Wczoraj wieczorem, 29 czerwca, do warszawskiego zoo przyjechała z Hanoweru długo oczekiwana samica hipopotama nilowego – Pelagia.
W hipopotamiarni stołecznego ogrodu czekał już na nią pięcioletni samiec, Hugo.
Tymczasem 21 czerwca w zoo urodziła się panda mała!
Wydarzeniem początku lata jest jednak, póki co, przyjazd nowego hipopotama nilowego. Wczoraj, 29 czerwca wieczorem, przyjechała z Hanoweru nowa partnerka dla samotnego hipopotama Hugo. Pelagia urodziła się w 1985 roku we Wrocławiu, skąd trafiła do Niemiec. Do tej pory doczekała się siódemki młodych. W warszawskim zoo wszyscy liczą, że doczeka się kolejnych, już z Hugonem .
Dzisiaj, 30 czerwca, Pelagia i Hugo spotkali się po raz pierwszy w basenie zewnętrznym.
Pelagia zastąpiła w zoo legendarną Anielę, która padła 30 marca.
Aniela (z lewej) i Hugo - lipiec 2010
Więcej na ten temat już niebawem!
Mała panda mała!
Tymczasem 21 czerwca urodziła się panda mała. Rodzicami malucha są Fuji i Guiness. Na razie jeszcze nie wiadomo, jakiej płci jest młode, gdyż do tej pory widział je tylko opiekun, któremu udało się zajrzeć do dziupli pod nieobecność rodziców. Małe pokaże się na wybiegu, gdy trochę podrośnie.
Zdjęcia Pelagii i Hugona oraz małej pandy do zobaczenia na stronie zoo.
Redakcja Mrówkojada Ogród Fauny Polskiej odwiedziła wiosną 2010 roku – wówczas też na stronie ukazała się bardzo szczegółowa, trzyczęściowa relacja, do której odsyłamy także po wszelkie dokładne dane dotyczące samego zoo, jak i jego mieszkańców.
(część I, część II, część III, galeria, więcej)
Dziś natomiast zapraszamy na krótką fotorelację naszego korespondenta terenowego, Wojtka, który odwiedził bydgoskie zoo miesiąc temu.
(Tekst oraz zdjęcia są autorstwa Wojtka – Mrówkojad dokonał jedynie edycji i redakcji tekstu oraz doboru zdjęć).
Przed bramą staję około godziny jedenastej. Kolejek przed kasami nie ma, więc wchodzę bez problemu.
Zwiedzanie zaczynam od wybiegu niedźwiedzi brunatnych. Po drodze znajdują się toalety i wybieg owcy (barana) czterorogiej- niestety na razie samotnej.
Ogrodowa toaleta
Owca czteroroga
1. Niedźwiedzie
Zaraz obok znajduje się obiekt niedźwiedzi. Składa się na niego spory, dość urozmaicony wybieg, pomieszczenia wewnętrzne i daszek dla zwiedzających, od strony wybiegu niedźwiedzi ograniczony kratą – zwiedzający od niedźwiedzi oddzieleni są więc dwoma rzędami przyrdzewiałych prętów. Jeszcze kilka lat temu w OFP mieszkały trzy niedźwiedzice, ale jedna z nich (najstarsza) padła i tym samym pozostały dwie siostry- Tina i Tajga. 2. Wilki
Tuż za niedźwiedzim kompleksem znajduje się wybieg wilków. Sam teren jest stosunkowo duży, ale niestety zupełnie pozbawiony jakiejkolwiek roślinności (poza drzewami). Kraty oddzielające zwierzęta od ludzi również nie wyglądają za ciekawie. Natomiast samych wilków jest w zoo sześć. 3. Rysie
Rysie w zoo są dwa i przebywają w stosunkowo dużej, dwuczęściowej wolierze. Zastanawia mnie tylko, na co rysiom wysoki obiekt, skoro nie ma w nim prawie żadnych konstrukcji do wspinania. Podczas mojej wizyty rysie miały otworzone przejścia między klatkami, ale każdy z nich leżał w swojej części i ani myślał w ogóle się ruszać.
4. Bielik
Obecnie w dużej wolierze mieszka już tylko ponad dwudziestoletnia samica bielika. Wcześniej lokum dzielił z nią sęp płowy Telly, który jakiś czas temu wyjechał do Łodzi tworzyć stado hodowlane tych ptaków (jak się zresztą okazało, Telly niczego w Łodzi nie stworzy, bowiem jest… samicą – przyp. Mrówkojad) . 5. Kaczki
Mijam duży staw (któremu lepiej przyjrzę się nieco później) i odwiedzam ciąg wolier dla kaczek. Mieszkają tu m.in. ohary, głowienki, różeńce, hełmiatki, krakwy, podgorzałki i mandarynki. Woliery są ciemne, a siatka bardzo małych rozmiarów. Ptaki jest ciężko wypatrzeć, jeszcze trudniej zaś zrobić dobre zdjęcie. 6. Żubry
Czyli wreszcie coś, do czego prawie nie mogę się przyczepić. Wybieg jest wielki i trawiasty, zwierzęta mają stały dostęp do świeżej trawy. Niestety, są miejsca na wybiegu, które są niewidoczne (za oddzielonymi strefami z drzewami). Samych żubrów naliczyłem pięć. 7. Sarn
Nie znalazłem ich na wybiegu, ale ich obecność stwierdziłem po odchodach, mają spory, zarośnięty wybieg. Za ich terenem znajduje się kojarzeniówka, czyli miejsce do hodowli zwierząt, oznaczona numerem 9.
8. Daniele
Ich wybieg uważam za bardzo dobry. Jest na tyle duży i trawiasty, że zwierzęta mogą cały czas skubać sobie trawę, czyli funkcjonować prawie jak w naturze. 10. Łosie
Łosia widziałem tylko jednego i niestety siedział w swoim domku, skąd niespecjalnie było go widać. Teoretycznie w OFP mieszkają dwa łosie – bliźniaki z Finlandii. Wybieg szpeci natomiast znajdujący się w jego centrum słup wysokiego napięcia. 11. Dziki
Ich wybieg jest duży i trawiasty, czyli wszystko w jak najlepszym porządku. Zamieszkuje go stado kilku dzików. 12. Kozica.
