Pisaliśmy już o tym, że jesień zawitała do zwierzaków w ogrodach zoologicznych. Jednak jesienna aura wcale nas nie zniechęciła i nadal, choć może już rzadziej, staramy się w wolnym czasie podglądać zwierzaki- szczególnie w Starym ZOO w Poznaniu
W związku z jesienną pogodą na wybiegach widać coraz mniej zwierzaków. Stare ZOO w pierwszej chwili wydaje się być niemalże wymarłe, trzeba wejść “głębiej”, żeby przekonać się, że to tylko pozory.
Naszą jesienną wycieczkę rozpoczynamy, jak zawsze, od wybiegu wyderek orientalnych. Tych czarujących zwierzaków bardzo często nie widać, jednak tym razem postanowiły pobuszować po okolicy.
Kiedy idziemy dalej okazuje się, że dla lemurów katta skończył się czas letnich szaleństw, teraz najczęściej można je spotkać wylegujące się w trójkę na swojej półeczce.
Idziemy dalej, mijamy opustoszałą wolierę, w której nie ma już ptaków i żółwi, spotykamy tam natomiast stroszące się pawie, którym jesienna pora niestraszna.
Mijamy pawie i kierujemy się w stronę kóz. Te – a jak! – okupują swoją “kozią górkę”. Kiedy zbliżamy się do wybiegu, podchodzą do płotka i zaczynają się przymilać w oczekiwaniu na jakieś smakołyki. Może i jesteśmy dla nich rozczarowujący, ale nie karmimy zwierząt w zoo (a dlaczego – napiszemy już niedługo).
W końcu docieramy do jednego z naszych ulubionych miejsc – do pawilonu ptaków. I tutaj spotykamy naszych ulubieńców, którzy nigdy nie zawodzą, choć czasami trzeba na nich trochę poczekać. I tak prezentuje nam się w pełnej krasie, jak zawsze chętny do zdjęć model, znany skądinąd wąsal żółtooki.
Tuż obok wąsala pięknie prezentuje się nam, nie zwracający uwagi na jesienną aurę, szpak balijski.
Zaledwie kilka metrów dalej, niezrażone pogodą, radośnie dyskutują sobie papużki faliste. Na co dzień nie zwracamy na nie uwagi, jednak tego dnia są szczególnie pocieszne.
A kawałek dalej – nasi ulubieńcy. Żeby ich spotkać, musimy wracać do pawilonu kilka razy, jednak opłaca się, bo w końcu się pojawiają. Jedyni w Polsce – nasza ulubiona ptasia para.
Mijamy ptaszarnię i idziemy dalej, zmierzając w stronę siedziby Królów a raczej Królowych Starego ZOO, czyli jedynych w Polsce waranów z Komodo. Tego dnia Flores i Rinca, majestatycznie i dostojnie, odpoczywają.
Tuż za smokami szaleją koczkodany Diana, które urozmaicają czas bujając się na ogonach i skacząc po ścianach. Przy nich po swojej wolierze latają gibony siamang, którym do harców przydałoby się więcej miejsca.
Kiedy zbliżamy się do wybiegu Ameryki Południowej widać, że tam niewiele się zmieniło. Mała alpaka leży sobie spokojnie na trawie, nandu biegają po wybiegu, a skrzydłoszpony – jak zawsze – moczą nogi w stawie.
Nieco dalej spotykamy małego Antosia, który – widać – nie czuje się jeszcze pewnie. Ma dopiero sześć tygodni i trzyma się blisko mamy. Kawałek dalej owce kameruńskie ze smakiem zajadają późne śniadanie.
Zresztą – najlepiej sami przekonajcie się, że zwierzaki w jesiennym ZOO są tak samo fantastyczne, jak zawsze!













Pingback: Pawie Warszawskie w Łazienkach | Fotografie Warszawy