Co jakiś czas na Mrówkojadzie pojawiają się relacje naszych terenowych korespondentów z polskich i zagranicznych ogrodów zoologicznych. Dzisiejsza relacja będzie pod jednym względem wyjątkowa – będzie to bowiem pierwsza fotorelacja z ogrodu na drugiej półkuli.
Drozdal, brat żeńskiej połowy redakcji, wraz ze swoją towarzyszką Megan wybrał się w odwiedziny do zoo w Providence. Wizyta w zoo odbyła się trochę “przy okazji” wyjazdu do rodzinnego miasta H.P. Lovecrafta, jednak zaowocowała świetnymi zdjęciami i niepowtarzalną relacją!
Wszystkie zdjęcia są autorstwa Drozdala i Megan, większość tekstu jest autorstwa Drozdala, niektóre jego części zostały zmodyfikowane i dostosowane przez nas. Kursywą dodajemy nasze komentarze.
Witamy w Providence!
Providence to około stusiedemdziesięciotysięczne miasto na wschodnim wybrzeżu USA będące stolicą stanu Rhode Island. Leży około 300 km od Nowego Jorku, z którego wyruszają nasi korespondenci. Głównym celem wyprawy jest wędrówka śladami H.P.Lovecrafta, klasyka horroru, fantasy, różnych opowieści grozy i najbardziej znanego mieszkańca Providence.

H.P. Lovecraft w otoczeniu potworów z mitologii Cthulhu
Ku naszej radości nasi korespondenci postanawiają wybrać się także do tutejszego zoo. Pełna nazwa zoo w Providence to Roger Williams Park Zoo. Jest jednym z najstarszych ogrodów zoologicznych (trzecim w kolejności) w USA, bowiem zostało założone w 1872 roku. W 1962 roku została założona fundacja, której celem stało się poprawienie świadomości i ostrożności osób odwiedzających ogród oraz wsparcie zoo. W latach 1978-1980 zoo zostało zamknięte na czas modernizacji. Przez następne dziesięciolecia powstało mnóstwo nowoczesnych obiektów i wybiegów – po szczegóły zapraszamy na stronę ogrodu, na której znajdziecie wszelkie pożyteczne informacje.
Jesteśmy w zoo!
Zoo w Providence zbudowano na obrzeżach miasta. Dostać się do niego dość łatwo, miejscowym autobusem, może droga do samego zoo nie jest zbyt piękna, ale za to końcowa część podróży wiedzie przez bardzo obszerny park, na którego końcu zoo jest umieszczone.
Nasi korespondenci odwiedzają zoo w Providence zimą, kiedy leży jeszcze mnóstwo śniegu. Aby wejść do zoo trzeba oczywiście przejść przez kasy. Jak widać, nie ma zbyt wiele wyszukanych budynków, zabudowa bardzo niska, a i ludzi również niewiele, bo środek zimy (co odbiło się na ilości zwierzaków hasających po wybiegach).

- Wejście do zoo w Providence

- Wejście do zoo w Providence
Kawałek za wejściem Drozdal i Megan natykają się na mapę. Później okazuje się, że zimą, kiedy trwają remonty, po zoo można poruszać się praktycznie tylko południowym traktem.

Mapa zoo w Providence
Niedaleko wejścia także znajdują się “superczyste i ciepłe toalety – doskonałe schronienie przed gryzącym chłodem na zewnątrz”. Można także wynająć tu wózki dla dzieci – pojedyncze i podwójne, a także wózki dla niepełnosprawnych.


Zwiedzanie ogrodu zoologicznego w zimie nie jest najlepszym pomysłem, jak zapewne zdajecie sobie sprawę, większość zwierząt pochowała się po swoich budynkach, bo zimno zbyt im doskwiera. Szkoda tylko, że nie pomyślano właśnie o ludziach chcących odwiedzić ogród przysypany śniegiem – do większości ciepłolubnych zwierzaków nie można się po prostu dostać, wyjątkiem są żyrafy i słonie, które maja swój własny pawilon otwarty przez cały rok.
Wybieg zebr – zebr nie stwierdzono.