Wybieg zamieszkiwany jest obecnie już tylko przez jedną kozicę alpejską. Nie wiem, jak ma się to do wizji hodowli rodzimych gatunków, bo ani to nasz podgatunek, a i młodych z tego nie będzie. Warto przypomnieć, że kozice to zwierzęta stadne. 13. Zebry
Na sporym wybiegu mieszkają obecnie dwie zebry. Stara samica zebry równikowej i dwuletni samiec zebry Champana (z Gdańska). Władza zoo twierdzi, że samiec nie został sprowadzony jako przyszły reproduktor dla samicy, która należy do innego podgatunku, ale jako towarzysz, gdyż zebry żyją w stadach. Szkoda, że takiego towarzysza nie mogą ściągnąć do kozic. 14. Struś i emu
Na wybiegu już nieco gorszym niż zebry mieszkają wspólnie para emu i struś afrykański. Prawdę mówiąc, nie prezentują się zbyt dobrze. 15. Wigoń, nandu szare i lamy
Niedawno z Gdańska przyjechała para młodych lam. Dołączyły one do mieszkających na wybiegu: pary nandu szarych i wigonia. Pozostaje mieć nadzieję, że wigoń nie zaprzyjaźni się z lamą na tyle mocno, żeby spłodzić lamo-wigonia.
16. Walabie Benetta i lemury katta
Osobiście nazwałbym to toaletą z kangurami i małpami, ale nigdzie nie odnalazłem sedesu. A oto jak wyglądają najgorzej wydane pieniądze w OFP: jest to niedużej wielkości kontener z dwoma wejściami. Za drzwiami znajduje się spory przedsionek z malutkim okienkiem na malutki boksik. Tak samo u walabii i lemurów. Natomiast na zewnątrz znajdują się dwa wybiegi oddzielone szybami od zwiedzających. Część kangurów jest nieco większa od lemurzej. Zarówno jeden, jak i drugi wybieg jest tragiczny, zarówno pod względem wielkości, jak i wystroju. Kilka pieńków u lemurów i gałąź (która chyba spadła z drzewa) są jedynymi urozmaiceniami życia dla zwierząt. W pobliżu znajduje się także terrarium dla popielic. D. ZOO dziecięce
W kilku zagrodach mieszkają kuce szetlandzkie, świnki karłowate, króliki, owce czterorogie, kozy, żółwie czerwonolice i stepowe. W wolierze papug mieszkają aleksandretty, nimfy i patagonki.
Minizoo prezentuje się dość ładnie. 17. Czajki, bataliony i … wiewiórka
Najbardziej ciekawiło mnie, czy naprawdę w wolierze mieszka wiewiórka ruda. Jej obecność stwierdziłem tylko po rozłupanych orzechach, bo nigdzie nie mogłem jej wypatrzeć. Pojawia się tylko pytanie – co na celu ma trzymanie wiewiórki (zwierzęcia leśnego, parkowego) w klatce?
Pokazała się natomiast czajka. 18. Wydra
Zacznę może od tego, że betonowo-metalowy bunkier wygląda opłakanie. Wydr na szczęście nie widziałem, ale mogły siedzieć w swojej budce, albo pływać gdzieś w brudnej wodzie.
Według ISIS w OFP znajduje się jedna samica wydry.
19. Staw
Jest to duży zbiornik wodny z wyspą na środku, zamieszkały przez różne gatunki ptaków wodnych i brodzących. Są to głównie gatunki pospolite, jak bociany białe, gęsi garbonose, kaczki krzyżówki itp. 20. Kormoran czarny
Kolejny obiekt, który urodą nie grzeszy. Same kormorany natomiast pochowały się na tyłach wybiegu.
Za basenem kormoranów znajduje się wydzielona część zapleczowa, zamieszkiwana przez domowe gęsi i kaczki. 21, 22. Ptaki drapieżne i grzebiące
Ciąg wolier zaczyna największa z nich, zamieszkiwana przez bociana czarnego, żurawia zwyczajnego i łabędzia małego. Nie zatrzymuję się na długo przy kolejnych wolierach, które nie wyglądają najlepiej pod względem architektonicznym. Mieszkają tu m.in. kanie rude, bażanty, orły stepowe, mazurki, myszołowy, sokoły wędrowne, jastrzębie, kruki. Dziwi trochę fakt, że kilka wolier przeznaczono dla ptaków bardzo pospolitych takich jak: sroki, gawrony i kawki.
23. Makaki japońskie i surykatki.
Makaki mają do dyspozycji dużą, ale zardzewiałą wolierę. Niestety nie posiada specjalnie jakichś konstrukcji do wspinania, czy zabawy.
Naprzeciwko makaków wybieg mają surykatki. 24. Sowy
W bydgoskim OFP prezentowane jest kilka gatunków sów, m.in. puchacze, puszczyki, sowy śnieżne, sowy uszate i syczki. 25. Płazy i gady
W dwóch sezonowych terrariach koło wejścia mieszkają zaskrońce, traszki, żaby, kumaki i rzekotki. 26 i 27. Małe drapieżniki.
W ciągu wolier (tych nowszych i tych starszych) mieszkają: jeż, lis, jenot, żbik, kuna, łasica, norka amerykańska, szop pracz oraz ostronosy. Kilka wolier (lis, jenot, żbik i kuna) jest stosunkowo nowych, ale mimo wszystko są małe i nieurozmaicone. Uważam, że trzymanie tam np. lisów jest nieporozumieniem. W ten sposób kończy się moje zwiedzanie bydgoskiego OFP.
Wrażenia? Zarówno pozytywne, jak i negatywne. Na plus oceniam np. wiele dobrych tablic dydaktycznych czy trawiaste wybiegi kopytnych.
Niestety przechodząc koło niektórych obiektów miałem wrażenie, że jeszcze kilka lat bez modernizacji i mogą się rozsypać. Niezbyt ciekawie stworzono też skrawki świata- są gdzie popadnie i zawierają co popadnie.
Trudno wydać jednoznaczną opinię na temat placówki w Myślęcinku i może lepiej się z tym wstrzymać – jedno jest pewne: ten ogród potrzebuje zmian – i to znacznych!
Dzisiaj, 28 czerwca, o godzinie 12.00 w opolskim zoo otwarto długo oczekiwaną ekspozycję płazów, zwaną też “schroniskiem dla żab”.
O zakończeniu prac nad tym obiektem pisaliśmy już w połowie kwietnia, dopiero dziś jednak nastąpiło uroczyste otwarcie ekspozycji i udostępnienie jej dla zwiedzających.
O ekspozycji płazów mówiło się w zoo już od dawna, płazy były bowiem w kolekcji ogrodu, jednak nie było miejsca na ich ekspozycję. Prace nad adaptacją budynku starej kuchni na ten cel trwały aż kwietnia. Obiekt kosztował 700 tys. zł.
Pawilon płazów, zamieszkiwany przez 33 gatunki płazów, podzielony jest na dwie strefy klimatyczne – zimną i umiarkowaną oraz tropikalną. W obu znajdują się 23 pięknie urządzone boksy i 2 przeszklone terraria.
Całość wystroju charakterem nawiązuje do innych obiektów na terenie zoo (Goryle, Uchatki, Stawonogi) – znajdziemy tu sztuczne skały, sztuczne drzewa z najprawdziwszą korą oraz kilka wodnych kaskad.
