EAZA

Zoo w Europie – EAZA

EAZA (Europejskie Stowarzyszenie Ogrodów Zoologicznych i Akwariów) jest najważniejszym stowarzyszeniem zrzeszającym najlepsze ogrody zoologiczne w Europie. Organizacja ta powstała w 1988 roku i od samego początku swoją siedzibę ma w Amsterdamie.
Obecnie EAZA liczy 325 członków (ogrodów zoologicznych i organizacji współpracujących z ogrodami zoologicznymi) z 36 państw – pełna ich lista znajduje się tutaj.
Polskimi członkami są: Gdańsk, Warszawa, Łódź, Płock, Poznań, Wrocław, Katowice, Opole, Kraków, Toruń i Zamość.

EAZA


View Larger Map

Listę eazowskich ogrodów zoologicznych z przyczyn technicznych podzieliliśmy na 3 części:

A-F

(Austria, Belgia, Chorwacja, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja)

G-O

(Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Niemcy, Norwegia)

P-W

(Polska, Portugalia, Rosja, Słowacja, Słowenia, Szwajcaria, Szwecja, Ukraina, Turcja, Węgry, Wielka Brytania, Włochy)
Album "Czarna galera"

Mrówkojad na tropie zwierzęcych motywów – świat zwierząt w serii komiksowej “Thorgal”. Część I

Dziś, w kolejnym odcinku naszego cyklu “Mrówkojad na tropie”, zapraszamy wszystkich na niezwykłą i mamy nadzieję bardzo interesującą wyprawę do świata Wikingów, mitologii nordyckiej i przygód z pogranicza fantasy i science-fiction, dziś bowiem tropić będziemy motywy zwierzęce w najsłynniejszej i – chyba nie tylko naszym zdaniem – najlepszej europejskiej serii komiksowej – Thorgal.

Tak się bowiem składa, że Redakcja Mrówkojada to nie tylko miłośnicy zwierząt i fani kina, ale też wierni wielbiciele przygód komiksowego cyklu autorstwa Jean’a Van Hamme’a i Grzegorza Rosińskiego, którego głównym bohaterem jest niejaki Thorgal Aegirsson. Długo myśleliśmy, jak tu Thorgala “przemycić” na Mrówkojada, ale gdy w ostatnich dniach raz jeszcze przeczytaliśmy całą serię od pierwszego, do – jak dotąd – ostatniego komiksu, odpowiedź nasunęła się sama – na tysiąc pięciuset stronach serii pojawiło się całe mnóstwo zwierząt wszelakich gatunków, nie brakowało też zwierząt mitycznych i stworzeń, zrodzonych tylko w wyobraźni autorów, dlatego też uznaliśmy, że warto im się nieco bliżej przyjrzeć.
Tym bardziej, że wśród setek artykułów i materiałów poświęconych przygodom Thorgala, tym zagadnieniem jak dotąd nikt się jeszcze nie zajął.
A my takie właśnie wyzwania lubimy najbardziej!

Kilka słów o “Thorgalu”…

Choć “Thorgal” to nasz ulubiony komiks (a trochę komiksów w życiu przeczytaliśmy) i zaczytujemy się w nim od początku lat 90. – czyli od pierwszych jego polskich wydań – bierzemy pod uwagę, że ktoś może jego przygód nie znać (w starciu z naszymi uczniami cały czas przekonujemy się, że naprawdę można nie znać pewnych rzeczy, które zdawać by się mogło, że zna każdy…).
Ale do rzeczy – pomysł na cykl narodził się w 1976 roku w głowie belgijskiego  scenarzysty komiksowego, filmowego i pisarza – Jean’a Van Hamme’a, który do współpracy zaprosił młodego polskiego rysownika, Grzegorza Rosińskiego.
Rok później pierwszy tom pojawił się w odcinkach w magazynie Tintin, a w 1980 roku wydano go po raz pierwszy w formie albumu, pod tytułem Zdradzona czarodziejka.
W Polsce Thorgal pojawił się po raz pierwszy już w 1978 roku w czasopiśmie komiksowym Relax, ale w formie albumowej zadebiutował dopiero w 1988 roku, gdy po francusku wyszło już 13 zeszytów…
Na szczęście obecnie dostępne na polskim rynku są już wszystkie 32 tomy przygód Thorgala, a 23 listopada ukazał się kolejny.
Seria co prawda lata świetności ma już za sobą i od 17. tomu powoli robi się coraz słabsza, niemniej nadal jest to jeden z najpopularniejszych komiksów w Europie, który szczególne miejsce od samego początku zajmował w Polsce. Co ciekawe, po 29. tomie (Ofiara) z cyklem rozstał się jego twórca i scenarzysta, Van Hamme (zastąpił go Yves Sente), ale projektu nie opuścił Rosiński i przygody Thorgala są kontynuowane, choć on sam usunął się na drugi plan, a głównym bohaterem stał się jego syn, Jolan.

Głównym bohaterem serii jest Thorgal Aegirsson, potomek ludzi z gwiazd, który wychowuje się wśród Wikingów. Thorgal to postać niezwykle dramatyczna – daleko mu do klasycznego wojownika, choć siłą i zręcznością góruje nad większością swoich przeciwników, a równego mu w strzelaniu z łuku trudno szukać w historii literatury.
Nasz bohater niestety nieustannie wpada w tarapaty, a w wyniku dramatycznych boskich wyroków nie może odnaleźć spokoju, choć jest to tak naprawdę jedyna rzecz, której pragnie – Thorgal to bowiem bodaj najszlachetniejsza postać w historii komiksu.
Jak tu go nie kochać? :) .

Świat Thorgala

No właśnie – czytelnicy pokochali Thorgala za jego niezwykły charakter, ale też fantastyczne przygody – na przestrzeni 32 tomów, które do tej pory się ukazały, byliśmy świadkami niezwykłej podróży do Krainy Qa (leżącej gdzieś w Ameryce Łacińskiej), odwiedziliśmy wraz z bohaterami tereny, w których odszukać można ślady Afryki, Syberii, Grenlandii i basenu Morza Śródziemnego (choć oficjalnie seria rozgrywa się w fikcyjnym świecie i czasie, bez trudu odnajdziemy w niej prawdziwe krainy). Nie brakuje też wizyt w zaświatach i krainach fantastycznych, a oprócz zwykłych ludzi pojawiają się też bogowie z mitologii nordyckiej i szereg mniej lub bardziej niezwykłych postaci.

Nas jednak w tym miejscu mniej interesuje, na ile prawdziwe są opisywane w komiksie miejsca (nie ma to bowiem większego sensu) i jak bogowie komiksowi mają się do tych z mitów, zajmiemy się bowiem występującymi na kartach wszystkich albumów zwierzętami – zarówno tymi istniejącymi naprawdę (choć w kontekście komiksu z pogranicza sci-fi i fantasy to pojęcie dosyć ryzykowne), jak i tymi, których próżno szukać w systematyce gatunków.
Chyba, że w bestiariuszu Van Hamme’a albo wśród nordyckich bogów :) .

ZWIERZĘTA W THORGALU

32 tomy, blisko 1500 stron i prawie 10 tysięcy ilustracji – a do tego setki bohaterów i tysiące postaci epizodycznych, od tytułowego Thorgala, po bezimiennych wojowników.
Nie sposób jednak nie wspomnieć o setkach zwierząt, które pojawiają się we wszystkich (!) albumach – część z nich odgrywa oczywiście rolę trzecioplanową i stanowi jedynie tło, scenografię opowieści, niektóre jednak okazują się być bardzo ważne i istotnie wpływają na losy bohaterów , a także same status bohaterów uzyskują.
Postanowiliśmy zatem uważnie przejrzeć wszystkie 32 zeszyty i odszukać najciekawszych i najważniejszych zwierzęcych bohaterów – ich listę w układzie alfabetycznym publikujemy poniżej.

A

ANTYLOPY
(Błękitna zaraza, Królestwo pod piaskiem)

Album "Królestwo pod piaskiem"

Termin “antylopy” jest jak wiadomo bardzo umowny, ale umówmy się  – Grzegorz Rosiński, choć rysownikiem jest wybitnym (tak, wiemy, w późniejszych albumach widać spadek formy i mniejszą dbałość o szczegóły), to zoologiem nie jest i jego rysunkom daleko do ideału, jeśli chodzi o odwzorowanie szczegółów anatomicznych poszczególnych gatunków, ale zaznaczmy od razu – nigdy nie było to jego celem.
Od samego początku chodziło bowiem o wykorzystanie realnych motywów do zupełnie przecież nierealnej historii.
Dlatego owe antylopy Rosińskiego, w których my dostrzegamy wyraźne nawiązanie do gazeli Thomsona (tomi), mogą być równie dobrze zupełnie innym – lub żadnym! – gatunkiem.
Dlatego zostańmy przy antylopach :) .

Album "Błękitna zaraza" - coś jakby Kilimandżaro?

“Antylopy” pojawiają się w dwóch zeszytach, których akcja rozgrywa się najprawdopodobniej gdzieś w miejscu wzorowanym na Afryce – pełnią jednak tylko funkcję tła (Błękitna zaraza) albo zwierzyny, na którą polują bohaterowie – jakby tego było mało, bezskutecznie…

C

CZARNE PANTERY
(Między ziemią a światłem, Barbarzyńca)

Album "Barbarzyńca"

Pierwszy, ale wcale nie ostatni, drapieżnik w naszym zestawieniu – czarna pantera to zwierzę, które fascynowało od zawsze, nie należy się więc dziwić, że pojawia się też w Thorgalu. W tomie Między ziemią a światłem czarna pantera ma tylko epizod (wypoczywa sobie na gałęzi, gdy nasi bohaterowie płyną łodzią – i… tyle!), ale w Barbarzyńcy  czarne pantery są już dwie i odgrywają dość istotną rolę – Aaricia, żona Thorgala, i dwójka jego dzieci – Jolan i Louve, zostają przez okrutnego gubernatora pewnej prowincji wypuszczeni na arenę, gdzie ku uciesze tłumów mają zostać pożarci przez… dwie czarne pantery właśnie.
Na szczęście córka Thorgala ma niezwykłą moc – potrafi rozmawiać ze zwierzętami (coś jak Dr Dolittle) i udaje jej się przekonać dzikie koty, aby poczekały jeszcze ze śniadaniem (jak później sama Louve wyjaśni – “Nie było to trudne, bo one nie były zbyt głodne”).

J

JELENIE, SARENKI…
(Strażniczka kluczy, Ja, Jolan)

Typowa zwierzyna łowna – w Strażniczce kluczy Thorgal strzela z łuku do pięknego jelenia, który wyszedł właśnie z lasu, Jego syn, Jolan, pyta go wówczas: “Jakiż on śliczny! Dlaczego zabija się zwierzęta, Thorgalu?”, na co Thorgal odpowiada:

Aby je jeść. Mężczyźni zawsze polowali, żeby móc wyżywić siebie oraz swe żony i dzieci.

Niestety, nawet w czasach Thorgala było to wyjątkowe podejście, o czym zresztą będzie jeszcze mowa później…

Z kolei w tomie Ja, Jolan pojawia się sarna, z którą rozmawia wspomniana już córka Thorgala – w śnieżnej scenerii mała Louve pyta zwierzę, czy nie widziało gdzieś jej brata, Jolana.

Sarna - album "Ja, Jolan"

JEŻ
(Strażniczka kluczy)

Jeż w Thorgalu  jest tylko jeden, ale za to jaki! Oto w tomie Strażniczka kluczy mamy scenę, w której Thorgal dziękuje za pomoc Inwaldirowi, królowi wszystkich krasnali, który przybywa wraz z całym swoim orszakiem na wozie, ciągniętym przez… jeża!

Jeż - album "Strażniczka kluczy"

K

KONIE
(wszystkie albumy)

Zdecydowanie najczęściej pojawiające się zwierzę na kartach Thorgala, co jednak dziwić nie powinno, bo też i trudno wyobrazić sobie świat w quasi-średniowiecznych czasach, w którym bohaterowie wciąż się przemieszczają, bez uczestnictwa koni. Tych w całym cyklu są setki, ale tylko jeden z nich pojawia się z “imienia” – to Fural, pierwszy wierzchowiec Thorgala, którego niestety traci już w czwartym tomie, choć później w dość niewyjaśnionych okolicznościach koń powraca.
Wcześniej jednak zdążył się solidnie przysłużyć, zresztą przejażdżki na Furalu (zwłaszcza nocą) były jedną z największych rozrywek Thorgala.

Album "Czarna pantera"

Inna sprawa, że Furala ponoć nikt poza Thorgalem nie był wstanie okiełznać (patrz: Zdradzona czarodziejka), ale jakoś nie przeszkadza to niejakiej Shaniah i niejakiemu Galathornowi na tymże Furalu zwiać Thorgalowi…

"Zdradzona czarodziejka" - Fural zrzuca Thorgala, ale to akurat było przez tegoż sprokurowane

Ale nie będziemy się czepiać…

KOTY
(Zdradzona czarodziejka – Rajska grota, Giganci, Ja, Jolan, Tarcza Thora)

Pierwszym thorgalowym kotem jest Loki – kot, należący do piętnastoletniej Skadii, którą Thorgal spotyka w rajskiej grocie, w opowiadaniu o tym samym tytule, dołączonym do pierwszego albumu z serii.
Gdy Thorgal widzi siedzącego na ramieniu Skadii Lokiego jest zdziwiony bardziej, niż gdyby zobaczył właśnie stado grających w pokera mrówkojadów:

Loki, Thorgal i Skadia - "Rajska grota"

Tak właśnie wygląda człowiek, który nigdy wcześniej nie widział kota :) .

Sam Loki odegra w tej historii jeszcze bardzo ważną rolę – gdy bohaterowie zgubią się w lodowym labiryncie, to właśnie zraniony przez Thorgala kot wskaże im drogę do wyjścia – jak wyjaśni sam Thorgal: “Zraniony kot rzuci się do ucieczki, a instynkt skieruje go ku wyjściu”. Sprytne, choć jak pewnie się domyślacie, Skadia nie będzie z tego powodu zadowolona.
Loki tym bardziej…

Kolejnego kota spotykamy w albumie Giganci, gdy nasz bohater – niczym Guliwer – trafia do krainy olbrzymów. Staje się nową zabawką córki władcy olbrzymów, niezbyt urodziwej Heidrun, która na nieszczęście Thorgala posiada kota o wdzięcznym imieniu Furfur, wyraźnie czującego niechęć do naszego bohatera.
Rzecz w tym, że w krainie olbrzymów kot jest dla Thorgala wielkości słonia i potrafi być naprawdę wielkim zagrożeniem:

Uważaj, Thorgalu!

Na szczęście dzielny i waleczny Thorgal poradzi sobie w starciu nawet z takim przeciwnikiem:

Thorgal vs Furfur

Żeby nie było – Furfur to przekarmiony, rozpuszczony i złośliwy kocur i wycisk, jaki sprawił mu Thorgal, był w pełni zasłużony!

Kolejne koty – i to w ilościach hurtowych! – spotkamy kilkanaście tomów później, w zeszytach Ja, Jolan i Tarcza Thora.
Należą one do Mahary – niezbyt urodziwej i niezbyt sympatycznej baby, która potrafi wróżyć i sporo namiesza w życiu rodziny Thorgala. Ma na swoich usługach całą chmarę czarnych kocurów, które są wredne i złośliwe, a przy tym okropni z nich donosiciele i szpiedzy – zwłaszcza “najwierniejszy z ulubieńców” Mahary – Mariel, łotr, jakich mało.

Mariel podsłuchuje!

Jakby tego było mało – kotów Mahary, które mają swoją kocią polanę tuż przed jej szałasem, panicznie boją się konie Wikingów, którzy jednak reagują na ich widok ze znacznie mniejszym zdziwieniem, niż Thorgal na Lokiego – sporo się jak widać w tej kwestii zmieniło od pierwszego tomu…

Kto by się nie bał takich czarnych demonów! ("Tarcza Thora")

KOZY, OWCE…
(m.in. Alinoe, Królestwo pod piaskiem)

Kóz i owiec w Thorgalu nie brakuje – w świecie, w którym żyje nasz bohater, nie znano jeszcze świń, więc ich rolę jako zwierząt hodowlanych pełniły niejako owce i kozy. Przewijają się one na kartach komiksu dosyć często, rzadko jednak odgrywając minimalną choćby rolę, ale w zeszycie Alinoe – najbardziej przerażającym z całego cyklu – mają swoje pięć minut.
Oto bowiem Jolan – syn Thorgala – pod nieobecność ojca, korzystając ze swoich niezwykłych zdolności, stworzył niemego, zielonowłosego chłopca o imieniu Alinoe, który wkrótce okazał się istnym wcieleniem zła – Damien z Omena to przy nim potulny szkrab. Alinoe błyskawicznie podporządkował sobie całą wyspę, na której mieszkała rodzina Thorgala – spalił ich dom i owczarnię, w tym i same owce:

Płonące owce z "Alinoe"

natomiast kozę, znaną dotychczas głównie z tego, że dawała mleko, zamienił w to oto przerażające monstrum, które jeszcze dzisiaj śni nam się po nocach…

Koza-demon

No cóż, jak widać kozy i owce to kolejne zwierzęta, które jakoś nie mają szczęścia i marnie kończą, ale jest to niestety domena bardzo wielu bohaterów serii.
Także tych zwierzęcych…

KOZŁY
(Giganci, Tarcza Thora)

Rola epizodyczna (zaledwie dwa rysunki), ale kozły to nie byle jakie, bo ciągnące rydwan samego boga Thora!

Zaprzęg Thora - "Tarcza Thora"

Kozły to Tanngnjóstri i Tanngrisni, czyli Szczerbaty i Wyszczerbiony. Sam Thor zaś często zwany jest panem kozłów (hafra drottin), bogiem woźnicą (reidar Tyr) i użytkownikiem kozłów (hafra njotr). Gdy zaś wyjeżdża zaprzężonym w kozły wozem, słychać grzmoty i dudnienie, a powietrze płonie. No, no…
Z oboma kozłami wiąże się zresztą szereg ciekawych historii, ale jako że nie ma o nich słowa w samym komiksie, zostawimy ten temat na kiedy indziej...

Album "Giganci"

KRABY
(Ofiara)

Całe mnóstwo krabów! – w dodatku bardzo pokaźnych rozmiarów…

Sam pośród krabów...

Będący chwilowo bez formy Thorgal trafia na wyspę niejakiego Manthora, znajdującą się w Międzyświecie, a pierwszą rzeczą, jaką spotyka, jest stado monstrualnych krabów, które zamierzają posiekać naszego bohatera na kawałki…
Thorgal robi co może, ale jako że jest bez formy, nie radzi sobie z potężnymi krabami – na szczęście w ostatniej chwili (a jak!) zjawia się jego syn, Jolan, który akurat jest w doskonałej formie, i sam jeden rozprawia się z paskudnymi skorupiakami.

KROKODYLE
(Ponad krainą cieni, Kraina Qa, Oczy Tanatloca, Miasto zaginionego Boga)

Krokodyle w Thorgalu to kwestia bardzo ciekawa – zważywszy, że nasz bohater sporą część swojego życia spędza wśród Wikingów, szanse na spotkanie krokodyla są raczej niewielkie. Stąd też, jeśli w Thorgalu pojawia się już krokodyl, od razu wiadomo, że jesteśmy gdzieś bardzo daleko, w egzotycznych dla naszego bohatera okolicznościach, sam zaś krokodyl pełni rolę przerażającej bestii, której jedynym celem jest pożarcie wszystkiego, co się rusza.
Jak to krokodyl.
Pierwszego “krokodyla” spotykamy w albumie Ponad krainą cienito rola szczególna, bo zielonego gada Thorgal spotyka w… zaświatach, czyli tytułowej krainie cieni. Krokodyl jest tam po prostu bestią, która zamierza pożreć towarzyszkę Thorgala:

Krokodyl atakuje!