Nam przede wszystkim podobają się tabliczki – kolorowe, atrakcyjne, przejrzyście zrobione i zrozumiałe dla wszystkich! No i te przesuwane diagramy obrazujące życie na sawannie…
Gnu pręgowane – również pusty wybieg


Pierwszy przystanek – likaony. Jak wiadomo, zimno, to chowają się po krańcach wybiegu, grzejąc się wzajemnie.


Następnie dane jest nam widzieć foki pospolite, których basen jest na tyle fajnie skonstruowany, że najpierw możemy podziwiać ich podwodne wybryki przez sprytnie zainstalowane okna w dole zbiornika, a następnie dopiero wspiąć się na górę i oglądać zwierzaki znad powierzchni wody. Foki jak najbardziej zdają się zauważać zwiedzających przez szkło i popisują się przed nimi cały czas robiąc fikuśne wygibasy, czy też trącając szyby nosami tudzież się o nie ocierając płetwami.
Foki są dwie




Tablica przy basenie fok dedykowana Florence C. Hamilton
Za zbiornikiem fok, znajduje się wspomniany wcześniej pawilon słoni afrykańskich i żyraf masajskich. Zbliżając się do niego można pooglądać wybieg dla tych pięknych zwierząt i to uświadamia mi, że warto ponownie odwiedzić ten ogród w sezonie. Wybieg jest naprawdę ogromy, znajduje się w nim nawet sztuczny wodospad, pod którym, jak mniemam, słonie mają możliwość kąpania się. Teraz zamarznięty. Pawilon jest obszerny, lewa strona dla słoni, prawa dla żyraf (widzicie je na zdjęciach). Można obserwować albo mycie zwierzaków, albo karmienia. Zimą wiec zwierz ospały i nieskory do harców.










Idąc dalej trafiamy na jeziorko dla pingwinów Humboldta. Fajny zabieg na rozpoznanie ptaków to umieszczenie różnobarwnych koralików przypiętych prawie jak obrączki do skrzydeł. Z boku znajduje się plansza wyjaśniająca, jaki zwierzak nosi jakie kolory i czym się charakteryzuje. Ptasiory zimne i nieskore do harców.



Wybieg pingwinów Humboldta - zoo w Providence

Wybieg pingwinów Humboldta - zoo w Providence

Wybieg pingwinów Humboldta w Providence - szersza perspektywa
Dalej mamy wybieg dla zwierzaków z farmy. Rzekomo są to kury z opierzonymi pazurami i tym podobne dziwactwa. Osioł rzekomo zjada wszystko, co mu ludzie podetkną pod nos, owce wyluzowane, a prosiaków nie dało się zobaczyć, bo chowały się w swoim pomieszczeniu.


Tablice w części Farmyard

Tablice w części Farmyard





Dla kozy wszystko jest potencjalnym smakołykiem...

Kury na śniegu

Kura na śniegu
Dalej wodne oczko dla kaczek i flamingów. Kaczki harcują, flamingi schowane na zimę.

Chcielibyśmy, żeby polskie ogrody miały takie tabliczki...



Tablica w "wyciąganymi" tabliczkami, na których można znaleźć informacje o flamingach

Kilka dodatkowych faktów o flamingach
Idąc w stronę pawilonu ptaków, natrafiamy na mały budynek, terrarium z akwariami pełnymi tropikalnych żab. Wszystko wtopione jest w ścianę i podgrzewane, tak ze nawet w zimie da się je oglądać.



Idąc dalej – wybieg dla mrówkojadów, nie ma żadnego, bo zimno.


