Zapraszamy na kolejny, poniedziałkowy raport aktualności.
ZOO WARSZAWA
Epilog historii warszawskich jaskiniowców – okazało się bowiem, że nie tylko o edukację chodziło… W piątkowym raporcie rozwikłaliśmy zagadkę dwójki jaskiniowców, którzy przez trzy dni zamieszkiwali starą klatkę szympansów. Para wolontariuszy odgrywała scenki z życia pierwszych Homo sapiens, okraszane dowcipnymi wykładami historyka i dziennikarza, Aleksandra Daukszewicza. Okazało się, że nie tylko o swoistą promocję ZOO oraz przybliżenie zwiedzającym życia ludzi pierwotnych chodziło. Skrywanym do końca celem była bowiem promocja nowej sztuki teatralnej p.t. “Jaskiniowiec”, grupy Idlo Teatru w reżyserii Dainiusa Kazlauskasa.
Najbliższe przedstawienia “Jaskiniowca” już 4, 13 i 15 grudnia o 19 w Teatrze Praga, ul. Otwocka 14 (Fabryka Trzciny). Więcej na: www.jaskiniowiec.com.
ŚLĄSKI OGRÓD ZOOLOGICZNY CHORZÓW/KATOWICE
Słoniowy rynek transferowy na Śląsku! Kilka dni temu pisaliśmy o przyjeździe do Poznania dwóch słonic – Kizi i Kingi, które przeniosły się do Wielkopolski z Śląskiego ZOO. Słonice opuściły Śląsk we wtorek, po 20 latach obecności w tamtejszym ZOO.
Zdjęcia z przenosin słonic możecie zobaczyć tutaj – była to bardzo trudna i skomplikowana operacja, na szczęście zakończona pełnym sukcesem. Słonice całe i zdrowe bezpiecznie dotarły do Poznania. Wraz z nimi udał się tam jeden z ich chorzowskich opiekunów, który będzie im jakiś czas towarzyszył.
Wyjazd dwóch słonic nie oznacza jednak, iż w Śląskim ZOO zabraknie słoni – w czwartek bowiem do Chorzowa przyjechał samiec słonia indyjskiego, 11-letni Thisiam, który urodził się w ZOO w Paryżu, ale na Śląsk przyjechał z płockiego ZOO, gdzie spędził ostatnie 7 lat. Na razie będzie jedynym słoniem w Śląskim ZOO, ale już trwają poszukiwania odpowiedniej dla niego partnerki.
Poniżej możecie zobaczyć Thisiama jeszcze na swoim wybiegu w Płockim ZOO. Zdjęcia wykonano w sierpniu 2009. Ich autorem jest Michał z Warszawy:).
Thisiam jeszcze na swoim wybiegu w Płocku - sierpień 2009
Thisiam
Thisiam
Ze względu na fakt, że trwa proces adaptacyjny Thisiama do nowego otoczenia, pawilon Słoniarni będzie w najbliższym czasie zamknięty dla zwiedzających.
NOWE ZOO POZNAŃ
Kolejni nowi mieszkańcy poznańskiego ZOO – z Czech przyjechały dwa samce kanguroszczura. Kanguroszczury przyjechały z ZOO w Ołomuńcu. Zamieszkały w Pawilonie Zwierząt Nocnych w Nowym ZOO. Zajęły wybieg, który wcześniej zamieszkiwał jedyny w Polsce tamandua. Niestety, w ostatnich miesiącach wybieg ten zamieszkiwały tylko rudawki nilowe, które będą dzielić przestrzeń z kanguroszczurami właśnie.
Dwa samce to bardzo młode osobniki – jeden ma rok, drugi 2 lata. W nowych warunkach zaaklimatyzowały się bardzo szybko. W środowisku naturalnym zamieszkują otwarte przestrzenie leśne południowo-zachodniej Australii. Niegdyś bardzo liczne, dziś są gatunkiem zagrożonym wyginięciem o bardzo ograniczonym występowaniu. W naturze żywi się głównie grzybami, a także korzonkami, nasionami, larwami, owadami – w poznańskim ZOO będą natomiast jadły głównie specjalną mieszankę, złożoną z warzyw, owoców, ziaren, owadów, pieczarek oraz jadalnych grzybów rosnących nad jeziorem Malta:).
W światowych ogrodach zoologicznych kanguroszczury są dosyć liczne – jest ich około 200, natomiast w Polsce są dosyć rzadkie – poznańskie ZOO jest trzecią, po ogrodach w Łodzi i Zamościu, placówką, która będzie hodować ten gatunek.
Nam niestety w sobotę kanguroszczurów nie udało się zobaczyć – chowały się bowiem w gęstych zaroślach, dlatego jeśli chcecie je zobaczyć, zajrzyjcie tutaj.
Jesień w pełni, a poznańskie Nowe ZOO tętni życiem niczym w środku lata! Nic to, że chłodno trochę a spora grupa zwierzaków albo pochowała się w swoich kryjówkach, albo przeniosła na zimowisko (zwłaszcza ptasiory). Te, które zostały, wykazują się niebywałą aktywnością, a na te, które się pochowały, wystarczy czasem chwilę poczekać i…już, możemy poobserwować niebywałe czasem harce!
Docieramy do ZOO sobotnim rankiem. Chłodno, ale rześko. Wielkiego ruchu nie ma, ale tym lepiej dla nas – zwierzaki są wtedy spokojniejsze i chętniej wychodzą z kryjówek. A że jesteśmy cierpliwi i wiemy jak i gdzie szukać, można zobaczyć naprawdę wiele ciekawego.
Zanim jednak “ruszymy w ZOO” na kilkugodzinny spacer, trwający niemal do zmierzchu, sprawdzamy, jak też mają się niedawno urodzone w Nowym ZOO maluchy.
Mała Mi
Twarzą w...twarz z Małą Mi:)
Mała ośliczka ma już prawie dwa miesiące! Jest coraz aktywniejsza i śmiało podchodzi się przywitać, chętnie też pozuje do zdjęć:) Ma też więcej swobody, choć rodzice nadal mają na nią “oko”. Mała Mi ma absolutnie fantastyczną grzywkę i “pluszowe” futerko, w czym bardzo przypomina innego małego osiołka, Antosia ze Starego ZOO.
