Światowy Dzień Zwierząt Hodowlanych (02. 10. 2011)

W niedzielę, 2 października, przypada Światowy Dzień Zwierząt Hodowlanych.
Dzień ten często łączony jest z przypadającymi na 1 października obchodami Światowego Dnia Wegetarianizmu – jako dnia promocji sposobu odżywiania wolnego od okrucieństwa wobec istot żyjących. Co ciekawe, tego samego dnia przypada również rocznica urodzin Mahatmy Gandhiego, który uchodzi za pioniera wegetarianizmu.

Zwierzęta hodowlane to zwierzęta udomowione lub dzikie, które chowane w odpowiednich warunkach służą jako źródło żywności i innych materiałów, a także jako siła pociągowa, do jazdy wierzchem, jako zwierzęta juczne lub pełniące inne funkcje użytkowe. Do zwierząt hodowlanych należy więc bydło, świnie, konie, drób, zwierzęta futerkowe ale także psy, koty, czy myszy.

Pomnik Zwierząt Rzeźnych we Wrocławiu - każdy z tych zwierzaków to zarazem zwierzę hodowlane...

Światowy Dzień Zwierząt Hodowlanych w Akwarium Gdyńskim

Jedyną krajową placówką zoologiczną, która w wiadomy sposób włączyła się w obchody tego święta jest Akwarium Gdyńskie.

W ramach Światowego Dnia Zwierząt Hodowlanych w Akwarium Gdyńskim odbędzie się cykl imprez, poświęconych mieszkańcom Akwarium. W programie wydarzenia weekendowego znalazły się m.in.  warsztaty plastyczne, mikroskopowe, literackie, zabawa drużynowa oraz projekcje filmowe.
Szczegółowy program imprez weekendowych można znaleźć na stronie Akwarium oraz profilu facebookowym.

EDYCJA z 6 października

Fotorelację z imprezy można zobaczyć tutaj.

Tymczasem we wtorek, 4 października, obchodzony jest Światowy Dzień Zwierząt.

Jaszczurka żyworodna kontra łopata, czyli na co trzeba uważać pracująć na działce… – Dramat w jednym akcie

Niespełna miesiąc temu opowiadaliśmy Wam o tym, kto mieszka w naszym tapczanie (tym na działce, oczywiście!), opisaliśmy też dramatyczną historię pewnej jaszczurki, która straciła ogon.
Dziś opowieść nie mniej dramatyczna, na szczęście z pozytywnym zakończeniem – nie oszukujmy się bowiem: w starciu łopaty z jaszczurką (jakąkolwiek, no, może poza waranem z Komodo), ta druga szans raczej nie ma…

Taka łopata nieomal stałą się narzędziem zbrodni...

Czas akcji – piątkowe przedpołudnie
Miejsce akcji – ogródek działkowy
Akcja – wykopywanie z ziemi starego drzewka
Bohaterowie – łopata, Wojtek, jaszczurka żyworodna

Ogródek działkowy to miejsce, w którym zawsze jest coś do zrobienia – a to trzeba przyciąć gałęzie, przekopać grządkę, coś wyplewić, coś posadzić/posiać, tu naprawić, tam naprawić. Wiadomo – działkę posiada wszak połowa Polaków, a ostatnie doniesienia z kampanii wyborczej pokazują, że działkowcy to siła, z która należy się liczyć :) .
Poza tym działka dla mieszkańca miasta, w którym nie ma nawet namiastki zoologu, to okazja na obserwacje zwierząt “w terenie” – trafiają się tu i żaby, i jaszczurki, i ptaków mnóstwo, o mnogości owadów nie wspominając. Czasem trafi się jakiś gryzoń, a czasem nawet sarna! Nam jednak najczęściej trafiają się “warany działkowe”, których mamy cały tapczan :) .

Oto jedna z "tapczanowych" jaszczurek

Pod koniec września jednak szanse spotkania jaszczurki maleją, zwłaszcza, gdy dzień jest stosunkowo chłodny, a taki był właśnie piątkowy ranek. Jakież więc było nasze zdumienie, gdy podczas wykopywania z ziemi starego, uschniętego  drzewka, spod łopaty, dosłownie w ostatniej chwili, wyskoczyła jaszczurka żyworodna!

Jaszczurka żyworodna

Naprawdę, niewiele brakowało, na szczęście dzielnemu zwierzakowi nie zabrakło refleksu, a nam aparatu w kieszeni (zawsze mamy go przy sobie na działce!), żeby stwora uwiecznić!

Jaszczurka żyworodna

Jaszczurka żyworodna

Jaszczurka żyworodna

Cóż więc było robić – trzeba było “zabezpieczyć” teren i sprawdzić, czy gdzieś w ziemi i pod korzeniami nie ukrywają się przypadkiem inne jaszczury, a uciekinierce spod ostrza łopaty trzeba było pomóc w przedostaniu się w nieco bezpieczniejsze miejsce…

Jaszczurka żyworodna już w bezpiecznym miejscu...

Co ciekawe, jaszczurka ta musiała już wcześniej znaleźć się w jakiejś dramatycznej akcji, widać było bowiem, że straciła kiedyś ogon, który zdążył już odrosnąć.
Stare drzewko zostało usunięte, w tym czasie nie ucierpiała żadna jaszczurka (sprawdziliśmy), ale strach przed użyciem łopaty na działce pozostał – kto wie, co jeszcze kryje się w ziemi…

Drugie urodziny Felice! Dokładnie dwa lata temu w poznańskim Nowym Zoo urodził się mały mrówkojad!

Urodził się mrówkojad! – wiadomość o takiej treści zelektryzowała całą naszą dwuosobową redakcję dokładnie dwa lata temu, choć musieliśmy czekać równo miesiąc, żeby móc się z nią ze wszystkim podzielić.
Dziś Felice – bo takie imię nosi urodzona wówczas samiczka mrówkojada olbrzymiego – obchodzi swoje drugie urodziny!

Felice w całej okazałości

Felice, urodzona 28 września 2009 roku, jest pierwszym mrówkojadem olbrzymim urodzonym w historii poznańskiego zoo. Rodzicami małej Felice są Eskado i Guapa, dla których jest ona pierwszym potomstwem. Mimo to Guapa wywiązała się z roli matki bardzo dobrze.
Gdy nasza mała Felice miała nieco ponad miesiąc, wyglądała tak:

Bardzo mała Felice na grzbiecie swojej mamy, Guapy

Przejażdżki na grzbiecie mamy już od samego początku były jednym z jej ulubionych zajęć, które kontynuowała nawet wtedy, gdy mocno już podrosła:

Felice na grzbiecie Guapy

Po jakimś czasie jednak przejażdżki się skończyły – Felice stała się bowiem na tyle duża i samodzielna, że została oddzielona od swoich rodziców – była zbyt duża, żeby Guapa mogła ją dalej wozić na grzbiecie:

Zkolei dla swojego ojca, Eskado, stała się zbyt atrakcyjna…

Felice

Felice na razie przebywa zatem w oddzielnym pomieszczeniu i nie wychodzi na wybieg zewnętrzny razem z rodzicami.
Jak długo Felice zostanie w poznańskim zoo dowiemy się niebawem – decyzje w sprawie jej przyszłości jeszcze nie zapadły, choć od dłuższego już czasu mówi się, że ma wyjechać do jednego z niemieckich ogrodów zoologicznych…

Roczna Felice w czasie obiadu w chatce mrówkojadów

Szesnastomiesięczna Felica na wybiegu - listopad 2010

Redakcja Mrówkojada składa swojej „podopiecznej’ najlepsze życzenia urodzinowe, mając równocześnie nadzieję, że dokądkolwiek trafi, będzie się tam świetnie czuć! Póki co jednak cieszymy się jej obecnością w poznańskim Nowym Zoo!

Tort dla Felice z okazji pierwszych urodzin (fot. L'N'A)

20 nosorożców na “Światowy Dzień Nosorożca”!

W czwartek, 22 września, już po raz drugi na całym świecie obchodzono Światowy Dzień Nosorożca – święto obchodzone z inicjatywy organizacji zajmujących się ochroną tych wspaniałych, a zarazem krytycznie zagrożonych zwierząt.
O samym święcie pisaliśmy w 43. numerze 7 Dni Zoo, dziś natomiast mamy dla Was małą niespodziankę – z okazji Światowego Dnia Nosorożca postanowiliśmy zrobić małe zestawienie rozmaitych kulturowych skojarzeń i portretów tych niesamowitych zwierząt, które zawsze cieszyły się naszą ogromną sympatią i wiele razy pojawiały się na Mrówkojadzie.
Prezentujemy zatem 20 bardzo różnych wizerunków nosorożców, które są pochodną naszych skojarzeń z tymi zwierzakami.
Czekamy oczywiście i na Wasze propozycje!

Dino i Diuna - nosorożce białe z poznanskiego Nowego Zoo

20 nosorożców na “Światowy Dzień Nosorożca”!

20. Nosorożec rysunkowy – Natka, Nosorożec

Pastelowy nosorożec biały

To efekt pewnego weekendowego spotkania ze sztuką – sprawiliśmy sobie w prezencie pastele i przez cały wieczór sprawdzaliśmy, ile są warte i co jesteśmy w stanie dzięki nim narysować. Jak widać z powyższego rysunku, warte są całkiem sporo, a rysunkowy nosorożec prezentuje się niczego sobie.
Obecnie rysunek zajmuje poczesne miejsce w naszej galerii.

19. Rhino Heavy Armoured Car – pojazd pancerny

Rhino Heavy Armoured Car (fot. en.wikipedia.org/wiki/Rhino_Heavy_Armoured_Car)

Nosorożec – wiadomo – zwierz, który ze względu na swoją posturę kojarzy się z czołgiem: bo duży, silny, pancerny. Nie dziwi więc, że wiele pojazdów wojennych nawiązywało swoimi nazwami do nosorożca właśnie. Jednym z nich jest wóz pancerny o nazwie Rhino Heavy Armoured Car, wyprodukowany w latach 40. w Australii, który niestety ze względu na rozmaite problemy nie wszedł do masowej produkcji i pozostał jedynie w fazie prototypu.
A miał to być naprawdę solidny pojazd – 4,6 m długości, 2,3 m szerokości i 2,6 m wysokości oraz 8,5 tony wagi – nadmierna masa pojazdu okazała się być jednak jednym z największych jego mankamentów.
Pozostaje tylko pytanie – na ile ów pojazd pancerny przypominał nosorożca? Naszym zdaniem nazwa jest dopasowana bardzo dobrze :) .

18. Moneta z nosorożcem z opolskiego zoo

Pamiątkowa moneta z opolskiego zoo – z jednej strony logo (panda), z drugiej nosorożec biały

Tę pamiątkową monetę kupiliśmy w opolskim zoo – za jedyne 6 zł. Z jednej strony znajduje się panda mała (która jest w logo opolskiego zoo), z drugiej zaś nosorożec biały. Naszym zdaniem są to jedne z najlepiej wykonanych monet pamiątkowych oferowanych w krajowych zoologach – gorąco polecamy!
Przy okazji warto dodać, że wizerunek nosorożca jest niezwykle popularny na monetach – możemy je zobaczyć m.in. na kongijskiej monecie z serii “Zagrożone zwierzęta”, kameruńskiej monecie z serii “Dzikie Zwierzęta Afryki” czy na złotej jednouncjowej monecie o nominale 100 rand pochodzącej z serii “2009 Natura Coin Series”, wybitej przez mennicę RPA – monetę tę uznano za “Monetę Roku” na tegorocznych Światowych Targach Numizmatycznycyh w Berlinie.