Wnętrze nowego pawilonu płazów (fot. "ZOOrro")
W pawilonie zobaczymy m.in. drzewołazy lazurowe, chwytnice kolorowe, rzekotki szmaragdowe, salamandry irańskie, traszki Waltla i traszki chińskie, afrykańskie żaby byk, aksolotle meksykańskie i tyflonektesy.
Jakiś czas temu do kin wszedł film “Kung Fu Panda 2″ – kontynuacja przebojowej animacji sprzed trzech lat opowiadającej o Po – pandzie-obżartuchu, którego największym marzeniem jest nauczyć się kung fu i spotkać Wielką Piątkę Mistrzów- Tygrysicę, Małpę, Modliszkę, Żurawia i Żmiję, a także ich mistrza – Shifu.
W drugiej części Po jest Smoczym Wojownikiem – największym mistrzem kung fu, choć wcale na to nie wygląda, bo – chociaż nieco chudszy niż w części pierwszej – jego największą miłością nadal jest jedzenie…
Po, wraz z Wielką Piątką, pilnuje teraz spokoju w swojej dolinie. Spełniły się jego marzenia. W tym samym czasie jednak pewien paw – następca tronu, Shen, zaczyna walkę o władzę nad Chinami. Po będzie musiał nie tylko zmierzyć się ze złem, ale także odnaleźć drogę do spokoju, który jest kluczem do mistrzostwa kung fu.
Pogłębiona zostanie również postać Tygrysicy, która wysuwa się w drugiej części na pierwszy plan. Jednym z elementów, które do tej pory nie były wyjaśnione, a tutaj zostaną rozwinięte, będzie także kwestia pochodzenia Po – nietrudno się wszak domyślić, że panda nie jest dzieckiem swojego ojca, rozczulającego gąsiora będącego właścicielem jadłodajni z kluskami…
Na pewno jest w “Kung Fu Panda 2″ więcej akcji, niż w części z 2008 roku, co dla młodszych widzów będzie stanowiło wielki plus (ciągle coś się dzieje!). Animacja kontynuuje też tradycję zapoczątkowaną w jakiś sposób przez “Shreka” – bajka niby dla dzieci okazuje się, w wielu miejscach, być opowieścią dla dorosłych. Niektórych podtekstów pojawiających się w “Kung Fu Pandzie 2″ dzieci po prostu nie wyłapią – aluzji, odniesień, nawiązań . Coraz bardziej potoczny staje się też język, jakim posługują się bohaterowie: “Porąbało cię?” – słyszy w pewnej chwili Po. Chwilami film jest aż za “gruby” – trochę ze względu na język, ale także ze względu na akcję, w której jednak więcej jest brutalności, niż w części pierwszej.
“KFP2″ jest też przykładem tego, że animacja idzie wciąż do przodu – film zrealizowany jest perfekcyjnie, szczególną uwagę zwraca finałowa sekwencja, w której trudno dopatrzyć się jakichkolwiek uchybień – animowane “efekty specjalne” są iście godne podziwu. Kluczową dla nas sprawą jest jednak animacja samych zwierząt, wśród których pojawia się nowy przedstawiciel – absolutnie rewelacyjny paw albinos Shen.
A prawdziwy paw albinos wygląda tak:
“Kung Fu Pandę 2″ polecamy zarówno młodszym, jak i starszym widzom, każdemu spodoba pewnie coś trochę innego, z pewnością jednak warto zobaczyć. Już wykreowanie trzy lata temu postaci pandy-obżartucha jako głównego bohatera było odejściem od schematu, cieszy nas bardzo, że coraz więcej animacji rezygnuje z powielania stereotypów (kamieniem milowym w tej materii był “Shrek”, a potem choćby takie animacje jak “Lilo i Stich”, ”Wall-e”, “Księżniczka i żaba”, “Megamocny). Nam szczególnie podobała się kreacja głównego antagonisty, czyli właśnie Shena. Paw okazał się bowiem postacią nie tylko negatywną, ale także w jakiś sposób tragiczną, bardzo wyraźnie zarysowaną i psychologicznie niezwykle wiarygodną – w odróżnieniu od Tygrysicy, której postawa była dla nas nieprzekonująca. Oczywiście, niezależnie od wszystkiego możemy się domyślić, że – jak to w bajkach bywa – dobro zwycięży i Wielka Piątka wraz ze Smoczym Wojownikiem wróci do doliny w glorii. Co ciekawe jednak, twórcy zrobili wszystko, aby pokazać nam, że druga część przygód Po to jeszcze nie koniec…
A na zakończenie warto wspomnieć o jeszcze jednej świetnej postaci – kozie-wróżce, która przepowiada Shenowi przyszłość.
A tych, którzy jeszcze nie widzieli, zachęcamy do obejrzenia!
Zapraszamy na kolejny przegląd zoowieści tygodnia w trzydziestym już numerze jedynego tygodnika zoologicznego – 7 Dni Zoo!
1. Narodziny i transfery, czyli nowe zwierzaki w zoo!
ZOO WROCŁAW
Kolejne narodziny we Wrocławiu – w ostatnim czasie na świat przyszły m.in. takin, kanczyl, arui, jeleń mezopotamski oraz sika Dybowskiego.
ZOO ŁÓDŹ
Do łódzkiego zoo z Niemiec przyjechała para legwanów fidżijskich. Do tej pory były one tylko w warszawskim zoo.
Jest to gatunek bardzo poważnie zagrożony wyginięciem, rzadki jest także w ogrodach zoologicznych – w Europie można go zobaczyć tylko w kilku placówkach.
ZOO OPOLE
W opolskim zoo urodziło się aż 12 piesków preriowych, czyli nieświszczuków czarnoogonowych.
To pierwsze narodziny tych zwierząt w zoo – i od razu tak liczne!
Piesek preriowy z opolskiego zoo
Maluchy przyszły na świat jeszcze w marcu, ale zaczęły wychodzić na wybieg dopiero w połowie czerwca – wcześniej siedziały w norach.
Do tej pory w zoo mieszkało osiem dorosłych osobników.
Całe, liczące już 20 osobników stado, mieszka na rewelacyjnym wybiegu, znajdującym się za wybiegiem wilków grzywiastych.
Wybieg piesków preriowych, za nim wybieg susłów
Wybieg otwarto w kwietniu zeszłego roku.
Został on – podobnie jak sąsiedni wybieg susłów – przystosowany do specjalnego podglądania zwierzaków – podziemny tunel pozwala nam oglądać je dosłownie ze środka ich wybiegów.
W dwóch miejscach (po jednym na wybieg) znajdują się punkty widokowe, w których znajdują się po dwie drabinki.