Największy "pluszak" w Nowym ZOO - Mała Mi
Mila
Mila w promieniach listopadowego słońca
Mila to przeurocza klaczka kuca szetlandzkiego, zamieszkująca zagrodę sąsiadującą z zagrodą Małej Mi, od której jest młodsza o miesiąc. Mimo to jest bardzo odważna i chętnie przychodzi się przywitać. Jest jednak pod dużo większym nadzorem swoich rodziców, którzy bacznie pilnują, aby nic się jej nie stało. Podobnie jak reszta jej stada, najbardziej lubi wcinać…siano:)
Maleństwo
Maleństwo zażywa kąpieli słonecznych
Zdecydowanie najbardziej rozbrykany maluch, który urodził się tej jesieni w ogródku dziecięcym Nowego ZOO. Nieustannie biega wraz ze swoim rodzeństwem i kuzynostwem po koziej zagrodzie, czasem tylko przystanie, aby nieco się ogrzać w listopadowym słońcu. Jest też najmłodszym mieszkańcem Nowego ZOO – nie ma jeszcze miesiąca!
Kto rządzi w Nowym ZOO?
Już raz postawiliśmy pytanie w ten sposób, tyle że w kwestii Starego ZOO. Walka rozegrała się wówczas między brykającymi wyderkami orientalnymi, a buszującymi wszędzie pawiami. Gdy naszą notkę przeczytała Pani kierownik Starego ZOO, z rozbawionym oburzeniem stwierdziła – “Jak to kto rządzi? Ja!”:) Może i tak, my jednak znaleźliśmy jedynych praworządnych władców Starego ZOO – ktoś ośmieli się zaprzeczyć?
Wróćmy jednak do ZOO Nowego – tu nie mamy żadnych wątpliwości – mimo, iż zamieszkują je tak wielkie a wspaniałe zwierzaki jak słonie (pięć już nawet!), nosorożce czy bizony, a na skraju ogrodu znajduje się budynek dyrekcji ZOO, gdzie rezyduje sam jego dyrektor, to jednak “szefem wszystkich szefów” nie tylko Nowego, ale i obu poznańskich ogrodów zoologicznych jest “sam on”:
Mrówkojad olbrzymi - i wszystko jasne!
Co jednak począć, gdy nasze drogie mrówkojady są niewidoczne dla zwiedzających i zamiast hasać po wybiegu, robią to, co lubią najbardziej:
To, co mrówkojady lubią najbardziej...
albo też zajęte są znacznie ważniejszymi sprawami:
Guapa - mama mrówkojad z małym na grzbiecie
Ano – wtedy rozpoczyna się zacięta walka o wielce zaszczytny tytuł “bohatera dnia”!
A przyznać trzeba, że nasza wczorajsza wizyta obfitowała w wiele efektownych “występów” – co ważne, widoczne były zwłaszcza te zwierzaki, które zwykle chowają się gdzieś w zaroślach, albo po prostu…smacznie śpią:)
Zanim jednak przedstawimy Wam “wielką piątkę”, oto portrety dwójki “nominowanych”, którym tym razem zabrakło trochę szczęścia. Nic straconego jednak – już niedługo pojawią się w zwierzakoZOOpedii i będziecie się mogli dowiedzieć o nich nieco więcej: Karakara
Karakara - spotkanie oko w oko
Ptasznik czerwonokolanowy
Ptasznik czerwonokolanowy - najefektowniejszy z poznańskich pająków
Tyle nominowani – czas na bohaterów dnia!
5. KAZUAR HEŁMIASTY
Kazuar hełmiasty w pełnej okazałości
Wreszcie – wielce spóźniony debiut w naszym zestawieniu. Choć wydaje się to nieprawdopodobnym, właściwie po raz pierwszy udało się nam tak dobrze i z bliska zobaczyć kazuara hełmiastego. Ten potężny ptak-nielot, zamieszkujący Nową Gwineę i Australię, zwykle chowa się na tyłach swojego wybiegu lub w zagrodzie, tym razem jednak śmiało spacerował po całym swoim terenie i podszedł tuż do krawędzi wybiegu, dzięki czemu świetnie mogliśmy mu się przyjrzeć. A wystarczyła chwila cierpliwości, bo na początku…też był daleko i ledwo widoczny.
Cierpliwość nasza została jednak nagrodzona, bo ostatecznie mogliśmy go zobaczyć tak:
Kazuar hełmiasty z bardzo bliska
Drugi kazuar musiał się kryć akurat w chatce, bo nie sposób go było dostrzec.
Kazuary hełmiaste, oprócz Poznania, można w Polsce zobaczyć także w ogrodach w Łodzi, Wrocławiu i w Warszawie.
4. KONDOR WIELKI
Bardzo lubimy Christiana Bale’a, ale jesteśmy pewni, że “Mroczny rycerz” w wykonaniu poznańskiego kondora olbrzymiego byłby dużo…mroczniejszy:). Zwłaszcza po takim występie!
Wiele byśmy dali, żeby móc go zobaczyć, jak szybuje nad Andami…
Choć coraz rzadszy w naturze, w polskich ogrodach jest dość częsty – mieszka w 6 polskich ogrodach zoologicznych (oprócz Poznania, także w Gdańsku, Opolu, Płocku, Krakowie i w Warszawie).
3. OTOCJON
Poznańskie otocjony - spojrzenia wielce bystre a przebiegłe:)
Kolejne zwierzaki, które wykazały się w sobotę niebywałą jak na siebie aktywnością – zwykle bowiem smacznie sobie śpią, wtulone w siebie w swoim ulubionym dołku, wczoraj jednak mieliśmy szansę dobrze się im przyjrzeć i poobserwować ich zabawne harce:
Skojarzenia z kondorem w roli Batmana są jak najbardziej uzasadnione – otocjony nazywane są bowiem lisami nietoperzouchymi – ze względów raczej oczywistych:). Nas jednak bardziej zaciekawił fakt, iż te mimo wszystko niepozorne zwierzaki mają największą liczbę zębów ze wszystkich ssaków – aż 48! Sporo? Sporo, ale znamy takich, którzy mają jeszcze więcej:)
2. SŁOŃ AFRYKAŃSKI
Proszę Państwa - oto słoń! Ninio unosi trąbę.
O słoniach w Poznaniu było ostatnio głośno, głównie z racji powiększenia się stada o dwie nowe samice, które przyjechały ze Śląskiego ZOO. Jak się można było tego spodziewać, ani Kingi, ani Kizi w sobotę nie zobaczyliśmy – a to dlatego, że wciąż przechodzą aklimatyzację i na razie nie są jeszcze wypuszczane na wybieg razem z pozostałą trójką. Tak więc Linda i Yzik spacerowali sobie na wybiegu zewnętrznym, natomiast wnętrze słoniarni należało do Ninio – największego żywego stworzenia, przebywającego w Poznaniu:).
