transgraniczny.
Dora zamieszkała na dawnym wybiegu ekspozycyjnym siamangów, gdzie przygotowano dla niej kilka gałęzi, po których będzie mogła się wspinać oraz dwa koszyki, w których może spać.  Wybieg jest jasny i ciepły, bo tamanduy muszą mieć przynajmniej 25 st. C.

Tamandua (fot. "ZOOrro")

Dora urodziła się w marcu zeszłego roku, jest więc jeszcze bardzo młoda. Podróż do Opola zniosła bardzo dobrze i widać, ze dobrze zaaklimatyzowała się w nowym domu. Podobno reaguje na swoje imię i chętnie podchodzi do opiekunów, których od razu obwąchuje. W ciągu dnia sporo śpi, budzi się, żeby coś przekąsić.

Tamandua w Opolu! (fot. "ZOOrro")

Jak na mrówkojada przystało, w zoo nie je mrówek, tylko ma specjalną karmę, gęstą papkę złożoną z gotowanego, ale zmielonego mięsa, bananów i dodatków mineralnych.

Dorotka - jedyna obecnie tamandua w Polsce!

Na razie Dora mieszka w pawilonie siamangów, docelowo jednak zamieszka na dawnym wybiegu ostronosów rudych, który znajduje się tuż za wybiegiem mrówkojadów olbrzymich, między wybiegiem Ameryki Południowej.

Dawna woliera ostronosów będzie nowym domem tamanduy

Tamandua będzie miała do dyspozycji w swojej wolierze budkę i szereg konstrukcji, które będą miały za zadanie zmobilizować ją do aktywności i zapewnić odpowiedni komfort.
Ekspozycja będzie ekspozycją dzienną.
Póki co jednak Dorę można oglądać w pawilonie siamangów:
(zdjęcia przesłane nam przez opolskie zoo – serdecznie dziękujemy!) 

Tamandua (fot. Zoo Opole)

Tamandua (fot. Zoo Opole)

Tamandua (fot. Zoo Opole)

Opolskie zoo chciałoby rozpocząć hodowlę tego gatunku, dlatego będzie starać się o sprowadzenie samca dla Dory, docelowo zaś planowana jest hodowla tego gatunku w Opolu.
Warto zaznaczyć, że opolskie zoo jest jedynym ogrodem w Polsce i zaledwie jednym z kilku na świecie, w którym eksponowane są oba gatunki mrówkojadów – w zoo mieszkają bowiem także dwa mrówkojady olbrzymie – Alejandro i Fermina Sorpresa.

Alejandro (z lewej) i Fermina Sorpresa (z prawej)

My zastanawiamy się teraz tylko nad jednym – jak tu szybko dostać się do Opola…

A już niedługo mamy nadzieję napisać więcej na temat opolskiej tamanduy – kolejnego członka mrówkojadziej rodziny nad Wisłą! :) .

(Serdecznie dziękujemy Redakcji “ZOOrro” za zdjęcia i informacje, oraz Panu Krzysztofowi Kazanowskiemu, Głównemu Specjaliście ds. hodowlano-dydaktycznych w opolskim zoo za nowe zdjęcia i dodatkowe informacje!).

Obraz 136

Ferie z Mrówkojadem – zimowy alfabet oliwskiego zoo

To już powoli nasza tradycja – jak ferie, to jedziemy do Oliwskiego Zoo :) .
W zeszłym roku spędziliśmy w Gdańsku kilka dni, przy okazji wybierając się także na Hel, gdzie odwiedziliśmy tamtejsze fokarium, tym razem zaś przy okazji pobytu w Oliwie wybraliśmy się na jeden dzień do Torunia, by odwiedzić Ogród Zoobotaniczny.
Podczas tych pięciu dni przygód oczywiście nie zabrakło, zwłaszcza przy okazji wyprawy do Torunia, dziś natomiast chcielibyśmy Wam opowiedzieć o tym, jak w zimowej scenerii prezentuje się oliwskie zoo i co też ciekawego można tam teraz zobaczyć.
Nie zabraknie też nowinek, ciekawostek i nieoczekiwanych spotkań ze zwierzakami twarzą w twarz, ale… po kolei!

Zapraszamy do lektury!

Choć w 2011 roku oliwskie zoo odwiedziliśmy trzykrotnie (podczas ubiegłorocznych ferii zimowych i dwa razy latem – na początku lipca i pod koniec sierpnia), to każda wyprawa do Trójmiasta jest dla nas wielką przygodą i za każdym razem czekamy na nią równie mocno.
Tym bardziej, że od września była to nasza pierwsza większa zoologiczna wyprawa – nie licząc oczywiście kilku wizyt w Poznaniu.
Cała wyprawa możliwa była oczywiście dzięki Panu Dyrektorowi Targowskiemu, który ponownie ugościł nas w swoim zoo, a z którym mieliśmy przyjemność spotkać się dwukrotnie podczas naszego feryjnego pobytu.
Najpierw jednak musieliśmy dostać się do Gdańska, na szczęście tym razem droga do Gdańska minęła nam znacznie spokojniej niż przed rokiem, kiedy to wszystko sprzysięgło się przeciwko nam
Ale – tym razem było inaczej!

Mrówkojad w Oliwie

14 stycznia 2012, godzina piąta rano – wyjątkowo wczesna pobudka, a wszystko po to, żeby zdążyć na pociąg do Gdańska o 6.29.  Pociąg – o dziwo! – przyjeżdża na czas i jedzie – też o dziwo! – zgodnie z planem, dzięki czemu trochę po 10.00 wtaczamy się na peron w Gdańsku-Oliwie!
Coś za dobrze idzie :) .

Z Dworca PKP Gdańsk Oliwa udajemy się na pętlę tramwajową, skąd jedzie autobus (tak, tak, autobus) do zoo.
W połowie stycznia do dyspozycji mamy tylko jedną możliwość – autobus nr 222, który w dni powszednie kursuje do zoo co godzinę, a w weekendy i święta – a przypominamy, że mamy sobotę – od 7.48 do 14.48 nie jeździ wcale! No bo kto chciałby w styczniową sobotę pojechać do zoo?!?
Śmiać się czy płakać, robić coś trzeba. Obładowani tobołami (w końcu przyjechaliśmy na pięć dni) decydujemy się na spacer – nie marudzimy, bo przez ostatnie dwa lata przeszliśmy trasę z pętli do zoo w obie strony już dobre kilkanaście razy – i za dnia, i nocą, i wiosną, i latem, i zimą…
Trzy kilometry z samej pętli to solidna wycieczka, ale co to dla nas! Po drodze okazuje się, że w Gdańsku śniegu jest znacznie więcej, niż w Koszalinie, gdzie rankiem można było spotkać co najwyżej kałuże, a nie zwały śniegu!
Wreszcie, po kilkudziesięciominutowym marszu, docieramy do zoo. Jest jedenasta, mamy więc jeszcze cały dzień przed sobą!

Na horyzoncie budynek dyrekcji

Po małych przejściach z panami ochroniarzami (jak można pomylić mrówkojady z Warszawą?) meldujemy się wreszcie w zoo.
Podczas naszego pobytu spotkamy się m.in. z Panem Dyrektorem Michałem Targowskim, z którym porozmawiamy o planach na 2012 rok (przyjadą wreszcie bongo i zapowiadane mundżaki, powstanie nowy pawilon gibbonów) i ogólnej ocenie roku minionego (był dobry!), z Panią Grażyną Naczyk, która podzieli się z nami pomysłami na imprezy i działania edukacyjne w zoo na najbliższe miesiące i pokaże nam słynną kózkę Diodę, mieszkającą w Dziale Dydaktycznym, wreszcie spotkamy się z Panem Andrzejem Gutowskim z Działu Hodowlanego, który opowie nam o najnowszych mieszkańcach zoo.
Nasz pięciodniowy pobyt rozciąga się między sobotnim i niedzielnym łazikowaniem po ogrodzie, przeplatanym spotkaniami z pracownikami zoo, poniedziałkową wyprawą do Torunia, wtorkowym chorowaniem, które na cały dzień uwięziło nas w pokoju (efekt poniedziałkowego przemarznięcia w drodze do Torunia, do czego jeszcze dojdziemy), a środowym spacerem pożegnalnym po zoo i powrotem do Koszalina naszym ukochanym PKP :) .
Przy okazji wybraliśmy się też na chwilę do “miasta”, przespacerowaliśmy kilka razy z zoo na pętlę w Oliwie i z powrotem (polecamy zwłaszcza nocne wycieczki! – zimą jest lepiej, niż latem, ponieważ śnieg sprawia, że jest jaśniej i nie trzeba sobie oświecać drogi latarkami albo telefonem komórkowym), tłumaczyliśmy panom ochroniarzom, że naprawdę nie jesteśmy z Warszawy, odkryliśmy, że w zoo działa bezprzewodowa – i darmowa! – miejska sieć internetowa i ponownie dostaliśmy nauczkę, żeby zrobić odpowiednio duże zapasy żywieniowe, bo z zoo do najbliższego sklepu (lub apteki!) jest ponad dwa kilometry, co może sprawiać spore problemy.
No ale – dość o naszych przygodach, wszystkich pewnie ciekawi, co tam w zoo, dlatego zapraszamy na mały przegląd najciekawszych wydarzeń w oliwskim zoo podczas naszego styczniowego pobytu!
A żeby urozmaicić nieco formułę naszej opowieści, tym razem nasza relacja opierać się będzie na… zimowym alfabecie oliwskiego zoo.
No to zaczynamy!

Zimowy alfabet oliwskiego zoo

A – ALE TU JEST ŚNIEGU!

To było jedno z pierwszych zdań, które wypowiedzieliśmy wychodząc z pokoju “Pod Łosiem” na teren zoo – kiedy bardzo wczesnym rankiem wyruszaliśmy z Koszalina, padał deszcz a krajobraz przyozdabiały wątpliwej urody kałuże. Tymczasem Oliwa – podobnie jak przed rokiem – przywitała nas śniegiem.
Ba! Ogromną ilością śniegu!

Śnieg był wszędzie – na tabliczkach:

O oryksach i sitatungach raczej wiele się nie dowiemy...

O oryksach i sitatungach raczej wiele się nie dowiemy...

w wiadrach:

W Oliwie śnieg transportowany jest w wiadrach!

pokrywał ławki, alejki, dachy pawilonów, wyłaniał się z wiatrem zza zakrętu…

Ale wieje!

wreszcie “transformował” się w postaci… ławkowych bałwanów!

Bałwanek ławkowy przy wybiegu jaków

Chwilami śnieg prószył tak gęsto i intensywnie, że trudno było cokolwiek zobaczyć…

Pada śnieg, pada śnieg...

Co prawda taki stan rzeczy nie wszystkim odpowiadał…

Pan Kondor najwyraźniej niezadowolony z nadmiernych opadów...

Byli jednak i tacy, którzy na śniegu bawili się znakomicie i widać tylko czekali na nadejście “prawdziwej” zimy!

Pekari na śnieżnej ścieżce....

Takin - śnieg to jest to!

Prawie jak zdjęcie z natury...

Jak pewnie się domyślacie, gdy tylko wróciliśmy do Koszalina, przywitał nas… deszcz i kałuże. Ponoć przez te kilka dni w Koszalinie śniegu nie widziano.
A i teraz ciągle pada, i pada. Deszcz.

B – BEZ MELDUNKU

Zoo to nie tylko zwierzaki zameldowane na stałe, czyli oficjalnie eksponowane w klatkach, na wybiegach i w pawilonach, ale także ogromna ilość zwierzaków “bez meldunku”, które mieszkają w zoo dobrowolnie. Zoo w Oliwie – podobnie jak Nowe Zoo w Poznaniu – z racji położenia i warunków naturalnych ma takich mieszkańców wyjątkowo dużo.
Czasem więc zdarzy się spotkać na ogrodowej alejce swobodnie spacerujące… dziki, jelenie, lisy, najwięcej jest jednak ptaków – czaple, bociany, wrony, kawki, sroki, gawrony, krzyżówki…
Podczas spacerów sfotografowaliśmy wielu takich “bezpaszportowców”, w tym poniższą trójką – do Was należy odszyfrowanie, co to za jedni :) .