Osobną kwestią są wizerunki nosorożców obecne na banknotach:

Banknot z Nepalu

A u nas tylko “wielcy Polacy” z naciskiem na władców -nie mówimy już, żeby drukować banknoty z mrówkojadem, ale z niedźwiedziem czy borsukiem – dlaczego nie?

Aż żal byłoby wydawać takie pieniądze :) .

17. Nosorożec pocztowy – znaczek pocztowy z nosorożcem białym z poznańskiego Nowego Zoo

Znaczek pocztowy z wizerunkiem nosorożca białego z poznańskiego Nowego Zoo

Ten znaczek pocztowy z wizerunkiem nosorożca białego z poznańskiego Nowego Zoo został wyemitowany w 2005 roku w nakładzie półtora miliona sztuk.

Znaczków pocztowych z nosorożcem znajdziemy mnóstwo na całym świecie, m.in. na Kubie, we Francji czy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

16. Figurka nosorożca – Schleich

Figurka nosorożca firmy Schleich

Schleich to jeden z najlepszych na świecie producentów figurek animalistycznych, a nosorożec jest jedną z najlepszych schleichowych figurek – jest ozdobą naszej jeszcze niedużej, ale wciąż rosnącej kolekcji.
Do kupienia za 20-35 zł, w zależności od sklepu.

15. Nosorożec włochaty z Aquarium i Muzeum Przyrodniczego w Krakowie

Spreparowany nosorożec włochaty ze zbiorów Aquarium i Muzeum Przyrodniczego w Krakowie

W zbiorach Aquarium i Muzeum Przyrodniczego w Krakowie można oglądać spreparowanego, zachowanego w idealnym stanie, prehistorycznego nosorożca włochatego. To jedyny zachowany w całości okaz tego wymarłego ponad 12 tys. lat temu zwierzęcia na całym świecie!
Unikalny okaz nosorożca włochatego sprzed 30 tysięcy lat znaleziono w Staruni koło Stanisławowa w 1929 roku – wtedy też trafił do muzealnych zbiorów.

14. Eugene Ionesco, Nosorożec

Eugene Ionesco, "Nosorożec"

Eugene Ionesco to słynny francuski dramaturg rumuńskiego pochodzenia uchodzący za współtwórcę teatru absurdu.
W 1959 roku napisał sztukę pod tytułem Nosorożec, która choć w Polsce jest mniej popularna, to na świecie – zwłaszcza we Francji i w USA, cieszy się wielką popularnością i nadal grywana jest na deskach teatrów.
Opowiada o pewnym prowincjonalnym miasteczku we Francji, którego mieszkańcy… zmieniają się w nosorożce! Jedyną osobą, która tego nie robi jest niejaki Berenger, postać bardzo przeciętna i nieszczególnie sympatyczna…
Sztukę uznano za krytykę konformizmu, w szczególności zaś tendencji panujących w Europie przed wybuchem II wojny światowej, gdy niebywałą popularność zyskały ruchy faszystowskie.
Czym jest w tej sztuce nosorożec? Symbolem czegoś, co niemożliwe, nieprawdopodobne, a jednak istnieje – sztuka zaczyna się bowiem atakiem nosorożca na wspomniane francuskie miasteczko. Nikt w niego nie wierzy, choć istnieją niepodważalne dowody jego obecności. Niewiara w jego istnienie nie przeszkadza jednak mieszkańcom miasteczka zamieniać się później w nosorożce…

13. Rocksteady z Wojowniczych Żółwi Ninja

Rocksteady (z lewej) i Bibop

Rocksteady to jeden z bohaterów niezwykle popularnego w latach 90. amerykańskiego serialu animowanego – Wojowniczych Żółwi Ninja. Przeciwnikiem tytułowych żółwi był niejaki Shredder, a jego pomocnikami byli Rocksteady i jego nieodłączny partner, Bebop. Obaj byli wyjątkowo nierozgarnięci i odznaczali się wybitnie niską inteligencją. Swego czasu byli członkami nowojorskiego gangu, jednak pod wpływem Shreddera zostali zmutowani -  Bebop w dziką świnię, Rocksteady zaś w… nosorożca!
Ciekawostką jest fakt, że Rocksteady to zarazem nazwa stylu muzycznego, który narodził się na Jamajce i uznawany jest za prekursorski wobec reggae…

12. Mistrz Grzmiący Nosorożec, Kung Fu Panda 2

Mistrz Grzmiący Nosorożec to jeden z drugoplanowych bohaterów animacji Kung Fu Panda 2, która na ekranach kin pojawiła się w tym roku (naszą recenzję filmu możecie przeczytać tutaj).
Mistrz Grzmiący Nosorożec jest powiernikiem legendarnego Młota Burzy i przewodniczy Radzie Kung Fu, która chroni miasto Gongmen. Jest spadkobiercą wielu pokoleń mistrzów – ceniony jest za mądrość, poczucie humoru i niezliczone dobre uczynki, ale też niezwykłą siłę. Jego bronią jest potężny młot.

Warto dodać, że cała armia pancernych nosorożców pojawiła się już w pierwszej części przygód Po – strzegli oni więzienia, w którym przebywał Tai Lung.

Nosorożce pancerne, "Kung Fu Panda"

11. Mechaniczny nosorożec z filmu Ace Ventura: Zew Natury

Przygody szalonego detektywa Ace’a Ventury na pewno nie trafią w gusta każdego odbiorcy – mnóstwo w nich niesmacznych żartów i scen, gdy z zażenowania wolelibyśmy wyłączyć telewizor/wyjść z kina. Dla wielu jedną z takich scen jest słynna scena z wychodzeniem z mechanicznego nosorożca, w którym utknął Ventura.

Sam mechaniczny nosorożec prezentuje się rewelacyjnie, ale Jima Carrey’a wolimy jednak w nieco innych rolach

10. Federico Fellini, A statek płynie

Federico Fellini, wielki włoski reżyser, znany jest w Polsce głównie jako twórca La Strady, Słodkiego życia, Amarcordu i Osiem i pół. W 1983 roku, a więc już pod koniec swojego życia, nakręcił jednak bardzo dziwny film p.t. A statek płynie.
W filmie pojawia się scena, w której bohater zabiera ze sobą na łódkę – po katastrofie transatlantyku – właśnie nosorożca, który znajdował się wcześniej pod pokładem statku…

9. Nosorożce sportowe – Leeds Rhinos vs Rochester Rhinos

Nosorożec jest też wielce wdzięcznym bohaterem dla rozmaitych drużyn sportowych – znajduje się w logo m.in. angielskiej drużyny rugby Leeds Rhinos oraz amerykańskiego klubu piłkarskiego Rochester Rhinos.
Drużyna z Leeds to siedmiokrotny mistrz Anglii, założony w 1890 roku, jednak dopiero od 1997 roku mający w swojej nazwie i logo nosorożca.
Natomiast klub z amerykańskiego Rochester, założony w 1996 roku, nie może jeszcze poszczycić się żadnymi osiągnięciami, za to nosorożca w swojej nazwie i logo ma od samego początku istnienia klubu!

8. Nosorożec w logo poznańskiego zoo


W logo poznańskiego zoo widnieje głowa nosorożca białego – od kilkunastu lat jednego z najważniejszych mieszkańców zoo.
Co ciekawe, nosorożca możemy zobaczyć także na wielkim drogowskazie znajdującym się półtora kilometra przed zoo.

Na drogowskazie przy ul. Krańcowej nosorożcowi partneruje zebra

Obecnie w Nowym Zoo nad Maltą możemy zobaczyć parę nosorożców białych – Dino i Diunę.

7. Pietro Longhi, Nosorożec albo Pokaz nosorożca w Wenecji

“Nosorożec”, znany też jako “Pokaz nosorożca w Wenecji”, to obraz bardzo dziwny – choć prezentowana na nim scena wydaje się być nieprawdopodobną, to pokazuje wydarzenie jak najbardziej autentyczne!
Obraz autorstwa weneckiego malarza Pietro Longhiego przedstawia pokaz słynnego w owym czasie w Europie nosorożca o imieniu Clara. Zwierzę było jedną z głównych atrakcji karnawału w Wenecji w roku 1751. Jest to “Prawdziwy portret nosorożca” – jak głosi afisz w dalszym planie obrazu.
Pietro Longhi wykonał obraz na zamówienie weneckiego arystokraty Giovanniego Grimaniego, który uprzednio zamawiał już obrazy przedstawiające atrakcyjne dziwy natury, jak np. pewnego giganta z Irlandii. Na obrazie Clarę podziwiają zamaskowane postaci – typowe figury weneckiego karnawału – wśród których znajduje się m.in. właściciel nosorożca, który  trzyma w ręce róg Clary, który straciła w 1750 roku.
Obraz Longhiego znajduje się obecnie w muzeum Ca’ Rezzonico w Wenecji.
Clarę, oprócz Pietra Longhiego, portretował m.in. Jean-Baptiste Oudry, francuski portrecista królów.

Jean-Baptiste Oudry, "Clara". 1749

Clara, urodzona w 1738 roku samica nosorożca indyjskiego, była atrakcją swego czasu. Jej właściciel pokazywał ją we wszystkich stolicach europejskich. Odwiedziła też Polskę – była w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu i Krakowie.
Padła 14 kwietnia 1758 roku w wieku 20 lat.

6. Rzeźba nosorożca przed Ogrodem Zoologicznym w Zamościu

Rzeźba nosorożca przez zamojskim zoo (fot. gazeta.pl)

Rzeźba nosorożca – reklamowana w wielu miejscach jako jedyna w Polsce (co jest oczywiście nieprawdą!), jest chyba najbardziej rozpoznawalną i charakterystyczną zarazem reklamą zamojskiego zoo. Jej autorem jest znany i ceniony rzeźbiarz animalista, Władysław Frycz. “Nosorożec” powstał w 1978 roku podczas zamojskiego pleneru rzeźbiarskiego. Nosorożec – posiadający aż trzy rogi – wykonany jest z metalu, który jest ulubionym tworzywem Frycza. Co ciekawe, nosorożec jest bardzo częstym motywem w pracach artysty, którego innym znanym dziełem jest “Żyrafa” z Parku Praskiego w Warszawie.