Ninio był tego dnia w świetnym humorze, a że pod ręką, znaczy pod trąbą, miał akurat kłodę drewna całkiem pokaźnych rozmiarów, mogliśmy zobaczyć coś takiego:
Prawda, że efektowne? Inna sprawa, że fajnie byłoby zobaczyć Ninio – podobnie jak pozostałą czwórkę, z “poziomu ulicy”, tzn. tak, abyśmy patrzyli na słonia z równego poziomu, a nie z wysokości kilku metrów, co nieco zniekształca proporcję i nasz drogi słoń wydaje się być znacznie mniejszy.
A to przecież naprawdę ogromne zwierzę!
1. TYGRYSY SYBERYJSKIE
Tygrysy syberyjskie i opona.
Zwracamy uwagę na oponę – kilka chwil później służyła za gryzak dla jednego z tygrysów, który najpierw z “pewnym” zaciekawieniem trącał ją swoją łapa, po czym “capnął” i zaczął obgryzać. Pół godziny później tymi samymi zębiskami rozprawiał się z wielkim płatem mięsa – nadszedł bowiem czas obiadu.
W chatce tygrysów syberyjskich spędziliśmy łącznie ponad pół godziny, a czwórka poznańskich “tajgerów” dawała niesamowity popis – picie wody ze źródełka to przy tym “małe miki”.
To jednak nic – prawdziwy dreszcz przechodził nas wtedy, gdy cała czwórka kilkakrotnie przeszła tuż przed naszym nosem – dzieliła nas wówczas tylko szyba ze zbrojonego szkła. Całe szczęście.
Nawet jak oglądamy ten filmik, ciarki nas przechodzą.
Pogłaskałoby się tygryska, prawda?
Więcej zdjęć i filmów z chatki tygrysów będziecie mogli zobaczyć już niebawem w specjalnym raporcie, ale ta próbka raczej nie pozostawia wątpliwości, kto w sobotę był bohaterem dnia:).
I tylko szkoda, że tadzików nie było. Nic to jednak straconego – już za dwa tygodnie ekipa Mrówkojada odwiedzi bowiem całą trójkę poznańskich mrówkojadów w ich chatce – dowiecie się wówczas, jak też ma się mały mrówkojad, jakiej jest płci i jak ma na imię! My już nie możemy się doczekać!
A na koniec – lemury katta, które z wyspy na jednym ze stawów przeniosły się do obszernej woliery, zamieszkiwanej wcześniej przez mokoki:
Lemury katta w nowej, zimowej wolierze.
A na koniec – małe zaproszenie do zabawy – sami możecie wybrać swojego “bohatera dnia” – wystarczy tylko zagłosować:)
Pisaliśmy niedawno o pierwszych dniach hipopotama Hugo w warszawskim ZOO oraz jego nie do końca udanych próbach zapoznania z najstarszym hipopotamem w Polsce (i być może w Europie – próbujemy to jednoznacznie ustalić) – “królową” warszawskiego ZOO – Anielą. Czekając na dalsze wieści z hipopotamiarni, możemy Wam już dziś zaprezentować nie lada niespodziankę – Anielę w pełnej krasie!
Dzięki uprzejmości Michała, miłośnika warszawskiego ZOO, możemy się z Wami podzielić kilkoma zdjęciami Anieli – aktualnymi, już z nowej hipopotamiarni, jak i archiwalnymi, ze starego wybiegu.
Aniela w basenie swego starego wybiegu, lipiec 2007
Aniela w kąpieli, lipiec 2008
Aniela na wybiegu nowej hipopotamiarni. Wrzesień 2009
Aniela na wybiegu nowej hipopotamiarni. Wrzesień 2009
Już niebawem kolejne wieści z warszawskiej hipopotamiarni. Mamy także nadzieję, iż uda się wreszcie ustalić “pierwszeństwo” wśród najstarszych hipków Europy.
Raz jeszcze dziękując Michałowi za udostępnienie zdjęć Anieli, zapraszamy wszystkich, którzy chcieliby się z nami podzielić swoimi zdjęciami, które mogłyby wzbogacić naszą stronę.
Zapraszamy do współpracy!
Nadszedł czas kolejnych bohaterów dnia, których wyjątkowo dawno nie gościliśmy na łamach Mrówkojada. Dziś przedstawiamy Wam kolejną już, wielką piątkę najpiękniejszych, najbardziej zdumiewających, najzabawniejszych, najbardziej imponujących czy w ogóle “NAJ” zwierzaków – ze Starego ZOO w Poznaniu.
5. LEGWAN ZIELONY
Legwan zielony w Starym ZOO w Poznaniu
Po raz pierwszy w wielkiej piątce pojawił się legwan zielony. Jest mieszkańcem pawilonu gadów, płazów i ryb, w którym zamieszkuje wraz z legwanim towarzyszem swoje terrarium. Jego ulubionym zajęciem jest wylegiwanie się na gałęziach i grzanie grzbietu, może dlatego, że w warunkach naturalnych nie schodzi z drzew. Został bohaterem dnia, ponieważ szczególnie nam się spodobał podczas ostatniej wizyty.
4. MAŁE OWIECZKI KAMERUŃSKIE
Małe owieczki kameruńskie w Starym ZOO w Poznaniu
Podczas naszej ostatniej wizyty w Starym ZOO okazało się, że jakiś czas temu (a my nawet nie zauważyliśmy!) urodziły się małe owieczki kameruńskie. Do tej pory, jeżeli zwracaliśmy na nie uwagę, to najczęściej w zagrodzie w Nowym ZOO, gdzie nieznośnie beczały. Tym razem poobserwowaliśmy je, jak rodzinnie wcinały siano z paśnika. Wyglądało to mniej więcej tak:
Owce kameruńskie wcinają śniadanie
A małe owieczki zachwyciły nas, bo jak każde małe zwierzaki (nawet kajmany!), są piękne.
3. ANTOŚ, CZYLI PLUSZOWY OSIOŁEK
Antoś na wybiegu w Starym ZOO
O Antosiu już pisaliśmy, a dziś postanowiliśmy przyznać mu trzecie miejsce w Bohaterach dnia. Ostatnio w naszych ogrodach zoologicznych pojawiło się kilka młodych zwierząt, jednak Antoś zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie – jak mało które malutkie zwierzątko tak bardzo przypomina pluszową zabawkę, że chcielibyśmy się do niego przytulić .