Wybieg mrówkojadów
Dalej jest ptaszarnia, w której pierwsze pomieszczenie zajmuje terrarium dla pytonów, a miejsce z tyłu przeznaczone zostało dla żyjących w ciemnościach nietoperzy. To chyba moje ulubione miejsce. Można chodzić prawie gdzie się chce, jest przy ścianach kilka klatek dla małp, ale większość zwierzaków znajduje się na wyciągniecie ręki od nas. Głównie małe tropikalne ptaki oraz małe małpki. Zgiełk i terkot ptaków niesamowity. Świetne rozwiązanie tak, aby zbliżyć człowieka do naturalnego środowiska zwierzaków lasu tropikalnego.

Boa psiogłowy

Hala wolnych lotów

Arasari czarnogłowy - tabliczka

Arasari czarnogłowy

Woliera wewnętrzna

Saki białolice


Stwory, które można spotkać w amazońskiej dżungli

Karmienie

Wnętrze ptaszarni/hali wolnych lotów

Ślady różnych zwierząt
Dalej znajdziemy kolejny pawilon, tym razem ze zwierzakami australijskimi, troszkę ryb, kilka żółwi, oraz taki dziwaczny żółw z super długą szyją (żółw bokoszyjny – przyp. Mrówkojad). Te pawilony wyglądają na starsze i przypominają polskie budownictwo z późniejszej komuny. Dołączone do nich są wybiegi dla australijskich zwierzaków żyjących aktualnie w jakimś cieplejszym miejscu, bo wszystkie one były puste, nawet kajmana się nie uświadczyło.

- Tablica o Australii

Terrarium australijskie

Żółw bokoszyjny

Wnętrze pawilonu Australii

Jakieś regionalne stwory - nie wiedzieliśmy, jak podpisać...

O różnych zwierzakach

Dlaczego kangury drzewne budują domki na drzewach?

O kangurach drzewnych

Akwarium w pawilonie Australii

Trochę historii - Australazja 18000 lat temu

Wybieg kangurów parma

Aligator chiński - tablica
W Providence zobaczymy zwierzaki, z którymi w Polsce (jeszcze!) nie mamy niestety możliwości się zetknąć. To babirussa – świniowaty żyjący w Indonezji

Tabliczka babirussy
oraz binturongi, które za jakiś czas mają pojawić się w Oliwie i Toruniu.

Tabliczka binturongów
Niestety z powodu zimy żadnego z tych zwierzaków nie zobaczymy teraz w Providence…
Kawałek dalej trafiamy na pawilon Marco Polo. Mała instalacja dla dzieci zaznajamiająca je z ekspedycjami Marco Polo oraz, tym jak wyglądała Wenecja (trochę lipa, ale to dla dzieci).

Pawilon Marco Polo

Podróże Marco Polo

Wnętrze statku

Mała Wenecja

Wenecja w drugiej połowie XIII wieku
Dalej mamy wybieg dromaderów, księżycowego niedźwiadka (niedźwiedzia himalajskiego – przyp. Mrówkojada) posiadającego ogromną skałę tylko dla siebie, druga cześć tej skały okupowana jest przez śnieżną panterę.

Dromadery

Tablica o dromaderach

Dromadery z profilu

Dromadery en face

Niedźwiedź himalajski na swojej skale

Niedźwiedź himalajski na swojej skale

Wybieg niedźwiedzia himalajskiego

Tablica przy niedźwiedziach himalajskich

Pantera śnieżna na swoim wybiegu

Pantera śnieżna na swoim wybiegu
Idziemy dalej – żurawie i czerwone pandy. Trochę ciężko się je ogląda, bo droga wiedzie na zbudowanym z drewna pomoście, a zwierzaki nieskore od harców.

Tablica przy wybiegu pandy małej

Panda mała z góry

Panda mała... wdrapuje się na ścianę?

Wybieg pand małych z lokatorami

Panda mała nieskora do harców
Panda mała na wybiegu

Żuraw mandżurski

Żuraw mandżurski

Żuraw mandżurski
Zbliżamy się już do końca podróży, ogromna połać terenu przeznaczona jest tu dla orłów (bielików amerykańskich – przyp. Mrówkojada), które rzekomo odniosły jakieś obrażenia i nie mogą latać, więc okupują drzewko i posilają się cały czas, czerwonych wilków (wilki rude; są krytycznie zagrożone wyginięciem, ich populacja szacowana jest na 200 osobników; możemy je zobaczyć tylko w ogrodach USA – przyp. Mrówkojada), również nieskorych do harców i stada bizonów wylegujących się na śniegu.
Sarenek nie dane nam było zobaczyć, bo wszystkie pobiegły do opiekuna na porę karmienia.