5. Nosorożec bojowy perskiej armii z filmu (i komiksu!) 300

300film Zacka Snydera z 2007 roku opowiadający o starciu trzystu walecznych Spartan z ogromną armią Persów pod wodzą Kserksesa – to kino w każdym calu postmodernistyczne – podobnie jak komiks Franka Millera, którego jest adaptacją. Wszystko jest tu do granic możliwości przerysowane – od wyrzeźbionych brzuchów Spartan po wygenerowaną komputerowo przestrzeń filmu. Jednych może to odrzucić, inni będą zachwyceni – my należymy do tej drugiej grupy.
W naszym zestawieniu interesuje nas jednak nie film jako całość, ale jedna szczególna scena, w której pojawia się nosorożec. Albo coś, co za nosorożca uchodzi.
Oto rozwścieczony stawianym przez Spartan oporem Kserkses wysyła wojska “z najciemniejszych zakątków swojego imperium”, wśród których są monstrualne słonie indyjskie, wyglądające jak olifanty z Władcy Pierścieni oraz potężnego, pancernego nosorożca, który z impetem rusza na grupkę dzielnych Spartan – scenę natarcia pancernego nosorożca można zobaczyć tutaj.
Oczywiście można utyskiwać nad tym, skąd nosorożec w perskiej armii i dlaczego taki wielki, warto jednak pamiętać, że 300 to adaptacja komiksu, a jego twórcy nie zamierzali nikogo przekonywać do tego, że ich dzieło ma cokolwiek wspólnego z historią. My też nie :) .

4. “Nosorożec” z poznańskiej Cytadeli

"Nosorożec" z poznańskiej Cytadeli - wersja letnia

To zdecydowanie jedna z naszych ulubionych rzeźb – betonowy twór, znajdujący się na poznańskiej Cytadeli. Nie mamy pojęcia, czym tak naprawdę jest, kiedy powstał i kto go wykonał, ale naszym zdaniem jest to nosorożec – nie dość, że jeden z najpiękniejszych, to jeszcze najbardziej oryginalnych.

I w wersji zimowej!

Oczywiście kwestia “nosorożcowatości” rzeźby zależy od punktu widzenia – na zdjęciu nr 1 widzimy nosorożca… białego (???), na drugim zaś… hm, z rogiem poprzecznym? Trochę jak nosorożce z animowanego filmu Epoka lodowcowa:

Pewne podobieństwo jest, choć nosorożec z Cytadeli powstał przed 2002 rokiem, gdy nakręcono pierwszą część "Epoki lodowcowej"...

3. Koszalińskie nosorożce

Nosorożec ogródkowy - Koszalin

Kiedyś szukaliśmy w Koszalinie ogrodu zoologicznego i udało się nam ustalić, że w latach 70. były w Koszalinie całkiem realne plany budowy ogrodu zoologicznego w północno-wschodniej części miasta na terenach leśnych przylegających do najwyższego wzniesienia w regionie, Góry Chełmskiej, ale nic z tego nie wyszło. W powojennej historii miasta za zoologiczny akcent można więc uznać jedynie dwa małe ogródki zoologiczne – jeden w parku nad rzeczką, drugi na terenie jednostki wojskowej w okolicach szpitala. Tyle. Dziś w obrębie Koszalina znajduje się jeszcze tzw. Indiański Świat, w którym zobaczyć można bizony.
Nie wolno jednak zapomnieć, że swego czasu amerykańska „prasa” donosiła, że w Koszalinie znajduje się „prawdziwe zoo”, które miało mieć w swojej kolekcji – uwaga! – hipopotama! Tyle, że został on brutalnie… zjedzony przez głodnego kierowcę, co miało się stać początkiem końca zoo.

Dlaczego to zrobił? Bo był głodny…

Dziś w Koszalinie nie ma już śladu po hipopotamach, żywa jest natomiast tradycja eksponowania… nosorożców!
Najpierw był jeden, potem – w cudownych okolicznościach (bez udziału drugiego dorosłego!) – pojawił się drugi, mniejszy – zapewne „młode”:

Koszalińskie nosorożce

Jakby tego było mało, na terenie Koszalina znajduje się jeszcze jeden „nosorożczy” motyw – dwa wspaniałe nosorożce wyrzeźbione na tablicy informacyjnej pewnej placówki:
Co ciekawe, także i w tym przypadku mamy do czynienia z parą osobników – dorosłym i młodym.

2. Salvador Dali, Rinoceronte vestido con puntillas

W piątek opowiedzieliśmy Wam o fascynacji Salvadora Dalego mrówkojadami – zaznaczyliśmy wówczas, że drugim ukochanym zwierzęciem artysty był nosorożec właśnie. Dali zafascynowany był w szczególności rogiem nosorożca, który jego zdaniem “odznacza się boską geometrią, ponieważ rozwija się w spirali logarytmicznej”. Cokolwiek :) .
Fascynacja nosorożcem przejawiała się w licznych szkicach i rzeźbach, które Dali stworzył na przestrzeni wielu lat, a których bohaterem był nosorożec.
W 1956 roku Salvador Dalí stworzył jedną ze swoich najsłynniejszych rzeźb Rinoceronte vestido con puntillas (“Nosorożec ubrany w koronki”), którą widać na powyższym zdjęciu. Tworząc swoją rzeźbę inspirował się drzeworytem Albrechta Dürera (patrz: pozycja nr 1).
Inne znane rzeźby Dalego z motywem nosorożca to m.in. rzeźba z brązu Rhinocéros habillé en dentelle z 1981 roku:

monumentalna rzeźba z Puerto Banus (ważąca ponad 3,5 tony!):

oraz nietypowa rzeźba z brązu Cosmic Rhino lub inaczej Rhinocérontique Goosebumps, wykonana w 1956 roku.
Warto dodać, że wszystkie te rzeźby – podobnie jak wiele innych – są wariacjami na temat drzeworytu Dürera.

Na koniec ciekawostka: w najnowszym filmie Woody’ego Allena – O północy w Paryżupojawia się postać Salvadora Dalego, grana przez Adriena Brody’ego. Postać to bardzo drugoplanowa, ale znakomita, a z punktu widzenia powyższego artykułu szczególna, bowiem najczęściej powtarzanym przez filmowego Dalego słowem jest… rhinoceros!

(Swoją drogą – gorąco polecamy obejrzenie filmu, nie tylko przez wzgląd na Salvadora Dalego i genialny motyw z nosorożcem)

1. Albrecht Dürer, Nosorożec

Albrecht Dürer, Nosorożec (rycina)

Nosorożec Dürera to potoczna nazwa drzeworytu wykonanego przez niemieckiego malarza i grafika Albrechta Dürera w 1515 roku. Co ciekawe, sam Dürer nigdy nie widział prawdziwego nosorożca – obraz został oparty na opisie i szkicu nieznanego artysty, który przybył do Lizbony w 1514 roku. Pierwszy żywy nosorożec od czasów rzymskich pojawił się w Europie w 1577 roku. Drzeworyt Dürera trudno uznać za dokładne odwzorowanie nosorożca – przedstawia zwierzę pokryte twardymi płytami, wyglądające jak zakute w ciężką zbroję. Do tego dochodzi jeszcze dziwny skręcony róg na grzbiecie. Pomimo tych anatomicznych nieścisłości drzeworyt Dürera stał się bardzo popularny w Europie i na wiele lat wyznaczył kanon przedstawiania nosorożca – aż do połowy XVIII  wieku, gdy do Europy zawitała słynna Clara (patrz: punkt 7) ludzie Zachodu wyobrażali sobie nosorożce w oparciu o dzieło niemieckiego grafika. Uważa się, że prawdopodobnie żaden inny obraz animalistyczny nie wywarł tak wielkiego wpływu na sztukę, jak Nosorożec Dürera.
Ponoć jeszcze na początku XX wieku w niemieckich podręcznikach drzeworyt ten prezentowany był jako… przedstawienie nosorożca! Jak już wspomnieliśmy, wielkim miłośnikiem dzieła Dürera był Salvador Dali, który inspirował się nim przez wiele lat.

EPILOG

Powyższe zestawienie to oczywiście jedynie nasz subiektywny wybór – każdy mógłby podać pewnie jeszcze co najmniej kilka-kilkanaście innych skojarzeń, nawiązań i wyobrażeń nosorożca, do czego zresztą serdecznie zachęcamy.
A na koniec przedstawiamy czwórkę naszych ulubionych polskich nosorożców – ale tych “prawdziwych”, które możemy zobaczyć w ogrodach zoologicznych w Poznaniu i w Warszawie (poza tym nosorożce są jeszcze tylko w Opolu i Chorzowie).

Dino - nosorożec biały, Nowe Zoo Poznań

Diuna - nosorożec biały, Nowe Zoo Poznań

Kuba vel Jakub - nosorożec indyjski, Zoo Warszawa

Shikari - nosorożec indyjski, Zoo Warszawa

A jaki jest Wasz ulubiony motyw z nosorożcem? Czekamy na Wasze propozycje – zwłaszcza takie, których zabrakło w naszym zestawieniu!

„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny przegląd zoowieści tygodnia w czterdziestym trzecim już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!

A w dzisiejszym 7 Dni Zoo przeczytacie o:

1. Narodziny i transfery, czyli nowe zwierzaki w zoo!

ZOO WROCŁAW

Nowymi mieszkańcami wrocławskiego zoo została para świń maskowych, która przyjechała w połowie sierpnia z Tierpark Goerlitz w Niemczech. Kilka dni temu przeniesiono je z kwarantanny na wybieg na dziecińcu zwierzęcym.
Świnki o charakterystycznych imionach – Jaś i Małgosia – mają dopiero 4 miesiące i ważą zaledwie 6 kg, jednak gdy dorosną, mogą osiągnąć wagę nawet 60 kg. Świnie maskowe to rasa chińskich domowych świń hodowlanych, spokrewnionych z azjatyckim dzikiem. Charakterystyczną cechą ich wyglądu są długie zwisające uszy i silnie pofałdowana skóra na pysku.

Prosiaki są bardzo spokojne i oswoiły się już z nowym otoczeniem. Błyskawicznie zaprzyjaźniły się też ze swoimi opiekunami. Często są wypuszczane ze swojej zagrody i chodzą sobie swobodnie po dziedzińcu.
Wrocławska para jest obecnie jedyną w polskich ogrodach zoologicznych.
Ich zdjęcia można zobaczyć na stronie zoo.

Do zoo przybyło też kilka gatunków ptaków, m.in. : tragopan plamisty, kaczka norowa – ohar, bernikla białolica i śnieżyca duża. Na ekspozycji pojawiły się też nowe płazy (żaba budżetowa, żaba rogata z Chaco) oraz kilka gatunków bezkręgowców (m.in. modliszki, pająk klapkowiec czerwony).

Przypominamy też o narodzinach trzech surykatek, które przyszły na świat pod koniec sierpnia a w ostatnich dniach wreszcie zaczęły pokazywać się na wybiegu.

Wybieg surykatek we wrocławskim zoo

NOWE ZOO POZNAŃ

W Nowym Zoo w miniony piątek, 16 września, na świat przyszła mała sitatunga.

A to mała sitatunga urodzona 23 marca 2010 roku

Mała sitatunga jest, jak wszystkie te małe antylopy, bardzo podobna do swojej mamy. Dopiero około czwartego miesiąca życia samcom zaczynają rosnąć rogi – płeć nowonarodzonego malucha nie jest jednak jeszcze znana.

ZOO WARSZAWA

W piątek rano, 23 września, w warszawskim zoo urodził się gibbon czubaty – kolejne, już szóste, dziecko pary warszawskich gibbonów, Boni i Gucia. Malucha, uczepionego brzucha mamy, można zobaczyć na Wyspie Gibbonów na Dużym Stawie.
Poprzedni gibbon w warszawskim zoo urodził się 1 sierpnia 2009 roku. Obecnie w warszawskim zoo jest sześć gibbonów czubatych.