2. KOCZKODANY DIANA
Po raz kolejny okazało się, że cierpliwość w ZOO się opłaca. Między pawilonem waranów z Komodo a wybiegiem Ameryki Południowej, w “małpiej” części Starego ZOO natknęliśmy się na akcję “przeganiania” koczkodanów Diana z jednej woliery, którą zwykle zajmują gibony, do innej, w której to koczkodany częściej przebywają latem. A zabawy przy tym było co niemiara – włącznie z wyganianiem małp z woliery za pomocą wody tryskającej z gumowego węża. Napatrzyliśmy się na małpi upór i “małpie biegi”, czego próbkę możecie zobaczyć tutaj:
1. WARANY Z KOMODO
Po raz kolejny w naszym zestawieniu najlepszych, ale czy może być inaczej, skoro za każdym razem smoki zadziwiają nas nowymi umiejętnościami? Były już spacery, były lekcje pływania, a ostatnio nasze wspaniałe smoki pokazały nam swe smocze wykopy, czyli urządziły waranią lekcję kopania:
Naszym zdaniem smoki z Komodo to jedna z największych atrakcji poznańskich Ogrodów Zoologicznych, a na pewno największa atrakcja Starego ZOO. To w końcu jedyne prawdziwe smoki w Polsce.
Już jutro zapraszamy na kolejnych Bohaterów Dnia – tym razem z Nowego ZOO. Okazuje się bowiem, że późną jesienią ZOO potrafi być niesamowicie atrakcyjne – nawet bardziej niż latem, kiedy jest najbardziej popularne. Radzimy zresztą – sprawdźcie sami! A jutro, czytając naszych Bohaterów Dnia, będziecie mieli przedsmak jesiennej wizyty
Zapraszamy na kolejny, piątkowy raport aktualności.
AKWARIUM GDYNIA
Bałtycki weekend w Akwarium! Jutro i pojutrze w gdyńskim Akwarium na zwiedzających czeka szereg atrakcji – a wszystko z okazji specjalnych dni promocyjnych Morza Bałtyckiego – “Poznaj swoje morze”, które odbywają się w ramach europejskiego projektu 4 SEAS.
W Sali Kinowej Akwarium będzie można obejrzeć rozmaite filmy przyrodnicze o tematyce bałtyckiej, dla najmłodszych w Pracowni Plastycznej zorganizowane zostaną konkursy plastyczne a w Laboratorium Biologicznym będzie można zobaczyć “na żywo ” mieszkańców Bałtyku, ale także…rekiny!
Więcej informacji znajdziecie na stronie Akwarium.
Znów żałujemy, że nie będzie nas w ten weekend w Gdyni…
OGRÓD FAUNY POLSKIEJ BYDGOSZCZ
Bydgoskie ZOO zaprasza wszystkich chętnych na specjalną imprezę – “Mikołajki w ZOO” 5 i 6 grudnia, w godzinach 11, 12 i 13 (do wyboru), na terenie bydgoskiego ZOO odbędą się specjalne spotkania dla dzieci w ramach akcji “Mikołajki w ZOO”. Na wszystkie dzieciaki, którym rodzice w ramach mikołajkowego prezentu zgotują taką niespodziankę i zabiorą je tego dnia do ZOO, czekają nie lada atrakcje. Odbędą się liczne konkursy z nagrodami i – co najważniejsze – będzie można się spotkać z mieszkańcami ZOO – z niektórymi nawet “oko w oko”:)
Niestety – impreza jest biletowana (10zł – ale to zarazem upoważnia do wstępu do ZOO) a ilość miejsc jest ograniczona.
Zapisy pod numerem telefonu 52 328 00 08 lub 328 00 09w.39 od poniedziałku do piątku w godzinach od 7 do 15.
MIEJSKI OGRÓD ZOOLOGICZNY GDAŃSK
W gdańskim ZOO wyjątkowy trening – słonie i żyrafy wraz ze swoimi opiekunami przechodzą specjalne szkolenie. A wszystko w związku z wizytą w Gdańsku Pani Pauliny Plewako, młodej lekarki weterynarii, która szeroką wiedzę o słoniach zdobyła będąc na 3 miesięcznych praktykach w Indiach w zoo Trivandrum. Cykl treningów trwał kilka tygodni i dotyczył tak zwierząt, jak i ich opiekunów.
Należy pamiętać, że trening medyczny to nie tresura cyrkowa – jego celem jest przede wszystkim nauka podstawowych komend, które później pozwolą bezpiecznie zbadać słonia bez użycia leków uspokajających. Zwierzę uczy się podnosić trąbę, pokazywać oczy i uszy a także podnosić nogi – to także ułatwia pielęgnację stóp słonia. Podczas treningu nie stosuje się żadnych kar, a zwierzak, który nie “przykłada” się do nauki, może odpocząć i kontynuować “zajęcia” nawet następnego dnia. Najważniejsza jest cierpliwość i konsekwencja w działaniu.
Oprócz zwierząt szkolenie odbyli też ich opiekunowie, którzy na co dzień będą korzystać z posiadanych przez słonie i żyrafy umiejętności oraz powtarzać i ćwiczyć poznane komendy.
Zdjęcia z treningów możecie zobaczyć tutaj.
ZOO WROCŁAW
“Inwazja” żyraf na wrocławskie ZOO! Aż trzy żyrafy przyjechały do Wrocławia w tym tygodniu. Jako pierwsza przyjechała prosto z ZOO w Norymberdze przepiękna żyrafa o imieniu Imara (w języku suahili – “piękna”), a tuż po niej dwie – niemniej wspaniałe – samice, które przybyły z ZOO we Frankfurcie. Shani (“Szkarłatna”) i Nala (“Dar”) przyjechały w ogromnej, specjalnie dla nich przygotowanej przyczepie. Trzy młode samice dołączyły do już wcześniej zamieszkującego ZOO samca, Rafikiego, z którym utworzyły całkiem pokaźne stadko – jedynych w Polsce żyraf siatkowanych.
Żyrafy siatkowane - ZOO Wrocław
Na początku odbyło się zapoznanie, dlatego też żyrafy zostały wypuszczone tylko na mały wybieg Afrykanum, ale we wtorek, ze względu na piękną pogodę, po raz pierwszy wybiegły na duży wybieg.
Zdjęcia tych fantastycznych zwierzaków możecie zobaczyć tutaj.
ZOO BIAŁYSTOK
Miało być w listopadzie, będzie tuż przed Bożym Narodzeniem – wyczekiwany od lat projekt modernizacji białostockiego “Akcent” ZOO ma być gotowy jeszcze w tym roku. Przekładany od miesięcy projekt modernizacji ZOO ma przedstawić sam prezydent Białegostoku, Tadeusz Truskolaski, ale do tego czasu nie poznamy raczej żadnych jego szczegółów. Milczy zarówno firma wykonawcza – Miastoprojekt, jak i sam magistrat, ale znane są niektóre założenia projektu. Część pomieszczeń dla zwierząt ma być wykonana z ekologicznych materiałów, m.in. bali, mają także powstać oczka wodne i karmniki dla ptaków. Ponadto ma się zmienić rozmieszczenie zwierząt na bardziej korzystne i dla mieszkańców ZOO i dla mieszkańców pobliskich osiedli. Co najważniejsze – mają się poprawić także warunki największego lokatora ZOO – niedźwiedzia brunatnego, którego wybieg ma zostać powiększony.