Podejrzany nr 1

Podejrzany nr 2

Podejrzany nr 3

Czekamy na Wasze odpowiedzi w komentarzach!

C – CO WIDAĆ PRZEZ OKNO?

Wyglądając przez okno naszego pokoju “Pod Łosiem” mamy – niezależnie od pory roku – taki oto widok:

Wystawa maszyn rolniczych, wybiegi kotów (serwali, karakali i panter), a jak spojrzeć nieco w lewo – woliera rezusów, za nią zaś rząd pawilonów małych ssaków.
Czasem w tle słychać śpiew gibbonów – Filipa i Gryzeldy, które bywają lepszym budzikiem niż alarm w telefonie…
(W Oliwie śpi się bowiem doskonale i czasem naprawdę trudno jest wstać – pamiętajmy, że budynek dyrekcji to dawny pensjonat sanatoryjny!).

D – DZIKI

Kto najbardziej lubi zabawy w śniegu? Nie, nie tygrysy, sowy śnieżne czy lis polarny (ten spał cały czas).
Otóż wielkimi miłośnikami turlania się w śniegu są… dziki!

Ale jazda!

Nic, tylko się przyłączyć :) .

F – FOKI

Może i fokom zimno nie straszne (byliśmy w lutym 2011 na Helu, to wiemy), ale Elvis, foczy prezes z oliwskiego zoo, nie wyglądał na zbyt zadowolonego z pogody…

Mniej więcej tak wygląda się, gdy podczas brania prysznica woda z gorącej nagle zmieni się w zimną...

G – GEPARD

Może i nie powinniśmy się zbytnio dziwić, ale gepard biegający po zaśnieżonym wybiegu to jednak zawsze emocjonujący i niecodzienny widok!

Gepard na wybiegu

Niczym pantera śnieżna biegał sobie po całym wybiegu za nic mając wszechobecny śnieg – nawet wiosną czy latem nie zauważyliśmy takiej aktywności u gepardów!

Nietrudno też było o bliskie spotkania – co jakiś czas bowiem pojawiał się tuż przed naszymi nosami przy szybie widokowej:

Takie ujęcia – to tylko w zoo…

H – HIPOPOTAMY

Odwiedzając hipopotamy nie ma co liczyć na szczególne emocje – do wiosny bowiem dwa oliwskie hipy lenić się będą w umiarkowanie ciekawym pawilonie, najczęściej korzystając z prysznica i leżąc na podłodze.
Choć uwielbiamy hipopotamy, zdecydowanie nie jest to nasze ulubione miejsce, dlatego czekamy na wiosnę, gdy zobaczymy Kiwi i Hektorkę na wybiegu zewnętrznym, niecierpliwie też wyczekujemy czasu, aż otrzymają nieco lepsze warunki.
A póki co warto zajrzeć do nich choćby na chwilę – przywitać się i ogrzać się trochę, bo to jedno z nielicznych miejsc w zoo, gdzie w styczniu jest ciepło :) .

Hipopotam pod prysznicem - przydałaby się też dobra wanna...

J – JELENIE

Prawdziwą ozdobą zoo jest niewątpliwie okazały i efektowny samiec jelenia, który z gracją i dumą przechadza się po swoim ogromnym wybiegu, podczas gdy przy paśniku wylegują się jego samice.

Jeleń z oliwskiego zoo

Przyznajemy – mało kto mógłby rywalizować z nim w pojedynku na poroże…

K – KAMUFLAŻ

Wiadomo – odpowiedni kamuflaż to dla wielu drapieżców i ich ofiar podstawa w walce o przetrwanie. Schowaj się, żeby nikt cię nie zjadł, ukryj się, żeby twoja ofiara cię nie zauważyła.
Zimą możemy zaobserwować jak doskonały jest kamuflaż niektórych gatunków zwierząt, szczególnie tych, zamieszkujących strefy polarne, jak choćby lis polarny czy sowa śnieżna:

Sowa śnieżna

Plus dla tego, kto na poniższym zdjęciu znajdzie dwie sowy śnieżne:

Woliera sów śnieżnych

Ubarwienie na ten czas zmieniają także zwykle ciemniejsze puchacze wirginijskie:

Puchacze wirginijskie

Jednak dla wielu gatunków zwierząt czas zimy to okres, gdy ukryć jest się wyjątkowo trudno – przykładem mogą być sarny, które wiosną, latem i jesienią naprawdę trudno wypatrzeć na ich rozległym, trawiastym wybiegu w oliwskim zoo, a które zimą widać doskonale.
Co zdaje się bywa dla nich trochę… irytujące?

Co ja pacze?

M – MAŁPIARNIA

Orangutan

To kolejne miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić – nie tylko dlatego, że jest tam ciepło :) .
Co prawda na wybiegach zewnętrznych nikogo nie spotkamy, patasów zaś nie zobaczymy wcale (jako jedyne nie mają dostępnego dla zwiedzających wybiegu wewnętrznego), niemniej zawsze można zaobserwować jakieś ciekawe zachowania – zwłaszcza u szympansów, gdzie wyjątkowo dokazuje fantastyczny maluch, urodzony w zeszłym roku.
Niestety, na zrobienie dobrych zdjęć nie ma za bardzo co liczyć – większość szyb jest zaparowana, a w niektórych pomieszczeniach jest dosyć ciemno.

Mandryl

Lutung jawajski

Poza tym małpy są często w ciągłym ruchu.
No, może poza orangutanami, które najczęściej spotkamy w takiej sytuacji…

Orangutan mocno śpi...

N – NADCHODZĄ PINGWINY!

Co tu dużo mówić – zobaczcie sami!

Stado oliwskich pingwinów tońców, najliczniejsze w Polsce – wg różnych danych od 64 do 71 sztuk, powiększyło się w ostatnim czasie aż o osiem młodych osobników, w tym dwa bliźniaki! Możliwe jednak, że tej zimy wykluje się jeszcze kilka-kilkanaście kolejnych młodych pingwinów, bowiem niektóre pary lęgowe mają jeszcze jaja do wysiedzenia.

Tymczasem zaś pingwiny korzystają z uroków śnieżnej scenerii i ochoczo eksplorują swój wybieg:

Wybieg pingwinów cały w śniegu

Jakieś większe zgromadzenie...

Niektóre pingwiny gromadzą się w grupkach, po kilka, kilkanaście osobników:

Inne spacerują w parach:

a jeszcze inne samotnie przemykają gdzieś na tyłach wybiegu:

lub tuż nad brzegiem basenu:

Na kąpiel nie decyduje się jednak żaden z pingwinów, choć tęsknym wzrokiem w stronę basenu spoglądają tłumy…

Jeszcze inni siedzą w ciepłych domkach i nawet namowy kolegów nie są w stanie ich stamtąd wyciągnąć…

Ej, no chodź!

No, chyba, że pora karmienia – nam akurat udaje się trafić na śniadanie – wówczas to całe stado stopniowo wychodzi z domków na wybieg i idzie po swoją porcję – jedni jedzą z ręki, inni z wiader:

a jeszcze inni dostają ryby z dostawą do domku :) .
Niektórzy są tak głodni, że łykają ryby w całości jedna po drugiej, aż nie mieszczą im się w gardle…

Trudno o bardziej efektowne zwierzaki w porze zimowej, niż pingwiny podczas śniadania – warto więc zjawić się przy ich wybiegu około godziny 10., gdy dostają ranną porcję ryb…

O – OBIAD

A skoro już o jedzeniu mowa – pora obiadowa to zawsze dobry czas, żeby zobaczyć zwierzęta w pełnej aktywności.
Jedni jedzą wspólnie, całą grupą, przy wspólnym “stole”, jak choćby wielbłądy, żubry, jaki, bawoły:

Baktriany przy jedzeniu

Żubry - na pierwszym planie ubiegłoroczne młode

inni wolą jeść w samotności:

Karakara nie lubi jeść przy innych...

Dla zwiedzających mamy natomiast radę – jeśli wybieracie się na dłuższy spacer, koniecznie zaopatrzcie się w coś ciepłego do picia (termos z kawą lub herbatą), owoce, suchy prowiant i jakąś czekoladę – na terenie zoo aż do wiosny na pewno nie kupimy nic do jedzenia ani picia…

Strefa gastronomiczna nieczynna do wiosny...

A gdybyście mieli kiedyś przyjemność nocować w zoo, pamiętajcie, aby wcześniej zrobić solidne zakupy – do najbliższego sklepu w Oliwie są dwa kilometry i ponad pół godziny piechotą (śnieg!), a w weekendy autobusy praktycznie nie jeżdżą, zaś po 16 z zoo inaczej niż piechotą (ewentualnie taksówką) się nie wydostaniemy.
Lepiej więc zawczasu się zaopatrzyć :) .

P – PTASZARNIA

Ptaszarnia - widok zewnętrzny

Kolejne miejsce, w którym można się ogrzać i nieco odpocząć po intensywnym łazikowaniu po rozległym terenie zoo.
Na pewno nie jest to najlepszy tego typu obiekt w Polsce, niemniej kilka ciekawych zwierzaków możemy tu spotkać – w tym przybyłego z Poznania wąsala żółtookiego, najstarszego mieszkańca oliwskiego zoo, niesamowicie aktywne tamaryny cesarskie (w tym ubiegłoroczne młode!) czy sporą kolekcję papug.

Ara zielona

Ararauny

Damy niebieskobrzuche

Wąsal żółtooki

Oko w oko z żółwiem!

R – RYSIE

Oliwski ryś

Choć ryś z powyższego zdjęcia wygląda na niezłego zmarźlucha możecie być pewni, że zima mu niestraszna.
Z drugiej jednak strony jest coś w tym spojrzeniu…

S – SAMOCHODY I SAMOCHODZIKI

O pojazdach krążących po oliwskim zoo pisaliśmy nie raz – że wspomnimy słynny zebrocar i niemniej słynny tygrysowóz:
Równie często w zoo spotkać można jeszcze słynne meleksy i nowiuteńkie, ekologiczne wózki o napędzie elektrycznym, które zoo dostało “pod choinkę”.

A do tego koparka no i kolejki – tyle, że te ruszą dopiero na wiosnę…

T – TADZIK

Nie ma w tym cienia przesady – Tadeusz to bezsprzecznie najsłynniejszy pluszowy podróżnik w Polsce, który w minionym roku odwiedził 10 różnych ogrodów zoologicznych, w tym 6 należących do EAZA! Kto może pochwalić się tak imponującym bilansem?
Spotkał – osobiście – czterech dyrektorów, zaglądał na wybiegi mrówkojadów, do basenów fok, przybijał łapkę z lemurami…
W Oliwie zaś chadzał własnymi ścieżkami i stawał oko w oko z mieszkańcami zoo…

Tadzik z wężem

Tadzik z żyrafą

Tadzik z dzikiem

Tadzik z gepardem

Tadzik z ławkowym bałwankiem

Bardzo niebezpieczne zwierzę?

Śnieżny mrówkojad!

A czy Ty masz już zdjęcie z Tadeuszem?

U – UŚMIECH KROKODYLA…

Niektórzy mówią, że krokodyle są paskudne – gadziny takie, co to leżą, nie ruszają się i tylko dybią, coby kogoś zjeść.
Niektórzy się mylą.
Spójrzcie na poniższe zdjęcia i powiedzcie, że mieszkający w oliwskiej gadziarni krokodyl kubański nie jest piękny!
Te oczy, te zęby, te pazury, ten uśmiech…

W – WILKI

A właściwie wilki trzy, czyli trzej bracia, którzy niedawno przyjechali do Gdańska z wrocławskiego zoo.

Trzy wilki z Wrocławia na nowym wybiegu w oliwskim zoo

Bracia przyszli na świat 25 maja ubiegłego roku we wrocławskim zoo – we Wrocławiu pozostała jeszcze czwórka wilków (miot liczył bowiem aż 8 szczeniąt, niestety jedno padło) oraz ich rodzice, w tym samiec Max, który urodził się w oliwskim zoo, potem trafił do Opola, a stamtąd do Wrocławia!
Młode, ośmiomiesięczne wilki zostały wypuszczone z transporterów prosto na wybieg – ogrodzoną polanę nad potokiem, otoczona gęstymi, niskimi drzewami liściastymi oraz rzadko porośniętą choinkami.