Na co jednak naszemu dzielnemu Thorgalowi jego łuk? Trzy strzały i bestia pada trupem…

Gdy nasi bohaterowie przenoszą się do Krainy Qa (która, jak pamiętamy, leży gdzieś w Ameryce) karty komiksu aż roją się od krokodyli (kajmanów?), które czają się wszędzie – w dżungli trzeba mieć naprawdę szczęście, żeby na jakiegoś nie wpaść:

Album "Kraina Qa"

A znając szczęście naszych bohaterów, wpadają od razu na dwa:

Album "Oczy Tanatloca"

Pewnie domyślacie się, jaki będzie wynik tego starcia?
Jeszcze więcej krokodyli spotkamy w mieście zaginionego boga (w albumie pod tym samym tytułem) – dziesiątki krokodyli zamieszkują fosę u stóp wielkiej piramidy, do której zrzucani są zdrajcy, lądujący w paszczach wygłodniałych bestii…
Zresztą, w rzece otaczającej miasto jest ich jeszcze więcej – Kraina Qa, w której rozgrywa się akcja wspomnianych powyżej trzech zeszytów (Kraina Qa, Oczy Tanatloca, Miasto zaginionego Boga) to nie jest miejsce dla tych, którzy mają krokodylofobię…

Album "Miasto zaginionego boga"

KRÓLIKI, ZAJĄCE…
(Wyspa wśród lodów, Wilczyca, Ja, Jolan)

Jeśli “jelenie i sarenki” w Thorgalu pełnią funkcję głównie zwierzyny łownej, to cóż powiedzieć o zającach i królikach?
Wszystkie, które się pojawiają, kończą jako obiad – w Wyspie wśród lodów na śnieżnego zająca polują eskimoskie (?) dzieci, w Wilczycy tytułowa wilczyca, a w Ja, Jolan – tytułowy bohater.

Album "Wyspa wśród lodów" - ten zając zaraz skończy marnie...

Album "Ja, Jolan" - ten też...

Bąbel tych fragmentów Thorgala wyjątkowo nie lubi…

L

LAMPART
(Czarna galera)

Lamparcica Kheela, należąca do niejakiego księcia Veronara, do którego w niewolę trafia Thorgal w tomie Czarna galera, to zdecydowanie jeden z najwyrazistszych i najbardziej zapadających w pamięć zwierzęcych motywów w całej serii – także dlatego, że pojawia się już na okładce albumu:

Album "Czarna galera"

Thorgal walczył już z różnymi stworzeniami – krokodylami, krabami, wielkim szczurem i jeszcze większym kotem, wreszcie z całym zastępem mitycznych potworów, stąd starcie z lampartem nie powinno być dla niego problemem.
Inaczej myśli jednak paskudny i pewny siebie książe Veronar, który napuszcza swoją ulubienicę na Thorgala tylko za to, że ten ośmielił się zakwestionować inteligencję księcia…
Thorgal najpierw długo siłuje się i walczy z lampartem na pokładzie galery, potem zaś wpada sczepiony z Kheelą w żelaznym uścisku do wody – na powierzchnię, ku rozpaczy Veronara, żywy wypływa jednak tylko Thorgal…

Thorgal vs Kheela

Thorgal wins!

LEW
(Królestwo pod piaskiem)

Lew - album "Królestwo pod piaskiem"

Spotkanie z lwem ma zupełnie inny przebieg – Thorgal wraz ze swoim synem Jolanem dosłownie wpadają na niego chwilę po tym, jak umknęły im antylopy (patrz wyżej) w albumie Królestwo pod piaskiem (czyli jesteśmy gdzieś w Afryce…).
Nasi bohaterowie są w pierwszej chwili tyleż zaniepokojeni, co zdziwieni widokiem lwa, którego zupełnie nie znają:
“Co to… co to jest?” – pyta Thorgala Jolan – “Nie mam pojęcia, ale ten wielki kot nie wygląda przyjaźnie”.
Thorgal spokojnie napina łuk i celuje w lwa, który… patrzy na Thorgala i odchodzi!

Lew vs Thorgal - Thorgal wins!

Górę wzięła niebywała wręcz odwaga i pewność siebie Thorgala – widać lew poczuł, że dziwny człowiek z łukiem nie tylko wcale się go nie boi (po tym wszystkim, co Thorgal przeszedł wcześniej, strach przed lwem byłby co najmniej dziwny), ale jeszcze stanowi dlań zagrożenie, dlatego lepiej było odejść.
Tym sposobem i Thorgal cały, i lew cały…

M

MAŁPA
(Bitwa o Asgard)

Album "Bitwa o Asgard"

Co ciekawe, pierwsza “małpa” w Thorgalu pojawia się dopiero w ostatnim albumie z serii. Należy do niejakiego Sardhama, kupca i handlarza, na którego ramieniu przesiaduje przez prawie cały czas swojego występowania w komiksie.
Może jeszcze doczeka się jakiejś roli, póki co pełni jedynie funkcję ozdobnej dekoracji – zamorski kupiec bez małpy na ramieniu? Wyobrażacie to sobie?
No właśnie.

N

NIEDŹWIEDŹ

Album "Aaricia"

(Aaricia, Słoneczny miecz, Ofiara)

O ile lamparty, lwy, krokodyle czy czarne pantery to drapieżniki w świecie Thorgala wyjątkowo egzotyczne i gdy się pojawiają od razu wiemy, że nasz bohater jest daleko od domu (lub też – jak w Czarnej galerze i Barbarzyńcy - są oznaką podporządkowania sobie dzikich zwierząt przez bezwzględnych władców), to niedźwiedź jest już bardzo dobrym znajomym Thorgala i wszystkich mieszkańców Northlandu.
Pierwszy niedźwiedź pojawia się w albumie Aaricia – potężny jak góra, staje na drodze młodego Thorgala, który podczas śnieżycy opuszcza – nie bez powodów – wioskę Wikingów. Jakoś udaje mu się wyjść z opresji – ale jak, tego się nie dowiadujemy.

Następnego niedźwiedzia – i to od razu na okładce albumu! – spotykamy w Słonecznym mieczu:

Album "Słoneczny miecz"

Niedźwiedź – określony przez Thorgala pieszczotliwie mianem “grubaska” – chodząc sobie po lesie przypadkiem trafia na ukrywającą się w krzakach dziewczynkę, która – na widok stającego na tylnych łapach i przeraźliwie warczącego miśka – zaczyna panikować i ucieka, co jest zresztą dosyć zrozumiałe.
Tak się jednak składa, że w pobliżu jest akurat nasz dzielny Thorgal, który daje niedźwiedziowi wybór – ostrzał z łuku (a pamiętajmy, że Thorgal nigdy nie pudłuje!), albo miś ustępuje i pójdzie sobie do lasu.
Na szczęście dla wszystkich – a niedźwiedzia w szczególności – “grubasek” rezygnuje i znika wśród drzew…

Niedźwiedź za chwilę zrezygnuje – na szczęście dla wszystkich…

Kolejnego niedźwiedzia spotykamy dopiero w 29. albumie pt. Ofiara.
Ale! Jaki to jest niedźwiedź! Ma co najmniej cztery metry wzrostu i pazury jak Freddy Krueger!

Album "Ofiara"

Pojawia się, gdy armia zbójów atakuje Thorgala i jego rodzinę i jak łatwo się domyślić, na wszystkich robi piorunujące wrażenie! Zbóje uciekają w popłochu, a po chwili okazuje się, że niedźwiedź to wcale nie niedźwiedź, tylko… Vigrid, bóg z gatunku tych mniej ważnych, ale wyjątkowo sympatycznych, który postanowił odwdzięczyć się Aaricii za przysługę sprzed lat.
A że Vigrid umie – i lubi! – zmieniać się w zwierzęta, scena z niedźwiedziem wypada wyjątkowo wiarygodnie.
Do samego Vigrida zaś wrócimy jeszcze nie raz, gdyż na kartach Thorgala przyjmie postać jeszcze kilku innych zwierząt :) .

NIETOPERZE
(Upadek Brek Zarith, Giganci, Kriss de Valnor)

Nietoperze spotykamy na dworze króla olbrzymów, Geirrdeda, w albumie Giganci – latają sobie pod sufitem podczas przyjęcia urodzinowego córki króla olbrzymów (to ta od kota Furfura).
Dla naszego bohatera, dla którego są wielkości małego samolotu, na szczęście nie stanowią zagrożenia. Ot, latają sobie.
Natomiast w albumie Kriss de Valnor chamara nietoperzy atakuje naszych bohaterów podczas ucieczki z kopalni.

Album "Kriss de Valnor"

Na szczęście obywa się bez ofiar – po którejkolwiek ze stron.

O

ORŁY
(Wyspa wśród lodów, Aaricia, Ofiara, Bitwa o Asgard)

Zdecydowanie najważniejsze ptaki w komiksie, dlatego też poświęcamy im osobne miejsce.
Czasem są po prostu elementem krajobrazu, najczęściej jednak pojawiają się w scenach z udziałem bogów z Asgardu – dwukrotnie – w albumach Aaricia i Ofiara – w orła zmienia się wspomniany już bóg Vigrid:

Przemiana Vigrida w orła w albumie "Ofiara"

natomiast w Bitwie o Asgard kilka razy w orła przemienia się podstępny Loki:

Orzeł - chata - Loki (album "Bitwa o Asgard")

Szczególną rolę orły odgrywają w drugim albumie z serii – Wyspie wśród lodów.
Już w pierwszej scenie widać dwa orły krążące nad wioską Wikingów, na którą ze szczytu wzgórza spogląda Aaricia – która wieczorem ma poślubić Thorgala. Thorgal tymczasem – razem z resztą Wikingów z wioski – strzela z łuku do celu, którym jest… przywiązany do drzewa za sznur trzeci orzeł!

Na razie żaden z Wikingów nie trafił...

Wikingowie pudłują jeden za drugim, a orzeł miota się na linie, byle tylko uniknąć strzały.
W tym samym czasie dwa orły coraz niżej krążą nad Aaricią i jej przyjaciółką, Solveig.
W pewnym momencie orły błyskawicznie zniżają lot i w oka mgnieniu porywają Aaricię i unoszą hen daleko…


Radon i Tabor – bo takie imiona noszą orły – zanoszą Aaricię do tajemniczej postaci w hełmie. Okazuje się, że orzeł, do którego strzelają Wikingowie w wiosce, to ich brat – Koltar. Na rozkaz postaci w hełmie oba orły lecą do wioski aby go uwolnić…
W tym samym czasie w wiosce Wikingów w turnieju strzelania do orła przychodzi kolej na Thorgala. Niezawodny łucznik… chybi, ku uciesze jego rywala, Bjorna (który jest, notabene, bratem Aaricii).

Thorgal chybił? Wcale nie!

Szybko jednak okazuje się, że Thorgal wcale nie celował w orła, tylko w linę, do której był przywiązany – jego celem było bowiem uwolnienie ptaka:

Cóż piękniejszego niż wolny ptak mknący ku słońcu?

Pyta retorycznie Thorgal, ale Bjorn jakoś nie jest szczególnie zadowolony z tego powodu. Pewnie doszłoby do draki gdyby nie fakt, że w tej samej chwili do wioski wpada Solveig z dramatyczną informacją – orły porwały Aaricię…

Dramatyzm paralelności tych scen jest nieprawdopodobny – z jednej strony dwa orły porywające niczego nieświadomą Aaricię, z drugiej strony Thorgal – przyszły, a niedoszły małżonek córki króla Wikingów, który uwalnia trzeciego orła…

Wolne orły odlatują

Później okazuje się, że Radon, Tabor i Koltar to niezwykle mądre i usłużne ptaki, którymi rządzi postać w hełmie, znana jako Pan Trzech Orłów.

Pan Trzech Orłów

Na jego rozkazy orły zrzucają na drakkar Wikingów tajemnicze “bomby”, porywają Aaricię czy wreszcie rozszarpują na strzępy nieszczęsnego Bjorna, który odważył się podnieść rękę na ich pana…

Kim okaże się Pan Trzech Orłów – nie zdradzimy, możemy tylko powiedzieć, że trzy orły w tym albumie symbolizują wolność i swobodę, o której marzył nie tylko ich pan, ale wielu innych bohaterów cyklu…

OSŁY
(Ja, Jolan)

W tomie Ja, Jolan mamy scenę, w której stara wiedźma Mahata (ta od kota-szpiega, Muriela) opowiada Aaricii o narodzinach pewnego ważnego dla całej historii dziecka. Dziecko owo przyszło na świat w stajence, w której przy żłobie pożywiały się akurat dwa osiołki…

OWADY
(Ponad krainą cieni, Strażniczka kluczy, Giganci)

Owadów na kartach komiksu pojawia się całkiem sporo, najbardziej charakterystyczne są jednak trzy momenty z ich udziałem.
Pierwszy to scena z albumu Ponad krainą cieni, gdy Thorgal wraz z Shaniah udają się do tytułowej krainy cieni – Niflheimu. W pewnym momencie otacza ich chmara motyli – okazuje się, że są to dusze zmarłych udające się przed boski trybunał.

Album "Ponad krainą cieni"

W Strażniczce kluczy Thorgalowi przychodzi walczyć z kolei z olbrzymimi i wyjątkowo paskudnymi muchami:

Wielkie muchy ze "Strażniczki kluczy"

Jedna z much porywa krasnala Thjaziego, towarzysza Thorgala, na szczęście ten strzałem z łuku unieszkodliwia monstrualnego owada. Chwilę później pojawia się cały rój wielkich much, ale nasi bohaterowie znajdują na szczęście drogę ucieczki…

Z wielką muchą Thorgalowi przyjdzie się zmierzyć jeszcze w tomie Giganci – na wspomnianym już przyjęciu urodzinowym córki króla olbrzymów przyjdzie mu wykazać się swoją zręcznością w strzelaniu z łuku – na cel weźmie latającą pod sufitem muchę (która, zważywszy, że Thorgal jest w krainie olbrzymów, gdzie wszystko jest w porównaniu do niego wielkie, ma dlań rozmiary wielkiego ptaka!).

Mucha marnie kończy - album "Giganci"

Dla olbrzymów taka sztuczka okaże się niestety niewystarczającą, ale do tego jeszcze wrócimy…

P

PAJĄKI
(Gwiezdne dziecko – Metal, który nie istniał, Giganci, Arachnea)

No właśnie – propos tematu powyżej – chwilę później Thorgal w Gigantach popisuje się trafieniem w nić pająka, który przez to spada na podłogę, jednak i to nie usatysfakcjonuje wymagającego króla olbrzymów. Będzie więc musiał Thorgal zmierzyć się z kolejną przeszkodą, ale do niej też jeszcze dojdziemy.
Poszukajmy tymczasem innych pająków – jednego spotykamy w opowieści Thjaziego, krasnala, który wybrał się na poszukiwanie “metalu, który nie istniał” (w opowiadaniu pod tym samym tytułem, wchodzącym w skład albumu Gwiezdne dziecko).
Biorąc pod uwagę, że z Thjaziego naprawdę nieduży był skrzat, pająk ów okazał się być całkiem spory…

Choć i tak autorzy chyba trochę przesadzili...

Najszerzej – i najciekawiej – motyw pająków został jednak zarysowany w tomie Arachnea, co zresztą sugeruje już sam tytuł albumu.
Thorgal trafia do tajemniczego miasta, Arachnopolis, którego mieszkańcy składają ofiary tajemniczej i groźnej bogini, Arachnei. Ta okaże się być później księżniczką zamienioną w ogromnego pająka (do którego jeszcze wrócimy!), żyjącą w tzw. królestwie wewnętrznym, po którym z kolei jak gdyby nigdy nic spacerują sobie setki – ba! tysiące! – całkiem sporych pająków…

Tom "Arachnea"

Brrr…


PANCERNIKI
(Giganci)

Pancerniki w "Gigantach"

Znowu jesteśmy na przyjęciu urodzinowym córki króla olbrzymów – w jednej ze scen na podłodze sali balowej dostrzec można dwa… pancerniki? Albo coś, co pancernikami by być mogło :) .

PIES
(od Alinoe do Klatki)

Jeśli pies w Thorgalu, to wiadomo, że chodzi o Muffa – kudłatego psa Jolana, syna Thorgala, jeden z najważniejszych bohaterów całej serii – a już na pewno wśród zwierząt!

Muff

Muff to prawdziwy przyjaciel Jolana, który pomaga jemu – i innym członkom rodziny Thorgala – w najgorszych nawet tarapatach, w które  zresztą sam bardzo często wpada. Gotów był zginąć za Jolana i za Louve, z tego powodu bywał wielokrotnie ranny, na szczęście jakoś się z tych ran zawsze wylizał.
Walczył z Wikingami, demonami z wyobraźni, wilkami, dzikusami, wypadał za burtę…

Muff ratuje Aaricię przed demonicznym Alinoe (album "Alinoe")

Trudno określić, jakiej rasy jest Muff, wszystko wskazuje jednak na to, iż jest to briard.
Jak powiedział w jednym z wywiadów sam Grzegorz Rosiński, rysownik serii:

Muff był inspirowany moim własnym psem. Jak ten ostatni zginął nie miałem już więcej ochoty, aby go rysować, gdyż przypominało mi to złe wspomnienia związane z jego odejściem.

Dlatego też Muff w pewnym momencie żegna się z serią – ale od razu uspokajamy: nie umiera, dlatego kto wie – może jeszcze wróci?

W serii pojawia się jeszcze kilka innych psów (m.in. w Wilczycy), ale nie odgrywają one żadnej ważniejszej roli dla całej historii.

PIRANIE
(Ja, Jolan)

W tomie Ja, Jolan tytułowy bohater, syn Thorgala, musi wykonać pewną misję – trudną i niebezpieczną. Podczas owej misji płynie łódką po rzece, gdy nagle… dno łodzi zostaje zmasakrowane przez chmarę drapieżnych ryb o potężnych zębiskach, które w oka mgnieniu wcinają całą łódkę!

Atak drapieżnych ryb - "Ja, Jolan"

Później pożerają jeszcze stopę innego śmiałka i – tyle je widziano.
Czy były to piranie – pewnie nie, ale jakoś najbardziej do powyższych stworów pasują.
W komiksie pojawia się jeszcze sporo innych ryb, ale pełnią one jedynie funkcję dekoracyjną (pływają sobie w wodzie podczas “ująć podwodnych”) lub… żywieniową :) .

PTAKI
(większość tomów)

Ptaków  – i to wszelkiej maści – jest w Thorgalu całe mnóstwo, ale też trudno sobie wyobrazić jakikolwiek krajobraz bez ich udziału. Inna sprawa, że oprócz orłów – które omówiliśmy osobno – bardzo rzadko odgrywają one jakąkolwiek inną rolę niż tylko element tła.
Mamy więc ptaki nadmorskie – mewy, rybitwy itp. – pojawiające się przy okazji scen rozgrywających się nad brzegiem morza, mamy zwierzęta hodowlane, jak choćby kury (np. w Alinoe), wreszcie dzikie ptaki, na które się poluje dla mięsa – np. bażanty w Gwiezdnym dziecku:

Bażanty - "Gwiezdne dziecko"

czy egzotyczne, “rajskie ptaki”, pojawiające się m.in. w cyklu w Krainie Qa oraz w tomie Błękitna zaraza.

Album "Oczy Tanatloca"

Album "Błękitna zaraza"

Osobną grupę zajmują turkawki, które w Thorgalu pełnią właściwie tylko jedną funkcję – ruchomego celu, do którego strzelają łucznicy…
Ich ofiarą padają szczególnie w tomach Błękitna zaraza i Barbarzyńca.

Album "Barbarzyńca"

I jeszcze jeden ptak – łabędź – pojawiający się w albumie Giganci – wysłany przez boginię Friggię w ostatniej chwili ratuje życie Thorgalowi i transportuje go w bezpieczne miejsce (jak pewnie się domyślacie, jak wszystkie stworzenia w krainie olbrzymów, tak i łabędź jest odpowiednich rozmiarów!):

Thorgal uratowany przez łabędzia (album "Giganci")

S

SZCZUR
(Giganci, Błękitna zaraza)

W takiej historii, jak w Thorgalu, szczur niestety nie może mieć dobrej roli. Pojawia się w dwóch albumach i w obu pełni rolę wybitnego czarnego charakteru.
W Gigantach mamy monstrualnych rozmiarów szczura, z którym Thorgal musi się zmierzyć w bardzo nietypowej sytuacji. Oto bowiem król olbrzymów chce wystawić na próbę jego umiejętności strzeleckie i każe Thorgalowi zmierzyć się z ogromnym szczurem, który zostaje wypuszczony z klatki stojącej tuż przez Thorgalem. Nasz bohater ma do obrony tylko swój niezawodny łuk, ale żeby sprawa była nieco bardziej skomplikowana, ma do tego zasłonięte oczy…

Thorgal (z lewej) kontra szczur (z prawej, jeszcze w klatce)

Szczur wychodzi – ma złe, czerwone ślepia, wielkie pazury, jest głodny i rzuca się na maleńkiego Thorgala:

Atak szczura!