Po wspięciu się na nie nasza głowa znajduje się na środku wybiegu i możemy podziwiać pieski z bardzo bliska!
Oliwskie zoo przygotowało dla wszystkich zwiedzających specjalną letnią ofertę, mającą na celu uatrakcyjnienie pobytu w zoo. Oto przy wybranych wybiegach zwierząt w określonych godzinach dyżurować będą pracownicy zoo, opiekujący się danymi zwierzakami, którzy będą opowiadać o swoich podopiecznych i odpowiadać na pytania zwiedzających. Naszym zdaniem rewelacyjny pomysł, z którego mamy zamiar skorzystać podczas naszej najbliższej wyprawy do Oliwy, która nastąpi już za nieco ponad dwa tygodnie!
Oto grafik letnich “dyżurów”:
12.00 – pogadanka o słoniach przy wybiegu słoni
10.00 – pogadanka o wybranych gatunkach pingwinów przy basenie pingwinów
13.00 w poniedziałki i 11.00 w pozostałe dni – pokaz karmienia fok połączony z treningiem medycznym przy basenie fok
11.30 w piątki – pogadanka o szympansach, orangutanach i innych małpach przy nowej małpiarni.
Tymczasem od dzisiaj (27 czerwca) i przez każdą kolejną niedzielę do 28 sierpnia włącznie będzie można się wybrać do oliwskiego zoo zabytkowym autobusem – Jelczem 043, czyli popularnym “Ogórkiem”, odjeżdżającym spod Dworca Głównego PKP (peron po stronie City Forum). Cena przejazdu do oliwskiego ogrodu kosztuje 4 zł (bilet normalny), 3 zł (ulgowy) lub 10 zł (rodzinny – maks. 2 osoby dorosłe i 3 dzieci). Dzieci do lat 4 podróżują bezpłatnie. Bilety do nabycia u kierowcy autobusu. Dworzec Główny PKP => zoo – odjazdy o godz.: 12:25, 14:45
Zoo => Śródmieście – odjazdy o godz.: 13:10, 15:20
Do tej pory mogliśmy jeździć tylko takim autobusem...
ŚLĄSKIE ZOO
19 czerwca na Stadionie Śląskim rozegrany został VIII Turniej Piłkarski o Puchar Marszałka Województwa Śląskiego.
W wydarzeniu tym nie byłoby jeszcze nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż wśród zgłoszonych do rozgrywek drużyn była także… ekipa Śląskiego Zoo – pisaliśmy o tym zresztą tutaj.
Niestety, pracownikom zoo nie powiodło się w turnieju najlepiej – w trzech meczach ponieśli komplet porażek, strzelili tylko jedną bramkę tracąc… 11. Jakby tego było mało, w meczu o VII miejsce przegrali 1:2… Triumfowała drużyna Urzędu Miejskiego w Katowicach.
Fotorelację z turnieju możecie zobaczyć tutaj.
Tymczasem w naszej sondzie, w której pytaliśmy “Reprezentacji którego ogrodu zoologicznego kibicowałbyś podczas turnieju ZooCup 2011?” wygrała drużyna Lecha Zoo Poznań przed Odrą Zoo Opole .
Szkoda, że pewnie nigdy nie przekonamy się jak to byłoby naprawdę.
A wszystkich kibiców i miłośników zoo zarazem odsyłamy tutaj .
Natomiast w poniedziałek, 27 czerwca, o godzinie 10.00, przy wybiegu lam odbędzie się kolejny pokaz strzyżenia owiec. Poza tym wystąpi jeszcze Zespół Tańca Irlandzkiego “Lia Fail”, który zaprezentuje tańce irlandzkie, obejmie sponsoringiem jedną z nowo ostrzyżonych owiec, a tancerze ogłoszą konkurs na imię dla adoptowanej owieczki. Brakuje jeszcze tylko tancerzy żonglujących wełną… .
ZOO OPOLE
W środę, 22 czerwca, odbyło się w opolskim zoo nocne zwiedzanie ogrodu – zjawiło się ponad 200 osób, a impreza cieszyła się wyjątkowo dużym powodzeniem, co skłoniło dyrekcję ogrodu do zorganizowania kolejnego nocnego – a właściwie wieczornego – spaceru, który odbędzie się w sobotę, 1 lipca, o godzinie 20.00. Rezerwacja wyłącznie telefonicznie - od 27 czerwca w godz 7:30 do 14:30, pod numerem 77 456 42 67 wew. 16. Z jednego połączenia można zarezerwować maksymalnie 4 wejściówki! Zwiedzanie z przewodnikiem – 6 grup po 25 osób.
W najbliższym czasie planowane są kolejne nocne eskapady!
NOWE ZOO POZNAŃ
26 czerwca poznańskie Nowe Zoo zaprasza na festyn dla najmłodszych (docelowo dla dzieci do trzeciego roku życia), który odbędzie się Dziecięcym Zoo, w godzinach 11.00 – 15.00. Patronat nad imprezą objął portal z Poznania – Dzieci Poznań.
W programie m.in. zabawy z animatorem, zabawy ruchowe z chustą animacyjną i zajęcia plastyczne z motywem wyprawy do zoo. Głównym motywem zabaw stanie się wspólne czytanie książki o Lilianie, autorstwa Tanyi Stewner.
W bogatym programie imprezy również: pokazy tańca Szkoły Tańca Malta, plac zabaw Jupi Parku, Słonecznej Krainy, Sali Myk-Smyk i wiele innych atrakcji.
3. W rezerwacie Mewia Łacha w Świbnie urodziła się foka pospolita!
Matkę z młodym zauważyła 21 czerwca Katarzyna Sidorczak z Błękitnego Patrolu WWF. Po przeprowadzonej w Stacji Morskiej analizie zdjęć okazało się, że na piaszczystej łasze znajduje się dorosła samica i nowonarodzone szczenię, jeszcze z pępowiną. To drugie udokumentowane narodziny foki pospolitej na polskim wybrzeżu – pierwsze miały miejsce w 1990 roku w rezerwacie Ptasi Raj u ujścia Wisły Śmiałej.
WWF Polska i Stacja Morska w Helu apelują do wszystkich, którzy znajdą się w rejonie ujścia Wisły, aby nie niepokoili odpoczywających tam zwierząt, gdyż foka pospolita jest gatunkiem chronionym i jej płoszenie jest zakazane.
Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie fokarium.
4. Białostockie Akcent Zoo oczami londyńskiej studentki, czyli zwierzyniec niczym obóz koncentracyjny…
Ta sprawa to najgorętszy zoologiczny temat minionego tygodnia – do 21 największych miast w Polsce, w których siedziby ma redakcja Gazety Wyborczej, zaproszeni zostali studenci dziennikarstwa z City University London.