Na najbliższe dwa lata białostocki magistrat zapisał na modernizację ZOO blisko 6 milionów złotych.
Ciesząc się, iż coś wreszcie ruszyło się w sprawie białostockiego zwierzyńca, nie możemy się równocześnie pozbyć myśli, iż…całej sprawy być właściwie nie powinno, a “Akcent” ZOO powinno być nie tyle zmodernizowane, co zamknięte. O ile bowiem jesteśmy zwolennikami sprawnie funkcjonujących ogrodów zoologicznych, zapewniających zwierzakom godziwe warunki, o tyle istnienie takich placówek, jak białostockie mini-pseudo-zoo, czy podobnym jej zwierzyńców w Lesznie czy Braniewie, godzi w dobre imię zoo z prawdziwego zdarzenia.
Jakkolwiek, będziemy śledzić rozwój wydarzeń w Białymstoku i wyrażamy nadzieję, iż los mieszkańców białostockiego zwierzyńca choć trochę się poprawi. Im szybciej, tym lepiej.
ZOO WARSZAWA
A na koniec wieści z warszawskiego ZOO – rozwiązanie zagadki jaskiniowców i plan dnia nieco starszych naczelnych – goryli i szympansów:) Pisaliśmy niedawno o niecodziennej atrakcji w warszawskim ZOO – parze jaskiniowców, która zamieszkała w starej wolierze szympansów. Wzbudzili oni spore zaciekawienie wśród zwiedzających, podsycane aurą tajemniczości i brakiem oficjalnego komunikatu ze strony ZOO. Jak się okazało, była to przemyślana akcja happeningowa, przygotowana z myślą o uatrakcyjnieniu nieco zapomnianego w okresie jesiennym ZOO.
Pomysł kontrowersyjny, ale skłaniający do dyskusji i ciekawy, dlatego też z zainteresowaniem będziemy śledzić kolejne tego typu akcje – a warszawski ogród zapowiada, że to zaledwie pierwsza z nich.
Na pomysł zamknięcia ludzi w klatce wpadł jeden z opiekunów małp człekokształtnych, który chciał wskazać na podobieństwa między gatunkami – jaskiniowcy mają nawet swoją tabliczkę informacyjną, umieszczoną na klatce – “homo sapiens”. Podglądanie pierwotnych to jedno, ale można się o nich dowiedzieć czegoś więcej – od piątku do niedzieli odbywać się będą bowiem ( w godzinach 11.30 i 12.30) wykłady, prowadzone przez historyka i dziennikarza, Aleksandra Daukszewicza. Tematy wykładów to m.in. “Jaskiniowiec gotuje”, “Jaskiniowiec tworzy” i “Jaskiniowiec się urządza”. A wszystko, by przybliżyć zwiedzającym życie pierwotnych ludzi i pokazać, że “człowiek tez zwierzę”:)
Zapraszamy do odwiedzin naszych przodków w ZOO i dyskusji na temat samego pomysłu!
A na koniec – zapraszamy do lektury artykułu w “Życiu Warszawy”, w którym poznamy sekrety zajęć warszawskich naczelnych i zajrzymy w ich codzienny grafik – co bowiem oczywiste (choć nie dla wszystkich) – małpy w ZOO bynajmniej czasu na nudę i jesienną chandrę nie mają. Ich plan zajęć jest bowiem niezwykle napięty – nawet odpoczynek, jedzenie czy zwykłe na pozór zabawy, mają na celu jak największą aktywizację zwierzaków i rozwijanie w nich zdolności twórczych.
Warszawski goryl chroni się przed deszczem. Mina jakby znudzona...
Co ciekawe – dowiemy się także, że warszawskie goryle i szympansy specjalnie za sobą nie przepadają i trzeba się bardzo starać, żeby uniknąć wszelkich napięć między nimi.
"Foch" warszawskiego szympansa:)
Szczegóły – w “Życiu Warszawy”.
szeroką wiedzę o słoniach zdobyła będąc na 3 miesięcznych praktykach w Indiach w zoo Trivandrum. Cykl treningów trwał kilka tygodni i dotyczył tak zwierząt, jak i ich opiekunów.
Należy pamiętać, że trening medyczny to nie tresura cyrkowa – jego celem jest przede wszystkim nauka podstawowych komend, które później pozwolą bezpiecznie zbadać słonia bez użycia leków uspokajających. Zwierzę uczy się podnosić trąbę, pokazywać oczy i uszy a także podnosić nogi – to także ułatwia pielęgnacje stóp słonia. Podczas treningu nie stosuje się żadnych kar, a zwierzak, który nie “przykłada” się do nauki, może odpocząć i kontynuować “zajęcia” nawet następnego dnia. Najważniejsza jest cierpliwość i konsekwencja w działaniu.
Oprócz zwierząt szkolenie odbyli tez ich opiekunowie uczyła też ich opiekunów,którzy na co dzień będą korzystać z posiadanych przez słoni i żyrafy umiejętności oraz powtarzać i ćwiczyć znane komendy.Zdjęcia z treningów możecie zobaczyć tutaj.
ZOO WROCŁAW
“Inwazja” żyraf na wrocławskie ZOO! Aż trzy żyrafy przyjechały do Wrocławia w tym tygodniu! Jako pierwsza przyjechała prosto z ZOO w Norymberdze przepiękna żyrafa o imieniu Imara (w języku Suahili – piękna), a tuż po niej dwie – niemniej wspaniałe – samice, które przybyły z ZOO we Frankfurcie. Shani (“Szkarłatna”) i Nala (“Dar”) przyjechały w ogromnej, specjalnie dla nich przygotowanej przyczepie. Trzy młode samice dołączyły do już wcześniej zamieszkującego ZOO samca, Rafikiego i utworzyły całkiem pokaźne stadko – jedynych w Polsce żyraf paskowanych. Na początku odbyło się zapoznanie, dlatego też żyrafy zostały wypuszczone tylko na mały wybieg Afrykanum, ale we wtorek, ze względu na piękną pogodę, po raz pierwszy wybiegły na duży wybieg.
Zdjęcia tych fantastycznych zwierzaków możecie zobaczyć tutaj.