Thorgal jest jednak wybitnym łucznikiem i nie daje szans wielkiemu szczurowi, który chwilę po trafieniu z łuku zostaje na domiar złego (dla siebie) pochwycony przez… dwugłowego sokoła (do którego też jeszcze wrócimy!).
Swoją drogą szczur z Gigantów “zasłużył się” tak bardzo, że trafił na okładkę albumu!

Album "Giganci"

Szczur – oczywiście zupełnie inny – pojawia się jeszcze w albumie Błękitna zaraza, w którym pełni epizodyczną, ale bardzo ważną rolę – to od jego ugryzienia zaczyna się dramat wszystkich bohaterów, szczur bowiem zaraża Jolana tajemniczą, tytułową błękitną zarazą…

W

WILK
(m.in. Zdradzona czarodziejka, Ponad krainą cieni, Aaricia, Władca gór, Wilczyca, Piętno wygnańców)

Ta sama sytuacja, co w przypadku niedźwiedzi – kolejny drapieżnik, którego występowanie w serii jest jak najbardziej uzasadnione, bowiem w okołośredniowiecznej Skandynawii, gdzie teoretycznie rozgrywa się akcja komiksu, było to zwierzę wyjątkowo powszechne i często spotykane.
Mamy więc w Thorgalu całe mnóstwo wilków – watahy, ścigające zagubionych w lesie bohaterów, jak choćby we Władcy gór, Aaricii czy w opowiadaniu Rajska grota (album Zdradzona czarodziejka):

Thorgal w wilczych opałach ("Zdradzona czarodziejka - Rajska grota")

wilka-widmo w Ponad krainą cieni i jedynego wilka w całej serii, znanego z imienia – Sharn to wilk należący do tytułowej “zdradzonej czarodziejki”.

Sharn i jego pani

Groźny, nieustępliwy, gotów za wszelką ceną bronić swojej pani – walczy z całą chmarą leśnych zbójów, radzi sobie też z tajemniczym krasnoludem.
Lepiej być po jego stronie…

Kluczową rolę dla wilczego motywu w Thorgalu odgrywa jednak album Wilczyca, którego tytułową – i najistotniejszą bohaterką zarazem – jest wilczyca właśnie. Album opowiada bowiem o niełatwym porodzie żony Thorgala, Aaricii, która wydaje na świat swoje drugie dziecko – córeczkę Louve – w dość nietypowych okolicznościach: w grocie, obok… rodzącej wilczycy!
To jeden z najbardziej przejmujących i trzymających w napięciu zarazem motywów w całej serii!

Album "Wilczyca"

Wilczyca, już po narodzinach małych szczeniąt, opiekuje się także Aaricią i jej dzieckiem (przynosi im jedzenie), od tego też czasu rodzina Thorgala będzie się znajdować pod specjalną opieką wilków – wszystko dzięki małej Louve, która ma niezwykły dar porozumiewania się ze zwierzętami, w szczególności zaś z wilkami, co jest zapewne efektem jej niezwykłych narodzin, ale też odziedziczonych po ludziach z gwiazd umiejętnościach.
Te umiejętności porozumiewania się z wilkami szczególnie widać będzie w Piętnie wygnańców, gdzie wataha wilków bronić będzie rodzinę Thorgala przez chcącymi ich zabić Wikingami.

WOŁY
(Między ziemią a światłem)

Na kartach Thorgala co prawda żadnej krowy nie spotkamy, ale podczas wyprawy do Krainy Qa nasi bohaterowie spotykają się z wołami:

Niestety, owe zwierzaki szczęścia nie mają – ciągną wóz głównej negatywnej bohaterki serii, Kriss de Valnor, ale część z nich spada w przepaść, a ostatnia sztuka ginie na pustyni.

EPILOG

Tyle na dziś – w drugiej części naszego zwierzęcego opracowania komiksu Thorgal zajmiemy się przedstawicielami “Fauny fantastycznej”, czyli zwierzętami z mitologii nordyckiej, które pojawiają się w komiksie, oraz postaciami z bestiariusza Van Hamme’a, których też jest w Thorgalu całkiem sporo…

W tekście nie został uwzględniony ostatni, 33. album serii pt. “Statek miecz”.

"7 Dni Zoo" nr 76

„7 Dni Zoo” nr 52 – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny tygodniowy przegląd wieści ze świata ogrodów zoologicznych w pięćdziesiątym drugim już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!

"7 Dni Zoo" nr 52

W dzisiejszym numerze przeczytacie m.in. o tym, co ma wspólnego dyrektor płockiego zoo z orkiestrą symfoniczną, co wydarzyło się 140 lat temu w Poznaniu i dlaczego Ernesto nie dogadał się z Ericą?
Zapraszamy do lektury!

NARODZINY

ZOO WARSZAWA

21 października w warszawskim zoo urodziła się pigmejka.

NOWE ZWIERZAKI W ZOO

ŚLĄSKIE ZOO

25 listopada akwarium biotopu tanganikańskiego w  Śląskim Zoo wzbogaciło się o endemiczną rybę z Jeziora Tanganika – Xenotilapia flavipinnis Nsumbu.

ZOO ZAMOŚĆ

Kolejne nowe zwierzęta w zamojskim zoo – w ostatnich dniach do ogrodu przyjechały m.in. nene, ibisy grzywiaste i fenek.

WYDARZENIA W SKRÓCIE

- “Mikołajki na Biegunie Północnym” w Akwarium Gdyńskim.
W weekend poprzedzający mikołajki Akwarium Gdyńskie zaprasza wszystkich na spotkanie z – a jakże! – Świętym Mikołajem. 3 i 4 grudnia na zwiedzających czeka szereg atrakcji – kolędowanie z chórem D’accordo, spektakl „Opowieść Wigilijna” w wykonaniu Teatru Frajda oraz tworzenie fantazyjnych ozdób choinkowych.

Szczegółowy plan weekendowych imprez można znaleźć tutaj.

- 25 listopada obchodzono Światowy Dzień Pluszowego Misia.
My przypominamy z tej okazji – niedźwiedź to nie miś, pluszowy miś – to nie niedźwiedź!

Niedźwiedź i miś to nie to samo!

Niedźwiedź i miś to nie to samo!

- 15 listopada, w kinie Riverside Studios na Hammersmith (Wielka Brytania) odbyła się premiera filmu dokumentalnego pt.  Wojtek the Bear that went to War w reżyserii Willa Hooda i Adama Lavisa – film opowiadającego o legendarnym niedźwiedziu Wojtku, który podczas II wojny światowej służył w oddziałach gen. Andersa.
W Telewizji Polskiej film można było obejrzeć 22 listopada – kto nie zdążył, będzie miał jeszcze szansę, TVP obiecało bowiem, że film przynajmniej jeszcze raz pojawi się na antenie w tym roku.

My gorąco polecamy obejrzenie filmu – w atrakcyjny, a przy tym przystępny i solidny sposób opowiada on całą historię niezwykłego niedźwiedzia, skupiając się nie tylko na samym Wojtku, ale też na wszystkich jego towarzyszach.
Mocny, bardzo interesujący dokument.
Więcej o produkcji Hooda i Lavisa pisaliśmy tutaj.

- Niecodzienny koncert w sali koncertowej płockiej Szkoły Muzycznej – prowadzącym sam Aleksander Niweliński, dyrektor płockiego zoo!
W miniony piątek w sali koncertowej Szkoły Muzycznej koncert dla maluchów poprowadził dyrektor płockiego zoo, Aleksander Niweliński. Dyrektor zoo opowiadał o zwyczajach mieszkańców płockiego zoo, wykorzystując prezentację puszczaną na wielkim telebimie, której towarzyszyła muzyka z “Karnawału zwierząt” autorstwa C. Saint-Saënsch, wykonywana przez zaproszonych muzyków.
Koncert odbył się w ramach akcji organizowanej przez Płocką Orkiestrę Symfoniczną – więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

ZDARZYŁO SIĘ…

1871 – narodziło się poznańskie zoo…

1871...

Dokładnie 140 lat temu prezes kółka kręglarskiego, mającego swoją siedzibę w ogródku restauracyjnym przy dworcu Kolei Stargardzko-Poznańskiej na poznańskich Jeżycach, otrzymał z okazji swoich 50. urodzin niecodzienny prezent – świnię, kozę, barana, kota, królika, wiewiórkę, gęś, kaczkę, kurę i pawia, a także tresowanego niedźwiedzia i małpkę, kupione od wędrownych Cyganów…
Z owej niecodziennej menażerii narodziło się później poznańskie zoo – więcej na temat tej niecodziennej historii możecie przeczytać tutaj.

2011...

21. 11. 2010

We wrocławskim zoo urodził się osiołek Poitou, Życzliwek.

MRÓWKOJAD I OKOLICE…

400 tysięcy odwiedzin za nami!

Wreszcie – 21 listopada nad ranem naszą stronę odwiedził gość nr 400 000! Do dziś odwiedziło nas 405 tysięcy osób!
Teraz czekamy na gościa nr 500 000, a za rok, kto wie – może wydamy banknot z milionowym mrówkojadzim nominałem! :)

Z ŻYCIA MRÓWKOJADÓW…

Erica i Ernesto, czyli o trudnych mrówkojadzich związkach w Winchester Zoo

Ernesto – siedmioletni mrówkojad olbrzymi z Marwell Wildlife Zoo niedaleko Winchesteru – był jedną z największych gwiazd w zoo. Niestety, Ernesto był jedynym mrówkojadem w zoo, dlatego też opiekunowie czynili starania, aby znaleźć dla niego partnerkę. Po długich poszukiwaniach udało się sprowadzić dla niego tak oczekiwaną samicę – z Niemiec na początku 2010 roku przyjechała kilkuletnia Erica. Erica najpierw była oddzielona od Ernesto, ale miała z nim kontakt wzrokowy – zwierzęta miały się bowiem na początku przyzwyczaić do swojej obecności. Wreszcie oba mrówkojady połączono i … wtedy zaczęły się problemy. Zamiast oczekiwanych przez opiekunów “zbliżeń” między Ericą i Ernesto ciągle dochodziło do starć – widać było, że zwierzęta nie przepadają za sobą. Kiedy stały się wobec siebie agresywne do tego stopnia, że mogły zrobić sobie krzywdę, pracownicy zoo postanowili je rozdzielić i… zbadać, czy aby na pewno Erica jest samicą.
Jak bowiem powszechnie wiadomo, dokładne określenie płci u mrówkojadów nie jest takie łatwe – zanim uzyskaliśmy pewność, ze poznańska Felice jest samicą, minęło pół roku (choć w Warszawie potrzebowali tylko miesiąca aby stwierdzić, że Ares to Ares!).
Wynik badania wprawił pracowników zoo w osłupienie – Erica okazała się bowiem Ericiem, co wyjaśniło niechęć, jaką obdarzał ją (jego) Ernesto – biedak wiedział, że z tego związku małych mrówkojadów nie będzie, wiedziała też Erica vel Eric, tylko biedni ludzie nie mieli o niczym pojęcia…
Tak się zdarza – tyle, że od przyjazdu Erici/Erica do Marwell Wildlife minęło aż 18 miesięcy!
Zoo zaczęło więc szukać kolejnej samicy, tym razem “posiadającej papiery”, że na pewno jest samicą. Wolną samicę mrówkojada znaleziono w Danii, w Aalborg Zoo, skąd pod koniec sierpnia do Marwell Wildlife przyjechała dwuletnia mrówkojadzica Inti.


Tym razem nie ma wątpliwości, że Inti jest samicą, w Danii bowiem doczekała się już jednego potomka.
27 listopada oba mrówkojady zostały połączone i wiele wskazuje na to, że stworzą zgodną parę.

Ernesto i Inti na wspólnym wybiegu (fot. Marwell Wildlife)

A co z Ericą, znaczy Ericiem? No cóż, wyjechał(a) – zoo nie było bowiem zainteresowane mrówkojadzim trójkątem, zresztą – taka sytuacja mogłaby tylko zaostrzyć konflikt między oboma samcami… :) .

TEMAT TYGODNIA

Polskie ogrody zoologiczne w ogniu krytyki, czyli echa raportu Born Free Foundation i ENDCAP – “The EU Zoo Inquiry 2011 – Poland”

Raport zaprezentowano 22 listopada w Parlamencie Europejskim w Brukseli.
Dokument określany jest jako raport “niezależnych, międzynarodowych organizacji i specjalistów” na temat implementacji unijnej Dyrektywy Zoo przez Polskę i warunków życia zwierząt w polskich ogrodach zoologicznych.
Raport jest dla Polski druzgocący, ale warto pamiętać, że na sumę oceny składa się tak płockie czy warszawskie zoo, jak zwierzyńce w Lesznie, Braniewie i Człuchowie…
Dziś jeszcze wstrzymamy się od komentarza, chcemy bowiem dokładnie przeanalizować wszystkie zapisy w raporcie i porównać je z wynikami dotyczącymi innych państw, mamy jednak nadzieję, że w najbliższym tygodniu ukaże się na Mrówkojadzie obszerny tekst poświęcony analizie raportu.
Tymczasem każdy może sam przeczytać raport – tekst dokumentu dostępny jest tutaj.

Tyle na dziś, a kolejny – pięćdziesiąty trzeci już! – numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

1871...

“Zoo w prezencie” – historii poznanskiego zoo w odcinkach część I

Działo się to dokładnie 140 lat temu, w roku 1871 roku – Poznań był wówczas stolicą nowoutworzonej prowincji poznańskiej, powstałej na bazie dawnego Wielkiego Księstwa Poznańskiego. W tym samym roku doszło do zjednoczenia Niemiec, co w znaczącym stopniu przyczyniło się do nasilenia germanizacji – jej skutki odczuwalne były w Poznaniu bardzo mocno (powstawały antypolskie organizacje  – np. Hakata – i działała komisja kolonizacyjna).
Poznań liczył w tym czasie około 60 tys. mieszkańców, był więc miastem stosunkowo niedużym – dla porównania Wrocław miał wtedy 208 tys. mieszkańców, a Lipsk ponad 100 tysięcy – ale odgrywającym bardzo ważną rolę, jako ośrodek komunikacyjny i kluczowa twierdza poligonalna Rzeszy – w Poznaniu w tym czasie trwały bowiem bardzo zaawansowane prace nad Twierdzą Poznań – wielkim systemem fortyfikacji miejskich, budowanych od początku XIX wieku.
W 1871 roku Poznań był już potężną twierdzą:

Poznań w 1871 roku (Plan der Stadtbefestigung von Posen 1871)

Granice miasta wyznaczał wówczas system obwarowań miejskich, w skład których wchodziły też bramy miejskie – jedną z nich była Brama Berlińska, będąca główną bramą prowadzącą na zachód. Znajdowała się ona na skrzyżowaniu obecnych ulic  Święty Marcin i Kościuszki. Odgrywała ona bardzo ważną rolę, przez nią bowiem wychodziły drogi na Berlin, Głogów i do dworca kolejowego na Jeżycach, który znajdował się jakiś kilometr za bramą.

Brama Berlińska od strony zachodniej (fotografia z końca XIXw., Wikipedia)

Ów dworzec był dworcem Kolei Stargardzko-Poznańskiej, z którego 10 sierpnia 1848 roku wyruszył pierwszy pociąg kolei żelaznej przez Krzyż do Szczecina i dalej do Berlina.

Dworzec kolejowy na Jeżycach, stan z 1863 roku (fot. Wikipedia)

Obszerne zabudowania dworca wzniesione były z tzw. muru pruskiego. Dworzec jeżycki był miejscem bardzo ruchliwym, a przy tym żyjącym swoim własnym rytmem – leżał za murami miasta, był więc od niego trochę oderwany.
Niezwykle istotnym miejscem była restauracja dworcowa, w ogrodzie której kwitło lokalne życie towarzyskie – w chwilach wolnych od zajęć spotykali się tam stali bywalcy restauracji – żeby pogawędzić przy kuflu piwa lub pograć w bardzo popularne wówczas kręgle. Smakosze piwa i miłośnicy gry w kręgle mieli swoje kółko kręglarskie, którego prezesem był właściciel restauracji dworcowej, dzięki czemu wesołe towarzystwo nie musiało się martwić o to, że komuś będzie przeszkadzać ich częsta tam obecność.
W pamiętnym roku 1871 prezes ów obchodził okrągłe, 50. urodziny, członkowie kółka kręglarskiego postanowili więc uczcić urodziny swojego prezesa, żeby odwdzięczyć się za wszelkie spotykające ich z jego strony przywileje, ale też żeby wyrazić swą do niego sympatię. Nie byliby jednak sobą, gdyby nie zrobili tego w jakiś zabawny sposób, wpadli więc na dość niecodzienny pomysł.
Pomysł, który miał przejść do historii…
Umówili się zatem, że każdy z nich ofiaruje jubilatowi jakieś zwierzę, które w ciągu trzech dni, poprzedzających urodziny prezesa, spotka na terenie miasta albo w jego najbliższej okolicy. Warunek był jeden – w grę nie wchodziły konie, woły, krowy i psy, w przeciwnym bowiem razie najpewniej właśnie tymi zwierzętami zostałby zasypany prezes.
Fundusze na zakup zwierząt wyasygnowano ze wspólnej kasy, podzielono po równo na każdego z członków kółka i… ruszono na łowy w miasto!

Łatwo sobie wyobrazić, jakież musiało być zdziwienia prezesa kółka kręglarskiego, gdy w dniu swoich urodzin, organizowanych – a jakże! – w ogródku dworcowej restauracji, zjawili się jego kompani, którzy przynieśli ze sobą “prezenty”.
W ten oto sposób jubilat otrzymał świnię, kozę, barana, kota, królika, wiewiórkę, gęś, kaczkę, kurę i pawia, a także tresowanego niedźwiedzia i małpkę, kupione od wędrownych Cyganów…
Prezes zdumiał się wielce, ale znał dobrze swoich kompanów, toteż zdziwienie jego szybko przeszło w refleksję nad tym, co zrobić z wielce oryginalnym, ale jednak dość kłopotliwym prezentem. Trzymanie całego przybytku we własnym domu nie wchodziło w grę, stąd prezes wpadł na pomysł, aby wszystkie te zwierzaki umieścić… w ogródku restauracyjnym, gdzie cieszyć się z ich obecności będzie mógł i on, i jego kompani, ale też wszyscy, którzy postanowią odwiedzić jego restaurację!
Pomysł zdawał się być wyborny, toteż prezes szybko zabrał się za jego realizację. Dzierżawcami ogródka było Stowarzyszenie Sedańczyków, do którego należała część z ofiarodawców, toteż formalności udało się załatwić bardzo szybko i cała ta dość przypadkowa menażeria trafiła do ogródka…

Menażeria restauracyjna, jak łatwo się domyślić, bardzo szybko się powiększała – cieszyła się ona bowiem ogromną popularnością obywateli poznańskich, którzy nie tylko chętnie ją odwiedzali podczas “wycieczek za miasto” i przy okazji pobytu na dworcu kolejowym, ale też bardzo chętnie wzbogacali ją o nowych mieszkańców – a to ktoś przyniósł królika, ktoś inny gęś…
Stowarzyszenie Sedańczyków na wniosek swojego prezesa powzięło więc uchwałę:

 ażeby zwierzęta te eksponowano stale w ogrodzie, nie tylko dla rozrywki, lecz i dla pouczania oglądających je i ażeby ta, na razie skromna kolekcja, stała się zaczątkiem przyszłego zbioru zoologicznego.