Bieliki amerykańskie

Bieliki amerykańskie

Bielik amerykański

Wilk rudy - tabliczka

Wilk rudy

Bizon - tabliczka

Bizon

Bizon

Bizony dwa
To już koniec naszej wycieczki z Drozdalem i Megan po zoo w Providence. Warto zauważyć, że około 25% powierzchni zoo było zamknięte ze względu na remont ogródka dziecięcego, który ma być gotowy na lato. Ogród, chociaż nie widzieliśmy go na własne oczy, zrobił na nas ogromne wrażenie. Na uwagę zasługuje aspekt edukacyjny – każdy wybieg opatrzony jest nie tylko tabliczkami z szerokimi informacjami na temat danego gatunku (włącznie z diagramem z Red List!), ale także tablicami z różnego rodzaju ciekawostkami (pokazanymi w atrakcyjny sposób), dodatkowymi atrakcyjnymi projektami (Marco Polo!). Chcielibyśmy zobaczyć, jak takie zoo wygląda latem, gdyż wielu zwierząt jednak nie udało się naszym korespondentom spotkać.
Bardzo dziękujemy Drozdalowi za moc zdjęć i relację która, wiemy, wymagała od niego dużo czasu i pracy. Mamy nadzieję, że to pierwsza, ale nie ostatnia relacja z zoo w USA.
Po więcej zdjęć z wyprawy Drozdala i Megan zapraszamy na PICASA.
NiesoraDalej Zoo w Providence zbudowana na obrzerzach miasta. Dostac sie do niego dosc latwo, miejscowym autobusem, moze droga do samego zoo nie jest zbyt piekna, ale za to koncowa czesc podrozy zwiedzie przez bardzo obszerny park na ktorego koncu zoo jest umieszczone.Zwiedzanie ogrodu zoolicznego w zimie nie jest najlepszym pomyslem ,jak zapewne zdajecie sibie sprawe, wiekszosc zwierzat pochowala sie po swoich budynkach, bo zminno zbyt im doskwiera. Szkoda tylko, ze nie pomyslano wlasnie o ludzich chcacych odwiedzic ogrod przysypany sniegiem – do wiekszosci cieplolubnych zwierzakow nie mozna sie po prostu dostac, wyjatkiem sa zyrafy i slonie, ktore maja swoj wlasny pawilon otwarty przez caly rok.Pierwszy przystanek – wilki, jak wiadomo zimno – to chowaja sie po krajncach wybiegu, grzejac sie wzajemnie.Nastepnie dane jest nam widziec foki, ktorych basen jest na tyle fajnie skonstruowany, ale najpierw mozemu podziwiac ich podwodne wybryki,, przez sprytnie zainstalowane okna w dole zbiornika, a nastepnie dopiero wspiac sie na gore i ogladac zwierzaki z powierzchni wody. Foki jak najbardziej zdaja sie zauwazac zwierzajacych przez szko i popisuja sie przed nimi caly czas robiac fikusne wygibasy, czy tez portoacajac szyby nosami tudziez sie o nie ocierajac platwami. Foki sa dwie
Za zbiornikiem fok, znajduje sie wspomniany wczesniej pawilon sloni i zyraf. Zblizajac sie do niego mozna poogladac wybieg dla tych pieknych zwierzat i to uswiadami mnie ze warto by ponownie odwiedzic ten ogrod w cieplejszym sezonie. Wybieg jest na prawde ogromy,m a i znajduje sie na nim nawet stuczny wodospad, pod ktorym jak mniemam slonie maja mozliwoas kompania sie. Teraz zamarzniety. Pawilon jest obszerny lewa strona dla sloni, prawa dla zyraf. Widzicie je na zdjeciach. Mozna obserwowac albo mycie zwierzakow, albo karmienia. Zima wiec zwierz ospaly i nie skory do harcow.