Wyspa gibbonów w warszawskim zoo

W ostatnim czasie w warszawskim zoo urodziły się także m.in. surykatka i dwa pingwiny tońce.

2. Imprezy, wydarzenia, konkursy!

ŚLĄSKIE ZOO – Gepard TV

Śląski Ogród Zoologiczny nawiązał współpracę z TVS, dzięki czemu każdy może teraz przez 24 godziny na dobę obserwować urodzone niedawno w zoo cztery gepardy. Wiadomo już, że młode to trzy samce i jedna samiczka.
Gepardzią rodzinę można podglądać tutaj.

Gdy zaglądaliśmy do nich ostatnio, cała czwórka akurat... jadła!

Zdarzyło się w tygodniu…

- O rezultatach zeszłotygodniowego malowania ogrodzenia wrocławskiego zoo możecie natomiast poczytać tutaj lub tutaj. Naszym zdaniem efekt jest naprawdę niezły, przede wszystkim jednak gratulujemy wrocławskiemu zoo samego pomysłu i odwagi w podejściu do tematu. Odwagi, której zabrakło poznańskiemu zoo w kwestii muru wokół Starego Zoo.

- W ten weekend (wczoraj i dziś) w poznańskim Nowym Zoo odbył się festyn z okazji pożegnania lata. Szczegóły na stronie zoo.

- Natomiast dzisiaj w Śląskim Zoo odbyło się spotkanie w ramach cyklu “Człowiek i pies – niezwykła więź” – szczegóły na stronie zoo.

3. Plany i inwestycje

ZOO WROCŁAW

We wrocławskim zoo ruszyły wreszcie prace związane z budową wybiegu dla rysi. Wybieg ma być ukończony najpóźniej na początku 2012 roku, choć możliwe, że będzie gotowy jeszcze w tym.
Tymczasem przy wybiegu szympansów pojawił się kolejny element Kampanii EAZA na Rzecz Małp Człekokształtnych – wielki orangutan, z którym można się zmierzyć.

(fot. pochodzi z profilu wrocławskiego zoo na Facebooku)

ZOO ZAMOŚĆ – finał prac coraz bliższy!

Powoli dobiegają końca prace modernizacyjne w zamojskim zoo. Oficjalnie finał prac zapowiedziano na koniec listopada tego roku.
Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.

ZOO… RZESZÓW?

W Zamościu zoo się modernizuje, natomiast w Rzeszowie coraz głośniej i wyraźniej mówi się o budowie nowego ogrodu zoologicznego! Miasto reaguje na coraz wyraźniejsze głosy zapotrzebowania mieszkańców na tego typu placówkę, dlatego poważnie rozważa opracowanie specjalnej koncepcji utworzenia w Rzeszowie zoo.
Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

ZOO TORUŃ

We wtorek pisaliśmy o rozpoczęciu pierwszych prac nad nowym wybiegiem dla rysi w toruńskim Ogrodzie Zoobotanicznym, dziś zaś – dzięki uprzejmości naszego korespondenta Wojtka, pokazujemy kilka zdjęć z prac prowadzonych na terenie zoo.

Koparko-ładowarka zaczęła prace pod woliery dla rysi:

Prace trwają także w herpetarium, gdzie przygotowywane jest terrarium dla teju złotych oraz domek dla pancerników włochatych, które zamieszkają razem z marmozetami białoczelnymi:

Tu mają zamieszkać teju złote...

A to będzie domek pancerników...

Na terenie zoo pojawił się także automat z pamiątkowymi monetami – do wyboru mamy niedźwiedzia himalajskiego i turako zielone – już czekamy na wizytę w Toruniu, żeby dołączyć je do naszej kolekcji :) .

Pancerniki czekają na nowy domek na wybiegu marmozet, surykatki aklimatyzują się na zapleczu, a samiec arui dołączył już do reszty stada.

Stado arui z Ogrodu Zoobotanicznego

4. Konferencja EAZA w Montpellier (21-25. 09. 2011)

We francuskim Montpellier kończy się dzisiaj trwająca od środy Konferencja EAZA (Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów)

Tegoroczny zjazd EAZA (Europejskie Stowarzyszenie Ogrodów Zoologicznych i Akwariów) odbył się w dniach 21 – 25 września w Montpellier – po raz pierwszy od 15 lat we Francji. W zjeździe uczestniczyło kilkuset pracowników z ponad 200 ogrodów zoologicznych. Polskę reprezentowało dziewięć ogrodów zoologicznych – zabrakło tylko przedstawicieli z Chorzowa i Zamościa.
EAZA jest zjazdem roboczym podsumowującym działalność hodowlaną wszystkich ogrodów będących członkiem stowarzyszenia za dany rok. Ponieważ większość gatunków zwierząt hodowanych w zoo jest objęta programami hodowlanymi dla ginących gatunków (EEP – czyli European Endangered Species Program), kontrolowanymi przez wytypowanych koordynatorów, zjazd należy traktować jako sprawozdawczy dla tych ogrodów, które mają zwierzęta objęte programami EEP.
W programie tegorocznej konferencji znalazły się m.in. prezentacje ośmiu ogrodów ubiegających się o członkostwo w organizacji (m.in. ogrody z Kaliningradu, Skopje i Tbilisi) i podsumowanie Kampanii na Rzecz Ochrony Małp Człekokształtnych, w którą włączyło się ponad 160 ogrodów zoologicznych na całym świecie. Do tej pory zebrano ponad 400 tysięcy Euro. Równocześnie zainicjowano kolejną kampanię, na rok 2012, poświęconą ochronie zwierząt zamieszkujących południowo-wschodnią Azję.
Więcej informacji na temat tegorocznej konferencji i przyszłorocznej kampanii znajdziecie na stronie EAZA. My mamy nadzieję już niebawem powrócić do tego tematu, postaramy się bowiem zapytać kilku polskich uczestników o wrażenia z tegorocznej konferencji. Musimy jednak poczekać, aż wrócą :) .

EAZA jest najważniejszym stowarzyszeniem zrzeszającym najlepsze ogrody zoologiczne w Europie. Organizacja ta powstała w 1988 roku i od samego początku swoją siedzibę ma w Amsterdamie.  Polskimi członkami są: Gdańsk, Toruń, Warszawa, Łódź, Płock, Poznań, Wrocław, Katowice, Opole, Kraków i od zeszłego roku Zamość.
Obecnie EAZA liczy 325 członków (ogrodów zoologicznych) z 36 państw.
W 2010 roku zjazd odbył się w dniach 21-26 września we włoskiej Weronie – przypominamy, że o zeszłorocznym zjeździe specjalnie dla Mrówkojada opowiadał swego czasu dyrektor zoo w Gdańsku, Pan Michał Targowski!

5. ZooPlotek, czyli skandale, plotki i sensacje tygodnia w ogrodach zoologicznych Polski i świata!

W minionym tygodniu mogliśmy przeczytać m.in. o:

- Łysym pingwinie z chińskiego zoo, który stał się ulubieńcem zwiedzających – jak widać pingwiny cieszą się niezmierną popularnością niezależnie od tego, czy tańczą, maszerują, czy też mają braki w owłosieniu…

- Wielbłądzie o koślawych nóżkach – czyli urodzonym 16 sierpnia w poznańskim Nowym Zoo wielbłądzie dwugarbnym Karimie, który przyszedł na świat z wadą postawy tylnych kończyn. Teraz przypomniał sobie o nim Fakt, choć Karim kurację już zakończył i od kilku tygodni w najlepsze już porusza się po wybiegu.
Nie ma to jak refleks w poszukiwaniu sensacji…

- Wizycie idoli nastolatek – Seleny Gomez i Justina Biebera – w zoo w Los Angeles: “zakochana” para wybrała się na randkę do zoo i ponoć była jego największą atrakcją dla zwiedzających…
Tym samym Gomez i Bieber dołączają do naszej wciąż rosnącej galerii “VIP-y w zoo” (odsyłamy do poprzednich numerów 7 Dni Zoo).

- Pomyśle pewnego polityka z okręgu legnickiego, który obiecuje wyborcom, że jeśli dostanie się do Sejmu, wybuduje… minizoo! Ulotkę z obietnicą polityka możecie zobaczyć tutaj.
W przedwyborczej gorączce kampanijnej obietnic jak wiadomo jest mnóstwo, a niektóre są naprawdę zmyślne – minizoo jednak jak dotąd nie obiecywał nikt. Nas ten pomysł nie przekonuje, ale nie zdziwimy się jak za chwilę ktoś obieca mieszkańcom Rzeszowa zoo (patrz punkt 3)…

- Joannie Krupie, która kilka dni temu pojawiła się na antenie CNN w programie “ISSUES with Jane Velez-Mitchell” żeby skomentować sytuację zwierząt w zoo w stolicy Libii, Trypolisie (pisaliśmy o tym w poprzednim 7 Dni Zoo).
Krupa, znana ze swej walki o prawa zwierząt, wykazała się niezwykle przenikliwą wiedzą na temat ogrodów zoologicznych:

Generalnie myślę, że zoo na całym świecie to są po prostu więzienia. (…) Musimy mówić dzieciom o tym jak zwierzęta są traktowane w Zoo. Jestem pewna, że 99 proc. dzieci nie chciałoby tam pójść, gdyby wiedziały jak cierpią tam zwierzęta.

Chyba nie powinniśmy już więcej iść do zoo…

- Pancernej randce w warszawskim zoo, czyli zalotach między parą nosorożców indyjskich, Kubą i Shikari. Ponoć mają być z tego małe nosorożce, my jednak jesteśmy bardzo ostrożni w tego typu doniesieniach z Warszawy – miały być już małe gepardy, małe słonie, małe hipopotamy, małe nosorożce (tak, tak, już wcześniej)…
Oczywiście kibicujemy, aby wreszcie się udało, bowiem narodziny małego nosorożca indyjskiego byłyby niewątpliwie jednym z najważniejszych narodzin w polskich ogrodach zoologicznych w ostatnich latach!

Będą z tego dzieci? Zobaczymy... (fot. Michał)

Czy coś z ostatnich amorów będzie, przekonamy się jednak dopiero za… 15 miesięcy, bo tyle trwa ciąża u nosorożców…
Czekamy zatem!

Na koniec “polecamy” lekturę prawdopodobnie najgłupszego i najgorzej napisanego artykułu poświęconego tematyce zoologicznej – ilość bzdur na jeden akapit jest wręcz nieprawdopodobna…

6. Zdarzyło się…

24. 09. 2010

Wybrano imię dla hipopotama karłowatego urodzonego we wrocławskim zoo – zwycięską propozycją okazał się być Euforio.

Euforio - tu niedługo po narodzeniu, dziś mieszka już w zoo w Lipsku (fot. Zoo Wrocław)

25. 09. 2010

Na konferencji w Weronie oficjalnie przyjęto zamojskie zoo do EAZA.

Tyle na dziś – przypominamy też o innych ważnych wydarzeniach ostatniego tygodnia, o których pisaliśmy już na Mrówkojadzie:

Toruń czeka na pandy, buduje dla rysi a ma już pancerniki! Rewitalizacja Ogrodu Zoobotanicznego w toku!