Uchwała ta jednoznacznie określała, jaką rolę miały pełnić owe zwierzęta (gośćmi menażerii były bowiem coraz częściej dzieci!), co ważne jednak, wyznaczała także perspektywy rozwojowe menażerii, stąd też rok 1871 uważa się za początek istnienia poznańskiego Ogrodu Zoologicznego.
Powołano zarząd, w skład którego weszło także kilku wpływowych obywateli miasta, wykonano odpowiednie pomieszczenia dla zwierząt. Ich zakup sfinansowano z dobrowolnych datków, których w pierwszych miesiącach funkcjonowania menażerii było tyle, że starczały też na wyżywienie dla zwierząt.
Zima 1871/1872 przyniosła znaczne zwiększenie wydatków, te jednak w całości pokrył radca miejski, niejaki Mendel Cohn.
Ważnym momentem dla restauracyjnej menażerii był wiosna 1872 roku, kiedy to w Poznaniu urządzono wystawę rzemiosła, pierwszą tego typu w mieście. Wystawa ta cieszyła się ogromną popularnością i w pośredni sposób przyczyniła się też do ogromnej frekwencji w zwierzyńcu – organizatorzy wystawy nie zadbali bowiem o odpowiednie zaplecze gastronomiczno-rozrywkowe, wobec czego zwiedzający korzystali tłumnie ze znajdującej się nieopodal wystawy (która odbywała się na Jeżycach) dworcowej restauracji…
Jeszcze w 1872 roku zdecydowano się wprowadzić niewielkie opłaty za wstęp do stale rozrastającej się menażerii, dzięki czemu nie było problemów z jej utrzymaniem, poznaniacy zaś płacili bardzo chętnie, menażeria cieszyła się bowiem dużą sympatią, była też jedynym tego typu miejscem w całym mieście! Na rzecz zwierzyńca stale też wpływały dobrowolne opłaty od obywateli miasta, którzy nie szczędzili nań grosza – menażeria mogła się więc spokojnie rozwijać.
Kłopoty finansowe zaczęły się dopiero w 1873 roku – wpływy utrzymywały się na stałym poziomie, rozrastający się zwierzyniec wymagał jednak coraz to większych nakładów, dlatego też postanowiono utworzyć “Towarzystwo Akcyjne Ogród Zoologiczny”, ale to już inna historia…

Niedźwiedź i miś to nie to samo!

25 listopada – Światowy Dzień Pluszowego Misia

Święto zostało ustanowione w 2002 roku, czyli w setną rocznicę pamiętnego wydarzenia. Ponoć w 1902 roku Theodore Roosevelt, ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, wybrał się na polowanie. Na tym polowaniu towarzysz prezydenta postrzelił małego niedźwiadka, kiedy jednak Roosevelt zobaczył przerażonego malucha, kazał go natychmiast uwolnić…

Pluszowy miś - www.johnlewis.com

Pluszowy miś - www.johnlewis.com

Oczywiście dzisiaj wydaje nam się niedorzeczne, jak można młode, postrzelone zwierzę wypuścić na wolność “z litości”. Pamiętajmy jednak, że to pewnego rodzaju legenda, która ma nam dać pewien obraz Roosevelta oraz wyjaśnić, skąd wzięła się nazwa najpopularniejszej zabawki na świecie – Teddy bear, czyli  – po naszemu – pluszowego misia.

Clifford Berryman, karykaturzysta “Washington Post” narysował scenę z polowania, co z kolei zainspirowało rosyjskiego imigranta Morrisa Mitchoma, prowadzącego sklep z zabawkami na Brooklynie do uszycia misia, którego nazwał “Misiem Teddy’ego”. Roosevelt nie przewidywał, że nazwanie zabawki jego imieniem może mieć jakiś oddźwięk, kiedy jednak po dwóch latach pluszowy miś Mitchuma stał się jedną z najpopularniejszych zabawek, Roosevelt wybrał go na maskotkę swojej kampanii i wygrał ponownie wybory.

Theodore Roosevelt z pluszowym misiem - www.art.com

Theodore Roosevelt z pluszowym misiem - www.art.com

Z czasem narodziło się wiele misiów, które na stałe weszły do popkultury i na punkcie których świat oszalał. Kubuś Puchatek:

Zabawki Christophera Milne'a, które stały się kanwą do stworzenia postaci przez jego ojca, Alana Alexandra

Zabawki Christophera Milne'a, które stały się kanwą do stworzenia postaci przez jego ojca, Alana Alexandra

Miś Paddington:

Miś Paddington

Miś Paddington

Miś Colargol:

Miś Kolargol

Miś Colargol

czy nasz w stu procentach rodzimy Miś Uszatek, który zrobił ogromną karierę szczególnie w… Japonii:

Miś Uszatek, co klapnięte uszko ma

Miś Uszatek, co klapnięte uszko ma

My proponujemy jednak, aby z okazji Dnia Pluszowego Misia pamiętać o wszystkich pluszowych zabawkach – nie tylko o misiach, ale także, na przykład, o mrówkojadach:

Tadziu Pluszowy Mrówkojad

Tadziu Pluszowy Mrówkojad

 Niedźwiedź to nie miś!

Dzień Pluszowego Misia może jednak być nie tylko dniem, w którym zajmiemy się naszymi ukochanymi pluszakami. Dobrze, żeby stał się okazją do przypomnienia, że pluszowy miś i niedźwiedź, z którym często jest utożsamiana maskotka, to absolutnie nie to samo.

Niedźwiedź i miś to nie to samo!

Niedźwiedź i miś to nie to samo!

Wizerunek misia jako niegroźnego pluszaka, niestety, wyrządził temu zwierzęciu wiele krzywdy. Wiele osób przekonanych jest o tym, że niedźwiedź jest potulny i łagodny, że to zwierzę całkowicie niegroźne. Nic bardziej mylnego! Trzeba pamiętać o tym, że niedźwiedź jest dzikim zwierzęciem, które może wyrządzić ogromną krzywdę, jeśli nieodpowiednio się do niego “podejdzie”. Program informacyjny Niedźwiedź to nie miś został ogłoszony przez Tatrzański Park Narodowy.

Jeśli kiedykolwiek spotkamy niedźwiedzia w jego środowisku naturalnym, pamiętajmy – on jest u siebie i, jeśli będzie trzeba, będzie się bronił. Zdarzały się w ostatnich latach dramatyczne sytuacje, kiedy nierozsądne zachowanie ludzi doprowadzało w takich sytuacjach do tragedii. Co powinniśmy zrobić, kiedy spotkamy niedźwiedzia na szlaku? Na pewno go nie zaczepiać! Jak czytamy na stronie TPN:

Jeżeli to możliwe należy spokojnie się oddalić, a już w żadnym wypadku nie wolno zbliżać się do zwierzęcia. Nawet zaniepokojone zwierzę z reguły szybko się uspokaja, gdy człowiek zamanifestuje chęć odejścia. Niedźwiedź budzi powszechną sympatię, zdrobniała nazwa miś brzmi ciepło i przypomina pluszową zabawkę, ale zwierzę to może być niebezpieczne i na Słowacji każdego roku dochodzi do przypadków poturbowań, co kończy się nawet dłuższym pobytem w szpitalu. Ataku ze strony niedźwiedzia można spodziewać się w kilku sytuacjach:

  • niespodziewane zaskoczenie zwierzęcia z bliskiej odległości, np. podczas żerowania w malinach lub w czasie spoczynku
  • pojawienie się w czasie żerowania, zwłaszcza przy zabitej ofierze, co jest odbierane jako próba zabrania jej
  • znalezienie się między matką a młodymi, co może zdarzyć się mimowolnie, zważywszy, że pod koniec lata oddalają się one od matki na odległość nawet ponad 100 metrów!

Pamiętajmy więc – niedźwiedź to nie miś!

Niech to jednak nie odbierze nam radości ze świętowania Dnia Pluszowego Misia. :)

Francisco Goya, His Majesty’s Giant Anteater - reprodukcja obrazu, która ukazała się w magazynie "Goya", nr lipiec-sierpień 2011, str. 336 (zdjęcie pochodzi ze strony www.museolazarogaldiano.wordpress.com)

Jego Wysokość Mrówkojad Olbrzymi, czyli tajemnica pewnego obrazu!

W 1759 roku na tronie Hiszpanii zasiada nowy władca – Karol III Hiszpański. Hiszpania ma wówczas status supermocarstwa, a znaczną część swojej potęgi opiera na licznych koloniach – wszak trzyma w ryzach prawie całą Amerykę Łacińską. Karol III uznawany jest za władcę nieprzeciętnego, choć obok wielu ważnych reform, które wprowadza, wdaje się też w niezbyt dobrze rokujące dla Hiszpanii sojusze i działania zbrojne. Dobra polityka wewnętrzna ściera się z niezbyt udaną zagraniczną.
Historia jeszcze go oceni.

Karol, król-kolekcjoner

Karol III Hiszpański (fot. Wikipedia)

Ale Karol III to nie tylko władca – to także zapalony myśliwy i wytrawny kolekcjoner sztuki. Jak na światłego człowieka swoich czasów przystało, zainteresowania ma bardzo szerokie – kolekcjonuje szczególnie dzieła sztuki, zwłaszcza malarstwa, głównie antycznego, ale też współczesnego, poza tym zbiera rzeźby, książki i przedmioty dekoracyjne, a wśród jego kolekcji znajdują się także zwierzęta, minerały, skamieniałości i rośliny.
To, że jest władcą nie tylko Hiszpanii, ale też zarządcą ogromnych terytoriów za oceanem, znacznie poszerza jego możliwości kolekcjonerskie. Nowy Świat był dla Hiszpanii i jej monarchy w tym czasie niezwykle ekscytujący – wciąż do końca niepoznany i kryjący wiele tajemnic. Do Hiszpanii co jakiś czas docierały statki z Ameryki, przywożąc rozmaite nieznane Europejczykom zabytki i ciekawostki – w tym lokalne, egzotyczne rośliny i zwierzęta.
Ładunek, jaki przypłynął do Hiszpanii pewnego lipcowego poranka 1776 roku z Buenos Aires w Argentynie miał jednak przebić wszystkie poprzednie i wprawić w niezwykłe zadziwienie samego króla!
Oto bowiem przed oblicze króla, w Pałacu Królewskim w Madrycie, przyprowadzono zwierzę, jakiego nie tylko w Hiszpanii, ale i w całej Europie dotąd nie widziano!
Wyglądało najprawdopodobniej tak:

To się musiał król zdziwić...

Wedle wszelkich dostępnych danych był to pierwszy żywy mrówkojad olbrzymi przywieziony do Europy! Przed obliczem króla stanęła samica, złapana w środowisku naturalnym w Argentynie.

Namaluj mi mrówkojada!

Król – jak łatwo się domyślić – był nie tylko wielce zdumiony, ale też bez reszty zafascynowany tym niezwykłym zwierzęciem, niepodobnym do jakiegokolwiek znanego w Starym Świecie.
Król postanowił przenieść mrówkojada do ogrodów królewskich w Buen Retiro, gdzie przygotowano dla niego specjalny wybieg. Jak łatwo się domyślić, w XVIII wieku nie istniały jeszcze aparaty fotograficzne, dlatego jedyną możliwością uwiecznienia niezwykłego stworzenia było wykonać jego portret. Dlatego też król, który był wielce rad z tego, że jego kolekcja zwierząt powiększyła się o niezwykłe i unikatowe na skalę całej Europy zwierzę, zapragnął także mieć jego portret, aby wzbogacić swoją kolekcję malarstwa. Namalowanie obrazu zlecił swojemu nadwornemu malarzowi, Rafaelowi Mengsowi, który od razu zabrał się do dzieła.

Rafael Mengs (fot. Wikipedia)

Mengs pracował nad portretem zwierzęcia, niestety, czy ze względu na warunki klimatyczne czy nieodpowiednią dietę – składającą się głównie z mielonego mięsa i chleba (!), zwierzę zginęło zaledwie siedem miesięcy po jego przyjeździe do Madrytu.
Na szczęście Mengs zdążył ukończyć portret mrówkojada – jeszcze w 1776 roku – obraz, zatytułowany His Majesty’s Giant Anteater, trafił do Królewskiego Gabinetu Historii Naturalnej w Madrycie, później zaś trafił do Muzeum Przyrodniczego (Museo Nacional de Ciencias Naturales) w Madrycie, w którym znajduje się do dziś – tyle, że nie na ekspozycji, a w biurze kustosza muzeum.
Padł mrówkojad, umarł Mengs, umarł też sam król Karol III, a obraz utonął w ogromnych zbiorach madryckiego muzeum i zdawać się mogło, że niemal wszyscy o nim zapomnieli…
Co prawda od samego początku pojawiały się sugestie, jakoby autorem obrazu wcale nie był Mengs, ale brakowało jakichkolwiek dowodów.
Wreszcie w 2006 roku – 230 lat po namalowaniu obrazu! -  Ana Victoria Mazo Pérez wydała papierową reprodukcję obrazu, dzięki czemu obraz “przypomniał o sobie”.

Kto autorem obrazu???

Po opublikowaniu w 2006 roku papierowej wersji obrazu, portretem mrówkojada zainteresował się niejaki Javier Jordán de Urríes y de la Colina, kustosz w Zamku Królewskim w Aranjuez, którego zaintrygowała kwestia autorstwa obrazu. Coś nie dawało mu spokoju – choć oficjalnie autorem malowidła miał być Mengs, Javier Jordán rozpoczął szczegółowe badania, mająca raz na zawsze rozstrzygnąć tę sporną kwestię.
Bomba wybuchła tego lata, gdy w magazynie sztuki Goya opublikowany został artykuł Jordána, w którym kustosz twierdził, iż rzeczywistym autorem obrazu jest… Francisco de Goya!

Francisco Goya (fot. Wikipedia)

W artykule de Urriés pisze, iż zaintrygował go przede wszystkim dość nietypowy temat malowidła oraz pytania o faktycznego autora obrazu – wątpliwości pojawiały się już wcześniej, ale nie były odpowiednio udokumentowane.
Już wstępne badania wykazały, że autorem obrazu na pewno nie jest Mengs! Jak to?
Ano, zlecenie namalowania obrazu dostał co prawda Mengs – i to bezpośrednio od samego króla – jak jednak powszechnie wiadomo, uznani artyści – a za takiego uchodził Mengs (był wszak nadwornym malarzem samego króla!) często mają do pomocy szereg asystentów i współpracowników, którzy pomagają “głównemu artyście” w tworzeniu. Łatwo sobie wyobrazić, że nadworny malarz królewski musiał mieć mnóstwo zleceń, z którymi sam nie byłby sobie w stanie poradzić, stąd siłą rzeczy musiał się wspierać współpracownikami i asystentami. Ponieważ namalowanie obrazu zlecono samemu Mengsowi, praca była przypisana właśnie jemu. Mengs co prawda podjął intensywne przygotowania do projektu, ale nie mógł samodzielnie go namalować, gdyż musiał wyjechać na dłuższy czas do Rzymu.
Kluczowy w wyjaśnieniu zagadki okazuje się być pewnie dokument z 17 września 1776 roku, wedle którego Mengsowi zostały wypłacone pieniądze z tytułu ukończenia obrazu, z zaznaczeniem, że mają być przekazane “anonimowemu malarzowi”, który ukończył obraz pod kierunkiem samego Mengsa. Oczywistym więc stało się, że obrazu nie namalował Mengs (do niego mogła należeć co najwyżej ogólna wizja dzieła, jego zarys, szkic itp.), tylko jeden z malarzy z jego pracowni.
Javier Jordán wśród pracowników Mengsa znalazł m.in. nieznanego wówczas Goyę. Kustosz uznał, iż to właśnie on może być autorem dzieła, za czym przemawiać miały liczne szczegóły stylistyczne, widoczne na portrecie mrówkojada, które żywcem przypominają te, widoczne w późniejszych dziełach artysty. Na tej podstawie uznał, iż rzeczywistym autorem obrazu jest Francisco Goya!

Dlaczego Goya?

Goya i mrówkojad? Hmm, zestawienie dość dziwne. Goya znany jest raczej jako autor takich dzieł jak Maja naga i Maja ubrana, Rozstrzelanie powstańców madryckich 3 maja 1808 roku czy Gdy rozum śpi, budzą się upiory, ale mrówkojad?

Goya, "Rozstrzelanie powstańców madryckich 3 maja 1808 roku" (fot. Wikipedia)

Pamiętajmy jednak, że obraz mrówkojada powstaje, gdy Goya jest ledwie praktykantem u Mengsa i ma dokończyć zamówione u swego mistrza dzieło. Za autorstwem Goi przemawiają jednak przede wszystkim elementy tła obrazu – sposób przedstawiania krajobrazu, który ma być typowy dla późniejszych dzieł artysty.
Co więcej, obraz His Majesty’s Giant Anteater w niczym nie przypomina innych dzieł samego Mengsa, a wśród jego współpracowników trudno znaleźć kogokolwiek, kto talentem mógłby dorównać Goi – sam portret mrówkojada jest zaś dziełem na tyle wybitnym, że trudno wyobrazić sobie, aby miał namalować go artysta przeciętny.
Goya wydaje się być więc wskazaniem idealnym!

Zainteresowanych szczegółową analizą porównawczą obrazu His Majesty’s Giant Anteater z innymi dziełami artysty, która ma udowodnić, iż jest on również autorem mrówkojadziego portretu, odsyłamy tutaj.

Teoria kustosza Jordána, choć bardzo przekonująca i do tego niezwykle elektryzująca, jest jeszcze zbyt świeżą, aby przyjąć ją zupełnie bezkrytycznie, stąd trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, zanim oficjalnie autorem portretu mrówkojada zostanie obwieszczony Goya. Nie brak bowiem sceptyków tej teorii, którzy twierdzą, że pomysł z Goyą jako autorem obrazu jest bardzo chwytliwy, ale ma wiele luk. Póki co w świecie sztuki trwa gorąca debata nad obrazem, choć coraz powszechniejsze jest uznanie, iż autorem dzieła jest jednak Goya.
Jednak niezależnie od tego, kto faktycznie namalował obraz, nie ma wątpliwości, że His Majesty’s Giant Anteater  jest wielkim dziełem sztuki!

Francisco Goya, His Majesty’s Giant Anteater (1776)

No właśnie – czas chyba przyjrzeć się bliżej samemu obrazowi, wokół którego rozpętał się taki szum. My nie mamy wątpliwości – czy jego autorem jest Goya, czy Mengs, czy któryś z jego uczniów – bez znaczenia: obraz jest po prostu piękny, zachwycający i marzymy tylko o jednym: żeby mieć go w swoim pokoju.
Albo chociaż zobaczyć go “na żywo” w Museo Nacional de Ciencias Naturales w Madrycie.
Póki co jednak zdani jesteśmy na reprodukcję, która ukazała się w magazynie Goya:

Francisco Goya, His Majesty’s Giant Anteater - reprodukcja obrazu, która ukazała się w magazynie "Goya", nr lipiec-sierpień 2011, str. 336 (zdjęcie pochodzi ze strony www.museolazarogaldiano.wordpress.com)

His Majesty’s Giant Anteater to obraz olejny na płótnie, o wymiarach 105 x 209 cm. Przedstawia stojącą samicę mrówkojada olbrzymiego praktycznie naturalnej wielkości, z lewego profilu, z wyciągniętym językiem. Niebywała jest idealna wręcz poprawność w ukazaniu anatomii mrówkojada na obrazie – jeśli weźmiemy pod uwagę, że malarz widział mrówkojada pierwszy raz w życiu i nie mógł mieć na jego temat zbyt dużej wiedzy, to dbałość o szczegóły i poprawność w ich ukazywaniu jest wręcz nieprawdopodobna!
Spójrzmy – przednie łapy są podwinięte, jak bowiem wiadomo, mrówkojady chodzą na knykciach. Idealnie zachowane są też proporcje w budowie zwierzęcia – wiele współczesnych rysunków w rozmaitych popularnych wydawnictwach mogłoby się na obrazie Goi (?) uczyć, jak należy pokazywać mrówkojada! Mrówkojad na obrazie ukazany jest na tle drzew i łagodnych wzgórz, w tle widać też ruiny zamku. Uwagę zwraca jednak bardzo szczególny element dzieła – z prawej strony obrazu, tuż nad ogonem stojącego mrówkojada, widać potężny monolit, u podstawy którego widać drugiego mrówkojada, który śpi skulony i przykryty ogonem.
Jakbyśmy widzieli Eskado!