Dziś zamiast kolejnej porcji niesamowitych zoo-historii, wieści o nowych zwierzakach przybyłych do któregoś zoo czy pięciu wspaniałych – bohaterów dnia, mała niespodzianka dla wszystkich przyjaciół mrówkojada – sam on:)
Mrówkojad Eskado na wybiegu - Nowe ZOO Poznań
To tak żeby poczuć trochę lata w jesienne dni…
A już niebawem – kolejne wieści z chatki mrówkojadów!
Dopiero co pisaliśmy o nowych mieszkańcach poznańskiego ZOO, a już doczekaliśmy się kolejnych – i to jakich!
Poznańska słoniarnia powoli, ale stopniowo się zapełnia!
Wczoraj w nocy przyjechały bowiem do poznańskiego Nowego ZOO dwie słonice – Kinga i Kizi, które przybyły do Poznania ze Śląskiego Ogrodu Zoologicznego w Chorzowie. Zamienią one ciasny wybieg chorzowskiego zoo, który w dodatku musiały dzielić z…hipopotamami, na supernowoczesną poznańską słoniarnię. Sam pawilon dla zwierząt ma prawie 1500 mkw powierzchni. Do tego dochodzi 2,5 hektarowy wybieg i 14 ha łąk. Zwierzęta będą więc miały bardzo dużą przestrzeń – żaden polski ogród nie mógłby im zapewnić takich warunków.
Słonice nie są już młode – mają po ponad 20 lat, ale nie jest dla nich jeszcze za późno, aby mogły urodzić młode – a na to poznańskie ZOO liczy przede wszystkim. Obie słonice urodziły się w warunkach naturalnych, w Namibii.
Przyjechały do Poznania w olbrzymich kontenerach, umieszczonych na ciężarówce, po czym zostały wpuszczone do słoniarni. Są bardzo ze sobą zaprzyjaźnione, więc przez kilka dni będą mieszkać razem w boksie. Potem dostaną osobne apartamenty, choć będą mogły się ze sobą kontaktować i wychodzić razem na wybieg. Jak zapewniają ich opiekunowie z Chorzowa, są bardzo spokojne, ale jak każdy słoń, miewają tez “humory” – nielubianą przez siebie osobę mogą na przykład…obrzucić błotem:) Łatwo je jednak przekupić, bo to łasuchy – uwielbiają banany, bułki i warzywa, np. kalafior czy sałatę. Każda dziennie może zjeść ok. 150 kg, w tym skrzynkę bananów – jednak jak na ważące blisko 5 ton zwierzęta to i tak niedużo. To druga przeprowadzka w życiu Kingi i Kizi. Obie osierocone – ich matki zostały zabite – trafiły do sierocińca dla słoni w Namibii. Stamtąd w 1989 r. przez Holandię przewieziono je do zoo w Chorzowie. Nigdy nie mieszkały z samcem. Szansę na potomstwo mają dopiero teraz.
Na chwilę obecną dość skromne poznańskie stado słoni powiększyło się do pięciu sztuk – Kizia i Kinga dołączyły do dwóch samców – Yzika i Ninio, oraz niedawno przybyłej do Poznania słonicy Lindy. Taki stan nie utrzyma się jednak długo, gdyż za jakiś czas słoniarnię opuści Yzik – wszystko dlatego, iż robi się już coraz większy, a w stadzie słoni, które jest stopniowo budowane w Poznaniu, może być tylko jeden dorosły samiec, który będzie odpowiedzialny za zapładnianie samic. Taką rolę obejmie Ninio. Dokąd pojedzie Yzik jeszcze nie wiadomo, gdyż decyzję w tej sprawie podejmie koordynator gatunku. Informacje, jakoby miał trafić do Chorzowa w zamian za Kizię i Kingę, nie zostały potwierdzone.
Ninio już cieszy się na przybycie nowych słonic:)
Na tym jednak nie koniec – kolejne dwa słonie – tym razem bardzo młode słoniątka – samiczki, przyjadą do Poznania już w przyszłym roku, najpewniej z berlińskiego ZOO (jak tylko jedna z nich zostanie odsadzona od matki). Dyrekcja poznańskiego ZOO ma nadzieję, że stado będzie się stopniowo powiększać i za kilka lat w Poznaniu doczekamy się narodzin małych słoni. Docelowo stado ma liczyć 5-6 dorosłych osobników (w tym jeden samiec) oraz kilka młodych.
Zdobycie młodych samic z innych ogrodów zoologicznych nie jest takie proste, bo rodzi się ich bardzo mało, a chętnych na nie jest wiele. W tym roku w niewoli przyszły na świat tylko dwie samice słoni afrykańskich. Słoni z Afryki zaś nie wolno już sprowadzać – a taki był pierwotnie plan budowania stada w Poznaniu – miano sprowadzić kilka młodych samic odłowionych w Afryce i na tej bazie budować stado hodowlane. To się jednak nie udało m.in. dlatego, że RPA wprowadziło zakaz wywozu słoni. Co prawda wolno jeszcze odławiać słonie w Tanzanii, ale jest to słusznie krytykowane przez ekologów jako szkodzące psychice zwierząt.
Yzik i Linda na śniadaniu
Wszyscy mają nadzieję, że słonie na powrót staną się największą atrakcją i symbolem poznańskiego ZOO, na miarę legendarnej już mieszkanki Starego ZOO – słonicy Kingi.
Chorzowskie słonice za kilkanaście dni poznają Lindę. Jeśli się polubią, cała trójka będzie spacerować razem po wybiegu, a później dołączy do nich Yzik, który traktuje Lindę jak matkę. Dwie nowe słonice będziemy mogli zobaczyć na wybiegu najpewniej dopiero za kilka tygodni.
My wrzucimy na Mrówkojada ich zdjęcia najszybciej, jak będzie to możliwe:)
Przyjechał do Warszawy 3 listopada z czeskiej Ostrawy. Ma dopiero 2,5 roku, ale waży już ponad tonę.
Kto? Hipopotam nilowy Hugo, który ma zapoczątkować nową linię hipopotamów w Warszawie wraz z przebywającą już w warszawskim zoo od pół wieku hipopotamicą Anielą – liczącą sobie 47 lat i będącą najstarszym hipopotamem w Europie.
A pomóc ma im w tym nowoczesna hipopotamiarnia wybudowana kosztem 23 milionów złotych i będąca najnowocześniejszym tego typu obiektem w Europie.
“Czeski” hipcio pewnie niedługo będzie się zwał Hugonem – a wszystko dlatego, żeby nie mylił się z nosorożcem o tym imieniu, który w zeszłym roku wyjechał z Warszawy do Londynu.