Wybieg ten ma być docelowo powiększony – możliwe, że stanie się to jeszcze w tym roku.

Trzej bracia czują się w swoim nowym domu doskonale – są niezwykle aktywni, cały czas biegają po wybiegu, odkrywają nowe miejsca, doskonale także czują się na śniegu!

Świetna sprawa – obserwacja wilków to prawdziwa przyjemność i tylko czekać, aż ich wybieg zostanie powiększony.

A teraz ciekawostka – co widać na poniższym zdjęciu?

Co to jest?

A teraz łatwiej?

Przez chwilę się zaniepokoiliśmy – ryby w stawie przed wybiegiem wilków wyglądały, jakby zamarzły, wystarczyło jednak tylko rzucić śnieżką aby przekonać się, że “wszystkie żyją i mają się świetnie” :) .
Ale wyglądało to niepokojąco…

Z – ZŁODZIEJE RYB

Wróćmy na chwilę do basenu pingwinów – podczas gdy ich opiekun roznosił po całym wybiegu ryby na śniadanie, a pingwiny wychylały się ze swoich domków zwabione zapachem ryb, a my stojąc tuż za płotkiem obserwowaliśmy ich pokraczne człapanie po śniegu, coś czaiło się nad naszymi głowami…

Duże, szare, szybkie i zwinne.
A przede wszystkim głodne!
Rozglądamy się nerwowo, patrząc w niebo i – jest! Nad basenem pingwinów krąży co najmniej pięć czapli siwych, które zwabiła szansa zdobycia darmowego jedzenia!

Wysiadują na gałęziach, pikują nad basenem, lecą w stronę fok i – zawracają. Czają się i kombinują, jakby tu dobrać się do jakiejś ryby…


Pingwiny zaś spokojnie wcinają śniadanie…

Ż – ŻYRAFY

Na koniec zostawiamy oliwskie żyrafy – już podczas ubiegłorocznych ferii było to jedno z najciekawszych miejsc w zoo, gdzie nie tylko możemy się ogrzać, ale też stanąć – dosłownie! – oko w oko z czterema żyrafami.

Pawilon żyrafiarni to chluba i wizytówka oliwskiego zoo i zdecydowanie najefektowniejszy obiekt w całym ogrodzie.
Jej oddanie do użytku w lipcu 2008 roku było wydarzeniem sezonu (nie tylko w samym Gdańsku), które sprawiło, że w kolejnym roku frekwencja w zoo wzrosła o kilkanaście procent – nie do przecenienia był fakt, że przybył kolejny pawilon zimowy, który można odwiedzić niezależnie od pory roku i zawsze zobaczymy w nim zwierzęta (zawsze przypomina się nam poznańska żyrafiarnia, zbudowana jako „tymczasowa”, która jest niedostępna dla zwiedzających, przez co żyrafy można zobaczyć przez góra kilka miesięcy w roku).

Żyrafy to w końcu jedne z najpopularniejszych zwierząt w zoo – piękne i efektowne, zawsze przyciągają tłumy.
My jakoś nigdy nie byliśmy wielkimi fanami tych najwyższych ssaków na ziemi, sporo zmieniło się jednak przy okazji naszej wizyty w Oliwie we wrześniu 2010 roku, kiedy to mieliśmy okazję wziąć udział w treningu żyraf i zwiedzić całą żyrafiarnię od kuchni. Wtedy też stanęliśmy z żyrafami oko w oko (mogliśmy je nawet pogłaskać!) i uświadomiliśmy sobie, jak… wielkie to zwierzęta!

Obecnie w żyrafiarni mieszkają cztery żyrafy Rotszylda – co ciekawe, same samce: Gucio i Tofik, które przyjechały jeszcze latem 2008 roku oraz „Czesi”: Vaclav i Ludek, którzy dołączyli 15 kwietnia 2009 roku.
Cała czwórka świetnie zaaklimatyzowała się w oliwskim zoo, a od dwóch lat bierze udział w specjalnym treningu, którego celem jest nauczenie zwierząt odpowiedniego zachowania, które w razie potrzeby umożliwiłoby ich zbadanie czy pobranie krwi – o samym treningu sporo pisaliśmy tutaj.

Zachwycając się żyrafami warto też zerknąć czasem w dół, na okalający żyrafy wybieg surykatek:

Wiosna, lato, jesień, zima – u nich zawsze coś się dzieje!

EPILOG

Tak oto dotarliśmy do końca naszego alfabetu i pokrótce opowiedzieliśmy Wam o naszym kilkudniowym pobycie w oliwskim zoo.
O wielu rzeczach pewnie zapomnieliśmy wspomnieć, ale jeśli coś jeszcze się nam przypomni – damy Wam znać!
A tymczasem zapraszamy do pełnej galerii zdjęć z Oliwy i już zapraszamy na jutrzejszą relację z Torunia – możemy zdradzić, że lokomocyjnych przygód nie zabraknie…

"7 Dni Zoo" nr 76

„7 Dni Zoo” nr 58 – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny tygodniowy przegląd wieści ze świata ogrodów zoologicznych w pięćdziesiątym ósmym już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!
Tym razem wyjątkowo późno, bo po blisko dwóch tygodniach przerwy (!), a to ze względu na naszą kilkudniową wyprawę do oliwskiego zoo, z którego przy okazji wybraliśmy się także do toruńskiego Ogrodu Zoobotanicznego.
Relacje z naszych styczniowych wojaży i nowinki z Gdańska oraz Torunia ukażą się już niebawem, dziś natomiast zapraszamy na skrócony przegląd najważniejszych zdarzeń zoologicznych minionych dwóch tygodni – od następnego numeru postaramy się już wrócić do regularnego trybu…

"7 Dni Zoo" nr 58

W dzisiejszym numerze przeczytacie m.in. o tym, jak spędzić ferie i dlaczego w zoo, kim jest Melania i jak została gwiazdą, kto co i komu ukradł w płockim zoo, co zostało Hitem a co Kitem minionego roku w naszym głosowaniu i jakie zwierzaki przyjechały do Polski, a jakie wyjechały za granicę…
Zapraszamy do lektury!

-

NARODZINY

ZOO WROCŁAW

Mocny początek roku we wrocławskim zoo – na świat przyszły m.in.cztery nutrie, alpaka (urodzona 6 stycznia – to już trzeci przychówek u alpak w ostatnim czasie!) i nilgau.
Wszystkie nowe przychówki wrocławskiego zoo można już oglądać na wybiegach – oraz tutaj.

ZOO WARSZAWA

14 grudnia 2011 w warszawskiej ptaszarni wykluł się kolejny już koroniec! Młody jest już na tyle duży, że zwiedzający mogą go zobaczyć – mieszka w koszu lęgowym, w którym przyszedł na świat.

ZOO GDAŃSK

Najliczniejsze w Polsce stado pingwinów tońców z oliwskiego zoo powiększyło się o 8 kolejnych maluchów, w tym dwa bliźniaki! Możliwe, że tej zimy wykuje się jeszcze kilka-kilkanaście kolejnych młodych pingwinów, bowiem niektóre pary lęgowe mają jeszcze jaja do wysiedzenia.
Materiał wideo o przychówkach u oliwskich pingwinów można zobaczyć tutaj, a więcej informacji na ich temat już niebawem w naszej relacji z oliwskiego zoo!

Oliwskie pingwiny - ekipa coraz większa...

-

NOWE ZWIERZAKI W ZOO

ZOO GDAŃSK

Ósemka młodych pingwinów to nie jedyne nowe zwierzaki w oliwskim zoo – oto bowiem do oliwskiego zoo przyjechały trzy wilki.

Jeden z trzech wilków, który przyjechał na początku roku z Wrocławia do Oliwy

Bracia przyszli na świat 25 maja ubiegłego roku we wrocławskim zoo – we Wrocławiu pozostała jeszcze czwórka wilków (miot liczył bowiem aż 8 szczeniąt!) oraz ich rodzice, w tym samiec Max, który urodził się w oliwskim zoo, potem trafił do Opola, a stamtąd do Wrocławia!
Młode, ośmiomiesięczne wilki zostały wypuszczone z transporterów prosto na wybieg – ogrodzoną polanę nad potokiem, otoczona gęstymi, niskimi drzewami liściastymi oraz rzadko porośniętą choinkami.

Wilki z Wrocławia na swoim nowym wybiegu w oliwskim zoo

Wybieg ten ma być docelowo powiększony – możliwe, że stanie się to jeszcze w tym roku. Poprzedni wilk, który zamieszkiwał oliwskie zoo, niestety padł.
Więcej informacji o gdańskich wilkach już niebawem w naszej relacji z wizyty w oliwskim zoo!

ZOO ŁÓDŹ

Jeszcze tej zimy – ewentualnie na początku wiosny – do łódzkiego zoo z Lipska przyjadą trzy pantery śnieżne (najpierw przyjadą dwie samice, a potem samiec), natomiast Łódź opuszczą trzy pantery chińskie – Birma, Balao i Buthan – wyjadą do Niemiec i Danii. Wymiana panter odbędzie się przypuszczalnie na wiosnę.
Z kolei z Zoo w Edynburgu do Łodzi przyjedzie pięcioletni samiec uchatki, a łódzką samicę dzioborożca zastąpi samica z Francji – szykuje się więc całkiem spora rotacja w zwierzostanie!

ZOO WROCŁAW

Nowym mieszkańcem wrocławskiego zoo jest przybyły kilka dni temu z oliwskiego zoo żbik o wielce znaczącym imieniu Kapitan.
Nowy lokator ma dwa lata i waży 10 kg. W lutym zamieszka w nowym pawilonie w sąsiedztwie rysi i niedźwiedzi.
Zdjęcia Kapitana Żbika oraz przygotowywanego dla niego nowego wybiegu można zobaczyć tutaj.
Natomiast wiosną ma doczekać się partnerki z Czech.

-

PLANY I INWESTYCJE

ZOO WROCŁAW

Od samego początku roku sporo dzieje się we wrocławskim zoo – trwają pracę przy pawilonie Madagaskaru, gdzie powstaje wybieg dla fossy, w terrarium odnawiane są stare ekspozycje, w akwarium rozpoczęły się prace nad zmianą wystroju w kolejnym morskim zbiorniku, w pawilonie Sahary w dalszym ciągu trwają prace nad ekspozycją gryzoni, trwają też pracę nad nowym wybiegiem rysi i wybiegiem nosorożców.
No i czekamy na ostateczne rozstrzygnięcie przetargu na Afrykarium!

ZOO ŁÓDŹ

W łódzkim zoo czynna jest już ekspozycja mrówek - formikarium znajduje się w wiwarium.
Mrówki przyjechały do Łodzi z Zoo w Hanowerze i są jedynymi przedstawicielkami swojego gatunku w polskich ogrodach zoologicznych.

-

WYDARZENIA W SKRÓCIE

- Ferie w płockim zoo.
Mieszkasz w Płocku i nie masz pomysłów na to, co robić między 15 a 27 stycznia? Zajrzyj do płockiego zoo!
Na okres ferii zimowych płockie zoo przygotowało dla zwiedzających szereg atrakcji.
Jeszcze przed rozpoczęciem ferii, 15 stycznia (niedziela), odbył się Dzień Dżungli, podczas którego opiekunowie zwierząt z płockiej dżungli zaprezentowali swoich podopiecznych, odbył się także m.in. pokaz capoeiry, wystawa „Skarby lasów tropikalnych” oraz wystawa prac plastycznych laureatów konkursu plastycznego „Dżungla – niezwykła kraina bioróżnorodności”
Natomiast w kolejnych dniach – codziennie od poniedziałku do piątku o godzinie 11.00 – opiekunowie zwierząt będą opowiadać o swoich podopiecznych.
Szczegółowy plan ferii można znaleźć na stronie zoo.