Śpiący Eskado

Tym samym obraz prezentuje mrówkojada w dwóch różnych pozach, w których jest najczęściej spotykany. Na monolicie widnieje także napis w języku hiszpańskim, zawierający informacje na temat portretowanego zwierzęcia – dowiemy się z niego, że w naturalnym środowisku mrówkojad zjada mrówki, że dany okaz należy do króla, a ten widoczny na obrazie ma około 30 miesięcy i może dożyć do 6-7 lat.

Jeśli natraficie gdzieś na jakiekolwiek mrówkojadzie tropy, o których nie pisaliśmy jeszcze na Mrówkojadzie – koniecznie dajcie nam znać!
My tymczasem wracamy do tropienia – kto wie, jaki artysta jeszcze namalował naszego ulubionego zwierzaka… :) .

zwierzeta-z-poznanskiego-nowego-zoo

Zwierzęta z poznańskiego Nowego Zoo – galeria

W toku naszych mrówkojadzich wypraw, których przez ostatnie lata uzbierało się naprawdę sporo, zdecydowanie najczęściej odwiedzaliśmy oba poznańskie ogrody zoologiczne (tzw. Nowe i Stare Zoo) – głównie dlatego, że jeszcze do sierpnia zeszłego roku nasza siedziba znajdowała się właśnie w stolicy Wielkopolski.
Podczas setek naszych wypraw zrobiliśmy tysiące zdjęć (te z Nowego Zoo można zobaczyć tutaj, te ze Starego – tutaj), na których udało nam się sportretować niemal wszystkich mieszkańców obu ogrodów.
Dziś postanowiliśmy zebrać je w jednym miejscu i zaprezentować Wam możliwie pełną galerię zdjęć mieszkańców Nowego Zoo (ze Starym poczekamy do przyszłorocznego otwarcia nowego Pawilonu Zwierząt Zmiennocieplnych, gdyż większość obecnych mieszkańców przebywa na zapleczach lub w niedostępnych pawilonach).
Powyższe zestawienie nie jest oczywiście pełną lista mieszkańców zoo – choćby dlatego, że nie wszystkim zwierzętom udało nam się zrobić zdjęcie (łasza palmowa), nie wszystkim też zdjęcie zrobić mogliśmy (pawilon zwierząt nocnych!), niektóre zaś zdjęcia po prostu nie nadają się do publikacji, jeśli więc zachodziła taka potrzeba (i możliwość!) posiłkowaliśmy się innymi dostępnymi zdjęciami danego gatunku.
Jakkolwiek – poniższa galeria mieszkańców Nowego Zoo i tak jest chyba najpełniejszym dotąd publikowanym w jednym miejscu fotograficznym spisem lokatorów Nowego Zoo.

Ilu zaś mieszkańców liczy Nowe Zoo? Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, nie jesteśmy w stanie tego jednoznacznie określić! Według stanu na dzień 01.01.2010 oba poznańskie ogrody zamieszkiwało łącznie 421 gatunków zwierząt. Na chwilę obecną ta liczba może być nieco mniejsza (głównie przez ubytki zwierzostanu w Starym Zoo), niemniej wg naszych szacunków nadal oscyluje w granicach 400 gatunków, z czego około połowa przypada na Nowe Zoo.
Z poniższego zestawienia wychodzi łącznie 195 gatunków, w tym:
ptaki – 69 gatunków
ssaki- 97 gatunków
gady – 1 gatunek
bezkręgowce – 28 gatunków
RAZEM – 195
Dokładnych danych niestety brak, gdyż poznańskie zoo nie rozróżnia w zestawieniach statystycznych obydwu placówek, a na nasze liczne prośby dotyczące możliwości uzyskania pełnego zwierzostanu (co nie jest wcale prośbą nie do spełnienia o czym najlepiej świadczy fakt, że takowe zestawienia uzyskaliśmy m.in. z Bydgoszczy, Torunia, Gdańska i Wrocławia, za co ww. placówkom serdecznie dziękujemy!) nie otrzymaliśmy jak dotąd odpowiedzi.
Pełnego zestawienia gatunków eksponowanych w Nowym Zoo póki co Wam nie zaprezentujemy, ale staraliśmy się, aby w poniższym zestawieniu znalazły się wszystkie najważniejsze zwierzęta, zamieszkujące obecnie (wg stanu na 01.11.2011) Nowe Zoo.
I jeszcze kilka uwag – jeśli chodzi o ilość sztuk, opieraliśmy się o dane z ISIS, obserwacje własne i nieliczne informacje uzyskane od zoo, podobnie jeśli chodzi o nazewnictwo gatunków – w przypadku kilku nazw polskich podawaliśmy wszystkie, na pierwszym miejscu stawiając jednak tę, obowiązująca w oficjalnej terminologii samego zoo (tabliczki, przewodniki, strona www). Podczas tworzenia zestawienia wyłapaliśmy szereg błędów i nieścisłości, które w miarę możliwości staraliśmy się poprawić (często nazwa polska i łacińska danego gatunku odnosiły się do… dwóch różnych zwierząt, np. w przypadku orła stepowego alias orła sawannowego czy gryzoni z Pawilonu Małych Ssaków, o Insektarium nie wspominając…).
Na końcu zestawienia prezentujemy krótką listę gatunków, które zoo eksponowało w ostatnim czasie, a których wedle wszelkich danych nie ma już w ogrodzie.

Serdecznie zapraszamy!
(Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie zdjęcia są naszego autorstwa)

ZWIERZĘTA NOWEGO ZOO – GALERIA

This slideshow requires JavaScript.

KRĘGOWCE

AKACJÓWKA (Thallomys)

Akacjówka (fot. Marcel Burkhard alias cele4, Wikipedia)

ILOŚĆ – 11 sztuk
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

ASSAPAN (Glaucomys volans)

Assapan (fot. Wikipedia)

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

BADYLARKA (Micromys minutus)

Badylarka

ILOŚĆ – 10 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

BERNIKLA BIAŁOLICA (Branta leucopsis)

Bernikla białolica (fot. Wikipedia)

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – na terenie całego zoo (bernikle poruszają się po terenie zoo swobodnie), najczęściej w okolicach stawów

BERNIKLA KANADYJSKA (Branta canadensis)

Bernikla kanadyjska

ILOŚĆ – 42 sztuki
GDZIE – na terenie całego zoo (bernikle poruszają się po terenie zoo swobodnie), najczęściej w okolicach stawów

BIELIK/BIELIK ZWYCZAJNY (Haliaeetus albicilla)

Bielik

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera nieopodal insektarium

BIELIK AMERYKAŃSKI (Haliaeetus leucocephalus)

Bielik amerykański

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – woliera nieopodal insektarium

BIELIK OLBRZYMI/ORŁAN (Haliaeetus pelagicus)

Bielik olbrzymi

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera nieopodal insektarium

BIZON LEŚNY (Bison bison athabascae)

Bizon leśny

ILOŚĆ – 6 sztuk
GDZIE – wybieg leśny za wielkim stawem

BOCIAN BIAŁY (Ciconia ciconia)

Bocian biały

ILOŚĆ – 15 sztuk
GDZIE – wybieg tomi oraz wybieg przy stawie, naprzeciwko sawanny afrykańskiej

BOCIAN CZARNODZIOBY (Ciconia boyciana)

Bocian czarnodzioby

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg na końcu wolier kuraków (patrząc od strony wejścia do zoo)

BURUNDUK (Tamias sibiricus)

Burunduk

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

CHOMIK DŻUNGARSKI (Phodopus sungorus)

Chomik dżungarski

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

CHOMIK MYSZOWATY/CHOMIK MYSZAKOWATY/MYSZOCHOMIK (Calomyscus mystax)

Chomik myszowaty (fot. www.terrarium.com, AGAM)

ILOŚĆ – 20 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

CHOMIK ROBOROWSKIEGO (Phodopus roborovskii)

Chomik Roborowskiego

ILOŚĆ – 6 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

CZAPLA SIWA (Ardea cinerea)

Czapla siwa

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – na terenie całego zoo (czaple poruszają się po terenie zoo swobodnie), najczęściej w okolicach stawów

CZEPIAK CZARNORĘKI/CZEPIAK GEOFFROYA (Ateles geoffroyi yucatanensis)

Czepiak czarnoręki

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg za wybiegiem Ameryki Południowej

CZERWONAK CHILIJSKI/FLAMING CHILIJSKI (Phoenicopterus chilensis)

Czerwonak chilijski

ILOŚĆ – 28 sztuk
GDZIE -wybieg przy małym stawie, naprzeciwko wybiegu sawanny afrykańskiej

CZUBACZ HEŁMIASTY (Pauxi pauxi)

Czubacz hełmiasty

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – tzw. woliery kuraków

CZUBACZ RUDY/CZUBACZ ZMIENNY (Crax rubra)

Czubacz rudy

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – tzw. woliery kuraków

DZIOBOROŻEC ABISYŃSKI/DZIOBORÓG ABISYŃSKI (Bucorvus abyssinicus)

Dzioborożec abisyński

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg sitatung

DZIOBOROŻEC BIAŁODZIOBY (Anthracoceros malayanus)

Dzioborożec białodzioby

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE -woliera naprzeciwko wybiegu sitatung, między wybiegami sik wietnamskich i marabutów

EMU (Dromaius novaehollaniae)

Emu

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg w strefie australijskiej

FOKA POSPOLITA (Phoca vitulina)

Foka pospolita

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE- basen między Dziecięcym Zoo a Pawilonem Zwierząt Nocnych

GALAGO MAŁOUCHY (Otolemur garnettii)

Galago małouchy

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

GALAGO SENEGALSKI/GALAGO KARŁOWATY (Galago senegalensis)

Galago senegalski

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

GAZELA THOMSONA/TOMI (Gazella thomsoni lub Eudorcas thomsonii)

Gazela Thomsona

ILOŚĆ – 13 sztuk
GDZIE -wybieg naprzeciwko wybiegu nilgau i aksisów

GĘŚ GĘGAWA/GĘGAWA (Anser anser)

Gęś gęgawa

ILOŚĆ – 7 sztuk
GDZIE – na terenie całego zoo (gęsi poruszają się po terenie zoo swobodnie), najczęściej w okolicach stawów

GĘŚ TYBETAŃSKA/ GĘŚ INDYJSKA (Anser indicus)

Gęś tybetańska

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE -  stawy

GOŁĄB GWINEJSKI/GOŁĄB OKULAROWY (Columba gwinea lub Columba guinea)

Gołąb gwinejski

ILOŚĆ – 6 sztuk
GDZIE – tzw. woliery kuraków

GOŁĄBEK DŁUGOCZUBY/ABORYGENEK DŁUGOCZUBY (Ocyphaps lophotes)

Gołąbek długoczuby

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – tzw. woliery kuraków

JAGUARUNDI (Puma yagouaroundi)

Jaguarundi

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybiegi w sektorze małych ssaków

JELEŃ AKSIS/CZYTAL (Axis axis)

Jeleń aksis

ILOŚĆ – 18 sztuk
GDZIE – wybieg wspólny z nilgau, naprzeciwko nosorożców

JELEŃ ALFREDA (Cervus alfredi lub Rusa alfredi)

Jeleń Alfreda

ILOŚĆ – 13 sztuk
GDZIE – wybieg w regionie filipińskim

JELEŃ BAWEAŃSKI/JELEŃ JAWAJSKI (Axis kuhlii)

Jeleń baweański

ILOŚĆ – 8 sztuk
GDZIE – wybieg w regionie filipińskim

JELEŃ MILU/JELEŃ DAVIDA (Elaphurus davidianus)

Jeleń milu

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – wybieg obok wybiegu żubrów

JEŻATKA AFRYKAŃSKA (Atherurus africanus)

Jeżatka afrykańska

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

KANCZYL MNIEJSZY/KANCZYL MALAJSKI (Tragulus javanicus)

Kanczyl mniejszy

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

KANGUR OLBRZYMI SZARY (Macropus giganteus)

Kangur olbrzymi szary

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – wybieg w strefie australijskiej

KANGUROSZCZUR (Bettongia penicillata)

Kanguroszczur

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

KANIA CZARNA/KANIA BRUNATNA (Milvus migrans)

Kania czarna

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera naprzeciwko wybiegu żubrów

KANIA RUDA (Milvus milvus)

Kania ruda

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – woliera naprzeciwko wybiegu ostronosów rudych

KAPIBARA (Hydrochoerus hydrochaeris)

Kapibara

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg Ameryki Południowej

KARAKAL TURKMEŃSKI (Felis caracal michaelis lub Caracal caracal michaelis)

Karakal turkmeński

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg w kompleksie wybiegów małych ssaków

KARAKARA FALKLANDZKA (Phalcoboenus australis)

Karakara falklandzka

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera naprzeciwko insektarium

KARIAMA CZERWONONOGA (Cariama cristata)

Kariama czerwononoga

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera w rzędzie tzw. wolier kuraków

KAZUAR HEŁMIASTY (Casuarius casuarius)

Kazuar hełmiasty

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg w strefie australijskiej, obok Baru “Miś”

KINKAŻU (Potos flavus)

Kinkażu

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

KIŚCIEC ANNAMSKI/BAŻANT ANNAMSKI (Lophura edwardsi)

Kiściec annamski

ILOŚĆ – 6 sztuk
GDZIE – tzw. woliery kuraków

KIŚCIEC OGNISTY (Lophura ignita)

Kiściec ognisty

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – tzw. woliery kuraków

KIŚCIEC SYJAMSKI/BAŻANT SYJAMSKI (Lophura diardi)

Kiściec syjamski

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – tzw. woliery kuraków

KONDOR WIELKI/KONDOR OLBRZYMI (Vultur gryphus)

Kondor wielki

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera za insektarium

KOŃ PRZEWALSKIEGO (Equus przewalskii)

Koń Przewalskiego

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – wybieg poza ekspozycją

KOSZATNICZKA POSPOLITA/KOSZATNICZKA ZWYCZAJNA (Octodon degus)

Koszatnicka pospolita

ILOŚĆ – 14 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków i wybieg przy Pawilonie Zwierząt Nocnych

KOT AMURSKI/KOT BENGALSKI (Prionailurus bengalensis euptilurus)

Kot amurski

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg w dziale ssaków drapieżnych

KOT PUSTYNNY/KOT ARABSKI/KOT PIASKOWY (Felis margarita harrisoni)

Kot pustynny

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

KOWARI (Dasyuroides byrnei lub Dasycercus byrnei)

Kowari

ILOŚĆ – 18 sztuk
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

KOZA KARŁOWATA/KOZA DOMOWA (Capra hircus lub Capra hirca)

Koza karłowata

ILOŚĆ – 15 sztuk
GDZIE – Dziecięce Zoo

KRÓLIK DOMOWY I KARŁOWATY (Oryctolagus cuniculus f. domestica)

Królik domowy

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – Dziecięce Zoo

KUC SZETLANDZKI(Equus caballus)

Kuc szetlandzki

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – Dziecięce Zoo

KULON/KULON ZWYCZAJNY (Burhinus oedicnemus)

Kulon

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – woliery naprzeciwko wybiegu ostronosów rudych

KUNA ŻÓŁTOGARDŁA (Martes flavigula)

Kuna żółtogardła

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg w regionie wybiegów ssaków drapieżnych

KURA DOMOWA (Gallus gallus domesticus)

Kura domowa

ILOŚĆ – 2o sztuk
GDZIE – Dziecięce Zoo

KURURO (Spalacopus cyanus)

Kururo

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

LEMING STEPOWY/PIESTRUSZKA (Lagurus lagurus)

Leming stepowy

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

LEMUR CZERWONOBRZUCHY (Eulemur rubriventer)

Lemur czerwonobrzuchy

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg przy Pawilonie Zwierząt Nocnych

LEMUR KATTA (Lemur catta)

Lemur katta

ILOŚĆ – 9 sztuk
GDZIE – wyspa na stawie

LEMUREK MYSZATY/MAKI MYSZKA (Microcebus murinus)

Lemurek myszaty (fot. Wikipedia, Gabriella Skollar)

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

LENIWIEC DWUPALCZASTY (Choloepus didactylus)

Leniwiec dwupalczasty

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

LIŚCIONOS MNIEJSZY (Phyllostomus discolor)

Liścionos mniejszy

ILOŚĆ – 15 sztuk
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

LORI KUKANG (Nycticebus coucang)

Lori kukang

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

LORI MAŁY (Nycticebus pygmaeus)

Lori mały (fot. Wikipedia)

ILOŚĆ – 11 sztuk
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

LWIATKA ZŁOTOGŁOWA (Leontopithecus chrysomelas)

Lwiatka złotogłowa

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – wybieg przy Pawilonie Zwierząt Nocnych

ŁABĘDŹ CZARNY (Cygnus atratus)

Łabędź czarny

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – na terenie całego zoo (łabędzie poruszają się po terenie zoo swobodnie), najczęściej w okolicach stawów

ŁABĘDŹ NIEMY (Cygnus olor)

Łabędź niemy

ILOŚĆ – 10 sztuk
GDZIE – na terenie całego zoo (łabędzie poruszają się po terenie zoo swobodnie), najczęściej w okolicach stawów

ŁASICA SYBERYJSKA (Mustela sibirica)

Łasica syberyjska (fot. www.kolo_lowieckie_zubr.republika.pl)

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – obecnie poza ekspozycją (powstaje dla nich wybieg obok chatki perewiazki i norki)

ŁASZA PALMOWA (Nandinia binotata)

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – obecnie poza ekspozycją

ŁYSKA (Fulica atra)

Łyska (w tle)

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – stawy

MAKAK JAPOŃSKI (Macaca fuscata)

Makak japoński

ILOŚĆ – 9 sztuk
GDZIE – wybieg naprzeciwko dużego stawu

MAKI SZARY/LEMUR ALAOTRAŃSKI (Hapalemur griseus alaotrensis)

Maki szary

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – wybieg przy Pawilonie Zwierząt Nocnych

MANUL (Otocolobus manul lub Felis manul)

Manul

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg w dziale ssaków drapieżnych

MARABUT AFRYKAŃSKI (Leptoptilos crumeniferus)

Marabut afrykański

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg naprzeciwko parku linowego

MRÓWKOJAD OLBRZYMI (Myrmecophaga tridactyla)

Mrówkojad olbrzymi

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg obok wybiegu Ameryki Południowej

MUNDŻAK CHIŃSKI (Muntiacus reevesi)

Mundżak chiński

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – wybieg wspólny z jeleniami milu

MYSZ EGIPSKA (Acomys cahirinus dimidiatus)

Mysz egipska

ILOŚĆ – 24 sztuki
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

MYSZ KARŁOWATA/MYSZ PIGMEJSKA (Mus minutoides)

Mysz karłowata (fot. www.archive.fieldmuseum.org)

ILOŚĆ – 20 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

MYSZ PASKOWANA (Lemniscomys striatus) lub MYSZ BERBERYJSKA (Lemniscomys barbarus)
(zoo eksponuje gatunek, opisany po polsku jako “mysz paskowana”, ale z łacińską nazwą… odnoszącą się do myszy berberyjskiej!)