Z ZOO w Ostrawie hipopotam przyjechał ciężarówką. Podróż trwała siedem godzin, ale Hugo zniósł ją całkiem nieźle. Do Warszawy dojechał późną nocą i od razu został przeniesiony do małego basenu – małego, gdyż w dużym przebywała Aniela.
Następnego dnia Hugo wyszedł na swój pierwszy spacer. I tu niemiłe zaskoczenie dla wszystkich, gdyż hipciowi humor chyba niespecjalnie dopisywał – złościł się, podskakiwał i odgryzał roślinne dekoracje swojego wybiegu. Był to najpewniej efekt zestresowania podróżą i rozłąki z rodzicami, które był jedynymi hipopotamami, z jakimi miał do tej pory kontakt. Trochę się uspokoił, gdy wszedł do basenu, z którego nie wyszedł już do końca dnia. Na deser – żeby choć trochę poprawić mu humor, dostał wielki przysmak hipopotamów – melona. Na co dzień nie będzie mógł liczyć na takie łakocie – będzie jadł głównie specjalnie przygotowywany dla zwierząt kopytnych granulat składający się z płatków owocowych oraz białka. A do tego siano:) I warzywa – głównie marchew ale – tylko obraną:).
W czasie, gdy Hugo zapoznawał się ze swoim nowym domem, Aniela w najlepsze pływała sobie w nowym basenie.
Przez pierwsze dni zwierzaki były od siebie oddzielone – miały kontakt tylko przez kratę na wybiegu.
Niestety, kiedy nastąpiła już pierwsza “konfrontacja” , nie była zbyt udana.
13 listopada postanowiono po raz pierwszy wpuścić oba hipcie na jeden wybieg. Około południa Aniela wyszła na plażę w hipopotamiarni, a wówczas wpuszczono też na nią Hugona. Miano nadzieję, że wszytko pójdzie dobrze, gdyż do tej pory oba hipki życzliwie trącały się pyskami przez kratę wybiegu. Jak się jednak okazało, co przez kratę, to niekoniecznie bez niej:).
Gdy tylko Hugo pojawił się na “terytorium” Anieli, ta pokazała mu, kto tu rządzi. Nieświadomy niczego Hugo w podskokach przybiegł do starej hipopotamicy i zaczął ją zaczepiać. Aniela zareagowała zdecydowanie i jednoznacznie – rozdziawiła paszczę prezentując gigantyczne kły i głośno warknęła. Hugo jednak odebrał to jako zaproszenie do zabawy – i też pokazał kły, tyle że sporo mniejsze…a potem wskoczył do basenu Anieli. Łatwo przewidzieć, co działo się dalej – 3-tonowa hipopotamica postanowiła przepędzić intruza. Żeby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji (kiedyś już Aniela pogryzła natrętnego samca) pracownicy ZOO rozdzielili oba hipcie i randka się skończyła.
Wszyscy mają jednak nadzieję, że w końcu Aniela zaakceptuje młodego samca i stworzą zgodną parę.
REKINY JUŻ W WARSZAWIE!
Tymczasem do wielkiego akwarium, które także stoi w hipopotamiarni, wpuszczono już cztery żarłacze czarnopłetwe.
Przeszły pod Poznaniem kwarantannę w filii holenderskiej firmy, która sprowadziła je z Azji. Za kilka dni dołączy do nich tawrosz piaskowy.
Sam pawilon już jest gotowy na przyjęcie zwiedzających, ale zostanie on otwarty dopiero wtedy, gdy w pełni sprawne będą filtry w pawilonie, które nie są jeszcze skalibrowane.
A NA KONIEC – NOWI MIESZKAŃCY STAREGO WYBIEGU SZYMPANSÓW
I ciekawostka na koniec – w poniedziałek, 23 listopada w klatce, którą kiedyś zamieszkiwały szympansy, pojawili się…ludzie.
To para jaskiniowców. Wyglądają i zachowują się jak ludzie pierwotni. No, prawie (obsługa piecyka grzewczego nie była raczej czymś powszednim w czasach przedhistorycznych:). Ale są ubrani w skóry i kicają po klatce.
Na razie nikt nic nie wie, ale lada dzień zagadka “jaskiniowców” ma się rozwiązać.
Na pewno o tym wspomnimy, a wszystkich, którzy chcą ich zobaczyć, zapraszamy tutaj.
Nowe ZOO wzbogaciło się o kilka nowych okazów – przyjechały nowe ptaki, które dołączą do już przebywających w Poznaniu, aby utworzyć z nimi pary. Ponadto narodziły się kolejne młode!
Pierwszym nabytkiem jest samiec kariamy czerwononogiej (Cariama cristata), który przyjechał do Poznania z wiedeńskiego ZOO. Jest jeszcze bardzo młody, dlatego też jest jeszcze płochliwy i powoli przyzwyczaja się do nowych warunków. Ma stworzyć parę z samicą, która już od jakiegoś czasu mieszka w poznańskim ZOO. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, gdyż poprzedni partner nie miał z nią lekkiego życia – była wobec niego agresywna i bardzo długo trwało, zanim go zaakceptowała.
Oba ptaki nie zostaną jednak na razie połączone, gdyż przebywają w oddzielnych boksach na “zimowisku”, czyli zimowych wolierach w części ZOO przy ulicy Browarnej, gdzie przebywają ptaki podczas chłodniejszych dni. Nic to jednak straconego, gdyż będą się widziały przez siatkę ogrodzenia (gdyż ich woliery sąsiadują ze sobą), dzięki czemu będą się mogły do siebie przyzwyczaić.
Warto zapamiętać, że – obecnie już – dwie kariamy czerwononogie, to jedyne okazy tego gatunku w polskich ogrodach zoologicznych!
Kariama czerwononoga doczekała się nowego partnera
Kariama czerwononoga jest dużym ptakiem z rzędu żurawiowych, a w środowisku naturalnym zamieszkuje trawiaste przestrzenie Ameryki Południowej.
Mamy nadzieję że wiosną będziemy mogli zobaczyć oba ptaki tworzące zgodną parę i być może doczekamy się małych kariam:)
W przyszłości parę ma stworzyć również kolejny nabytek poznańskiego ZOO, bardzo jeszcze młoda samiczka marabuta, która przyjechała z ZOO w Cottbus. Dołączy ona do mieszkającego w Poznaniu już od lat samca, któremu po stracie swej poprzedniej partnerki doskwierała samotność. Trzeba jednak poczekać aż samiczka dojrzeje i będzie gotowa utworzyć związek ale i w tym przypadku mamy nadzieje, że wszystko się ułoży.