Biorą oni udział w zorganizowanej przez GW akcji “Misja 21″, mającej na celu sprawdzenie, jak Polska – i Polacy – są przygotowani do Euro 2012.
Zaproszeni studenci mają więc sprawdzić, jak działa komunikacja miejska, informacja turystyczna, usługi, restauracje, czy Polacy są chętni do pomocy i czy można się z nimi komunikować w języku angielskim. To tak między innymi. Poza tym celem “misjonarzy” jest odwiedzenie miejsc, które w danym mieście są godne polecenia, ale też takich, których oglądać zagraniczni turyści pod żadnym pozorem nie powinni. Jednym z takich miejsc jest białostockie Akcent Zoo, które postanowiła odwiedzić stacjonująca w Białymstoku Camilla Mills, 23-latka urodzona w Harare (Zimbabwe).
Wrażenia z wizyty przedstawiła na swojej stronie, na której opisuje cały swój pobyt w Polsce. Tytuł notki, poświęconej wizycie w Akcent Zoo jest znaczący – “Obóz koncentracyjny dla zwierząt”. Mills pisze m.in.
Pochodzę z kraju, w którym zwierzęta żyją na wolności. Gdzie wielkie stada bawołów gromadzą się nad rzekami, łagodnookie antylopy skubią źdźbła trawy, słonie ocierają się o stare jak świat drzewa, a lwy śledzą ucztę leniwym złotym spojrzeniem. Skąpane w słońcu królestwo zwierząt, nad którym one niepodzielnie panują, różne jest od do białostockiego zoo, które mnie zszokowało, zestresowało i zaniepokoiło. Czy to możliwe, że w dzisiejszych czasach są jeszcze ludzie, którzy godzą się na takie okrucieństwo, jakiego dzisiaj byłam świadkiem?
(…)
Dlaczego więc nadal jest otwarte, dlaczego zwierzęta narażone są na najgorsze warunki jakie kiedykolwiek widziałam?
Jak można się domyślić, wpis wywołał ogromne poruszenie wśród internautów i mieszkańców Białegostoku, oburzonych na takie porównanie (Akcent Zoo = obóz koncentracyjny dla zwierząt) i niesprawiedliwą krytykę ze strony Mills. Wielu jednak przyznawało jej rację i krytykowało opieszałość władz miasta, które od lat niewiele robią w sprawie zwierzyńca, a zamiast informacji o rzeczywistych działaniach, słyszymy tylko o kolejnych przetargach.
Wątek modernizacji Akcent Zoo pojawia się w mediach od lat – my piszemy o tym od samego początku istnienia Mrówkojada – wygląda jednak na to, że dopiero “Misja 21″ sprawiła, że o całej sprawie zrobiło się naprawdę głośno. Co ciekawe, echem wizyty Mills i jej wpisu było spotkanie z wiceprezydentem Białegostoku, Panem Aleksandrem Sosną, który zapewnił, że po zakończeniu trwającego właśnie remontu zoo będzie się prezentowało nienagannie i wszystkie substandardy zostaną zlikwidowane.
Oby tak było.
Nie będziemy komentować bardzo mocnego porównania Mills, która nazwała Akcent Zoo “obozem koncentracyjnym dla zwierząt” ani tego, że zestawia ze sobą zwierzęta żyjące w warunkach naturalnych w Zimbabwe z miejskim zwierzyńcem (jaki jest tego sens? chyba lepiej byłoby przywołać tu Tatry, Bieszczady czy Puszczę Białowieską…), można też mieć wątpliwości, w ilu “obiektach zoologicznych” Mills była, skoro Akcent Zoo jest “najgorszym, jakie widziała”, niemniej cała sprawa ma o tyle pozytywny wydźwięk, że faktycznie może doprowadzić do tego, że coś konkretnego wreszcie zacznie dziać się wokół Akcent Zoo.
Nas niepokoi jednak coś jeszcze – oto bowiem białostocki zwierzyniec, który – bądźmy szczerzy – z ogrodem zoologicznym nic wspólnego nie ma, traktowany jest niczym pełnoprawne zoo. To sytuacja, której boi się wiele krajowych ogrodów, gdy podrzędna placówka jest równana z eazowskimi ogrodami, a krytyka spada na ogrody zoologiczne jako takie. Warto rozgraniczyć te sprawy, by krytykując faktycznie fatalny stan Akcent Zoo nie wrzucać go do jednego worka z ogrodami w Opolu czy Wrocławiu.
Po wizycie w opolskim zoo Mills miałaby pewnie zupełnie co innego do powiedzenia, a tak w świat idzie wieść, że polskie ogrody zoologiczne – wszak jednym z nich jest Akcent Zoo – to “obozy koncentracyjne dla zwierząt”.
To tak, jakby oceniać poziom polskiej piłki nożnej oglądając mecz Polonii Nowy Tomyśl z Rakowem Częstochowa.
Bez urazy dla obu drużyn.
Tymczasem do płockiego zoo wybrała się Lida Aslanidou przebywająca w Płocku. Tu sytuacja była odwrotna, gdyż płockie zoo znajdowało się na liście miejsc polecanych, z których mieszkańcy miasta są dumni.
Wizyta Lidy okazała się mieć zupełnie inny charakter, co nikogo dziwić nie powinno – płockie zoo dzielą od Akcent Zoo lata świetlne…
“To jeden z najlepszych ogrodów, jakie widziałam”- stwierdziła po wizycie studentka z Londynu. Jej relację znajdziecie tutaj.
Strach pomyśleć co by było, gdyby Wyborcza miała swoją siedzibę w Lesznie, choć z drugiej strony – niedźwiedzic już tam nie ma…
5. ZooPlotek, czyli skandale, plotki i sensacje tygodnia w ogrodach zoologicznych Polski i świata!
W minionym tygodniu mogliśmy przeczytać m.in. o:
- “Promocyjnej klęsce Leszna”- tak wywiezienie dwóch niedźwiedzic – Kasi i Basi – do azylu dla niedźwiedzi brunatnych w niemieckim Bärenwald Müritz nazwali niektórzy leszczyńscy radni i część lokalnych mediów.
O całej sprawie pisaliśmy ostatnio bardzo często, losy obu niedźwiedzic śledziliśmy bowiem od samego początku istnienia strony, szczególnie od naszej ubiegłorocznej wizyty w Lesznie. Zawsze zależało nam przede wszystkim na poprawie bytu obu niedźwiedzic, które naprawdę żyły w fatalnych warunkach.
Tymczasem w Lesznie podniosły się głosy sugerujące, że ekolodzy oraz strona niemiecka wypaczają całą sprawę i przedstawiają Leszno w złym i co gorsza fałszywym świetle. Władze miasta mają w tej kwestii interweniować i żądać sprostowań.
Na szczęście powrotu Basi i Kasi nikt się nie domaga. Jeszcze.