Wszystkie te atrakcje skierowane są do osób indywidualnych. Natomiast grupy zorganizowane (szkoły, świetlice, domy kultury itp.) chętne na zajęcia w czasie ferii mogą zamówić sobie specjalne zajęcia w dziale dydaktycznym (tel. 24 366 05 18.)

- “FERIE ZIMOWE NA FALI” w Akwarium Gdyńskim.

Specjalny program imprez i spotkań na ferie zimowe przygotowało także Akwarium Gdyńskie – od 30 stycznia do 14 lutego na zwiedzających czeka mnóstwo atrakcji – szczegółowy plan ferii w Akwarium można znaleźć tutaj.
Udział w “Feriach Zimowych na Fali” nie wymaga dodatkowych opłat poza wykupieniem biletów wstępu do Akwarium, przygotowano jednak szereg ulg dla zwiedzających.

O innych wydarzeniach w Akwarium Gdyńskim można poczytać tutaj.

- Ferie w warszawskim zoo.
W czasie ferii stołeczne zoo zaprasza do odwiedzenia znajdujących się w ogrodowych pawilonach infopunktów prowadzonych przez pracowniczki Działu Edukacji.
Będzie można w nich zobaczyć egzotyczne zwierzęta i o nich porozmawiać. Infopunkty będą czynne od 10.00 do 13.00

  • poniedziałek – Ptaszarnia
  • wtorek – Bezkręgowce
  • środa – Gady
  • czwartek – Ptaszarnia
  • piątek – Gady
  • cały tydzień – Rekinarium

- Ferie w Ogrodzie Fauny Polskiej w Bydgoszczy.

Atrakcje na czas ferii zimowych przygotowało także bydgoskie zoo – spotkania ze zwierzętami, gry i zabawy, ognisko itp.
Godzinne spotkania dla grup zorganizowanych (do 25 osób) w cenie 5 zł od osoby (w tym bilet do zoo).

- Dzień Babci i Dzień Dziadka w zoo!
Z okazji Dnia Babci (21.01) i Dnia Dziadka (22.01) kilka krajowych ogrodów zoologicznych przygotowało dla dziadków i babć specjalne atrakcje:
- 21 i 22 stycznia dziadkowie i babcie wraz ze swoimi wnuczkami mogą odwiedzić płockie zoo za darmo!
- Również za darmo 21 i 22 stycznia zoo odwiedzić mogą także babcie i dziadkowie w Toruniu. Dodatkowo przygotowano dla nich kilka niespodzianek!
- 21 i 22 stycznia wszystkie babcie i dziadkowie, którzy wybiorą się na spacer do opolskiego zoo ze swoimi wnuczkami będą mieli bezpłatny wstep.
- Z kolei bydgoskie zoo zaprasza babcie i dziadków wraz z wnukami na zwiedzanie zoo z przewodnikiem w sobotę o godz. 12. Wymagane są jednak wcześniejsze zapisy (pod nr tel. 52 328 00 08), bowiem liczba miejsc jest ograniczona. Nie przewidziano jednak żadnych zniżek (bilet wstępu do zoo – ulgowy 5 zł, normalny – 7 zł)

- Choinki po wrocławsku.
Jak co roku po Świętach do wrocławskiego zoo trafia mnóstwo niesprzedanych choinek, które rozdzielane są na poszczególne działy i urozmaicają ekspozycję zwierząt – część choinek trafiło do słoni i zwierząt kopytnych (ponoć smakowały!), z kolei na wybiegach pawianów i niedźwiedzi drzewka służą zwierzętom do zabawy.
Z kolei niedojedzone i uschnięte choinki po odpowiedniej obróbce posłużą jako… ściółka do wysypania ogrodowych alejek i wybiegów.
W tym roku zoo otrzymało ponad 2000 drzewek.

- Festiwal Ciekawych Świata w Śląskim Zoo.
Festiwal Ciekawych Świata im. Alfreda Szklarskiego odbędzie się w dniach 20-22 stycznia w klubie Rebel Garden, tuż przy głównym wejściu do Śląskiego Zoo.
Jedną z integralnych części Festiwalu będzie wystawa kolaży pt. “Pisarz na tropach Tomka”, na których ujęte zostały m.in. zwierzęta napotykane przez Tomka Wilmowskiego na kartach powieści. Zobaczyć je będzie można w czasie odwiedzin zoo. Autorem wszystkich prac jest katowicki grafik, Pan Dawid Koteja.
Świetna sprawa – sami bardzo chętnie byśmy się tam wybrali, tym bardziej, że uwielbiamy książki Alfreda Szklarskiego, niestety – do Chorzowa trochę za daleko…
Więcej
.

- Dzień Wegetarianizmu w łódzkim zoo.
W miniony weekend (14-15 stycznia) w Porcie Łódź odbył się współorganizowany przez łódzkie zoo Weekend Roślinożerców (przy okazji obchodzonego 11 stycznia Dnia Wegetarianizmu), podczas którego odbyły się m.in. imprezy edukacyjne, pokaz prezentacji o zwierzętach roślinożernych i… pokaz żywych zwierząt z łódzkiego zoo.
Przy okazji pracownicy łódzkiego zoo w ramach Kampanii Na Rzecz Ratowania Bioróżnorodności Azji Południowo – Wschodniej rozdawali ulotki kampanijne i opowiadali o roli ogrodów zoologicznych w ratowaniu bioróżnorodności świata.
Więcej.

- Karnawał zwierząt w białostockiej operze.
Imprezowo w Białymstoku. Na stronie www.poranny.pl czytamy:

W ten weekend (tj. 2-22 stycznia) Opera i Filharmonia Podlaska organizuje cykl trzech koncertów symfonicznych, które poświęcone będą zwierzętom. Gościem specjalnym będzie Adam Wajrak – dziennikarz, przyrodnik, znany ze swojej pasji oraz umiejętności opowiadania i pisania o zwierzętach. Podczas koncertów orkiestry pod batutą Jerzego Salwarowskiego opowie o zwierzętach Podlasia, a muzycy spróbują oddać świat zwierzęcych dźwięków. Jako soliści wystąpią Anna Krzysztofik-Buczyńska i Robert Marat.
Koncert rozpocznie się w piątek 20 stycznie o godz. 19. Bilety kosztują: 40 zł normalny, 32 zł ulgowy, 20 zł wejściówka, 10 zł wejściówka szkolna.

Brzmi nieźle? Pewnie, gdyby  nie ta informacja na końcu:

W czasie piątkowego i niedzielnego koncertu będą zbierane pieniądze na białostockie zoo.

Publiczna zbiórka pieniędzy na modernizację zwierzyńca, który powinien zostać zlikwidowany?
Litości. I jeszcze Adam Wajrak przykłada do tego ręce…

-

KULTURA

MELANIA – OWCA, KTÓRA ZOSTAŁA GWIAZDĄ…

Owca Melania, na co dzień mieszkanka łódzkiego zoo,  lat 8, była główną bohaterką wernisażu, odbywającego się w ostatni piątek w łódzkim Atlasie Sztuki.
Do tej pory Melania gościła m.in. na współorganizowanych przez zoo piknikach plenerowych, zajęciach edukacyjnych, szopkach bożonarodzeniowych itp., jednak dopiero teraz zadebiutowała jako… dzieło sztuki!
Jak to się stało?
Ano,  twórcy wystawy zatytułowanej „Contract Killer”– Tatiana Czekalska i Leszek Golec – w ramach wspomnianego powyżej Weekendu Wegetarianizmu zorganizowali performance, w którym główną rolę odegrała Melania właśnie. Twórcy wystawy zadają pytania: czy ludzie powinni być wegetarianami? Czy mają prawo do zabijania zwierząt, aby jeść ich mięso? Do odpowiedzi prowokować ma Melania właśnie, która stała się głównym punktem artystycznego przedsięwzięcia. Po weekendzie Melania powróciła do zoo, a w galerii stoi ekran, na którym można oglądać zarejestrowaną akcję jeszcze z udziałem owcy.
Wystawa  odbywa się aż do 4 marca, przy ul. Piotrkowskiej 114/ 116, a samą celebrytkę można podziwiać na wybiegu w łódzkim mini zoo :) .
Więcej o samej wystawie przeczytacie tutaj.

-

BILETY DO ZOO

Nowe ceny biletów w Ślaskim Zoo!
Od 1 stycznia za bilet normalny zapłacimy 12 zł w dni powszednie i 15 zł w weekendy i święta. Bilety ulgowe kosztować będą analogicznie 6 i 8 zł.
Wcześniej bilety kosztowały (niezależnie od dni tygodnia) 12 zł za normalny i 6 zł za ulgowy, podwyżka dotyczy więc tak naprawdę tylko weekendów i świat (wzrost 25% i 33%).
Mimo podwyżek Ślaskie Zoo nadal zostaje w środku krajowej stawki jeśli chodzi o ceny biletów – drożej jest w Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie i Krakowie, a porównywalnie w Gdańsku.
Pełen cennik można znaleźć tutaj.

ZOOPLOTEK

W ostatnim tygodniu głośno było m.in. o:

- Dramacie rannej sarenki z Krakowa, której pomogło dopiero krakowskie zoo. Niestety, było już za późno…

- Psie karmiącym białe tygrysy w jednym z chińskich ogrodów zoologicznych.

- Amorach zwierząt w łódzkim zoo, które zdaniem Faktu zwiastują wiosnę…

- Jeleniach demolujących samochody w centrum Opola.

- Krokodylu z rzymskiego zoo który gościł na audiencji u… papieża Benedykta XVI!

- Nosorożcu indyjskim Kubie z warszawskiego zoo, który nie jest już w depresji, a… “robi się na bóstwo”. Jak donosi Super Express:

Chociaż jego ukochana niedawno straciła swój cenny róg, Kuba i tak jest w niej zakochany po uszy. I choć ulubionymi zajęciami nosorożców indyjskich są szalone biegi i tarzanie się w śniegu i błocie, tym razem Kuba postanowił więc trochę wreszcie o siebie zadbać. Pozwolił swojemu pielęgniarzowi (…) na dokładne wyszorowanie całej głowy i rogu. Shakiri nie mogła go poznać – taki były przystojny. Może niebawem urodzą się małe nosorożce?

No, no!

- “Czystym śniegu” w stołecznym ogrodzie – na blogu Ryba w ZOO czytamy:

(…) nie jest on (ten śnieg) wystawiony na zgubne działania naszych czworonożnych przyjaciół jak na przysłowiowym trawniku przed blokiem.

Trudno o lepszą zachętę do odwiedzenia zoo…
Nic ciekawszego się w warszawskim zoo nie dzieje, że cały tekst poświęcony jest czystości ogrodowego śniegu?
My ze swojej strony możemy zapewnić, że w oliwskim zoo śnieg był równie czysty!

Sprawdziliśmy!

A na koniec głośna sprawa z płockiego zoo – jak pewnie pamiętacie, 3 i 4 grudnia ubiegłego roku, w płockiej małpiarni urodziły się – dzień po dniu – mała pigmejka i mała miko czarna.
Rodzice zajmowali się maluchami troskliwie, nie wchodząc w żadne konflikty i w ogóle sobie w drogę, aż po mniej więcej czterech tygodniach pracownicy zoo zauważyli, że samica pigmejki nie ma dziecka! Po paru godzinach poszukiwania małą pigmejkę wypatrzono… uczepioną brzucha samca miko czarnego!
Kidnaping? Na to wygląda! Dyrektor płockiego zoo, Pan Aleksander Niweliński stwierdza, że to rzadki, niezwykły przypadek, ale podobna sytuacja miała już miejsce jakiś czas temu w zoo w Sztokholmie.

Pigmejka z płockiego zoo

Jak mogło dojść do takiego zdarzenia?
Ano, miko i pigmejki zamieszkują wspólnie jedną wolierę, pochwycić dziecko sąsiadki nie było więc wcale tak trudno. Co prawda nie od dziś wiadomo, że miko to zwierzęta dosyć napastliwe wobec innych gatunków, wcześniej jednak nie zanotowano żadnych poważniejszych “tarć” z pigmejkami…
Na szczęście nie jest tak źle – miko czarne, które ukradły dziecko, okazują się bardzo troskliwymi rodzicami dla obojga, a mała pigmejka rośnie zdrowo.
Gorzej z jej “prawdziwą” matką, która jest lekko zestresowana i cały czas uważnie obserwuje kidnaperów oraz swojego potomka, ale nie podejmuje agresywnych prób jego odbicia. Zresztą nie miałaby szans w starciu ze sporo większymi i silniejszymi miko…

-

WIEŚCI ZE ŚWIATA

KOLEJNE PANDY WIELKIE W EUROPIE!