Alfabet Mrówkojada – L jak Literatura

Mrówkojad surrealistyczny, czyli Dali, Breton i inni…

Surykatki wszędzie – konkurs Mrówkojada!

Kolejny – czterdziesty czwarty już! – numer 7 Dni Zoo już za tydzień!

Surykatki wszędzie – konkurs Mrówkojada!

Ostatnie dni stały zdecydowanie pod znakiem surykatek. Wystarczy przypomnieć, że w przeciągu zaledwie kilku tygodni urodziło się w krajowych ogrodach zoologicznych kilkanaście młodych surykatek – trzy w Łodzi, pięć w Chorzowie, trzy w Świerkocinie, a wcześniej jeszcze trzy we Wrocławiu. Czternaście młodych w przeciągu zaledwie kilku tygodni to naprawdę efektowny wynik!
Jakby tego było mało, na ekranach kin ponownie zagościł wielki przebój sprzed lat, czyli Król Lew – a, jak wiadomo, jedną z najpopularniejszych postaci z filmu był niejaki Timon, który jak nikt i nic przedtem przysłużył się popularności tych wielce sympatycznych zwierzaków.

Przed premierą Króla Lwa w 1993 roku surykatki były zdecydowanie mniej popularne, ale też i znacznie rzadsze w ogrodach zoologicznych. Dziś trudno wyobrazić sobie bez nich “szanujące” się zoo – na 12 krajowych ogrodów zoologicznych można je zobaczyć… w jedenastu!
Spróbujcie znaleźć jakikolwiek inny tak popularny i “pospolity” w zoo gatunek!

My tymczasem mamy dla Was inną zagadkę – poniżej prezentujemy sześć zdjęć surykatek z sześciu różnych polskich ogrodów zoologicznych. Waszym zadaniem jest dopasować do poszczególnych zdjęć nazwy ogrodów, w których je wykonano.
Pierwsza osoba, która poprawnie ulokuje wszystkie zdjęcia otrzyma nagrodę – trójwymiarową pocztówkę z… surykatką :) .

Do dzieła zatem!

Surykatka nr 1

Surykatki nr 2

Surykatka nr 3

Surykatka nr 4

Surykatki nr 5

Surykatka nr 6

A na koniec jeszcze jeden – pozakonkursowy już – motyw “surykatkowy” :) .

Aleksandr Orlov

Kto nie zna Aleksandra Orlova, niech zajrzy np. tutaj, a my czekamy na Wasze propozycje w naszym surykatkowym konkursie!

Mrówkojad surrealistyczny, czyli Dali, Breton i inni…

Salvadore Dali to postać, której bliżej przedstawiać chyba nie trzeba – powszechnie znany jest jako wybitny hiszpański malarz-surrealista, twórca słynnego obrazu Trwałość pamięci i współtwórca (wespół z Luisem Bunuelem) niezwykłego filmu Pies Andaluzyjski, a przy tym postać niezwykle barwna i kontrowersyjna. Ekscentryk, który fascynował już za życia i który nadal budzi emocje.
Dlaczego jednak Dalemu poświęcamy miejsce na Mrówkojadzie? Otóż Dali znany był ze swojego zainteresowania zwierzętami – wszak jeden z jego najsłynniejszych obrazów to Płonąca żyrafa, a artysta wiele razy dawał wyraz swojej szczególnej fascynacji dwoma gatunkami – nosorożcem (o czym szerzej wspomnimy jutro) oraz – uwaga! – mrówkojadem!

Dlaczego mrówkojad? I co w ogóle mrówkojad ma wspólnego z surrealistami?
Przenieśmy się do roku 1969, do Paryża…

Na spacerze z mrówkojadem… – Paryż, 1969

Salvadore Dali na spacerze z mrówkojadem, Paryż 1969

To zdjęcie elektryzuje od lat – wielu uważa je za fotomontaż, podróbkę albo kolejny żart artysty.
Faktem jest natomiast, że 65-letni wówczas artysta pojawił się na ulicach Paryża z… dorosłym mrówkojadem olbrzymim, którego prowadził na dość prowizorycznej linie. Ten swoisty happening wywołał ogromne poruszenie – zdjęcie zostało zrobione w momencie, gdy Dali wyłonił się z jednej ze stacji metra.
Ów mrówkojad ponoć należał do Dalego, ale skąd się u niego wziął, tego ustalić nam się niestety nie udało.
Nie był to jednak ostatni “występ na żywo z mrówkojadem” w wykonaniu artysty, bowiem zaledwie rok później pojawił się w pewnym programie telewizyjnym z żywym mrówkojadem…

Show na żywo, czyli kto złapie mrówkojada?

Ta historia wydaje się jeszcze mniej prawdopodobna, niż prowadzenie dorosłego mrówkojada na smyczy po ulicach Paryża. Oto 6 marca 1970 roku  Salvador Dali pojawił się w programie The Dick Cavett Show – który można byłoby porównać do show Davida Lettermana. Gośćmi byli wówczas gwiazda kina niemego,  Lillian Gish oraz legendarny baseballista,  Satchel Paige. No i oczywiście Dali, który pojawia się z… prowadzonym na smyczy mrówkojadem, którego miał ponoć już na wejściu rzucić na kolana zupełnie zaskoczonej – i przerażonej! -  Gish…

Salvadore Dali (fot. www.mimifroufrou.com)
Salvadore Dali (fot. www.mimifroufrou.com)

Zapytacie – skąd ten mrówkojad u Dalego? Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy się cofnąć do końca lat 20., kiedy to Dali wchodzi na drogę surrealizmu i poznaje niejakiego Andre Bretona…

Andre “Mrówkojad” Breton

Zamiłowanie Dalego do mrówkojadów wzięło się ponoć od jego przyjaciela, Andre Bretona, wybitnego francuskiego surrealisty, który był znany wśród innych surrealistów jako “le tamanoir”, czyli… “Mrówkojad”.
Breton był pierwszym wielkim fascynatem mrówkojadów, które uważał za absolutnie niezwykłe stworzenia.
20 maja 1931 roku napisał niezwykły wiersz: After The Giant Anteater (pełny tekst wiersza w angielskim tłumaczeniu znajdziecie tutaj), w którym mrówkojad nazwany jest “stworzeniem zupełnie odmiennym od stworzenia”. W tym stwierdzeniu zawiera się kwintesencja fascynacji surrealistów mrówkojadem – bo zwierz to niezwykły, niepodobny do czegokolwiek, jakby zaprzeczający wszystkiemu, co żyje na ziemi. Tak przynajmniej odbierali go surrealiści w latach 30., ale i dzisiaj znajdziemy wielu, którzy zaświadczą, że drugiego takiego stwora na ziemi nie znajdziemy :) .
Po publikacji poematu Bretona Dali zaczął tworzyć liczne szkice mrówkojada, z których jeden posłużył jako exlibris księgozbioru Bretona…

Salvadore Dali, Mrówkojad

Mrówkojad w wykonaniu Dalego przypomina nieco makaronowego stwora, którego obłażą mrówki, które swoją drogą w twórczości artysty również zajmowały bardzo szczególne miejsce.

EPILOG – mrówkojad w ogódku

A na koniec – żeby było jeszcze bardziej surrealistycznie – znaleźliśmy pewną ciekawostkę: otóż ponoć niejaka Frida Kahlo, słynna meksykańska malarka, która była zafascynowana twórczością surrealistów, w swoim ogrodzie w La Casa Azul w dzielnicy Coyoacan (Mexico City) trzymała – zgadnijcie kogo! – mrówkojada! W domu Fridy w La Casa Azul ukrywał się w 1937 roku Lew Trocki, a w 1938 Fridę odwiedził sam… Andre Breton, na którym największe wrażenie zrobiło oczywiście “zwierzątko domowe” Fridy…
Nie mamy więcej pytań…

Alfabet Mrówkojada – L jak Literatura

Witamy w kolejnej części Alfabetu Mrówkojada! W ostatniej części Alfabetu tropiliśmy filmowe ślady mrówkojadów, których niestety nie było zbyt wiele. Dzisiaj postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się ich karierze literackiej i okazuje się, że ich rola w światowej literaturze jest niewiele większa, niż w kinematografii.
Powstała lista pozycji literackich jest więc bardzo krótka, bo mrówkojad z niewiadomych dla nas powodów to dość niewdzięczny temat.
Dlaczego? Do tej pory nie udało nam się znaleźć odpowiedzi, na szczęście udało nam się znaleźć choć kilka tytułów, w których mrówkojady się pojawiają.
Oto i one:

L – LITERATURA

Adam Mrówkojadowicz - wieszcz poezji mrówkojadziej

Kariera literacka mrówkojadów jest niestety bardzo krótka i mało efektowna – powieści, w których choćby na moment pojawiały się mrówkojady olbrzymie, właściwie nie ma, do tej pory nie pojawił się także choćby jeden utwór dramatyczny, w której moglibyśmy nawet na drugim planie zobaczyć zwierzaka z długaśnym ogonem i równie długaśnym jęzorem, choć doczekaliśmy się już mnóstwa tekstów o lwach, kangurach i słoniach…

A w krainie mrówkojadów to co?

Z tego, co udało nam się do tej pory odszukać, wybraliśmy osiem tytułów tekstów literackich, w których pojawia się mrówkojad olbrzymi. Niestety, w żadnym przypadku nie są teksty ze ścisłego kanonu literackiego, pamiętajmy jednak, że w Europie mrówkojad znany jest dopiero od niedawna, trudno więc, by pisali o nim Homer, Szekspir czy Dante.

"Gniew Esakdo opiewaj..."? Dlaczego nie!

Ale tak marginalna rola mrówkojadów w literaturze współczesnej może już nieco dziwić – chyba, że czegoś nie wiemy i mrówkojady “zaludniają” np. prozę iberoamerykańską…
No cóż, ograniczają nas nasze własne możliwości poznawcze – z literatury iberoamerykańskiej znamy tylko kilkadziesiąt pozycji i nigdzie mrówkojada nie było, znamy za to całkiem nieźle literaturę polską i tu z całą pewnością możemy stwierdzić, że mrówkojad… praktycznie nie istnieje.
Zresztą, zobaczcie sami…

8 tekstów literackich z mrówkojadem w roli przynajmniej epizodycznej!

1. Konstanty Ildefons Gałczyński, Ballada o mrówkojadzie.

Klasyczny już wiersz Gałczyńskiego, napisany w 1946 roku, określany jest jako “wiersz krakowski”, tam bowiem został napisany. “Ballada…” to właściwie jedyny „profesjonalny” utwór literacki poświęcony mrówkojadom, choć nawet pobieżna analiza literacka tekstu Gałczyńskiego sugeruje, że tak naprawdę nie o mrówkojada tu chodzi…

“Ballada…” to tekst groteskowy i surrealistyczny – a takich tekstów w polskiej literaturze wciąż jest mało, stąd też być może pewne trudności z umiejscowieniem i odczytaniem tej bardzo dziwnej ballady z długonosym stworem w roli głównej. Najłatwiej chyba “Balladę…” potraktować jako literacki żart, z których Gałczyński zresztą słynął, można ją jednak odczytać też jako metaforę losu samego poety, który wrócił z emigracji do Polski.
Jego los był wówczas ciężki, podobnie jak owego mrówkojada, który:

Żył – był pewien mrówkojad,
raz dojadł, raz nie dojadł,

gdy chory, to się leczył,
żarł mrówki – siłą rzeczy,

słowem, żył, jak wypada
żyć życiem mrówkojada.