Wybieg niedźwiedzi w Lesznie i Bärenwald Müritz - jakieś pytania?
- Bocianie-terroryście, który nie daje spokoju mieszkańcom Powalic, niewielkiej miejscowości w woj. zachodniopomorskim.
- Apelu leśników, by nie dotykać i nie zabierać z lasu napotkanych w czasie spaceru młodych, pozornie pozbawionych opieki zwierząt.
W ostatnich dniach otrzymaliśmy nowy, 13. już numer jedynego zoologicznego fanzinu w Polsce, czyli “ZOOrro”. Musimy przyznać, że z numeru na numer gazetka staje się coraz ciekawsza .
O czym przeczytacie w najnowszym ZOOrro?
To, co nam się najbardziej podoba, to fakt, że coraz więcej miejsca w ZOOrro zajmują aspekty kulturowe. Nie tylko je jednak znajdziemy w ostatnim numerze . Co szczególnego pojawia się w najnowszym ZOOrro?
Zwierzakiem z okładki jest irbis, o którym dowiemy się nie tylko informacji encyklopedycznych, ale przeczytamy także wiersz Rilkego, sporo informacji związanych z kulturą i poznamy Doris, mieszkankę opolskiego zoo. Polecamy także dwa świetne wywiady – z panem Zbigniewem Piątkiem, pracownikiem działu technicznego w ogrodzie w Opolu, a w cyklu “Goście ZOOrro” z panią Anną Głuszko-Smolik, autorką świetnych okładek płyt, na których głównymi motywami często są… zwierzęta!
Niezwykle ciekawy jest także artykuł w dziale “Zwierzęta w religii, mitologii i kulturze”, gdzie przeczytamy tym razem o lamparcie, tygrysie i lwie. “Zwierzęta w czterech ramach” to tym razem twórczość Wilhelma Kuhnerta, który na początku XX wieku uwieczniał na płótnie zwierzęta żyjące w Afryce Wschodniej. Na jednej z jego prac znajdziemy także… mrówkojada!
Mrówkojad Kuhnera
W kolejnym cyklu, o wymarłych zwierzętach, dowiemy się także wiele o wilku workowatym.
W numerze ukazała się pierwsza część naszego artykułu o przewodnikach po ogrodach zoologicznych – zaszczyceni możliwością publikowania w ZOOrro zapraszamy bardzo serdecznie do lektury! Część druga w następnym, jesiennym numerze fanzinu.
13. numer ZOOrro to także “Otchłań”, “Matrix” i “Mucha” oraz zwierzęta w nich przedstawione, książka “Hipoteza Medei” Petera Warda, a także świetny artykuł 007 o sumieniu – polecamy! Na koniec oczywiście ciekawostki, aktualności, nieśmiertelny humor i Puzzle. Jak w każdym numerze, w ZOOrro nr 13 wiele informacji związanych z przyrodą oraz z opolskim ogrodem.
Cieszy nas również, że fanzin wygląda coraz lepiej pod względem graficznym. Wszystkich zapraszamy do zapoznania się z najnowszym numerem!
W “Czytelni Mrówkojada” przedstawiliśmy Wam ostatnio kilka nowości – najnowszy przewodnik po krakowskim zoo, przewodnik dla najmłodszych po Ogrodzie Zoobotanicznym w Toruniu i najnowszy numer przygód Wilq, którego akcja rozgrywa się m.in. w opolskim zoo.
Dziś natomiast przypominamy książkę nieco starszą, bo wydaną przed sześciu laty – Jaki, ptaki i kociaki, autorstwa Adama Hlebowicza i Michała Targowskiego (tak, tego Michała Targowskiego .
Kto zna – może sobie przypomnieć, kto nie zna – najwyższy czas nadrobić lekturowe zaległości!
Adam Hlebowicz, Michał Targowski - "Jaki, ptaki i kociaki"
Zacznijmy od tego, że Jaki, ptaki i kociaki nie są przewodnikiem po oliwskim zoo – to książka będąca zbiorem opowieści o byłych mieszkańcach zoo w Oliwie, a także dokładny opis praktycznie wszystkich gatunków, jakie były eksponowane w zoo w 2004 roku, kiedy zakończono pracę nad książką.
Książka została wydana z okazji jubileuszu 50-lecia oliwskiego zoo, które miało miejsce w 2004 roku.
We wstępie Adam Hlebowicz odpowiada na pytanie “dlaczego powstała ta książka?”:
Bo nikt dotąd jej nie napisał, choć Michał Targowski jest codziennym gościem mediów. Znając jego zdolności do sugestywnego przedstawiania świata zwierząt, aż prosiło się, żeby zebrać te opowieści w jedną całość. 50-lecie oliwskiego Ogrodu Zoologicznego było dodatkową okolicznością, by ta książka powstała.
Tylko przyklasnąć!
Tytuł: Jaki, ptaki i kociaki
Autor: Adam Hlebowicz, Michał Targowski Zdjęcia: Piotr Dziki, Adam Hlebowicz, Michał Targowski
Skład: Marcin Lipiński Format: 15 x 21 cm Objętość: 242 strony Ilustracje: 117 Oprawa: twarda Wydanie: Wydawnictwo Diecezji Pelplińskiej “Bernardinum” ISBN/ISSN: 83-7380-285-1 Data premiery: 2005-01-01 Ciężar: 0.56 kg
Książka trafiła do sprzedaży w pierwszych dniach 2005 roku, w nasze ręce trafiła jednak dopiero w zeszłym roku – od razu jednak stała się nieocenionym źródłem informacji dotyczącym oliwskiego zoo, ale też ogólnej wiedzy dotyczącej gatunków, eksponowanych w zoo.
Autorami książki są Adam Hlebowicz – historyk i dziennikarz, a nade wszystko miłośnik przyrody (zwłaszcza ptaków) oraz dyrektor oliwskiego zoo, Pan Michał Targowski, którzy wspólnie opracowali treść książki. Poza tym w Jakach… znajdziemy jeszcze szereg osobistych wypowiedzi dyrektora Targowskiego, które wyodrębniono w różowych ramkach. Obaj panowie są także autorami części zdjęć, jednak znakomita ich większość została wykonana przez fotografa oliwskiego zoo, Pana Piotra Dzikiego.
Książka, wydana w 2005 roku, w księgarniach jest już praktycznie niedostępna – łatwiej znaleźć ją w antykwariatach, ale zdecydowanie najlepszym sposobem na jej zdobycie są księgarnie internetowe i portale aukcyjne. Cena wynosi zwykle 32-40 zł, choć jeśli dobrze poszukamy, możemy ją kupić nawet za 25 zł. Nam udało się, niezwykle okazyjnie, nabyć ją na allegro za 10 zł!