Dopiero co pisaliśmy o przylocie z Chin do zoo w Edynburgu dwóch pand wielkich,  a tymczasem do Europy przybyła z Azji kolejna para! Tym razem dwie pandy – trzyletni samiec i trzyletnia samiczka Zi Yuan i Huan Huan (po polsku Okrągły Chłopiec i Szczęśliwa) -  wylądowały w ostatnią niedzielę we Francji na lotnisku Charlesa de Gaulle’a, skąd trafiły do Beauval Zoo w Saint Aignan, gdzie spędzą najbliższe 10 lat.

Tymczasem sześć pand wielkich urodzonych w niewoli zostało wypuszczonych na kontrolowany obszar o powierzchni 20 ha w prowincji Siczuan, gdzie ten gatunek występuje w naturze. Zwierzęta będą przygotowywać się do reintrodukcji. Jeśli próba skończy się powodzeniem program reintrodukcji zostanie rozszerzony. Populacja na wolności szacowana jest na 1600 osobników, w niewoli ponad 300.

KNUT DOCZEKA SIĘ POMNIKA!

Najbardziej znany miś polarny w historii ogrodów zoologicznych – Knut z berlińskiego zoo, który zmarł w marcu minionego roku – doczeka się pomnika. Berlińskie Zoo i wspierająca je fundacja rozstrzygnęły konkurs na budowę pomnika zwierzęcia.
Komitet odpowiadający za budowę pomnika wybrał projekt o nazwie “Knut marzyciel”, stworzony przez Josefa Tachnuka, który wygrał z 39 konkurentami. Propozycja Tachnuka przedstawia misia leżącego na skale. Pomnik odlany z brązu ma stanąć w zoo do końca pierwszej połowy tego roku. Metalowy Knut ma być naturalnych rozmiarów.
Upamiętnienie misia ma kosztować około 15 tysięcy euro. Do tej pory darczyńcy wpłacili już dziesięć tysięcy euro.

W berlińskim zoo stoją już dwa pomniki innych znanych zwierząt. Jeden przedstawia Bobby’ego, pierwszego goryla, który znalazł się w Berlinie w 1928 roku. Drugi to hipopotamica Knautschke, która odniosła rany podczas II Wojny Światowej, ale szczęśliwie dożyła 1988 roku.

-

ZDARZYŁO SIĘ…

10. 01. 2011

- Uznany za winnego – sprawa Antoniego Gucwińskiego dobiegła końca.
Były dyrektor wrocławskiego zoo, Antoni Gucwiński, został uznany winnym stawianych mu zarzutów o znęcanie się nad niedźwiedziem brunatnym Mago, który przez dziesięć lat był trzymany w małym betonowym bunkrze na terenie wrocławskiego zoo.

12. 01. 2011

- W poznańskim Nowym Zoo urodziły się trzy świnie wisajskie.

Świnie wisajskie - rodzina w komplecie

-

MRÓWKOJAD I OKOLICE…

Co nowego na stronie?

W ostatnich dniach na Mrówkojadzie mogliście przeczytać nasze teksty podsumowujące 2011 rok w ogrodach zoologicznych – kalendarium, najważniejsze wydarzenia roku i podsumowanie roku w toruńskim zoo.
Nasi czytelnicy za HIT ROKU2011 uznali modernizację zamojskiego zoo (30% głosów), przed działaniami reklamowymi i marketingowymi wrocławskiego zoo i wyjazdem niedźwiedzi do Braniewa (po 23% głosów), natomiast wątpliwie zaszczytny tytuł KITU ROKU 2011 otrzymały… naczelne lwy w Człuchowie (21% głosów), przed kolejnymi “Skrawkami Świata” w Bydgoszczy i zoologicznymi artykułami w Fakcie (po 15%).
Zaproponowaliśmy Wam też lekturę na ferie zimowe :) .
Natomiast już niebawem ukażą się nasze relacje z wizyty w Oliwie, gdzie spędziliśmy pięć dni ferii zimowych, oraz z Torunia.
Nie zabraknie także niespodzianek oraz zapowiadanych już wcześniej tekstów :) .

Mrówkojad na Bloga Roku!

Zakończył się pierwszy etap konkursu na Blog Roku pod patronatem blog.pl. Mrówkojad niestety nie zebrał wystarczającej ilości głosów. Mamy jednak nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej :) . Wszystkim, którzy zagłosowali na nas, bardzo, bardzo dziękujemy! :)

-

Z ŻYCIA MRÓWKOJADÓW…

FELICE JUŻ W SCHWERIN!

Samica mrówkojada olbrzymiego z poznańskiego Nowego Zoo, nasza droga Felice, 12 stycznia opuściła Wielkopolskę i wyruszyła do niemieckiego Schwerin. Felice bezpiecznie dojechała na miejsce, a liczącą 500 km podróż zniosła bardzo dobrze. Obecnie aklimatyzuje się w swoim nowym domu. Jej współlokatorem jest jej przyszły partner, przybyły pod koniec minionego roku z berlińskiego zoo 18-miesięczny samiec Carlos. Na razie oba mrówkojady są oddzielone i nie wiadomo, kiedy zostaną połączone.
Pracownicy niemieckiego zoo stwierdzili, iż Felice jest w świetnej formie – co wcale nas nie dziwi :) .

Felice (z lewej) i Carlos - na razie jeszcze oddzieleni... (fot. Zoo Schwerin)

Wybieg zwierząt Ameryki Południowej w Zoo Schwerin  – tropikalna oaza „Das Humboldthaus” – otwarto 14 października 2011 roku. Obok Felice zamieszkają tam m.in. ostronosy, leniwce, marmozety i różne gatunki ptaków.
„Das Humboldthaus”  kosztował ponad 1,3 mln euro – była to największa inwestycja w historii zoo.

“Das Humboldthaus” – część zewnętrzna

-

Tyle na dziś, a kolejny – pięćdziesiąty dziewiąty już! – numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

"Dlaczego mrówkojady boją się mrówek?"

Czytelnia Mrówkojada – Francesca Gould, David Haviland, “Dlaczego mrówkojady boją się mrówek?”

Ta dość niepozorna książka w różowej okładce ukazała się w Polsce kilka tygodni temu nakładem Wydawnictwa Literackiego. Francesca Gould, która wykłada anatomię i fizjologię na Uniwersytecie w Bristolu, napisała już niejedną książkę, w której odpowiada na pytania ciekawskich studentów. W “Dlaczego mrówkojady boją się mrówek?” podejmuje tematykę animalistyczną skupiając się na setkach ciekawostek z życia zwierząt. Ciekawostek, o których większość z nas nie ma pojęcia.

Licząca ponad 230 stron książka podzielona jest na osiem rozdziałów, z których każdy w licznych podrozdziałach charakteryzuje inny aspekt zwierzęcego życia. I tak w “Fascynującej faunie” przeczytamy o różnych niespotykanych działaniach zwierząt, z “Osobliwych opiekunów” dowiemy się, w jak niecodzienny sposób zwierzęta opiekują się młodymi, “Sprytne stworzenia” to obraz niezwykłych umiejętności, “Zoologiczne frasunki” to część o różnych nieszczęściach, z którymi borykają się różne gatunki, w “Obrzydliwych organizmach” poczytamy o aspektach fizjologicznych (dla nas obrzydliwych, dla zwierząt – niekoniecznie), “Istoty z ikrą” dostarczą nam wielu informacji o niezwykłym życiu seksualnym wielu zwierząt, “Złowrogie zwierzęta” to część o zachowaniach często okrutnych, natomiast “Kapitalne kreatury” to obraz niezwykłości najróżniejszych stworzeń. Każdy rozdział jest zmyślnie skomponowany i opatrzony wspaniałymi rysunkami, które dodają książce smaczku.

Książka jest doskonałą lekturą dla wszystkich zwierzofanów, ale z pewnością spodoba się wszystkim, którzy chcieliby trochę więcej dowiedzieć się o świecie zwierząt, ale nie mają głowy do wczytywania się w podręczniki do zoologii. Pisząca potocznym, przejrzystym językiem, przystępnym dla wszystkich, autorka często stosuje analogie do świata ludzi, aby łatwiej nam było zrozumieć niektóre mechanizmy rządzące światem fauny.  Nie ucieka przed dowcipnym ujęciem wielu tematów, ale także wyraźnie zwraca uwagę na odrębność świata zwierzęcego od ludzkiego i w żadnym miejscu nie przekracza tej granicy. Warto też pamiętać, że książka, chociaż “wygląda” na dziecinną, raczej nie jest w całości przeznaczona dla dzieci. Świat zwierzęcy, z punktu widzenia człowieka, jest jednak często brutalny i okrutny, rządzą nim bowiem prawa ewolucji i bezwzględnej potrzeby przetrwania. Dla wielu delikatnych dzieci opisy w “Dlaczego…” mogą być zbyt okrutne. Warto o tym pamiętać, wybierając historie do czytania pociechom.

No dobrze, ale o czym konkretnie możemy przeczytać w książeczce Gould i Havilanda poza tym, dlaczego mrówkojady boją się mrówek? Na przykład o tym, do czego żukowi gnojarzowi potrzebna jest kulka gnoju przy zalotach. O tym, jakie zwierzęta bezwzględnie gwałcą, mordują i uprowadzają inne. Które zwierzę urządza taniec przed zającem, aby go zahipnotyzować, a potem  - zaskoczonego – ugryźć w kark i zabić. Co krety robią z dżdżownicami, które chcą zostawić do zjedzenia “na później”. Czy zwierzęta lubią oglądać pornografię. Co decyduje o atrakcyjności jaszczurzego samca… I wiele innych fascynujących historii, które nigdy nie przyszłyby nam do głowy.
Bowiem – choć nie wszyscy o tym wiedzą – świat zwierząt jest dużo bardziej złożony od świata ludzi i przez to często dużo ciekawszy…

Książkę polecamy wszystkim, którzy chcą się dowiedzieć więcej o świecie zwierząt  - zarówno tym, którzy interesują się tym fachowo, jak i zwierzomaniakom takim jak my.
No i duży plus za “użycie” naszego ukochanego mrówkojada zarówno w tytule, jak i na okładce książki – a to zdarza się, niestety, nieczęsto

Ma, skubany, moc przekonywania!

Głosuj na Mrówkojada w kateogrii Blog Roku 2011!

Tadeusz nas namówił…

Wystarczy sms pod numer 7122 o treści H00620 (00-dwa zera).

Ma, skubany, moc przekonywania!

Ma, skubany, moc przekonywania!

Po mailu od redakcji “ZOOrro” Tadziu powiedział, że nigdy nie brał udziału w żadnym konkursie… Postanowiliśmy więc sprawić mu tę drobną przyjemność i zgłosić Mrówkojada i Przyjaciół do konkursu na Blog Roku 2011.

To jednak również nasza decyzja – strona istnieje już dwa i pół roku. Przez ten czas staraliśmy się pisać jak najlepiej, informować Was o najważniejszych wydarzeniach ze świata ogrodów zoologicznych, pisać o ciekawostkach, recenzować książki i filmy, publikować relacje – także naszych Czytelników! Przez ten czas wydarzyło się bardzo wiele, a my się bardzo zmieniliśmy. Zmienił się także Mrówkojad i Przyjaciele. Z amatorskiego bloga prowadzonego przez parę mrówkojadzich fanów stał się jedną z najpopularniejszych i największą polską stroną o ogrodach zoologicznych. Zaczynaliśmy skromnie - nie bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy, gdyby nie nasi wspaniali Czytelnicy

Przez cały ten czas poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, którzy bardzo nam pomogli w rozwijaniu strony i naszych pasji, którzy dali nam możliwość lepszego poznania fascynującego świata zwierząt i ogrodów zoologicznych. To dla Was istnieje ta strona!