Mrówkojadem jest więc sam poeta, a sam wiersz – grą zarówno z rzeczywistością, jak i literacką konwencją. Mrówkojad zaś tylko figurą literacką, którą poeta posłużył się w tekście – bo dziwny, bo obcy, bo nietypowy…
Chyba nie o to nam do końca chodziło…

(Zainteresowanych pełną analizą literacką “Ballady” odsyłamy tutaj, a pełen tekst wiersza znajdziecie tutaj)

2. Paul Dowling, The Hungry Anteater

Angielska książeczka (ledwie 32 strony) dla dzieci wydana w 1993 roku.
Jej bohaterem jest pewien bardzo głodny mrówkojad, który bezskutecznie poszukuje mrówek. Rozmawia z przypadkowo spotkanymi osobnikami, których prosi o pomoc w znalezieniu mrówek, niestety, każda z napotkanych postaci je, wszystko, tylko nie mrówki – taśmy klejące, parasole…
Wreszcie spotyka kogoś, kto zaprasza go na kolację i oferuje wielki talerz pełen mrówek, niestety na naszego mocno już wygłodniałego bohatera czeka makabryczna niespodzianka…
Książeczki niestety jeszcze nie dane było nam przeczytać (nie została jak dotąd wydana po polsku, a oryginalnego wydania jeszcze nie zdobyliśmy), ale przyznacie – fabuła jest mocno intrygująca.

3. Bernard Waber, An Anteater Named Arthur

Kolejna anglojęzyczna książeczka dla dzieci (tym razem nieco dłuższa, bo licząca 48 stron), napisana w 1967 roku przez popularnego amerykańskiego pisarza książek dla dzieci, których bohaterami są zachowujące się jak ludzie zwierzęta, Bernarda Wabera.
Głównym bohaterem jest niejaki Arthur – mrówkojad, który właściwie niczym nie różni się od zwykłego dziecka. Narratorem opowieści jest mama Arthura, która opowiada o swoim synku – z jej słów wyłania się bardzo ciekawy obraz tytułowego bohatera, który – choć jest niezłym nicponiem – w gruncie rzeczy jest bardzo sympatycznym i rezolutnym dzieckiem.

4. Dawn Bentley, The Icky Sticky Anteater

Kolejna anglojęzyczna książeczka (zaledwie 18 stron) dla dzieci napisana w 2000 roku przez amerykańską pisarkę książek dla dzieci, Dawn Bentley z fantastycznymi ilustracjami Carly Castillon.
Opowiada o przygodach pewnego małego mrówkojada, który ma całkiem spore problemy ze zdobyciem pożywienia…
Świetne ilustracje i rewelacyjne rymy, zresztą… posłuchajcie sami!

5. Betty Webb, The Anteater of Death

Po serii książeczek dla dzieci czas na poważną powieść dla dorosłych – tym razem mamy całkiem spory (270 stron) kryminał, napisany w 2008 roku przez popularną amerykańską dziennikarkę, Betty Webb, która od jakiegoś czasu para się pisaniem kryminałów właśnie. Jednym z nich jest “Anteater of Death”, którego głównym bohaterem jest sympatyczna opiekunka zwierząt z kalifornijskiego zoo w Gunn Landing,  Teddy Bentley, która rozwiązuje zagadki kryminalne…
Brzmi nieźle, prawda?
W książce sporo jest ciekawostek o kulisach pracy w zoo no i przede wszystkim mamy prawdziwego mrówkojada – akcja książki zaczyna się bowiem w momencie, gdy w zagrodzie Lucy zostają znalezione zwłoki pewnej bardzo ważnej osoby. Wszyscy myślą, że zabójcą jest Lucy właśnie – jedyną osobą, która nie wierzy w jej winę, jest Teddy, która za wszelką ceną będzie chciała znaleźć mordercę, aby nie dopuścić do oskarżenia Lucy.
Jak się już pewnie domyślacie, Lucy jest… mrówkojadem :) .
Jak historia się skończy, nie zdradzamy – możemy za to zdradzić, że w 2010 roku wyszła kolejna część przygód samozwańczego detektywa z zoo, pod tytułem “Koala of Death”
Szkoda tylko, że żadna z tych książek nie doczekała się jeszcze polskiego wydania – my się na tłumaczenie niestety nie zdobędziemy…

6. Eric Linklater, Wiatr z księżyca (The Wind On The Moon)

Klasyczna angielska powieść dla dzieci i młodzieży autorstwa Erica Linklatera, napisana w 1944 roku, a po polsku wydana po raz pierwszy w 1960 (nasze – mocno już sfatygowane -wydanie pochodzi z 1965 roku).
Bohaterkami książki są Dora i Flora – dwie dość nieznośne małe dziewczynki, które za sprawą magii zamieniają się w… kangury! Intrygujące? Pewnie!
Nas najbardziej interesuje jednak pewna scena, rozgrywająca się w zoo, do którego trafiają Dora i Flora (oczywiście pod postacią kangurów!). Oto mieszkańcy zoo debatują, czy niejaki Buras – niedźwiedź – jest złodziejem strusich jaj, czy też nie jest.
Głos w sprawie zabiera też… a zresztą, sami przeczytajcie:

Prawie każdy był przekonany, że bury niedźwiedź jest poszukiwanym przestępcą, a mrówkojad, pelikan i pawian powtarzali w kółko, że od samego początku uważali Burasa za złodzieja strusich jaj.
- Byłem tego najzupełniej pewny – rzekł Pelikan.
- Gdyby mnie zapytano o zdanie – dodał mrówkojad – rzekłbym bez wahania, że to on. Ale nikt mnie się o nic nigdy nie pyta.
- Ani mnie – rzekł pawian.
- Ani mnie – powiedział pelikan.
- A można było uniknąć wszystkich tych niepotrzebnych zmartwień i kłopotów – stwierdził mrówkojad.

I tyle – epizod, ale smakowity, przyznacie :) .

7. Michał Rusinek, Mrówkojad

M jak Mrówkojad (rys. Joanna Rusinek, ilustracja pochodzi z książki "Limeryki" Michała Rusinka)

Limeryk o mrówkojadzie pochodzi z książki Michała Rusinka - pisarza i sekretarza Wisławy Szymborskiej – p.t. „Limeryki”, wydanej w 2006 roku.
Tekst to – jak na limeryk przystało – bardzo krótki, dlatego też publikujemy go w całości:

Pewien mrówkojad z Marcówki
zjadł na śniadanie dwie mrówki.
Trzecia mu zwiała pod taras.
Gdy ją dogonił to zaraz
zrobił jej gorzkie wymówki.

Więcej o Michale Rusinku i jego mrówkojadzim limeryku możecie przeczytać tutaj i tutaj.

8. Przemysław Wechterowicz i Aleksandra Woldańska, Mrówka wychodzi za mąż

Nasz osobisty faworyt – najlepsza jak dotąd literacka wizja mrówkojada, która całkowicie podbiła nasze serca :) .
Rewelacyjne rysunki, fantastyczny humor no i mrówkojad w roli może i drugoplanowej, ale za to niezwykle istotnej – po szczegóły odsyłamy do naszej recenzji.

Mrówkojad-hydraulik? Dlaczego nie!

A na koniec odsyłamy do szczególnej pozycji literackiej, w której mrówkojad odgrywa wreszcie rolę absolutnie pierwszoplanową, czyli do… Antologii poezji mrówkojadziej! :) .

Dzieło, z którego jesteśmy najbardziej dumni, bo też i pracy nad nim było sporo…
Pierwszy w historii polskiej literatury tom poezji poświęconej li tylko mrówkojadom – co ważne, antologia ta cały czas jest powiększana o nowe teksty i nie jest jeszcze dziełem skończonym.
Jak dotąd zaprezentowaliśmy Wam dwie części, zawierające 20 tekstów (możecie je przeczytać tutaj i tutaj).
Czy i kiedy antologia trafi na rynek – tego nie wiemy :) . Dopóki jednak czuwa nad nami wieszcz mrówkojadziej poezji, Adam Mrówkojadowicz, możemy być spokojni… :) .

To tyle na razie w tym temacie – jeśli w jakimkolwiek tekście literackim natraficie na jakiekolwiek mrówkojadzie ślady – koniecznie dajcie nam znać!

Toruń czeka na pandy, buduje dla rysi a ma już pancerniki! Rewitalizacja Ogrodu Zoobotanicznego w toku!

Ogród Zoobotaniczny w Toruniu to najmniejszy pełnoprawny ogród zoologiczny w Polsce, który – choć możliwości ma mniejsze, niż pozostałe krajowe ogrody – to plany rozwojowe na najbliższe lata ma niezwykle ambitne, a zarazem wielce interesujące. Dzięki temu, że plany te w pełni są dopasowane do możliwości zoo, możemy być spokojni o możliwość ich realizacji tym bardziej, że cały czas w Toruniu coś się dzieje – niebawem rusza budowa nowych wolier dla rysi, a z krakowskiego zoo przyjechało kilka bardzo interesujących zwierząt.

Plany rozwojowe toruńskiego ZOO (z planów Pana M. Nakoniecznego) - na ich pełną realizację jeszcze trochę poczekamy, ale pewne inwestycje już zrobiono a kilka kolejnych jest w trakcie realizacji

O planach rozwojowych toruńskiego zoo pisaliśmy już w lipcu zeszłego roku, wzbudziły one wówczas spore zainteresowanie i uznanie dla wszechstronnej i spójnej wizji przyszłości zoo. Obecnie plany te nie są już tylko wizją, ale w pełni zaakceptowanym planem rozwoju zoo, a część z projektów została już zrealizowana lub prace nad nimi ruszą w najbliższym czasie, choć oczywistym jest, że na realizację niektórych z nich będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.

Zanim przyjadą pandy…

Jedną z najciekawszych propozycji przyszłego zoo ma być wybieg dla pand małych – szerzej o tym projekcie pisaliśmy pod koniec minionego roku, gdy zoo formalnie wystąpiło do koordynatora pand małych o przydział zwierząt. Te jednak do Torunia przyjadą najwcześniej za dwa-trzy lata. Do tego czasu na terenie zoo powstanie zupełnie nowy obiekt, w którym docelowo zamieszkają m.in. tak oczekiwane pandy, jednak do czasu ich przyjazdu do Torunia stanie się on nowym domem dla mieszkającej już w zoo pary rysi. Nowe woliery zostaną więc zamieszkane najpierw przez rysie, następnie przez pandy małe, docelowo jednak mają stać się kompleksem wolier wielkogabarytowych dla małych gabarytowo drapieżników/wszystkożerców  ze środowisk lasów klimatu umiarkowanego lub lasów deszczowych.

Prace nad nowymi wolierami ruszą już niebawem, bowiem w zeszłym tygodniu Ogród Zoobotaniczny podpisał umowę na wykonanie wolier dla rysi, a czas realizacji projektu wynosi dwa miesiące. Umowa ta dotyczy dwóch spośród
docelowo trzech wolier, wraz z przynależnymi im klatkami hodowlanymi na zapleczu. Obiekt zlokalizowany jest pomiędzy wybiegiem niedźwiedzi himalajskich, Nufiego i Volty, a klatkami dla ptaków – tam, gdzie jeszcze kilka miesięcy temu znajdował się wybieg kuców.