Za tę cenę dostajemy całkiem solidną książkę w formacie A5, z twardą, lakierowaną okładką. Książka ma aż 242 strony, jest to więc bardzo solidna pozycja.
Na okładce znajduje się sowa śnieżna, hipopotam nilowy, żubr oraz tygrys, a właściwie… jego łapy .
Tyle informacji ogólnych – czas zajrzeć do środka!
Układ książki
Na początku znajduje się spis streści oraz przedmowy autorów książki. Dyrektor Michał Targowski w swoim wstępie, zatytułowanym Ostoja ginącego świata, zwraca uwagę na funkcję współczesnych ogrodów zoologicznych i szczególną rolę oliwskiego zoo, natomiast Adam Hlebowicz odpowiada na kilka kluczowych pytań – przywołane już wcześniej pytanie o to, dlaczego ta książka w ogóle powstała, a także o to, czym jest, dla kogo została napisana i wreszcie jaki jest jej cel.
Następne 226 stron zajmuje właściwa część książki, czyli opis praktycznie wszystkich gatunków, które eksponowane były w zoo w trakcie pisania książki. Ułożone są w kolejności alfabetycznej, w 43 rozdziałach. Niektóre poświęcone są konkretnym gatunkom – np. tapirom anta, mandrylom czy hipopotamom nilowym – inne zaś grupom zwierząt (antylopy, torbacze, żółwie) lub poszczególnym miejscom w zoo (np. mieszkańcy Małego Zoo).
Nie są to jednak klasyczne opisy gatunków, a barwne opowieści o zwierzętach, które zawierają przede wszystkim historie poszczególnych zwierząt mieszkających w oliwskim zoo, ale też opisy obyczajów poszczególnych gatunków, tego, co zwierzaki jedzą (i na wolności, i w zoo), jak spędzają czas, co lubią, a czego wręcz nie znoszą. Najciekawsze są oczywiście opisy różnych niezwykłych zdarzeń z udziałem zwierzaków i pracowników zoo, których przez te lata uzbierało się naprawdę sporo – tu widać szczególnie niezwykły talent gawędziarski dyrektora oliwskiego zoo .
Mandryle - "Jaki, ptaki i kociaki"
Opisy zwierząt to z jednej strony pasjonujące opowieści, z drugiej kopalnia bezcennych informacji – pełno tu imion zwierząt, dat, danych o przychówkach, transportach i innych wiadomości, które będą gratką dla wszystkich zoofascynatów.
Ostatnie kilka stron książki to krótka historia zoo w Oliwie oraz spis ośmiu najważniejszych instytucji, które koordynują pracę ogrodów zoologicznych, a do których należy (lub z którymi współpracuje) oliwskie zoo.
Jeśli więc ktoś jeszcze nie wie, co to EAZA, ISIS, CITES albo RDPOZiA – koniecznie powinien zajrzeć na koniec Jaków…
Niezaprzeczalnym atutem książki są nie tylko niezwykle interesujące historie zwierząt i setki ciekawostek, ale także 117 rozrzuconych po całej książce fotografii, w większości autorstwa fotografa zoo, Pana Piotra Dzikiego.
Niektóre z nich to prawdziwe cudeńka:
Błotna kąpiel hipopotamów - Kiwi ze Stasiem ("Jaki, ptaki i kociaki")
Książka w ciekawy, a przy tym przystępny sposób przybliża czytelnikom nie tylko ciekawostki z życia zwierząt i losy konkretnych zwierzaków, które mieszkały w oliwskim zoo w minionym półwieczu, ale stara się także przybliżyć mniej zorientowanym czytelnikom funkcje współczesnych ogrodów zoologicznych – autorzy nie tylko opisują poszczególne gatunki, wspominają różne przygody i anegdoty, wiążące się z konkretnymi zwierzakami (choćby o Nufim, który aktualnie mieszka w toruńskim Ogrodzie Zoobotanicznym), ale tłumaczą także, dlaczego te zwierzęta mieszkają w zoo i skąd się w nim wzięły.
Co ważne, znajdziemy tu także odpowiedzi na szereg pytań, które stawiamy sobie spacerując po zoo i oglądając zwierzęta znajdujące się na wybiegach czy w klatkach, ale najciekawsze i tak są losy poszczególnych zwierzaków, które dzięki tej książce mamy szansę poznać z imienia – orangutanicę Raję, tygrysa Warmiaka, hipopotamicę Hektorkę czy słonicę Mongu.
Uwaga, uwaga!
Najnowszy, 17. już numer fenomenalnego komiksu o przygodach najlepszego polskiego superbohatera – Wilq – już w sprzedaży!
Wspominamy o tym nie tylko dlatego, że uwielbiamy komiksy, a te o Wilq w szczególności, ale przede wszystkim dlatego, że akcja jednej z prezentowanych w Podaj Macieju historyjek rozgrywa się w… opolskim zoo!
17. numer przygód Wilq Superbohatera - "Podaj Macieju"
Wilq Superbohater to główna postać serii komiksów stworzonych przez braci Minkiewiczów – Bartosza i Tomasza, która ukazuje się od 2004 roku. Najnowszy numer, który właśnie ukazał się w sprzedaży – Podaj Macieju – jest już 17. numerem przygód Wilq.
Wilq – Superbohater. “Skwaszony buc”
Wilq Superbohater
Wilq, tytułowy bohater komiksu, to postać ze wszech miar wyjątkowa – polska literatura i kultura popularna nie znają drugiego takiego bohatera.
Niby to superbohater, ale mocy tak naprawdę nie ma zbyt wiele – ot, lata i całkiem nieźle gra w Quake’a III Arena. Ale to właściwie wszystko. Poza tym jest złośliwy, strasznie przeklina i – jak sam przyznaje – jest strasznym bucem. W pełnym tego słowa znaczeniu .
Nie sposób też nie wspomnieć, iż rodzinnym miastem Wilq jest Opole, w którym rozgrywa się akcja właściwie wszystkich komiksowych historii – także tych, które przeczytamy w najnowszym numerze.
Podaj Macieju
Najnowszy numer przygód Wilq składa się z kilku niezależnych od siebie historyjek, wśród których najważniejsza jest tytułowa historia opowiadająca o… zamachu terrorystycznym, który ma nastąpić podczas rozgrywanego na stadionie Odry Opole meczu Manchesteru United z Chelsea Londyn.