Nie ukrywamy jednak, że jest to także nasza wielka pasja. Dlatego, jeśli chcecie wesprzeć jakoś Mrówkojada i Przyjaciół, jeżeli uważacie, że strona jest tego warta, zagłosujcie na naszą stronę w konkursie na Blog Roku.

Koszt jednego sms-a to 1,23 zł, a radość Tadeusza – bezcenna!

Wszystkich naszych przyjaciół, fanów, miłośników, wiernych czytelników, wielbicieli zwierząt zapraszamy do głosowania. Wystarczy wysłać sms o treści H00620 (“00″ to dwa zera)  wysłany pod numer 7122.

Tadeusz dziękuje, a my wraz z nim, za każdy oddany głos!

Specjalny numer "365 Dni Zoo" z podsumowaniem 2011 roku

„365 dni zoo” – Najważniejsze wydarzenia. Mrówkojad podsumowuje rok 2011 w polskich i zagranicznych ogrodach zoologicznych

Co prawda rok 2012 trwa już w najlepsze – w Oliwie klują się pingwiny, we Wrocławiu zabierają się za budowę Afrykarium, a na audiencji u papieża pojawia się… krokodyl, my jednak wracamy jeszcze na chwilę do minionego – 2011 roku, aby zakończyć nasze wielkie podsumowanie zoologicznych zdarzeń minionych 12 miesięcy w polskich (ale też światowych!) ogrodach zoologicznych.
W poniedziałek podsumowaliśmy rok w Kalendarium, zbierającym najważniejsze i najciekawsze wydarzenia 2011 roku w układzie chronologicznym, dziś natomiast spróbujemy wybrać najważniejsze wydarzenia minionego roku według poszczególnych kategorii – takich, jakie znajdują się w każdym wydaniu tygodnika 7 Dni Zoo.
Tyle, że w wydaniu rocznym!
Zobaczcie zresztą sami – zapraszamy do lektury specjalnego wydania tygodnika zoologicznego 7 Dni Zoo poświęconego najważniejszym wydarzeniom roku 2011 w świecie ogrodów zoologicznych!

Specjalny numer “365 Dni Zoo” z podsumowaniem 2011 roku

W dzisiejszym numerze przeczytacie m.in. o hitach i kitach minionego roku, najważniejszych inwestycjach i najciekawszych narodzinach, najbardziej sensacyjnych plotkach i największych prasowych absurdach, będzie też o konkursach, imprezach, kampaniach, listach do Redakcji i wydarzeniach kulturalnych…
Zapraszamy do lektury!

ROK 2011 W ZOO – NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA

-

NARODZINY ROKU

Ok – nie urodził się słoń, nosorożec, hipopotam ani goryl, wielce spektakularnych przychówków, o których trąbiłby media zatem nie było.
Przyszły za to na świat m.in. foki, pingwiny, pelikany, pantery śnieżne, gibbony, świnie wisajskie, lemur alaotrański, jaguary, żurawie mandżurskie, wilki, osioł somalijski, pandy małe, markury, oceloty, żubry, tapiry anta, toko, jelenie Alfreda, gepardy, kapibary, szympansy, lori, ary zielone, korońce, likaony czy – wreszcie! – mrówkojad olbrzymi w warszawskim zoo.
Jak więc tu wybrać te najważniejsze narodziny? I co to w ogóle znaczy “najważniejsze” w tym kontekście?
Najbardziej oczekiwane? Najrzadsze (ze względu na gatunek, albo ilość dotychczasowych przychówków)?
Najłatwiejszym wyjściem byłoby postawić na mrówkojada olbrzymiego z warszawskiego zoo, ale to kolejne już narodziny tego gatunku w ostatnich latach (trzecie od jesieni 2009) i jakby nieco straciły na wyjątkowości.
Pandy, tapiry czy żyrafy odpadają dlatego, że z danego gatunku doczekaliśmy się więcej niż jednego przychówku, dlatego też ostatecznie wybieramy osła somalijskiego z płockiego zoo, który rzutem na taśmę pokonuje cztery gepardy z Chorzowa i wygrywa w kategorii Najważniejsze Narodziny 2011.

Płocki osiołek

Co prawda gepardy były aż cztery i zapewne są bardziej efektowne i medialne od jednego osiołka, jednak to płocki przychówek ma zdecydowanie większą wartość.
Osiołek urodził się w środę, 7 czerwca. Płocki ogród zoologiczny jest jedynym zoo w Polsce, w którym spotkamy „stadko” tego gatunku – samca i 3 samice.

Te narodziny to niewątpliwy sukces zoo, gdyż osły somalijskie są krytycznie zagrożone wyginięciem -  na wolności i w ogrodach zoologicznych na świecie jest ich zaledwie nieco ponad 200, z czego mniej niż 10 na wolności!
Co ciekawe, to właśnie w płockim zoo 8 marca 2010 roku urodził się pierwszy osiołek somalijski – wówczas samiczka – w historii polskich ogrodów zoologicznych, ubiegłoroczny przychówek jest więc dopiero drugimi narodzinami tego gatunku w Polsce!

-

TRANSFER ROKU

Sytuacja jak wyżej.
Ruch transferowy w minionym roku był wyjątkowo duży – nasz kraj opuściły m.in. hipopotamy karłowate – Euforio i Psotka, niedźwiedzie – Basia, Kasia i Michał czy krokodyle nilowe Bolek i Zenek, z kolei nad Wisłą pojawiły się m.in. pandy małe, ośmiornica olbrzymia, hipopotam nilowy, lwy afrykańskie i azjatyckie, lamparty cejlońskie, uchatki, foki, pingwiny, polatuchy olbrzymie, szympans, orłosęp brodaty, wielkomyszy filipińskie, hirara i rosomak.
Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że bilans transferów był w minionym roku dla polskich ogrodów korzystny.
Który transfer można jednak nazwać transferem roku? Konkurencja jest wyjątkowo mocna, my stawiamy jednak na zwierzaka, na którego sami najbardziej czekaliśmy – choć bardzo ucieszyły nas poznańskie wielkomyszy, a wrocławskie polatuchy to transfer najwyższej próby, my stawiamy jednak na Zetha – rosomaka z Opola!
Transfer Zwierzęcy 2011
!

Zeth – opolski rosomak (fot. “ZOOrro”)

Zeth jest 21-miesięcznym samcem – pierwszym rosomakiem w polskich ogrodach zoologicznych od bardzo dawna. Przyjechał 27 października ze Szwecji.
Być może już w przyszłym roku do Opola dotrze także samica, która ma utworzyć z Zethem parę hodowlaną – małe rosomaki? To by dopiero było!

Zdecydowanie największym “kitem transferowym” było natomiast naszym zdaniem sprowadzenie lwów do Człuchowa – ale do tego jeszcze wrócimy…

-

INWESTYCJA I PROJEKT ROKU

Zaczynamy od inwestycji zakończonych – a tych w minionym roku było zdecydowanie mniej niż w 2010, kiedy to nie brakowało spektakularnych inwestycji – hipopotamiarnia w Warszawie, wybieg niedźwiedzi w Toruniu czy Pawilon Madagaskaru we Wrocławiu.
A w zeszłym roku? Przez cały rok mnóstwo inwestycji powstawało w zamojskim zoo, w Opolu otwarto drugą żyrafiarnię i pawilon płazów, we Wrocławiu ranczo, w Płocku dżunglę, a w Łodzi motylarnię. Powstało wiele nowych wybiegów, mnóstwo obiektów wyremontowano i zmodernizowano, ruszyły także prace nad wieloma ważnymi obiektami – wybiegiem nosorożców i rysi we Wrocławiu, wybiegiem rysi w Poznaniu, paludarium i azylem CITES w Warszawie, do tego prace związane z projektem rewitalizacji toruńskiego Ogrodu Zoobotanicznego (woliery pand/rysi) oraz budowa Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych w poznańskim Starym Zoo – wszystkie te inwestycje przechodzą już na 2012 rok, który zapowiada się wyjątkowo efektownie – zwłaszcza, jeśli dodamy do tego rozpoczęcie prac nad wrocławskim Afrykarium, dalsze prace w Toruniu i Zamościu czy też uruchomienie zupełnie nowych inwestycji, które dopiero zaplanowano w roku minionym, a nad którymi prace ruszą dopiero w 2012 – jak choćby nowy pawilon gibbonów w oliwskim zoo.
Jak zatem z tego wszystkiego wybrać inwestycję najważniejszą? Brak jakichś wielkich, spektakularnych inwestycji, które byłyby już skończone (stąd Zamość wolimy nagrodzić za 2012 rok) – gdyby, zgodnie z zapowiedziami, otwarto poznański Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych, nie mielibyśmy problemu z wyborem 1. miejsca.
A tak inwestycja ta wygrywa w kategorii Najbardziej Oczekiwany Obiekt Mający Zostać Otwarty w 2012 :) .

Pawilon Zwierząt Zmiennocieplnych – Stare Zoo Poznań

Tymczasem w kategorii Najważniejsza Ukończona Inwestycja 2011 wygrywa – choć trochę bez przekonania – nowa żyrafiarnia w Opolu.

Nowa żyrafiarnia w opolskim zoo (fot. “ZOOrro”)

Nowy obiekt dla żyraf w opolskim zoo otwarto 15 grudnia – umożliwi ona hodowlę nawet 12 dorosłych zwierząt i kilku młodych. Nowoczesna inwestycja, warta 1,3 miliona zł, została w 85% sfinansowana w ramach unijnego programu współpracy transgranicznej Polski i Czech.

Duży plus także dla wrocławskiego rancza!

Z kolei w kategorii Najlepsze Kompleksowe Działania Inwestycyjne wygrywa Zoo Zamość – poważny kandydat w tej kategorii także za 2012 rok.

Nominacje dla wrocławskiego zoo (triumfator za 2010 i faworyt za 2012) i zoo w Opolu.
Na końcu stawki – chciałoby się przyznać jakąś antynagrodę (do tego też jeszcze dojdziemy) – Poznań (przesuwające się prace nad PZZ i wybiegiem rysi) i Bydgoszcz (za kolejne Skrawki Świata).

I jeszcze jedno wyróżnienie – Najciekawszy Nowy Projekt w Zoo – tu wygrywa koncepcja słoniarni w płockim zoo.

Projekt nowego pawilonu słoni w oliwskim zoo – przekrój przez pomieszczenia dla zwierząt (z planów M. Nakoniecznego)

Kto wie, może za jakiś czas powalczy o zwycięstwo za Inwestycję Roku?

-

KONKURS ROKU

W 2011 zorganizowano bez mała pół setki rozmaitych konkursów związanych z krajowymi ogrodami – dominowały oczywiście konkursy na imię dla nowonarodzonych (śląskie gepardy, płocka panda, poznańskie świnki wisajskie) lub nowoprzybyłych do zoo zwierzaków (wrocławska panda), sporo było także konkursów plastycznych i fotograficznych.
Sami wzięliśmy udział w kilku, niestety, bez szczególnego powodzenia :) .

Konkurencja spora, naszym zdaniem jednak Najciekawszym Konkursem Zoologicznym 2011 był zorganizowany przez wrocławskie zoo Konkurs Fotograficzny “Planeta Małp”.
Konkurs był częścią Kampanii na Rzecz Ochrony Małp Człekokształtnych, której inicjatorem była EAZA.
Konkurs polegał na sfotografowaniu dowolną techniką wybranych gatunków małp człekokształtnych (szympansa, bonobo, goryla, orangutana, gibbona) w dowolnym zoo bądź w środowisku naturalnym. Duży plus dla wrocławskiego zoo także za to, że oprócz nagród dla zwycięzców, pamiątkowe dyplomy i gadżety zoo dostali wszyscy uczestnicy konkursu.

Tadeusz też wysłał fotkę, ale – niestety – nie było oddzielnej kategorii dla pluszaków i człekokształtnych pomników…

Bardzo miło :) .