Mysz paskowana

ILOŚĆ – ? (istnieje podejrzenie, że może nie być jej już w zoo)
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

MYSZ TRAWNA (Rhabdomys dilectus)

Mysz trawna (fot. ZooChat)

ILOŚĆ – 30 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

MYSZAK KAKTUSOWY (Peromyscus eremicus)

Myszak kaktusowy (fot. Wikipedia)

ILOŚĆ – 11 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

MYSZOŁÓW ZWYCZAJNY (Buteo buteo)

Myszołów wschodni

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera między insektarium a wybiegiem żubrów

NANDU SZARE (Rhea americana)

Nandu szare

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg Ameryki Południowej

NIEŚWISZCZUK CZARNOOGONOWY/PIESEK PRERIOWY (Cynomys ludovicianus)

Nieświszczuk czarnoogonowy

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – wybieg przy Pawilonie Zwierząt Nocnych

NILGAU (Boselaphus tragocamelus)

Nilgau

ILOŚĆ – 6 sztuk
GDZIE – wybieg naprzeciwko nosorożców

NORKA EUROPEJSKA (Mustela lutreola novikovi)

Norka europejska

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg w dziale ssaków drapieżnych

NORNIK WSCHODNI (Microtus fortis)

Nornik wschodni

ILOŚĆ – 17 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

NOSOROŻEC BIAŁY (Ceratotherium simum)

Nosorożec biały

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg obok Baru “Miś”

OLŚNIAK HIMALAJSKI (Lophophorus impejanus)

Olśniak himalajski

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – woliery kuraków

ORŁOSĘP BRODATY (Gypaetus barbatus)

Orłosęp brodaty

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wielka woliera

ORZEŁ PRZEDNI (Aquila chrysaetos chrysaetos)

Orzeł przedni

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – woliera nieopodal insektarium

ORZEŁ SAWANNOWY (Aquila rapax)

Orzeł sawannowy

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera nieopodal insektarium

OSIOŁ DOMOWY (Equus asinus)

Osioł domowy

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – Dziecięce Zoo

OSTRONOS BIAŁONOSY/OSTRONOS MEKSYKAŃSKI (Nasua narica)

Ostronos białonosy

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg w dziale ssaków drapieżnych

OSTRONOS RUDY/KOATI (Nasua nasua)

Ostronos rudy

ILOŚĆ – 9 sztuk
GDZIE – wybieg za wybiegiem Ameryki Południowej

OTOCJON (Otocyon megalotis)

Otocjon

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – wybieg w dziale ssaków drapieżnych

OWCA KAMERUŃSKA (Ovis aries aries cameroon)

Owca kameruńska

ILOŚĆ – 15 sztuk (razem ze stadem ze Starego Zoo – nie jesteśmy w stanie określić, ile dokładnie owiec jest w samym Starym Zoo)
GDZIE – Dziecięce Zoo

PANCERNIK BOLITA/PANCERNIK KULOWATY/BOLITA POŁUDNIOWA (Tolypeutes matacus)

Pancernik bolita - Bolita południowa

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

PANCERNIK WŁOCHATY (Chaetophractus villosus)

Pancernik włochaty - tu z toruńskiego zoo (fot. Wojtek)

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

PAPUŻKA FALISTA (Melopsittacus undulatus)

Papużka falista

ILOŚĆ – 55 sztuk
GDZIE – Dziecięce Zoo

PAW INDYJSKI (Pavo cristatus)

Paw indyjski

ILOŚĆ – 8 sztuk (razem ze Starym Zoo)
GDZIE – na terenie całego zoo (pawie poruszają się po zoo swobodnie), najczęściej w okolicy basenu fok; czasem także w wolierze w rzędzie kuraków

PELIKAN KĘDZIERZAWY (Pelecanus crispus)

Pelikan kędzierzawy

ILOŚĆ – 10 sztuk
GDZIE – stawy

PELIKAN RÓŻOWY/PELIKAN BABA (Pelecanus onocrotalus)

Pelikan różowy

ILOŚĆ – 11 sztuk
GDZIE – stawy

PEREWIAZKA/PEREWIASKA/PEREWIZKA/TCHÓRZ MARMURKOWY (Vormela peregusna)

Perewiazka

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – wybieg w rejonie ssaków drapieżnych

PERLICA CZUBATA (Guttera pucherani)

Perlica czubata

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – woliera w rzędzie kuraków

PUCHACZ/PUCHACZ ZWYCZAJNY (Bubo bubo)

Puchacz

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – woliera naprzeciwko wyspy lemurów i woliera w rzędzie sów, między Pawilonem Małych Ssaków i Insektarium

PUSZCZYK MSZARNY/SOWA MSZARNA (Strix nebulosa laponica)

Puszczyk mszarny

ILOŚĆ – 6 sztuk
GDZIE – woliera naprzeciwko wyspy lemurów i woliera obok Insektarium

PUSZCZYK URALSKI/SOWA URALSKA (Strix uralensis)

Puszczyk uralski

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – woliera naprzeciwko wyspy lemurów i woliera obok Insektarium

PUSZCZYK ZWYCZAJNY/PUSZCZYK (Strix aluco)

Puszczyk zwyczajny

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – woliera obok Insektarium

RUDAWKA NILOWA (Rousettus aegyptiacus)

Rudawka nilowa (fot. Wikipedia, JoJan)

ILOŚĆ – 22 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

RYŚ/RYŚ EUROPEJSKI/RYŚ EUROAZJATYCKI (Lynx lynx)

Ryś europejski

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg w dziale ssaków drapieżnych (powstaje nowy, tuż obok starego)

SĘP PŁOWY (Gyps fulvus)

Sęp płowy

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – woliera obok Insektarium

SIKA WIETNAMSKA/SIKA/JELEŃ WSCHODNI (Cervus nippon pseudaxis)

Sika wietnamska

ILOŚĆ – 8 sztuk
GDZIE – wybieg naprzeciwko parku linowego

SITATUNGA (Tragelaphus spekii)

Sitatunga

ILOŚĆ – 9 sztuk
GDZIE – wybieg obok parku linowego

SKUNKS ZWYCZAJNY (Mephitis mephitis)

Skunks zwyczajny

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg w dziale ssaków drapieżnych

SŁOŃ AFRYKAŃSKI (Loxodonta africana)

Słoń afrykański

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – słoniarnia

SOWA JARZĘBATA (Surnia ulula)

Sowa jarzębata

ILOŚĆ – 10 sztuk
GDZIE – woliera naprzeciwko wyspy lemurów, woliera obok Insektarium i woliera w rzędzie sowich wolier

SOWA ŚNIEŻNA/PUCHACZ ŚNIEŻNY (Bubo scandiacus)

Sowa śnieżna

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – woliera obok Insektarium

SÓJKOWIEC KRASNOSKRZYDŁY/SÓJKOWIEC KRASNOSTERNY (Garrulax milnei)

Sójkowiec krasnoskrzydły (fot. Wikipedia)

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – woliera dzioborożca białodziobego

SÓWECZKA/SÓWECZKA ZWYCZAJNA (Glaucidium passerinum)

Sóweczka

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera w rzędzie sowich wolier

STEPÓWKA BRUNATNOBRZUCHA (Pterocles exustus erlangeri)

Stepówka brunatnobrzucha

ILOŚĆ – 6 sztuk
GDZIE – woliera w rzędzie wolier kuraków

STRUŚ AFRYKAŃSKI (w tym STRUŚ PÓŁNOCNOAFRYKAŃSKI i STRUŚ MASAJSKI) (Struthio camelus camelus i Struthio camelus massaicus)

Struś afrykański

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg sawanny afrykańskiej

SURYKATKA (Suricata suricatta)

Surykatka

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg przy Pawilonie Zwierząt Nocnych

SUSEŁ MORĘGOWANY (Spermophilus citellus)

Suseł moręgowany

ILOŚĆ – 98 sztuk
GDZIE – wybieg naprzeciwko wybiegu wielbłądów dwugarbnych

SUWAK SKALNY/MYSZOSKOCZKA OKAZAŁA (Gerbillus campestris)

Suwak skalny

ILOŚĆ – 8 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

SYCZEK/SYCZEK ZWYCZAJNY (Otus scops)

Syczek

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – woliera naprzeciwko wyspy lemurów i woliera w rzędzie sowich wolier

SYCZEK DŁUGOUCHY (Otus bakkamoena)

Syczek długouchy (fot. Wikipedia)

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

SZCZUROSKOCZEK MERRIAMA (Dipodomys merriami)

Szczuroskoczek Merriama

ILOŚĆ – 11 sztuk
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

SZYNSZYLA MAŁA (Chinchilla lanigera)

Szynszyla mała

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – Pawilon Małych Ssaków

ŚWINIA WIETNAMSKA ZWISŁOBRZUCHA (Sus scrofa domestica)

Świnia wietnamska zwisłobrzucha

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – Dziecięce Zoo

ŚWINIA WISAJSKA (Sus cebifrons)

Świnia wisajska

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – wybieg w strefie fauny Filipin

ŚWINKA MORSKA (Cavia porcellus)

Świnka morska

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – Dziecięce Zoo

TAPIR ANTA (Tapirus terrestris)

Tapir anta

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg Ameryki Południowej

TENREK ZWYCZAJNY (Tenrec ecaudatus)

Tenrek zwyczajny (fot. L'N'A)

ILOŚĆ -11 sztuk
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

TRAGOPAN SATYR/TRAGOPAN CZERWONY (Tragopan satyra)

Tragopan satyr

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – woliera w rzędzie wolier kuraków

TRAGOPAN TEMMINCKA/TRAGOPAN MODROLICY (Tragopan temminckii)

Tragopan Temmincka

ILOŚĆ – 9 sztuk
GDZIE – woliera w rzędzie wolier kuraków

TRZMIELOJAD/PSZCZOŁOJAD/TRZMIELOJAD ZWYCZAJNY (Pernis apivorus)

Trzmielojad

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera naprzeciwko wyspy lemurów

TYGRYS SYBERYJSKI/TYGRYS AMURSKI (Panthera tigris altaica)

Tygrys syberyjski

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – wybieg przed słoniarnią

USZAK BIAŁY (Crossoptilon crossoptilon drouynii)

Uszak biały

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – woliera w rzędzie wolier kuraków

USZAK SIWY (Crossoptilon auritum)

Uszak siwy

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – woliera w rzędzie wolier kuraków

USZATKA BŁOTNA/SOWA BŁOTNA/BŁOTNICA (Asio flammeus flammeus)

Uszatka błotna

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – woliera naprzeciwko wyspy lemurów

WAMPIR ZWYCZAJNY/NIETOPERZ WAMPIR (Desmodus rotundus)

Wampir zwyczajny

ILOŚĆ – 14 sztuk
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

WARI RUDY/WARI CZERWONY/LEMUR WARI RUDY (Varecia variegata rubra)

Wari rudy

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg przy Pawilonie Zwierząt Nocnych

WIELBŁĄD DWUGARBNY/BAKTRIAN (Camelus ferus lub Camelus bactrianus)

Wielbłąd dwugarbny

ILOŚĆ – 7 sztuk
GDZIE – wybieg za słoniarnią

WIELKOMYSZ FILIPIŃSKA (Phloeomys pallidus)

Wielkomysz filipińska

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – Pawilon Zwierząt Nocnych

WIELOSZPON PALAWAŃSKI/WIELOSZPON LŚNIĄCY (Polyplectron napoleonis albo Polyplectron emphanum)

Wieloszpon palawański

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – woliera w rzędzie wolier kuraków

WIELOSZPON PAWI (Polyplectron malacense)

Wieloszpon pawi

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – woliera w rzędzie wolier kuraków

WIKUNIA/WIGOŃ (Vicugna vicugna)

Wikunia

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg za wybiegiem wielbłądów

WŁOCHATKA/WŁOCHATKA ZWYCZAJNA/SOWA WŁOCHATA (Aegolius funereus)

Włochatka

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – woliera w rzędzie sowich wolier

WOLATUSZKA/AKROBATKA KARLICZKA (Acrobates pygmaeus)

Wolatuszka

ILOŚĆ – 110 sztuk
GDZIE -  Pawilon Zwierząt Nocnych

WYDRA EUROPEJSKA (Lutra lutra lutra)

Wydra europejska

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg obok nosorożców

ZEBRA GREVY’EGO (Equus grevyi)

Zebra Grevy'ego

ILOŚĆ – 4 sztuki
GDZIE – wybieg sawanny afrykańskiej

ŻBIK (Felis silvestris)

Żbik

ILOŚĆ – 5 sztuk
GDZIE – wybieg w dziale ssaków drapieżnych

ŻENETA ZWYCZAJNA/ŻENETA EUROPEJSKA (Genetta genetta)

Żeneta zwyczajna

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg w dziale ssaków drapieżnych

ŻÓŁW CZERWONOLICY/ŻÓŁW CZERWONOUCHY (Trachemys scripta elegans)

Żółw czerwonolicy

ILOŚĆ – 74 sztuki (razem ze Starym Zoo, w samy Nowym Zoo jest ich około 10)
GDZIE – Dziecięce Zoo (tylko w sezonie)

ŻUBR (Bison bonasus)

Żubr

ILOŚĆ – 2 sztuki
GDZIE – wybieg niedaleko Insektarium

ŻURAW/ŻURAW ZWYCZAJNY/ŻURAW POPIELATY/ŻURAW SZARY (Grus grus)

Żuraw zwyczajny

ILOŚĆ – 1 sztuka
GDZIE – wybieg nad stawem, naprzeciwko sawanny afrykańskiej

ŻYRAFA ROTHSCHILDA (Giraffa camelopardalis rothschildi)

Żyrafa Rothschilda

ILOŚĆ – 3 sztuki
GDZIE – wybieg sawanny afrykańskiej

BEZKRĘGOWCE (wybrane)

INSEKTARIUM

HERKULES/ROHATYNIEC HERKULES/ŻUK HERKULES (Dynastes hercules hercules)

Herkules

KARACZAN MADAGASKARSKI (Gromphadorhina portentosa)

Karaczan madagaskarski

KARACZAN OLBRZYMI (Blaberus giganteus)

Karaczan olbrzymi

KATYDID 

Katydid

KOLCZAK SESZELSKI  (Polposipus herculeanus)

Kolczak seszelski

KOWAL BEZSKRZYDŁY (Pyrrhocoris apterus)

Kowal bezskrzydły (fot. Wikipedia)

KROCIONÓG INDYJSKI (Spirobolus)

Krocionóg indyjski

KRUSZCZYCA (Chellorhina polyphemus)

Kruszczyca

LIŚCIEC (Phyllium siccifolium)

Liściec

MODLISZKA GWINEJSKA (Sphodromantis gastrica)

Modliszka gwinejska

MODLISZKA PATYCZAKOWATA 

Modliszka patyczakowata

PACHNICA (Osmoderma eremita)

Pachnica

PAJĄK PTASZNIK (brak specyfikacji gatunkowej)

Pająk ptasznik

PATYCZAK ANNAMSKI/PATYCZAK ROGATY (Medauroidea extradentata)

Patyczak annamski

PLUSKWIAK AFRYKAŃSKI (Platymeris biguttata)

Pluskwiak afrykański

POSKRZYPKA LILIOWA (Lilioceris lilii)

Poskrzypka liliowa (fot. Wikipedia)

PTASZNIK CZERWONO KOLANOWY (Brachypelma smithi )

Ptasznik czerwonokolanowy

SKOLOPENDRA ZWYCZAJNA (Scolopendra morsitans)

Skolopendra zwyczajna (fot. Wikipedia)

SKORPION CESARSKI (Pandinus imperator)

Skorpion cesarski

STRASZYK AUSTRALIJSKI (Extatosoma tiaratum)

Straszyk australijski (fot. Zoo Poznań)

STRASZYK MALAJSKI/STRASZYK NOWOGWINEJSKI (Eurycantha calcarata)

Straszyk malajski

STRASZYK OLBRZYMI  (Heteropteryx dilatata)

Straszyk olbrzymi (fot. Zoo Poznań)

SZARAŃCZA FIOLETOWA (Tropidacris violaceus)

Szarańcza fioletowa

SZARAŃCZA WĘDROWNA (Locusta migratoria)

Szarańcza wędrowna (fot. Wikipedia)

ŚLIMAK OLBRZYMI (Achatina achatina)

Ślimak olbrzymi

WIJ CZERWONONOGI (Ephibolus pulchripes)

Wij czerwononogi

ŻUK AFRYKAŃSKI (Pachnoda aemula)

Żuk afrykański

 MOTYLARNIA

Kilkanaście gatunków motyli jest sezonowo eksponowanych w Motylarni. Wymienianie gatunków mija się z celem, gdyż co roku obsada gatunkowa ekspozycji się zmienia.
Listę gatunków można znaleźć na stronie zoo.

NIEOBECNI (wybrane gatunki)

Wielu gatunków, o których pisaliśmy na Mrówkojadzie w ostatnich dwóch latach, w Nowym Zoo już nie ma. Należą do nich m.in.:
- płomykówka (Tyto alba)
- błotniak stawowy (Circus aeruginosus)
- panda mała (Ailurus fulgens)
- kotofretka (Bassariscus astutus)
- suseł Richardsona (Spermophilus richardsonii)
gęś egipska (Alopochen aegyptiaca)
-
żuraw koroniasty/koronnik szary (Balearica regulorum)
- mokok niebieskooki (Eulemur macaco flavifrons)
- bocian czarny (Ciconia nigra)
- pantera śnieżna (Panthera uncia)
- perkoz dwuczuby (Podiceps cristatus)
- puchacz wirgiński/puchacz wirginijski (Bubo virginianus)
- jeż uszaty (Hemiechinus auritus)
- tamandua (Tamandua tetradactyla)
 - suwak mongolski/myszoskoczek mongolski/myszoskoczka mongolska (Meriones unguiculatus)
- wiewiórczuk chiński (Sciurotamias davidianus)

"7 Dni Zoo" nr 76

„7 Dni Zoo” nr 51 – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny tygodniowy przegląd wieści ze świata ogrodów zoologicznych w pięćdziesiątym pierwszym już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!

"7 Dni Zoo" nr 51

W dzisiejszym – wyjątkowo krótkim – numerze przeczytacie m.in. o tym, czym grozi robienie zdjęć zwierzętom, co ma wspólnego kukabura ze Skarbnicą Narodową i jak bardzo źle wygląda sytuacja nosorożców na wolności…
Zapraszamy do lektury!

NOWE ZWIERZAKI W ZOO

NOWE ZOO POZNAŃ

W ostatnich kilkunastu dniach do Nowego Zoo przyjechały m.in. samica jeżatki afrykańskiej, samica skunksa zwyczajnego i samiec lemura wari (do pary dla mieszkających dotąd samotnie zwierząt).
Więcej na temat nowych lokatorów można przeczytać tutaj.

ZOO GDAŃSK-OLIWA

Do oliwskiego zoo przyjechała para wilków grzywiastych. Więcej na ten temat za tydzień.

PLANY I INWESTYCJE

ZOO GDAŃSK-OLIWA

W oliwskim zoo zakończył się trwający kilka dni remont wnętrza pawilonu ptaszarni i gadziarni – odświeżono ściany korytarza i woliery dla zwierząt.

Wnętrze ptaszarni przed remontem

Zdjęcia z prac remontowych można zobaczyć na stronie oliwskiego zoo.

ZOO ZAMOŚĆ

Na ZooForum w wątku poświęconym inwestycjom w zamojskim zoo można zobaczyć postęp prac nad motylarnią i wybiegiem dla niedźwiedzi.
Oba obiekty mają być gotowe w przyszłym roku.

AZYL DLA NIEDŹWIEDZI NA UKRAINIE

Ruszyła budowa azylu w ukraińskich Karpatach, w Parku Narodowym “Synewyr”. Obszar azylu obejmie 12 ha i znajdzie w nim schronienie blisko 100 niedźwiedzi przetrzymywanych w złych warunkach. Fundatorem azylu jest rząd Ukrainy.
Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj.

WYDARZENIA W SKRÓCIE

- Do pracy w zoo przyjmiemy!
Szukasz pracy? Jeśli tak, warto czasem przeglądać nie tylko ogłoszenia w miejscowych urzędach pracy, ale też… strony ogrodów zoologicznych!
Oto bowiem w  minionym tygodniu pojawiły się aż dwie oferty pracy w zoo – zoo w Oliwie poszukuje księgowego/księgowej (szczegóły tutaj), natomiast warszawskie zoo oferuje pracę na stanowisku pielęgniarza w Dziale Małp (szczegóły tutaj).
Tymczasem płockie zoo wzbogaciło się o tak potrzebne w dzisiejszych ogrodach zoologicznych stanowisko specjalisty ds. marketingu – sami chętnie zajęlibyśmy się czymś takim!

- Wystawa zdjęć zwierząt z poznańskiego zoo w Galerii “Pestka”.
Od piątku 18 listopada, przez kolejne dwa tygodnie, w poznańskiej Galerii Pestka obejrzeć będzie można wystawę zdjęć, wykonanych przez pracowników poznańskiego zoo, która od zeszłego roku podróżuje po całej Wielkopolsce.

- Skarbnica Narodowa zaadoptowała kukaburę ze Śląskiego Zoo.
Skarbnica Narodowa zaadoptowała kukaburą ze Śląskiego Zoo! Zdecydowano się na kukaburę, ponieważ w jednej z najpopularniejszych kolekcji w ofercie Skarbnicy znajduje się srebrna moneta z wizerunkiem właśnie kukabury.

Moneta z kukaburą

- Ochrona niedźwiedzi brunatnych w Polsce

Strona BearProject na Facebooku poinformowała, że już 29 listopada 2011 w SGGW o godz. 10.30  zaprezentowany zostanie plan ochrony i zarządzania populacją niedźwiedzia brunatnego w Polsce. O szczegółach można przeczytać po polsku na stronie http://www.carpathianbear.pl/pl .