Zapytacie – ale jak to? Dlaczego? Ano, rzecz ma się tak – PZPN powołał ligę o nazwie “Podaj Macieju”, w której grają ze sobą wyłącznie dwie drużyny – Chelsea Londyn i Manchester United, na dodatek wyłącznie składami z 2009 roku! Mecze rozgrywane są na stadionie Odry Opole, a wszystko po to, by odwrócić uwagę od fatalnych wyników reprezentacji Polski podczas trwających właśnie Mistrzostw Europy…
O tym wszystkim opowiada nam nie kto inny, jak sam Didier Drogba (patrz: okładka komiksu), który… wszystko wie, ale zapytać można go tylko o trzy rzeczy…
Mężczyźni którzy nienawidzą durnych kobiet i hipopotamów
Oprócz tytułowej historii mamy w najnowszym numerze jeszcze kilka innych, pomniejszych (nie zdradzamy, o czym są – sami sprawdźcie!), wśród których uwagę zwraca jedna, o wielce znaczącym tytule: Mężczyźni którzy nienawidzą durnych kobiet i hipopotamów.
Jej “autorem” jest Bjorn Magnusson – miłośnicy skandynawskich kryminałów będą tą historią zachwyceni .
Co my tu mamy?
Ano – soczystą historię kryminalną o porwaniu pewnej artystki przez… hipopotamy z opolskiego zoo!
Wszystko dlatego, że pewna artystka w ramach swojego projektu artystycznego postanowiła codziennie… myć zęby innym zwierzętom, co później pokazywała na swoim blogu.
No i pewnego dnia postanowiła umyć zęby hipopotamom z opolskiego zoo…
Co z tego wyniknie – nie zdradzamy! Powiemy tylko, że w komiksie pojawiają się nie tylko hipopotamy, ale też żyrafy i… kilka nieokreślonych gatunkowo zwierząt .
Co zresztą w wilqowym uniwersum “dziwnym nie jest”…
Nie masz jeszcze najnowszego Wilq? Czas to nadrobić!
Jeśli czytaliście już wcześniej przygody Wilq, możecie być pewni, że i ten numer się Wam spodoba – jeśli nie, to czas najwyższy nadrobić zaległości. Ostrzegamy jednak – komiksy o opolskim superbohaterze zawierają gigantyczną dawkę specyficznego, absurdalnego humoru, a język, którym posługują się bohaterowie jest… szczególny.
Zresztą, na okładce mamy informację – Nie dla dzieci!
Poza tym jest to bodaj pierwszy polski komiks, którego akcja choć w części rozgrywa się w zoo – i to naszym ulubionym, opolskim zoo!
Tytuł:Wilq 17 : Podaj Macieju Scenariusz: Tomasz Minkiewicz, Bartosz Minkiewicz Rysunki: Tomasz Minkiewicz, Bartosz Minkiewicz Wydawca polski: BM Vision Data wydania polskiego: czerwiec 2011 Format: A4 Okładka: miękka, kolorowa Papier: offsetowy Druk: czarno-biały, kolorowy Cena: 15,75 zł Do kupienia: dostępny w empikach (uwaga! my znaleźliśmy go nie wśród komiksów, a w dziale… prasa!) i internetowych sklepach komiksowych Nasza ocena: 5+
Wszystkie skany pochodzą z powyższego wydania komiksu “Wilq superbohater” autorstwa Bartosza i Tomasza Minkiewiczów.
14 maja Tesia odwiedziła krakowskie zoo i postanowiła podzielić się z nami swoimi wrażeniami. Zapraszamy więc do przejrzenia fotografii, które przybliżą Wam trochę jeden z rzadziej obecnych na Mrówkojadzie ogrodów.
Wszystkie zdjęcia są autorstwa Tesi. Mrówkojad dokonał jedynie wyboru zdjęć i wykonał podpisy pod nimi.
Do Zoo można dostać się autobusem MPK nr 134 spod Hotelu Cracovia pod samą bramę Zoo – przepięknie ulokowanego w Lesie Wolskim – polecam każdemu spacer w tamtejszej okolicy, blisko jest na Kopiec Piłsudskiego, z którego rozlega się panorama na cały Kraków i port lotniczy Balice. Bilety do Zoo w cenie 18 zł i ulgowy 10 zł.
Wylegujące się addaksy
Bocianom w krakowskim zoo jest bardzo dobrze
Niektóre dekoracje krakowskiego zoo są raczej wątpliwie estetyczne...
Inne z kolei nadają ogrodowi niepowtarzalny klimat
Gibbon szaleje w swojej wolierze
Krakowskie zoo jako jedno z niewielu polskich posiada w swojej kolekcji hieny pręgowane
Hipopotamy karłowate wylegują się na swoim wybiegu
Trzy jeżozwierze tulą się do siebie
Różnego rodzaju ozdoby sprawiają, że zoo jest wyjątkowe
Zieleń i kwiaty w krakowskim zoo
Wylegujący się lew
Ostronosy rude w swojej wolierze
W krakowskim zoo znajdziemy też ciekawe rzeźby różnych zwierząt
Słoń indyjski w krakowskim zoo
Spotkamy tam też szalejące szympansy
Tygrysy wylegują się w słońcu
Uchatki patagońskie podczas treningu
Baktriany na wybiegu
W krakowskim zoo znajdziemy też drogowskazy do różnych ciekawych miejsc
A my mamy nadzieję, że już w sierpniu uda nam się zobaczyć zoo osobiście .
We wczorajszym 7 Dni Zoopisaliśmy o tym, jak dwie niedźwiedzice z leszczyńskiego minizoo – Kasia i Basia – wreszcie wyjechały do ośrodka rehabilitacji niedźwiedzi w niemieckim Bärenwald Müritz.
Dziś zapraszamy na pełną relację z transportu obu niedźwiedzic i pierwszych dni ich pobytu na stronie www.bearproject.org.
Kasia i Basia na nowych, tymczasowych wybiegach (fot. www.bearproject.org)
Autorami relacji są Agnieszka Sergiel i Robert Maślak, zoolodzy z Uniwersytetu Wrocławskiego, którzy od lat czynią starania, aby niedźwiedzie które żyją w szczególnie złych warunkach zostały przeniesione do specjalnych ośrodków opieki nad niedźwiedziami. Serdecznie dziękujemy Panu Robertowi i Pani Agnieszce za wszelkie udostępniane nam informację i powiadomienia o dokonywanych działaniach i gratulujemy tego, że mimo wielu przeciwności, całą akcję udało się doprowadzić do szczęśliwego końca.
Fragment docelowego wybiegu, na którym Kasia i Basia zamieszkają za kilkanaście dni (fot. www.bearproject.org)
Do relacji z wyjazdu Kasi i Basi i pierwszych dni ich pobytu w Bärenwald Müritz odsyłamy tutaj, a my obiecujemy co jakiś czas sprawdzać, jak obie niedźwiedzice radzą sobie w nowym miejscu i cały czas obserwować jak wygląda los innych niedźwiedzi, które w Polsce jeszcze pozostały.
Nie zapomnimy też o samym Lesznie, które staje teraz przed sporym wyzwaniem – co dalej z minizoo?
O tym przekonamy się niebawem…