Również dla wspaniałego marabuta afrykańskiego skończył się czas samotności
Podobnie jak kariamy, para marabutów również przebywa na zimowisku i zamieszkują osobne woliery, ale na pewno będziemy je mogli podziwiać już wiosną na wybiegu sawanny.
Oprócz poznańskiego ZOO, marabuta afrykańskiego możemy w Polsce zobaczyć jeszcze w ZOO w Krakowie (aż 4 sztuki!), Łodzi (jeden okaz), Warszawie (para) oraz we Wrocławiu (dwie pary) – krajowa kolekcja liczy zatem już 13 sztuk.
Marabut jest dużym (rozpiętość skrzydeł sięga 3 metrów!) mięsożernym ptakiem z rodziny bocianowatych, zamieszkującym sawannę Afryki.
Oprócz przybyłych do Poznania ptaków, ZOO wzbogaciło się także o nowych lokatorów, którzy niedawno przyszli na świat.
25 października w ogródku dziecięcym urodziła się klaczka kucyka szetlandzkiego, która otrzymała imię Mila. Ma bardzo przyjazny charakter, jest odważna i chętnie podchodzi do zwiedzających, a czasem pozwala się nawet pogłaskać po gęstej grzywie.
Jeden z kuców szetlandzkich zamieszkujących ogródek dziecięcy w Nowym ZOO
Zaledwie kilka dni później urodziła sie natomiast kolejna mała koza karłowata – samiczka, która otrzymała imię Maleństwo:) Jest jeszcze bardzo malutka i fantastycznie ubarwiona i z pewnością – podobnie jak pozostałe kózki – zyska sympatię zwłaszcza wśród najmłodszych zwiedzających.
Malutka koza karłowata, która przyszła na świat latem, również w ogródku dziecięcym
Zdjęcia maluchów – kucyka i kózki – postaramy się wrzucić w najbliższy weekend, jak tylko udamy się w kolejne odwiedziny do Nowego ZOO.
Zapraszamy na kolejny, poniedziałkowy raport aktualności.
ZOO ŁÓDŹ
Nowe zwierzaki w łódzkim zoo, a wśród nich niezwykłe turaki fioletowe!
Turako fioletowy
W sobotę do łódzkiego zoo zawitali nowi mieszkańcy. Z zoo we francuskiej Miluzie przyjechały dwa samce turaka fioletowego, zwane również – z racji upodobań kulinarnych – bananojadami.
Turaki fioletowe posiadają niezwykłą właściwość – ich pióra, które są rzecz jasna koloru fioletowego, zawierają czerwony, rozpuszczalny w wodzie barwnik – turacynę, która sprawia, że kałuża, w której wykąpie się stadko turaków fioletowych, zamienia się w czerwony barszczyk. Ale dzieje się tak tylko w kontakcie z wodą – w przypadku dotknięcia turaka, na pewno nie pobrudzimy sobie rąk – chyba że będą mokre:).
W warunkach naturalnych turaki fioletowe zamieszkują tropikalne lasy deszczowe Afryki.
Dwa samce, które trafiły do Łodzi, to rodzeństwo – para samców, co jest o tyle istotne, gdyż w populacji europejskiej samce są o wiele rzadsze, niż samice. Na 205 okazów w europejskich ogrodach zoologicznych, tylko 61 to samce.Dla przykładu ostatnio w Barcelonie urodziło się aż sześć małych turaków -same samiczki!
Łódzkie ZOO ma w planach sprowadzenie w niedługim czasie dla pary turaków partnerek, dzięki którym można byłoby założyć stadko.
Oprócz Łodzi, turaki fioletowe w Polsce można zobaczyć jeszcze w ZOO w Gdańsku (jeden samczyk), Opolu (2 samce i 2 samice), Warszawie (samiec i 2 samice) oraz we Wrocławiu (2 samce i 2 samice).
Turaki fioletowe nie są jedynymi ptakami, które przyjechały do Łodzi w ten weekend. Oprócz nich przyjechał także (z paryskiego ZOO) samiec ary zielonej, który zostanie połączony z mieszkającą już w łódzkim ZOO samicą, z ZOO w Dreźnie przyjechała para ar zielonoskrzydłych, a z ZOO w Cottbus dwie wyjątkowo rzadkie kaczki, piżmówki malajskie, które są w łódzkim zoo jako jedynym w Polsce.
Wszystkie zwierzaki trafiły na zimowisko. Podziwiać je będzie można dopiero wiosną.
STARE ZOO POZNAŃ
W związku z aktualnie przeprowadzanymi pracami remontowymi na dachu budynku, znajdujące się na terenie Starego ZOO Muzeum Wiedzy o Środowisku (zawierające m.in. bogatą ekspozycję wypchanych eksponatów polskiej fauny) będzie nieczynne do 15 grudnia.
Muzeum Wiedzy o Środowisku w Starym ZOO będzie nieczynne do 15 grudnia
ZOO BRANIEWO
Nie milkną echa tzw. “afery niedźwiedziej”, którą rozpętał opublikowany już blisko dwa miesiące temu raport o warunkach życia niedźwiedzi w polskich ogrodach zoologicznych, stworzony przez parę wrocławskich naukowców, Agnieszkę Sergiel i Roberta Maślaka.
Tym razem Radio Gdańsk i trójmiejska Gazeta Wyborcza zwracają uwagę na brak jakichkolwiek zmian w ZOO w Braniewie, które uznano za miejsce o najgorszych warunkach do trzymania niedźwiedzi. Niestety, w ciągu dwóch miesięcy, jakie minęły od publikacji raportu, nic się właściwie nie zmieniło i co gorsza – raczej na razie nie zmieni. Nie udało się znaleźć żadnych chętnych na braniewskie misie a dyrekcja Mini-ZOO (bo braniewski ogród nie ma licencji ani statusu Ogrodu Zoologicznego) rozkłada ręce twierdząc, że…nic się nie da zrobić. Nawet z urozmaiceniem betonowej nawierzchni, na której żyją misie oraz z usprawnieniem dostępu do czystej wody…
Co gorsza – ani kontrole, ani oficjalne pisma ze strony świata naukowców i dyrektorów polskich ZOO zrzeszonych w EAZA nie przyniosły żadnych skutków.
Mamy nadzieję, że sprawa znajdzie jednak szczęśliwy finał i – podobnie jak w przypadku niedźwiedzi z Leszna – ktoś bardziej zainteresuje się całą sytuacją i podejmie stanowcze działania interwencyjne.
Mrówkojad na pewno będzie śledził rozwój sytuacji i informował o jakichkolwiek postępach.