ZOOPLOTEK

 SZCZĘŚLIWY FINAŁ LOSÓW BOGUSIA

Boguś, młody kucyk, który przyjechał do Nowego Zoo z prywatnej hodowli i który w pierwszych dniach pobytu w Poznaniu miał pewnie problemy adaptacyjne w poznańskim stadzie, które nie przyjęło go zbyt chętnie, szybko stał się gwiazdą tabloidów. Media – głównie zaś Fakt – wywołały z rzekomych problemów Bogusia prawdziwą burzę – biedny kucyk stał się gwiazdą, doczekał się też fanklubu na Facebooku
Gdy jednak w minioną sobotę odwiedziliśmy Nowe Zoo i zajrzeliśmy do Bogusia, ten nie stał z boku, nie płakał, nie był odganiany przez inne kuce – stał przy paśniku i wcinał jak reszta stada.
Zauważyli to też chyba redaktorzy Faktu, którzy kilka dni temu obwieścili “szczęśliwe zakończenie dramatu”:

Klacze ze stada już nie opierają się jego wdziękom i przychylnie przyjmują zaloty. (…) Życie Bogusia całkowicie się zmieniło. Wcześniej ignorowany przez klacze i traktowany jak powietrze, teraz nie może od nich opędzić. W końcu jako jedyny ogier w stadzie może czuć się prawdziwym mężczyzną.

Z igły widły, nie ma co…

DRAMAT W ZOO W SAO PAOLO

W Zoo Sorocaba w Sao Paolo omal nie doszło do tragedii, gdy pijany mężczyzna wskoczył do fosy otaczającej wybieg czepiaków. Ciężko pogryzionego mężczyznę z fosy wyciągnęli zwiedzający, wcześniej jednak jedna z małp dość mocno pogryzła i podrapała rękę mężczyzny.
Joao Leite Dos Santos, mechanik samochodowy, przyznał później, że był kompletnie pijany, gdy wpadł na pomysł, że bawienie się z małpami może być dobrym pomysłem…
Mężczyzna ominął ogrodzenie i przepłynął kanał oddzielający zwiedzających od zwierząt, a wszystko to na oczach rozbawionych zwiedzających. Grupa małp zebrała się zaaferowana tuż nad wodą, a jedna w szczególności usiłowała pochwycić mężczyznę. Myśląc, że małpy zapraszają go do zabawy, mężczyzna podpłynął jeszcze bliżej, wtedy jednak jedna z małp rzuciła się na niego z zębami, gryząc jego nadgarstek, inna zaś ramię i łokieć. Rozumiejąc już, że małpy nie chcą się z nim bawić i czując ogromny ból, mężczyzna odpłynął w stronę przerażonych gapiów, którzy pomogli mu wydostać się na powierzchnię i pokonać ogrodzenie.
Przez kilka minut leżał na ziemi w rosnącej kałuży własnej krwi, potem trafił do szpitala. Nie wiadomo, czy postawione mu zostaną zarzuty.
Nagranie z dramatycznego zajścia można zobaczyć tutaj.

POLECANA LEKTURA

Czy można skrzywdzić dzikie zwierzęta robiąc im… zdjęcia? Niektórzy sądzą, że tak, z czym zupełnie nie zgadza się choćby dziennikarz Gazety Wyborczej, Adam Wajrak, specjalizujący się w tematyce przyrodniczej.
Jego bardzo ciekawy tekst poświęcony przepisowi zabraniającemu, nazwijmy to “nieautoryzowanej” obserwacji znajdujących się pod ochroną gatunków zwierząt możecie przeczytać w artykule pt. “Fotografia odbiera zwierzętom duszę?”.

ZDARZYŁO SIĘ…

18. 11. 2009 – W Akwarium Gdyńskim zadebiutowała ośmiornica olbrzymia Karolina, która zastąpiła padłą kilka tygodni wcześniej Luizę.

Ośmiornica olbrzymia Karolina - Akwarium Gdyńskie

18. 11. 2010 – Zmarł Bueno, niedźwiedź peruwiański z wrocławskiego zoo.

Bueno - niedźwiedź okularowy z wrocławskiego zoo (zdjęcie zrobione w lipcu 2010 roku)

TEMAT TYGODNIA

Nosorożce nad przepaścią…

Nosorożec czarny zachodni (Diceros bicornis longipes), jeden z czterech podgatunków nosorożca czarnego, został właśnie uznany za wymarłego przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN).  Nielegalne kłusownictwo, słabe ustawodawstwo i brak realnych działań lokalnych władz doprowadziły w sumie do ostatecznego upadku nosorożca czarnego zachodniego. Co gorsza, wszystkie pozostałe trzy podgatunki nosorożca czarnego w niedalekiej przyszłości czeka najprawdopodobniej ten sam los!

Nosorożec czarny - Zoo Lipsk (fot. Wojtek)

Nosorożec czarny zachodni, kiedyś szeroko rozpowszechniony na sawannach w środkowo-zachodniej Afryce, został niemal doszczętnie wytępiony przez polowania już na początku XX wieku. W l. 30. populacja nieco się zwiększyła, ze względu na szereg działań ochronnych, była to jednak poprawa krótkotrwała. W 1980 roku zostało już tylko około stu nosorożców, w 2000 roku zaś – tylko 10!
W roku 2006 nie znaleziono już żadnego. Po pięciu latach bezowocnych poszukiwań IUCN uznało, że gatunek nie przetrwał. Nie ma też żadnych informacji, by zwierzęta te przebywały gdzieś w niewoli, tym samym nosorożec czarny zachodni zniknął z powierzchni ziemi. Co gorsza, w zeszłym miesiącu w Wietnamie zastrzelono ostatniego żyjącego tam nosorożca jawajskiego, przez co i ten gatunek jest na krawędzi wymarcia, bowiem pozostało przy życiu na wolności już tylko niespełna 40 sztuk!
Następnym nosorożcem poważnie zagrożonym wyginięciem jest nosorożec północny biały (Ceratotherium simum cottoni),  żyjący w środkowej Afryce. IUCN obawia się, że i on wymarł na wolności, a w niewoli żyje jedynie kilka zwierząt.

Nosorożec biały - Zoo Poznań

Dlatego też tak ważne są wszelkie działania ochronne, jak choćby Światowy Dzień Nosorożca czy zainicjowana w tym roku przez EAZA kampania na rzecz ochrony fauny Azji południowo-wschodniej – w tym i żyjących tam gatunków nosorożca.

Kampania zbiera fundusze i zwiększa świadomość społeczną w zakresie ochrony różnorodności biologicznej w Azji Południowo-Wschodniej, a jednym z jej głównych projektów jest wspieranie nosorożca sumatrzańskiego (Dicerorhinos sumatrensis), który również jest krytycznie zagrożony i również może w najbliższej przyszłości zupełnie wyginąć!

Tyle na dziś, a kolejny – pięćdziesiąty drugi już! – numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

Obraz 574

Tam sięgaj, gdzie Mrówkojad nie sięga – Zoo w Lipsku. Część II

Zapraszamy na drugą część relacji naszego terenowego korespondenta Wojtka, który pod koniec lata odwiedził zoo w Lipsku.
Dwa tygodnie temu odwiedziliśmy m.in. Gondwanaland i z pokładu wycieczkowego statku z bardzo bliska mogliśmy przyjrzeć się waranom z Komodo, natomiast dziś zajrzymy do słoniarni, zwiedzimy małpi świat i staniemy oko w oko z okapi!

This slideshow requires JavaScript.

Zapraszamy do lektury!

(Tekst oraz zdjęcia są autorstwa Wojtka – Mrówkojad dokonał edycji i redakcji tekstu oraz doboru zdjęć).

Tuż przy wyjściu z Gondwanalandu znajdują się stare wybiegi typowe dla dużych drapieżników.

Obecnie są zmodernizowane i zamieszkują je pieski preriowe oraz ostronosy.

Następnie znajdują się wielkie woliery dla ptaków. W jednej z nich mieszkają m.in. sępy płowe i kondory królewskie. Natomiast druga to „azjatycka woliera wolnych lotów” zamieszkiwana przez czaple siodłate i nadobne, czajki płaskolice, piżmówki malajskie, ibisy kasztanowate, ślepowrony i kiśćce nepalskie. Tuż obok znajdują się także stawy ptactwa wodnego z kaczkami na czele. Oglądając mieszkańców wolier zbliżam się do „świątyni słoni”. Jest to zabytkowy budynek na krańcu zoo.

Otoczony jest przez pięć mniejszych łączonych wybiegów.

Po budowie Gondwanalandu jeden z nich jest niedostępny dla zwiedzających. Obecnie w Lipsku mieszka aż siedem słoni.

Przy basenach zbudowane są pagody- jako punkty widokowe.

Co prawda słonie są na zewnątrz, ale ja wchodzę do środka. Słoniarnia może i nie jest nowoczesna, ale mimo to bardzo ciekawa.

Główną atrakcją jest przeszkolony basen dla słoni, w którym można obserwować pływające olbrzymy.

W budynku znajduje się także kilka ptasich wolier.
Przechodzę wzdłuż stawu pelikanów kędzierzawych:

i docieram do wybiegów anoa i świń wisajskich.

Para i dwójka młodych świń dokazuje na swoim terytorium, najbardziej zadziorny okazuje się dorosły samiec, jednak swojej partnerce okazuje nadzwyczaj dużo miłości.

Po drugiej stronie alejki znajduje się „tygrysia tajga” zamieszkiwana przez tygrysy syberyjskie.

Oba wybiegi są bardzo ładnie urządzone. Znajduje się tam także budynek z tablicami dydaktycznymi. Jeden z tygrysów dumnie paraduje po swym terenie, po czym kładzie się i rozciąga na trawie. Ostatnim punktem strefy Azji są wybiegi niedźwiedzi andyjskich.

Te znane są zwłaszcza dlatego, że mają niezwykłą chorobę o podłożu genetycznym – mianowicie tracą całą sierść. Obecnie w zoo mieszkają trzy niedźwiedzie, ale na wybiegu widać tylko dwa.

Sierść jednego z nich wygląda całkiem normalnie, natomiast drugiego niezupełnie. Co zaś stało się z trzecim? Być może zamknięty jest w pomieszczeniu wewnętrznym. O niedźwiedziach i ich przypadłości informuje tabliczka. Tu niestety muszę zwrócić uwagę na stan wybiegów dla niedźwiedzi. Uważam, że w ogóle nie nadają się dla tych zwierząt. Jest to, bowiem pięć małych ceglanych typowych wybiegów z fosą dla drapieżników. Co prawda znajdują się tam jakieś drewniane konstrukcje, ale zupełnie brak jest naturalnego podłoża. To bardzo osłabia wizerunek zoo w moich oczach i po prostu nie pasuje do reszty, która jak dotąd stoi na bardzo wysokim poziomie. To na razie koniec narzekania, bo ruszam w kierunku wybiegu australijskiego. Zamieszkują go emu, kangury rude, walabie Benetta i bezpłetwce.

Nie ma w tym nic dziwnego poza tym, że wybieg ma charakter przechodni. Oddzielone są tylko emu. Reszta zwierząt porusza się swobodnie po całym wybiegu. W przeciwieństwie do ludzi, bo ci poruszać się mogą tylko po wyznaczonych ścieżkach (wysypanych czerwonym piaskiem niczym w Australii).

Znajduje się tu także zadaszony punkcik obserwacyjny z tablicami dydaktycznymi na temat Australii. Wychodzę z wybiegu australijskiego i dochodzę do Pongolandu, czyli krainy małp człekokształtnych. Wielki przeszklony pawilon zamieszkują szympansy, goryle, bonobo, orangutany i gibony. Wszystkie wybiegi są ogromne, naturalnie zarośnięte i stwarzają optymalne warunki dla zwierząt.

Warszawa może się naprawdę schować, a Gdańsk wziąć tylko przykład! Najpierw ruszam drewnianym mostem wzdłuż wybiegów goryli (po lewej) i szympansów (po prawej). Trafiam akurat na karmienie szympansów! Całe stado urzęduje na wybiegu.

W zoo mieszkają obecnie aż 24 szympansy, jednak podzielone są na dwie grupy.

W budynku znajduje się specjalna księga, w której opisane są wszystkie osobniki.

Następnie wchodzę do wielkiego pawilonu. Wybiegi wewnętrzne mają tu wszystkie z ww. gatunków. Bardzo ciekawe jest to, że wybiegi mają naturalne podłoże i znajduje się tam sporo żywych roślin. W pomieszczeniach wewnętrznych aktualnie urzędują orangutany i bonobo. Cała ósemka szympansów skupia się na żerowaniu. Ich pomieszczenie, jako jedyne dodatkowo zabezpieczone jest od góry siatką.

Zupełnie inaczej ma się sprawa u orangutanów. Cała dziesiątka wyczekuje na wypuszczenie na wybieg. Największą furorę robi dwójka, która przytulona pozuje do zdjęcie tuż przy szybie. Gromadzi to niemałą publiczność.

Serca zwiedzających podbija także początkowo wstydliwy maluch, który potem podchodzi tuż do szyby zazdroszcząc zainteresowania wspomnianej dwójce.

Wspólnie z orangutanami mieszka para gibonów czubatych.

Opuszczam pawilon człekokształtnych, mijam strefę gastronomiczną oraz sklepiki (daję się jedynie skusić na dwie pocztówki) i docieram do „Azjatyckiej leśnej zagrody”, czyli kompletu wybiegów zamieszkanych przez m.in. jelenie Elda, piżmowce, żurawie biłoszyje i mandżurskie.

Jak sama nazwa wskazuje, wybiegi położone są w pięknym lasku. Natomiast naprzeciwko zaczyna się strefa afrykańska z okapi na czele. Zanim jednak dojdę do tych cudownych zwierząt, przechodzę na znajdujący się po drugiej stronie punkt widokowy na wyspę orangutanów i gibonów, bowiem cała grupa właśnie wyszła na wybieg zewnętrzny i zaczyna harce.

Tuż obok znajduje się „Las okapi”. To tajemnicze zwierzę świetnie wygląda w gęstwinie drzew. Można je obserwować ze specjalnego punktu widokowego, bowiem dalsza część płotu jest zasłonięta.

Kawałek dalej znajduje kolejny wybieg okapi, tym razem wspólny z dujkerami czerwonymi.

Tym razem zwierzęta można oglądać wyłącznie przez dwa otwory w drewnianym płocie – to pokazuje, jak skrytym zwierzęciem jest okapi.

Jednak najprzyjemniejszym elementem było podejście okapi tuż do siatki na niemalże kilka centymetrów.

Przy jego wybiegu spędzam sporo czasu, ale muszę ruszać dalej. Mijam wyspę bonobo i docieram do wyspy goryli. Wybieg jest wielki mocno zarośnięty, jednak udaje mi się dojrzeć jednego z goryli żerującego na młodym klonie.

Nie zwlekając ruszam dalej. Dochodzę do ruszam do żyrafiarni. Tuż przy niej znajduje się staw flamingów różowych. Obecnie w zoo jest ich ponad 90. Ich wybieg wygląda jakby tworzył jedność z wybiegiem sawanny.

W żyrafiarni co prawda nie ma głównych mieszkańców, ale można zajrzeć do małych afrykańskich gryzoni, takich jak piaskówki czy kretoszczury. Sama żyrafiarnia jest bardzo ciekawa. Znajduje się w niej jeden duży wybieg ekspozycyjny i trzy mniejsze-hodowlane. Zwierzęta oddzielone od publiczności są tylko grubymi linami.

Opuszczam żyrafiarnię i przez najbliższy czas będę szedł wzdłuż sawanny mijając także inne ciekawe miejsca.

Pierwszym z nich jest duży punkt gastronomiczny. Jest on jednocześnie dobrym punktem widokowym. Po krótkim odpoczynku ruszam dalej. Po drugiej stronie alejki znajduje się „lwia sawanna”. Zamieszkuje ją para lwów angolańskich. Co prawda mieszkańcy smacznie śpią, ale ich wybieg zasługuje na chwilę uwagi. Jest bardzo ładnie urządzony, zarośnięty i od strony publiczności oddzielony wodą.

Lwy można oglądać także w pomieszczeniu wewnętrznym w stylu jaskini. Opuszczam lwy i ruszam do następnych drapieżników Afryki. Do ciągnącej się cały czas sawanny afrykańskiej przylegają wybiegi surykatek i hien cętkowanych.

Wszystko wygląda tak jakby tworzyło spójną całość i hieny były połączone z kopytnymi i ptakami.

Trafiam akurat na karmienie tych pięknych zwierząt. Dorosły i dwójka zdecydowanie młodszych bez większych sprzeczek dzieli się obiadem.

Idę jeszcze kawałek wzdłuż sawanny aż docieram do wybiegu bydła miniaturowego.

Przechodzę koło wysp pawianów i wanderu. Wybiegi są dość stare, a ich standard nieco odbiega od reszty zoo.

Kolejnym bardzo ciekawym miejscem są wybiegi nosorożców czarnych.

Obecnie w Lipsku mieszkają dwie samice i samiec. Do dyspozycji mają wybiegi z dużymi stawami.

Obok wybiegu nosorożców znajduje się ptaszarnia. Znajduje się tu zaledwie kilka wolier wewnętrznych, bo większą część zajmuje hala wolnych lotów. Bardzo ciekawskim okazuje się być koroniec błękitny.

W hali można by siedzieć dużo dłużej, ale niestety czas już nagli. Po wyjściu zaglądam do kotików afrykańskich i pingwinów przylądkowych. Właśnie odbywa się u nich karmienie.

Na ryby czają się również czaple.

Niestety oglądanie kotików przez szybę pod wodą mocno utrudnia zabrudzona szyba i woda.

Mijam wolierę ibisów i klatki papug.

Docieram do wybiegu pand małych (przypomina on trochę ten warszawski). Pandy urzędują wysoko na drzewach.

Po przeciwnej stronie znajdują się klatki lampartów amurskich i panter śnieżnych.

Kawałek dalej mieszka stado pięciu koni Przewalskiego. Tuż obok znajduje się minizoo. Z powodu naglącego czasu nie zaglądam już do niego. Jedną z atrakcji, którą widać z daleka, są przejażdżki na wielbłądach dwugarbnych. Powoli zbliżam się do wyjścia. Zaglądam do wilków grzywiastych:

i idę do ostatniego punktu wycieczki- akwarium i terrarium.
Kolekcja rybio-gadzia wcale nie jest zbyt duża. Zdecydowanie najciekawsza jest ekspozycja rekinów.

Najpierw schodami schodzę na piętro. Pomieszczenie jest okrągłe i wzdłuż całej ściany znajduje się akwarium przeznaczone dla rekinów, a także koralowce i ryby zamieszkujące rafę. Na parterze znajduje się jeszcze kilkanaście zbiorników z rybami.

Natomiast w części gadziej moją uwagę zwracają kameleony, boa szmaragdowe, czy wreszcie aligatory amerykańskie.

Zaglądam jeszcze tylko do pominiętego wcześniej basenu fok. Ekspozycja jest warta zwrócenia uwagi, gdyż w zoo znajdują się również inne płetwonogi- uchatki, więc daje to rzadko spotykaną możliwość porównania obu gatunków.
Tuż przy wyjściu swój wybieg mają  jeszcze czerwonaki chilijskie i karmazynowe.

W ten oto sposób kończy się moja wycieczka po lipskim ogrodzie zoologicznym. Wrażenia mam jak najbardziej pozytywne, (choć z małymi wyjątkami). Zoo ma wspaniałe pawilony, których można naprawdę pozazdrościć. Posiada także wyśmienite ekspozycje wielu gatunków zwierząt, których nie można zobaczyć w Polsce. Z radością mogę jednak stwierdzić, że granica dzieląca czołowe polskie ogrody od zachodnich jest coraz mniejsza…


Ja żałuję tylko, że zabrakło mi czasu na dokładne zwierzenie terrarium-akwarium. Chciałbym też zwrócić uwagę na ogromną ilość zwiedzających, która przewijała się przez alejki zoo tego szczęśliwego dnia. Kilka wybiegów (np. Hedi, surykatek) było naprawdę obleganych. Dobrze, że pawilon Gondwany odwiedziłem na początku, bo potem stałbym w długim ogonku do wejścia. To jednak nie zmienia faktu, że zoo jest prezentuje bardzo wysoki poziom i jest godne polecenia.