-

KAMPANIA ROKU

2011 rok stał zdecydowanie pod znakiem eazowskiej Kampanii Na Rzecz Ochrony Małp Człekokształtnych.
O ile lata 2008-2010 minęły pod znakiem drapieżników i „Parszywej Dwunastki”, o tyle rok 2011 był rokiem małp człekokształtnych. Kampania EAZA dotyczyła tych wspaniałych zwierząt, a jej głównym celem było uzyskanie istotnego i trwałego wkładu w podtrzymanie ochrony małp człekokształtnych i ich środowiska naturalnego.

W kampanii wzięła udział większość polskich ogrodów zoologicznych – odbyło się wiele konkursów (patrz wyżej), imprez tematycznych, spotkań, warsztatów i prelekcji, wydano także wiele materiałów edukacyjnych i reklamowych (tu brylowało zdecydowanie najaktywniejsze w przekroju całej kampanii wrocławskie zoo).
Zbierano także fundusze na rzecz ochrony człekokształtnych, np. poprzez segregowanie odpadów.

Plakat informujący o akcji zbierania puszek na rzecz kampanii – Zoo Wrocław

2011 był także Międzynarodowym Rokiem Lasów.

-

IMPREZA ROKU

Trudna sprawa – w 12 krajowych ogrodach zoologicznych w 2011 roku odbyło się bez mała kilkaset imprez, z których wiele cieszyło się ogromnym powodzeniem – sami wzięliśmy udział w kilku i śmiało można stwierdzić, że w tej kategorii miniony rok był jeszcze bardziej udany od poprzedniego.
Za najciekawszą Imprezę Roku 2011 uznajemy jednak cykl nocnych spacerów po opolskim zoo, które odbyły się w Opolu w czerwcu i lipcu. Cieszyły się ogromnym powodzeniem i wszystko wskazuje na to, że podobne spacery odbywać się będą także w tym roku.

Wyróżniamy także Akwarium Gdyńskie, w którym w 2011 roku odbyło się zdecydowanie najwięcej wszelkiego rodzaju imprez – zarówno cyklicznych, jak i okolicznościowych (np. Europejski Tydzień Rekina 2011).

-

WYDARZENIE ROKU

Likwidacja Konta Dochodów Własnych dla wszystkich ogrodów, co w praktyce wyklucza możliwość bezpośredniego finansowania zoo, uznanie Antoniego Gucwińskiego, b. dyrektora wrocławskiego zoo, za winnego w procesie o znęcanie się nad niedźwiedziem Mago, 60. urodziny płockiego zoo, wypuszczenie fok z warszawskiego zoo do Bałtyku, ogłoszenie masterplanu warszawskiego zoo, raport „The EU Zoo Inquiry 2011 – Poland” czy może śmierć legendarnej Anieli – hipopotamicy z warszawskiego zoo?
Konkurencja wyjątkowo mocna i można by dołożyć tu jeszcze co najmniej kilkanaście silnych kandydatur, my stawiamy jednak na “wydarzenie pozytywne”, a za takie niewątpliwie należy uznać wyjazd niedźwiedzi – Kasi i Basi z Leszna oraz Michała z Braniewa – do niedźwiedziego azylu w niemieckim Bärenwald Müritz.

Z Leszna i Braniewa do Bärenwald Müritz…

Wybór może i kontrowersyjny, niemniej całą “sprawę niedźwiedzi” śledzimy od pierwszych dni istnienia Mrówkojada, a tegoroczne sukcesy są zwieńczeniem wielu lat pracy i starań – uznanie dla Bear Project!
Cała sprawa pokazuje, że nawet w tak trudnym temacie, przy względnie niewielkim wsparciu zewnętrznym i wielu przeciwnościach losu, można coś zdziałać i zmienić nastawienie do całej sprawy – o czym świadczy choćby postawa braniewskiego zoo.
Czekamy zatem na dalsze działania – wciąż jeszcze wiele niedźwiedzi czeka na przenosiny w lepsze miejsce (i nie chodzi tu wcale w pierwszej kolejności o niedźwiedzie z Parku Praskiego!).

-

WYDARZENIE KULTURALNE ROKU

W 2011 roku mieliśmy kilka “okołozoologicznych” premier filmowych i literackich, odbyło się także kilka wydarzeń kulturalnych związanych z tematyką ogrodów zoologicznych, trudno jednak znaleźć jedno takie wydarzenie, które śmiało można byłoby uznać za najważniejsze w danym roku.
Z braku faworytów stawiamy na wydarzenie, na które sami czekaliśmy najbardziej, czyli udostępnienie ekspozycji zooramy w poznańskim Nowym Zoo, które miało miejsce 1 czerwca, przy okazji otwarcia dla zwiedzających znajdującego się na terenie zoo Fortu III, w którym w l. 70. planowano zbudować monumentalną ekspozycję zooramy właśnie.

Makieta zooramy w Forcie III

Jak wiemy z historii, z planów nic nie wyszło, a do dziś zostały tylko makiety i szkice…

Może i nie jest to wydarzenie do końca kulturalne, ale wystawa – podobnie jak i sam fort – robią wrażenie!

-

NAJLEPSZE DZIAŁANIA MARKETINGOWE

Tu akurat nie ma wątpliwości – w kategorii Najlepsze Działania Marketingowe i Reklamowe 2011 zdecydowanie wygrywa wrocławskie zoo, które triumfowało w tej kategorii także za 2010 rok. W kwestiach marketingowych i reklamowych wrocławskie zoo bije krajową konkurencję na głowę i powoli zbliża się do światowych standardów.
Powody?
Proszę bardzo:
- intensywna działalność zoo na Facebooku: wrocławskie zoo jest jedną z zaledwie kilku krajowych placówek, które mają swój oficjalny profil w tym serwisie społecznościowym – profil zoo we Wrocławiu jest najatrakcyjniejszy i najbardziej rozbudowany – wpisy pojawiają się regularnie i świetnie uzupełniają się z działem aktualności na stronie internetowej zoo i materiałami prasowymi. Ponadto facebookowe konto wylansowało trzy wirtualne gwiazdy – Franciszka Skalara, Łucję Chapman i Juliana Katta, które w tym roku doczekały się swoich własnych profili;
- kolejny już mikołajkowy spacer z Dyrektorem zoo, Panem Radosławem Ratajszczakiem, oraz spacer z okazji małpiego tygodnia;
- szereg konkursów plastycznych, fotograficznych i konkursów na imiona dla zwierząt;
- tramwaje i autobusy reklamujące wrocławskie zoo;

(fot. profil facebookowy wrocławskiego zoo)

- billboardy w mieście i przy autostradzie, reklamujące wrocławskie zoo;
- serial dokumentalny „Zoo Story”, który był kręcony na terenie wrocławskiego zoo;
- w 2011 roku na terenie zoo odbyło się bardzo wiele różnego rodzaju imprez i spotkań;
- wrocławskie zoo brało udział w wielu kampaniach, w tym – najaktywniej w Polsce – w Kampanii EAZA Na Rzecz Ochrony Małp Człekokształtnych;
- nowa strona internetowa wrocławskiego zoo;

Nowa strona internetowa wrocławskiego zoo

Poza tym – to uwaga od nas – wrocławskie zoo było wyjątkowo chętne do współpracy z nami i zawsze mogliśmy liczyć na odpowiedź na nasze pytania, ponownie mieliśmy także przyjemność gościć w zoo i spotkać się z Panem Dyrektorem :) .

W tej kategorii wyróżniamy także Płock, Toruń, Gdańsk i Opole, natomiast na końcu stawki – niestety – ponownie Poznań. Zoo było zdecydowanie najmniej widoczne w mediach (zachowując proporcję wielkości ogrodu do ilości publikacji na temat zoo w mediach), słabo się promowało, poza tym jako jedyna krajowa placówka regularnie odmawiało nam jakiegokolwiek kontaktu i nie udzielało odpowiedzi na żadne przesłane w 2011 roku pytania.
Szkoda.

-

CIEKAWOSTKA ROKU

Od czego by tu zacząć?
W ponad 50. numerach 7 Dni Zoo przedstawiliśmy Wam bez mała kilkaset rozmaitych historii i ciekawostek zoologicznych, dlatego też wybór Ciekawostki Roku 2011 wydaje się być zadaniem tak karkołomnym, że aż niemożliwym.
Poznaliśmy Ambama – 21-letniego goryla z zoo w Port Lympne (UK), który został gwiazdą po tym, jak do sieci trafił pewien film z jego udziałem, oglądaliśmy typowanie Oscarów razem z oposicą Heidi, śledziliśmy losy pewnej artystki porwanej przez opolskie hipopotamy, której pomóc mógł tylko Wilq, wreszcie dowiedzieliśmy się, że słynny sęp Telly z bydgoskiego zoo okazał się być… samicą – nie może być więc inaczej: legenda zoo, uznawany za jednego z niewielu “rozpłodowych” samców w Europie, a tu taka wtopa! Jak nic Ciekawostka Roku! :) .

Ale wtopa…

Natomiast w kategorii Mrówkojadzia Ciekawostka Roku wygrywa odkrycie faktu, iż autorem słynnego obrazu His Majesty’s Giant Anteater jest nie kto inny, tylko Francisco de Goya!

His Majesty’s Giant Anteater – reprodukcja obrazu, która ukazała się w magazynie “Goya”, nr lipiec-sierpień 2011, a którego autorem okazał się być Francisco Goya

-

ZOOPLOTKA ROKU

Skoro powyżej napisaliśmy, że do kategorii Ciekawostka Roku było mnóstwo kandydatur, to co dopiero powiedzieć o tej kategorii? :) .
Nawet pobieżna lektura każdego numeru 7 Dni Zoo pokazuje, że każdy tydzień minionego roku przynosił co najmniej kilka nieprawdopodobnych plotek i sensacyjnych historii związanych z ogrodami zoologicznymi – którą więc uznać za najważniejszą?
Cotygodniowe wieści z warszawskiego zoo i doniesienia o rzekomych romansach i narodzinach – u tygrysów, słoni, gepardów czy – przede wszystkim! – nosorożców i hipopotamów? A może “foczki” zamojskiego radnego lub ośmiornicę-hazardzistkę z Warszawy? Towarzyski skandal w oliwskim zoo, dramat małpiego króla, atak morderczych słoni no i wreszcie skandal z rozdzieleniem pingwinów-gejów z zoo w Toronto
Trudny wybór, ale my stawiamy na dramat kucyka Bogusia, nowego samca w stadzie poznańskich, kuców, który został odrzucony przez samice…

Smutek Bogusia…

W kategorii Skandal Roku wygrywa natomiast podjęcie decyzji o egzekucji zwierząt, które uciekły z prywatnego zoo w Zanesville (USA).

-

PRASOWY ABSURD ROKU

Tu moglibyśmy wiele pisać, ale żeby nie było, że się znęcamy nad “dziennikarzami”, przywołamy tylko kilka nominacji:

1. Fakt za tekst Skandal w ZOO: Kluska ma o 15 lat młodszego kochanka.

2. Fakt za tekst Kudłata bestia atakuje ludzi! Groza w Bielawie!

3. Fakt za tekst Mały wielbłąd pyta, kiedy urosną mu garby?

4. Fakt za tekst Tak w ZOO karmią foki.

5. Panorama Leszczyńska za tekst Niedźwiedzice dotarły do Niemiec.

6. Fakt za cykl tekstów o kucyku Bogusiu z Poznania.

7. Fakt za tekst Przybij piątkę z foczką!

8. Gazeta Wyborcza za cykl tekstów o murze wokół poznańskiego Starego Zoo.

9. Fakt za tekst Odgryzł ucho narzeczonej!

Jak widać dominacja Faktu jest bezdyskusyjna (7 nominacji!), wygrywa jednak Dziennik Zachodni za tekst Chorzowskie ZOO może też być żłobkiem, który ukazał się 17 września. To zdecydowanie najgłupszy i najgorzej napisany artykuł poświęcony tematyce zoologicznej z 2011 roku – ilość bzdur na jeden akapit jest wręcz nieprawdopodobna…

Natomiast “nagrodę za całokształt” otrzymuje – bez cienia wątpliwości! – Fakt, którego teksty ozdabiały niemal każdy numer 7 Dni Zoo w dziale “Zoo Plotek”… :) .