Czyli tutaj

Cały kompleks ma zająć powierzchnię ok. 0,15 ha i obejmować 2-3 woliery wielkogabarytowe i 2-3 mniejsze, tradycyjne, z przeznaczeniem wyłącznie hodowlanym.
Obiekt będzie spójny funkcjonalnie i estetycznie z wybiegiem niedźwiedzi, co wynika nie tylko z potrzeb praktycznych i
dydaktycznych ogrodu, ale również z wymagań Wojewódzkiego i Miejskiego Konserwatora Zabytków (teren Ogrodu Zoobotanicznego jest bowiem obszarem o funkcji parkowej).
Wybiegi dla pand są idealnym przykładem nowoczesnego podejścia do architektury wiwaryjnej, a same wybiegi przygotowano zgodnie z linią rozwoju toruńskiego zoo – reprezentują one tzw. architekturę bez architektury, wtórną względem zieleni i parkowej kompozycji przestrzennej.

Projekt wybiegu dla rysi (pand) - z planów Pana Marka Nakoniecznego

Co z owego projektu powstanie już tej jesieni? W ciągu najbliższych dwóch miesięcy zostaną zrealizowane:
-  dwie woliery o powierzchni 247 m2 i 120 m2, o wysokości 6 m każda
- przeszklone punkty wglądu publiczności w wolier:  do woliery większej o długości ok. 3 m i o długości ok. 7.5 m, do woliery mniejszej o długości ok. 3 m,
- zaplecze hodowlane z trzema klatkami hodowlanymi bez dostępu publiczności.

Projekt wolier dla rysi/pand małych (M. Nakonieczny)

Tak będzie wyglądała woliera rysi/pand widziana ze wzgórza dyrekcyjnego (M. Nakonieczny)

W planach na przyszły rok (objętych pozwoleniem na budowę, lecz jeszcze nie objętych umową z wykonawcą) jest dokończenie tej inwestycji polegające na budowie kolejnej, czyli trzeciej woliery o powierzchni 247 m2 i  wysokości 6 m, przeszklonych punktów wglądu publiczności o długości ok. 3 m i długości ok. 7.5 m oraz kolejnej klatki hodowlanej na zapleczu bez dostępu publiczności.

Docelowo obsadę podstawową – jednogatunkową w każdej wolierze wielkogabarytowej – mają stanowić 2-3 gatunki zwierząt drapieżnych lub wszystkożernych w przedziale gabarytowym zwierząt „ryś ↔ żbik” (większych gatunków na pewno nie będzie, gdyż toruńskie zoo stopniowo redukować będzie większe zwierzęta na rzecz mniejszych). Pierwszymi lokatorami tych wybiegów mają być wspomniane już przeniesione rysie, następnie  pandy małe, zaś w dalszej kolejności: pantera mglista, fossa i binturong! W praktyce jednak woliery mogą służyć zamiennie innym zwierzętom strefy klimatu umiarkowanego ( i to dwóm lub trzem gatunkom) nie wymagającym ogrzewanych pomieszczeń zimowych.
W dalszych planach jest dobudowa pomieszczeń zimowych dostępnych publiczności, co rozszerzy możliwy program hodowlany.

Zanim jednak w nowych wolierach zamieszkają pandy małe, jeszcze w tym roku – lub na początku przyszłego roku – do nowozrealizowanego obiektu zostaną przeniesione rysie obecnie mieszkające w Ogrodzie Zoobotanicznym.  Ich obecna klatka zostanie całkowicie zlikwidowana (dwie tafle szklane zostaną zdemontowane i w przyszłości wykorzystane w innym obiekcie), gdyż pozostaje w kolizji z dojściem do wyspy i pawilonu lemurów oraz nowym założeniem krajobrazowym na osi głównego wejścia do ogrodu, przewidzianych w planie “Rewitalizacji Ogrodu Zoobotanicznego”.

Stara woliera rysi już niebawem zostanie rozebrana

Plan “Rewitalizacji Ogrodu Zoobotanicznego”, rozłożony na cztery lata, rusza w tym roku. Pierwszą inwestycją nie będzie jednak zapowiadana wcześniej wyspa i pawilon lemurów, a budowa nowego, rozleglejszego placu zabaw dla
dzieci w rejonie obecnego oraz rozpoczęcie budowy altany dydaktycznej pomiędzy istniejącym drewnianym budynkiem herpetarium i małp miniaturowych, a ul. Rybaki. W tym roku zostanie zakupione ponadto 20 sztuk
nowych ławek i 10 koszy na śmieci, które będą rozmieszczane sukcesywnie do realizowanych kolejnych elementów rewitalizacji ogrodu.
A potem przyjadą mrówkojady :) .

Jeden już jest! - Tadziu na przyszłym wybiegu mrówkojadów w Ogrodzie Zoobotanicznym

Pancerniki i inni, czyli nowi mieszkańcy toruńskiego zoo!

Tymczasem do Ogrodu Zoobotanicznego w ostatnim czasie przyjechały nowe zwierzęta – wszystkie przybyły z krakowskiego zoo.
Wśród nich jest dwuletni samiec owcy grzywiastej arui, który pojawił się już na wybiegu i dołączył do reszty stada oraz samiec surykatki, który ma wzmocnić toruńskie stado, na razie jednak aklimatyzuje się na zapleczu.

Gdzie ten nowy?

Najciekawszym nabytkiem są jednak dwa pancerniki włochate – nie dość, że oba to samce, to do tego jeszcze bracia :) .
Pancerniki zamieszkają w pawilonie herpetarium, w jednej wolierze z marmozetami białoczelnymi.
Przypominamy, że docelowo tego typu zwierzęta zamieszkają na wolnym wybiegu, który powstanie na tyłach herpetarium.

Pancernik włochaty z opolskiego zoo

Tymczasem w piątek, 23 września, w Ogrodzie Zoobotanicznym zostanie uroczyście otwarta wystawa eksponatów zarekwirowanych przez celników z lotniska Okęcie w Warszawie. Na otwarcie ekspozycji przyjadą także celnicy, którzy opowiedzą o swojej pracy.
Wystawa potrwa do 10 października.

(Serdecznie dziękujemy Panu Markowi Nakoniecznemu za przesłane materiały i wszelką pomoc.)

„7 Dni Zoo” – tydzień z życia ogrodów zoologicznych w subiektywnym raporcie Mrówkojada

Zapraszamy na kolejny przegląd zoowieści tygodnia w czterdziestym drugim już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!

A w dzisiejszym 7 Dni Zoo przeczytacie o:

1. Narodziny i transfery, czyli nowe zwierzaki w zoo!

ZOO KRAKÓW

Na przełomie sierpnia i września do krakowskiego zoo przyjechało kilka zwierząt, w celu uzupełnienia par i stad hodowlanych. Nowymi nabytkami zoo zostały m.in. młoda samica antylopy addaks, która przyjechała z niemieckiego Tierpark Berlin 30 sierpnia oraz dwuletni samiec afrykańskiej antylopy bongo, który został sprowadzony z ogrodu zoologicznego w Pradze 8 września.
Zdjęcia nowych mieszkańców krakowskiego zoo można zobaczyć na stronie zoo.

ZOO ŁÓDŹ

Po raz pierwszy w historii łódzkiego zoo, a zarazem pierwszy raz w Polsce, wykluły się długo oczekiwane dwa pawie kongijskie! Pawie kongijskie prezentowane są w Łodzi od siedmiu lat. Obecnie w zoo są dwie pary – pierwsza, która właśnie dochowała się młodych, to sprowadzony w 2004 roku samiec oraz czteroletnia samica, którą sprowadzono latem 2009 roku z Kopenhagi oraz druga para, która przybyła w maju tego roku z Czech.
Pawie kongijskie w ogrodach zoologicznych rozmnażają się dosyć rzadko – w tym roku w Europie, jeszcze tylko w Antwerpskim zoo udało się je rozmnożyć.

W zoo urodziły się ponadto trzy surykatki.

ŚLĄSKIE ZOO

Miesiąc temu w Śląskim Zoo urodziły się gepardy (pisaliśmy o nich przed tygodniem), tymczasem trzy tygodnie temu urodziło się pięć surykatek. Można je oglądać w pawilonie papug – a ich zdjęcia można znaleźć na stronie zoo.
Jak widać krajowa populacja surykatek w ostatnich tygodniach znacznie się zwiększyła :) .

ZOO GDAŃSK-OLIWA

Oliwskie zoo wzbogaciło w ostatnich dniach swoją kolekcję sów o kilka nowych okazów – z Opola przyjechały bowiem trzy puchacze, cztery płomykówki i puszczyk mszarny. Wszystkie sowy zamieszkały w wolierach naprzeciwko wybiegu jeleni. Do tej pory w zoo były już dwie sowy śnieżne, para puszczyków mszarnych oraz samotny puchacz.

Czerwiec 2010 - wtedy w zoo była jeszcze para puchaczy

ZOO OPOLE

Tymczasem w odwrotnym kierunku – z Gdańska do Opola – powędrowały cztery gerezy abisyńskie, które zamieszkają niedaleko wybiegu opolskich goryli, ale docelowo mają zostać z nimi połączone. Przyznajemy – byłoby to rewelacyjne połączenie! Wspólny wybieg dla goryli i gerez będzie pierwszym tego typu w Polsce, wcześniej musi być jednak do tego dostosowany – powstaną m.in. słupy z linami i podestami dla gerez.
Grupa gerez abisyńskich, które zamieszkały właśnie w zoo w Opolu, to czterej bracia – Józek, Filomen, Leon i Omen, z których najstarszy ma 6 lat, a najmłodszy dwa.

Czyżby smutek po wyjeździe kolegów ze stada?

ZOO WARSZAWA

Tydzień temu pisaliśmy o sporych transferach, dokonanych przez warszawskie zoo – przyjechał m.in. szympans Patrick i wilk grzywiasty, urodziły się też tamaryny białoczube i kapucynka czubata.
Tymczasem w tym tygodniu – w środę, 14 września – zoo opuścił Awatar, czyli urodzony 11 grudnia 2009 roku czarny jaguar!

Awatar jeszcze w Warszawie - czerwiec 2010

Awatar jest jednym z trzech czarnych jaguarów, urodzonych przed prawie dwoma laty – pisaliśmy o nich na Mrówkojadzie wiele razy.
Od czasu, gdy Awatar był słodkim, małym kociakiem, minęło jednak sporo czasu – teraz jest to świetnie zbudowany samiec, który jak się okazało, waży 75 kg! Zoo od jakiegoś czasu szukało dla niego miejsca w innym ogrodzie, wreszcie w środę Awatar pojechał do zoo w szwedzkim mieście Eskilstuna, gdzie zamieszka na znacznie większym wybiegu niż ten, jaki miał do dyspozycji w Warszawie.

Wybieg jaguarów w warszawskim zoo

W Warszawie zostali rodzice Awatara, Kali i Beata, i jego dwóch równie czarnych braci – Atos i Aramis. Zoo także dla nich szuka nowego miejsca.
A zdjęcia z transportu Awatara możecie zobaczyć tutaj.