Bez komentarza...

Listopad w Nowym Zoo – fotorelacja

Równo miesiąc od naszej ostatniej wyprawy do poznańskiego Nowego Zoo (o której możecie przeczytać tutaj i tutaj), w ostatnią sobotę ponownie mieliśmy przyjemność odwiedzić “nasze” zoo.
Wyprawa udała się wyśmienicie – była piękna, jesienna pogoda (chyba ostatni taki dzień tego roku), mieliśmy przednie towarzystwo (pozdrowienia dla Wojtka i braci!), a do tego w zoo czekało na nas kilka niespodzianek.
Jeśli zatem jesteście ciekawi, kto został nowym mieszkańcem zoo, jak się miewa słynny kucyk Boguś, jak odmarzają flamingi i kto zakopał się w liściach – to zapraszamy do lektury!

Listopad w Nowym Zoo

DROGA DO ZOO WCIĄŻ TRUDNA…

Do Poznania przyjeżdżamy już w czwartek wieczorem, dlatego też do zoo nie musimy jechać wprost z dworca PKP, wyruszamy bowiem spokojnie w sobotni poranek z naszej miejskiej bazy wypadowej. Przedzieramy się przez rozkopane i zakorkowane miasto i docieramy na przystanek Krańcowa.
Z przystanku Krańcowa do bramy Nowego Zoo mamy jeszcze równo półtora kilometra, czyli całkiem solidny spacer, ale innego wyjścia nie ma – Maltanka już nie kursuje, podobnie jak autobus linii „Z”, a autobus nr 57 kursujący z Krańcowej do zoo między 7.46 a 14.06 nie ma… ani jednego kursu!
Poza tym w związku z budową trasy dojazdowej do Term Maltańskich cała ul. Krańcowa, aż do bramy wejściowej do Nowego Zoo jest jednym wielkim placem (ulicą) budowy, choć przyznać trzeba, że od naszej październikowej wyprawy sytuacja trochę się poprawiła i na dużym odcinku ulicy jest już położony chodnik.

Początek ul. Krańcowej

Ul. Krańcowa w budowie - do zoo jeszcze 1300 metrów...

Do zoo jednak docieramy bez większych problemów, choć nadal uważamy, że taki stan rzeczy fatalnie wpływa na frekwencję w zoo – jesień na pewno nie będzie należeć do Poznania…

Tłumów przy kasie nie ma, za to nad wejściem pojawiła się dziwna konstrukcja...

JAK FOKA W WODZIE…

Za 40 zł (w Poznaniu nie ma niestety zimowej promocji biletowej, która byłaby dużo bardziej zasadna, niż we Wrocławiu!) dostajemy w kasie dwa paragony (nadal nie możemy odżałować biletów), starą broszurkę z planem zoo i – ruszamy na zwiedzanie!
Wciąż nie działa automat z moneciakami (całe szczęście…), pozamykane są też wszystkie sklepiki – jeśli więc ktoś nie przygotował się wcześniej, czeka go zwiedzanie na głodnego, ale, jak wiadomo, w Poznaniu jesienią i zimą się nie je.
Przynajmniej w zoo.
Na szczęście jest ciepło i słonecznie, więc nie marudzimy.
Dziecięce zoo i Pawilon Zwierząt Nocnych zostawiamy sobie na koniec zwiedzania, a naszą wędrówkę zaczynamy od basenu fok – te pływają sobie w najlepsze:

Foka w swoim żywiole!

Sporo dzieje się też na wybiegach przylegających do Pawilonu Zwierząt Nocnych. Choć lemurów alaotrańskich i lemurów czerwonobrzuchych (przypominamy – te doczekały się tej jesieni przychówku!) nie udaje nam się wypatrzeć, to na wybiegu piesków preriowych całkiem spore poruszenie!, które okazuje się być efektem działania tylko jednego – a nie, jak początkowo przypuszczaliśmy – dwóch piesków preriowych…

Ktoś tu nie śpi...

Można by sądzić, że piesek już dawno powinien iść spać na zimę, widać jednak, że zamierza wykorzystać ostatnie ciepłe dni i ani myśli zakopywać się w swojej norce…

Piesek głośno "poszczekiwał" ze szczytu pieńka

Jedynego pieska, który pozostał w zoo, przyłapaliśmy na głośnym poszczekiwaniu, po tym, jak popisywał się niezwykłymi umiejętnościami akrobatycznymi podczas wdrapywania się na pieniek:
Zdolna bestia, nie ma co!

Na sąsiednim wybiegu zajmowanym przez surykatki nie zamiast “właściwych” lokatorów natrafiamy natomiast na… piękną sikorkę bogatkę:

To ci dopiero miejscówka...

Na kolejnych wybiegach w najlepsze szaleją koszatniczki i lwiatki złotogłowe, pusto natomiast w wolierze zajmowanej przez lemury wari, która swego czasu była jednym z najefektowniejszych miejsc w całym zoo!

Tak było wiosną...

Od czasu bowiem, gdy w kwietniu do jednego z francuskich ogrodów zoologicznych wyjechały trzy młode lemury – urodzeni 22 marca 2010 roku bracia Filip, Rysiek i Wiedźmin, a nieco później padł dorosły samiec, ojciec trojaczków, w zoo pozostała jedynie ich matka, samica Jessy. Jessy rzadko pojawiała się na wybiegu i większość czasu spędzała na zapleczu, co gorsza zaczęła wpadać w coraz gorszy nastrój. Zoo szukało więc dla niej nowego partnera, którego po kilku miesiącach udało znaleźć się w Danii. Samczyk o imieniu Kamillo przyjechał do Poznania kilka dni temu i na razie przebywa na zapleczu, gdzie jest również Jessy, oba lemury są jednak w osobnych klatkach, samczyk musi bowiem przejść kwarantannę i oswoić się z otoczeniem. Oba zwierzaki jednak mają ze sobą kontakt i widać, że są sobą zainteresowane.
Choć oba lemury są w sile wieku, niestety nie doczekają się wspólnego potomstwa, nie jest to bowiem para rozrodcza.

FLAMINGI: ZLODOWACENIE

Co innego mieszkająca kilkadziesiąt metrów dalej w ogromnej wolierze po bielikach i bielikach olbrzymich para orłosępów brodatych – Arturo i Carmela.

Wielka woliera

Choć Arturo to w pełni już dojrzały, okazały samiec, to na jego związek z Carmelą trzeba jeszcze będzie trochę poczekać – samica nie ma bowiem jeszcze trzech lat i nie osiągnęła dojrzałości płciowej, a dopiero wówczas będzie interesująca dla samca…
Póki co więc Carmela przesiaduje na skałach na tyłach woliery:

Carmela - jak każdy młody orłosęp, ma jeszcze ciemne upierzenie

Mamy jednak wrażenie, że przez ostatni miesiąc jakby nieco wyjaśniała...

 Tymczasem Arturo, jak gdyby nigdy nic, przesiaduje na jednej z przednich gałęzi, dzięki czemu doskonale można go obserwować.

Tuż obok woliery orłosępów spotykamy natomiast “lokatora bez meldunku”, którego można pomylić z czarną panterą :) .

Żegnamy się z orłosępami i idziemy do flamingów, które po roku przerwy ponownie zaczęły budować kopce – jest więc szansa, że w Poznaniu ponownie doczekamy się młodego flaminga – ostatni wykluł się w 2009 roku.
Tego dnia zastajemy je jednak w dość niezwykłych okolicznościach – całe stado bowiem ogrzewa się w promieniach słonecznych i wygląda, jakby właśnie… odmarzało!
Gdy spoglądamy na wodę w stawie okazuje się, że pokryta jest ona w wielu miejscach cienką warstwą lodu – widać w nocy był przymrozek i nie wszystko jeszcze do rana stopniało…

Flaming zmarznięty...

Kiedy odwiedzamy czerwonaki ponownie po jakichś dwóch godzinach, całe stado już “odtajało”:
Nie trzeba się jednak martwić, że ptaki zamarzną – niebawem i tak trafią na zimowisko, poza tym w środowisku naturalnym (Ameryka Południowa, od Peru i Urugwaju po Ziemię Ognistą) zdarza im się bardzo często nocować w ten sposób…

WIELKIE PRZESTRZENIE

Tymczasem na znajdującej się naprzeciwko flamingów sawannie afrykańskiej widać pasące się w oddali zebry i przemykające wśród drzew strusie afrykańskie:
Można tylko żałować, że na ogromnym wybiegu sawanny nie ma już marabutów, a mieszkające na sąsiednim wybiegu żyrafy nie są z zebrami i strusiami połączone – to dopiero byłby wybieg!

Tymczasem z pagórka, na który wdrapaliśmy się, aby lepiej widzieć i zebry, i żyrafy, rozciąga się fenomenalny widok na znajdujący się w dole wybieg Ameryki Południowej:

Wybieg Ameryki Południowej

Zamieszkują go dwie kapibary, para nandu, trzy tapiry i „gościnnie” rozmaite ptactwo wodne, dzięki czemu wybieg znowu tętni życiem, choć brak mrówkojadów i wikunii jest jednak widoczny.
Nam udało się w pewnym momencie uchwycić na zdjęciu wszystkie trzy mieszkające na wybiegu gatunki razem z przemykającymi w tle na swoim przedwybiegu mrówkojadami!

Tapiry, nandu, kapibara, a w tle - mrówkojady!

Trójka tapirów – rodzice Madzia i Gwizdek oraz ich 16-miesięczny synek Cypisek, który mocno już podrósł i nie tylko stracił swoje urocze paski – trzyma się blisko siebie i w tapirzym stylu wyleguje się w słońcu:

Tapiry anta

Madzia i Gwizdek

Spokój tapirów zostaje jednak przerwany przez pojawiających się na wybiegu… pracowników zoo, którzy zaganiają zwierzęta do ich chatek. Tapirom niezbyt się to podoba i zaczynają uciekać, w końcu jednak dają się zaprowadzić na tyły wybiegu…

Co innego nandu – te zachowują się, jakby pracownicy zoo chcieli zrobić z nich rosół i biegają po wybiegu jak opętane. Kilka minut zajmuje pracownikom opanowanie sytuacji – nandu i tapiry trafiają ostatecznie do chatek na tyłach wybiegu, na którym pojawia się… druga kapibara, wciąż jeszcze płochliwa samiczka, partnerka Normiego.
Gdy spoglądamy na te zrobione przed “pogonią” zdjęcia nandu nie pomyślelibyśmy, do jakich wyczynów są zdolne…

A jeśli chodzi o mrówkojady – na wybieg główny niestety nie wyszły, tylko kręciły się cały czas na tylnym przedwybiegu.
Wiadomo też, że Poznań ostatecznie opuści Felice, dwuletnia samiczka mrówkojada, córka Eskado i Guapy – jeszcze w listopadzie wyjedzie ona do Niemiec…

YZICK JUŻ SPAKOWANY…

Na wybiegu bawią się też czepiaki czarnorękie:
jakby przeczuwając, że to już ostatnie dni, gdy mogą korzystać z wybiegu zewnętrznego.
Zimy natomiast nie obawiają się tygrysy syberyjskie – przeciwnie, te zdają się na zimę wręcz czekać.
A póki co lenią się w słońcu:

Bez komentarza...

Wreszcie docieramy do słoniarni, gdzie ku naszemu zdumieniu nie spotykamy… żadnego słonia! Ani na zewnątrz, ani w środku! Gdzie są słonie?
Chwilę później jednak “zagadka” się rozwiązuje – cztery wielkie słonie wychodzą zza słoniarni: Linda, Kizia, Kinga i Yzick. Obecności Ninio nie stwierdzono – pewnie przebywał w jednym z wewnętrznych boksów.

Słonie na wybiegu

Cała czwórka szybko rozeszła się po wybiegu, o ile jednak Kinga i Kizia trzymały się z boku, to Linda z Yzickiem bawili się na wybiegu w najlepsze:

W berka...

W trąbę...

W siłowanie...

Aż dotarli pod wioskę afrykańską, do granicy z wybiegiem wielbłądów (w tle: mistrz drugiego planu...)

Gdzie doszło do, hm, dość specyficznych zabaw

Jednak wbrew opinii niektórych zwiedzających, małych słoniątek z tej akurat zabawy na pewno nie będzie...

Choć samo zoo tej informacji na razie nie potwierdza, wiele wskazuje na to, że już niebawem zoo opuści Yzick, o czym zresztą wiadomo nie od dziś – Yzick mocno już podrósł i czas, aby opuścił stado, w którym wiodącym samcem jest wszak Ninio, a na dwa dorosłe samce w stadzie miejsca po prostu nie ma.
O tym, że Yzick niebawem wyjedzie może też świadczyć fakt, iż jako jedyny ze słoni… nie doczekał się specjalnej tabliczki informacyjnej, podczas gdy tabliczki poświęcone pozostałej czwórce umieszczono na ogrodzeniu tuż przy wejściu do słoniarni.

Kiedy Yzick ostatecznie opuści Poznań – tego jeszcze nie wiemy, ale wiele wskazuje na to, że może to się stać jeszcze w tym roku…

SUSŁY POSZŁY SPAĆ

Ze słoniarni idziemy wzdłuż wybiegu wielbłądów – całe stado wygrzewa się akurat w słońcu:

Wielbłądy dwugarbne

Co innego susły – te, jak informuje tabliczka przy ich wybiegu – poszły spać, w przeciwieństwie bowiem do piesków preriowych, okres zimowy dla susłów już nadszedł.
Kawałek dalej, na dawnym wybiegu konia Przewalskiego, spotykamy pasące się wikunie:
Widać, że wikunie dobrze odnajdują się na tym wybiegu – zwiedzający rzadko tu docierają, zwierzęta mają więc spokój.
Czasem tylko przy ich wybiegu przejedzie tylko kolejka…

Idziemy dalej – zaglądamy do bizonów:

Bizon leśny

makaków:

Makak japoński

Mijamy pustą motylarnię i jak najbardziej zapełnione stawy:

Pelikan podchodzi do lądowania!

Bernikla już wylądowała!

Po drodze natrafiamy jeszcze na bardzo liczne na terenie całego zoo – a w rejonie stawów w szczególności – ptasiory: bernikle, gęgawy, krzyżówki…

Bernikla na drodze!

Tylko zwiedzających jakoś brak – tylko gdzieniegdzie widać jakieś niewielkie grupki.

Zakręt przy makakach

ALBERCIK JUŻ NIE SAM!

Zaglądamy jeszcze raz do flamingów (już odmarzły!) i na wybieg Ameryki Południowej, po czym udajemy się do kompleksu wolier małych ssaków – tu zawsze coś się dzieje!

Jaguarundi

Czyżby drugie śniadanie?

Ostronos białonosy

Ostronos białonosy na spacerze

Otocjony

Manul

Ta mina wzbudza... szacunek

Ryś też wcina!

Do wiosny poczekają dwie inwestycje w tej części zoo – wstrzymano bowiem na czas zimy prace przy nowym wybiegu dla rysi oraz klatce dla łasicy syberyjskiej, która ma powstać przy klatkach norki i perewiazki.

Fundamenty zalane i... byle do wiosny!

Póki co, dwie łasice syberyjskie mieszkają na zapleczu i niestety nie można ich oglądać – poznańska para to jedyne łasice syberyjskie w polskich ogrodach zoologicznych!
Nowością jest natomiast przyjazd partnerki dla skunksa Alberta – niestety, nie udało nam się jej wypatrzeć, wiemy jednak, że w przeciwieństwie do Alberta, samica jest tradycyjnie umaszczona.

OSTATNIA PROSTA

W dalszej części zoo bez zmian – sporo wybiegów świeci pustkami (schowane są m.in. nosorożce), widać też, że jesienna aura niektórym wybiegom i wolierom wyraźnie nie służy (klatki dla ptaków!).
Większe poruszenie widać dopiero na wybiegu tomi, gdzie spacerują sobie… bociany!

Bociany białe

Bociany białe

oraz u świń wisajskich, gdzie aktywne są szczególnie młode osobniki:

Jeszcze tylko niemal opustoszałe woliery kuraków (z których sporo zwierząt w ostatnich tygodniach rozesłano po Polsce, większość jednak trafiła na zimowisko przy Browarnej).

Na koniec zdecydowaliśmy się pójść do Pawilonu Zwierząt Nocnych, gdy jednak zobaczyliśmy nadjeżdżającą kolejkę, która miała odbyć swój przedostatni kurs (poza sezonem kolejki jeżdżą tylko do 14.30), zdecydowaliśmy się najpierw na tradycyjną już przejażdżkę na koniec – tym razem uzbierało się kilkunastu pasażerów.

Kolejka w jesiennej scenerii prezentuje się naprawdę nieźle!

BOGUŚ SUPERSTAR!

Zanim jednak zajrzymy do zwierząt nocnych, jeszcze obowiązkowa wizyta w Dziecięcym Zoo, w którym zostały już tylko osły, kuce i kozy.
Gwiazdą Dziecięcego Zoo jest jednak przede wszystkim kucyk Boguś, o którym pisaliśmy w dwóch ostatnich numerach 7 Dni Zoo. Boguś to młody kucyk, który przyjechał do Nowego Zoo z prywatnej hodowli.  Mieszkał tam sam, bez towarzystwa innych kucyków, przez co w pierwszych dniach pobytu w Poznaniu miał pewnie problemy adaptacyjne w poznańskim stadzie, które nie przyjęło go zbyt chętnie, co w takich sytuacjach zdarza się dosyć często.
Media – głównie zaś Fakt – wywołały z rzekomych problemów Bogusia prawdziwą burzę – biedny kucyk stał się gwiazdą tabloidów, doczekał się też fanklubu na Facebooku
Gdy jednak w sobotę odwiedziliśmy Nowe Zoo i zajrzeliśmy do Bogusia, ten nie stał z boku, nie płakał, nie był odganiany przez inne kuce – stał przy paśniku i wcinał jak reszta stada.

Boguś na pierwszym planie

To jednak nie koniec – Fakt dziś do sprawy Bogusia powrócił, wieszcząc “szczęśliwe zakończenie dramatu”:

Klacze ze stada już nie opierają się jego wdziękom i przychylnie przyjmują zaloty. (…) Życie Bogusia całkowicie się zmieniło. Wcześniej ignorowany przez klacze i traktowany jak powietrze, teraz nie może od nich opędzić. W końcu jako jedyny ogier w stadzie może czuć się prawdziwym mężczyzną.

Z igły widły, nie ma co…

NOWI W NOCNYM

Wreszcie docieramy do ostatniego punktu naszej wyprawy – Pawilonu Zwierząt Nocnych, który od naszej ostatniej w nim wizyty wzbogacił się o nowego mieszkańca – samiczkę jeżatki afrykańskiej.
Samiec trafił do Poznania kilka lat temu z łódzkiego zoo i od tego czasu poznański ogród czynił starania o pozyskanie dla niego partnerki. Ta dotarła wreszcie przed tygodniem, na razie jednak jeżatki są rozdzielone – na wybieg są wypuszczane na razie pojedynczo, ich łączenie jest bowiem dosyć trudne i może trochę potrwać.
W najlepsze po wybiegu wspólnie spacerują sobie natomiast dwie sprowadzone przed miesiącem z Czech wielkomyszy filipinskie.

Najlepsze zdjęcie wielkomyszy, jakie udało nam się zrobić w sobotę (w noktuarium nie wolno robić zdjęć z lampą!)

Obserwacja tych zwierząt to prawdziwa przyjemność – są w ciągłym ruchu!
My natomiast jesteśmy już solidnie padnięci, a że czeka nas jeszcze solidny spacer na przystanek tramwajowy, naszą wycieczkę uznajemy za zakończoną – następna już w zimowej pełni, w ostatnich dniach grudnia – mamy nadzieję, że do tego czasu w zoo dojdzie do kolejnych, pozytywnych zmian!

EPILOG

A na koniec – po napisach końcowych – kilka pamiątkowych fotek z zoo pewnego niestrudzonego pluszowego wędrowca :) .

Tadzik i nandu

Tadzik i wielbłądy

Tadzik w listowiu

Tadzik w listowiu bardziej