Nasza wersja “Faktu”…

-

MRÓWKOJADZIE WYDARZENIE ROKU

W 2011 roku na całym świecie urodziło się aż 11 mrówkojadów olbrzymich – m.in. w Wiedniu, Jacksonville, Nashville, Amsterdamie czy wreszcie w Warszawie. Każde z tych narodzin uznać należy za wielkie wydarzenie, ale wybór jednego, najważniejszego przychówku jest – co oczywista – niemożliwy, dlatego stawiamy na coś zupełnie innego – Mrówkojadzim Wydarzeniem Roku 2011 wybieramy zatem prowadzony na terenie argentyńskiego parku narodowego Ibera projekt reintrodukcji mrówkojadów. Projekt działa co prawda od lat, ale to miniony rok był zdecydowanie najbardziej udany – na teren rezerwatu mrówkojadów wypuszczono kilka nowych zwierząt, doczekano się także dwóch przychówków!

Tota z młodym mrówkojadem, urodzonym na terenie rzerwatu w 2011 roku (fot. Karina Spoering, za www.proyectoibera.org)

-

WYDARZENIE NA ŚWIECIE

W 2011 roku w ogrodach zoologicznych całego świata świętowano przychówki wielu cennych, rzadkich i efektownych gatunków – słoni, żyraf, nosorożców, hipopotamów, goryli, mrówników, mrówkojadów, wykluło się też białe kiwi, urodził pomarańczowy pawian, diabły tasmańskie, kolczatka…
Nie, nie tędy droga.
Sprawdziliśmy zatem, o jakim wydarzeniu zoologicznym światowe media pisały najczęściej i najwięcej – bezdyskusyjnym zwycięzcą okazuje się śmierć Knuta, niedźwiedzia polarnego z berlińskiego zoo.

Knut padł 19 marca, miał zaledwie cztery lata. Urodził się w 2006 roku i – odrzucony przez matkę, a wychowywany przez ludzi – od razu stał się gwiazdą. Narosły wokół niego skandale (między innymi związane z błędną interpretacją wypowiedzi niektórych specjalistów), które tylko przysłużyły się jego popularności. Doczekał się okładki w Vanity Fair oraz własnych żelków.

Dawne czasy – Knut na okładce “Vanity Fair”

Z czasem jednak piękny, biały, puchaty niedźwiadek stał się dużym, groźnym niedźwiedziem, któremu ciężko było porozumieć się z towarzyszkami z wybiegu.
Powody jego śmierci – wciąż do końca nie ustalone – były komentowane równie intensywnie, jak jego dzieciństwo – wiele wskazuje na to, że Knut długo jeszcze będzie symbolem zwierzęcej supergwiazdy z zoo…

-

NAJLEPSZY LIST DO REDAKCJI

Całkiem sporo dostaliśmy w 2011 listów – z podziękowaniami, z gratulacjami, z życzeniami, z obelgami, z żądaniami usunięcia zdjęć/informacji/itp., z prośbami i – tych było najwięcej – pytaniami.
Jeden list jednak rozłożył nas zupełnie, dlatego też w cuglach zdobywa tytuł Najlepszego Listu Do Redakcji :) .

Gdy pewnego listopadowego ranka dostaliśmy maila,  autentycznie nas zamurowało – wyglądaliśmy mniej więcej tak:
A potem zaczęliśmy się śmiać.
Nie, żebyśmy nabijali się z pytań, które od czasu do czasu do nas docierają, ale… –
Oto bowiem dostaliśmy oficjalnego maila od pewnej pani dziennikarki z bardzo ważnego medium krajowego, który brzmiał tak:

Witam serdecznie!
Potrzebujemy do programu telewizyjnego pingwinów. Czy istnieje możliwość byście Państwo przywieźli na nagranie 22 listopada dwa pingwiny do Warszawy ?Wiem że brzmi to absurdalnie ale szykujemy program świąteczny i szukamy nietypowym zwierząt.

(zapis oryginalny)
Sprawdziliśmy dane – żaden tam żart, wszystko prawda – nazwisko, dane, itp.
Głowiliśmy się, dlaczego czołowa polska telewizja pisze do nas z prośbą o przesłanie im pingwinów, dlaczego myślą, że nawet, jeśli te pingwiny mamy, to im je przywieziemy (do Warszawy!) i dlaczego chcą te pingwiny w świątecznym programie?!?
Odpisaliśmy – że pingwinów nie mamy, nie dowozimy ich itp, ale wiemy, kto je ma – że Płock, że Oliwa i że warszawskie zoo. Odpisali, podziękowali.
Podczas świąt co prawda nie zobaczyliśmy w żadnym świątecznym programie pingwinów, ale też nie śledziliśmy telewizji zbyt uważnie, kto wie zatem – może i wystąpiły…

-

TEMAT ROKU

Ha! To jest dopiero trudna sprawa! Jak bowiem ocenić, co było najważniejszym tematem 2011 roku w polskich ogrodach zoologicznych? Czy było jedno, wspólne dla wszystkich wydarzenie, które było wiodącym tematem minionych ostatnich 12 miesięcy? Jaka sprawa zaprzątała umysły osób zainteresowanych ogrodami, tych, którzy o ogrodach pisali i wreszcie osób z tymi ogrodami bezpośrednio związanych?
Tu trzeba byłoby wysłać kwestionariusz do wszystkich placówek z zapytaniem, ale znając skuteczność odpowiedzi na tego typu pytania (patrz: podsumowanie za 2010 rok) z powrotem otrzymalibyśmy pewnie 1/3.
Może więc tematem roku jest sprawa, o której najczęściej pisaliśmy na stronie?
Sprawdzamy statystyki “słów kluczowych” i wychodzi nam, że w pierwszej piątce poruszanych na Mrówkojadzie kwestii znalazły się:
- mrówkojady
- budowa Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych w poznańskim Starym Zoo
- romanse i (nie)narodziny w warszawskim zoo
- “niedźwiedzie sprawy”
- wrocławskie Afrykarium

Że mrówkojady, to nie dziwota, że warszawskie romanse – to już robota mediów, ale kaliber zbyt mały jak na temat roku, że PZZ w Poznaniu – a, bo często byliśmy. Zostają nam więc niedźwiedzie i Afrykarium. Pierwszy temat uznaliśmy za Wydarzenie Roku, żeby więc było sprawiedliwie, Tematem Roku 2011 zostaje kwestia wrocławskiego Afrykarium i całego medialnego szumu wokół tej inwestycji, która – żeby było ciekawiej! – w 2011 istniała tylko na papierze.

Wszystko wskazuje jednak na to, że w 2012 obiekt będzie się już wznosił, będzie więc sporo okazji, żeby o nim pisać.
Temat Roku 2012? Kto wie…

-

HITY I KITY 2011

A teraz wyzwanie dla Was – w kategorii Hit i Kit 2011 nie byliśmy w stanie wybrać, jakie wydarzenie/rzecz zasługuje na te dwa tytuły – jeden wielce zaszczytny, drugi – wręcz przeciwnie…
Dlatego też stworzyliśmy listę propozycji w każdej z tych kategorii, wybór zaś będzie należał do Was!
Oto nasze nominacje:

ZOOLOGICZNY HIT 2011

ZOOLOGICZNY KIT 2011

Bardzo jesteśmy ciekawi Waszych propozycji!

-

ODEJŚCIA

A na koniec mniej wesoła część naszego podsumowania – krótki wybór zwierzaków, które były ikonami polskich i światowych ogrodów zoologicznych, a które padły w 2011 roku.

Styczeń

W warszawskim zoo padł wół piżmowy, szesnastoletni samiec o imieniu Pucek.

Pucek (fot. Michał)

Marzec

W Śląskim Zoo zmarła ostatnia żyrafa – dziesięcioletni Cekin. Wczesną wiosną w Śląskim Zoo padły aż trzy żyrafy!

19 marca

W berlińskim zoo padł słynny niedźwiedź polarny Knut. Miał cztery lata.

Knut (fot. AFP / Johannes Eisele z wiadomosci.wp.pl)

30 marca

Padła Aniela – symbol warszawskiego zoo i najstarszy hipopotam w Polsce.

Aniela na wybiegu zewnętrznym, lato 2010Aniela na wybiegu zewnętrznym, lato 2010

Aniela miała blisko 49 lat, była najstarszym hipopotamem w Polsce i jednym z najstarszych w Europie.
Urodziła się w warszawskim zoo w 1962 i szybko stała się symbolem stołecznego ogrodu i jedną z najpopularniejszych jego mieszkanek. W zeszłym roku przeniosła się do nowej hipopotamiarni, w której zamieszkała razem z młodym samcem, Hugonem, sprowadzonym z Czech. Prasa spekulowała na temat ich wspólnej przyszłości i potencjalnego potomstwa, co od początku nie było traktowane poważnie. Ostatni rok swojego życia Aniela spędziła w najnowocześniejszej hipopotamiarni w Polsce, w której miała do dyspozycji basen zewnętrzny i wewnętrzny.

2 kwietnia

W Śląskim Zoo padła hipopotamica Hamba.

30 kwietnia

W Tama Zoo w Tokio padła Molly, najstarsza na świecie samica orangutana. Wiek Molly był oceniany na 59 lat i cztery miesiące.

7 maja

W Chinach, w parku Panyu Xiangjiang Wild Animal World, padła Ming Ming – najstarsza panda na świecie. Dożyła sędziwego wieku 34 lat.

27 maja

W poznańskim Nowym Zoo padła Junga – jedna z najstarszych panter śnieżnych na świecie. 11 maja 2011 roku skończyła 20 lat.

Junga – jesień 2010

30 lipca

We wrocławskim zoo padła jedna z trzech mieszkających w ogrodzie słonic indyjskich - Rahnee (znana szerzej jako Rani).

Wrocławskie słonice jeszcze wspólnie na wybiegu – od lewej: Toto, Birma i Rani

Przyczyną śmierci były zmiany starcze zlokalizowane szczególnie na wątrobie i nerce (posiadała tylko jedną nerkę).  Wg oficjalnych danych Rani miała 41 lat, ale jej stan fizyczny wskazywał na wiek znacznie wyższy – wynika to z faktu, iż cyrki maja tendencje do „odmładzania” sprzedawanych słoni. Bardziej prawdopodobny wiek to sporo ponad 50 lat!

16 sierpnia

Na brzegu Bałtyku w rejonie Juraty natrafiono na zwłoki Klifasamca foki szarej, który urodził się 11 marca w helskim fokarium, a którego wypuszczono do Bałtyku w maju…

28 września

W zoo w Lipsku padła słynna zezowata oposica, Heidi.

Heidi – jedno z ostatnich zdjęć (fot. Wojtek)

Oposica, która stała się znana dzięki swojemu… zezowi, miała trzy i pół roku i prawdopodobnie chorowała na artretyzm. Bardzo cierpiała i dlatego weterynarze postanowili ją uśpić.

24 grudnia

W Suncoast Prymas Sanktuarium w Palm Harbor na Florydzie zmarł Cheetah-Mike – szympans, który zasłynął rolami w filmach o Tarzanie.

Pożegnaliśmy zatem dwie największe – choć krótkotrwałe, niestety – zoologiczne gwiazdy ostatniej dekady i jedną z najsłynniejszych mieszkanek krajowych zoologów.
Oby 2012 rok przynajmniej w tej kategorii był mniej obfity…

Ponadto pod koniec minionego roku pożegnaliśmy dwie osoby, związane z tematyką zoologiczną – 26 grudnia zmarł Michał Sumiński, autor „Zwierzyńca”, natomiast 31 grudnia zmarł Andrzej Sosnowski, wieloletni dyrektor łódzkiego zoo.

—–

W ten sposób kończymy podsumowanie 2011 roku w ogrodach zoologicznych.

W sobotę wyruszamy do Trójmiasta, w poniedziałek zaś do Torunia. Już dziś zapraszamy na relacje z zoo w Oliwie i z Ogrodu Zoobotanicznego. Po naszym powrocie ukaże się również “7 Dni Zoo”.

Zapraszamy!