Idac dalej trafiamy na jeziorko dla pingwinow. Fajny zabieg na rozpoznanie ptakow, to umieszczenie roznobarwnych koralikow przypietych prawie jak obraczki do skrzydel, z boku znajduje sie plansza wyjasniejaca jaki zwierzak nosi jakie kolory i czym sie charakteryzuje. Ptasiory zimne i nie skore do harcow.
Dalej mamy wybieg dla zwierzakow z farmy. Rzekomo sa to heritage breeds, kury z opierzonymi pazurami i tym podobne dziwactwa. Osiol rzekomo znada wszystko co mu tudzie podetkna pod noc, owce wyluziowane, a prosiakow nie dalo sie zobaczyc, bo chowaly sie w swoim pomieszczeniu.
Dalej wodne oczko dla kaczek i flamingow. Kaczki harcuja, flamingi schowane na zime.
Idac w strone pawilonu pratkow, natrafiamy na mazy busynejk, terrarium z akwariami pelnymi tropikalnych zab. Wszystko wtopione jest we sciane i podgrzewane, taz ze nawet w zimie da sie je ogladac.
Idac dalej – wybieg dla mrowkojadow, nie ma zadnego bo zimno.
Ptaszarnia, w ktorej pierwszy pozkoj zajmuje terrarium dla pytonow, a pokoj z tylu przeznaczony zostal dla zyjacych w ciemnosciach nietoperzy, to chyba moje ulubione miejsce. Mozna chodzic prawie gdzie sie chce, jest przy scianach kilka klatek dl malp., ale wiekszosc zwierzakow znajduje sie na wyciagniecie reki od nas. Glownie male tropikalne ptaki oraz nmale malpiki. Zgielk i trelkot ptakow niesamiwity. Swietne rozwiazanie tak aby zblizyc czlowieka do naturalnego srodowiska zwierzakow, lasu tropikalnego.
Dalej znajdziemy kolejny pawilon, tym razem ze zwierzakami australijskimi, troszke ryb, kilka zolwi, oraz tan taki dziwaczny zolw z upeer dluga szyja. TE pawilony wygladaja na starsze i przypominaja polskie budownictwo z pozniejszej komuny. Dolacone do nich sa wybiegi dla australijskich ziwerzakow, ktore zyja aktualnie w jakims cieplejszym miejscu, bo wszystkie one byly puste, nawet kajmana sie nie uzwiadczylo.
Opusdzczajac je przechodzimy przez mini wersja wenecji (dwie sziany z wymalowanymi na nich kamienicami i pluskajaca wodom) oraz “kadlub” stataku marco polo. Atrakcje dla dzieciakow, nie majaca zadnego zakotwiczenia historycznego
Posuwajac sie dalej mamy wybieg dromaderow, kiezycowego niedzwiadka, posiadajacego ogromna skale tylko dla siebie, druga czesc tej skaly opupowana jest przez snieznego leoparda.
Idac dajej – zurawie i czerwone pandy. troche ciezko sie je oglada bo droga wiedze na zbudowanym z drewna pomoscie a zwierzaki nie skore od harcow.
Zblizamy sie juz do konca podrozy, ogromna polac terenu przeznaczona dla orlow, ktore rzekomo odniosly jakies obrazenia i nie moga latac, wiec okupuja przewko i posilaja sie caly czas, czerwone wilki, rowniez nie skore do harcow, i stado bizonow wylagujacych sie na sniegu. Sarenek nie dane nam bylo zobaczyc, bo wszystkie pobiegly do opiekuna na porek zywienia.
Wspomniec wypada, ze okolo jedna czwarta ogrodu byla zamknieta z powodu renowacji dzieciecego zoo, ktora ma byc skonczona w lecie tego roku.
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.