Tymczasem z Wrocławia przyjechał młody samiec wydry.

2. Imprezy, wydarzenia, konkursy!

“Zebra w paski też nosi odblaski” czyli wielka impreza w płockim zoo

W ramach kampanii społecznej na rzecz noszenia odblasków pod hasłem “Zebra w paski też nosi odblaski” w płockim zoo odbyła się w piątek specjalna “odblaskowa impreza”, w której wzięli udział uczniowie szkół podstawowych.
Sama koncepcja narodziła się ponad dwa lata temu w płockiej komendzie policji, szybko przystąpili do niej inni, m.in. płockie zoo. Na terenie ogrodu znajduje się kilka tabliczek z “odblaskową zebrą”, zachęcających do noszenia odblasków, aby być lepiej widocznym na drodze.

Takich tabliczek jest w płockim zoo kilka

Więcej informacji o imprezie znajdziecie tutaj.

Zdarzyło się w weekend…

Więcej informacji na temat wydarzeń ostatnich dni oraz trwających konkursów znajdziecie tutaj.
O rezultatach niedzielnego malowania ogrodzenia wrocławskiego zoo możecie natomiast poczytać tutaj.

Pierwszy zwiastun We Bought a Zoo!

Tydzień temu pisaliśmy o polskiej premierze filmu Heca w Zoo oraz o innych tegorocznych produkcjach, w których ważną rolę odgrywają zwierzęta bądź tematy zoologiczne, zapowiedzieliśmy także, że pod koniec tego roku w kinach pojawi się kolejna tego typu produkcja, czyli film We Bought a Zoo (polski tytuł Kupiliśmy zoo).
Kilka dni temu w sieci pojawił się pierwszy zwiastun do tego filmu:


W filmie, który do amerykańskich i polskich kin ma trafić przed Bożym Narodzeniem, Matt Damon wciela się w postać samotnego ojca. Mężczyzna postanawia zmienić swoje życie i razem z dwójką dzieci przeprowadza się do… zoo. Scenariusz oparty jest na autentycznych wydarzeniach.
Poza Damonem w produkcji grają Scarlett Johansson, Thomas Haden Church i Elle Fanning. Reżyserem filmu jest Cameron Crowe.
Trailer jest może nieco zbyt podniosły i trąci trochę niedzielnym kinem familijnym, ale i tak nie możemy doczekać się filmu – z wiadomych powodów :) .

3. Europejskie ogrody zoologiczne wspierają Światowy Dzień Nosorożca!

22 września już po raz drugi obchodzony będzie Światowy Dzień Nosorożca, w którego obchody włączyły się ogrody należące do EAZA. Celem akcji jest zwrócenie uwagi na zagrożenia, jakie czyhają na nosorożce, wśród nich przede wszystkim kłusownictwo.
Ogrody zoologiczne stowarzyszone w EAZA od lat włączają się w kampanię ochrony nosorożców -  w roku 2005/2006 EAZA zorganizowała nawet całoroczną kampanię poświęconą ochronie nosorożców.
Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie EAZA oraz tutaj.

4. Wsparcie WAZA dla zoo w Trypolisie.

Dwa tygodnie temu pisaliśmy o dramatycznej sytuacji w zoo w Trypolisie, które po ucieczce rodziny Kaddafich zostało pozbawione odpowiedniej opieki.
Na szczęście zarząd WAZA nawiązał kontakt z Libią i działającymi na jej terenie organizacjami, poprzez które ma zostać udzielona pomoc stołecznemu zoo.
Na razie zebrano fundusze na żywność dla zwierząt na około miesiąc, rozwiązano też kwestię braku wody. Problem w tym, że zoo nadal zostaje bez jakiegokolwiek kierownictwa.
W zoo w Trypolisie mieszka obecnie ponad 700 zwierząt z ponad 50 gatunków. Część zwierząt skradziono w trakcie konfliktu.
Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj.

5. Kolejny niedźwiedź wyjedzie do Barenwald Muritz – tym razem Michał z Braniewa.

Kolejny sukces Bearproject – dzięki staraniom Agnieszki Sergiel i Roberta Maślaka kolejny niedźwiedź z Polski trafi do azylu Bärenwald Müritz w Niemczech. Po Kasi i Basi z Leszna do niemieckiego azylu wyjedzie ośmioletni samiec Michał mieszkający obecnie w zoo w Braniewie, gdzie przebywa w betonowej dziurze w zoo w Braniewie na 60 m2. Prawdopodobnie już 30 września będzie mógł biegać na wybiegu o powierzchni 5 000 m2 (0,5 ha) – z trawami, ziołami, drzewami i stawem. Michał, który swego czasu w wypadku stracił przednią kończynę, jest najmłodszym niedźwiedziem urodzonym w niewoli w Polsce.

Michał na swoim wybiegu w braniewskim zoo (fot. bearproject.org)

W Braniewie jest obecnie pięć niedźwiedzi – Pietka, Ewka, Wojtuś, Gienia i właśnie Michał.
Więcej informacji na temat Michała i innych braniewskich niedźwiedzi znajdziecie tutaj a o ośrodku w Barenwald Muritz tutaj.

Z kolei w dniach 17-23 lipca w Toronto odbyła się konferencja The International Association for Bear Research and Management, czyli IBA. Na corocznych konferencjach, odbywających się w różnych krajach, prezentowane są wyniki badań naukowych dotyczących niedźwiedzi oraz działalności organizacji pozarządowych wspierających ochronę niedźwiedzi. Na tegorocznej – dwudziestej już konferencji – w Toronto obecni byli także przedstawiciele bearproject, którzy zaprezentowali m.in. wyniki dotyczące sytuacji niedźwiedzi przebywających w niewoli w Polsce.

Poster ilustrujący sytuacje niedźwiedzi w polskich ogrodach zoologicznych - my też się do niego przyłożyliśmy :)

Więcej informacji na temat konferencji w Toronto znajdziecie tutaj.

6. ZooPlotek, czyli skandale, plotki i sensacje tygodnia w ogrodach zoologicznych Polski i świata!

W minionym tygodniu mogliśmy przeczytać m.in. o:

- Krokodylu Gustawie, którego ktoś podrzucił do warszawskiego zoo (pisaliśmy o tym tydzień temu), który być może pozostanie w warszawskim zoo, gdyż jego adopcją zainteresowana jest ta sama agencja reklamowa, która ma pod swoją opieką dwie krokodylice – Bolka i Zenka…

Z nimi Gustaw nie zamieszka, bo niewiele by z niego zostało...

- Lamie z Akcent Zoo w Białymstoku, która zdaniem jednej z czytelniczek portalu mm.bialystok miała ogon naderwany do krwi. Pracownicy zwierzyńca tłumaczą tymczasem, że zwierzę jest po prostu chore, ale jest pod dobrą opieką weterynaryjną.

- Pingwinie Happy Feet z Nowej Zelandii (pisaliśmy o nim dwa tygodnie temu), który wrócił na wolność po czym… zaginął. Przymocowany do niego nadajnik GPS przestał przesyłać dane i stracono z nim kontakt. Pingwin był w drodze powrotnej z Nowej Zelandii do domu na Antarktydzie.
Mamy nadzieję, że Happy Feet nie został pożarty, a nadajnik po prostu odpadł przed czasem…

- Wielkim odkryciu Faktuoto bowiem redaktorzy dziennika “odkryli”, że słynny krokodyl Herman z filmu Hydrozagadka  jest… samicą!

To on miał zabić superbohatera Asa z kultowego filmu “Hydrozagadka”. Scena z jego udziałem rozśmieszyła do łez tysiące osób. Teraz największa zagadka jednego z bohaterów polskiej komedii została rozwiązana. Okazało się, że nie jest panem tylko panią. Zobacz o kogo chodzi!

Wiecie już, o kogo chodzi? Jesteście zaskoczeni? My tak, ale błyskotliwością Faktu, a nie “prawdziwą tożsamością” Hermana…

A to “prawdziwy” Herman, czyli aligatorzyca Marta z płockiego zoo:

Sędziwa aktorka mieszka w płockim zoo i ma się całkiem nieźle!

- Powrocie “pumy z Opolszczyzny” – jak donosi Nowa Trybuna Opolska na granicy polsko-słowackiej znowu grasuje tajemnicza puma, która dwa lata temu siała postrach wśród mieszkańców Opolszczyzny.  Ktoś ją widział, ktoś przed nią uciekał, ktoś nawet nakręcił film, na którym ją widać…

Teraz wróciła i znowu straszy!

A tymczasem puma z opolskiego zoo wypoczywa sobie w najlepsze...

- Dwumetrowym pytonie znalezionym na jednej z wrocławskich ulic – mierzącego niemal 2 metry pytona zauważyli 11 września mieszkańcy ul. Kłokoczyckiej we Wrocławiu. Gad wygrzewał się na asfalcie – leżał na środku jezdni…
Do interwencji wezwano strażaków, a gadem zajęli się pracownicy wrocławskiego ogrodu zoologicznego.
Węża najprawdopodobniej wyrzucił ktoś, kto nie mógł sobie dać z nim rady…

- Orangutanicy Shirley z malezyjskiego zoo, która jest uzależniona od palenia papierosów…

Shirley uzależniła się od papierosów, które rzucali jej turyści odwiedzający zoo w południowym stanie Jahor w Malezji. Na szczęście po interwencji brytyjskich aktywistów z Nature Alert orangutanica została do centrum przyrodniczego na wyspie Borneo, gdzie nie ma już dostępu do papierosów…

- “Pawianach” z oliwskiego zoo, które “wcinają warzywa” – rzecz tylko w tym, że owe pawiany to… mandryle!
Swoją drogą to już kolejny tekst w Fakcie poświęcony oliwskiemu zoo – sprawdziliśmy: od końca grudnia w Fakcie pojawiło się 37 tekstów poświęconych polskim ogrodom zoologicznym, z czego aż 12 dotyczyło oliwskiego zoo!
Więcej tekstów o oliwskim zoo można było przeczytać tylko na stronie zoo oraz na… Mrówkojadzie :) .

7. Zdarzyło się…

15. 09. 1964

Do płockiego zoo z Holandii przyjechała półtoraroczna samica słonia indyjskiego Petra, która szybko stała się ulubienicą zwiedzających i przez 30 lat – padła w 1998 roku – była ikoną płockiego zoo.

16. 09. 1974

Nad poznańską Maltą otwarto Nowe Zoo!

Tyle na dziś – przypominamy też o innych ważnych wydarzeniach ostatniego tygodnia, o których pisaliśmy już na Mrówkojadzie:

Karta Turysty czyli pomysł na weekend w Trójmieście.

Muzeum Przyrodnicze Wolińskiego Parku Narodowego i Zagroda Pokazowa Żubrów, czyli Mrówkojad w Międzyzdrojach!

Weekendowy niezbędnik zoologiczny (16-18.09.2011)

The Best of… Wybiegi wielbłądowatych w oliwskim zoo

Lada dzień na stronie pojawią się specjalne teksty poświęcone ogrodom w Toruniu i Płocku, a kolejny – czterdziesty trzeci już! – numer 7 Dni Zoo już za tydzień!